Pod zwariowaną gwiazdą

183850_Eaub_cc6994764a43a1ede85dc6bf8a8d_68Edward Kabiesz

To swoisty paradoks, że historię Jana i Antoniny Żabińskich, którzy ratowali Żydów w Warszawie w czasie niemieckiej okupacji, poznamy dzięki hollywoodzkiej produkcji. Trudno zrozumieć, dlaczego tym tematem nie zainteresowały się polskie kino czy telewizja.

I dlaczego większość zdjęć kręcono w Pradze. Przecież opowieść o małżeństwie Żabińskich, dzięki którym wielu Żydów ukrywanych na terenie warszawskiego zoo ocaliło życie, to gotowy scenariusz filmowy. To także wspaniały temat na serial w rodzaju „Sprawiedliwych”. Teraz, kiedy na ekrany kin wejdzie amerykański film poświęcony tej mało znanej historii, poznają ją widzowie na całym świecie. Wcześniej zaistniała ona w światowym obiegu dzięki książce Diane Ackerman, amerykańskiej pisarki i poetki. Wydany przez nią w 2007 roku „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO” stał się w USA bestsellerem.

183850_Eaub_cc6994764a43a1ede85dc6bf8a8d_68

Książka, która w oryginale nosiła tytuł „Żona dyrektora zoo. Opowieść z czasów wojny”, oparta została przede wszystkim na wspomnieniach Antoniny Żabińskiej. Przedstawia historię rodziny Żabińskich na przestrzeni lat, a jej oryginalny tytuł bardziej odpowiada zawartości. Z pewnością jednak wątek pomocy Żydom najbardziej zwrócił uwagę zarówno zagranicznego czytelnika, jak i autorów filmu. Antonina Żabińska pierwsze lata życia spędziła w Rosji, gdzie pracował jej ojciec, Antoni Erdman, inżynier kolejnictwa. W 1917 roku, kiedy miała dziewięć lat, jej rodziców zamordowali bolszewicy. Swoje wspomnienia, pt. „Ludzie i zwierzęta”, wydała w 1968 roku, a kolejne wydanie ukazało się dopiero w 2010 roku. Część wspomnień dotyczy akcji pomocy Żydom w okresie okupacji.

Egzekucja w ZOO

Jan Żabiński był dyrektorem warszawskiego ZOO od 1928 roku. Antonina, jego żona, była pisarką, autorką kilku popularnych książek dla dzieci. W czasie okupacji oboje zaangażowali się w akcję ratowania Żydów. Ukrywali ich na terenie nieczynnego ogrodu zoologicznego i w swoim domu. Żabiński zdawał sobie sprawę, że ukrywanie Żydów, kiedy on sam mocno angażuje się w działalność AK, a w willi mieści się skład materiałów wybuchowych, nie zapewniało im właściwych warunków bezpieczeństwa. „Napomykałem co prawda delikatnie o tym moim pensjonariuszom, ale oni nie chcieli opuścić naszego domu, a myśmy nie śmieli ich pozbawić iluzji bezpieczeństwa. Tymczasem w naszej willi nie było żadnej skrytki, gdyż to uniemożliwiała jej współczesna architektura” – wspominał Żabiński w swojej uzupełnionej przez żonę, a przeznaczonej dla Yad Vashem relacji, znajdującej się w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Antonina Żabińska, mimo groźnych pomruków nadchodzącej wojennej burzy, nie bardzo w wojnę wierzyła. Zaskoczył ją pierwszy niemiecki nalot. W pierwszych dniach września dom Żabińskich, leżący niedaleko przyczółków mostu kolejowego i Kierbedzia, znalazł się na najbardziej atakowanym przez wroga terenie. W ogrodzie zoologicznym stacjonował batalion zapór balonowych, a Niemcy rozpoczęli jego ciężkie bombardowanie.

Białe niedźwiedzie wyszły na zewnątrz, kiedy bomba rozbiła ich skalne siedlisko. To samo mogło zdarzyć się z pomieszczeniami innych drapieżników, które zagroziłyby mieszkańcom miasta. W takiej sytuacji, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, należało wystrzelać zwierzęta. „Broń miało tylko wojsko…” – napisała w „Ludziach i zwierzętach” autorka książki. „Wyszłam na ganek, kiedy się to już stało… Wszyscy milczeli, jeden z dozorców płakał… Należało zatroszczyć się o los pozostałej przy życiu licznej nieszkodliwej braci”.

Willa Żabińskich ocalała, ale budynek, gdzie mieszkali dozorcy, warsztaty i magazyn spłonęły. Zorganizowano obławę na rozproszone po całej okolicy pozostałe przy życiu zwierzęta. Niemcy podjęli decyzję o likwidacji ogrodu, część zwierząt zastrzelono, część wywieziono do niemieckich ogrodów zoologicznych. Na terenie zoo powstała tuczarnia świń.

