Bronisław Wildstein Kawalerem Orderu Orła Białego

ChhVb2PWgAAxJQWPrezydent Andrzej Duda podczas uroczystości odznaczenia: Szanowny Panie Redaktorze, ale przede wszystkim – mogę to z całą mocą powiedzieć – człowieku niezłomny, wielki polski inteligencie. Ukazujący ten etos polskiej inteligencji przez wszystkie lata. Człowieku niezłomny, nieustraszony, od wczesnej młodości, od studiów, od studenckiej walki o niepodległą i prawdziwie suwerenną Polskę.

O Polskę zasad, o możliwość podtrzymywania polskiej tradycji w przestrzeni publicznej. Oficjalnie, a nie tylko poprzez podziemie. I zawsze głosicielu własnych przekonań, bez strachu, bez chodzenia na moralne kompromisy i gotowości do służby dla Polski, pomimo wcześniejszych prześladowań, a potem zmasowanej i wściekłej krytyki. Głosicielu prawdy i człowieku żądający prawdy i niezłomnie do nich dążący. Także prawdy o czasach PRL-u i o tym, jak zachowywali się wtedy ludzi i kim byli. Dziękuję za to i proszę o jeszcze.

Bronisław Wildstein powiedział:

Przypadł mi w udziale podwójny zaszczyt. Nie tylko zostałem odznaczony orderem Orła Białego, ale też mam możliwość wygłosić podziękowanie w imieniu wszystkich odznaczonych Pan prezydent już powiedział jak różnymi osobowościami, postaciami są dzisiejsi odznaczeni. Jest coś co łączy tak rożnie nasze działania. Jest to świadomość, perspektywa, ze nasze indywidualne poczynania odnajdują się w horyzoncie czegoś co nazywamy dobrem wspólnym i dzięki temu uzyskują dodatkowy sens i znaczenie. Jako ludzie jesteśmy członkami wspólnot. W tym największej do jakiej należymy, z którą utrzymujemy tożsamość – to narodowa wspólnota polska, wspólnota losu, która pozwala nam przekroczyć naszą doraźną, indywidualną tożsamość. Skoro ta wspólnota odznacza nas swoim najważniejszym odznaczeniem, to trudno sobie wyobrazić większą nagrodę. Ale jednocześnie nagrodę tę traktujemy jako zobowiązanie. Nasze doświadczenie podsuwa nam dość oczywistą prawdę, że nie ma momentu w życiu człowieka, w którym jest zabezpieczony przed zła decyzją. Ale świadomość, że działamy dla dobra szerszej zbiorowości i ograniczenia swojej roli pozwala te zagrożenia zminimalizować.

3e85edd9342b4eeabca7bd122808c7e7

Bronisław Wildstein. Publicysta, dziennikarz, pisarz. W latach 1971–1980 studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. W okresie studiów rozpoczął działalność opozycyjną. Współpracował z KOR. Był jednym z założycieli Studenckiego Komitetu. Współtworzył również Niezależne Zrzeszenie Studentów w Krakowie. Przez wiele lat dążył do ujawnienia kulis śmierci Stanisława Pyjasa. Był m.in. konsultantem filmu „Gry uliczne”, który był oparty na wydarzeniach związanych ze śmiercią Pyjasa. Od 1980 r. przebywał we Francji. Był między innymi redaktorem miesięcznika „Kontakt” i korespondentem Radia Wolna Europa. Po powrocie z emigracji, w 1989 r. został szefem publicznego Polskiego Radia Kraków. Na początku lat 90. współpracował z „Gazetą Wyborczą”. W latach 1994–1996 był sekretarzem redakcji „Życia Warszawy”, a następnie wraz z Tomaszem Wołkiem przeniósł się do dziennika „Życie”, gdzie do 1997 był jego zastępcą. Współpracował m.in. z tygodnikiem „Wprost”, był felietonistą miesięcznika „Nowe Państwo” i publicystą „Rzeczpospolitej”. Prowadził program „Bez autocenzury” w TV Puls. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Od kwietnia 2005 Członek Honorowy Stowarzyszenia KoLiber. W maju 2006 jednogłośnie wybrany przez Radę Nadzorczą na prezesa zarządu TVP. Funkcję tę pełnił do lutego 2007 r. W 2007 powrócił do redakcji „Rzeczpospolitej” w roli komentatora. Od 2008 r. w TVP był autorem i prowadzącym program „Cienie PRL-u”. W latach 2008-2010 prowadził w TVP1 program „Bronisław Wildstein przedstawia”. Od 2011 do listopada 2012 publikował w tygodniku „Uważam Rze”. Jest publicystą „Gazety Polskiej Codziennie”, a od listopada 2012 także tygodnika „W sieci”. Współpracuje także z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Od stycznia 2013 jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy”. Pod koniec 2012 został redaktorem naczelnym Telewizji Republika. Objął stanowisko wiceprezesa zarządu Telewizja Niezależna S.A.. Funkcję tę pełnił do 2014 r. W październiku 2015 został członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę.

