Zygmunt Marek Miszczak: Wiersze smoleńskie i katyńskie

Katyń-Smoleńsk 1940-2010 Rajmund GałeckiKlęcząc przy sarkofagu

Gdy odchodziłeś, Prezydencie,
W zadumie trwał katyński las
I wicher przeszedł przez Okęcie,
Znamieniem zdrady znacząc czas.

Trwaliśmy w niemym przerażeniu
Na widok kłamstwa krętych dróg,
Gdy świt się skrywał w mroków cieniu
I milczeć zdawał się sam Bóg.

Lecz właśnie w tamtej słów bezsile,
W tamtym porywie naszych serc
Bóg ofiarował nam na chwilę
Najpotężniejszą z ludzkich twierdz.

Choć gorzko brzmiało w tamtej ciszy
Smoleńskiej hańby tysiąc ech,
O nowej zbrodni świat usłyszał
I zdjęty trwogą – wstrzymał dech.

A potem wzniósł się na Wawelu
Zaczyn modlitwy – jakby dym –
I dla tak wielu, dla tak wielu
Znów bliskim stał się wspólny Hymn.

Zaginionemu bratu…
(pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego)

… Myślałeś: „…Będą mówić sosny,
a Sztandar dumny wiatr podniesie…”
– Nie było jeszcze takiej wiosny,
jak była ta – w katyńskim lesie!

Zapadłeś w groby, między cienie…
rycerz Ojczyzny – nasz Zawisza!
Wzleciałeś w Polskę nam. W sumienie!
… A resztę tamten wiatr usłyszał.

Oddałeś serce Jej w potrzebie,
jak Twój poprzednik: Narutowicz.
ODDAŁEŚ JEJ CAŁEGO SIEBIE
i ktoś się kiedyś o tym dowie…

Ten Sztandar polski lud podniesie
– Polska powstanie z tamtej ciszy…
Ty zostań tam: w katyńskim lesie!
Niech tę modlitwę Bóg usłyszy!…

10-11 kwietnia 2010

 

Katyń

Świat od początku wiedział świetnie –
Choć chciano ukryć to przed światem,
Że polski żołnierz w tamtym kwietniu
Tu oko w oko stanął z katem

Ściszonym głosem wieść obiegła
I Wschód, i Zachód, i Stolicę,
Że armia Wolnych tutaj legła –
Zabita strzałem w potylicę!

… Świat zatroskany, chociaż bierny,
Wierzył – wsłuchany w kłamców chóry,
A polski żołnierz milczał – wierny,
Kłamstwem zabity po raz wtóry.

Niech serca śpiących myśl przewierci,
By kiedyś daty końca świata
Chrystus – niewinny ludzkiej śmierci
Nie chciał przesunąć o trzy lata…

Mówią: „Nie umiem żyć tak godnie”.
Lecz przyszłość zawsze będzie krucha,
Zanim osądzi tamtą zbrodnię
Sumienie Polski: Wolność ducha!

Tak! Musi powiać wiatr historii,
By świat policzył ofiar kości;
Aby rozbłysła – cała w glorii –
Polska. Ta wina Ich młodości!

 

Katyń

Pozostały tylko prochy – smutne czasów znamię,
Trwożliwymi frazesami zakrzyczana pamięć;
Przez nielicznych wiernie czczona – jak najświętszy nawyk
Nieugięta wiara Ojców w triumf słusznej Sprawy.

… Lecz rzucono w tamtą ziemię owo kruche ziarno,
Które serca użyźniło wiarą Ich mocarną,
By po świecie rozniecały wolnej pieśni echa;
By sumienie Europy nie uwięzło w grzechach.

My zaś, którym pozostało ponieść, jak pochodnię
Prawdę o tych, którzy trwali i ginęli godnie
– Czyśmy jeszcze godni służyć owej Świętej Sprawie?
… Powracają pieśni echa, niby sen na jawie –

Śpią żołnierze nieświadomi, że Ich owej wiosny
Wiatr cichutko ukołysał smutnym szumem sosny…

Katyń-Smoleńsk-1940-2010-Rajmund-Gałecki

Katyń-Smoleńsk-1940-2010-Rajmund-Gałecki

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiersze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zygmunt Marek Miszczak: Wiersze smoleńskie i katyńskie

  1. smyk pisze:

    Katyń
    ….Tysiące Tysiące Tysiące
    na obcej ziemi snem wiecznym śpi
    snują się w mroku Dusze Płaczące
    każda na Krzyże upuszcza Łzy

    Kości Kości Kości Białe
    (ziemia czarna jak czarne sny)
    leżą w wojskowe mundury ubrane w
    ściśniętych dłoniach Orzełek tkwi….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.