Dlaczego elity nie rozliczą Tuska i Seremeta

Anita Gargas

Odbyło się ponad 330 rozpraw. Z powodu złego stanu zdrowia oskarżonego dowożono na salę rozpraw na szpitalnym łóżku. Samo odczytywanie protokołów, czego zażądał oskarżony, trwało 1,5 roku.

Ale sąd nie zrażał się i po pięciu latach był wyrok – dożywocie. Marzenie? Nie. Tak sądzono gangstera o pseudonimie „Kulawy”.

Ale „Kulawy” to jedynie lokalny gangster, który zabił dwie osoby. W III RP to, co było możliwe w przypadku rzezimiecha, nie obowiązuje w stosunku do funkcjonariuszy bezpieki i Informacji Wojskowej. Na przykład wobec Wojciecha Jaruzelskiego, który ma na sumieniu kilkadziesiąt ofiar stanu wojennego, a wcześniej odpowiadał za krwawe stłumienie robotniczych protestów na Wybrzeżu, gdzie było setki rannych i 41 zabitych. Człowieka z takim dorobkiem w III RP wyniesiono na najwyższy urząd w państwie. A po tym, jak przestał być prezydentem, zapewniono mu spokojny byt. Ze zrozumieniem przyjęto też, że zaczął być chorowity, co uniemożliwiało mu stawianie się w sądzie, gdzie próbowano dowieść jego winy za Grudzień’70.

Bo mówią, że Ruscy zabili

Jak to możliwe, że układ, którego początków należy szukać w Magdalence, a którego częścią była bezkarność ludzi pokroju Jaruzelskiego i Kiszczaka, okazał się taki trwały? Odpowiedź staje się prosta, gdy spojrzymy na nasze elity. Polityczna elita III RP może działać wbrew interesom państwa, wbrew polskiej racji stanu, bo wie, że elity medialne, artystyczne, naukowe – te, które mają największy wpływ na wyborców – zapewnią jej alibi. Oba te środowiska – politycy i tzw. autorytety z różnych dziedzin – wprawdzie tylko częściowo zazębiają się, ale stanowią dwie bliźniacze części jednego organizmu. Im bardziej gniją elity polityczne III RP, tym bardziej ochoczo bronią ich działań „autorytety”. Bo jedni bez drugich nie mogą żyć. Dzięki temu Kiszczak uchodzi za człowieka honoru, a Jaruzelski za wybawiciela, od którego należy się odpieprzyć. To elitom III RP zawdzięczamy, że ponad połowa Polaków wierzy w istnienie „mniejszego zła”. Przy prawidłowo funkcjonujących elitach kraju sytuacja, że człowiek noszący krew na rękach wymyka się wymiarowi sprawiedliwości, nie byłaby możliwa.

Jeśli więc elity III RP pozwoliły, że można było nie rozliczyć się z PRL czy choćby z jego zbrodniami, to tym bardziej łatwe stało się później nierozliczanie aktualnej władzy i innych instytucji państwa, takich jak prokuratura. Wyjaśnienie okoliczności śmierci prezydenta Polski w III RP nie jest priorytetem. To dlatego skandaliczny wywiad, jakiego udzielił prokurator generalny Andrzej Seremet „Gazecie Wyborczej”, przechodzi bez echa. Prokurator generalny – ten sam, który na wieść o wykazaniu trotylu na wraku tupolewa pobiegł z tą informacją do premiera – łaje tych, którzy są winni strasznych podziałów w społeczeństwie: „Te głosy, że »ruscy zabili prezydenta«, coś ukrywają, polska prokuratura coś zataja”.

I tłumaczy, dlaczego w śledztwie smoleńskim dotyczącym śmierci głowy państwa nie są brane pod uwagę ekspertyzy uznanych na świecie naukowców, jak np. ekspert boeinga prof. Wiesław Binienda czy prof. Kazimierz Nowaczyk: „Rolą prokuratury jest prowadzenie skutecznego śledztwa, a nie publiczna polemika ze wszelkimi hipotezami, które niemal codziennie podają media”.

Taśmowe rozgrzeszenie dla ekipy Tuska

Ekipa Donalda Tuska rządzi już ponad pięć lat, a wciąż – dzięki jawnemu wsparciu elit medialno-naukowo-artystycznych – nie ponosi z tego tytułu żadnej odpowiedzialności. Nie odpowiada ani za tak istotne sprawy z punktu widzenia bytu państwa jak śledztwo smoleńskie, ani za tak prozaiczne, jak wielodniowe wyłączenie z ruchu kolei śląskich i zapluskwienie krajowych pociągów ekspresowych. Nie odpowiada za przyzwolenie na jaskrawe proniemieckie mącenie separatystów z Ruchu Autonomii Śląska ani za niewykorzystanie wywalczonych dla Polski pieniędzy z Unii Europejskiej. Funkcjonariusze państwa Tuska nie ponoszą odpowiedzialności osobistej nawet za dyskwalifikujące czyny, których dopuścili się osobiście. A salonowe elity dają im taśmowo rozgrzeszenie.

Kłamstwo jest na porządku dziennym. Premier wypuszcza reklamówkę, w której mówi „w zdrowym kraju razem możemy budować i wygrywać”, a ilustracją do jego słów są autostrady (te same buble, które budowano dłużej i drożej niż gdziekolwiek na świecie) i Stadion Narodowy (ten sam, który zamienił się w najdroższy na świecie basen). Tego rodzaju kpin z obywateli zdrowe elity nie puściłyby płazem. W III RP reklamówka emitowana jest bezkarnie.

Nie zgadzam się z poglądem lansowanym przez niektórych publicystów niezależnych, że wynika to z faktu, iż nasz establishment nie jest zdolny do myślenia o Polsce jako o obowiązku, zadaniu na pokolenia. Uważam, że lwia jego część doskonale zdaje sobie sprawę, w jakiej grze bierze udział i jakie będą jej konsekwencje. To nie są ludzie, którzy na przykład nie znają okoliczności, w jakich doszło do rozbiorów, nie wiedzą, jak nasi sąsiedzi kontrolowali sytuację w Polsce za pomocą marek i rubli, albo nie czytali, jak Rosja budowała kłamstwo katyńskie. Mimo to – a może właśnie dlatego – kontynuują grę.

Autorytety IV RP

Ale daleka jestem od pesymizmu. Naczelny autorytet III RP Adam Michnik sam się skompromitował, wpływy salonu III RP są słabe jak nigdy. Salon dorobił się wprawdzie nowych nazwisk (głównie dzięki stacji Waltera), ale po raz pierwszy po okrągłym stole opinia publiczna w tak silnym stopniu zaczęła się liczyć z autorytetami niewyznaczonymi na Czerskiej czy w jej okolicach. Mówiąc wręcz – z autorytetami IV RP. Z ludźmi, którzy są wzorcem postaw patriotycznych. A to zapowiada trwałe zmiany. Serdecznie Państwu życzę nadejścia tych zmian już w nadchodzących roku.

23.12.2012 http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/

 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.