Największy z wielkich

Jest największym poetą polskim, choć najpiękniejsze strofy poświęcił Ojczyźnie – Litwie, a w Polsce nie spędził nawet jednego roku życia. Przyznają się do niego Polacy, Białorusini i Litwini, od dawna też pojawiają się głosy, że tak naprawdę był Żydem. Jego twórczość powszechnie uznano za wezwanie do boju, jednak gdy wymarzona wojna wybuchła, on nie wziął w niej udziału.

O Fredrze

O Sienkiewiczu

W rozkwicie talentu zamilkł i przez ostatnie 15 lat życia nie napisał ani jednego wiersza. Był człowiekiem niezwykle inteligentnym, a dał się zwieść szarlatanowi i wstąpił do sekty. Miał niezwykłe powodzenie u kobiet, a równocześnie prawie wszystkie jego związki z kobietami były z góry skazane na niepowodzenie. Choć znamy niemal każdy dzień jego życia, tak naprawdę wiemy o nim bardzo niewiele.

Takimi słowami można by streścić
życiorys Adama Mickiewicza
To nieprawdopodobne, ale prawdziwe – życie największego z Polaków pełne jest dla nas tajemnic, których nigdy nie wyjaśnimy. I nie chodzi tu o drobiazgi, w rodzaju sporów, gdzie się urodził, bo i to budzi spory. Zostańmy jednak przy rodzinnej tradycji, która mówi, że Adam Bernard przyszedł na świat w Zaosiu koło Nowogródka 24 grudnia 1798 roku jako syn Mikołaja Mickiewicza herbu Poraj i Barbary z Majewskich. Już wokół rodziców przyszłego poety rozciąga się mgiełka tajemniczości lub – jak kto woli – plotek. O pani Barbarze krążą niepotwierdzone pogłoski, że wywodziła się z frankistów, czyli uszlachconych Żydów. Przodkom pana Mikołaja próbowano przypisać książęcy tytuł, według innej wersji mieli oni pochodzić od zbiegłego chłopa. Tego typu informacje mają jedną podstawową wadę – nie sposób ich udowodnić. Jednak jeszcze trudniej je obalić, dlatego zwłaszcza teza o żydowskim pochodzeniu Mickiewicza żyje własnym życiem.

Bez względu na to, ile jest prawdy w owych pogłoskach, dla okolicznej społeczności państwo Mickiewiczowie zaliczali się do niezamożnej szlachty. On praktykował jako niezbyt wzięty adwokat, ona zajmowała się domem i synami. Od 1801 roku mieszkali na stałe w Nowogródku, który był malutkim prowincjonalnym miasteczkiem. W 1821 roku liczył niespełna 1500 mieszkańców, pośród nich prawie 50% stanowili Żydzi, 20% Tatarzy, a chrześcijanie (katolicy, greko-katolicy, prawosławni) 30%. Jak widać Polacy stanowili mniejszość. W takim żydowsko-tatarsko-białorusko-polskim otoczeniu dorastał Mickiewicz.
W domu państwa Mickiewiczów nie było biedy, ale też i dobrobyt nie groził. Dla Adama i jego braci nauka stanowiła jedyną drogę kariery.

W 1807 roku przyszły poeta zostaje przyjęty do gimnazjum w Nowogródku. Szkoła nie cieszyła się dobrą opinią, nie mogła jednak być zupełnie zła, skoro później Mickiewicz bez żadnych trudności da sobie radę na uniwersytecie.
Gimnazjum kończy z wyróżnieniem w 1815 roku. Wśród świadectw szkolnych szczególnie często znajdujemy informację: „Zdrowie mierne”. Adam dużo choruje, co jest powodem repetowania III klasy. Powtarzać będzie także V klasę, ale tym razem przyczyną są chyba nieszczęścia osobiste i narodowe.

