TNT na fotelach, pasach i wózkach na posiłki?

images (4)Martynka

Urządzona na naszych oczach arcyzabawna  operacja pod nazwą: po roku od wykrycia  materiałów wybuchowych na fotelach TU 154 M, a po 3 latach od katastrofy(!), wracamy po próbki z tychże, przybiera coraz ciekawsze kształty.

Sprawa znalezionych na  wraku TU 154 M materiałów wybuchowych, które swego czasu, kiedy mądrość etapu nakazywała uspokajanie opinii publicznej, nazywano materiałami wysokoenergetycznymi, to niekończąca się historia, której finału można się domyślać, nie wykluczając drobnych korekt, czy nawet niespodzianek, w zależności od zmieniającej się dynamicznie sytuacji politycznej zarówno w Polsce, jak i na świecie. W życiu, jak w piosence „niebezpiecznie jest sądzić, że coś trwa wiecznie”, dotyczy to także  stosunków na linii  Kreml – Biały Dom, które ostatnio są  w nie najlepszej kondycji, a  często to od nich właśnie zależy los wielu osób na świecznikach nad Wisłą.

Urządzona na naszych oczach arcyzabawna, choć nie pozbawiona tragizmu, operacja pod nazwą: po roku od wykrycia  materiałów wybuchowych na fotelach TU 154 M, a po 3 latach od katastrofy(!), wracamy po próbki z tychże, przybiera coraz ciekawsze kształty.

Oto przywiezione pod koniec 2012 roku próbki z wraku, po przebadaniu ich w policyjnym laboratorium, okazały się nic niewartymi wacikami, na których,  prócz kilku kropel leku nasercowego,  nie stwierdzono żadnych substancji, czy też związków chemicznych. Tupolew był czysty jak łza, choć wcześniej tuzy polskiego dziennikarstwa, politycy różnej proweniencji, udowadniali z przekonaniem, że akurat Smoleńsk był szczególnie doświadczony przez walki w czasie II WŚ, więc występowanie na tupolewie całej tablicy Mendelejewa nie dziwi.

Powyższa historia może prowadzić do wniosku, że  wskazania detektorów użytych w Smoleńsku we wrześniu ubiegłego roku  okazały się niemal w 100% błędne, co jest ewenementem na skalę światową i powinno zaalarmować nie tylko producentów detektorów, ale przede wszystkim ich użytkowników.

Nie przeszkodziło to jednak prokuratorom i towarzyszącym im biegłym po raz kolejny wykorzystać do badań na smoleńskim wrakowisku urządzeń, których wiarygodność, jak wykazały badania laboratoryjne,  jest bliska zeru. W takiej sytuacji logika podpowiada, aby użyć innych urządzeń lub szkolonego psa, by znowu nie być wprowadzonym w błąd. Najwyraźniej jednak logika nie jest najmocniejszą stroną pewnych osób, albo ktoś mija się z prawdą.

Kilkanaście dni temu prokuratorzy wrócili ze Smoleńska, a prokurator Maksjan z NPW ogłosił:

„Spektrometry ruchliwości jonów wskazują w analogiczny sposób jak w trakcie poprzedniego wyjazdu (jesienią ubiegłego roku), tzn. na wyświetlaczach pojawiają się symbole, które w pamięci urządzeń przypisano określonym materiałom wybuchowym”.

Tym razem uspokajanie opinii publicznej nie było priorytetem i bez większych oporów mówiono o materiałach wybuchowych, choć przecież to czas urlopowy. Jednocześnie w komunikacie NPW z 8 sierpnia 2013 r. można było przeczytać, że zabezpieczono około 300 próbek  (czy tak trudno policzyć i podać, ile ich dokładnie przywieziono?) z foteli, tudzież innych, mniejszych elementów wnętrza samolotu. Jak rozumiem próbki te wytypowano na podstawie wskazań detektorów, a więc przywieziono wyłącznie te, w przypadku których istnieje prawdopodobieństwo, że zawierają materiały wybuchowe. W komunikacie NPW z 19 lipca br., w którym informowano o planowanych czynnościach w Smoleńsku, napisano z kolei, że:

„[…] postulowano o umożliwienie ponownego przebadania przy użyciu przenośnych detektorów IMS (spektrometrów ruchliwości jonów) elementów foteli samolotu Tu-154 M nr 101 oraz pobrania próbek w postaci wycinków i ekstraktów w celu przeprowadzenia dalszych badań laboratoryjnych w Polsce”.

Powstaje w tym miejscu pytanie czy prokuratorzy zrealizowali swój zamiar i oprócz próbek w postaci ekstraktów, a więc słynnych wacików, pobrali też wycinki na potrzeby badań laboratoryjnych?

Jest to szczególnie ważne z uwagi na fakt, że detektory reagują tylko na materiały wybuchowe, natomiast nie wykazują materiałów powstałych w wyniku wybuchu, toteż  zbadanie elementów wraku pod kątem obecności produktów wybuchu z jest kluczowe dla potwierdzenia, bądź wykluczenia eksplozji na pokładzie.