Jest autorem m.in. powieści: „Mistrz”, „Dolina nicości”, „Czas niedokonany”, „Ukryty”, a także m.in. książek eseistycznych: „Długi cień PRL-u, czyli dekomunizacja której nie było”, „Moje boje z III RP i nie tylko” oraz ostatnio opublikowanej książki „Cienie moich czasów”.

źródła:
prezydent.pl
wpolityce.pl

NA STRONACH:
strona [2] recenzje książki „Niepokorny”
strona [3] fragmenty książki dotyczące Tragedii smoleńskiej
strona [4] wywiad dla Wirtualnej Polski

 

Wildstein niepokorny polski patriota

Wildstein – polski pisarz, polski inteligent, polski patriota. Jak polska kultura, jak Polska – Wildstein jest ontologiczną anomalią, jest niemożliwy, trudny, nieznośny i wspaniały – i właśnie jako taki istnieje. – Dariusz Karłowicz – laudacja wygłoszona podczas benefisu Bronisława Wildsteina. (tekst + video)
Spotkanie autorskie, recenzje i fragment książki, wywiad.

 

Dariusz Karłowicz

Wildstein niemożliwy

Laudacja wygłoszona podczas benefisu Bronisława Wildsteina w Teatrze Kamienica 14 grudnia 2012 roku.

Tematem mojego wystąpienia jest filozoficzny aspekt sporu o Wildsteina, a mianowicie spór o istnienie Wildsteina.

Wildstein, co zostanie tu udowodnione, jest bytem ontycznie i logicznie niemożliwym – co skutkuje  tzw. aporią Wildsteina. Chodzi o wysoce problematyczną sytuację, iż Wildstein, jakkolwiek niemożliwy, jakoś jednak istnieje, czego dowodzą liczne dane zmysłowe, intelektualne, pisarskie, medialne i oczywiście procesowe. Moje stanowisko w tej sprawie to sceptyczny realizm, będący w sporze zarówno z wpływową opinią, iż wbrew oczywistym danym Wildsteina po prostu nie ma (doktryna z kręgu doc. A. Gory)  jak i ze stanowiskiem środowiska prof. G. Polskiej, że Wildstein jako byt jest całkowicie nieproblematyczny (tzw. wildsteinizm afirmatywny lub ekstatyczny). Oba stanowiska uważam za z gruntu błędne.

Już na poziomie lingwistycznym Wildstein to oksymoron. Nie trzeba głęboko nurkować w mroczne odmęty niemczyzny, żeby zrozumieć, że nazwisko Wildstein odsyła do kosmicznego konfliktu żywiołów przeciwstawnych, żywiołów, których pogodzić niepodobna. Dzikość i kamień, a więc z jednej strony trawiący wszystko ogień, szaleństwo, gorąca głowa, zmienność i brawura, z drugiej – fundament, na którym stanie to, co trwałe, odesłanie do tego, co absolutne, mocne, ba, wieczne.

Jeśli – a idziemy tu za Platońskim Kratylosem – imiona ujawniają istotę rzeczy, sprawa staje się jasna. W świetle rzetelnej analizy filozoficznej Wildstein, aby stać się jako Wilddstein właśnie, zakwestionować musi wiele, jeśli nie wszystkie, zasady bytu i myślenia – musiałby pogodzić niemożliwe do pogodzenia pierwiastki natury, słowem – połączyć sprzeczności. To tak jakby miał zostać naraz wszystkimi bohaterami Trylogii: Bohunem i Skrzetuskim, Azją i Wołodyjowskim, a na dodatek jeszcze Baśką, Zagłobą, Rochem Kowalskim, Stanisławem Brzozowskim, Gombrowczem, Rymkiewiczem i nawet trochę Wojtyłą.

Czy mógł urodzić się gdzie indziej niż w rodzinie polskiej i żydowskiej, komunistycznej i akowskiej, miejskiej i wiejskiej, ateistycznej i pobożnej zarazem? Zrazu – co jasne – bardziej Wild niż Stein, czy mógł nie skakać z okien, awanturować się po pijaku, łobuzować? Ale przecież Stein ani na chwilę nie znikał z horyzontu: w pysk wali za sprawę, ze szkoły wylatuje za zasady, pałą dostaje za wolność. Przyjacielskie szaleństwa to walka o Polskę, a szalona podróż, to przecież przymusowa emigracja.