W maju 1812 roku umiera pan Mikołaj Mickiewicz. Dwa miesiące później wojska napoleońskie wkraczają na Litwę. Euforia tego pamiętnego lata, tak wyraziście oddana w XI księdze „Pana Tadeusza”, łagodziła zapewne ból po stracie ojca. Za to kres marzeń o wolnej Rzeczpospolitej musiał być dużo boleśniejszy dla rodziny dotkniętej nieszczęściami.

W 1815 roku Adam zdaje na Uniwersytet Wileński. Wygrywa konkurs na stypendium rządowe, które będzie musiał odpracować po studiach. Zaczyna się w jego życiu okres najszczęśliwszy.
Wilno w początkach XIX wieku jest centrum naukowym i kulturalnym promieniującym daleko poza Litwę. Ściągają do niego wykładowcy z Królestwa Polskiego, przyjeżdżają zespoły teatralne i muzyczne, wychodzi kilka pism literackich, kwitną salony kulturalne, a także kasyna i kawiarnie (studentom wstęp wzbroniony!).
Co ciekawe, prowincjusza z Nowogródka stołeczne miasto nie fascynuje. Korzysta niewątpliwie z jego uciech, ale czas zajmują mu głównie nauka i przyjaźń. Zdobywa gruntowną wiedzę (także z dziedziny nauk ścisłych) i sympatię kolegów. Kilku z nich stanie się oddanymi przyjaciółmi Mickiewicza. Te przyjaźnie, które przejdą próbę carskiego śledztwa, są chyba najważniejszym doświadczeniem okresu wileńskiego.

W 1817 roku z Józefem Jeżowskim, Franciszkiem Malewskim, Onufrym Pietraszkiewiczem i Tomaszem Zanem zakłada Towarzystwo Filomatów (miłośników nauki). Dołączą do nich inni, wśród nich przyjaciel z okresu nowogródzkiego – Jan Czeczot. Początkowo ich cele są bardzo skromne: „Ćwiczenia naukowe, mianowicie sztuka pisania, udzielanie wzajemnej w nauce pomocy”. Jednak od początku działalność Towarzystwa jest tajna. Szybko też kółko samokształceniowe zaczyna stawiać sobie coraz wyższe zadania. W 1819 roku zostały one sformułowane następująco: „Zaszczepiać między polską młodzieżą uczucia czystej moralności, utrzymywać w niej zamiłowanie rzeczy ojczystych, (…) wzmagać w miarę sił narodową oświatę i tym sposobem pracować na dobro i pomyślność kraju”. Filomaci nieuchronnie ewoluowali w kierunku organizacji spiskowej, od jakich roiło się na uniwersytetach ówczesnej Europy. Ta działalność sprowadzi na nich carskie represje.
Na razie jednak nic nie zapowiada nieszczęścia. Mickiewicz pilnie studiuje, próbuje swoich sił w literaturze, w lipcu 1818 roku debiutuje na łamach „Tygodnika Wileńskiego” wierszem „Zima miejska”.

Maryla WereszczakaWakacje poświęca na włóczęgę po Nowogródczyźnie. Podczas takiej wędrówki poznał swą najsłynniejszą miłość – Marię, zwaną Marylą, Wereszczakównę. Poznali się w sierpniu 1818 roku. Nic nie wskazuje na miłość od pierwszego wejrzenia. Panna była już wówczas narzeczoną bogatego ziemianina, Wawrzyńca Puttkamera.
W 1819 roku Mickiewicz ukończył uniwersytet i został skierowany do pracy w gimnazjum w Kownie. Uczył literatury greckiej, łacińskiej i polskiej, gramatyki łacińskiej, historii powszechnej i prawa. Nauczycielem był bardzo dobrym, chyba też praca ta przynosiła mu satysfakcję. Nie mógł jednak wytrzymać w Kownie. Najtrudniejsze było rozstanie z przyjaciółmi. Bez przerwy niemalże cierpiał na splin, a także rzeczywiście chorował. Pewną pociechę stanowił początek romansu z „Wenus kowieńską” – urodziwą Karoliną Kowalską, żoną lekarza powiatowego.
Wakacje 1820 roku jak zawsze spędził na wędrówkach. Ponownie spotkał Marylę i wtedy zapewne zaczęła się ich wzajemna fascynacja. Trudno powiedzieć, na ile silne było już to uczucie. Faktem jest, że Mickiewicz stara się o zwolnienie z posady nauczyciela w Kownie, a przymus powrotu do pracy odczuje bardzo boleśnie. Koniec roku przyniesie jednak „Odę do młodości” – potężny wybuch entuzjazmu i uniesienia. Mniej więcej w tym samym czasie powstaje pierwsza wersja „Dziadów” części II, a na początku 1821 roku „Romantyczność”.

