Komparatystyka mordów

Marek Jan ChodakiewiczOd pewnego czasu panoszy się moda na traktowanie naszej historii jako wymówki do zohydzania Polski i Polaków. Polskie zbrodnie i sprawki, prawdziwe i wydumane, traktuje się nie tylko sui generis, ale przede wszystkim jako wyjątkowe i stąd tak podłe – naturalnie w kontekście pięknego, dobrego i tolerancyjnego świata. – pisze prof. Marek Jan Chodakiewicz

Taka dydaktyka wstydu ma urobić Polaków na postępową modłę, lecz jest nie tylko moralnie karłowata – jest nieuprawniona także z punktu widzenia komparatystyki.

Oskarżenia dotyczą przede wszystkim II wojny światowej, ale równie głośno odezwały się w latach 1918–1921. Dotyczyły naturalnie mordów na Żydach.
W 1919 r. podczas wojny polsko-bolszewickiej w Pińsku żołnierze WP rozstrzelali 35 osób narodowości żydowskiej. Mogli zmasakrować bez większego problemu wszystkich Żydów w Pińsku. Kto by ich obronił? Byli bezbronni. A Polacy nie zrobili tego. Odwrotnie niż wiele innych armii świata w tym czasie. Nie tylko armii rewolucyjnych czy barbarzyńskich prymitywów.

Wystarczy porównać np. postępowanie Brytyjczyków podczas wojny burskiej czy Amerykanów podczas pacyfikacji Filipin na przełomie XIX i XX wieków. Generał Jacob Smith rozkazał: „Nie chcę jeńców. Życzę sobie abyście zabijali i palili, tym bardziej mnie to ucieszy. Chcę abyście zabijali wszystkie osoby, które mogą nosić broń w razie wrogich wystąpień przeciw Stanom Zjednoczonym. Limit wieku… to dziesięć lat.” Rozkaz został jak najbardziej wykonany i to wielokrotnie. Amerykanie rutynowo wyrzynali dzieci, kobiety i starców podczas wojny na Filipinach. Rozstrzeliwano nagminnie jeńców, niszczono dobytek, palono wsie. Gwałty i rabunki były normą. Żołnierze amerykańscy nie ponieśli żadnych konsekwencji. I co? Nie ma bicia w piersi, cyklicznych wstępniaków w „The New York Times”. Ameryka zapomniała, tak jak o innych sprawach, a w tym i pogromach.

Szwedzka opinia publiczna, tak czuła na wszelkie oznaki polskiego antysemityzmu, a w tym szwedzcy naukowcy tropiący „polskie pogromy” – jakoś za bardzo nie nagłaśniają swoich własnych problemów. A w 1918 podczas wojny domowej w Finlandii tylko jeden szwedzki batalion rozstrzelał 200 fińskich cywilów obu płci w zachodniej Uusimaa. W kwietniu 1918 r. w regionie Forsaa oddziały szwedzkich ochotników dokonały egzekucji 260 cywilów, z czego 13 kobiet, najmłodsza z nich miała 16 lat. Ofiarami znów padli głównie Finowie, prawie wszyscy oskarżeni o lewicowość.

Liberalna Czechosłowacja była międzywojennym beniaminkiem postępowej i lewicowej opinii publicznej. A przecież zachowania tamtejsze nie odbiegały od europejskiej współczesnej normy. Ponadto, w Czechach i na Morawach w latach 1914–1918 właściwie nie było żadnej wojny i brutalizacji, a miejscowi Żydzi padali ofiarami przemocy. Badaczka Livia Rothkirchen opisała, że w Pradze i innych miejscowościach wybuchły antysemickie zamieszki i grabież. Brali w nich udział cywile i wojskowi. W grudniu 1918 r. w Holešovowie pogrom trwał 3 dni. Wśród ofiar było dwóch żydowskich kombatantów wracających do domu z frontu. Trzeba było sprowadzić specjalne jednostki z Brna, aby uspokoić motłoch. W maju 1919 r. zamieszki wybuchły ponownie w Pradze i okolicach. Powodem była nienawiść do spekulantów, których tłum identyfikował jako Żydów. 20 listopada 1920 r. miał miejsce najbardziej gwałtowny pogrom w stolicy Czechosłowacji. Zaatakowano żydowskie sąsiedztwa, skupiono się szczególnie na prześladowaniu i męczeniu żydowskich uciekinierów z Galicji. Niszczono sklepy i budynki użyteczności publicznej, szczególnie zabytkowy żydowski Ratusz. Bito ludzi, rabowano. Opisał to nawet sam Franz Kafka. Podobnie było na Słowacji.

Tamże dodatkowo na antyżydowską przemoc wpływ miał „biały kontrterror” napływający z Węgier, gdzie zdławiono bolszewicką rewolucję Beli Kuna wraz z jej czerwonym terrorem. W zemście za udział żydowskiego patologicznego marginesu w rządach komunistycznych węgierscy kontrrewolucjoniści atakowali niewinną ludność żydowską. Wyrzucano ich z domostw, choć większość uciekała samorzutnie. W akcjach tych brali udział nie tylko węgierscy żołnierze, ale również węgierscy i słowaccy cywile. Tylko na Węgrzech zginęło około 3000 Żydów. Pamiętajmy też, że lata 1918–1921 to niemal wszędzie okres rewolucji i kontrrewolucji. W samych Niemczech po obu stronach barykady poległo tysiące osób, a w tym Żydzi. Kolejne tysiące ludzi było po prostu postronnymi ofiarami przemocy.

