Melodia w tonacji GRU

Janusz Kapusta evolutionAnna Zechenter

Kłamstwo panoszy się w naukach historycznych za sprawą niezwykle poręcznego pojęcia „narracji”. Bez znaczenia są twarde fakty – ważna jest ich segregacja oraz interpretacja zgodna z założoną tezą.

„Nie jest ważne, jak było, tylko jak się komuś obecnie wydaje. To już nie jest nauka, to toporna ideologia i prostacka propaganda” – powiada znany historyk Leszek Żebrowski, autor wydanej ostatnio książki „Zatruwanie pamięci”.

Mają więc swoją „narrację historyczną” Niemcy, mają ją Rosjanie, a także Żydzi. Ci pierwsi – o czym pisze Żebrowski – zamazują własną odpowiedzialność za zbrodnie i obozy koncentracyjne, zasłaniając się „nazizmem”. I tak z mediów zachodnich dowiadujemy się, że „naziści” (bo przecież nie Niemcy) opanowali Republikę Weimarską w 1933 roku, sprzymierzyli się ze Stalinem, uderzyli na Polskę w 1939 roku, zakładali „polskie” obozy koncentracyjne… Historyk, który od ćwierć wieku zmaga się z nieprawdą, ujmuje rzecz lapidarnie: „Coraz częściej mamy do czynienia z nową wykładnią historii współczesnej. Kaci w mundurach Wehrmachtu przedstawiani są jako dzielni żołnierze, którzy w wolnych chwilach opiekują się ludnością cywilną w okupowanym kraju, dostarczając jej rozrywek”.

Żebrowski staje na ubitej ziemi przeciwko Janowi Tomaszowi Grossowi, który zatruwa umysły czytelników na Zachodzie i w Polsce, dowodząc pseudonaukowymi metodami, że Polskie Państwo Podziemne było z gruntu antysemickie, bo nie powstrzymało holokaustu. Polski historyk uderza w „narrację” żydowską, odkrywając szerokie obszary konsekwentnie pomijanych faktów, takich jak współpraca Żydów na Kresach z Sowietami przeciwko polskim oddziałom niepodległościowym. Dociera do najdrobniejszych szczegółów, rzuca światło prawdy na współudział Żydów w zbrodni na mieszkańcach Naliboków i Koniuchów. Demitologizuje działalność braci Bielskich, z których Hollywood uczyniło heroicznych przywódców partyzantki żydowskiej. Mierzy się wreszcie z tematem drażliwym, jakim jest sprawa Jedwabnego, stawiając niewygodne pytania i odkrywając fakty podważające bezdyskusyjną już, niestety, wykładnię tamtych tragicznych wydarzeń, według której winę za mord Żydów ponosi wyłącznie zdziczała i przeżarta nienawiścią do sąsiadów polska ludność.

Żydowska agentka GRU „Zosia”

Słowa Żebrowskiego o instrumentalnym traktowaniu historii potwierdza sączący się od lat do powszechnej świadomości na Zachodzie i w Polsce prosty przekaz: „lewicowy równa się antyfaszystowski” – dość przypomnieć warszawską wystawę ku czci Róży Luksemburg, wykreowanej na „zdeklarowaną przeciwniczkę wojny”, czy pamiętny rajd niemieckich lewackich „antyfaszystów”, którzy zjechali do Warszawy w Święto Niepodległości, by „rozprawić się z polskimi brunatnymi siłami”.

W tę utrwaloną już kalkę wpisuje się wydana w tym roku przez Żydowski Instytut Historyczny powieść izraelskiej autorki Jehudit Kafri „Zosia. Od doliny Jezreel do Czerwonej Orkiestry”. Autorka kreśli sentymentalny obraz życia Zofii Poznańskiej, Żydówki z Kalisza, na której historię natknęła się, badając dzieje własnej rodziny. W międzywojniu Poznańska, zdeklarowana syjonistka, wyjechała do Palestyny, gdzie – jak podaje Jehudit Kafri – poznała polskiego Żyda, zawodowego rewolucjonistę Leopolda Treppera rodem z Nowego Targu. Ten wprowadził ją do Palestyńskiej Partii Komunistycznej, a pod koniec lat 30. XX wieku w struktury tzw. Czerwonej Orkiestry, przedstawionej przez pisarkę jako grupa „antyfaszystowskich” działaczy, związanych wprawdzie z Moskwą, ale działających ze szlachetnych pobudek. Zofia Poznańska, „jedna z anonimowych bohaterek II wojny światowej – jak mówi Jehudit Kafri – dobrze rozumiała, na czym polega doniosłość działalności antynazistowskiej w tym czasie” i stawiła czoła hitlerowskiemu reżimowi. Pojmana razem ze swoim dowódcą kapitanem Michaiłem Makarowem oraz innymi agentami sowieckimi przez gestapo w grudniu 1941 roku, brutalnie przesłuchiwana, popełniła samobójstwo.

