Czas na patriotów 2.0

198261_Jdtz_22bf44a74608a575d6636bca48d3_68Patriotów w wersji 2.0 mamy w Polsce prawdziwy urodzaj i aż dziw, że tak długo pozostawali oni poza panteonem naszych narodowych bohaterów. Tym bardziej że są to biografie piękne i kompletne. W ich życiu praca i naukowe osiągnięcia szły w parze z umiłowaniem ojczyzny i świadectwami ofiarności dla bliźnich. – pisze Piotr Legutko

foto: Kazimierz Prószyński (1875–1945)

Wynalazcy i naukowcy za długo pozostawali poza panteonem naszych narodowych bohaterów.

Decyzją Sejmu RP rok 2017 jest rokiem Józefa Piłsudskiego, Adama Chmielowskiego, Józefa Korzeniowskiego (Josepha Conrada), Honorata Koźmińskiego oraz Tadeusza Kościuszki. Być może na tej liście wybitnych Polaków, wodzów i świętych, powstańców i pisarzy, brakuje wielkiego odkrywcy. Na przykład Mieczysława Wolfkego. 4 maja mija 70 lat od śmierci sławnego polskiego fizyka, prekursora telewizji i holografii. Brak tu też Jana Szczepanika, „polskiego Edisona”, który był pionierem filmu dźwiękowego; dzięki niemu mamy także kolorowe zdjęcia i fotokomórkę. W czerwcu minie 145 lat od jego urodzin.

Tylko raz – w 2013 roku – zdarzyło się, by parlament docenił nie tylko ludzi walki, ale i nauki. Wtedy wielu rodaków po raz pierwszy usłyszało o Janie Czochralskim. A przecież to geniusz, który wyprzedził swój czas i sto lat temu opracował technologię przemysłowego wytwarzania monokryształów krzemu. To od Czochralskiego zaczęła się era procesorów, tak jak od Mieczysława Wolfkego telewizja, a od Kazimierza Prószyńskiego kinematograf. Wszyscy oni byli innowatorami na skalę nie lokalną, ale globalną. I być może właśnie dlatego idealnie wpisują się w kontekst święta obchodzonego 3 maja, upamiętniającego polski fenomen, jakim było uchwalenie pierwszej konstytucji w nowożytnej Europie, a drugiej na świecie.

198261_IKv5_3f89f34d4aa89676f39e2dd11d62_28

Jan Szczepanik (1872–1926)
IQ.INTEL.PL

Takich patriotów w wersji 2.0 mamy w Polsce prawdziwy urodzaj i aż dziw, że tak długo pozostawali oni poza panteonem naszych narodowych bohaterów. Tym bardziej że są to biografie piękne i kompletne. W ich życiu praca i naukowe osiągnięcia szły w parze z umiłowaniem ojczyzny i świadectwami ofiarności dla bliźnich. Przy okazji – wpisanie sylwetek wybitnych matematyków, fizyków czy konstruktorów w kanon wychowania patriotycznego oraz skierowanie na nich zainteresowania mediów może obalić wiele stereotypów. Choćby ten, że jesteśmy narodem naśladowców, skazanym jedynie na kopiowanie cudzych pomysłów. Tymczasem w wielu dziedzinach byliśmy prekursorami i polskość powinna kojarzyć się nie z zaściankiem, ale z nowoczesnością, szerokimi horyzontami i odwagą. Nie tylko w boju, także w myśleniu i twórczym działaniu.

