Idzie po nas Ida

72928„Ida” idzie po Oscara. I nie wątpię, że ma spore szanse na statuetkę. Sprzedaje bowiem nasz najlepszy produkt eksportowy – prapolski, wyssany z mlekiem matki, nieprzemijający antysemityzm. – pisze Aleksander Nalaskowski

strona [2] Tadeusz M. Płużański, Nowe „Pokłosie”

Świat uwielbia nam zarzucać nienawiść do Żydów, ale jeszcze bardziej uwielbia, gdy sami o niej głośno mówimy i czynimy ją bezdyskusyjną. Jeśli do tej tematyki bierze się Pasikowski, to otrzymujemy „Pokłosie” – kiczowaty obrazek będący pokolorowanym teledyskiem propagandowym, z kiepsko napisanymi rolami i polskopodobnym landszaftem. Ale Pasikowski to filmowiec przygodowy, facet od kryminałów i tak naprawdę lubiący kraj, w którym kręci filmy. Można mieć pretensje o scenariusz, o generalizację zdarzeń, o wydumany finał, ale w „Pokłosiu” reżyser opisuje coś, jakieś zjawisko, jakieś wydarzenia, które chce opowiedzieć, w zasadzie nie troszcząc się o to, czy są prawdziwe. A jeśli tak, to na ile.

Twórca „Idy” natomiast zrobił film z zaciśniętymi pięściami i zaciętymi ustami o kimś. To więcej niż film, to cała precyzyjna, mistrzowska machina, to emocjonalny walec. Wszystko w tym filmie gra, wszystko ma swoje znaczenie i wszystko jest przeciw widzowi.

Głównym aktorem filmu jest polska brzydota. Podłe czyny muszą wszak mieć stosowną oprawę. Zatem film ze szczegółami pokazuje szpetotę. Jest ona wszędzie. Wylewa się z ekranu i cuchnie. Brudne i brzydkie są ulice, ściany mieszkań, drogi, rury kanalizacyjne, fugi między kafelkami, paznokcie, knajpy, szyby w oknach. Odrażające są szpital, posadzka w kościele, plebania. Ohydny jest dom sprawców mordu, ohydny jest sam morderca, ma rzadkie, tłuste i zmierzwione włosy, zepsute zęby i brudne ręce. Ma obleśną i grubą żonę. Bohaterka – sędzina, obrzydliwie smaruje chleb i wstrętnie cuchnie wódą (to osiągnięcie multimedialne filmu). Widoczna w każdym narożniku ekranu brzydota poraża, a z czasem męczy. I na tak rozmiękczoną recepcję nakładany jest właściwy przekaz filmu. Ten naród mieszkający w tym obrzydliwym kraju jest tak brudny jak ten kraj.

Przekaz jest silny i precyzyjny. Stalinowska oprawczyni pije, bo ma zapewne wyrzuty sumienia (oj, niesforna była w przeszłości), młoda mniszka jest głupiutka (zapewne tak urobiona przez zakon) i mimo ciągłych modlitw oraz wieloletniej formacji musi się puścić z muzykiem, bo kino na to pozwala. Muzyk wesołek to powiew innego świata. Tego, który nie będzie wiedział, że jesteśmy winni zagłady. A nawet jeśli się o tym dowie, to się nie przejmie. A chłop morderca filmowany jest jak bydlę, ale takie bydlę „ogólnopolskie” (jak milicjant, karczmarz, prokurator czy amanci z dansingów). Bo film mówi o tym, że właśnie jesteśmy winni. Można robić filmy z sympatii i miłości do ludzi, do świata, ale można też użyć znakomitego warsztatu filmowca, aby zrobić film z nienawiści. I taka – w mojej ocenie – jest „Ida”.
I nie polemizuję tu z tłem faktograficznym, ale boję się takiego pokazywania świata. Film – moim zdaniem – został nakręcony w złej wierze, jest arcydziełem mającym urazić, opluć, zranić. W tej realizacji nie ma współczucia dla Żydów ani sympatii do narodu wybranego. Zdaje się, że on autora w ogóle nie obchodzi. To tylko pretekst, aby pokazać nasze odwieczne i nieuleczalne narodowe zło.