Orkiestra stroi instrumenty

Czym była Czerwona Orkiestra, której apologię znajdujemy w izraelskiej powieści? Siatką założoną przez sowiecki wywiad wojskowy GRU w 1938 roku na Zachodzie w celu infiltracji środowisk wojskowych III Rzeszy. Przedsięwzięcie miało dla Stalina zasadnicze znaczenie, bo od gigantycznych kredytów niemieckich i dostaw zbrojeniowych w zamian za surowce z ZSRS zależało powodzenie sowieckich planów podbicia Europy. Ekspansja terytorialna komunizmu możliwa była wówczas tylko dzięki współpracy z Niemcami. Stalin potrzebował więc jak najwięcej informacji o swoim potężnym sojuszniku.

W literaturze poświęconej Czerwonej Orkiestrze – kryptonim „Rote Kapelle” nadało siatce GRU gestapo w 1942 roku – trudno trafić na nazwisko Poznańskiej. Prawdopodobnie była jednym z wielu współpracowników. Także życie jej założyciela, Leopolda Treppera, wciąż obfituje w białe plamy. Wiadomo, że komunizował od młodości, że w latach 20. organizował strajki górnicze w Dąbrowie Górniczej, a w 1923 roku wyjechał do Palestyny, gdzie związał się z bolszewizmem. Deportowany do Francji za „działalność wywrotową”, osiadł w Marsylii – tam został zwerbowany przez GRU. Kursował między Paryżem a Moskwą, a wreszcie w 1937 roku otrzymał – jako sprawdzony agent – od szefa GRU polecenie zorganizowania sieci szpiegowskiej w Europie Zachodniej. Przedsięwzięcie nabrało realnych kształtów w 1938 roku, gdy współpraca militarna Stalina z Hitlerem kwitła w najlepsze. Idea była prosta i nienowa: powołać do życia przedsiębiorstwa handlowe i produkcyjne, a pod ich szyldem ukryć działalność agenturalną. Plan przewidywał, że firmy powstaną w państwach otaczających III Rzeszę. Kilkuosobowe grupy miały zdobywać informacje o potencjale militarnym i przemysłowym Niemiec, o rozmieszczeniu wojsk oraz ich ruchach.

Trepper, zgodnie z zasadami obowiązującymi „nielegała”, wyjechał z Moskwy przez Sztokholm do Antwerpii, gdzie przedzierzgnął się w kanadyjskiego przedsiębiorcę, by osiąść wreszcie w Brukseli. Założył tam w 1938 roku za sowieckie pieniądze firmę importowo-eksportową i zajmował się sprzedażą płaszczy nieprzemakalnych we Francji, Włoszech, w Holandii, Danii, Szwecji, Norwegii oraz w samych Niemczech. W istocie nawiązywał kontakty i werbował informatorów.

Gra na czerwoną nutę

Dla wzmocnienia brukselskiej placówki GRU przysłało w 1939 roku, przed wybuchem II wojny światowej, dwóch „Urugwajczyków”: Anatolija Gurewicza, doświadczonego jeszcze w Hiszpanii, oraz Michaiła Makarowa – tego właśnie, z którym Zofia Poznańska wpaść miała w ręce gestapo.

Działalnością całej sieci GRU kierowało zatem dwóch ludzi: Trepper, nazywany „Dużym Szefem”, i Anatolij Gurewicz – „Mały Szef”. Ten pierwszy przeniósł centralę po upadku Francji w czerwcu 1940 roku do Paryża. Od 1941 roku z jego inicjatywy w okupowanej stolicy Francji działać zaczęła firma handlowa, a w Brukseli powstała druga, kierowana przez Gurewicza.

Obie instytucje zdobyły dla Moskwy wiele informacji, ale rzeczywistych rozmiarów sowieckiej infiltracji w III Rzeszy nie znamy. Podczas gdy brukselska agentura Gurewicza rozszerzała kontakty z producentami sprzętu wojskowego dla Wehrmachtu w Pradze i Monachium, firma Treppera, ulokowana na Polach Elizejskich, w sąsiedztwie siedziby niemieckiej Organizacji Todt, wypłynęła na szersze wody. Organizacja Todt prowadziła prace budowlane na rzecz wojska wszędzie tam, dokąd dotarły niemieckie wojska. Trepper niezawodnym instynktem szpiega wyczuł możliwość utworzenia za jej pośrednictwem solidnej bazy informacyjnej. Zainstalował tam swoich ludzi, a także zdobył „niemieckich przyjaciół”, urządzając zakrapiane przyjęcia i wyciągając informacje. A nie były to dane bez znaczenia: przy wódce wydobył na przykład z niemieckiego inżyniera zwierzenia o przygotowaniach do uderzenia na Sowiety. Tę informację, podobnie jak wszystkie inne dotyczące planu niemieckiego ataku, Stalin po prostu zlekceważył. Dla Treppera pracowali kolejarze francuscy, od których dostawał materiały o transportach wojskowych, oraz skomunizowane związki zawodowe, przekazujące dane o produkcji zbrojeniowej. Podsłuch telefoniczny założony w paryskiej siedzibie niemieckiego kontrwywiadu Abwehry przyniósł żniwo obfite: GRU znała na czas rozkazy kursujące między Paryżem a Berlinem. Stosowano też metody stare jak świat: „damy do towarzystwa” wypytywały oficerów o stacjonowanie jednostek, straty, nastroje w Wehrmachcie.