Rewolucyjny tradycjonalista, szanujący Kościół mason, towarzyski outsider. Mało? Popatrzcie na jego książki. Czy bolesna drwina z mistrza nie zbiega się z pragnieniem Prawdziwego Mistrza, ciemny polityczny thriller, nie jest nade wszystko religijną powieścią o nadziei i beznadziei, a saga o rzezi, okrucieństwie i absurdzie opowieścią o prześwitach ujawniającego się w historii Planu?

Rozejrzyjcie się Państwo wokół – sami wpadliście w to po uszy. Miał być zacny krakowski benefis, a tu wspaniale chaotyczna Warszawa, spodziewaliście się Józefy Hennelowej, a w tej roli Robert Mazurek, niby salon a jakby nie-salon, niby dostojny jubilat, a z oczu skry idą, z głowy się dymi, pióro się w kieszeni otwiera.

I tak to, Drogi Bronku, nazwisko, które było zadaniem, stało się losem. Wildstein – polski pisarz, polski inteligent, polski patriota. Jak polska kultura, jak Polska – Wildstein jest ontologiczną anomalią, jest niemożliwy, trudny, nieznośny i wspaniały – i właśnie jako taki istnieje.

W Twoją 60tkę Bronku można powiedzieć, że zapracowałeś na swoje nazwisko. Wyszła ci ta coincidentia oppositorum. Wolno napisać: „Wildstein. Co było do udowodnienia”.

Dariusz Karłowicz

http://www.teologiapolityczna.pl/

 

 

3 grudnia 2012 Warszawa. Wieczór autorski

Instynkt władzy jest jednym z podstawowych instynktów, który napędza ludzi. […] Jest w nas ta ciemna strona. Musimy trzymać na wodzy te demony, które w nas są i kultura, cywilizacja służą temu, by nas uwznioślać. Temu służy klasyczne wychowanie – to tylko jedna z istotnych konstatacji Bronisława Wildsteina jakie padły podczas jego wieczoru autorskiego w Klubie Ronina. Spotkanie było poświęcone powieściom „Ukryty” i „Czas niedokonany”, jednak obok pytań dotyczących literatury poruszono wiele kwestii związanych z bieżącą polityką.

Prowadzący spotkanie Piotr Gociek krótko przedstawił dorobek literacki Bronisława Wildsteina. Pisarz zadebiutował jeszcze w podziemiu w 1989 roku powieścią „Jak woda”, za którą dostał nagrodę Kościelskich. Była jeszcze wcześniejsza próba stworzenia powieści fantastycznej, gdzie bohater porusza się po nieznanym mu świecie w poszukiwaniu swojej tożsamości, jednak w wyniku zawirowań losowych manuskrypt owego dzieła zaginął.

Nawiązując do  przedstawionej w powieści „Ukryty” wizji chorego, dusznego świata Bronisław Wildstein wskazał, że otaczająca nas rzeczywistość wytwarza aurę prezentowaną w literaturze, ale nasze ograniczone możliwości poznawcze powodują, iż istnieje szeroka strefa rzeczywistości nienazwanej, ukrytej. Kreowanie aury, atmosfery tego świata, który nas otacza, jest jedną z podstawowych rzeczy w literaturze, tego nie da się zrobić poza literaturą. […] Poza tym, że rozpoznajemy świat racjonalnie, nazywamy go, konfrontujemy się z nim, wiemy że jest ogromna cześć niepoznawalnej rzeczywistości, nie tylko dlatego, że ktoś ją przed nami ukrywa, choć też jest ten wymiar, ale również dlatego, że nasze zdolności poznawcze są ograniczone.

Odpowiadając na pytanie, czy bohaterowie „Ukrytego” zdają sobie sprawę, jak wiele wysiłku wkładają w czynienie zła, Bronisław Wildstein pokazał ułomność natury ludzkiej i mechanizmy, które uaktywniają ciemną stronę człowieczeństwa, pragnienie panowania. Kultura europejska, począwszy od greckiej paidei, formowała człowieka, kształtowała w nim dobre strony i pomagała kontrolować złe instynkty. Współczesny świat w imię wyzwalania człowieka prowadzi do uwolnienia tychże instynktów i demontażu wychowawczego charakteru kultury, pozbawiając człowieka oparcia, a tym samym narażając go na łatwą manipulację. Wyzwalanie człowieka, które polega na rozmontowywaniu tradycyjnej kultury, tradycyjnych zasad paradoksalnie prowadzi do zwiększenia zniewolenia.