Żabińscy mieli wielu przyjaciół wśród Żydów. „Udało nam się utrzymać z nimi kontakt dzięki moim stosunkom w Zarządzie Miejskim w Warszawie. Udało mi się mianowicie uzyskać przepustkę do getta na zbieranie odpadków dla tuczarni świń. W ten sposób mogłem przenieść gryps, boczek, masło i załatwić pewne zlecenia moich przyjaciół… i stopniowo zostałem wciągnięty w akcję pomocy” – czytamy w relacji Jana Żabińskiego dla Yad Vashem. Pod koniec 1941 r. władze zlikwidowały tuczarnię, przeznaczając teren ogrodu na działki dla warszawiaków. W tym czasie Żabiński, dzięki współpracy z Wydziałem Ogrodniczym w Zarządzie Miejskim, zdobył kolejną przepustkę do getta pod pretekstem, że tam też są tereny zielone. „Jan nie miał tam żadnych »roślinnych« interesów, przepustkę zaś wykorzystywał, żeby odwiedzać ludzi, których należało podtrzymać na duchu, którym trzeba było przemycić jakąś wałówkę czy gryps” – napisała w powojennej relacji jego żona. Jan zaopatrywał Żydów w dokumenty, poszukiwał dla nich kryjówek i wyprowadzał z getta.

Skrytka w pieczarze

Sytuacja mieszkańców getta pogarszała się coraz bardziej, a w lipcu 1942 roku rozpoczęły się wielkie deportacje. Szukając kryjówek, Żydzi zgłaszali się po pomoc do Żabińskich. „Jan działał początkowo w pojedynkę i dom nasz musiał pełnić funkcje stacji tranzytowej. Na szczęście sprawy przybrały wkrótce obrót bez porównania pomyślniejszy, bo nagle wyszło na jaw, że nasza stara i wielka przyjaciółka Janina Buchholtzowa należy do Rady Pomocy Żydom” – wspominała Antonina Żabińska. Rada udzielała Żabińskim wsparcia finansowego i pomagała wyszukiwać bezpieczne lokale dla ukrywanych Żydów. „O ile mi wiadomo, spośród osób, które przeszły przez nasz dom, zginęły tylko dwie: dr Róża Amsel i jej matka. Reszta doczekała szczęśliwie końca wojny” – pisała Żabińska.

Irena Meizel, jedna z ocalonych przez Żabińskich, była żoną znanego żydowskiego adwokata, który zginął w 1942 roku w czasie lipcowych wywózek z getta. „Po raz pierwszy z dr. Janem Żabińskim zetknęłam się bodaj na początku 1940 r. Doktor Żabiński przychodził do getta, żeby rozdzielać pieniądze z ramienia organizacji polskiej, która zajmowała się pomocą biednym Żydom; a więc było to rozdzielanie pieniędzy i wyszukiwanie mieszkań po aryjskiej stronie. Chciałabym tu zaznaczyć, że doktor pomagał nie tylko inteligencji żydowskiej, nie tylko ludziom, którzy byli niezależni materialnie, ale przede wszystkim ludziom biednym. Jeżeli którykolwiek z nich cokolwiek zarobił i chciał zapłacić za ukrywanie, państwo Żabińscy nigdy żadnych tego rodzaju opłat nie przyjmowali” – wspominała Irena Meizel w relacji spisanej w 1965 roku dla Archiwum Yad Vashem.

Po ucieczce z getta Meizel zwróciła się o pomoc do Żabińskich. „Doktor umieścił mnie w jakiejś pieczarze i spędziłam tam dwa czy trzy dni. Ci biedni ludzie (Żydzi) właśnie w ten sposób się ukrywali. A po godzinie policyjnej, kiedy już ogród pustoszał i nie było żadnej służby na terenie ogrodu i w samej willi, ci ludzie przychodzili do willi, spali albo w piwnicy, albo na podłodze czy werandzie, lub w jakimś kącie”.

Jan Żabiński działał w AK i wyciągał Żydów z getta, ale życie w domu, gdzie ukrywało się coraz więcej zbiegów, organizowała Antonina. Nie było to łatwe, ze względu na trudności z zaopatrzeniem i częste wizyty Niemców. W przypadku zagrożenia Żabińska grała na fortepianie lub nuciła: „Jedź, jedź, jedź na Kretę!”, melodię z operetki „Piękna Helena” Offenbacha. Wówczas żydowscy lokatorzy willi kryli się na strychu, w łazience, w szafie ściennej lub uciekali na zewnątrz tunelem z piwnicy do ogrodu.

Rodzina Żabińskich przeżyła wiele niebezpiecznych chwil w czasie powstania warszawskiego, w którym wziął udział i został ciężko ranny mąż Antoniny. W domu „Pod zwariowaną gwiazdą”, jak nazywano willę Żabińskich, nie było już wtedy tajnych lokatorów. Przez dom Żabińskich przewinęło się w czasie wojny ponad 300 Żydów. W 1965 roku Instytut Yad Vashem w Izraelu przyznał Antoninie i Janowi Żabińskim tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

za: http://gosc.pl/doc/3763797.Pod-zwariowana-gwiazda

Recenzja filmu „Azyl” 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.