Sędziowie, sprawiedliwość, demokracja

perspektywaBronisław Wildstein

Sąd Najwyższy w Polsce uznał za prawomocne skazanie drukarza za to, że nie chciał wydrukować propagandowego plakatu gejowskiej organizacji. W tym samym czasie amerykański Sąd Najwyższy uniewinnił cukiernika, który odmówił zrobienia tortu „weselnego” dla homoseksualnej pary.

Powinno to dać do myślenia wszystkim tym, którzy władzę sędziowską traktują jako fetysz, a samych sędziów jako wcielenie sprawiedliwości. Pomijając całą prawniczą kazuistykę, sprawy dotyczą tej samej rzeczy: czy można zmuszać ludzi do uczestnictwa w przedsięwzięciach, które są sprzeczne z wyznawanymi przez nich zasadami?

Obrońcy decyzji polskiego Sądu Najwyższego odwołują się do zakazu dyskryminacji m.in. ze względu na orientację seksualną. Drukarz nie odmówił jednak wykonania druku dlatego, że zlecili mu go homoseksualiści. Nie zgodził się na wykonanie plakatu promującego gejowską ideologię, konkretnie reklamującego jedno z takich wydarzeń.
Cukiernik w Stanach Zjednoczonych tłumaczył, że jego odmowa nie miała nic wspólnego zdyskryminacją. Homoseksualna para mogła nabyć dowolne ciasta sprzedawane w jego cukierni. On nie zgodził się jedynie na specjalną usługę związaną z homoseksualnym aktem „zaślubin”. Amerykański Sąd Najwyższy w przeciwieństwie do polskiego przyznał mu rację.

Rzecznicy instalowanego przez wymiar sprawiedliwości postępu żachną się. Taki wyrok możliwy był wyłącznie po zmianie składu tego najwyższego ciała sądowniczego w Stanach przez prezydenta Trumpa. To prawda. Można mieć pewność, że wcześniej werdykt brzmiałby inaczej. Tyle że Trump skorzystał jedynie ze swoich prerogatyw i zrobił to, co robili jego poprzednicy. Trudno więc znaleźć pretekst, aby kwestionować jego działanie, chociaż jego efekty mogą się nie podobać.

Pomysł, aby pod hasłem walki z dyskryminacją sądy zmuszały przedsiębiorców do uczestnictwa wniechętnych im, ideologicznych przedsięwzięciach, uważam za kolejny krok w kierunku budowy nowego, miękkiego totalitaryzmu. Wtym wypadku chodzi mi jednak o coś innego i z przekazem tym powinienem trafić, w każdym razie teoretycznie, do swoich ideowych przeciwników. Sprawa bowiem pokazuje jak na dłoni, że sędziowie też są ludźmi i nie postępują bezstronnie, zgodnie z idealnymi zasadami prawa, ale interpretują je zgodnie ze swoimi poglądami. Nie różnią się więc szczególnie od polityków zasiadających w parlamencie, którzy także po swojemu interpretują dobro wspólne i najwyższą ustawę, która powinna stanowić ramy ich działania.

Jeśli tak, to uznanie – jak bywa to współcześnie, na Zachodzie, a postulowane jest przez obrońców status quo w Polsce – że sędziowie mają prawo nadzorować polityków, a sami spod jakiejkolwiek kontroli są wyłączeni, zmienia demokrację w oligarchię. Okazuje się, że grupa, która w ten sposób uzyskuje pełnię władzy nad całym społeczeństwem, różni się od zwykłych polityków tylko tym, że nie jest wybierana przez żadne szersze gremia, ale wyłącznie przez swoją korporację, a właściwie jej górną warstwę, inie może być ani odwołana, ani rozliczana. Czy ci, którzy protestują dziś w naszym kraju przeciwko zwiększeniu demokratycznej kontroli nad sądownictwem i odwołują się w tej kwestii do europejskich arbitrów, zdają sobie sprawę, do czego dążą?

Niestety kieruje nimi głównie nienawiść do obecnie rządzących i chętnie akceptują proste skojarzenia, że sąd to sprawiedliwość, a sędzia jest jej jedynym rzecznikiem. Nie chcę powiedzieć, że nie ma sędziów, którzy tak do swojego powołania podchodzą. W III RP dużo jednak zrobiono, aby było ich jak najmniej. Sprawa ma jednak głębszy, historyczny wymiar.