Dekonstrukcja kultury tworzy w ludzkim życiu pustkę, co wyraźnie ukazuje powieść „Ukryty”. Tak zwana neutralność światopoglądowa jest w gruncie rzeczy wymierzona przeciwko religii, w naszym kręgu kulturowym przeciw chrześcijaństwu, zwłaszcza przeciw katolicyzmowi, w imię rzekomego wyzwolenia człowieka z okowów tradycyjnych wartości. Bronisław Wildstein przestrzegał przed takim podejściem, przywołując próby wyzwalania człowieka znane z historii XX wieku i ich tragiczne konsekwencje. Do tej pory nie znamy na świecie kultury, która byłaby bez religii. […] W tej chwili nam się wmawia, że nasza kultura się uwolniła od religii. Czy naprawdę się uwolniła, trudno powiedzieć, bo to jest krótki odcinek czasu, ale destrukcyjne konsekwencje, jakie to przynosi, widzimy.

Prowadzący spotkanie  mówił też o książce „Czas niedokonany” – napisanej z wielkim rozmachem powieści stawiającej sobie wielkie cele, poruszającej zagadnienia filozofii, historii i kultury. Autor wskazał, że taka forma literacka niesie ze sobą pewne specyficzne możliwości przekazu, pokazywania rzeczywistości przez doświadczenia i przeżycia ludzkie, bez konieczności abstrahowania, której wymaga publicystyka. W literaturze autor może zaprezentować czytelnikom także swoje własne doświadczenie.

Pytany o swe wczesne książki, takie jak powieść „Brat” czy zbiory opowiadań Bronisław Wildstein powiedział, że były bardziej złożone, jeśli idzie o narrację, czy strukturę zdania, jednak w pewnym momencie uznał, że musi pisać inną metodą, bardziej klasycznie. Autor stara się dziś pokazywać złożoność świata bardziej klarownie, a jego powieści dotyczą współczesności, nawet jeśli sięgają do doświadczeń poprzednich pokoleń, które jego bohaterowie niosą w sobie. Autor podkreślił fascynację współczesnym światem.  Nasz świat tu i teraz po upadku komunizmu w Polsce stał się taką soczewką, metaforą zarówno tego, co się dzieje współcześnie jak i spraw dużo bardziej uniwersalnych. Nawiązując do „Ukrytego” stwierdził: jak zobaczyłem tych ludzi, którzy wołali „Chcemy Barabasza” miałem wrażenie, że się kurtyna odsłania i widzę prześwit na 2000 lat wstecz, zobaczyłem, że jesteśmy tu, a jednocześnie 2000 lat wstecz. 

Mówiąc o „Czasie niedokonanym” Bronisław Wildstein wyjaśnił, że przez pojęcie „czas niedokonany” rozumie to, że w pewnej chwili wchodzimy w otaczającą nas rzeczywistość i nie jesteśmy w stanie jej stworzyć na nowo, a nasze możliwości odciśnięcia na niej śladu są ograniczone. Można też rozumieć ten czas, jako projekt nowoczesności, który chce zerwać z tradycją, stawia na wyzwolenie człowieka i fundamentalną zmianę kultury, i który przyniósł koszmarne konsekwencje jak nazizm oraz komunizm.Współczesny liberalno-demokratyczny świat, liberalno-demokratyczny model kultury innymi metodami próbuje rozbić tradycyjne wspólnoty w imię emancypacji. Bardzo dobrze napisał o tym Ryszard Legutko w książce „Triumf człowieka pospolitego” Nie potrafimy przewidzieć dalszego ciągu, także w tym sensie nasz czas jest niedokonany.

Na pytanie czy ci, którzy w tej chwili w Polsce współuczestniczą w rozmontowywaniu tradycyjnej kultury świadomie realizują zamierzony cel, Bronisław Wildstein odrzekł, że nawet jeśli ludzie ci pierwotnie cynicznie wybierają model działania, później szybko racjonalizują swe postępowanie i wierzą, że są koryfeuszami postępu, że to oni unowocześniają Polaków. Ten problem dotyczy całej Europy: Mamy do czynienia z nową arystokracją europejską, która się uważa za tę arystokrację, oczywiście nie użyłaby nigdy tego słowa i nie myśli o sobie w tych kategoriach, ale […] myśli, że są oświeceni, oni wiedzą lepiej, więc oni powinni rządzić. Jeśli ograniczymy demokrację, to na rzecz tej nowej arystokracji. Kategoria nowoczesności stała się współcześnie wartościująca. Jednak wykorzystanie postępu technicznego  przeciw człowiekowi zawsze jest możliwe i już niejednokrotnie w dziejach stało się faktem. Dzisiejszy rozbudowany świat komunikacji daje ogromne możliwości manipulacji człowiekiem.

