Twórczość posmoleńska – wiersze zbierane z sieci

Zbierane przez nas wiersze mniej lub bardziej nieznanych poetów, są wrzucone jak leci, wszystkie razem, bo chcemy pokazać ich wielość i różnorodność. Przecież te wiersze są jak życie w jego chaosie, bólu i zachwycie. Niech więc i ta antologia będzie taka sama. Wierzymy, że za czas jakiś przyda się naukowcom, którzy będą opisywać nastroje społeczne po Tragedii Smoleńskiej.

posłuchaj > Wybrane wiersze recytuje Edward Snopek

 

Iza S.

Msza dziesiątego

Zabrzmiały dzwonki
Zaryczały silniki
Ruszyli w ostatnią drogę
Towarzyszymy im
Modlitwą, ofiarą, słowem
Grają organy
Dzwony biją
To już!
Ojczyznę wolną…
Niech usłyszą
Niech przyjmie Bóg
Missa est

10 marca 2016

______________________________________________________

Kazimierz Wyszyński

Modlitwa smoleńska

Przyjmij modlitwę za Ojczyzny mękę…
I za rządzących co wówczas – o świcie
Śmieli się w kułak bo to nie ich życie
Zgasło w Smoleńsku. Komu to na rękę?

Wybacz im Chryste!

Wylewał Premier łzy krokodyle;
W objęciach cara… Nie przyjaciela!
Stara historia wciąż się powiela.
Dlaczego Boże znowu ofiar tyle?

Wybacz im Chryste!

Gorycz tragedii dopełniono kłamstwem:
Orzekli walnie: to Poległych wina!
Na obcej ziemi, w drodze do Katynia,
Zmarłym pogarda granicząca z chamstwem!

Wybacz im Chryste!

Na ciężarówce Pan Prezydent leży!
A na nim Inni jak worki kartofli.
Dzicz Nimi rzuca jak pamiętnej wiosny,
Wrzucano w doły ubitych Rycerzy!

Wybacz im Chryste!

Oddano ciała. Inaczej: nie nada…
W podwójnych trumnach i zalakowane.
By przed pochówkiem nie były sprawdzane.
Rodzinom wiele faktów się nie zgadza.

Wybacz im Chryste!

Dlaczego dzisiaj po strasznej tragedii
Brakuje woli, hołdu dla Katynia.
Rząd już zapomniał, jaka jest przyczyna?
Czy może nowej zalążek komedii?

Wybacz im Chryste!

Wybacz nam Panie – tracimy Ojczyznę!
Tracimy wiarę… Każdy z nas jest winien.
Honor legł w gruzy, w lasku pod Katyniem.
Zostały kłamstwa i diabła śmiech pusty!

Wybacz nam Chryste!

Marzec 2011

____________________________________

Lesław Smagowicz

Tryptyk nieskończonej historii

Wczoraj

We mgle? – Bladym świtem? Błysnął? Znak szachownicy…
Wtem… cisza… huk silników zgasł… Jak szubienicy
Cień brzozowego pnia pięć lat złowrogo liże,
Smoleńską ziemię – dzień w dzień – zamiast krzyży.

Tam w błocie złym… i tu… „Państwo egzamin zdało!” –
Lecz kłamstwo to! Wszak rząd Judaszy stał okrakiem.
Zaś łgarz i tchórz, ten co się wstydzi być Polakiem,
Sołdatom hołd oddawał – A Państwo klęczało!

Gdzie są świadkowie, wrak i skrzynki spośród liści?
Gdzie śledztwo, służby – gdzie duma twa, dialog twardy?
Nic – tylko trupi swąd wznieca przemysł pogardy –
I kazirodczą siostrę – mowę nienawiści!

