III RP nadal stoi na straży dobrego imienia ubeków i donosicieli

aktaOdkrycie prof. Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, że akta w wojskowych archiwach były niszczone nawet w 2009 roku, a być może i później, z jednej strony można uznać za sensacyjne, a z drugiej strony jest to przecież norma w III RP. – pisze Ryszard Makowski

Niszczenie akt tajnych służb PRL jeszcze w 2009 roku trudno uznać za wielką sensację.

Rządy PiS w wielu dziedzinach zmieniły Polskę na zdecydowanie lepszą. Natomiast jeśli chodzi o rozliczenie z komuną i jej aktywnie działającymi kontynuatorami trwa dziwna niemoc. Odkrycie prof. Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, że akta w wojskowych archiwach były niszczone nawet w 2009 roku, a być może i później, z jednej strony można uznać za sensacyjne, a z drugiej strony jest to przecież norma w III RP. Od zarania tego polskopodobnego tworu wszystko co było związane z tajnymi służbami PRL, czy cywilnymi czy wojskowymi, zostało objęte niezwykle szczelną ochroną. I tego nie zmieniła obecna władza, choć obiecywała.
Weźmy już ten wałkowany do znudzenia aneks do raportu o WSI. Miał być odtajniony. To było wręcz oczywiste w kampanii wyborczej w 2015 roku.
Antoni Macierewicz podczas spotkania z Polonią w Chicago powiedział, że po wygranych przez PiS wyborach dokument będzie opublikowany, bo prezydent będzie mógł uzyskać kontrasygnatę od nowego premiera. (dziennik.pl, 07.10.2015).
Poprzednika obecnego prezydenta, Bronisława Komorowskiego posądzano nawet, że od razu w dniu zamachu smoleńskiego, pędził do Pałacu Namiestnikowskiego właśnie ze względu na ten dokument. Powoływanie się przez obecne władze, że nie ujawniają aneksu, bo Lech Kaczyński go nie ujawnił jest wyjątkowo nieuczciwe. Wtedy prezydent Lech Kaczyński podjął taką decyzję, a jaką by podjął później tego nikt nie wie. Piarowsko daje się nam do zrozumienia, że tego raportu nie przedstawia się nam dla naszego dobra. Po co wam to wiedzieć? Zainteresujcie się innymi sprawami, a nie tak uparliście się na ten aneks. To nieładnie być nachalnym.
Podobnie sytuacja ma się ze zbiorem zastrzeżonym IPN. Oficjalnie przestał istnieć 16 czerwca 2017. Przez ten cały rok nie udało się w przeniesionych do zbioru ogólnego jednostkach archiwalnych znaleźć zbyt wiele rzeczy wzbudzających prawdziwą rewolucję. I człowiek się teraz głowi jaki był sens trzymania tych akt pod kluczem? Zaznaczono, że nie wszystkie materiały, które wchodziły w skład tzw. „zetki”, ujrzą światło dzienne. I to wzbudza kolejną falę nieufności, bo znowu znaleziono furtkę by… „wicie rozumicie”.
Inną sprawą urągającą zdrowemu rozsądkowi jest wmawianie nam, że całe archiwum Kiszczaka to była teczka TW Bolka. Urządzono spektakl jak to wdowa po oberubeku dostarcza osobiście do IPN oryginały zaświadczające niezbicie o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy. Kamery pod willą, dziennikarze, wynoszone kartony, szczęśliwa generałowa, że się tego pozbyła. No sielanka lustracyjna!
I ponoć tą jedną teczką Kiszczak trzymał w szachu całą opozycję z czasów PRL. Ale nastała cisza w tym temacie i jakoś nikt nietaktownie nie drąży gdzie może być reszta gorących teczek.
Na stronie IPN widnieje taka informacja:
Archiwiści IPN odkryli 12 tys. zmikrofilmowanych teczek personalnych tajnych współpracowników kontrwywiadu wojskowego z lat 1943–1974. Dokumentacja ta, dotycząca Głównego Zarządu Informacji i Wojskowej Służby Wewnętrznej, dostępna jest dla historyków i dziennikarzy. 8 marca 2018 r. Instytut upublicznił ok. 4 tys. opisów tych dokumentów, ocenianych przez specjalistów IPN jako unikatowe, nieznane dotychczas historykom i archiwistom.
I starym zwyczajem III RP żadna istotna wieść personalna nie przeleciała przez tytuły gazet. Poza tym zadziwia, że można odkryć tyle mikrofilmów już po 20 latach działania instytucji. . To jak one były zakamuflowane, że nikt do nich nie dotarł przez tyle czasu?
„Niezły burdel macie siostry w tym swoim Archeo”. (cytat przybliżony)
Teraz też bucha żarem informacja o niszczonych dokumentach w zasobach wojskowych. Czy to aż tak bulwersuje? W pewnym stopniu oczywiście, ale biorąc pod uwagę całokształt przeprowadzenia suchą nogą peerelowskiej agentury przez bagno zaordynowane nam właśnie przez nich, to w zasadzie człowiek się już przyzwyczaił do takiego stanu rzeczy.
Jak to pisał Bułhakow: „Rękopisy nie płoną”.
I ubeckie akta też nie płoną. Nawet w pożarze domku letniskowego generała Kiszczaka też ponoć nic ważnego się nie sfajczyło.
Trudno nazwać naiwną, wiarę, że te co ważniejsze papiery dotyczące agentów czy dorabiania się majątków na styku PRL i III RP spokojnie sobie gdzieś leżą i są gwarantem czyichś intratnych interesów.
Jak widać ustanowiona została taka równowaga w dziedzinie ochrony agentury wywodzącej się z PRL, a najprawdopodobniej powiązanej obecnie z różnymi międzynarodowymi cwaniakami, że nikomu, łącznie z PiS -em nie jest na rękę by naruszyć ten consensus.
I za te świeżo niszczone akta też nikt nie poniesie najmniejszej kary. Tradycja to tradycja.