Polak znacznie nas wyprzedził

Powszechnie uważa się, że czas zaborów przetrwaliśmy jako naród dzięki wierze i kulturze. To prawda – wielcy pisarze i kompozytorzy, wspaniali malarze tworzyli, gdy Polska była w sercach i umysłach, ale nie na mapach. Jednak dokładnie ten sam mechanizm działał w przypadku naszych genialnych naukowców. Najbardziej spektakularne polskie odkrycia pojawiły się na początku XX wieku. Wtedy rozbłysła na przykład gwiazda Jana Szczepanika, autora kilkudziesięciu patentów, głównie z dziedziny fotografii. Choć międzynarodową sławę przyniósł mu zupełnie inny wynalazek. Specjalna tkanina pomysłu galicyjskiego geniusza uchroniła w 1902 r. przed śmiercią króla Hiszpanii Alfonsa XIII. Przeżył zamach, bo jego pojazd był obity kuloodpornym materiałem, który zniwelował siłę wybuchu. W dowód wdzięczności król odznaczył wynalazcę tytułem Kawalera Orderu Izabeli Katolickiej.

198261_NIMu_f7c40a8c4458a4ab69038a6afdb2_28

Mieczysław Wolfke (1883–1947)
CIEKAWOSTKIHISTORYCZNE.PL

W tym samym roku Mieczysław Wolfke, mając zaledwie 17 lat, opracował telektroskop – urządzenie pozwalające na przesyłanie obrazów za pomocą fal elektromagnetycznych. O ćwierć wieku wyprzedził więc odkrycie Johna Bairda – uznawanego powszechnie za wynalazcę telewizji. Podobnie było z holografią. Wolfke w 1920 r. odkrył jej podstawy, choć to Dennis Gabor 28 lat później dostał Nagrodę Nobla za opracowanie metody holograficznego odtwarzania obrazów. Trzeba jednak przyznać, że odbierając najwyższy naukowy laur, Gabor wspomniał prof. Wolfkego jako swego prekursora. Podobnie zachował się August Lumière, jeden ze słynnych braci, który publicznie przyznawał, komu należy się pierwszeństwo w dziedzinie kinematografii: „Byłem, wraz z bratem, twórcą filmu francuskiego, ale istniał również pewien Polak, niejaki Kazimierz Prószyński, który nas znacznie wyprzedził” – pisał Lumière. Gdy Francuz eksperymentował z ruchomymi obrazami, Prószyński kręcił wynalezionym przez siebie pleografem krótkie filmy dokumentujące ówczesną Warszawę. Mało tego, był twórcą pierwszych polskich filmów fabularnych. Już w 1902 r. zrealizował dwa epizody z udziałem wybitnych aktorów: Kazimierza Junoszy-Stępowskiego i Władysława Neubelta. Pięć lat później poszedł jeszcze dalej – rozpoczął pracę nad aeroskopem, pierwszą na świecie ręczną kamerą filmową o napędzie automatycznym.

Żołnierz AK z minikomputerem

Nastała dobra pogoda dla patriotów w wersji 2.0. Wypada dziś wiedzieć, że to Polak, Henryk Magnuski, jest konstruktorem przenośnej radiostacji (walkie-talkie). Można też błysnąć w towarzystwie informacją, że pierwszy magnetofon reporterski sporządził „nasz” Stefan Kudelski, albo anegdotą, jak to Jacek Karpiński, były żołnierz batalionu „Zośka”, w 1969 r. zaprojektował pierwszy na świecie minikomputer K-202. W czasach, gdy na Zachodzie nikomu jeszcze nie śniło się o pecetach, mieszcząca się w walizce maszyna Karpińskiego już wykorzystywała adresowanie stronicowe – pomysł pozwalający na skokowe zwiększenie dostępnej pamięci.

