Tajemnice Iłły

326545_XKrZ_6f7d311f46fa97100f717836a208_28Szymon Babuchowski

Niby biografia, a czyta się ją jak kryminał. Życie Kazimiery Iłłakowiczówny kryje w sobie wiele zagadek, które Joanna Kuciel-Frydryszak z pasją rozwiązuje.
Nie czarujmy się, Kazimiera Iłłakowiczówna nie jest dziś poetką modną.

Choć patronuje ulicom polskich miast i jej nazwisko obiło się o uszy większości Polaków, jej twórczości nie zna nawet wielu studentów polonistyki. Ta poezja wydaje się dziś archaiczna, chwilami wręcz naiwna. Nie przypominam sobie, bym spotkał w życiu kogoś zafascynowanego Iłłakowiczówną. Z tym większą ciekawością sięgnąłem więc po liczącą prawie pięćset stron cegłę zatytułowaną „Iłła”.

Tajemnica narodzin

I tu ogromne zaskoczenie. Iłłakowiczówna w ujęciu Joanny Kuciel-Frydryszak, dziennikarki znanej z głośnej biografii Antoniego Słonimskiego, okazuje się postacią niezwykle intrygującą. Od razu nabiera się ochoty, by sięgnąć do wierszy. I nagle okazuje się, że ich prostota jest pozorna, naiwność bywa elementem stylizacji, a podobną wyobraźnię w polskiej literaturze trudno znaleźć. Trzeba tylko odszukać klucze do jej odczytania. Biografia autorstwa Kuciel-Frydryszak z pewnością takich kluczy dostarcza.

Życie Kazimiery Iłłakowiczówny kryje w sobie wiele zagadek, które autorka z pasją rozwiązuje. Już samo ustalenie daty urodzenia było czynnością iście detektywistyczną, bo w źródłach znaleźć można kilka różnych dat, a ta, która w encyklopedycznych hasłach pojawia się najczęściej, nie jest bynajmniej – jak dowodzi dziennikarka – tą właściwą. Iłłakowiczówna urodziła się więc nie w 1892, ale 1889 roku. W zacieraniu śladów brała udział sama poetka, a wiązało się to ze skrywaną przez całe życie inną tajemnicą: Kazimiera była nieślubnym dzieckiem. Nazwisko odziedziczyła po matce, natomiast jej ojcem był szanowany wileński adwokat Klemens Zan – syn Tomasza Zana, przyjaciela Mickiewicza, sportretowanego w III części „Dziadów”. W akcie chrztu zapisano, iż Kazimiera jest córką Jakuba Iłłakowicza i jego żony Eugenii. Tymczasem Jakub był w rzeczywistości jej wujem, bratem matki. Tajemnica ta została wyjawiona dopiero w 1983 r. – kilka miesięcy po śmierci poetki.

Tajemnica samotności

Życie w cieniu tej tajemnicy nie mogło pozostać bez wpływu na twórczość Iłłakowiczówny. Podobnie jak fakt, że w wieku dwóch lat została sierotą i wychowywała ją właściwe obca osoba – inflancka arystokratka Zofia Buyno z Plater-Zyberków. Małej Kazi nie było u niej źle, ale przybrana matka miała spory problem z okazywaniem uczuć. Dorastająca dziewczyna zacznie więc uciekać w świat inflanckiej przyrody. „W jej samotności, chcianej i oswojonej, bardziej pożądane będą rzeka, słowik i kwitnąca jabłoń niż spotkanie drugiego człowieka” – pisze Joanna Kuciel-Frydryszak. Na dowód przytacza fragment wiersza „Licho”:

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać! Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać, zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami, będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.

Pozostała samotna do końca życia. Zdawała sobie sprawę, że nie nadaje się do życia rodzinnego. Wielu osobom przypominała zakonnicę – w tej samotności nie było frustracji. „Należała do osób, które nie tyle wybierają samotność, co akceptują pewne cechy własnej psychiki, swoje ograniczenia i wynikającą z nich konieczność życia w pojedynkę” – wyjaśnia autorka biografii w jednym z wywiadów. Polemizuje też z tezą, że wielką niespełnioną miłością Iłłakowiczówny był Józef Piłsudski, u którego pracowała jako sekretarka. Choć faktycznie karierę urzędniczki ceniła bardziej od swoich wierszy. A przecież w latach międzywojennych była w świecie literackim ważną postacią. Debiutem poetyckim zrobiła furorę. Zachwycił się nim Stefan Żeromski, a Jarosław Iwaszkiewicz na zawsze pozostał jej wiernym czytelnikiem. Jeśli dodamy do tego fakt, że była znakomitą tłumaczką z pięciu (!) języków, autorką kongenialnego przekładu „Anny Kareniny”, zaczynamy sobie dopiero uświadamiać, z jak nietuzinkową osobowością mamy do czynienia.