W podwójny front rzucają do okopów zdrajców:
Pilota błąd! – Nacisk! – Wieszają winowajców!
Hучто?!Бардак – Ис вами–Пьяныйгенерал!
(Nu szto?! Bardak! – A z wami – Pijanyj Gieneral!)
– Prezydent Lech Kaczyński drugi raz umiera…

Przez szkiełko kainowy jad ślą moraliści –
Prezydent? – Wawel? – Hańba!!! – Reszta to faszyści!
A świat? – Nie musi nic! – wszak Państwo głośno… milczy
A Naród wolność swą, krzyżami znowu liczy…

* * *

Dziś

Z fotela wstań by powstać z kolan Szczepie Wielkich…
Ojczyzno królów, wieszczów, Chopina i Matejki
Dziś w dobie wizji Babel tratują Twego Ducha!
Spójrz głębiej… poza szklanych ryjów zawieruchę.

Słyszysz to?! Tam czoła podnieśli ponad szaniec,
W ręku jak bagnet lśni… krucyfiks i różaniec.
Trwają… Trwać będą. Szkli oko pot – solą karmi,
Tych nazistów – w mundurach – moherowej Armii!

Naprzeciw tym co po awansach tkwią przy żłobie,
Wierni przodkom przy Prezydenta stoją grobie,
Jan Paweł II na sztandarach, z nim ksiądz Jerzy.
A suwerenność Naród rocznicami mierzy!

* * *

Pojutrze

Twój pałac się nie kłaniał przed carami w hołdzie,
Z odwagą miłując najodważniejszych druhów.
Bez lęku świadczyć chciałeś o katyńskim mordzie,
Za to wśród nieśmiertelnych leżysz Królów – Duchów.

A to najbardziej boli – nie nas – ale widzów
Sztuki z trummiennych desek granej maskirowki,
Aktorzy w togach i w mundurach niby szydzą
Lecz w starchu bladych mikrofonów drżą im zgłoski.

Honoru Twego bronić cel nasz – lekkie brzemię.
Ojczyzna – dzielna jak nikt inny – znów rozważy,
Rotę przysięgi która czeka Twoje Plemię –
Powtórnie niepodległość powstaniami ważyć…

(w hołdzie Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu) za: leszek3czarny.salon24.pl

________________________________________________________________

Janusz Andrzejczak

Brzoza i kamień

Czy to kamień podpiera brzozę,
czy to brzoza podpiera kamień…?
Umocnioną przed wodą, mrozem,
nie tak łatwo wichura złamie.

Nie ma na niej nazwisk, spisu,
kto był kim i nijakiej daty,
Nikt nie wyrył na niej napisów.
Miewa krzyżyk: z patykiem patyk…

Tylko zapis czasu w porostach,
w gnieździe ptasim i w słojach drzewa.
Kto tu był, na wieki pozostał,
resztę las i wiatr porozwiewał.

Legowisko sobie wymoszczę,
na kamieniu głowa się złoży,
żeby nikt łopatą i ostrzem,
mnie nie ruszył, głazu i brzozy.

Mój ty Wschodzie! Damian i Kosma…
Ptaszno, cicho… aż nolens volens…
Padła brzoza, gdy taka wiosna!
Został kamień, z napisem: „Smoleńsk…”

_______________________________

Tomasz Bieszczad

Znaki nieodczytane

Bóg prawdę do ucha im szeptał,
ostrzegał przed ciężkim grzechem…
A jednak woleli podreptać
za pustych obietnic echem.

Pod nos im podawał na tacy:
obrazy, nastroje i dźwięki…
Lecz wykształceni Polacy
znaków nie biorą do ręki.

Wybrali blagę, co w mózgu
ruską wytwarza im smutę.
Nie chcieli dostrzec, że rózga
najchętniej udaje batutę.

Więc znaków nie rozczytali
i nic nie pojęli z przesłań.
Gdy Bóg im słał je z oddali,
odwarkiwali Mu: – Przestań!

– Daj spokój, losie zły, trudny!
Twa droga nazbyt jest kręta!
Wolimy na wyspach bezludnych
śnić życie w łgarstwa odmętach.

