Młodziankowie z Wołynia

Bosch Sąd Ostateczny, 2 część tryptykuWojciech Wencel

Pierwszą reakcją jest milczenie. Czytając szczegółowe opisy rzezi wołyńskiej, zawarte w historycznych opracowaniach i relacjach świadków, czuję się, jakbym stał przed apokaliptycznym obrazem Hieronima Boscha.

 

strona [2] Wołyń biało-czerwony

***

Dzieci obmyte we krwi Baranka triumfalnie wstępują do nieba.

Pierwszą reakcją jest milczenie. Czytając szczegółowe opisy rzezi wołyńskiej, zawarte w historycznych opracowaniach i relacjach świadków, czuję się, jakbym stał przed apokaliptycznym obrazem Hieronima Boscha. Przez chwilę odtwarzam fakty w wyobraźni, a potem odwracam głowę i długo patrzę w okno. Żeby odczuwać gniew lub nienawiść, konieczne jest istnienie wymiaru politycznego, a tego brakuje na wołyńskim fresku. Został porąbany na kawałki razem z ciałami ofiar. Nie ma na nim Polaków ani Ukraińców, kontekstu niepodległościowych idei czy społecznych realiów, żadnej historycznej logiki. Jest tylko tajemnica czystego zła, wobec której człowiek staje niemy, pozbawiony języka umożliwiającego uchwycenie sensu wydarzeń. Stosując w 1943 r. wymyślne metody zbrodni, nacjonaliści z OUN i UPA pragnęli wywołać wśród polskich osadników powszechne przerażenie. W ten sposób chcieli ich sparaliżować i obezwładnić, zamienić w słupy soli albo w zwierzęta niezdolne do obrony czy ucieczki, biernie oczekujące na nieuchronny wyrok losu. Również moja pierwsza reakcja jest odległą w czasie konsekwencją tej operacji. Przez okno widzę chmury płynące po niebie, takie same jak na Wołyniu 70 lat temu, i czuję w sercu pustkę, którą szczelnie wypełnia groza ludobójstwa.

Później przychodzi czułość – młodsza siostra miłości, strażniczka trzciny nadłamanej i knotka o wątłym płomieniu. Najbardziej dotkliwa, gdy czytam o sposobach mordowania dzieci. Niemowlęta uderzane w główkę obuchem siekiery, przytwierdzane bagnetem do stołowego blatu, nakłuwane widłami, wrzucane do ognia lub głębinowych studni. Kilkuletni chłopiec z językiem przybitym do stołu, z trudem próbujący utrzymać się na palcach (scena nie potrwa długo, za chwilę poderżną mu gardło). Dzieci krzyżowane na drzwiach, wieszane za genitalia, ćwiartowane, zakopywane żywcem, rozrywane końmi, nabijane na pal, przecinane piłą do drewna. Ich stawy połamane, głowy zmiażdżone, oczy wyłupione. Ktoś powie, że nie wypada o tym mówić, bo to epatowanie okrucieństwem. Doprawdy? Przecież to nasi, polscy święci. Potrafimy płakać nad młodziankami z epoki Heroda, a brzydzimy się krwią niewinnych, gdy ta sama ofiara konkretyzuje się tuż obok nas? Pomyślmy o ufności tych dzieci, o ich modlitwach przed snem, o ich „mamusiu, tatusiu”, o gonitwie w wiśniowych sadach i wiązaniu snopów podczas żniw. Nie odwracajmy od nich wzroku. Popatrzmy, jak są piękne, gdy obmyte we krwi Baranka, triumfalnie wstępują do nieba. Bez uświadomienia sobie ogromu cierpień, których doznały, nie pojmiemy skali ich zwycięstwa.

Czułość rodzi się z kontrastu między brudem tego świata a cząstką Bożej natury, przechowywanej w naczyniach glinianych. Tę nieśmiertelną cząstkę człowieczeństwa zachowali na wieki wołyńscy męczennicy, nie tylko ci najmłodsi. Zrobili to także dla nas, byśmy – kierowani czułością – potrafili odnaleźć tę cząstkę w sobie i rozwijać ją bez względu na konsekwencje. Przeprowadzane przez Niemców i Sowietów czystki polskich elit da się rozpatrywać na planie politycznym. Można analizować związek tych zbrodni z mocarstwowymi interesami naszych odwiecznych wrogów, utratą niepodległego państwa, trwającym do dzisiaj kryzysem kultury. Nasza cześć dla poległych za ojczyznę często przysłania chrześcijański sens ich męczeństwa. W przypadku Wołynia takie analizy się nie sprawdzają. Wprawdzie zbrodniarze z UPA twierdzili, że postępując z Polakami tak samo jak Hitler z Żydami, stwarzają niezbędne warunki dla powstania niepodległej Ukrainy, ale plan ten trudno traktować w kategoriach realnej polityki.

Brak głębszego politycznego uzasadnienia odsłania chrześcijański wymiar rzezi wołyńskiej. W istocie była to zagłada bezbronnych świadków Chrystusa – efekt zbiorowego opętania, akt nienawiści demona do Boga i człowieka. Niedawno przeczytałem świadectwo ukraińskiej kobiety o jej ojcu, jednym ze sprawców rzezi, który w godzinie śmierci kazał zasłonić święte obrazy i odpędziwszy popa, miotał przekleństwa i bluźnierstwa. Byłoby dobrze, gdybyśmy potrafili modlić się również za takich nieszczęśników. Przebaczenie win i pojednanie jest możliwe, ale tylko w prawdzie, na poziomie chrześcijańskiej wspólnoty, między ludźmi otwartymi na jednoczącą miłość Boga. Relatywizujące odpowiedzialność, polityczne wezwania do zapomnienia o przeszłości mogą tylko utrudnić ten proces.

