Depresja komediopisarza

Aleksander hr. Fredro (1793 – 1876) to największy polski komediopisarz, a także pamiętnikarz, oficer napoleoński, kawaler orderu Virtuti Militari i francuskiej Legii Honorowej, polityk galicyjski, poseł na Sejm.

 

Aleksander urodził się w położonym u podnóża Karpat majątku, w dość zamożnej (niegdyś senatorskiej) rodzinie szlacheckiej. Gdy miał lat dwanaście, jego matka zginęła w pożarze dworu. Ojciec z dziećmi (Aleksander i ośmioro rodzeństwa) opuszcza majątek i przenosi się do Lwowa.

W wieku 16 lat młody Fredro ucieka z domu i zaciąga się do armii Księstwa Warszawskiego. Bierze udział w wyprawie Napoleona na Moskwę, podczas odwrotu choruje na tyfus, ucieka z niewoli rosyjskiej. Za kampanię moskiewską otrzymuje order Virtuti Militari. Zostaje oficerem ordynansowym w sztabie generalnym. Wędruje z Wielką Armią aż do upadku Cesarstwa. Dopiero po abdykacji Napoleona, z Legią Honorową i nie opuszczającym go dowcipem, wraca w rodzinne strony. Po powrocie do Galicji nieomal natychmiast… zakochuje się.

Wojciech Kossak -Szwoleżer gwardii polskiej. Tak mógł wyglądać Fredro w czasie swej napoleońskiej przygody.

Jego wybranką jest Zofia (de domo Jabłonowska), młodziutka żona bajecznie bogatego hrabiego Skarbka, pani na zamku w Odrzykoniu. Chociaż Zofia jest z mężem w separacji, jej rodzina, z niejasnych przyczyn, nie zgadza się na kupienie kościelnego rozwodu, co było w tamtych czasach i sferach czymś dość pospolitym. W rezultacie hrabia Fredro musi czekać na Zofię aż jedenaście lat. W międzyczasie pisze i wystawia swoje pierwsze komedie oraz obsceniczną, krążącą w odpisach „Sztukę obłapiania”.

Ale dopiero po ślubie (1828), w latach 1832-35 powstaną jego najsłynniejsze utwory: Zemsta, Pan Jowialski, Dożywocie i Śluby panieńskie.

W czasie powstania listopadowego państwo Fredrowie, uciekając przed epidemią cholery, wyjeżdżają do Wiednia. Po powrocie w 1831 Fredro zostaje posłem do galicyjskiego Sejmu stanowego. Staje się znanym w Galicji politykiem. Czyni m.in. starania o budowę pierwszej linii kolejowej.

Jednak w czasie Wiosny Ludów, za zdecydowanie antyaustryjackie wystąpienia, zostaje oskarżony o zdradę stanu. Po uniewinnieniu hrabia Fredro wyjeżdża wraz z żoną na kilka lat do Paryża. Tu znów, po kilkunastoletniej przerwie, zaczyna pisać.

Fredro nękany był bowiem nie tylko przez władze zaborcze, również rodzima krytyka literacka nie dawała mu spokoju. Zarzucano mu drugorzędny talent, niemoralność, brak narodowego ducha. W czasach narodowych nieszczęść jego twórczość zbyt była odległa od „sprawy polskiej”. Potępiano go tym bardziej, że „nieuświadomiona” publiczność uwielbiała jego komedie.

Nie lubili go romantycy. To Seweryn Goszczyński dał sygnał do ataku na Fredrę, pisząc w 1835:

Nazwiska polskie nie są tym samym, co charaktery polskie; kilka osób, kilka scen narodowych nie rozleją barwy narodowej na wiersze czterech tomów; pasztet przysłów, bez związku z charakterami i z całością dzieła jest tylko słownikiem przysłów; miłosna strona narodu jest to rys kosmopolityczny ? a to jest właśnie wszystko, co ma stanowić polskość komedyi Fredra [celowy błąd w odmianie nazwiska], ale cnoty, wady śmieszności, charaktery pojedyncze, fizjonomia ogólna, zgoła cokolwiek tworzy pomniki prawdziwie narodowej indywidualności, tego na próżno byś tam szukał.

Atak ten wynikał z niskich pobudek. Jak wspomina w swoich pamiętnikach sam Goszczyński, stracił on dla Fredry szacunek w 1832, gdy starał się o fundusze na pismo Związku Dwudziestu Jeden. Fredro jako członek komitetu przyznającego subwencję zażądał, by członkowie komitetu mogli cenzurować artykuły, które będą przecież sponsorować. Goszczyński nie zgodził się na ten warunek i pismo nigdy nie powstało.

Za Goszczyńskim poszli następni (Wincenty Pol, Edward Dembowski, Leszek Dunin Borkowski, anonimowy Minos z „Tygodnika Literackiego”), co doprowadziło do wieloletniego milczenia Fredry (sam pisarz podawał, że trwało ono 13-15 lat, badacze wyznaczają jego długość na 12-19 lat).

Czy rzeczywiście hrabia literat, niezależny finansowo i umysłowo, przejął się aż tak ocenami kolegów po piórze, by na wiele lat zniknąć z literackiej sceny? On sam nie miał wątpliwości i tą zajadłością krytyków tłumaczył swoje zamilknięcie. Dodać należy, że i ze strony największych pisarzy swojej doby nie doczekał się Fredro uznania. Zachowało się wspomnienie o śniadaniu wielkanocnym u księcia Adam Czartoryskiego, na którym Mickiewicz ostentacyjnie nie dostrzegał krążącego przy nim Fredry. Inna sprawa, że Mickiewicz niezwykle często zachowywał się obrzydliwie wobec innych pisarzy, by niedługo później wynosić ich pod niebiosy (szczególnie doświadczył tego Kazimierz Brodziński, którego w III cz. „Dziadów” autor obsmarował wręcz straszliwie, by w Epilogu do „Pana Tadeusza” stawiać za wzór narodowej poezji).

Współcześnie coraz częściej za przyczynę zamilknięcia Fredry uznaje się dręczące komediopisarza melancholię i mizantropię, które spowodowały, że końcówkę życia przeżył w kompletnej izolacji. Jego „Zapiski starucha” wręcz porażają niebywałą dawką pesymizmu i goryczy. Ale równie dobrze mogło być i tak, że odrzucenie przez kolegów po piórze stało się jedną z głównych przyczyn depresji.

Nie jesteśmy w stanie tego ocenić ani odpowiedzieć na pytanie o przyczynę milczenia i choroby Fredry. Warto jednak zadać pytanie: Czy romantycy mieli rację? Może faktycznie komedie nie przystawały do powagi lat klęski narodowej. Może faktycznie dzieła Fredra były nienarodowe, kosmopolityczne. No bo czyż nie ma czegoś nieprzyzwoitego w fakcie, że gdy Polska krwawiła po klęsce powstania listopadowego, gdy Krasiński pisał „Nie-Boską Komedię”, Słowacki „Kordiana”, Mickiewicz „Dziady” drezdeńskie i „Pana Tadeusza”, to  Fredro sypał dowcipami jak z rękawa w „Zemście” i „Ślubach panieńskich”?

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czasy zaborów, Historia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.