– My chcemy tylko pokoju,
obietnic, mgieł, niepamięci,
drwin z podniosłego nastroju
i maszyn, by móc w nich lód kręcić.

* * *
A bieda, zamach i Katyń…?
Normalny człowiek się boi –
tego, co rankiem zobaczy,
gdy kioskarz wywiesza tabloid…

_______________________________________

Maria Dorota Pieńkowska

Pieśń dziadowska z Krakowskiego Przedmieścia

Śpiewam Wam bracia niemi
Bo patrzę na lud tej ziemi
Rosną tutaj dwa miasta
Jedno w górę piką ku niebu
Drugie w dół do fundamentów
Coraz wyżej sztuczne ognie spełnień
Coraz głębiej stalaktyty cierpień
Dwa miasta przeciw sobie
Schody strome wysokie
Tunele ciemne głębokie
Jedni nad stan wyniesieni
Drudzy w dół do podziemi
A mrówki zawsze przy ziemi

Tam pod ziemią wielki ruch
Zstąpił w podziemia Pański duch

W wieży wysokiej na własną chwałę
Pieśń śpiewa ukradzioną
Nagi król:
Macie swój obraz we mnie
Radujcie się i weselcie!
To miasto jest już nasze!
Na zawsze na zawsze na zawsze

Babilonie Babilonie Babilonie
Ja dziad proszalny wieszczę twój koniec
Nie wierzcie ludzie fatamorganie
Ten obraz tu się nie ostanie

A to dla was od dziada przesłanie:

Z otwartej rany ziemi
Wyjdą błogosławieni
I stanie wśród nich Ich Król
Zapyta was ślepi i niemi
Co robi w Jego mieście
Ten Babilonu chór?

Tu jest Krakowskie Przedmieście
Tu Chrystus krzyż swój niesie
Dokąd idziesz człowiecze?
Stój!

__________________________________

Andrzej Włodarczyk

KATYŃ 2

na żałobę narodową

jak grom z jasnego nieba…

czy tylko podołamy
w sobie
pochować tyle dusz
kobiet i mężów polskiego stanu

zginęli za pamięć o zmarłych
czy podołamy

rozpalimy barwne znicze
zaniesiemy na dłoniach serca
wieńce

w kolejce bez końca do sali kolumnowej

ręka w rękę znowu wystoimy Polskę
ślad w ślad rzucimy sami losy naszych dziejów

mówią
to niesłychane i „niemożliwe”
paradoks, ironia czy coś co „się nie zdarza”
a może jeszcze gorzej… !
Paryż, 24.04.2010
________________________________________

Jan Studnik

***
Tak bez powodu…
Zapomnieć potrafimy…
tak bez powodu…
Udajemy przed sobą
i światem,
że nic się nie stało…
Dlatego… Ty Panie…
Nie pozwól nam zasnąć!!!
I spraw Panie…
by serce… spokoju…
I ciszy… Nigdy
nie zaznało…
10.04.2012

***
Jeśli Jesteś….
Jeśli Jesteś, to…
słów moich użyj
by Ci, co umarli…
więcej…
nie milczeli…!!!
A na zawsze…
zamilkli…ci…
co miłości
nie mają…
Nie chciej bym
głupio się uśmiechał
i udawał, że wszystko
w porządku…
Jak tych, co Twego
honoru bronili…
Dzisiaj zabijają…
16.o4.2012

___________________________

Marek Dębski

Smoleński las…

Ponury jęk Zygmunta po Lecha krainie się niesie,
I milknie gdzieś daleko, aż w smoleńskim lesie,
A pośród pól i łąk wiosennym kwieciem barwionych,
Widzę Rusa i Czecha w smutku brata pochylonych.

