Pięć dni prezydenta

Pierwszym Prezydentem II Rzeczypospolitej, w III turze głosowania, 11 grudnia 1922 roku zostaje wybrany przez Zgromadzenie Narodowe profesor Gabriel Narutowicz -sławny uczony, budowniczy elektrowni wodnych, wykładowca na Politechnice w Zurychu, minister robót publicznych i minister spraw zagranicznych w kolejnych polskich rządach od 1920 roku.

Kontrkandydatem profesora był pewny zwycięstwa kandydat prawicy, Maurycy Klemens  hrabia Zamoyski herbu Jelita, XV ordynat na Zamościu.

Wynik V głosowania:

Gabriel Narutowicz- 289 głosów, Maurycy  Zamoyski – 227 głosów.

Za kandydaturą Narutowicza, głosowali przedstawiciele PSL „Piasta”, mniejszości narodowe i lewica.

Program  Maurycego  Zamoyskiego, wiceprzewodniczącego Komitetu  Narodowego Polski w Paryżu (założonego przez Romana Dmowskiego w Lozannie) był programem dążącym do pełnej niepodległości Polski przy pomocy państw Ententy. W wyborze Maurycemu Zamoyskiemu przeszkodziły olbrzymie, największe dobra w Rzeczypospolitej. Ugrupowania chłopskie nie mogły głosować na największego posiadacza ziemskiego w tej części Europy.

Społeczeństwo polskie – prawica, ugrupowania narodowe i katolickie,  nie bardzo chciało pogodzić się z wyborem masona, jak mówiono: bezbożnika. Po stronie Maurycego Zamoyskiego, stanął inny arystokrata, legionista  generał Józef Haller von Hallenburg. Endecja nie mogla się pogodzić z wyborem „marionetki Piłsudskiego” (faktycznie, jako Narutowicz popierał program Piłsudskiego, z którym był zaprzyjaźniony i skoligacony).

Prawicowe, katolickie społeczeństwo Warszawy, kierowane przez posłów Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej  Chjeny, postanowiły nie dopuścić do zaprzysiężenia nowego prezydenta. Próbowano zablokować mu drogę do sejmu. Przez ulice stolicy przelewały się wielotysięczne manifestacje i kontrmanifestacje. W czasie jednej z nich przed domem generała Józefa Hallera,  ten ostatni powiedział:

Rodacy i towarzysze broni!

Wy, a nie kto inny, piersią swoją osłanialiście, jakby twardym murem, granice Rzeczypospolitej, rogatki Warszawy. W swoich czynach chcieliście jednej rzeczy, Polski. Polski wielkiej, niepodległej. W dniu dzisiejszym Polskę, o którą walczyliście, sponiewierano. Odruch wasz jest wskaźnikiem, iż oburzenie narodu, którego jesteście rzecznikiem, rośnie i przybiera jak fala.

Narutowicz wykazał się hartem ducha i mimo bojkotu posłów prawicy został zaprzysiężony na prezydenta. Przekazanie władzy przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego nowo wybranej głowie państwa odbyło się 14 grudnia 1922 o godz. 12:00 w Belwederze. Podczas tego wydarzenia obecni byli przedstawiciele najwyższych władz Polski – marszałek Sejmu Maciej Rataj, marszałek Senatu Wojciech Trąmpczyński i prezes Rady Ministrów Julian Nowak.

Oto słowa Naczelnika Państwa  Józefa Piłsudskiego:

Panie Prezydencie Rzeczypospolitej! Czuję się niezwykle szczęśliwy, że pierwszy w Polsce mam wysoki zaszczyt, podejmowania w moim jeszcze domu i w otoczeniu mojej rodziny, Pierwszego Obywatela Rzeczypospolitej Polskiej. Panie Prezydencie! Jako jedyny oficer polski czynnej służby, który dotąd przed nikim nie stawał na baczność, staję oto na baczność przed Polską, którą Ty reprezentujesz, wznosząc toast: Pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej niech żyje !

Kilka dni później, w dniu 16 grudnia 1922 r.  ok. godziny 12:15, Gabriel Narutowicz zginął w budynku  „Zachęty” Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie , zastrzelony przez  nacjonalistę Eligiusza Niewiadomskiego, malarza, wykładowcę sztuki, urzędnika Ministerstwa Kultury. Zamachowiec oddał z bliska trzy strzały w kierunku Prezydenta, który zwiedzał wystawę.

Stało się w momencie bardzo dla Polski trudnym. Premier Nowak dwa dni wcześniej złożył dymisję, a nowy rząd nie został jeszcze powołany. Przez dobę po śmierci prezydenta nikt nie sprawował władzy w Polsce. Zamarła praca urzędów centralnych, na szczęście działały władze administracyjne. Lewica szykowała się do odwetu na moralnych sprawcach zamachu, tworzono już listy proskrypcyjne działaczy prawicowych. Obowiązki głowy państwa przejął marszałek sejmu Maciej Rataj. By tak się stało, jeszcze w gmachu „Zachęty” ok. godzinę po zamachu spisano oficjalny akt zgonu prezydenta Narutowicza.

Późno w nocy w sejmie odbyło się spotkanie marszałka z Józefem Piłsudskim i generałem Władysławem Sikorskim. W jego wyniku 17 grudnia rano marszałek Rataj powołał generał Sikorskiego na stanowisko premiera RP. Pokój wewnętrzny został uratowany, młode państwo polskie okazało się zdolne do zachowania porządku w obliczu ogromnego wstrząsu.

Proces mordercy rozpoczął się i zakończył 30 grudnia. Wyrok śmierci przez rozstrzelanie wykonano miesiąc później. Pogrzeb Niewiadomskiego zgromadził ok 10-tysięczny tłum, który uważał go za bohatera i męczennika.  Cóż to jednak znaczyło wobec 500 tysięcy zgromadzonych na trasie konduktu z trumną prezydenta Narutowicza i 100 tysiącami, które oddały mu hołd w katedrze. Uroczystości pogrzebowe zakończyły się 22 grudnia złożeniem ciała w krypcie Archikatedry św. Jana w Warszawie.


[z bloga Michała St. de Zieleśkiewicza]

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Historia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Pięć dni prezydenta

  1. Bartek pisze:

    Narutowicz to był zdrajca a nie bohater!!! Zrzekł się obywatelstwa Polskiego i przyjął Szwajcarskie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.