Media III RP

Historia III RP  – seria filmów półkowników
strona [2] ITI powstało na zlecenie służb
strona [3] Kucharki III RP –  Magda Gessler i Hanna Lis
strona [4] Polsat, imperium Solorza
strona [5] Smoleńskie kłamstwa, manipulacje i insynuacje
strona [6] Zbigniew Benbenek – potentat medialny

zobacz >Komunistyczna bezpieka trzęsie biznesem

Historia III RP (całość)

„Historia III RP” to zebrany w cztery części, 14-odcinkowy cykl wyprodukowanych przez Roberta Kaczmarka dokumentów wg scenariusza Pawła Nowackiego i Krzysztofa Nowaka obejmujących okres od 1979 do 2009 roku.

 

Paweł Nowacki

LISTA WSPÓŁCZESNYCH „PÓŁKOWNIKÓW” NIE JEST KRÓTKA

Stoją na półkach, leżą na biurkach, widziało je niewielu. Niewygodne dokumenty filmowe wciąż czekają na lepsze czasy.

Na to, ilu widzów zobaczy np. świetny historyczny dokument, wpływ mają miejsce i czas emisji. O miejscu w ramówce decyduje dyrektor anteny. Czasami prezes TVP. Ale i jeden, i drugi mogą stwierdzić, że film nie pójdzie wcale. Są jeszcze redakcje: dokumentu i reportażu, publicystyki, kultury i rozrywki – to one decydują wstępnie, który z projektów ma szanse wejść do produkcji, to one oceniają i rekomendują propozycje twórców. Mają swoje sposoby, by film poszedł albo nie.

Mam dosyć dokumentu historycznego, nie ma reżyserów, może prócz Fidyka; nie będziemy tego robić.

– to zdumiewające oświadczenie złożyła Barbara Pawłowska, nowo mianowana szefowa redakcji dokumentu TVP1 w 2007 r. Czyli w czasie, o którym opowiada się, że nominaci pisowscy realizować mieli wreszcie w TVP politykę historyczną.

Wydawałoby się, że historia „półkowników” to stara opowieść z czasów telewizji PRL, kiedy kolejne odwilże i ponowne przykręcania śruby powodowały, że filmowe produkcje zawsze mogły trafić na zły czas i musiały odstać swoje na półkach. Tymczasem okazuje się, że lista współczesnych „półkowników”, choćby z ostatnich kilku lat, nie jest krótka. Niewiele osób o niej wie – jedynie twórcy, zamawiające redakcje i dyrektorzy. Jedni nie nagłaśniają sprawy, obawiając się, że po takim zamieszaniu spadną szanse na ewentualne następne produkcje. Ci, którzy odstawiają film na półkę, też się nie chwalą, bo niby czym? Powrotem cenzury?

Ubeckie pomyje

Co łączy filmy, których nie zdecydowano się w minionych latach wyemitować w publicznej telewizji? Czy wspólne cechy mają obrazy, których nie możemy zobaczyć w TVP, czy może wspólny mianownik łączy tych, którzy podejmują decyzję, by ich nie emitować?

Bo dlaczego widzowie pierwszego albo drugiego programu TVP nie mogą zobaczyć świetnego dokumentu Macieja Jaszczaka pt. „Operator” (2009 r.) Rzecz o najwybitniejszym, najbardziej wziętym operatorze „PRL-owskiej szkoły filmowej” Jerzym Lipmanie, autorze zdjęć do takich filmów, jak: „Pokolenie”, „Kanał”, „Lotna”, „Popioły”- Andrzeja Wajdy, „Prawo i pięść”, „Pan Wołodyjowski?”- Jerzego Hoffmana, „Nóż w wodzie” – Romana Polańskiego czy „Zezowate szczęście”- Andrzeja Munka. Film opowiada o postaci Lipmana głosami jego przyjaciół: Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza, Jerzego Hoffmana, Bolesława Sulika i staje się niezwykle ciekawym obrazem o życiu artysty w PRL.

To nie tylko historia jednego operatora, to opowieść o całym pokoleniu peerelowskich filmowców. Na ekranie widzimy, jak ze swadą o swej młodości artystycznej, o sporach ideowych, o kłótniach z politrukami, o antysemickich czystkach opowiadają Wajda, Kutz, Hoffman. A równolegle rozwija się opowieść o człowieku, który pisze ” bardzo rzeczowe, bardzo precyzyjne, czasem złośliwe ” donosy do UB. Ta wartka opowieść słynnych twórców „PRL-owskiej szkoły filmowej” nagle załamuje się, gdy dociera do ich świadomości, że ich przyjaciel – Jerzy Lipman – pisał na nich donosy jako TW „Jerzy” albo TW „J”. To jeden z najciekawszych filmów o świecie filmu, jaki ostatnio widziałem. Gdy w styczniu 2010 r. oglądałem go na pokazie redakcyjnym, było to już dojrzałe dzieło. Przez rok redaktorzy zwodzili twórcę, że jak poprawi, jak doszlifuje, jak wyjaśni, to może? Powstała nowa, jeszcze dojrzalsza wersja, a jednak- Nie zobaczymy go w TVP, bo nie o tym miał być film. Miał opowiadać o wybitnym artyście operatorze, a nie o ubeckich pomyjach.  Wajda, Hoffman i Kutz wycofali swoje wypowiedzi przed kamerą i grożą procesami. To pod ich dyktando dyrekcja Programu 2 i Agencji Filmowej uznała, że tego filmu po prostu nie ma.