Tajemnica wiary

Znamienne, że swój debiutancki tomik „Ikarowe loty” z 1911 r., poetka podpisała I.K. Iłłakowicz, udając tym samym mężczyznę. „Obawiałam się, że kobieta, pisząc, ośmiesza się” – wspominała na początku lat 80. ubiegłego wieku. We wczesnej młodości fascynowała się ruchem feministycznym, na późniejszym etapie uważała się też za socjalistkę, jednak z czasem coraz bardziej zbliżała się do środowisk konserwatywnych, narodowych. W końcu w jej życiu nastąpiło nawrócenie. Zdaniem Kuciel-Frydryszak dokonało się ono pod wpływem środowiska, z którym poetka spędziła dwa lata jako pielęgniarka podczas I wojny światowej. Było też „odpowiedzią na zamęt emocjonalny wywołany samotnością, widokiem umierających i bezsensem wojny”. Sama „Iłła” – bo tak siebie wtedy nazywała, chcąc odróżniać się od wielu dziewczyn kresowych, noszących to samo imię co ona – tak opisywała ten moment: „Wróciła bezwątpliwa, absolutnie prosta, taka jak w dzieciństwie wiara w Boga. Źle mówię – »wiara« – ja wiedziałam z całą pewnością, nic mnie nie trapiło, nic też sobie nie wmawiałam, nie zamydlałam sobie oczu co do własnej wartości, intencji, osiągnięć, ani co do wartości otaczających mnie działań, sytuacji, ludzi, książek”.

To był oczywiście dopiero początek drogi. Iłła, po latach niepraktykowania, obawiała się jeszcze spotkania z księdzem, który mógłby jej „popsuć” to „bezpośrednie »widzenie«”. Jednak w 1921 r. decyduje się na ważny krok – przyjmuje sakrament bierzmowania. Wtedy to, jak napisze po latach, skończy się jej „brak wiary”.

O samej wierze nie mówiła nigdy zbyt dużo, jednak wiele można wyczytać z jej wierszy. „(…) w drugiej połowie lat dwudziestych wkroczyła na nowy szlak poetycki: poezji religijnej, a niekiedy mistycznej, która przyniesie jedne z piękniejszych w tym nurcie wiersze-świadectwa i wiersze-modlitwy” – pisze Joanna Kuciel-Frydryszak. Zacytujmy fragment:

Miłość moja silniejsza niż moja niewiara idzie szlakiem pątniczym, dogonić się stara ślad Twój na kamienistych ścieżkach Palestyny. Tędy przeszły tysiące, któreś Ty nakarmił, proroku bez kościoła, zwycięzco bez armii, ciesielski czeladniku… Chryste, Boży Synu.

Tajemnica historii

„Iłła” jest biografią pełną, splatającą wszystkie ważne wątki życia Kazimiery Iłłakowiczówny. Roi się tam od zaskakujących historii. Kto np. wie, że to Iłłakowiczównę poproszono o udzielenie pierwszej pomocy, gdy Eligiusz Niewiadomski strzelił w Zachęcie do Gabriela Narutowicza, i że to ona zamknęła prezydentowi oczy?

Równie interesujące są fragmenty dotyczące powojennej historii. W 1956 r. poetka napisała ważny wiersz „Rozstrzelano moje serce” o poznańskim Czerwcu – jedyny tekst poetycki opowiadający się po stronie protestujących robotników, jaki ukazał się wówczas drukiem. Został on opublikowany, wbrew zakazowi cenzury, w szczecińskim piśmie „Ziemia i Morze”.

Książkę zamyka rozdział „W ciemności”, opisujący ostatni okres życia Iłłakowiczówny, naznaczony postępującą chorobą oczu – aż do ociemnienia. Poetka do końca jednak zachowała bystrość umysłu, interesowała się Polską i światem. Z entuzjazmem przyjęła wybór Karola Wojtyły na papieża. Niezwykły jest fragment listu, który napisała do Jarosława Iwaszkiewicza po jego wizycie w Rzymie: „Jakże miło było mi dowiedzieć się, że był Pan u naszego Wojtyły, którego całym sercem kocham; byłabym rada dowiedzieć się, że się Pan u niego wyspowiadał i przyjął komunię”. Nawrócona u progu wolnej Polski, do końca życia trzymała się tego, co naprawdę ważne.

326545_XKrZ_6f7d311f46fa97100f717836a208_28

Joanna Kuciel-Frydryszak Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie Marginesy Warszawa 2017 ss. 464

za: http://gosc.pl/doc/4258662.Tajemnice-Illy

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sylwetki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.