Poeta czasów apokalipsy

Krzysztof Kamil Baczyński (1921 – 1944), poeta, autor opowiadań i jednego dramatu, uczestnik powstania warszawskiego, przed wojną – członek nielegalnej Organizacji Młodzieży Socjalistycznej „Spartakus’,  absolwent tajnej harcerskiej szkoły podchorążych „Agricola”, podharcmistrz Szarych Szeregów, żołnierz batalionów „Zośka” i „Parasol”.

Podobno nie był dobrym uczniem. Rzadko pojawiał się w szkole (Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie), co musiało znajdować odzwierciedlenie w ocenach. Zresztą do szkoły i profesorów miał stosunek ironiczno – krytyczny, czemu dał wyraz w satyrycznym opowiadaniu bez tytułu zaczynającym się od słów: „Gimnazjum imienia Boobalka I?”, które powstało zapewne jeszcze przed maturą w 1939 roku. Świadectwa szkolne Baczyńskiego potwierdzają jego zdolności artystyczne (bardzo dobre oceny z rysunków, np. z języka polskiego – tylko dostateczne). Miał więc zostać studentem Akademii Sztuk Pięknych, chciał uczyć się we Francji, nawet otrzymał już wizę zezwalającą na wyjazd. Dwa wydarzenia przeszkodziły w realizacji tych zamiarów.

W Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie po maturze spędzał wakacje, Krzysztof dowiedział się o śmierci ojca (27 lipca 1939 r.). Młody chłopak, jedynak, musiał zaopiekować się załamaną matką, musiał wejść w rolę dorosłego zapewniającego rodzinie byt materialny.

Drugim wydarzeniem, które pokrzyżowało plany chyba wszystkim Polakom, był – oczywiście – wybuch wojny.

To w czasie wojny rozkwita talent poetycki Baczyńskiego. Choć wcześniej zdarzały się poetyckie próby (debiut, według zapisków matki, w 1936 roku), jednak wojna, udział w akcjach konspiracyjnych Grup Szturmowych Szarych Szeregów, sprzeczność pomiędzy przekonaniem o konieczności walki a poglądami wyrastającymi z tradycji humanistycznej, które dziś nazwalibyśmy pacyfistycznymi, ukształtowały Baczyńskiego – poetę, a może także – Baczyńskiego człowieka.

Dodać do tego należy jeszcze kłopoty ze zdrowiem, które były powodem zwolnienia starszego strzelca podchorążego rezerwy piechoty z funkcji w batalionie „Zośka” („z powodu małej przydatności w warunkach polowych”) i przeniesienia – na jego własną prośbę – do batalionu „Parasol”.

Baczyński stał się najbardziej znanym przedstawicielem tzw. pokolenia Kolumbów czy pokolenia apokalipsy spełnionej. Utrzymywał kontakty ze starszymi poetami (Iwaszkiewicz, Andrzejewski, Weintraub, Miłosz). Kazimierz Wyka napisał o jego poezji entuzjastyczny esej (List do Jana Bugaja). Co ciekawe, nieco bardziej krytyczni byli rówieśnicy autora Pokolenia. Nie ulega jednak wątpliwości, że autor poematów Serce jak obłok, Szklany ptak, Olbrzym w lesie, wierszy Śnieg, Przypowieść, Młot, zyskał spośród młodych poetów największy rozgłos.

Obok utworów związanych bezpośrednio z „czasem apokalipsy”, z wojną, Baczyński pisał też wiersze miłosne, których adresatką była jego narzeczona, później żona. Ślub odbył się 3 lipca 1942 roku. Barbara z Drapczyńskich była sanitariuszką w powstaniu warszawskim, zmarła 1 września 1944 roku na skutek odniesionej dzień wcześniej rany głowy. Była wówczas w ciąży. Poeta zginął prawie miesiąc wcześniej, na początku powstania, 4 sierpnia 1944 roku, śmiertelnie raniony przez strzelca wyborowego.

Należał do pokolenia najciężej doświadczonego przez II wojnę światową. Osaczonego przez koszmar, gdy dopiero co miało wejść w dorosłe życie, by cieszyć się wolnością. Skazanego na zagładę przez obydwu agresorów – Niemcy i Rosję. Postawionego w sytuacji bez wyjścia, o czym świadczą losy tych, którzy przeżyli apokalipsę i zostali zamordowani przez polskie UB (Jan Rodowicz „Anoda”), popełnili samobójstwo (poeta i prozaik Tadeusz Borowski) lub przez 10 lat musieli milczeć (Zbigniew Herbert, który zadebiutował dopiero w wieku 32 lat). Inni musieli przez lata całe żyć w PRL z etykietą „zaplutego karła reakcji”, a kiedy już zdjęto z nich to hańbiące miano i tak nie doczekali takich honorów, na jakie zasłużyli. Marzyli o powojennej defiladzie w Warszawie, a otrzymali zsyłkę, więzienie, a później życie z łaski komunistów w PRL-u. Dopiero w 1989 doczekali się Pomnika Powstania Warszawskiego, a na Muzeum Powstania musieli czekać aż do 2004 roku. Tylko niewielka część dożyła tej chwili.