Piotr Gociek stwierdził, że liberalna demokracja polega na tym, że powierzamy pewnym ludziom pewne prawa po to, żeby działali w naszym interesie i mamy prawo ich z tego rozliczać. Obecnie następuje zerwanie związku między władzą a odpowiedzialnością. Bronisław Wildstein dodał, że paradoks naszych czasów polega na tym, iż żyjemy w systemie pozornie liberalnym, pluralistycznym, tolerancyjnym, w rzeczywistości zaś autentycznie odmienne poglądy, a zwłaszcza ich werbalizowanie jest piętnowane jako antysystemowe. Zamiast dialogu mamy rozpisany na głosy monolog – podsumował.

Koleją część spotkania wypełniły odpowiedzi Bronisława Wildsteina na zadawane przez uczestników pytania, z których znikoma część dotyczyła literatury, a większość bieżącej polityki. Wyróżnić tu można głos Marcina Wolskiego, który chwalił walor poznawczy powieści Wildsteina, z których można wiele się dowiedzieć o świecie nieprzedstawionym. Uznał też, że tak zwany „wątek bablowski” w „Czasie niedokonanym” znajdzie się wśród najlepszych kart polskiej literatury.

Na pytanie dotyczące zewnętrznych ośrodków przemian ze wschodu i zachodu na to, co się dzieje w Polsce Bronisław Wildstein odparł, że jego zdaniem ideowe ośrodki tych zmian sytuują się na zachodzie, pseudooświeceniowe koncepcje emancypacji, uwalniania się człowieka od ograniczeń i wspólnoty płyną z Zachodu. Ośrodków władzy w Polsce jest wiele różnych – wielki biznes, media, potężne korporacje. Pisarz stwierdził, że nie przeceniałby wpływów Rosji i dodał, iż problemem jest słabość państwa polskiego, bo w słabym państwie silne ośrodki władzy mogą łatwo zwiększać swe wpływy.

Wojciech Kwiatek stwierdził, że w twórczości Bronisława Wildsteina najbardziej ceni „Dolinę Nicości”, bo jest najprostsza, najbardziej komunikatywna i zachęcał autora do napisania prostej książki „dla przeciętniaka”. Autor stwierdził, że „ku zrozumieniu i pokrzepieniu serc” pisze publicystykę, ale literatura właśnie dlatego jest inną wartością, że nie sprowadza się do prostego przekazu.

Oczywiście pisarz nie uniknął też pytania o kulisy zwolnień i odejścia dziennikarzy z „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”. Dowiedzieliśmy się, że odkąd PO doszło do władzy usiłowało wymóc na Mecom Group, czyli głównym udziałowcu Presspubliki, zmianę redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, blokowano im możliwości restrukturyzacji. Mecom został zmuszony do sprzedania udziałów Grzegorzowi Hajdarowiczowi, który natychmiast zwolnił Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, a zostawił go chwilowo na stanowisku szefa „Uważam Rze”. Ostatnio prowadził nawet rozmowy z zespołem „Uważam Rze” na temat sprzedaży tytułu, ale zamiast tego nagle zwolnił Pawła Lisickiego, a w ślad za tym odszedł cały zespół.

Kończąc spotkanie Bronisław Wildstein powiedział: Jeżeli chcemy coś zmienić w Polsce, to się możemy odwołać tylko do mechanizmów demokratycznych, jeżeli chcemy coś zmienić w Europie, to się musimy odwołać  do mechanizmów demokratycznych. Kto nam tę demokrację limituje? Właśnie te elity, oczywiście pod hasłem zwiększenia demokracji. […] Demokracji warto byłoby przywracać republikański charakter.

Zapis całego spotkania

Pełna relacja >http://www.blogpress.pl/node/15276

Paweł Przychodzeń

Kim jest Bronisław Wildstein wiem od dobrych dwudziestu lat. Wydaje mi się, że było to jeszcze przed okresem, gdy Liga Republikańska organizowała szereg akcji, w których domagaliśmy się odtajnienia akt MSW dotyczących śmierci w maju 1977 r. Stanisława Pyjasa studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego, współpracownika Komitetu Obrony Robotników. Nasze akcje wspierał właśnie Bronisław Wildstein przyjaciel zamordowanego. Śledziłem później Jego karierę, czytałem publicystykę, i sięgałem po Jego literaturę (choć przyznam, nie w rytm kolejnych premier). Byłem pod redakcją „Rzeczypospolitej” na początku 2005 r., kiedy stał się paradoksalnie jedyną ofiarą słynnej listy nazwanej Jego imieniem. Więc, śledziłem, czytałem, oglądałem… Ostatnimi czasy zdarzało mi się niekiedy pomijać coś z Jego publicystyki, ale to był bodaj generalnie efekt zmęczenia otaczającą mnie rzeczywistością.

