Lech Galicki: Deprawus KoDus, czyli zmora prowokatora

rys. Janusz KapustaDeprawus KoDus krzyknął z trybuny
Oczka nabiegły mu wzburzoną krwią
Wrzask ów powalił maluczkich tłumy
Gdy tik mu piknął strachliwie brwią
On, cyt, zapewnił, że jest łagodny
Jak Hitler tyle, że nie zabija
Jak anomalia jest on pogodny


A jego ego z marchwi i kija
W dusze zebranych wpełzł wielki strach
Bo zrozumiała publika hoża
Że bierze udział w szaleńca grach
Który nie stroni od ostrza noża
I tej kukiełki się obawiali
Co się rozpękła w sromotę manii
Wierząc, że Szefu władzę oddali
A wystarczyło wrzucić do wora
Prowokatora manię co chora
Jak pierwowzorów owsika bzika
Wolontariusza trybuna ludu
Miłość de faktur w szmalu zalewie

Kto co gdzie jak tego nikt nie wie
Wiedza to Deprawusa KoDusa. – animatora.

Ja tu wy tam nic nie mam a wam wszystko dam
Ile dal nienawiści, ile ukradł kasy: jak wy-bitna zomora
Jeszcze naliczą mu i nie bez racji,
obrońcy, czego?, a to już nie ważne.
Byle był wyrok wart no tej no: demokracji.

Foto: rys. Janusza Kapusty
  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Wiersze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.