W lutym 1821 roku Maryla wychodzi za mąż za Wawrzyńca Puttkamera, a Mickiewicz rzuca się w wir romansu z Karoliną Kowalską. Czy świadczy to o braku zainteresowania Marylą, czy wręcz przeciwnie – o rozpaczliwej próbie zapomnienia o niej? Nie da się uciec od tych niedyskretnych pytań, tak mocno miłość do Marii zrosła się z twórczością i życiem poety.
Pewne jest, że burzliwy romans między nimi wybuchł latem 1821 roku. Romans bez szans powodzenia przechodził różne etapy, doprowadzając oboje do nerwowego rozstroju. Stał się inspiracją do napisania IV części „Dziadów” rozpoczętej na przełomie 1821/22 roku. Jednak po tym twórczym wybuchu Mickiewicz ma kłopoty z ukończeniem „Grażyny”, tak bardzo jego myśli zajmuje Maryla. Nawet powodzenie pierwszego tomu „Poezji”, wydanego w czerwcu 1822 roku, nie przynosi pociechy. Miłość i twórczość splatają się w nierozerwalny węzeł. W kwietniu 1823 roku wychodzi drugi tom „Poezji” Mickiewicza, złożony z „Dziadów” cz. II i IV oraz „Grażyny”, a najprawdopodobniej w maju między kochankami dochodzi do rozstania. Ostatni raz zobaczą się rok później, w październiku 1824, na krótko przed przymusowym osiedleniem Adama w Rosji.
W tym samym bowiem czasie, gdy Mickiewicz cierpiał z powodu beznadziejnej miłości, w Wilnie zbierały się chmury nad głowami filomatów.

Polski uniwersytet na terenie Rosji był solą w oku wielu carskim urzędnikom. Dlatego władze skwapliwie podchwyciły pierwszy z brzegu pretekst – patriotyczny napis w klasie wileńskiego gimnazjum – i w maju 1823 roku rozpoczęło się szeroko zakrojone śledztwo. Filomaci byli bardzo dobrze zakonspirowani, ale powołane w 1820 roku kolejne towarzystwo – Filaretów (miłośników cnoty) – już nie. Następują pierwsze aresztowania, długo jednak śledczy błądzą we mgle. Dopiero w październiku podczas przesłuchań załamuje się student Jan Jankowski. W nocy 4/5 listopada 1823 roku Mickiewicz, Zan i inni zostają aresztowani. Ciąg dalszy znamy z III części „Dziadów”.
Śledztwo skończyło się w maju 1824 roku. Objęło 166 osób, z czego 20 skazano za „szerzenie nierozsądnego polskiego nacjonalizmu” na pracę w oddalonych od Polski guberniach.