Kilka tygodni temu wziąłem do ręki wywiad-rzekę, jaki z Bronisławem Wildsteinem przeprowadzili Piotr Zaremba i Michał Karnowski. I, jak rozpocząłem lekturę, tak już musiałem przeczytać całość do ostatniej strony. Czytałem wiele podobnych pozycji, lepszych, czasem gorszych, ale „Niepokorny” zajął w tym zbiorze, miejsce szczególne. Fascynująca wędrówka przez kilkadziesiąt lat naszej historii z człowiekiem, naprawdę niezwykłym. Bo nie mam wątpliwości – i z góry proszę Panów Zarembę i Karnowskiego o wyrozumiałość – to Bronisław Wildstein dzieli i rządzi, bierze nas w swoistą niewolę, by zostawić z uczuciem niedosytu, po ostatniej kropce. Zresztą myślę, że obaj rozmówcy, doskonale to rozumieli, pozwalając głównemu bohaterowi mówić, po prostu. A On, bez taryfy ulgowej dla kogokolwiek, ale co równie ważne, bez wymuszania na czytelniku specjalnej emocjonalnej renty za swoją wspaniałą biografię z czasów komuny (jak to namolnie czynią niektórzy), opowiada.Jest to, rzecz jasna, relacja subiektywna, więc nie ma na szczęście próby rozwadniania opowieści w fałszywym w gruncie rzeczy przekazie w stylu „kochajmy się wszyscy”. Nie, u Wildsteina kapusie są kapusiami, szmaty szmatami, a ludzie porządni, choćby po drugiej stronie sporu ideowego, zasługują na dobre słowo.

Ale Wildstein, powtórzę za Piotrem Zarembą, to fascynujący świadek historii. Czytając „Niepokornego” miałem wrażenie, że czytam żywo napisaną… encyklopedię, czy almanach ważnych Polaków. Nasz bohater miał ten przywilej od losu, że poznał chyba wszystkich, i ku radości czytelnika, szkicuje wiele ciekawych mini portretów. Aż prosiłoby się o więcej. I tylko taki malutki wtręcik do prowadzących wywiad, że za mało miejsca poświęcono twórczości pisarskiej Bronisława Wildsteina, bo czuje się On, wbrew opiniom wielu z nas, przede wszystkim pisarzem. I mam wrażenie, że bohater „Niepokornego” chciał więcej powiedzieć o swoich książkach, byśmy widzieli w Nim właśnie nie tylko publicystę, prezesa TVP, czy tego, który zdemaskował Maleszkę. Ale kto wie, może właśnie w ten sposób więcej osób sięgnie po Jego książki.

Naturalną konsekwencją przeczytania „Niepokornego” był bieg na najbliższe spotkanie autorskie z pisarzem, połączony z zakupem powieści „Ukryty”. Spotkanie utwierdziło mnie w moich emocjach po przeczytaniu „Niepokornego”, więc zaraz przystąpiłem do pochłaniania „Ukrytego”. I znów utonąłem, rzucając na bok inne pozazawodowe obowiązki. I choć świat malowany przez autora jest przygnębiający, gdzie symbolem czegoś ponurego i niewypowiedzianego staje się wszechobecny upał, to jednak powieść tchnie nadzieją. Bo najgorsze siły uruchomione przeciw krzyżowi – jak na Krakowskim Przedmieściu w lipcu i sierpniu 2010 r., kiedy to dzieje się akcja książki – nie są w stanie unieść swojego pozornego zwycięstwa. Bo pustka niektórych negatywnych bohaterów „Ukrytego” nie jest w stanie wygrać z prawdą kryjącą się w naszej prawdziwej duchowości, dla której krzyż jest widomym, symbolem. Książka jest o nadziei bo pokazuje możliwą zmianę postaw, także u przedstawicieli tych środowisk, które jawią się nam, jako awangarda modernizacji i postępu w tym najniebezpieczniejszym czy najboleśniejszym dla nas znaczeniu. A nihilistów, graczy cynicznie wykorzystujących zagubienie czy zachwianie tożsamości u dość sporej grupy naszych rodaków, szczególnie młodych, jest w gruncie rzeczy garstka. I te wszystkie złe procesy charakterystyczne dla III RP, np. w wymiarze sprawiedliwości (jak w książce), mogą nas czasem upokarzać, ale nie złamać.