W centrum rzezi wołyńskiej znajduje się Jezus Chrystus. Ci, którzy Jego ofiarę sprowadzają wyłącznie do historycznej drogi krzyżowej, mają pewnie problem z faktem, że nasi męczennicy na Wołyniu – fizycznie rzecz biorąc – doświadczyli okrutniejszych, bardziej bolesnych tortur niż wcielony Bóg. Jednak Boża miłość nie dlatego jest bezgraniczna, że Chrystus na Golgocie wycierpiał najwięcej, lecz dlatego, że dobrowolnie zszedł na Ziemię, by uświęcać nasz los swoją krwią. Był także tam, na Wołyniu, przed siedemdziesięciu laty. Bóg mocny, przedziwny Doradca, Książę Pokoju. Szczęśliwi młodziankowie, ich rodzice i dziadkowie, których ze spalonego raju poprowadził ku bramom niebios.

Felieton z tygodnika „Gość Niedzielny” nr 27/2013

07.07.2013 http://wojciechwencel.blogspot.com/

DALEJ

strona [2] Wołyń biało-czerwony

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Eseje, Historia, Wiersze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Młodziankowie z Wołynia

  1. emka pisze:

    We wszystkich kościołach garnizonowych 11 lipca zostaną odprawione Msze św. w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej. Decyzję taką podjął w specjalnym liście związanym z 70. rocznicą ludobójstwa na Wołyniu ordynariusz polowy WP ks. bp Józef Guzdek.

    „Zarządzam, aby 11 lipca br. we wszystkich kościołach garnizonowych księża kapelani odprawili Msze św. w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej oraz razem z wiernymi odśpiewali ’Suplikację’. Tego samego dnia o godz. 12.00 uderzmy w dzwony, aby w ten sposób wezwać wszystkich do modlitwy i refleksji” – napisał ks. bp Guzdek. Już wczoraj, zgodnie z zaleceniami Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski, do modlitwy wiernych w czasie Mszy św. dodano wezwanie w intencji tych, którzy zostali brutalnie zamordowani przed 70 laty na Wołyniu.
    W swym przesłaniu ordynariusz polowy WP zwrócił uwagę, że sprawa rzezi wołyńskiej jest raną, która nadal krwawi i boli. Jak podkreślił, „szczególnie bolesne jest to, że przez wiele lat usiłowano zabić pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej”. Przypomina, że 11 lipca br. mija 70 lat od Krwawej Niedzieli, kiedy nacjonaliści ukraińscy przeprowadzili zaplanowaną na szeroką skalę eksterminację polskiej ludności na Kresach. „Zginęły wówczas dziesiątki tysięcy naszych rodaków. Zrównano z ziemią i spalono wiele kościołów oraz zagród, a nawet całe wioski, po których zostały tylko zgliszcza”. W tym kontekście zauważa, że nie da się budować „dobrosąsiedzkich stosunków dwóch narodów za cenę przemilczeń i kłamstw”. „Niech okrągła rocznica rzezi wołyńskiej będzie okazją do uznania prawdy, że nasi Rodacy na Kresach wschodnich ginęli tylko dlatego, że byli Polakami” – czytamy w liście.
    Na zakończenie ks. bp Guzdek wezwał do modlitwy o pokój wieczny dla pomordowanych, o przebaczenie win i Boże miłosierdzie dla sprawców śmierci i cierpień swoich bliźnich.

  2. Jerzy pisze:

    Rezuni ukraińscy, którzy żyją do dziś i ich potomkowie z dokumentami ukradzionymi zamordowanym winni byc potępieni i ukarani. Jak to zrobic w państwie Tuska, nie wiem. Jednak całe społeczeństwo polskie trzeba bombardowac wiadomościami o tych strasznych czasach. Czasach gdzie trzech wrogów polskości (Rosja, Niemcy i UPA ) postanowiło przeprowadzic rękami ukraińskimi czystkę etniczną na kresach wschodnich RP.

  3. Wk.bardzo pisze:

    Polska się zmienia. Nie mam wątpliwości, że to traumatyczne chwile dla środowiska Adama M. Zgodnie z logiką wkrótce nastąpią prowokacje wymierzone w środowisko patriotyczne. Lewactwo promuje teraz koncepcje według której dojdzie do konfliktów narodowościowych. Motywacja tej teorii jest doprawdy zdumiewająca wystarczy posłuchać ,,autorytetów moralnych”.

  4. Wk.bardzo pisze:

    Ludobójstwa na Wołyniu nie było? Przynajmniej według p(osłów). Polak mądry PO szkodzie ? Była szansa i PiSano o tym w latach 2005/7 teraz też zabrakło głosów. Uprawianie polityki przy zwracaniu uwagi na wschód i zapominaniu o Polsce nie da dobrych rezultatów. Magdalenka trwa i jej efekty trwają zbyt długo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.