W listopadzie 1824 roku Mickiewicz opuszcza Litwę. Nie może mieć świadomości, że już nigdy nie wróci do domu.
Pobyt w Rosji jest niezwykle "Mickiewicz na Judahu skale", obraz W. Wańkowicza idealnie pasuje do legendy Mickiewicza i niewiele ma wspólnego z rzeczywistościąważnym etapem w procesie dojrzewania poety. Prowincjusz zamknięty w ciasnym kręgu Nowogródek-Wilno-Kowno pozna naprawdę wielkie miasta: Petersburg, Kijów, Odessę, Moskwę, przemierzy setki kilometrów wzdłuż największego imperium Europy, zachwyci się orientalną urodą Krymu. Początkujący spiskowiec zetknie się z dekabrystami i głęboko przeżyje klęskę ich planów. Poeta o ograniczonej, lokalnej sławie wśród zachwytów rosyjskich pisarzy (Puszkina, Gribojedowa, Kryłowa) i liberalnych arystokratów zyska potwierdzenie swego talentu. Nieszczęśliwy kochanek przeżyje romans z niezwykłą kobietą – siostrą Henryka Rzewuskiego (autor „Pamiątek Soplicy”), szwagierką Honoriusza Balzaka, agentką carskiego wywiadu Karoliną Sobańską; nieomal ożeni się z młodą malarką, Karoliną Jaenisch, pozna swoją przyszłą żonę Celinę Szymanowską, córkę znanej pianistki, Marii.
Dla nas najważniejsze, że okres rosyjski to pełny rozwój twórczości Mickiewicza. W 1826 roku wychodzą „Sonety” tzw. odesskie i „Sonety krymskie”, a w 1828 „Konrad Wallenrod”.
Równocześnie z pracą literacką i towarzyskimi sukcesami trwają starania o anulowanie kary i zezwolenie na wyjazd młodego poety, jeśli już nie na Litwę, to za granicę. W końcu starania te zostają uwieńczone sukcesem. W maju 1829 roku Mickiewicz wyrusza do Europy. Zaczyna się w jego życiu okres podróży.

W ciągu półtora roku przejedzie Niemcy, Czechy, Włochy, Szwajcarię i ponownie Włochy. Galerie, zabytki architektury, kościoły, teatry, opery, koncerty, najsłynniejsze twory natury znajdują się na trasie tej podróży. Lista osób, u których bywa, które spotyka lub przyjmuje może przyprawić o zawrót głowy. Sama elita ówczesnej Europy, arystokraci, artyści, naukowcy. Goethe ofiarowuje mu swoje pióro, życzliwość okazuje mu bohaterski generał Kniaziewicz i królowa Hortensja, pasierbica Napoleona. Wśród tego pasma sukcesów są jednak i klęski – zwłaszcza kolejna nieszczęśliwa miłość, tym razem do hrabianki, Henrietty Ankwiczówny.
Cały ten okres, niby wyrwany z rzeczywistości, oszałamiający bogactwem wrażeń karnawał, musiał się kiedyś skończyć. W grudniu 1830 roku w Rzymie Mickiewicz otrzymuje informację o wybuchu powstania listopadowego.

Tu następuje jeden z najbardziej tajemniczych momentów w życiu Mickiewicza. Wydawałoby się, że na taką wiadomość powinien natychmiast wyruszyć do Polski. Tymczasem dopiero pod koniec kwietnia 1831 roku decyduje się opuścić Rzym. W sierpniu przez Paryż, Drezno dociera do Wielkopolski i podejmuje nieudaną próbę przekroczenia granicy prusko-rosyjskiej. W tym samym czasie powstanie dogorywa. 8 września pada Warszawa, o czym Wielkopolanie dowiadują się dwa dni później. Nie ma już po co przedzierać się do Królestwa Polskiego.
Bardzo różnie tłumaczona jest ta opieszałość Mickiewicza w dołączeniu do walczących rodaków. Powody opóźnień, które się podaje, są co najmniej niewystarczające (brak funduszy, oczekiwanie na statek). Prawda, jak zawsze, jest dużo prostsza i brzmi zapewne nieprzyjemnie – że poeta zwyczajnie nie chciał wziąć udziału w powstaniu.
I chwała mu za to! Jakież zyski wynikłyby z jego obecności w Warszawie? Propagandowo ogromne – to pewne. Ale propaganda, choć ważna, wojen nie wygrywa. Co by się natomiast stało, gdyby poległ lub dostał się do niewoli?