Kiedy Niemcy uderzyły na Sowiety, szczególnego znaczenia nabrała intensywna łączność radiowa, ponieważ poczta dyplomatyczna przestała działać. Niemcy zaczęli szaleć po Brukseli, szukając radiostacji. Wreszcie w grudniu 1941 roku namierzyli mieszkanie, skąd nadawał wspomniany już Makarow, zwierzchnik komórki, której członkiem miała być Zofia Poznańska. Wpadli na gorącym uczynku.

W lipcu 1942 roku zaczęły się aresztowania w Paryżu, ponieważ gestapo powołało Sonderkommando do wykrycia sowieckich „grajków” – jak w żargonie agenturalnym nazywano telegrafistów. Do jesieni 1942 roku Niemcy zlikwidowali sieć. Wpadki nastąpiły jedna po drugiej: w listopadzie schwytano Gurewicza, którego wsypał Makarow, a niedługo po nim – Treppera. Obu szefom udało się ujść z życiem, ponieważ Niemcy postanowili wykorzystać ich do szpiegowskiej gry z Sowietami.

Agent GRU na czele Żydów w PRL

Trepper wykorzystał do ucieczki względną swobodę ruchów, jaką uzyskał dzięki współpracy z gestapo. Poprosił o zawiezienie do apteki, po czym opuścił ją spokojnie tylnym wyjściem. I przepadł. Nie jest jasne, jak przedostał się do ZSRS po wojnie, wiadomo natomiast, że przywitano go tam jak wroga. Dziesięcioletni wyrok odsiadywał na Łubiance i w Lefortowie. Opuściwszy więzienie, przeprowadził się w połowie lat 50. do Polski z żoną i synami.

Agent GRU, używając nazwiska Leib Domb, został w 1962 roku – po Grzegorzu Smolarze (ojcu Aleksandra i Eugeniusza) – przewodniczącym Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Do Izraela wyemigrował po wojnie sześciodniowej. W 1973 roku opublikował autobiografię „The Great Game”, której polskie tłumaczenie ukazało się jesienią 2012 roku („Wielka gra”). Zmarł w Jerozolimie w 1982 roku.

Byłem Stirlitzem…

Sprawę Anatolija Gurewicza prowadził Heinz Pannwitz, odpowiedzialny za pacyfikację czeskiej wsi Lidice. Pannwitz zdawał sobie sprawę z tego, że Niemcy wojny wygrać nie mogą, a los swój przypieczętował udziałem w masakrze. We współpracy z Gurewiczem dostrzegł szansę na ocalenie skóry. Postanowił przekazać Sowietom materiały ze śledztwa przeciwko Czerwonej Orkiestrze, licząc na sowiecką wdzięczność. Gurewiczowi natomiast, który sypał na potęgę, zależało na przekonaniu centrali GRU, że do wpadki doszło bez jego winy. Nie wiemy, jak i kiedy Rosjanin przedostał się do Sowietów – według jego oficjalnego życiorysu spędził 25 lat w łagrach. Ale gdy wraz ze wzrostem wpływów służb w latach 90. historie dawnych sowieckich „bohaterów” zaczęły się pojawiać w prasie, Gurewicz wypłynął. Dawał wywiady, doczekał się własnej strony internetowej. Sugerował nawet, że sowiecki serial „Siedemnaście mgnień wiosny” został osnuty na kanwie jego historii, a on sam był pierwowzorem postaci Stirlitza…

Przeciw Hitlerowi – w imię bolszewizmu

O Czerwonej Orkiestrze wiemy wciąż niewiele. Znamy poszczególne wątki, które urywają się niespodziewanie; brakuje danych liczbowych. Wasilij Mitrochin, archiwista KGB, który na początku lat 90. XX wieku przekazał Brytyjczykom owoc swej wieloletniej pracy – notatki sporządzane potajemnie w kwaterze KGB – podaje, że Czerwona Orkiestra liczyła 117 agentów.

„Narracja” żydowska, kreująca agentkę GRU na bohaterkę, splata się z rosyjską, według której Sowiety zawsze były wrogami III Rzeszy. „Zosia – twierdzi autorka powieści gloryfikującej siatkę GRU – stała się uczestnikiem walki po stronie Armii Czerwonej. A bez wielkiego wkładu Armii Czerwonej w zwycięstwo, Hitler i jego przerażający reżim mógł wygrać wojnę i władać sporą częścią świata”.

Agentura GRU działała przeciwko Hitlerowi, służąc imperialnej idei sowieckiej. Czy jest powód, by gloryfikować jej agentów? Rację ma Leszek Żebrowski, gdy mówi, że „określone grupy interesów, ale też siły polityczne, mają możliwości i cel prowadzenia takiej polityki historycznej, jaka jest dla nich przydatna”.

za: naszdziennik.pl

zobacz:

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.