Lech Galicki: Wielka we mnie trwoga (wersja dla Alfiego)

Janusz Kapusta (fragment)

(…) Człowiek się rodzi Z matki, ojca dany A żył nie będzie Na śmierć jest skazany Tak, tak zanosi się łkaniem Tak, tak los mu umieraniem (…) Oczy zawiera Sumienie wszech ludzi W bólu zasypia Życie czas nam budzić Tak, tak nie zna tego świata

Tak, tak dziecko swego kata W mieście Liverpool w szpitalu sterylnym Zabijają Boga W dzieciątku niewinnym Tak, tak wielka we mnie trwoga Tak, tak brudny czyn wbrew Boga Być albo nie być? Zbędne to pytanie Gdy śmierć wam życiem Na cóż Zmartwychwstanie Tak, tak zbędne to pytanie Tak, tak na cóż Zmartwychwstanie

foto: rys. Janusza Kapusty

Pieśń strzelista i inne wiersze

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Wiersze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Lech Galicki: Wielka we mnie trwoga (wersja dla Alfiego)

  1. AgataFoltyn pisze:

    Tak,tak…

  2. emka pisze:

    Polska lekarka dr. Izabela Pałgan, która zajmowała się Alfim Evansem: Z całą pewnością nie jest to dziecko umierające. Tamci lekarze się mylą.
    W badaniu rezonansu mózgu nie widać cech uszkodzenia pnia mózgu. To potwierdza, że dziecko nie jest w stanie terminalnym – powiedziała w rozmowie z Radiem Wnet lekarka Izabela Pałgan z Bydgoszczy, która pomagała rodzicom Alfiego.
    Doktor Pałgan na prośbę rodziców zajmowała się małym Alfim.

    POSŁUCHAJ ROZMOWY:
    https://wnet.fm/

  3. smyk pisze:

    Będzie tak

    Już zgasła malutka Iskierka
    nie poczuje smaku cukierka
    nie zawoła nigdy moja Mamo
    Tacie rączki nie poda śmiało

    „ktoś” Dziecku stanął na drodze
    ten „ktoś” złamał Prawo Boże
    Alfiemu nie dał życia a skradł
    kiedyś winnemu zrobi tak kat !

  4. emka pisze:

    Wielka Brytania: dzieci poddawane eutanazji

    „Daily Mail” donosi, że eutanazja stosowana jest w Wielkiej Brytanii nie tylko w odniesieniu do osób starszych i schorowanych, ale także wobec niepełnosprawnych noworodków i chorych dzieci. Lekarze w tym celu wykorzystują zalecane przez rząd procedury tzw. liverpoolskiej ścieżki opieki dla umierających (LCP). Jest to program opracowany i wdrożony w ostatnim dziesięcioleciu pod pretekstem podniesienia jakości usług świadczonych wobec umierających. Chodziło jednak przede wszystkim o „optymalizację wydatków”.

    W tym miesiącu jeden z medyków, który sam uśmiercił w ten sposób dziesięć noworodków, skarżył się na łamach prestiżowego pisma medycznego „ British Medical Journal”, że rodzice chorych dzieci oczekują, iż umrą one szybko i bezboleśnie. Tymczasem one umierają długo i dla personelu jest to często trudne doświadczenie.

    Zgodnie z tzw. liverpoolską ścieżką lekarze w porozumieniu z rodziną chorego pacjenta ustalają, czy wycofać pewne leki z leczenia, a także czy zaprzestać podawania pożywienia i płynów. Procedurę tę stosuje się również w odniesieniu do upośledzonych noworodków i starszych dzieci np. chorych na raka. Medyk, który anonimowo napisał artykuł w brytyjskim magazynie zaznaczył, że dzieci po odłączeniu od aparatury dostarczającej pożywienie i płyny umierają w wyniku wygłodzenia i odwodnienia średnio w ciągu dziesięciu dni. Dziecko staje się „mniejsze i skurczone”.

    Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii w wyniku zastosowania procedury LCP umiera co roku około 130 tys. osób niekoniecznie starszych i schorowanych. Gazeta donosi, że w związku z kontrowersjami związanymi z zastosowaniem tej praktyki w odniesieniu do chorych dzieci rząd zarządził śledztwo, które ma wykazać, czy medycy jej nie nadużywają.