W Wielkopolsce Mickiewicz pozostanie do marca 1832 roku. Ten czas to jedyne jego spotkanie z Polską (w naszym rozumieniu). Przez te siedem miesięcy zanurzy się w polskości – w czystej polskiej mowie, obyczaju, historii, nawet kuchni. Ugaszczany i fetowany, kochany przez uroczą i inteligentną kapitanową Konstancję Lubieńską przeżyłby kolejny piękny okres w swoim życiu, gdyby nie świadomość klęski narodowej i zapewne wyrzuty sumienia, iż w owej klęsce nie uczestniczył.
Opuszcza gościnną Wielkopolskę i przenosi się do Drezna, które staje się pierwszym ośrodkiem popowstaniowej emigracji. Tu, według słów poety: „nad jego głową otwiera się bania z poezją”. Ponoć stało się to 25 marca podczas mszy świętej. Mickiewicz zaczyna pisać III część „Dziadów”. Tworzy w niespotykanym natężeniu, całymi dniami nie odrywa się od pracy i 29 kwietnia 1832 roku może zanotować: „Skączyłem przepisywać”.
Książka ukazuje się jesienią 1832 roku w Paryżu, niemal równocześnie z „Księgami pielgrzymstwa i narodu polskiego”. Dzieła te, ogłoszone pośród emigracyjnych „potępieńczych swarów”, przynoszą Mickiewiczowi pozycję wieszcza, moralnego przewodnika narodu, której nic już nie będzie w stanie mu odebrać. Skazują go także na los emigranta szczególnie znienawidzonego przez carski reżim. Droga powrotu do domu zostaje ostatecznie zamknięta.

Przez prawie cały czas pobytu na obczyźnie poeta aktywnie uczestniczy w działaniach emigracji, szybko jednak zbrzydnie mu atmosfera polskiego piekła. Przejmująco napisze o tym w Epilogu do „Pana Tadeusza”. Praca nad tym dziełem, którego zamysł narodził się jeszcze w Wielkopolsce, przerwana koniecznością ukończenia przekładu „Giaura” i doglądaniem umierającego przyjaciela, Stefana Garczyńskiego, stanowi ucieczkę od aktualnych problemów. Rozpoczęty przed grudniem 1832 „Pan Tadeusz” zostaje ukończony 14 lutego 1834 roku i cztery miesiące później ukazuje się drukiem.

Równocześnie zachodzą wydarzenia, które zadecydują o dalszych prywatnych losach Mickiewicza. Pod koniec 1833 roku poeta dowiaduje się o nieudanym narzeczeństwie Celiny Szymanowskiej, znajomej z okresu rosyjskiego. Wyraża gotowość poślubienia jej, choć ostatni raz widzieli się 4 lata wcześniej, a panna miała wówczas 17 lat. W czerwcu 1834 roku Celina przyjeżdża do Paryża i 22 lipca odbywa się ślub państwa Mickiewiczów. Ten nagły mariaż stał się szokiem dla emigracji i do dziś zdumiewa badaczy.
Decyzja o założeniu rodziny nijak się miała do stanu materialnego poety, dlatego pierwsze lata małżeństwa zatruje bieda. Adam pisze coraz mniej dzieł literackich, zajmuje się historią Polski, pracuje nad „Historią przyszłości”. W 1836 roku w VIII tomie „Poezji” ogłasza „Zdania i uwagi” – zbiór 121 króciutkich utworów, wynikłych z lektury pism mistycznych. Poprawę sytuacji materialnej przynosi objęcie przez Mickiewicza katedry literatury łacińskiej w Akademii Lozańskiej. Jednak niedługo przed wyjazdem do Szwajcarii po raz pierwszy ujawni się choroba psychiczna jego żony, co staje się źródłem nowych cierpień rodzinnych. W Lozannie Mickiewiczowie przebywają w roku szkolnym 1839/1840. Jest to o tyle ważne, że wówczas powstaną jedne z ostatnich wierszy Adama, tzw. Liryki lozańskie.

