Lech Galicki: Paradoks nieludzki

perspektywaW kopiach dokumentów niemieckich , które mój nieżyjący już na tym świecie ( łez padole) Ojciec otrzymał swego czasu z Czerwonego Krzyża (Arolsen), przyczyna Jego uwięzienia, torturowania, upadlania etc. w niemieckich obozach zagłady w Auschwitz – Birkenau i Mauthausen – Gusen przez niemieckich katów opisana jest krótko: „ działał na szkodę III Rzeszy”.


Niemiecki nazista, pułkownik Claus von Stauffenberg, który 20 lipca 1944 r. w „Wilczym Szańcu” koło Kętrzyna dokonał nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera, do końca swego życia niczym się nie różnił od swojego fuehera w fanatycznym wyznawaniu niemieckiego narodowego socjalizmu. Był on jego fanem nad fanami. Jako oddany sprawie nazista także miał skrajne w nienawiści poglądy antypolskie. Podłożył wprawdzie bombę, aby pozbyć się Hitlera, który według tzw. spiskowców w 1945 roku w swym otumanieniu desperaty, szaleńczym strachu i psychicznym upadku prowadził Trzecią Rzeszę do zguby. Można powiedzieć ideolog, brunatne bóstwo i wódz nazistów, faszystów niemieckich (Adolf H.), „ działał na szkodę III Rzeszy” (sic!).
Uzasadnienie wyroku, aż dech zapiera: o grotesko, totalna losu paranojo, tak częsta schizofrenio ludzkiego bytowania, jednakie dla kata nad katami i jednego z milionów jego ofiar, mojego Ojca, Władysława Galickiego, nr 123184, przemocą edukowanego i niszczonego więźnia niemieckich obozów zagłady, jednego z „ kundli, motłochu polskiego, narodu, który potrzebuje batoga,”.- jak zwykł mówić Claus von Stauffenberg, faszysta. Teraz na okoliczność dziejów: bohater Niemiec, antyfaszysta.
Zaiste: to bezgraniczny paradoks historii okresowego współbytowania ludzkości z kastą *nadludzi*.

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.