Obraz niczego nie wyjaśnia, lecz rzuca w twarz widzowi:
„Jesteś kanalią”.

Przez samo to, że obejrzałem ten film, poczułem się gorszy i upokorzony. Odnosiłem wrażenie, że twórca chciał mnie uwalać jakimś swoim kompleksem, jakimś swoim brudem, czymś, z czym sam nie daje sobie rady. Kupowałem bilet na film, a nie na seans o czyjejś terapii. „Ida” od początku do końca jest o triumfie zła. I myślę, że amerykańska Akademia Filmowa to kupi, a przynajmniej doceni. Obraz zrobi zapewne jeszcze większą karierę, odniesie sukces, posypią się nowe propozycje. Następne dzieło będzie już o prześladowaniu homoseksualistów, a kolejne o księżach pedofilach. Będą produkcje o Polakach-kundlach.

Wszystkie pewnie będą tak samo kąsać.

Felieton ukazał się w jednym z sierpniowych numerów tygodnika „w Sieci”

za: wpolityce.pl

zobacz: Krzysztof Gędłek, Oscar dla morderców RECENZJA

DALEJ

strona [2] Tadeusz M. Płużański, Nowe „Pokłosie”

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Recenzje, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Idzie po nas Ida

  1. Ada pisze:

    Jakiś Gross się na nas zaciął,
    Grzmią Wyborczej jęki stadne,
    Że Polacy Starszym Braciom
    Urządzili rzeź w Jedwabnem.

    Starczy spojrzeć do „Sąsiadów”
    Pisarz nić wypadków mota.
    Ani ładu, ani składu,
    Kropla faktów – kubeł błota.

    Lecz wiadomo, o co chodzi
    Autorowi brudnej książki.
    W antypolskich bzdur powodzi
    Walka idzie o pieniążki.

    Geszefciarzy cwana grupa/
    Chce dorobić się na trupach/ x2

    Jakiś Gross teorie chore,
    Wysnuł czyniąc wróżby z fusów.
    Żeśmy byli wręcz motorem
    Żydowskiego eksodusu

    Lewicowy świat nie wierzy
    W romans Icka ze Stalinem.
    Przeliczają buchalterzy
    Na dolary naszą winę.

    Płacą więcej niż są w stanie
    Kraje, gdy je opluć sprytnie.
    Na strzelistym Manhattanie
    Holokaustu biznes kwitnie.

    Banki mnożą przez miliony/
    resztki kości nadpalonych./ x2

    Jakiś Gross nakłamał zdrowo
    Jednej strony biorąc stronę.
    Przyklasnęło jego słowom
    Salonostwo odmóżdżone.

    Sytuacja to niemiła
    Nikt o zdanie nas nie pyta.
    Niepomiernie się skur…czyła
    Nasza, niech ją szlag, elita.

    Lecz umiemy głośno podnieść
    Nawet wobec Starszych Braci.
    Że za hitlerowskie zbrodnie
    Polska nie zamierza płacić.

    I przestańcie mą Ojczyznę/
    Straszyć antysemityzmem./x2

  2. Ada pisze:

    wiersz Adama Asnyka:

    „Antysemityzm często hodują handlarze
    Z których każdy dla siebie pewien zysk w tym widzi;
    Kiedy się interesem korzystnym ukaże,
    Ujmą go w swoje ręce niezawodnie Żydzi”.

  3. emka pisze:

    „Ida” wyprowadzi z Polski 65 miliardów dolarów? Reżyser już robi z Polaków pijaków

    „Wielki sukces polskiego kina!”. „Pękamy z dumy”. „Historyczna noc dla polskiego kina”. Tak brzmią dziś nagłówki najbardziej poczytnych polskojęzycznych mediów. Polskojęzycznych nie oznacza polskich, Polacy bowiem – a przynajmniej ci świadomi – nie cieszą się z sukcesu filmu, który swą retoryką wpisuje się międzynarodową akcję zorganizowaną pod kryptonimem kłamliwego sformułowania „polskie obozy zagłady”.

