O polską „Wilkommenskultur”

L3VwbG9hZHMvbmV3cy9ib2NpYW55LmpwZw,330,230,cProf. Andrzej Nowak

Morderczy atak islamskiego fundamentalisty w nocnym klubie w Orlando stawia znów z mocą pytanie o przyszłość naszego bezpieczeństwa. Odpowiem na to pytanie nieco przewrotnie: powinniśmy się otworzyć szerzej.

Powinniśmy przygotować się na falę uchodźców. Nie z południa, nie z Syrii, z Afganistanu, z Libii czy z Iraku (choć z każdego z tych krajów mamy obowiązek moralny przyjmować tych, którzy jako chrześcijanie uciekać muszą stamtąd przed realizowaną już groźbą ludobójstwa) – ale przede wszystkim z zachodu, z coraz bardziej przerażonego Zachodu, zwłaszcza tego nam najbliższego: europejskiego.

Zachęca mnie do poważnego rozważenia takiej możliwości niedawna rozmowa z grupą niemieckich bankowców, z Badenii-Wirtembergii. Kolejne ich grupki (około dwudziestoosobowe) przyjeżdżają do nas regularnie od kilku lat – poznawać kraj sąsiadów, potencjalnych klientów sektora finansowego jednego z najbogatszych landów niemieckich. Niemieccy goście słuchają wykładów o polskiej gospodarce, ale także o polskiej historii i kulturze. Przede wszystkim jednak poznają osobiście (bez tendencyjnego przekazu „dziennikarzy” – pracowników europejskiego frontu ideologicznego) nasz kraj: jak tu się mieszka, żyje, pracuje, odpoczywa. I są pod wielkim, pozytywnym wrażeniem.

W tym roku wrażenie to kontrastuje z doświadczeniami z ich własnych miast w zachodnich Niemczech. Jeden z organizatorów cyklu tych wyjazdów opowiada, jak w ciągu ostatniego roku dwa razy napastowana była przez „anonimowych uchodźców” jego żona – w spokojnym maleńkim miasteczku koło Stuttgartu. Inny relacjonuje z przygnębieniem „przygodę”, jakiej doświadczyła kilka tygodni temu jego koleżanka. Zostawiła w czasie zakupów w supermarkecie otwarte auto. Kiedy wrócił, zastała w nim trójkę uchodźców, którzy spokojnie zażądali, by zawieźć ich do oddalonego o ok. 150 km miasta. Kiedy kobieta zadzwoniła na policję, ta stwierdziła swoją bezradność (przecież uchodźcy tylko „proszą”) i poradziła spełnić ich żądanie. Policja zaoferowała tylko swoją eskortę do owej niechcianej przez właścicielkę wozu „wycieczki”.

Uczestnicy grupy bankowców mówią z niepokojem o możliwym połączeniu wybuchowego potencjału miliona czy półtora miliona nowych „uchodźców” w ich kraju z kilkoma milionami już mieszkających w Niemczech Turków i Kurdów – zwłaszcza w kontekście nasilającej się arogancji Ankary, która otwarcie chce traktować swoich pobratymców z niemieckim paszportem jako „zasób” tureckiej polityki. Po przyjęciu przez Bundestag uchwały potępiającej ludobójstwo tureckie na Ormianach w setną rocznicę tego ponurego wydarzenia, prezydent Erdogan zaapelował, by zbadać krew tych posłów do Bundestagu tureckiego pochodzenia, którzy głosowali za tą rezolucją, i ustalić: czy są prawdziwymi Turkami. Moi niemieccy rozmówcy są tym zaszokowani, podobnie jak apelem jak wspieranym przez burmistrza Ankary internetowym listem gończym za „nielojalnymi” (wobec Turcji) posłami do Bundestagu. Nie rozumieją sensu decyzji kanclerz Merkel, który otwarł na kilka miesięcy (a praktycznie na stałe) śluzy niekontrolowanej imigracji „uchodźców”.

Bankowcy rozumieją za to nieźle sytuację finansową Europy. I wskazują nieuchronne konsekwencje całkowitego zapomnienia o grożącej katastrofie całego systemu euro, o nierozwiązanym przecież problemie Grexitu, milczenia mediów i polityków w sprawie drukowania bez żadnych zahamowań miliardów euro przez prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, który ma zalać tą walutą bez pokrycia problem absolutnej niewspółmierności gospodarek strefy euro. Jakie są owe konsekwencje? Dowiaduję się o nowym zjawisku: Niemcy chętnie przenoszą się teraz na Węgry; jeden z moich interlokutorów kupił sobie działkę w Konstancinie pod Warszawą. Tu przecież, w tej naszej rzekomo „gorszej”, Europie – mamy coś, czego tak dramatycznie zaczyna brakować w Badenii – spokój i względne bezpieczeństwo w życiu codziennym. w tej naszej rzekomo „gorszej”, Europie – mamy coś, czego tak dramatycznie zaczyna brakować w Badenii – spokój i względne bezpieczeństwo w życiu codziennym Infrastruktura, poziom życia, a przede wszystkim komfort związany z możliwościami dobrego wypoczynku (od kawiarni do siłowni) nie różnią się już zasadniczo od tego, co można otrzymać w tym zakresie nad Neckarem czy Renem.

Część Niemców, jak w popularnym w ostatnich miesiącach filmie fabularnym „Er ist wieder da” (On tu znowu jest) – o przebudzeniu nowego wcielenia Adolfa Hitlera i jego triumfalnej podróży przez dzisiejszą RFN – zaczyna poważnie myśleć o takim „rozwiązaniu”. Inni, coraz więcej, jest gotowych oddać swój głos na Alternative für Deutschland, nacjonalistyczną partię antyimigrancką. Niektórzy, jak część moich rozmówców – rozważa coraz poważniej możliwość emigracji: tam, gdzie jest bezpieczniej.

Musimy się na nich otworzyć. A raczej razem powinniśmy zmienić Zachód, bo wszystkich potencjalnych uchodźców z przerażonych Niemiec, Francji, Belgii, Danii, Holandii – w Polsce i na Węgrzech nie pomieścimy. razem powinniśmy zmienić Zachód, bo wszystkich potencjalnych uchodźców z przerażonych Niemiec, Francji, Belgii, Danii, Holandii – w Polsce i na Węgrzech nie pomieścimy Powinniśmy razem zmienić Zachód na wspólnotę wartości, która chce żyć, a nie ginąć powodu ślepoty swoich ideologicznych, medialno-politycznych pasterzy. Na tę wspólnotę, którą tworzyli razem Bach i Chopin, Szekspir i Dante, Cervantes i Mickiewicz – a nie tę, którą tak butnie chcą dyktować Schulz i Verhofstadt. Jeszcze mamy wybór. Ofiary z Orlando już go nie mają.

http://www.portal.arcana.pl/Prof-nowak-o-polska-wilkommenskultur,4459.html

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „O polską „Wilkommenskultur”

  1. Jerzy pisze:

    Jak zwykle bardzo trafne uwagi i oceny zaistniałej rzeczywistości z najeżdżcami muzułmańskimi. Zła poprawnośc rządów Zachodu doprowadzi do do oporu ludzi i emigracji do krajów wolnych od ludzi dżihadu. Stanie się to szybciej niż przewidują trzeżwe oceny. Realna głupota lewactwa, które szarogęsi się na Zachodzie jest przyczynkiem do obawy normalnych ludzi w Europie. Widac to namacalnie na w trakcie rozmów z mieszkańcami zachodniej Europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.