Przykłady można mnożyć. Na szczęście pojawia się coraz więcej książek, filmów i seriali o polskich wynalazcach. Teraz czas na zdecydowany ruch państwa w kierunku promowania nowej polityki historycznej, mocniej niż dotąd akcentującej nowoczesne oblicze polskości. To powinien być czas przypominania Eugeniusza Kwiatkowskiego i Gdyni – nie tylko błyskawicznie wybudowanego nowoczesnego portu, największego w latach 30. pod względem liczby przeładowywanych towarów na Bałtyku, ale i miasta, urbanistycznej perły tamtych lat. Bez odpowiedniego rozmachu minęła 80. rocznica narodzin COP, a przecież warto się chwalić, że nasz przemysł obronny był kiedyś w europejskiej awangardzie. Tak jak lwowska szkoła matematyczna, której adepci złamali szyfry Enigmy. Kto dziś wspomina Mariana Dąbrowskiego, twórcę „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, największego i najnowocześniejszego w tej części Europy przedwojennego koncernu prasowego? A może warto, gdy repolonizacja mediów pozostaje jedynie w sferze planów. To byłby też ważny wątek w debacie nad kształtem Polski, jaką budujemy po 1989 r., nad naszymi korzeniami i wzorcami, którymi się posługujemy.

198261_NqFK_73c328a9411799acf3690dbd6f71_28

Marian Dąbrowski (1878–1958)
CAF/PAP Arcypolska biografia

Marian Dąbrowski był medialnym magnatem, ale i prawdziwym patriotą. Ufundował pomnik grunwaldzki i Teatr Bagatela w Krakowie, nie uchylał się od służby krajowi. Zmarł w zapomnieniu, dzieląc los wielu emigrantów. Zresztą wszyscy wspominani tu bohaterowie mają arcypolskie życiorysy. Jana Szczepanika car Rosji Mikołaj II chciał uhonorować Orderem św. Anny (oczywiście za kuloodporny materiał). Wynalazca odmówił przyjęcia odznaczenia, uzasadniając, że nie może odbierać honorów od władcy kraju, który przyczynił się do pozbawienia Polaków własnego państwa.

Dziadek Kazimierza Prószyńskiego, Stanisław Antoni, konspirował przeciw carowi, za co w 1856 r. został zesłany na Sybir. Ojciec genialnego konstruktora, Konrad, to z kolei twórca elementarza języka polskiego. Sam Kazimierz, gdy Polska odzyskała niepodległość, nie wahał się poświęcić amerykańskiej kariery dla odbudowy kraju. Prószyński marzył, „aby mogła Warszawa rzucić na rynki tyle aparatów kinematograficznych, by przodownicze w tej gałęzi zdobyła stanowisko w Europie”.

Podczas okupacji Polski poszedł w ślady dziadka i podjął działalność konspiracyjną. Dwukrotnie aresztowany, po powstaniu warszawskim został wywieziony do KL Mauthausen-Gusen. Zginął w obozie nazywanym ze względu na skalę eksterminacji polskiej inteligencji „niemieckim Katyniem”.

Także Mieczysław Wolfke znalazł się na czarnej liście okupantów. Dwukrotnie trafił na Pawiak. Zwolniono go, by kierował Zakładem Badawczym Fizyki Technicznej. Pracował tam… ale dla potrzeb konspiracji i brał udział w tajnym nauczaniu.

198261_G3aK_188bb3ed4ac7a45a014029c049b7_28

Jacek Karpiński (1927–2010)
HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ

Polski los był jednaki dla żołnierzy, powstańców i wynalazców. Wybór: pozytywista czy romantyk to w dużej mierze konstrukcja literacka. Jan Rodowicz „Anoda” w powstaniu odniósł dziesiątki ran. Lekarze orzekli u niego 81 proc. inwalidztwa. Ale zawsze marzył, by być architektem. „Czasem łatwiej walczyć niż normalnie pracować i żyć” – mówił kolegom. – Przecież oni stali się żołnierzami niejako przez przypadek, umierali, bo w takich znaleźli się okolicznościach, ale wychowywali się, by żyć i pracować dla Polski. O niczym innym nie marzyli – przypomina Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, które co rok przyznaje Nagrodę im. Anody dla „powstańców czasu pokoju”. Bo też każdy czas ma swoich bohaterów. Dziś warto pokazywać tych, którzy patriotyzm i poczucie obowiązku połączyli z czynem rozsławiającym Polskę w świecie.

za: http://gosc.pl/doc/3840743.Czas-na-patriotow-2-0

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sylwetki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.