Wyzwolenie

janusz kapustaLech Galicki

Leśniczemu zebrało się na wspominki. Ostatnio często wracał myślami do lat ostatniej wojny światowej, ale coraz mniej osób chciało go słuchać. Nadarzyła się okazja, bo przyjechali goście. Płynął więc na altanie leśniczówki w Puszczy Bukowej soczysty i ognisty jak artyleryjska kanonada potok słów wiarusa.

Nagle opowiadający zamyślił się głęboko, a po chwili rzekł:
– Widziałem wówczas wiele okrucieństw, odczuwałem porażający strach, ból psychiczny i fizyczny, walczyłem z wrogiem na śmierć i życie, ale jednej sceny z tamtych lat nie zapomnę do końca moich dni.

Oto jestem w Berlinie. Akurat ogłoszono bezwarunkową kapitulację Niemiec. Dookoła mnóstwo wiwatujących wojaków. Fruwają podrzucane w przypływie wielkiej radości żołnierskie czapki, a serie strzałów z karabinów maszynowych prują na wiwat powietrze i zda się szarpią chmury.

Obok mnie stoi żołnierz niezwykły. Wyrasta nad tłumem jak potężne drzewo, bo wielki i zwalisty był jak dąb. Ściska w dłoniach rogatywkę i płacze niczym dziecko. Patrzy w niebo i powtarza cały czas: – Boże, stało się, a jednak przeżyłem. Boże…!

Nagle wyrzuca ręce na boki i pada na plecy bez życia. Niemiecki snajper trafił go prosto w serce.

Leśniczy już nikomu więcej nie opowie o swych żołnierskich przeżyciach. Zabił go nagły atak serca.

@

Aleja Wyzwolenia w Szczecinie.Tłum przechodniów niecierpliwie czeka na zielone światło. Jest. Tłum rusza. Prawie biegnie tyralierą. Nagle słychać krzyk. Starsza, nieporadnie poruszająca się o kulach kobieta bezwładnie upada na uliczny asfalt. Kule odskakują, a buty spadają tam gdzie je poniesie. Z nosa i kolan staruszki wypływają obfite, czerwone strugi krwi. Tłum nieporuszony tym biegnie dalej. Oszołomiona kobieta leży tylko chwilę. Podnosi głowę, szuka czegoś rozpaczliwie, znajduje i całym swym ciałem chroni jak skarb leżąca nieopodal portmonetkę, którą niedawno ściskała w dłoni. Leży na niej i nie może wstać. Ból, ból i strach znieczula potrzeba zabezpieczenia grosiwa.

Czerwone światło dla pieszych. Samochody powoli ruszają. Ktoś podbiega do rannej, bierze ja na ręce, noga posuwa kule…

– Głupcze, nie widzisz, że samochody jadą!?

Kobieta siada na murku i płacze. Niedawno przeszła atak serca, a tu jeszcze taki ból i zniewalające krzyki. Na alei Wyzwolenia.

foto: rys. Janusza Kapusty

Lech Galicki: Pieśń strzelista i inne wiersze

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Eseje, Historia, II wojna światowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.