W 1840 roku wraca do Paryża, w związku z otrzymaniem nominacji profesorskiej na nowo utworzoną katedrę języka i literatur słowiańskich w College de France. W listopadzie 1840 roku rozpoczyna wykłady, znakomicie przyjęte przez Francuzów, cieszące się ogromnym i stale rosnącym powodzeniem. Reakcja emigrantów jest charakterystyczna dla tego środowiska – obok pochwał pojawiają się zarzuty, wręcz obelgi. Na ile dotkliwe były te ataki, trudno powiedzieć. Faktem pozostaje, że po pierwszym semestrze Mickiewicz składa wniosek o obywatelstwo francuskie, które pozwalało ubiegać się o tytuł profesora zwyczajnego. Do kłopotów z rodakami dołączają problemy z żoną, która cierpi na nawroty choroby. W lipcu po szczególnie silnym ataku szału zostaje umieszczona w Domu Zdrowia.
Następnego dnia, 30 lipca 1841 roku odwiedza Mickiewicza Andrzej Towiański, nieznany przybysz z Litwy, prorok, którego nikt nie słucha. Po tej wizycie poeta staje się wyznawcą Mistrza Andrzeja. Po tygodniu odbiera żonę z zakładu. Celina, zgodnie z obietnicą Towiańskiego, powraca do zdrowia. Równolegle trwa głoszenie Sprawy Bożej (tak nazwał swą naukę Towiański) wśród emigracji. Choć pojawią się kolejni wyznawcy (m.in. Słowacki), dużo liczniejsi będą przeciwnicy. Mickiewiczowi to nie przeszkadza. Duchem towianizmu nasyca swe wykłady, staje się głównym zaufanym Mistrza. W maju 1842 roku powstaje Koło Sprawy Bożej, w którym poeta – w wyniku wydalenia Towiańskiego przez władze Francji – rychło obejmie przewodnictwo. Jego wykłady w College de France staną się tak wyraźną propagandą sekty, że w maju 1844 roku Mickiewicz zostanie skierowany na przymusowy urlop (będzie na nim do 1852 roku). W tym samym czasie działalność sekty staje się coraz bardziej szkodliwa. W sierpniu 1844 roku Towiański napisze, a poeta przetłumaczy wiernopoddańcze pismo do cara Mikołaja I. Doprowadza to do wrzenia w Kole. Po dwóch latach sporów, intryg, wzajemnych oskarżeń dochodzi do rozłamu. Spośród towiańczyków wyłania się odrębna grupa Mickiewiczowska.

W 1848 roku poeta udaje się do Rzymu, by przekonać papieża do Sprawy Bożej.Jednak wiatr historii, który zaczyna wiać w Europie, spowoduje kolejną metamorfozę Mickiewicza. Myśliciel przeradza się w polityka. Wybucha Wiosna Ludów, a z nią nadzieje na przypomnienie sprawy polskiej. Mickiewicz tworzy Legion Polski, dla którego pisze „Skład Zasad” – króciutki dokument scalający ideały chrześcijańskie i demokratyczne. To połączenie jest tak nowatorskie, że Legion staje się celem ataków z lewa i prawa. Do dziś pokutuje przekonanie o pięknej, lecz niepoważnej inicjatywie militarno-politycznej poety. Rzeczywiście, wszystko może tu wydawać się śmieszne – kilkunastu bezbronnych ochotników, prawie sami artyści, przemierzających szlak z Rzymu do Mediolanu, by włączyć się do walki z Austrią. Nie dodaje się tylko, że Legion był jedyną udaną polską inicjatywą w dobie Wiosny Ludów, a marsz do Mediolanu okazał się wielkim sukcesem propagandowym. Z Mediolanu Mickiewicz wraca do Paryża (Legion przetrwa jeszcze ponad rok), gdzie w 1849 roku zaczyna wydawać pismo w języku francuskim „Tribune des Peuples”. Dziennik jest radykalny, wręcz rewolucyjny. Szykanowany przez policję zostanie zamknięty jeszcze w tym samym roku, jednak zdąży zdobyć sympatię czytelników i szacunek francuskich dziennikarzy.
Lata 1850-1854 można określić jednym słowem: wegetacja. Upadek Wiosny Ludów i problemy materialne nie zniszczą jednak optymizmu Mickiewicza, który wciąż ma nadzieję na poprawę sytuacji politycznej i osobistej. Kłopoty materialne przycichną, gdy poeta otrzyma skromne, lecz pewne stanowisko bibliotekarza. A na arenie międzynarodowej w 1853 roku wybucha wojna krymska, Anglia i Francja w obronie Turcji stają przeciw Rosji. Sprawa polska znów znajduje się w kręgu zainteresowania mocarstw, powstaje idea tworzenia legionów polskich w Turcji. Mickiewicz decyduje się wesprzeć swoim autorytetem tę inicjatywę. We wrześniu 1855 roku wyrusza w podróż – jak się okaże, ostatnią – do Stambułu.