A dlaczego widzowie TVP nie mogliby zobaczyć dokumentu Grzegorza Królikiewicza pt. „Kern” (2009 r.), opowieści o człowieku w polityce na początku lat 90. Historia adwokata, obrońcy w procesach politycznych w PRL, jednego z założycieli Porozumienia Centrum i wicemarszałka Sejmu I Kadencji, któremu „Gazeta Wyborcza”, wraz z Jerzym Urbanem i Markiem Piwowskim, urządzają medialny lincz, gdy chciał ochronić swoją nieletnią córkę przed błędami młodości. Bardzo ciekawy obraz wczesnej III RP.

A dlaczego tylko niewielka garstka widzów TVP Historia mogła zobaczyć film „New Poland” (2010 r.) o skutecznych działaniach komunistycznych agentów wpływu w Stanach Zjednoczonych? O udziale sowieckich agentów w tym przedsięwzięciu, takich jak Oskar Lange czy Bolesław Gebert? Że niby ciągle o tych agentach. Czy taki Lange albo Gebert naprawdę wyglądają na szpiegów, i w dodatku sowieckich!?

Skąd ten „towarzysz”?

Dokument Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna Towarzysz Generał  też premierę miał w TVP Historia (12 grudnia 2009 r.). Przeszedł bez echa, bo widziało go zaledwie kilkanaście tysięcy widzów. Ale miał szczęście, druga, i jak na razie ostatnia, emisja była w najlepszym czasie antenowym zaraz po „Wiadomościach”. Film zobaczyło niemal 3,6 mln Polaków. To rekordowa widownia filmu dokumentalnego. A przecież „Towarzysz Generał” był wielkim kandydatem na „półkownika”. Zamówiony przez Artura Dmochowskiego – twórcę i pierwszego dyrektora TVP Historia, nie przypadł do gustu jego następcy Tadeuszowi Doroszukowi. Więc negocjacje trwały długo. Argument był taki, że tytuł się nie zgadza, bo w wersji roboczej brzmiał „Generał”, więc skąd wziął się „towarzysz”? W końcu obraz trafił do „Jedynki” i dostał najlepszą porę. I stało się. Burza, jaką wywołała emisja w TVP1, wstrząsnęła ówczesną koalicją medialną PiS i SLD. Wiceszefowej „jedynki” Anicie Gargas wręczono wypowiedzenie, Zarząd Telewizji zamienił się na kilka dni w komisję śledczą, by zbadać, jak mogło dojść do emisji takiego filmu. Przesłuchano kilku dyrektorów, redaktorów, prawników, poproszono o ekspertyzy wewnętrzne i zewnętrzne, by to się już nigdy nie powtórzyło.

Robert Kaczmarek: Towarzysz generał ma swoich ludzi w telewizji

Nie drażnić sąsiada

Dlaczego zrealizowany w 2007 r. na zlecenie ówczesnego wiceszefa telewizyjnej „Dwójki” wywiad z Ahmedem Zakajewem nie został pokazany? Wielce optymistyczny tytuł „Jasne, słoneczne dni, czyli wolność dla Czeczenii” – to słowa samego Zakajewa. W filmie przywódca Czeczenów na uchodźstwie w rozmowie z Jankiem Pospieszalskim przypomina dzieje kaukaskiego narodu, który walczy o swoją wolność od XIX w.; najpierw przeciw rosyjskiej okupacji, później przeciw sowieckim represjom, a od lat 90. przeciw rosyjskim oprawcom pod wodzą Putina. Oskarża dzisiejszych okupantów o zamordowanie tysięcy dzieci czeczeńskich. Ale, o dziwo, wyraża wielką nadzieję na nowy czas w relacjach rosyjsko-czeczeńskich, gdy prezydenturę obejmie Miedwiediew.

W niespełna 30-minutowym filmie znalazły się też wyjątkowe archiwalne zdjęcia z Czeczenii. Dokument pokazuje zarówno czeczeńskie ofiary rosyjskich oddziałów specjalnych, jak i udane akcje czeczeńskich powstańców. Te niezwykłe zdjęcia udostępnione zostały przez Mariusza Pilisa i Marcina Mamonia, Adama Borowskiego oraz samych Czeczenów. Czy da się zakwalifikować przypominanie o rosyjskim ludobójstwie w Czeczenii jako niebezpieczną prowokację zagrażającą naszym relacjom z sąsiadem? Z dzisiejszej perspektywy może rzeczywiście to logiczne, wszak teraz, by nie komplikować stosunków z Rosją, Zakajewowi wizy wjazdowej do Polski się odmawia.

W 90 minut dookoła mediów

Od końca 2009 r. na emisję w pierwszym programie TVP czeka trzyodcinkowy cykl „Media III RP”, dokument Krzysztofa Nowaka i piszącego te słowa. Osobiście wręczałem płytę kolejnym dyrektorom Wojciechowi Hoflikowi, Witoldowi Gadowskiemu, Stanisławowi Janeckiemu, Iwonie Schymalli. I do dziś nic. Spróbowaliśmy opisać świat mediów III RP w 90 minut. W filmie właściwie nie ma rzeczy zupełnie nowych, prawie wszystko to archiwa TVP – już to w telewizji widzieliśmy. I Tadeusza Zwiefkę, popularnego prezentera „Wiadomości” z lat 90., jak szlifuje swoje umiejętności reporterskie w czasach PRL, i Monikę Olejnik, jak wsiada z Urbanem i Michnikiem w grudniowy wieczór do auta, i Mariusza Waltera, jak bryluje w peerelowskim Studio 2, i Andrzeja Drawicza, jak reformuje w 1989 r. telewizję państwową do spółki z Lwem Rywinem i Jackiem Snopkiewiczem, i to, jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dzieli medialny tort według sobie znanych zasad. Przypominamy zaledwie, że dziś najpopularniejszy prezenter telewizyjnej „Panoramy” Andrzej Turski z rozkazu PZPR i pod kontrolą SB uzdrawiał po stanie wojennym popularny radiowy III Program, zatrudniając tam i Monikę Olejnik, i Marka Niedźwieckiego, i Grzegorza Miecugowa. A na koniec wspominamy, jak doszło do afery Rywina i Michnika i co z tego wynikło. Wszystko to już widzieliśmy, dlaczego zatem cyklu „Media III RP” nie można pokazać?