Głównymi sprawcami mordów nie były światowe karzełki, ale byli nimi światowi giganci – państwa imperialne, kolonialne, potężne, żarłoczne. Tego przynajmniej nie potrzeba udowadniać. Jednak wiedza o tym słabo funkcjonuje na poziomie popkultury, gdzie dominuje narracja o „polskich obozach koncentracyjnych” i rzekomej polskiej odpowiedzialności za Holocaust.

To wielkie mocarstwa znormalizowały masowe mordy. Preludium były dyskretnie skrywane akcje ludobójcze w koloniach. Tylko w czasie podboju Kaukazu w XIX w. Rosja wymordowała co najmniej 100 tys. Czeczeńców, Inguszów, Czerkiesów i innych. Było to zresztą kontynuacją podobnych rzezi, których Moskwa dokonała podczas wcześniejszego podboju Syberii i Azji środkowej. W akcji eksterminacyjnej w Afryce celowali Belgowie, którym podlegało Kongo. Zginęły tam miliony niewinnych zaprzężonych do niewolniczej pracy.

Technologia i nowe ideologie spowodowały narastającą brutalizację konfliktów. Do eksterminacji bezpośredniej imperia wprowadzały nowe systemy, narzędzia, instytucje i metody. Hiszpanie na Kubie i Anglicy w południowej Afryce byli pionierami obozów koncentracyjnych. Niemieccy koloniści usprawnili ten system. W południowo-zachodniej Afryce stworzyli bowiem oprócz klasycznego zespołu obozów koncentracyjnych, również jeden obóz śmierci dla Murzynów Herero i Namaqua. W tych pierwszych ludzie umierali z chorób i z głodu, w tym drugim – położonym na Shark Island w Lüderitz – po prostu zabijano. Akcja przeciw Herero to było pierwsze ludobójstwo w XX w.

Machina masowych mordów ruszyła w Europie wraz z wybuchem I wojny światowej. Zaczęli Niemcy w sierpniu 1914 r., atakując, niszcząc i rabując wcześniej opuszczone przez Rosjan i nie bronione nadgraniczne miasta Kalisz i Częstochowa. Ofiarami padło kilkaset osób wśród ludności cywilnej, a wśród nich wielu rozstrzelanych jako fałszywie podejrzani o działania partyzanckie. Dopiero potem zaczęły się dobrze opisane i powszechnie znane niemieckie zbrodnie na Belgach i Francuzach. W Polsce podobne zbrodnie armia niemiecka popełniała – choć sporadycznie – na ludności cywilnej przez cały czas okupacji, a w tym nawet po zakończeniu wojny. Np. 16 listopada 1918 r. miało miejsce wymordowanie 44 Polaków w Międzyrzecu Podlaskim.

W Galicji doszło do zabijania cywilów już we wrześniu 1914 r. Dotyczy to głównie pogromów na Żydach, których dopuściły się wojska rosyjskie we Lwowie i Przemyślu. Zginęło kilkadziesiąt osób, wśród nich nieliczni chrześcijanie. Podczas wycofywania się wojsk carskich ponad rok później doszło już do około 100 pogromów. Odbiwszy Galicję w ramach ofensywy w październiku 1915 r., aby ukarać podejrzanych o zdradę, Austriacy powiesili kilkaset osób, a kilkadziesiąt tysięcy deportowali do obozów koncentracyjnych. Tylko w jednym z nich, w Talerhof pod Grazu, uwięziono prawie 20 tys. ludzi. Wśród ofiar przeważali Rusini, a głównie Łemkowie. Zresztą jeszcze krwawiej habsburskie wojska poczynały sobie w podbitej Serbii, gdzie na północnym zachodzie zabito około 3 tys. osób cywilów. Podkreślmy, że imperialne wet za wet odbywało się głównie kosztem mniejszości narodowych, a w tym Polaków, Żydów, Ukraińców i innych, a nie kosztem dominujących germańskich czy rosyjskich grup narodowościowych.

Bezwzględnie najbardziej krwawo poczynało sobie Imperium Osmańskie – przy biernej postawie Niemców. Wielka Porta była odpowiedzialna za straszliwe masakry chrześcijańskich Ormian. Sprawcy to głównie Turcy, ale współdziałali w zbrodni również Kurdowie, Azerowie i inni muzułmanie. Szacuje się, że zginęło ponad milion ludzi (1915–1919). Zaćmiły tę tragedię dopiero megamordy – głównie bolszewickie – podczas wojny domowej w Rosji.
I to jest właśnie kontekst do tzw. polskich pogromów, które to hasło było tak bardzo popularne jak dzisiaj tzw. polskie obozy koncentracyjne.

za: tygodniksolidarnosc.com

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.