Dariusz Karłowicz w swoim błyskotliwym mini traktacie filozoficznym z ujmującym dystansem i ironią w najlepszym, dziś już tak rzadko spotykanym stylu, analizuje możliwe stanowiska w stosunku do naszego bohatera. I jedno z nich nazwał „Wildsteinizmem afirmatywnym” (ekstatycznym). Hm, to ja zapisuję się do tej właśnie grupy, a w Nowy Rok wchodzę w lepszym nastroju, bo niosę dzięki książkom „Niepokorny” i „Ukryty” bagaż najwartościowszych doznań i emocji, czego i Państwu życzę.

02.01.2013 http://wpolityce.pl/artykuly/43906

DALEJ

strona [2] recenzje
strona [3] fragmenty książki dotyczące Tragedii smoleńskiej
strona [4] wywiad dla Wirtualnej Polski

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Eseje, Recenzje, Sylwetki, Wywiady i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Bronisław Wildstein Kawalerem Orderu Orła Białego

  1. Lizetka - zdecydowana sympatyczka PiSu. pisze:

    Uwielbiam tego faceta. Śledzę jego losy od dawna – to wyjątkowo pozytywna postać.

  2. cocochanel pisze:

    Przepraszam z gory za brak polskich znakow. Panie Bronislawie dzieki takim ludziom jak Pan, chce sie zyc. Zycie ma smak nawet dla tych stojacych z boku. Panski intelektualizm i sposob patrzenia na rzeczywistosc jest wyjatkowy.

  3. kolomyja pisze:

    Bronislaw Wildstein, to niestety jeden z niewielu polskich dziennikarzy z czystym sumieniem.Wiekszosc to sprzedawczyki w rodzaju A.Michnika.

  4. waldi,Michigan pisze:

    świetny facet,prawdziwy patriota!

  5. emka pisze:

    SZTURM MODLITEWNY za Bronisława Wildsteina

    Bronisław Wildstein przyznał w rozmowie z Robertem Mazurkiem na łamach „Plusa Minusa”, że zmaga się z nieuleczalną chorobą. Chodzi o białaczkę – jak mówi Wildstein, można już tylko „przedłużać życie, ale to przecież nic niezwykłego”.

    Wildstein podkreśla też, że fundamentalną rolę w jego życiu pełni wiara.

    Znany dziennikarz zapewnia, że choroba nie wpływa na jego najważniejsze decyzje. „Taki w sumie jest status człowieka – jesteśmy śmiertelni i tylko odsuwamy naszą śmierć w czasie. To wszystko, co możemy zrobić” – mówi, dodając, że jego najważniejsze decyzje „dojrzewały od dawna”.

    Wildstein opowiada też w rozmowie o książce „Cienie moich czasów”. Dopiero w trakcie jej pisania dowiedział się, że cierpi na białaczkę.

    MODLITWA DO MATKI BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY

    Matko Boska Nieustającej Pomocy, Twój Boski Syn, którego na ręku trzymasz, wysłuchuje każdą Twoją prośbę. Poleć mu także chorego, za którego dzisiaj w pokorze modlę się do Ciebie.

    Rzeknij tylko słowo, a chory wróci do zdrowia. Nie odmawiaj mi tej łaski, wszak chorzy mają szczególne prawo do Twej dobroci. Proś przeto Jezusa aby nam to drogie życie zachował.

    Ty sama bądź dla chorego dobrą i miłosierną Lekarką, a przy Twojej pomocy z pewnością odzyska utracone siły. Gdyby jednak Bóg, którego wola rządzi światem, inaczej postanowił, wspomóż o Matko, chorego i daj mu siłę, aby przyjął kielich goryczy i zdał się spokojnie na rozporządzenia Boga Wszechmocnego. Daj cierpliwość, chroń od rozpaczy.

    Maryjo, Ty jesteś tak potężna, możesz nas pocieszyć. Jesteś Matką najlepszą, pragniesz nas poratować. Wysłuchaj więc nas łaskawie i przyjdź nam z pomocą. Amen.

    Fronda.pl

  6. gość z drogi pisze:

    dołączam do wspólnej modlitwy…o zdrowie dla naszego Pana Bronisława Wildsteina
    to wspaniały Człowiek ,daj Mu nasza Mateńko zdrowie,bo Polska w wielkiej potrzebie i takich jak ON bardzo mało ma…
    gość z drogi

  7. emka pisze:

    Spotkanie autorskie z Bronisławem Wildsteinem poświęcone najnowszej książce „Cienie moich czasów”
    12 grudnia, godz. 16:30 Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich ul. Foksal 3/5 Warszawa
    Bronisław Wildstein, autor „Cieni moich czasów”, uczestnik i obserwator najnowszej historii Polski, opowiada o swoich doświadczeniach od wczesnego dzieciństwa po chwilę obecną, koncentrując się głównie na ostatnim ćwierćwieczu losów naszego kraju.
    Książka jest więc także rodzajem eseju, w którym autor próbuje się zmierzyć z dziejami III RP oraz pokazać Polskę na tle gwałtownie zmieniającej się cywilizacji Zachodu. Historia oglądana jest z bliska poprzez losy konkretnych ludzi i wydarzenia, w których sam Wildstein brał udział, a pokazywana jest w wielu wymiarach: od anegdotycznej warstwy wydarzeń przez szkice biograficzne jej głównych aktorów po historiozoficzną refleksję.