Czyżby o tym, co można puścić, a czego nie, nadal decydowała „peerelowska szkoła filmowa” i jej duch?

PS. „Polska szkoła filmowa” to udana operacja językowa autorstwa Aleksandra Jackowskiego, osobiście wolę posługiwać się określeniem stosowanym przez Grzegorza Wąsowskiego, który nazywa rzecz po imieniu: „peerelowska szkoła filmowa”.

wPolityce.pl

 

Pokazy filmów i dyskusje

20.02.2012 Pokaz filmu i dyskusja z udziałem Bronisława Wildsteina i Roberta Kaczmarka

Incydent z Urbanem

przeczytaj też:

***

4 odsłony cyklu, które zorganizowała   Gazeta Polska w Klubie Hybrydy w Warszawie.

1. „Jak do tego doszło?” – 25.11.2011
2. „Czas transformacji” – 2.12.2011
3. „Lata przełomu” – 9.12.2011
4. „Nowy wiek” – 14.12.2011

1. Jak do tego doszło?

Jak mówi Paweł Nowacki, dokument przedstawia wiele niepublikowanych archiwaliów TV publicznej. Po piątkowym pokazie odbyła się dyskusja z udziałem Rafała Ziemkiewicza i Pawła Nowackiego

Polecamy również fotoreportaż

Część 2. Czas transformacji

Spotkanie z Arturem Dmochowskim, twórcą kanału TVP Historia

Część 3. Lata przełomu

Kolejne spotkanie Klubu Gazety Polskiej poświęcone „Historii III RP”. Odcinki 8-11. Okres przedstawiony w filmie (podtytuł „Lata Przełomu”) obejmuje lata 1991 – 2001 od powstania rządu Jana Olszewskiego, poprzez „lewego czerwcowego”, rząd Hanny Suchockiej, rządy postkomunistów, wybór (podwójny) Aleksandra Kwaśniewskiego, rządy AWS, aż po powstanie Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Ważną rolę w tym czasie odgrywały kolejne wizyty w Polsce Jana Pawła II, w tym pamiętne odwiedziny papieża w polskim parlamencie, czy wezwanie papieża do poszanowania i obecności w miejscach publicznych i instytucjach krzyża.

pełna relacja ze spotkania >http://www.blogpress.pl/node/10766

Część 4 Nowy wiek

 

Wywiad z Pawłem Nowackim

współautorem filmu „Media III RP” o tym jak powstały największe media i kto naprawdę rządzi w TVP.

Skąd pomysł na film o mediach III RP? Czy to w ogóle ważny temat? Jak media wpływają na nasze życie publiczne?

Paweł Nowacki (Współautor, wraz z Krzysztofem Nowakiem, filmu „Media III RP”. W latach 70, współtwórca II obiegu medialnego, działacz opozycji, dziennikarz, publicysta):

Pomysł na Film „Krótka historia mediów III RP” powstał niejako przy okazji innego projektu. Otóż dawno, dawno temu (śmiech) pierwszy szef TVP Historia przede mną i Krzysztofem Nowakiem postawił ciekawe zadanie. Zapytał czy nie podjęlibyśmy się opisu, przede wszystkim za pomocą archiwów telewizyjnych, historii III RP. Zgodziliśmy się, bo to pasjonujące wyzwanie. W sumie powstało 14 odcinków opisujących tego co się działo po 1989 roku. Ale nie tylko, bo sięgaliśmy znacznie głębiej. Prawdziwy początek odrodzonej Polski to wybór Karola Wojtyła na papieża i późniejszy nieco przyjazd Jana Pawła II do kraju. Wtedy się wszystko zaczęło.

Czternaście odcinków – to już poważny serial. Był gdzieś pokazywany?

Tak – w TVP Historia, w 2009 roku. Ale tylko 11 odcinków, bez trzech opisujących lata ostatnie. Właśnie w trakcie pracy nad tym serialem dokumentalnym powstał pomysł zrobienia osobnego projektu, poświęconego wyłącznie mediom. Bowiem w trakcie pracy okazało się, że media odgrywały kluczową rolę w procesie tak zwanej transformacji ustrojowej. Były głównym instrumentem w tym procesie.

Czyim instrumentem?

Tych, którzy zdecydowali iż w 1989 roku trzeba przeprowadzić transformację. A więc tych, którzy uznali, że trzeba się dogadać z komunistami by zbudować nową rzeczywistość postkomunistyczną.

Ale wtedy były głównie media komunistyczne.

Tak. Ale z wyjątkami. W ramach kontraktu „Okrągłego Stołu” Lech Wałęsa nominował Adama Michnika na redaktora naczelnego gazety, która miała być dziennikiem całej opozycji. Za chwile okazało się jednak, że to już nie jest gazeta całej opozycji. Okazało się, że to jest gazeta Adama Michnika i jego przyjaciół, jego środowiska.