Dzisiejszy Nasz Dziennik przynosi bardzo ciekawą informację na temat zabezpieczonych przez prokuratorów próbek z wnętrza wraku TU 154 M.   Otóż do dalszych badań pobrano próbki nie tylko z foteli, czy pasów bezpieczeństwa, ale też z wózków na posiłki dla pasażerów.

Można więc dojść do przekonania, że materiały wybuchowe pokrywały niemal całe wnętrze samolotu, o czym świadczą miejsca, z których pobrano próbki wytypowane przez detektory. Tak liczna reprezentacja TNT, jak również innych związków wchodzących w skład materiałów wybuchowych we wnętrzu rządowej maszyny i to na takich przedmiotach, jak owe wózki,   musiała się wiązać z jakimś gwałtownym wydarzeniem, które spowodowało, że wcześniej niewykrywalne w czasie rutynowych kontroli przez pirotechników z BOR oraz psa „borowego” ślady, zostały  w tak dużej liczbie wykryte teraz i to po ponad 3 latach od tragedii, kiedy część badanych materiałów w sposób naturalny uległa zatarciu.

Jakie wartości wskazywałyby urządzenia tuż po katastrofie można się tylko domyślać.  Jednak wówczas zajęci obściskiwaniem się z rosyjskim satrapą politycy oraz wykonujący ich polecenia biegli oraz prokuratorzy,  nie wzięli ze sobą detektorów zapewne uznając, że byłby to gest wrogi wobec Putina, pokazujący nasz brak zaufania do KGB/FSB.

Skoro zatem nie było wybuchu, skąd taka liczba próbek? Skąd trotyl na wózkach na posiłki i innych elementach wyposażenia wraku, o fotelach i pasach bezpieczeństwa nie wspominając?  Dlaczego, skoro nic się tam nadzwyczajnego nie wydarzyło, urządzenia po raz kolejny wskazały te same substancje? Ciekawe, czy i tym razem badania laboratoryjne wykażą, że waciki z tutki były czyste, a sam tupolew wzorowo wypucowany?

http://www.naszdziennik.pl/wp/51448,clk-zbada-probki.html
http://www.npw.gov.pl/491-Prezentacjanewsa-48297-p_1.htm
http://www.npw.gov.pl/491-Prezentacjanewsa-41554-p_1.htm
http://www.npw.gov.pl/491-Prezentacjanewsa-47947-p_1.htm

20.08.2013

Zapraszam do dyskusji na blog Autorki:

http://martynka78.salon24.pl/528163

zobacz: Smoleńsk: Przebieg ustaleń

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „TNT na fotelach, pasach i wózkach na posiłki?

  1. Jerzy pisze:

    Chcą i robią z ludzi wariatów. Nie wykonują podstawowych czynności, a nowomową wojskowych prokuratorów, chcą przykryc ewidentne stwierdzenie materiałów wybuchowych na tutce . Wpływanie na pracę prokuratorów to stałe postępowanie Tuska i jego „kamandy”. Faraon „słoneczko Peru” i „wielki lew Nigerii” sam to publicznie przyznaje w toczącej się wojnie z kibicami. Niedługo się wezmie za nas szarych obywateli, myślących po polsku.Jak mówiła na kabaretonie Janda „polskośc” to coś złego i do likwidacji. Tusk otaczający się hordami ochroniarzy i żyjący w ciągłym strachu i stresie może sięgac po wszystkie dostępne mu środku w celu obrony władzy swojej i swoich pretorianów.

  2. emka pisze:

    Dzisiaj w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji rozpocznie się analiza 348 próbek zabezpieczonych podczas ostatniego wyjazdu polskich biegłych do Smoleńska.
    Wczoraj próbki pobrane z wraku samolotu trafiły do policyjnego Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego w Warszawie. Specjalny konwój przewiózł je z kancelarii niejawnej wojskowej prokuratury okręgowej, gdzie były zdeponowane od dnia przyjazdu do Polski. […] >DALEJ

  3. Zbyszek pisze:

    przecież nie wydadzą wyroku na siebie . przekręcą!!!!!!!!!

  4. antypowiec pisze:

    mysle,ze nastapi taki dzien,ze zbrodniarze bioracy udzial bezposredni czy posredni zaplaca za ten mord nad Smolenskiem,dzis takie czasy,ze nawet na bezludnej wyspie,zdrajcy beda dobrze widoczni,a sa zarowno po ruskiej jak i polskiej stronie i maja sie dobrze,zeby dal Bog doczekac nam tych czasow i widziec ryzego i wspolnikow przed TS.

  5. Majka S. pisze:

    Uraczono nas farsą, zamiast profesjonalnych działań tuż po tragedii w Smoleńsku. Każde propagandowe doniesienie odczuwam jak uderzenie w twarz.

  6. Aj tam, aj tam! Czepiacie się. Przecież starczy znać instrukcję obsługi mobilnego spektrometru ruchliwości jonów, aby wiedzieć, co oznacza wyświetlanie napisu „TNT”.
    Oznacza „To Nie Trotyl”!
    Wsjo paniatno? 😉

  7. emka pisze:

    WSIo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.