    Obawiam się, że „Ida” Pawła Pawlikowskiego nie tylko ma zrobić dobrze Niemcom – w filmie, którego akcja powraca do okrutnych czasów II wojny światowej nie zobaczymy niemieckiego okupanta – ale przede wszystkim ma zrobić dobrze Żydom. Ci ostatni są przedstawieni jako biedne ofiary wstrętnych Polaków, którzy najpierw dokonują zbrodni zabijając żydowską rodzinę, a potem zajmują ich mienie, zamieszkując w skrywającym tragedię domu. […] – pisze Agnieszka Piwar
    Całość: http://www.prawy.pl/z-kraju/8566-ida-wyprowadzi-z-polski-65-miliardow-dolarow-rezyser-juz-robi-z-polakow-pijakow

  4. emka pisze:

    „Ida” idzie w świat, a Witold Pilecki?

    Pierwszy Oskar w historii polskiego filmu przypadł „Idzie”. Gratulacje. To jest wielki sukces reżysera Pawła Pawlikowskiego a także producenta Piotra Dzięcioła. Mniejszy kultury polskiej.

    Pawlikowski podjął roztropną decyzję zawodową stawiając w centrum swojego filmu dwie polskie Żydówki: jedną angeliczną a drugą demoniczną. Żydzi są ciekawsi dla świata i oczywiście dla samych siebie, niżeli Polacy. Mają nieporównanie większą dynamikę umysłu, trzy razy dłużą historię i wielokrotnie większy wkład w rozwój rodzaju ludzkiego. Nic też dziwnego, że etniczny Polak występuje jako prostak, który nie ma pojęcia o tych skarbach duchowych. Jest mordercą antysemitą na ochydnej prowincji. Niemców wogóle nie ma. Wojny nie widać.

    Polska, to taki kraj w Europie Środkowej, gdzie kiedyś mieszkał genialny naród: demoniczny i anielsko dobry, ale został wybity przez lokalnych prymitywów. Tak pomyśli sobie wielu widzów na świecie. Przecież nie znają skomplikowanej historii tej peryferii Zachodu. Nie wiedzą też, że Polska była rajem dla Żydów aż do końca XIX wieku, na tle innych państw Europy. A za okupacji niemieckiej polskie państwo podziemne karało śmiercią za donosy na ukrywających się.

    A jednak opiniotwórczy w światowych mediach i kulturze Żydzi nas nie lubią, bo znają także z innej strony. I nie pasujemy im do ideału rozumngo narodu.

    Reduta Dobrego Imienia zebrała 50 tysięcy podpisów obywateli Rzeczpospolitej pod listem do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, żeby wymógł umieszczenie przed filmem planszy o faktach II wojny światowej. PISF dorzucił do budżetu filmu 3 miliony złotych. I ma w nazwie „Polski”. Ale zdaniem rzecznika „Instytut nie ma prawa ingerowania w kształt artystyczny filmów. Wolność twórców do subiektywnej wizji artystycznej jest niepodważalną wartością konstytucyjną.” To są dziwne słowa. Znaczą bowiem, że do kształtu artystycznego filmu należy dezinformacja, jak było w Polsce podczas okupacji, by stworzyć wrażenie udziału Polaków w Holokauście. […] – pisze Krzysztof Kłopotowski
    http://www.sdp.pl/felietony/10941,ida-idzie-w-swiat-a-witold-pilecki,1424688733

  5. emka pisze:

    Film fałszuje obraz Polski. Podpisz petycję!

    Widzowie zagraniczni, którzy oglądają film” Ida” nagrodzony Oskarem i zbierający bardzo pochlebne recenzje, mogą odebrać fałszywe przeświadczenie o tym, że sprawcami Holokaustu są Polacy. Dlatego Reduta Dobrego Imienia-Polska Liga Przeciw Zniesławieniom zwraca się do Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, instytucji, która dofinasowała produkcję tego filmu, aby spowodowała, żeby film został opatrzony informacją, że:

    1. Polska była pod okupacją niemiecką w latach 1939-1945

    2. Niemieccy okupanci prowadzili politykę eksterminacji Żydów.

    3. W okupowanej przez Niemców Polsce za ukrywanie Żydów Niemcy karali śmiercią nie tylko tego, który ukrywał, ale także całą jego rodzinę, pomimo to wielu Polaków ukrywało Żydów.