Kiedy chwilę później ten sam Lech Wałęsa mianował z kolei Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”, to nagle okazało się, że to jest „nominacja polityczna”, że to koterie polityczne rozdają stanowiska w mediach. To jest początek nowych mediów. I to w tym naszym filmie bardzo dokładnie i precyzyjnie pokazujemy. Opowiada o tej historii między innymi Rafał Ziemkiewicz. Zauważa, że wtedy właśnie, w tym momencie, uruchomiono mechanizm nazywania jednych politrukami, reżimowymi dziennikarzami a innych dziennikarzami niezależnymi, choćby pochodzili z dokładnie takiej samej nominacji.

Bardzo ciekawe, bo to tak dokładnie działa do dzisiaj. Radykalnie prorządowy i wyraziście lewicowy Tomasz Lis jest niezależny, konserwatywny Jan Pospieszalski – reżimowy.

Dokładnie tak. To niemal nieprawdopodobne, ale gdy sięga się wstecz do źródeł, widać, że wszystkie te używane do dzisiaj kalki mają swój początek w 1989 roku. Widać, że ten sam język co wtedy opisuje nam rzeczywistość medialną.

Kto jeszcze oprócz Rafała Ziemkiewicza wypowiada się w filmie?

Między innymi Piotr Semka, Piotr Zaremba, którzy to wszystko obserwowali z bliska, gdyż zaczynali pracę dziennikarską niemal równolegle z narodzinami III RP. Rys historyczny kreśli Piotr Legutko, a Piotr Gontarczyk przywołuje źródła dotyczące jeszcze wcześniejszego okresu. Z jednej strony przywołuje tworzenie się mediów drugiego obiegu, a więc pozostających poza pierwszym, oficjalnym i objętym cenzurą. Z drugiej zaś przywołuje początki karier medialnych, przypadające właśnie na ten okres, postaci takich jak Aleksander Kwaśniewski czy Piotr Aleksandrowicz. Wszyscy oni, wedle źródeł w Instytucie Pamięci Narodowej, to ewidencjonowane kontakty operacyjne.

Lustracji dziennikarzy nigdy nie było.

Tak i zmaganie się z tym tematem, całkowicie właściwie przegrana walka o lustrację wśród dziennikarzy, to ważny nurt opowieści zawartej w naszym filmie. Staramy się dociec dlaczego jej nie można było przeprowadzić, dlaczego tak potężne siły przeciw temu występowały. I dlaczego teraz nie chcą zgodzić się na emisję tego filmu, zrobionego i wyprodukowanego dla I Programu Telewizji Polskiej w 2009 roku. Żaden z dyrektorów tej anteny po powstaniu filmu nie zdecydował się go wyemitować.

Przyczyna- Dotknięte zbyt poważne interesy?

Wydaje się, że tak. Najpierw nie mógł być pokazany ze względu na nieformalny sojusz SLD-PiS wokół mediów publicznych. A teraz to już w ogóle bez szans bo naruszyłby wszelkie możliwe interesy.

To ciekawe, że gdzie byśmy nie spojrzeli głębiej w obszarze mediów, gdzie byśmy nie podrapali, wszędzie nam wychodzą służby specjalne, te peerelowskie i te późniejsze, będące ich kontynuacją. Na ile służby specjalne współkształtowały nasz ład medialny?

W ogromnym. Znowu się nieco cofnę w czasie. Jest w naszym filmie scena w której w roku 1989 Jerzy Urban mówi, że on rozumie, że teraz nowe siły polityczne biorą odpowiedzialność za media w Polsce. Mówił, że kończy swoją misję jako szef Radiokomitetu i przekazuje pałeczkę Andrzejowi Drawiczowi.

Czyli nowemu człowiekowi wskazanemu przez „Solidarność”?

Tak, ale jest mały problem. Andrzej Drawicz był rejestrowany, wedle źródeł IPN, jako tajny współpracownik SB, podajemy jego pseudonimy. W tym samym czasie na funkcję zastępcy Andrzeja Drawicza powołany zostaje Lew Rywin, wcześniej funkcjonariusz w komunistycznej Telewizji Polskiej. Znający tę instytucję od podszewki, doskonale się w niej poruszający, ogrywający wszystkich nowych w TVP bez problemu. Kontakty oby, i Drawicza i Rywina, ze służbami specjalnymi PRL były oczywiste. Szefem „Wiadomości” zostaje Jacek Snopkiewicz.

Na tym właśnie polega cały problem, że nawet wtedy, kiedy Jerzy Urban przekazuje pałeczkę rzekomo nowym siłom politycznym, to to nie są do końca nowe siły. Gdyby spojrzeć jak dalece postaci, które wtedy otrzymały w mediach w ten sposób władzę, nadal decydują o ich kształcie, to jest to niezwykle smutne deja vu.

W międzyczasie powstawały jednak media komercyjne, dostawały koncesje radiowe czy telewizyjne.

Niezwykle celnie opisuje to w filmie Rafał Ziemkiewicz. Pokazuje przypadki wejścia w eter radiowy trzech nadawców do dziś dominujących na rynku – RFM, Zetki i ESKI. Wszystkie one otrzymały zezwolenie na działalność zanim jeszcze powstała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Dzięki temu miały nieprawdopodobną premię wejściową.

Jak to dokładnie wyglądało?

Wszystko działo się na dziko, decydowały wpływy nieformalne. Zezwolenie na nadawanie dla Radia Zet zdobyto w ten sposób, że Andrzej Wojciechowski szedł z Adamem Michnikiem do ówczesnego ministra łączności i otrzymywali tymczasowe zezwolenie na nadawanie z nadajnika, który nadawał na festynie z okazji rocznicy „Gazety Wyborczej”. I tak szło.