Krzysztof Kamil Baczyński był diamentem tego pokolenia. Kazimierz Wyka porównał wielkość tej straty do sytuacji, w której Juliusz Słowacki zginąłby w powstaniu listopadowym. I nie zrobił tego lekkomyślnie. Baczyński to był talent na miarę Słowackiego, który nie otrzymał szansy, by się rozwinąć.

Ostatnie lata dopisały bolesną pointę do życiorysu Baczyńskiego. Jak ujawnił w 2009 roku Wiesław Budzyński, autor biografii „Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila”, UB w 1949 roku (!) przyszło do mieszkania poety, by go aresztować. Najprawdopodobniej miało to miejsce podczas tzw. sprawy „Zośki”, którą rozpoczęło aresztowanie „Anody”. 37 bohaterów baonu „Zośka” poddano brutalnym przesłuchaniom i po parodii procesu skazano na wieloletnie więzienie (do dożywocia włącznie). Czy wrażliwy i delikatny Baczyński przetrzymałby bestialskie śledztwo?

Pokolenie Kolumbów

Tak nazywa się w historii literatury poetów, pisarzy urodzonych ok. 1920 r., dla których wspólnym przeżyciem była II wojna światowa. To właśnie ona miała największy wpływ na ich życie i twórczość. Nazwa pochodzi od tytułu wydanej w 1957 roku  powieści Romana Bratnego Kolumbowie. Rocznik 20. „Kolumbowie” brali udział w ruchu oporu, powstaniu warszawskim, należeli do podziemnych organizacji walczących z hitlerowskim okupantem (przede wszystkim – do Armii Krajowej), a w ich twórczości widoczny jest katastrofizm. Wśród  przedstawicieli tego pokolenia – obok Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – wymienia się m. in.: Tadeusza Gajcego, Wacława Bojarskiego, Krystynę Krahelską, Andrzeja Trzebińskiego, a niekiedy także tych, którzy przeżyli wojenny koszmar – Mirona Białoszewskiego, Tadeusza Borowskiego, Zbigniewa Herberta, Tadeusza Różewicza. Funkcjonują także inne nazwy: „pokolenie apokalipsy spełnionej”, „ród Anhellich”, „pokolenie czasu burz”.

zobacz też:

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa, Wiersze i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Poeta czasów apokalipsy

  1. Jerzy pisze:

    Dziwne są losy naszego narodu. Przyszło w ciemnych latach strzelać do wrogów perłami. Powiedzenie to jak ulał pasuje do K.K.Baczyńskiego. Poeta, rozwijający się talent, ginie jako żołnierz ,obrońca honoru Polski, w Powstaniu Warszawskim. Tylko nasz naród mógł sobie pozwolić na taką rozrzutność. Cześć jego pamięci !!!

  2. Majka S. pisze:

    ” Portret- Krzysztof Kamil Baczyński”

    Nie płacz i nie rozpaczaj nad mogiłą moją,
    Bom ja tylko na chwilę w ziemi złożył głowę.
    Wśród krzyży co od wieków niewzruszone stoją
    Chcę oddech wziąć na wieczność i na pieśni nowe.

    Nie wylewaj łez gorzkich nad poety grobem,
    Bom ja tylko na moment skroń swoją pochylił.
    Czekam tu na anioła, aż wróci ze słowem,
    Które mi wystrzał wroga przerwał i pomylił.

    Ucisz serce, niech więcej smutkiem mnie nie woła,
    Bom ja tylko na chwilę wstrzymał swoje kroki,
    Aby obmyć i zetrzeć bitewny kurz z czoła,
    Zanim Bóg da mi skrzydła jak białe obłoki.

  3. emka pisze:

    69 lat temu, 4 sierpnia ok. godziny 16.00, poległ na powstańczym posterunku.

  4. yuhma pisze:

    Dodałem informację, którą poznałem dopiero teraz – w 1949 (!) roku UB przyszło po Baczyńskiego!
    http://www.tvp.info/informacje/polska/skrywany-sekret-szwagra-krzysztofa-baczynskiego

  5. emka pisze:

    70 lat temu zginął Krzysztof Kamil Baczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.