W trakcie swej misji umiera 26 listopada 1855 roku – trzy dni przed 25 rocznicą wybuchu powstania listopadowego. Na cholerę, która szalała w Polsce w 1831 Mickiewicz na rysunku Norwidaroku.
Niech mi ktoś powie, że ten życiorys nie jest gotowym scenariuszem na film.

Sam poeta podsumował swe życie słowami:

Polały się łzy me czyste, rzęsiste
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
Na moją młodość górną i durną,
Na mój wiek męski, wiek klęski
Polały się łzy me czyste, rzęsiste.

I może jeszcze wtedy, gdy wkrótce po ślubie napisał do przyjaciela:
Trzy tygodnie szczęśliwe: dobre i to na tym świecie i to w takich czasach.

O „Dziadach”

O „Panu Tadeuszu”

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czasy zaborów, Historia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Największy z wielkich

  1. Jerzy pisze:

    Olbrzym. Wieszcz. Przywódca Dusz Polaków. Można tylko kochać Jego poezję czuć polskość w jej strofach. Szkoda, że tak mało jej jest w szkołach , teatrach i w codziennym życiu dzisiejszych Polaków.

    • yuhma pisze:

      Trudno się dziwić w czasach, gdy dla pseudoelity polskość to nienormalność. Trzeba po prostu robić swoje i nie dać zapomnieć.

  2. liza pisze:

    ” Prawda, jak zawsze, jest dużo prostsza i brzmi zapewne nieprzyjemnie – że poeta zwyczajnie nie chciał wziąć udziału w powstaniu.
    I chwała mu za to! Jakież zyski wynikłyby z jego obecności w Warszawie? ”
    dziwnie to zostalo napisane biorac pod uwage,ze poprostu dbal bardziej o swoja skore i komfort niz o inne rzeczy.
    Jego brat Adam -kaleka mial wiecej odwagi.Mickiewicz nastawil sie na zabawy i wesole zycie ,ba nawet bardzo dobrze sie w tym czasie bawil,zachecam do publikacji,Slawomira koper.ktory swietnie to opisal.

    • yuhma pisze:

      Przecież zaraz dalej jest wyjaśnienie: „Jakież zyski wynikłyby z jego obecności w Warszawie? Propagandowo ogromne – to pewne. Ale propaganda, choć ważna, wojen nie wygrywa. Co by się natomiast stało, gdyby poległ lub dostał się do niewoli?”
      Mickiewicz był dla Polaków zbyt ważny, by ginąć. Zwłaszcza że – w odróżnieniu od Baczyńskiego – miał wybór (emigracja). I nie była ona zbyt komfortowa.
      O tym, że w Wielkopolsce się dobrze bawił piszę przecież: „Ugaszczany i fetowany, kochany przez uroczą i inteligentną kapitanową Konstancję Lubieńską”.
      A pan Koper nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Na pewno nie od Mickiewicza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.