Cały zestaw tych wszystkich informacji, złożony w trzy odcinki po 30 minut każdy, jest porażający i nie ukrywam – to dość smutna opowieść. Choć i pasjonująca.

A co z prasą?

Opisujemy to także dokładnie. Pokazujemy tytuły, jak „Czas Krakowski” czy „Życie”, które usiłowały przeciwstawić się temu systemowi, powstawały poza nim i bez zgody Adama.

Bo nie dostawały reklam? Wielu czytelników nie jest świadomych, że oprócz bariery koncesyjnej wejścia na rynek w przypadku mediów elektronicznych, także media prasowe mogą być szykanowane. Choćby odmową reklam, co spotkało wiele tytułów oskarżonych o „skrzywienie konserwatywne”. Tymczasem tytuły uznawane za prawomyślne, dostawały także płynącą szerokim strumieniem reklamę rządową i firm państwowych.

Dokładnie. Tu warto wspomnieć, że jednym z niezwykłych narratorów jest Cezary Michalski, który w 2009 roku gotów był gotowy powiedzieć bardzo wiele rzeczy Krzysztofowi Nowakowi. Na przykład tezę, że przemiana ustrojowa mediów w Polsce polegała na tym, że hektary wysokopłatnej reklamy były dawane w zamian za hektary publicystyki osłaniającej transformację systemową według modelu Mazowieckiego, Balcerowicza a potem rządów SLD. Michalski w tym czasie w szczegółach opisał dlaczego „Czas Krakowski” nie był w stanie utrzymać się na rynku. Dlaczego nie szły za tym niemal żadne reklamy.

Dziś by to powtórzył?

Nie wiem.

Na ile ten powstały w ten sposób system medialny, tak dramatycznie nie reprezentatywny, wpływa na wybory dokonywane przez ludzi? Na wyniki głosowań?

Teza o tym, że to media są w stanie dostarczyć ludziom informacji na podstawie których ludzie budują sobie osąd o rzeczywistości, jest stale obecna w tym filmie. Powtarza ją Bronisław Wildstein, powtarza Barbara Fedyszak-Radziejowska, powtarza Piotr Legutko. Bo ludzie na co dzień zajmują się czymś innym, pracują ciężko, mają domowe sprawy. I tylko wyłącznie na podstawie tego co dostarczają im media mogą sobie wyrobić osąd dlaczego pójdę głosować i na kogo będę głosował. Nie ma innej możliwości. W tym sensie wolny dziennikarz i wolne media są emanacją podstawowego prawa obywatelskiego do informacji. Dziennikarze to powszechne i podstawowe prawo ludzkie realizują.

Cóż więc powinniśmy robić dzisiaj, kiedy ten przechył jest tak potężny? Równowaga tak ogromna?

Nie ma innego wyjścia jak budowanie własnych mediów. Silnych, mocnych portali internetowych, gazet, czego tylko można. To już wiemy. Inaczej polska demokracja będzie chora. Trzeba też walczyć o to by media publiczne nie były własnością jednego tylko środowiska twórczego, jak jest teraz.

Nic jednak nie wskazuje by te środowiska zrezygnowały z dążeń do monopolizacji przekazu medialnego. Obiecywano przecież, że naziemna telewizja cyfrowa pozwoli nadawać każdemu, kto tylko chce. I co? I nic. Znowu najlepsze miejsca na pierwszych multipleksach dostali sami swoi. Obiecywano, że jak tylko wojsko zwolni częstotliwości radiowe, to każdy kto chce będzie mógł założyć radio. I co? I nic. Nawet koncesje na malutkie radyjka dostają sami swoim.

Nie ma więc wyjścia. Musimy zbudować własny II obieg.

Pokazuje pan filmy na pokazach autorskich, znowu w II obiegu, tym nowym. A przecież to pan zakładał podziemny ruch wydawniczy w PRL. I to w latach 70., kiedy nie było jeszcze „Solidarności”, kiedy wymagało to prawdziwego bohaterstwa.

Rzeczywiście zdarzyło mi się być blisko trójki ludzi, która sformułowała konieczność zbudowania mediów poza zasięgiem cenzury. Zdarzyło się to na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w latach 1974-1975. Te osoby to Piotr Jegliński, nieżyjący już, zginął w tragedii smoleńskiej, Janusz Krupski i Bogdan Borusewicz. W pewien sposób to niezwykła historia trzech kumpli. Piotr Jegliński wyjechał na Zachód i postarał się by pierwszy powielacz przyjechał do kraju, kupił go za własne, zarobione tam pieniądze. Krupski został w Polsce, powielacz przyjął i na tej maszynie drukowaliśmy pierwsze rzeczy. I Bogdan Borusewicz, który wówczas kończył studia na KUL i robił dużo oraz zdecydowanie by przerwać kłamstwo.

A potem Piotr Jegliński, na początku lat 90. wydawał w Polsce tygodnik „Spotkania”, który dokładnie z takich samych powodów jak wiele innych mediów, został zaduszony brakiem reklam, pomimo powodzenia czytelniczego. Po tym Piotr Jegliński wycofał się z mediów, działa w zupełnie innej branży.

Pozostaje jeszcze Bogdan Borusewicz, wtedy człowiek niezwykle odważny, działający na rzecz wolnych mediów. Dzisiaj niestety, to smutna historia, dokładnie współdziała z tymi, którzy doprowadzają do jak najbardziej ograniczonej możliwości wyrażania prawdy o tym co się w Polsce dzieje.