za: https://wpolityce.pl/polityka/400882-iii-rp-nadal-stoi-na-strazy-dobrego-imienia-ubekow

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Historia, III RP, Lata PRL i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „III RP nadal stoi na straży dobrego imienia ubeków i donosicieli

  1. emka pisze:

    Niebywałe odkrycie WBH. Akta z PRL niszczono nawet w 2009 r.! Prof. Cenckiewicz: „To przechodzi nawet moje pojęcie. A to jeszcze nie koniec!”

    To co odkryliśmy przechodzi nawet moje pojęcie. A to jeszcze nie koniec! Dzieci Kiszczaka niszczyły akta tajnych służb i LWP jeszcze niedawno. Straciliśmy setki tysięcy dokumentów, o sporym znaczeniu historycznym. Ukradli nam pamięć na zawsze! Nie ma przebaczenia za tę zbrodnię!

    Wojskowe Biuro Historyczne
    @WBH_2016
    Komunikat dyrektora Wojskowego Biura Historycznego dr. hab. Sławomira Cenckiewicza w sprawie udokumentowanych przypadków bezprawnego niszczenia akt w archiwach wojskowych w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie w latach 1990-2009.@Cenckiewicz @MON_GOV_PL @ipngovpl

    — napisał na Twitterze prof. Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

    W trakcie sprawowania nadzoru służbowego nad wojskową siecią archiwalną, stwierdzono udokumentowane liczne przypadki bezprawnego niszczenia akt w archiwach wojskowych w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie w latach 1990-2009. Skala dokonanych zniszczeń jest olbrzymia
    — można przeczytać w komunikacie WBH.
    Szczególnie bulwersującym jest fakt niszczenia w latach 2000-2009 akt „organów bezpieczeństwa państwa” komunistycznego pomimo, że ustawa o IPN z 1998 r. wyraźnie penalizuje tego typu czyny, a na instytucje (i osoby prywatne) nakłada obowiązek przekazania takich materiałów do archiwum IPN
    — podkreślono dalej.
    Na koniec komunikatu zaznaczono, że dyrektor WBH przekazał szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi szczegółowe informacje w tym temacie, złożył też zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kierownictwo i pracowników podległych archiwów wojskowych i Centralnego Archiwum Wojskowego.
    Za wykonaną pracę, dyrektorowi WBH na Twitterze pogratulował były szef MON, Antoni Macierewicz:
    Dziękuję i gratuluję! Mam nadzieję, że teraz jest lepiej zrozumiałe, jak dramatyczna była sytuacja w wojsku, kiedy w 2015 r. zostałem Ministrem Obrony Narodowej. Przypomnę, że część zniszczeń ujawniłem, jak byłem wiceszefem MON w 2006 r., a niszczenie akt smoleńskich w 2016 r.

    Informację zamieścił MarkD
    Współtwórca Niepoprawnego Radia PL
    za: http://kmn.info.pl/?p=43519

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.