A gdy już zamilkną echa żałobnej karawany,
A smoleńskie drzewa zaleczą swe rany,
Tylko one szumieć będą pieśni żałobnymi,
O marzeniach i nadziejach, tutaj straconymi.<

Tym, co w bólu pozostali…

___________________________________

Autor nieznany

Do góry kołami

Polsko!
Choćbym wykrzyknął twe imię
Cisza drugi policzek nadstawi

Czerwieni się perfidia
Namiestnik chowa w krzakach
Prawdziwe oblicze zdrady

Uczucia jak emocje – starzeją się
To kwiat delikatny sam w sobie
On nie rozumie pyta czy to ważne
Na czyim złożyłaś je grobie

Mordem śmierć drugą przykryje
– Tę gorszą – w pamięci narodu
Nas świadków powiesi za szyję
Barbaria rodem ze wschodu

Bliskim smoleńskich ofiar
W wigilię Wszystkich Świętych 2012

____________________________

Autor nieznany

Mój wiersz, znowu aktualny

Wyrwano ludziom serca,
porwano je na strzępy,
włożono w szczelne trumny ciał.
Zamrożono im usta,
zaklejono oczy,
zaszyto uszy.
Został dotyk nietykalny.
Otchłań pod opuszkami palców,
chłód na policzku.
Powietrze – zamiast warg.
20.09.2012

______________________________________

Henryk Krzyżanowski

O oklaskach w katedrze

W polskiej historii rzecz nie nowa:
przy sprzedawczyków logorei,
kiedy się ryby psuje głowa,
bywa głos ludu głosem Dei.

19.09.2012

_________________________________________________________

Teresa Boguszewska

Pamięci Profesora Józefa Szaniawskiego

„Nie można być pomiędzy –
albo czujesz się Polakiem
albo nikim”

tak mówił

uparty w poszukiwaniu prawdy
pod rękę
z Pułkownikiem Kuklińskim

zbierał jak drogocenne kamienie
blask zwycięstw polskiego oręża
niczym dobry gospodarz
złociste jabłka ze swojego sadu

zbierał rany narodu
jak ciernie z korony Chrystusa

jak nikt
potrafił nazwać po imieniu
i dobro i zło –
ostatni wypuszczony z więzienia

czuję ciepło Jego głosu
kiedy mówił o Polsce

w pół drogi
spotkał się z Panem Bogiem.
6.09.2012

_________________________

AB

Żółte tulipany

Nie ma już Pani – Pani Mario
I owych żółtych tulipanów
Niczym dodatku do uśmiechu
Na ustach Polskiej Pierwszej Damy
I Pani dłoni co poprawia
Skrzywiony krawat Prezydenta
I tego ciepła w Pani oczach
Które na zawsze zapamietam

Nie ma już Polski – Tamtej Polski
Jaka dzwoniła w naszych zmysłach
Melodią którą wszyscy znali
Na różne rozpisaną głosy
Zostały żółte tulipany
Symbole smutku i tęsknoty
I serca które w piersi pękły
Z nadmiaru żalu i zgryzoty

Lecz został także okruch mały
Nadziei co ożywia dusze
Więc bukiet żółtych tulipanów
Biało-czerwoną wiążę wstęgą
Sumienia martwe tym poruszę
Aby podobne do wulkanów
Gorącą zapłonęły lawą
Nad wrogów mocą i potęgą

____________________________________

Autor nieznany

Na drugą rocznicę Smoleńskiej Katastrofy

Narody po tym się poznaje,
czy wyrażają łatwo zgodę,
by nie liczono się z ich krajem,
czy też stanowczym są narodem.

Czy można synów ich mordować
bezkarnie – przy bierności świata,
czy żyje godność narodowa,
co w jedność pokolenia splata.

Gdy nam historia klęski niesie,
musimy się szanować sami,
zaś Smoleńsk Dwa Tysiące Dziesięć
kolejny trudny to egzamin.

Lecz chociaż antypolska zgraja
miota się w histerycznym gniewie,
prawda o zbrodni wyjdzie na jaw
(to była zbrodnia – jestem pewien).

