Leszek Długosz: Rodzice

pióroPrzestali się śnić
Przeprowadzili się pewnie
Do kręgów jeszcze dalszej nieobecności
Coraz bardziej rozdzielają nas
Lata nieodwiedzin
Milczenie telefonów


Brak zasiadania przy wspólnym stole
– Wszystko to nie sprzyja
Przydałaby się raz na jakiś czas
Chwila na progu
Szczypta wspólnej soli
To kiedyś do znudzenia:
No jak tam sobie radzisz?…

– Przydało by się..
Gasną obrazy
Rozchodzą się głosy
Nie używane łącza – zwoje pamięci
Korodują w bujniejszej z każdą wiosną trawie
I coraz Im trudniej stamtąd przedostawać się
– W pogranicze snu i jawy…

Ale zaprogramowani mocno
Ponad niepamięć
Raz i na zawsze – ponad śmiertelne
Złączeni ciała
Wrócą

Pojawią się
– Jak na domowym kiedyś podwórku
Zostałbyś jeszcze, wiemy wiemy
(Będą się niemal usprawiedliwiać)
– Ale już późno i trzeba żebyś wracał…
Po tego
– Przy wieczornej lampce
Ze staroświeckim wiecznym piórem

w dłoni
Pochylonego nad wpół zapisaną kartką
(Pobojowisko skreśleń i ocalałych światów)
– Po tego siwiejącego już mężczyznę
Wrócą…

– W r ó c ą j a k p o s w o j e …

– Na żadnym ze światów
Nie ma takiego stogu
W którym – ta igła
Mogłaby się Im zgubić

(z tomu „Dusza na ramieniu” Wydawnictwo Literackie, 2003)

Tygodnik „wSieci” 30.10..2017

za: http://www.leszekdlugosz.com/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiersze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.