    Do upowszechnienia tzw. ścieżek LCP w szpitalach publicznych przyczynili się sami politycy. W 2000 r. plan leczenia nowotworów ujawnił, że w systemie opieki brakuje wystarczających środków na zapewnienie wysokiej jakości opieki pacjentom umierającym na raka. W rezultacie, w 2004 r. rozpoczęto tworzenie specjalnych oddziałów dla pacjentów ciężko chorych i osób starszych, którym rzekomo miały być zapewnione wysokiej jakości usługi pod koniec ich życia. W praktyce chodziło o „optymalizację” kosztów zadłużonej publicznej służby zdrowia. W 2006 r. rząd jeszcze bardziej rozszerzył stosowanie LCP, przeznaczając na tworzenie specjalnych oddziałów dodatkowe środki i zalecając powszechne szkolenia.

    Krytycy LCP twierdzą, że procedura ta jest wykorzystywana do uśmiercania pacjentów, by zwolnić łóżka szpitalne i zaoszczędzić pieniądze przez fundusz zdrowia NHS. Praktykę wycofywania pokarmu i płynów dostarczanych przez rurkę noworodkom opisał także w tym miesiącu jeden z lekarzy. Podał przykład dziecka, które urodziło się z licznymi wadami genetycznymi. Rodzice zgodzili się umieścić go na „liverpoolskiej ścieżce opieki zdrowotnej.” Lekarz napisał: „Oni chcą, by ich dziecko umarło szybko po odłączeniu pokarmu i płynów. Chcą, by miało zapalenie płuc. By nie cierpiało. Pragną, by nie było na ciele ich najdroższego dziecka widocznych zmian, powstałych w następstwie zgonu”. Zauważył z goryczą, że „ich życzenia nie są zgodne z jego doświadczeniem”. Wyjaśnił, że walka malca o życie często trwa znacznie dłużej niż sądzi nawet większość lekarzy. Średni czas umierania od wycofania pokarmu i napojów trwa przynajmniej dziesięć dni. Medyk ubolewał nad tym, że „rodzice i zespoły opieki są nieprzygotowane na oglądanie poważnych zmian, jakie zachodzą w wyglądzie fizycznym dziecka w wyniku ciężkiego odwodnienia”. Lekarz przyznał, że jest to „horrorem” także dla personelu medycznego. Mówił wprost, że coraz trudniej mu jest badać umierającego noworodka. Uczuciu współczucia towarzyszy „ból i obrzydzenie”. W odpowiedzi na ten artykuł dr Laura de Rooy, neonatolog i konsultantka Szpitala Świętego Jerzego w Londynie napisała, że „jest ogromnym nadużyciem sądzić, iż dzieci nie czują głodu ani pragnienia”[…]
    DALEJ:
    Read more: http://www.pch24.pl/wielka-brytania–dzieci-poddawane-eutanazji,10428,i.html#ixzz5ETziD4sM

  5. emka pisze:

    Jednak eutanazja?
    Według dziennikarzy włoskiej gazety „La Nuova Busola”, Alfie Evans tuż przed swoją śmiercią miał otrzymać cztery zastrzyki z nieznanymi substancjami. „Zabiegu” dokonano, gdy jego ojca poproszono o spotkanie z personelem szpitala Alder Hey.

    Do zabiegu – zdaniem informatorów włoskiej gazety – doszło na dwie godziny przed śmiercią Alfiego, która nastąpiła o godz. 2.30 czasu lokalnego. Pielęgniarka „opiekująca” się chłopczykiem miała podać mu serię czterech zastrzyków zawierających bliżej nieokreślone substancje. W następstwie tego działania dziecko zmarło. Podanie zastrzyków było możliwe dzięki zaproszeniu Toma Evansa, ojca dziecka na rozmowę z obsługą szpitala. Rodzice nie chcieli komentować tej sprawy. […]
    DALEJ:
    http://www.m.pch24.pl/jednak-eutanazja–alfie-evans-otrzymal-przed-smiercia-cztery-zastrzyki—podaje-la-nuova-busola-twt,59948,i.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.