I skończą się łajdackie tezy,
że słaby pilot pod naciskiem
lądował mimo wskazań z wieży
i mgły śmiertelnej nad lotniskiem.

Nas propaganda nie przekona,
niebawem zamkną gęby łgarze,
gdy prawda jasno ustalona
winnych ukaże –
i ukarze.

_______________________________

Joanna Wojciechowicz

Modlitwa

(to tak za Tuwimem…)

ja się nie modlę za Wasze Dusze,
wiem gdzie jesteście, szukać nie muszę
ale się modlę, modlę do łez
nie daj nam Panie pozostać bez
Twojej opieki, Twojej pomocy
tej strasznie długiej kwietniowej nocy
Nie daj nam Panie, uwierzyć w to,
Że zawsze w końcu zwycięża zło…
Przywróć nam wiarę
Jaką Hiob miał
Że mimo nieszczęść
Lud będzie trwał.

I łuska spadnie z oczu Rodaków
I coś się zmieni w sercach Polaków
Że Solidarność wróci, ta Pierwsza,
Choćby na chwilę,
Choćby do wiersza…

Lecz nade wszystko proszę Cię,
Panie,
Daj nam uczciwość,
Daj nam poznanie
Pokaż nam prawdę
Nazwij nam zło
Pokaż co dobre
I kto jest kto.

Prawdy jak wody nam dziś potrzeba
Ochrzcij nas Panie
Raz jeszcze z nieba!
kwiecień 2012

______________________________

czarnulka1953

Niesprawiedliwość boli

Niesprawiedliwość boli,
gdy usta krzyczą
niemym głosem
a zapowiedziane lepsze
jutro – któryś raz,
odracza przyjście.

Przeglądasz kanały
w poszukiwaniu nadziei.
I nic . Pisk opon, krew,
cudzołożnicy
oraz reklama
kolejnej bielszej bieli.

Wieczorami zapraszane
cudotwórcze samorodki
roztaczają wizję
szczęśliwości, zasiadając
na hojnie opłacanych
skórzanych grzędach.

Niesprawiedliwość boli,
gdy obłudę
ubiera się w barwne
szaty a przysięgi po
jednym kliknięciu
giną w cyberprzestrzeni.

Niesprawiedliwość boli,
gdy cnota stała się
przekleństwem
a światem żądzi
brzęcząca miedź.

Wzorce
dumnie noszone
przez wieki,
dopełniają żywota
w ciemnych szufladach.

Niesprawiedliwość boli,
że to co obiecane
zmieniło się w pył
– a chamstwo
nagradza się oklaskami.

O tak ! Bardzo boli !
11.05.2012

 

popłynęła rzeka 

I popłynęła rzeka prawdy,
wezwana na apel trzech krzyży.
Wzniosły się w górę ośmieszane
moherowe berety niosąc
dumnie podniesione głowy.
Przemówiły jednym chórem
nieme dotąd twarze.
Odsłonił przyłbicę zbratany lud
– od Bałtyku do Tatr.

Kim jesteś Ojczyzno moja,
że kneblujesz bezkarnie
usta swoich dzieci.
Jakich dróg strzeżesz
pętając ruchy. Czyich
interesów bronisz krępując
dłonie – przed czyimi
słowami zamykasz mi
uszy i zasłaniasz wzrok.

W kraju, przez lata
przesiąkniętym krwią
otwierasz gułagi własnym
synom , by zadowolić
niedźwiedzia.
MAKowa panienka napisała
już swój list pochwalny.

Znów słychać było odważny
szum wzniesionych
biało czerwonych.
Dumne i czyste zasłoniły
niebo po horyzont.

Uśmiercony przed
dwoma laty Orzeł biały
jak Feniks z popiołów
ożył na nowo ,by wzbić
się w przestworza.