Gdzie można film „Media III RP” zobaczyć?

Tylko na pokazach autorskich, niestety. Najbliższy, już dzisiaj, w Poznaniu.

Nie możecie go wydać na płycie DVD?

Nie. Prawa do filmu ma Telewizja Polska.

Ale to oznacza, że nie pokaże go przez długie lata?

Cóż mogę odpowiedzieć… Niestety, chyba tak. Tym serdeczniej zapraszam na pokazy. Pierwszy odbył się już w Warszawie i poprowadziła go niezwykle ciekawie dziennikarka „Gazety Polskiej” Dorota Kania, za co jej dziękuję. Kolejny pokaz – dziś w Poznaniu.

7.06.2011  http://www.wpolityce.pl/

Paweł Nowacki – w latach 70. współtwórca II obiegu medialnego, działacz opozycji. Dziennikarz, publicysta. Współautor, wraz z Krzysztofem Nowakiem, filmu „Media III RP”. Wieloletni współautor programu „Warto Rozmawiać”.

Historia „Trójki”

przeczytaj też > wywiad z Janem Pospieszalskim o mediach III RP

 

Relacja  ze spotkania autorskiego

Pełna relacja ze spotkania  > http://www.blogpress.pl/node/8737

DALEJ

strona [2]  ITI powstało na zlecenie służb
strona [3]  Kucharki III RP – Magda Gessler i Hanna Lis
strona [4]  Polsat imperium Solorza
strona [5]  Smoleńskie kłamstwa, manipulacje i insynuacje
strona [6] Zbigniew Benbenek – potentat medialny

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Recenzje, Teatr TV, film, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Media III RP

  1. tom pisze:

    no comments whatsoever..

  2. sober pisze:

    Byłoby miło, gdyby film „Media III RP” został udostępniony w Internecie, jestem bardzo ciekawy tej produkcji.

    Pozdrawiam!

  3. ej pisze:

    O jakim banku mówi Ziemkiewicz w pierwszym filmie w 0:44:30 ??

  4. emka pisze:

    Trwa wojna dezinformacyjna. Prorosyjskie tuby w mediach. LISTA NAZWISK

    Wojna informacyjna, którą prowadzi Rosja ws. Ukrainy nie byłaby możliwa bez udziału prorosyjskich dziennikarzy i polityków. Wersje Putina forsują także niektórzy polscy dziennikarze, politycy i „eksperci” – poniżej przedstawiamy ich nazwiska.

    Władimir Putin na dzisiejszej konferencji prasowej przedstawił własną wersję wydarzeń. Niektóre tezy prezydenta Rosji: na Ukrainie doszło do antykonstytucyjnego przewrotu, nowa władza to nacjonaliści i antysemici, a zbrojne grupy, które przejęły władzę na Krymie, to lokalne siły samoobrony, nie żołnierze rosyjscy.

    Wczoraj na oficjalnym koncie MSZ Rosji na Twitterze została opublikowana prośba do nieujawnionych osób o „powściągliwe pochwały” (w komentarzach na TT oraz Facebooku) na temat „słusznej analizy” sytuacji na Ukrainie, opublikowanej przez niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.
    Autorem artykułu, który należało pochwalić, jest niemiecki dziennikarz Uwe Klußmann. Pomyłka została szybko zauważona przez pracowników obsługujących Twittera MSZ Rosji, ale internauci zdążyli zrobić printscreena. (CZYTAJ WIĘCEJ)

    Przedstawiamy listę ludzi którzy powielają rosyjską wersję wydarzeń na Ukrainie (lista nie jest pełna, będzie uzupełniana):

    Prof. Roman Kuźniar, doradca prezydenta Komorowskiego
    Czy Ukraińcy stawiają czoła temu co się dzieje? Czy widzieliśmy wojsko ukraińskie, które przeciwstawia się interwencji, atakowi? Nie widzimy tego. Nie oczekujmy w związku z tym, że inne państwa będą sięgać po środki których się domagają jeżeli państwo zainteresowane ochroną swojej integralności tego nie czyni.

    (…) Trzeba widzieć kontekst. Tym kontekstem jest Krym terytorium, które Rosja uważa, że niesłusznie przekazała Ukrainie w 1954 roku. Krym, który zawsze należał do Rosji.
    źródło: 3 marca 2014, TVN24

    Wiktor Bater, dziennikarz
    Putin jest prezydentem Rosjan, broni ich praw w sposób siermiężny, ale skuteczny. Tak było w 2008 roku, kiedy prezydent Gruzji sprowokował konflikt w Południowej Osetii i w Abchazji. Wbrew obawom świata i rajdu rosyjskich czołgów na Tibilisi , nie zamierzał dokonać okupacji gruzińskiej republiki, ale sama demonstracja siły skutecznie zniechęciła Gruzinów do dalszej eskalacji konfliktu a świat – do nadmiernego angażowania się w wojnę.
    źródło: 2 marca 2014, natemat.pl

    Stanisław Ciosek, były ambasador RP w Moskwie
    Sytuacja na Ukrainie nie wymaga rozwiązań militarnych. Stosunek Europy do Rosji jest zbudowany na fałszywych przesłankach: wrogości i strachu – uważa były ambasador RP w Moskwie Stanisław Ciosek. (…) Ciosek przedstawił swoją ocenę ostatnich wydarzeń na Krymie podczas poniedziałkowej dyskusji poświęconej sytuacji na Ukrainie, zorganizowanej przez SLD.
    źródło: 3 marca 2014, PAP