W przedemancypacyjnej epoce sędziowie wpisani byli w cywilizacyjny etos, porządkujący życie społeczne krajów, w których działali. Generalnie więc decyzje ich do pewnego stopnia były przewidywalne. Od czasu jednak rozpętania wojny cywilizacyjnej przez rzeczników ideologii emancypacji, wojny, której jedną z głównych metod działania jest narzucanie nowych porządków drogą prawną, rzecz stała się trudniejsza. Establishment sędziowski stał się jednym z istotniejszych orędowników nowych porządków. Sytuacja w USA pokazuje, że nie musi tak być. Wyobraźmy sobie nowe pokolenie sędziów przyzwyczajonych do rozstrzygania wszystkiego drogą prawną, którzy zakażą działania organizacji LGBT, uzasadniając to: przyzwoitością, spójnością społeczną czy dobry obyczajem. Czy rzecznicy postępu liczą się z taką możliwością?

Bronisław Wildstein. Pisarz, publicysta, twórca mediów. W czasach PRL działacz opozycji demokratycznej. Publicysta tygodnika „Sieci” i współpracownik portalu wPolityce.pl

Felieton ukazał się w ostatnim wydaniu tygodnika „Sieci” [Nr 26 (291) 2018 25 czerwca–1 lipca]

za: https://wpolityce.pl/polityka/402059-sedziowie-sprawiedliwosc-demokracja

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Sędziowie, sprawiedliwość, demokracja

  1. emka pisze:

    Podporucznik Iwulski orzekał w stanie wojennym. Był w składzie, który skazał działaczy KPN

    Sędzia Józef Iwulski został wskazany jako osoba odpowiedzialna teraz za kierowanie pracami Sądu Najwyższego. W serwisie 13grudnia81.pl możemy znaleźć liczne wyroki w sprawach dotyczących opozycji wydawane w latach stanu wojennego przez niejakiego ppor. Józefa Iwulskiego, sędziego sądów wojskowych w Krakowie i Warszawie. – Od roku próbujemy uzyskać informacje na ten temat z IPN, niestety, bezskutecznie – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Adam Słomka, były opozycjonista. Tymczasem portal niezalezna.pl ma informację od… sędziego Iwulskiego – przyznał, że był składzie orzekającym, który skazał działaczy Konfederacji Polski Niepodległej. Zapewnia jednak, że złożył zdanie odrębne.
    Na stronie 13grudnia81.pl można odnaleźć informacje o wyrokach wydanych w stanie wojennym. W niektórych sprawach pojawia się sędzia ppor. Józef Iwulski – pod trzema różnymi odsyłaczami.
    http://niezalezna.pl/229783-podporucznik-iwulski-orzekal-w-stanie-wojennym-byl-w-skladzie-ktory-skazal-dzialaczy-kpn

  2. emka pisze:

    Groteskowe podrygi kasty z M. Gersdorf na czele

    Małgorzata Gersdorf – była prezes Sądu najwyższego, od wczoraj na emeryturze – idzie w zaparte! Jest następną twarzą – po sędzim Rzeplińskim – kolejnej batalii o utrzymanie się przy władzy kasty sędziowskiej, będącej faktycznym gwarantem braku zmian w całym państwie.
    Od wczorajszego wieczora trwa żałosna próba udowodnienia Polakom, [ a faktycznie decydentom z UE] , że są pod opresyjnym rządem, który próbuje ich pozbawić jedynej niezawisłej władzy w Polsce, czyli sędziowskiej opieki symbolizującej prawdziwe Państwo Prawa.
    Tym Państwu już naprawdę dziękujemy!
    Te smętne i groteskowe podrygi przypominają ongisiejsze podskoki Giertycha na estradce „opozycjonistów totalnych”.
    Nie uchodzi nawet emerytowanym sędziom tak traktować Polaków, jak nieokrzesanych dzikusów nie mających pojęcia o tekście Konstytucji [na którą powołuje się wciąż M.Gersdorf] prawie, uczciwości, elementarnym poczuciu godności i …smaku.
    Nie uchodzi, ale dzieje się na naszych oczach, kompromitując do reszty wymiar nie-sprawiedliwości. […]
    DALEJ;
    http://solidarni2010.pl/37262-groteskowe-podrygi-kasty-z-m-gersdorf-na-czele.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.