Leszek Długosz: Na werandzie

34840638_212177366090028_7001815750780387328_nTaki sierpniowy, z nagła pochmurny
Dawniej by się rzekło – przedwieczerz…
To prawie ratunek
– Utonąć na werandzie nad papierami
W takiej chwili
Ołowianej

Koronka lasów na horyzoncie …
Na pierwszym planie zaginione światy
Dalekie przeszłe
I co ledwie wczoraj…
– Snują się bez chronologii.
Wierzeje czasu – dawniej by się rzekło
– Stoją otworem

I defilują sekwencje zdarzeń
Z moim dorosłym
I te, z dziecinnym jeszcze jak udziałem…
Głos dzwonu
Dał się usłyszeć zza lasu
– Wieki niesłyszany?
Jak żywy znowu
– Dotkliwie żywy
Żywych zwołujący
I umarłych.
Tak się słyszało
– I tak było dawniej…

W sierpniowe z nagła zadeszczone popołudnie
Na werandzie
Stalówka pióra
Nad papierami zawieszona
Krąży jak jaskółka
– Szuka usprawiedliwienia
Dla swojej jeszcze tu przygody?
– Albo inaczej:
– Ręka trzymająca pióro
Uporczywie odrabia swoje
Ćwiczenia z oddawania świata
Na zawsze
– Na niepowrót
/sierpień 2018/

Tygodnik „wSieci” 20.08.2018

za: http://www.leszekdlugosz.com/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Wiersze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.