    Janusz Korwin Mikke, polityk
    W siedzibie Kongresu Nowej Prawicy w Bydgoszczy przy ul. Długiej odbyła się konferencja prasowa Janusza Korwin-Mikkego nt. “Ukraina – polityka polska czy niemiecka?”. – Czy dla państwa polskiego jest korzystne, że również na wschodniej granicy będziemy mieli sojusznika naszego wielkiego sojusznika? – pytał na konferencji prezes KNP i mówił, że Ukraina, podobnie jak Litwa, jest klientem niemieckim. Przypomniał historyczne ścisłe więzy łączące UPA, UON i Stepana Bandery z Niemcami. – To jest sprawa niemiecka, a nie polska. Nie należało przyczyniać się do obalenia reżimu Janukowycza – stwierdził Korwin-Mikke.
    źródło: 24 lutego 2014, bydgoszcz24.pl

    Mariusz Max Kolonko, dziennikarz
    Rosja jest na prostej drodze do dokonania podziału politycznego terytorium Ukrainy i aneksji Krymu. Na Ukrainie powstaje dwuwładza, która dzieli ten kraj wzdłuż Dniepru na część zachodnią prorosyjską i wschodnią proeuropejską (Kolonko pomyliły się strony świata – red.), ale nacjonalistyczną i antypolską.
    źródło: 28 lutego 2014, MaxTV

    Przemysław Holocher, działacz Ruchu Narodowego
    W związku z:
    – hasającymi po Ukrainie bandami pogrobowców UPA
    – Zmanipulowanym przekazem medialny, który niesamowicie kontrastuje się z przekazem np. z Marszu Niepodległości
    – Euroentuzjazmem protestujących
    – anarchizmem protestujących
    Zdecydowanie potępiam zamieszki na Ukrainie i solidaryzuje się z tamtejszą władzą.
    (źródło: 24 stycznia 2014, Facebook.com)

    Eryk Mistewicz, ekspert PR
    O konferencji Władimira Putina: Nie widzę dziś w Europie polityka tej klasy – jeśli chodzi o komunikację, język, sposób argumentacji, budowanie narracji, swobodę wypowiedzi.

    „W przestrzeni postradzieckiej” – argumentacja zaangażowania się Rosji na Ukrainie. Gdzie kończy się „przestrzeń postradziecka”? #Ptica
    (źródło: 4 marca 2014, twitter.com)

    http://niezalezna.pl/52495-prorosyjskie-tuby-trwa-wojna-dezinformacyjna-lista-nazwisk

  5. emka pisze:

    Wstajesz i panimajesz

    W czasie wydarzeń na Ukrainie mainstreamowe media w Polsce ochoczo demaskują wszystkie kłamstwa Rosjan. Rozprawiają się także z łgarstwem samego Władimira Putina. A to, że mówił, iż na Krymie nie ma rosyjskich wojsk, a są. A to, że manifestanci z Majdanu byli szkoleni wojskowo w Polsce, a nie byli. A to, że Putin wynajmuje aktorki, które jeżdżą po licznych miastach i odgrywają rolę kobiet ciemiężonych przez ukraińskich nacjonalistów, itp, itd. Ba, nawet Donald Tusk wypowiedział się w kwestii prawdomówności Władimira Kagiebowicza twierdząc, iż nie może zaakceptować sformułowań, jakie padły na słynnej konferencji prasowej, gdyż „są one są bardzo, bardzo dalekie od rzeczywistości”. Zaś TVN nadaje materiały o manipulacjach rosyjskiej telewizji! […] DALEJ: http://pejzaz.blogspot.com/2014/03/wstajesz-i-panimajesz.html#.Ux-c6z95MZw

  6. emka pisze:

    Kłamcy smoleńscy i manipulatorzy, zobacz jak kłamali >strona [5]

  7. marat pisze:

    @emka
    Szanowna Pani Emko – podziwiam Panią.Kiedy Pani śpi?
    Pozdrawiam.

  8. emka pisze:

    KIM SĄ SZPIEDZY W POLSKICH MEDIACH? ZOBACZCIE ILU ICH JEST I JAK DZIAŁAJĄ!
    „Warszawska Gazeta” ujawnia charakterystyki i pseudonimy czołowych dziennikarzy pracujących dla służb III RP. Zgadnij kim jest „Stokrotka”, „Marta” czy „Jelinek”.
    Ilu jest agentów służb w mediach? Tego nie wie dokładnie nikt. Formalnie od 1997 r. dziennikarzy wolno werbować tylko za zgodą premiera. Wciąż jednak są wykorzystywani przez służby, tak ci starzy jak i nowi.

    Dziennikarka „Stokrotka” zwerbowana jeszcze w czasach PRL. Zapiekła przeciwniczka lustracji. Z drugiej strony sceny politycznej: dziennikarka, uchodząca za prawicową. Zwerbowana w 2000 r. przez Wojskowe Służby Informacyjne, które zatuszowały fakt, że jechała autem pod wpływem alkoholu. Teczka próby werbunkowej w III Zarządzie nieistniejących WSI (kontrwywiad) ma kryptonim „Kurant”. Nagradzany dziennikarz śledczy obecnie schowany w jednej z prywatnych telewizji dla służb pracuje dłużej niż jest dziennikarzem. Zwerbowany został przez kontrwywiad cywilny w połowie lat 90. gdy został na terytorium Rosji, a konkretnie Czeczeni złapany z bronią.