    4. W ten sposób zginęły tysiące Polaków oddających życie za sąsiadów i współobywateli Rzeczypospolitej – prześladowanych Żydów.

    5. Legalne władze Polskiego Państwa Podziemnego, uznawane przez Aliantów, z całą surowością karały śmiercią przypadki prześladowania Żydów przez tych z Polaków, których zdemoralizowała okrutna i bezwzględna okupacja niemiecka.

    6. Instytut Yad Vashem najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom.

    Tego rodzaju informacja wskaże widzom prawidłowy kontekst, w którym należy odczytywać fabułę filmu. Ocena artystyczna filmu jest zawsze subiektywna, jednakże nawet największe wysiłki artystyczne spełzają na niczym, jeżeli fałszowana jest prawda!

    Maciej Świrski
    Prezes Zarządu
    Fundacja Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom

    PODPISZ PETYCJĘ!
    http://citizengo.org/pl/15781-w-sprawie-filmu-ida

  6. emka pisze:

    Co powinniśmy wiedzieć o Pawle Pawlikowskim? „Ida” jest produktem życiowej drogi Pawlikowskiego i jego wyborów

    […] Kiedy jednak przeczesać życiorys i dorobek reżysera, widać tam wszystko, prócz Polski – żydowskie korzenie, babkę, która zginęła w Auschwitz, emigrację ojca w 1968 roku do Niemiec, potem wyjazd samego Pawlikowskiego z matką do Wielkiej Brytanii, a na koniec żonę Rosjankę. Polska w jego życiorysie, to stacja wyjazdowa, kraj, z którego się emigruje. I wszystkie te biograficzne składowe mocno odcisnęły się w jego filmografii, także na „idzie”.[…]

    […] poznał Helenę Wolińską – Brus, bywał u Brusów na herbatkach i kolacjach, i dziś tak wspomina gospodynię. „Fajna pani, otwarta, ironiczna, ciepła”. Jak to się stało, że będąc dwudziestoparoletnim człowiekiem nie wiedział, kim była Helena Wolińska? Ale jeśli nie wiedział, to także jest sygnał, w jakim świecie obracał się reżyser.
    To był dla mnie szok, kiedy dowiedziałem się – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji.
    Tak to sformułował. Nie –„dowiedziałem się, co Wolińska zrobiła”, ale że „Polska żąda jej ekstradycji”. I dodaje:
    Dużo myślałem o ludziach, którzy coś kiedyś zrobili złego, ale potem się zmienili.
    „Coś”, „kiedyś”, jakby nie chodziło po Helenę Wolińską, prokurator, która bez zmrużenia oka skazywała na śmierć polskich bohaterów, w tym gen. Augusta Fieldorfa „Nila”. Myślał, myślał, i co wymyślił? A postać filmową Wandę Gruz, inspirowaną przez Wolińską, i próbę „uczłowieczenia jej”, jak to się teraz nazywa – „ocieplenie jej wizerunku”. Przecież Helena Wolińska nigdy nie wykazała skruchy i nie popełniła samobójstwa, lecz żyła bezpiecznie i dostatnio w Oksfordzie do końca swoich dni – w przeciwieństwie do jej ofiar, których rodziny do dziś nie mogą zlokalizować ich grobów.[…] – pisze w artykule Elżbieta Królikowska-Avis
    Więcej: http://wpolityce.pl/kultura/235414-co-powinnismy-wiedziec-o-pawle-pawlikowskim-ida-jest-produktem-zyciowej-drogi-pawlikowskiego-i-jego-wyborow

  7. emka pisze:

    Akcja NIE IDĘ NA GN-IDĘ!
    Nasi przyjaciele z Solidarnych2010-Zielona Góra w porozumieniu z Tadeuszem Płużańskim organizują akcję informującą o antypolskim filmie „Ida”, który otrzymał Oscara na tegorocznej gali w Hollywood. Film fałszujący historię.
    Dlatego powstała ulotka odkłamująca naszą historię.

    Prosimy o pobranie jej i przekazywanie dalej.
    https://ewastankiewicz.wordpress.com/2015/03/04/akcja-nie-ide-na-gn-ide/#more-25315

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.