Splecione dłonie głodnych
chleba i wolności od Odry
przez Wisłę po Bug
podniosły krzyk.
W powietrzu uniósł się
szczęk zerwanych łańcuchów.

Wznieś się dumny
ptaku polskości ,
unoszony modlitwą
tłumionych.
Nie ma już zatrzymania.
Tam – na górze twój
krzyk został usłyszany.
21. 04. 2012

 

***
Pogrzebali na zawsze
własne marzenia, chcąc uczcić
bestialsko zgładzonych.
Znicz pamięci zapalić,
wspomnienia ocalić,
pochylić czoła nad mogiłą
ojców i braci.

Tych co;
podstępnie zwabieni
o świcie zgładzeni
kwiat ziemi polskiej.
Okrutny zgotowano Im los.
Tamte lasy pamiętają,
nic innego nie znają
jak niewinnych niemy
krzyk i skryty mord.

Przez lata zapomnieni
zbeszczeszczeni, hańbieni,
w obcej ziemi skrytobójczy
dosięgnął Ich cios.
Przyjacielski strzał w tył głowy,
trup za trupem pada do rowu,
krzykiem ptaków – leśny
cmentarz, tylko oddał hołd.

Nam pamiętać nie kazano.
Głos historii krępowano,
przepełnionych cel więziennych
słychać było szloch.
Wschodni wiatr się zmienia,
topią z łusek odznaczenia
– na opornych czekał
zamarznięty Workuty tor.

Las Katyński w czerń spowity
po raz wtóry, puste krzesła
rozpaczają jednym chórem.
Sępy, kruki się zlatują
za plecami spiskują.
Leśne echo potwierdza żałobę.

Orzeł biały we krwi unurzany,
wulkanicznym popiołem leczy rany.
Sny betonem zalane, szczątki
zaspawane, i niewinną
smukłą brzózkę ścięto.

Już buława w innych rękach,
cała scheda przejęta,
życiorysy w niepamięci uwięzione.
Niepokornych wykpiwają,
pochlebców nagradzają
i w podzięce uścisk Judasza.

Na nic kłamstw powielanie,
krzywda się wydostanie,
żadna lisia nora ani fotel
płatnego cenzora nie powstrzyma
prawd zmartwychwstania.
01. 04. 2012 

 

Pamięć przez łzy

Polsko -Ty znowu płaczesz
Wymazane miejsca
z narodowej pamięci
ozywaja na nowo.
Pamięć poległych
nie daje zapomnieć
o niewinnie przelanej krwi.
Nieprzejrzysta pierzyna
zebrała śmiertelne żniwo.
Zelazny ptak
boleśnie zakleszczył
Twych synów
w śmiertelnym uścisku.
Znów… jak przed laty
krwiożercza ziemia
upomniala się o nowe ofiary.
Katyniu, Smoleńsku, Kozielsku
Miednoje, Ostaszkowie
i Wy Gułagi północy –
dość macie krwi przelanej
wystarczy tej przemocy
Ziemio ty niegościnna
Ziemio krwia przesiąknięta
Tym razem wraz z cała Świtą
dostałaś Prezydenta………..
kwiecień 2010

___________________________

Navigo [salon24.pl]

Światłosen

Noc nam plon sieje ciemny
w światłosenną bezdomność
zapach marzeń korzennych
cień łąki za zasłoną
drzwi połamały skrzydła
tłukąc w gałęzi pręty
jak ślepy kot co pustki
kokonem owinięty
nicość sen sieje nocny
wydarty ciemnym trzewiom
Ty bądź mi ku pomocy
bo chcą mnie porwać drzewa
29.03.2012

______________________________

ewa-maria [salon24.pl]

Łzy Matki

Mgła się snuje nad Golgotą Wschodu….
Znowu żniwo śmiertelne tam zbiera…
Znowu synom Polskiego Narodu
Księgę pytań „Dlaczego?”- otwiera…