    Kontakt Operacyjny Centralnego Biura Antykorupcyjnego „Jelinek”. Zabiegał sam o rozpoczęcie współpracy, a później chwalił się, że zgodę na jego werbunek wydał sam premier Donald Tusk. Brał on jednak pieniądze za konsultacje od służby i przekazywał jej materiały.

    „Marta” czołowa dziennikarka tzw. salonu, zawsze ma właściwe poglądy. Wielokrotnie wykorzystywana do siania dezinformacji, chociaż formalnie wynagrodzenia nie pobierała.

    Konsultant X. W latach 1993-1998 współpracował za pieniądze z Biurem Studiów i Analiz UOP. Pisał jako konsultant o Niemczech, Kościele Katolickim i o rynku medialnym. Za pieniądze.

    „Dres z Ursynowa” – jak nazywają go oficerowie ze służb. Starał się na przełomie 1997/1998 o pracę w Zarządzie I UOP (obecnie Agencja Wywiadu). Nie został jednak przyjęty. Jako kandydat został wówczas zarejestrowany w kartotece operacyjnej, jako osoba która może udzielić pomocy wywiadowi. W 2002 r. zarejestrowany został przez Wydział 35 Zarządu III WSI (Obecnie SKW). Chodziło o sprawę o krypt. „Mól” i „Belfer”, które dotyczyły nielegalnego handlu bronią przez WSI. Wraz ze znaną dziennikarką (również została zarejestrowana, nazywana była przez żołnierzy „Anią z Zielonego Wzgórza” na polecenie jednego z szefów WSI realizowali zadania.

    „Majkel” – w 1996 r. jako młody człowiek chciał zostać szpiegiem wywiadu. Nie został przyjęty, bo wykrywacz kłamstw sugerował iż bierze narkotyki. Dziś wykorzystuje swoje firmy związane z mediami do prania pieniędzy dla tajnych służb, a także do doraźnych interesów i załatwiania porachunków w mediach.
    Czytajcie cały tekst na łamach Warszawskiej Gazety!
    E-wydanie: https://wogoole.pl/marzec/213-warszawska-gazeta-112016.html

  9. emka pisze:

    Pieszczochy III RP „dziennikarzami niepokornymi”?

    Czołowi dziennikarze okrągłostołowej republiki po zakończeniu pracy w publicznym agitpropie doskonale odnajdują się w należących zwykle do zagranicznych koncernów mediach komercyjnych. Za swoją wierną służbę aparatowi III RP, dwie przedstawicielki tej grupy otrzymały w Walencji nagrodę „Wolności słowa”. Co zaskakujące, otrzymały tytuły „dziennikarzy niepokornych”.

    Określenie Katarzyny Janowskiej, byłej dyrektor TVP Kultura oraz Karoliny Lewickiej, byłej dziennikarki TVP Info i TVP1 mianem „niepokornych”, wyjaśnić można nieznajomością ich „standardów” przez przyznający nagrodę hiszpański komitet, kolejnym etapem antypolskiej nagonki albo gestem sympatii ze strony zagranicznych przyjaciół. Wszak owa „niepokorność” niepracujących już w mediach publicznych dziennikarek objawiała się wierną służbą lewicowo-liberalnemu mainstreamowi i jedynym dopuszczalnym w republice okrągłego stołu partiom politycznym. Gdy w polskim parlamencie i rządzie doszło do zmiany, podległe i pokorne dziennikarki nagle okazały się być niepokornymi i walczącymi z władzą.

    Wywiad z wicepremierem i ministrem kultury prof. Piotrem Glińskim, jaki przeprowadziła Lewicka w swoich ostatnich dniach pracy w TVP Info, na zawsze przejdzie do kanonów antydziennikarstwa. Rozmowa dotyczyła porno-spektaklu we wrocławskim teatrze, a redaktor z jednej strony w agresywny sposób naciskała na rozmówcę, a z drugiej nie pozwalała mu skończyć myśli. Sama stwierdziła wtedy, że „polityk ma czas i miejsce na przedstawianie swojego stanowiska na konferencjach prasowych”. Po cóż więc zaprosiła do swojego programu ministra? Tego nie była w stanie wyjaśnić. Odpowiedź jest jednak oczywista. Trzeba było w jaskrawy sposób zamanifestować przed obcymi korporacjami medialnymi działającymi w Polsce wierność „ideałom” III RP. Grunt wszak palił się pod nogami, w TVP Jacka Kurskiego Lewicka nie miała nic do stracenia, a przecież za coś żyć trzeba. A wywiad z politykiem stającym na straży moralności był tylko wisienką na torcie lewackiego dziennikarstwa Lewickiej. […]

    Read more: http://www.pch24.pl/pieszczochy-iii-rp-dziennikarzami-niepokornymi-,43021,i.html#ixzz47vAK3zhP

  10. emka pisze:

    Wojsko, służby, czerwone układy – to oni mieszają w TVP

    W walkę o kształt mediów publicznych włączyła się „Gazeta Finansowa”, która kilka dni temu podała informację, że agencje Public Relations oferują nawet milion złotych za materiały, które doprowadzą do odwołania prezesa Jacka Kurskiego. Redaktorem naczelnym „GF” jest Jan Piński, były szef „Wiadomości” TVP za czasów prezesa Piotra Farfała, działacza Ligi Polskich Rodzin, bliski znajomy Romana Giertycha. Specjalnie dla czytelników portalu niezalezna.pl publikujemy drugą część tekstu Doroty Kani o kulisach zmian w TVP.
    WIĘCEJ:
    http://niezalezna.pl/81928-wojsko-sluzby-czerwone-uklady-oni-mieszaja-w-tvp#.V2GeJGDAS14.twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.