  8. emka pisze:

    Orzeł Biały dla Bronka Wildsteina. On już przeszedł do historii, i to z wielu tytułów

    Kiedy przed niespełna rokiem rada miasta st. Warszawy zdominowana przez PO odmówiła mu tytułu honorowego obywatelstwa Warszawy, napisałem, że Bronek wart jest czegoś więcej. Orderu Orła Białego chociażby. I oto spełniło się. Prezydent Andrzej Duda odznaczył go właśnie Orłem Białym.
    Poznałem go w roku 1993, kiedy stosunkowo niedawno po powrocie z emigracji we Francji, został sekretarzem redakcji „Życia Warszawy”, gdzie ja pracowałem. Nazwisko naturalnie znałem, ale całe lata 80. Bronek był symbolem zaangażowania środowisk solidarnościowych na Zachodzie. Wcześniej był jedną z legend przedsierpniowej opozycji, ja byłem za młodym żeby go wtedy poznać. Aż tu nagle pojawia się obok nas, niezbyt wtedy opierzonych młodych dziennikarzy. […] – pisze Piotr Zaremba
    CAŁOŚĆ:
    http://wpolityce.pl/media/291570-orzel-bialy-dla-bronka-wildsteina-on-juz-przeszedl-do-historii-i-to-z-wielu-tytulow

  9. emka pisze:

    Szanowny panie redaktorze, a przede wszystkim człowieku niezłomny, wielki polski inteligencie
    — tak zwrócił się prezydent Andrzej Duda do Bronisława Wildsteina wręczając mu Order Orła Białego.
    W nowy wydaniu tygodnika „wSieci” rozmowa z kawalerem najstarszego i najwyższego odznaczenia narodowego.
    Bronisław Wildstein w rozmowie z Piotrem Zarembą zatytułowanej „Wygrywamy z Michnikiem” skomentował fakt, że Orderem Orła Białego został odznaczony wcześniej Adam Michnik, kierujący „Gazetą Wybroczą”:
    Nie ja, ale my wygrywamy z Michnikiem. My, czyli obóz broniący szeroko pojętego ładu kulturowego czy moralnego, także narodowego. Ten ład stwarza perspektywę rozwoju, także tego cywilizacyjnego. Michnik naturalnie powie, że wręcz przeciwnie: to idea mechanicznego zlania się z Europą ma gwarantować Polakom rozwój. I oni w to pewnie wierzą. Ale to nie ma sensu. Bo nie znikła wcale, także w Unii Europejskiej, rola państw narodowych.

    Czytaj dalej na następnej stronie ===>
    http://wpolityce.pl/media/292116-nie-ja-ale-my-wygrywamy-z-michnikiem-w-nowym-wydaniu-wsieci-przejmujacy-wywiad-z-bronislawem-wildsteinem-kawalerem-orderu-orla-bialego

  10. Wk.bardzo pisze:

    Wybitny utalentowany o wspaniałym życiorysie. Pozwolę sobie jednak przypomnieć dwa fakty. Zbytnie zachłyśnięcie się Ukrainą (są sygnały, że troszeczkę stara się z tego wycofywać). Dwa Gross kłamie ale niech odznaczenie odbierze mu ten kto go przyznał. Od ludzi odważnych wymaga się więcej. Taka odpowiedź to prosty dowód na to, że prawda jest prawdą a popyt na kłamstwa historyczne plus wiadome lobby swoją siłę ma. O konfiturach i nagrodach nie wspominając o czym wiedzą Michnik i np śp Władysław Bartoszewski. Nie piszę nic więcej bo musiałbym być niegrzeczny. Pozdrawiam.

  11. Wk.bardzo pisze:

    Dzisiaj Jarosław Kaczyński powiedział co myśli na temat wyPOwiedzi Clintona. Można ? Można ! Pan Wildstein może uczyć się od mistrza ale to robi różnicę. Clinton plus obecny Prezydent USA w jednym są zaprzęgu panie Bronisławie. Cenimy pana za odwagę (przynajmniej ja) niech tak zostanie a jak nie to nic się nie dzieje ludzie cenią też POwagę. Teraz ich mało ale ? Kto wie ? Kto wie? Gross ma dobrą pamięć jego ludzie też a Naród biedny i zmienny jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.