Znowu- jak niegdyś- ztej samej przyczyny
Tak obficie „Łzy Matki” spływają,
Bo: jak ptaki lecące Jej dzieci
śmierci strzałą godzone- spadają…

…Kto – jak Chopin – „Łzy Matki” utrwali?
Kto profetą jej dziejów się stanie
i od plam fałszów dzielnie ocali?
Wstańcie, chodźmy! To nasze zadanie!
10.01.2012

________________________________

Jamci  [Solidarni2010]

Pył i kurz w kościele św. Anny
Nie możemy
zbudować
polskich, nowych domów, portów i dróg.
Nie uda nam się
normalnie pokonać odległości dzielących
codzienne nasze cele przeznaczenia.
Bardzo trudno nam będzie
wędrówkom i spacerom poświęcić wolny czas.
Gdyż
Kolejne kroki nasze grzęzną
w plątaninie tysiąca części i kabli.
Dłonie nasze nie trafiają w cel,
błądząc w gęstwinie drobnego metalu i szkła.
Wołania i szepty nie mogą przebić się
przez wszechobecny gryzący pył i kurz
ciężki straszną wilgocią tamtego poranka.
Słowa i myśli nie potrafią poradzić sobie
Z nieustannymi echami przejmujących krzyków.
Na dodatek, gesty, poruszenia, myśli naszych bieg.
Wszystko zanurzone w gęstej, wdzierającej się do oczu i uszu i ust
żrącej mazi,
nieustannego strachem kłamstwa, spisku i podłości.
Dławiąc i dusząc, zatrzymuje ona oddech, słowo i myśl.
Wstajemy, krzątamy się wśród codziennych trosk i zmęczeni szukamy snu.
Wszyscy jak jeden mąż umorusani smoleńskim błotem.
We włosach, w ustach metaliczny pył łamanych polskich skrzydeł.
Zaś wśród bogactwa wysokiej rozdzielczości reklamą żywionych seriali.
W trakcie niekończącego się ciągu manipulujących głów.
W oczach wielu, bardzo wielu i na twarzach ich.
Zdaje się przesuwać powoli żółty,
Coraz większą część ekranu zasłaniający pasek
z przypominającym skowyt,
tępym
rozpoznawaną rozpaczą
wyciem: – JEZU PRZENAJŚWIĘTSZY, CO MYŚMY NAROBILI!!!?
Nie będzie, gdzie się schronić
przed wdowim wołaniem
I nie będzie jak wytrzeć wszystkich tych bezsilnych łez.
Jak wielki i ważny ciężar
spoczywa więc
na solidarnych sercach,
których starania unieść może tylko Ten,
który cierpiał oblepiony kurzem
po rzucanych kamieniach strachu i kłamstwa.
Dlatego
Nie możemy.
Nie uda nam się,
i trudno nam będzie.
Dopóki będziemy zgadzać się na internowany Krzyż.
______________________________________________________________

Dzieci z Marcinkowic

W tym miejscu szczególnym Polskę przyjmujemy

W tym miejscu szczególnym Polskę przyjmujemy, bohaterom ojczyzny hołd dziś oddajemy.
Tu z naszym patronem marszałkiem Piłsudskim Bogu dziękujemy i wysiłkom ludzkim.
Tym co po zaborach ojczyznę scalali i zdradzieckim strzałem w tył głowy dostali.
Najcięższym wyrokiem było zaś milczenie kłamstwo i obłuda, pójście w zapomnienie.
Pamięć nie poległa, świat się dowiedział tamtym momentem, gdy runął samolot z polskim prezydentem.
Wierny ideałom nie szukał uznania, choć nie od jednego doznał opluwania.
My tu pamiętamy na skwerze katyńskim o tych co zginęli, o Lechu Kaczyńskim.
Chcemy poznać prawdę, niech Bóg dopomoże – panie prezydencie, panie profesorze.
Serdecznie witamy Cię panie premierze parlamentarzystów w Twojej obecności, co stoją na straży prawa i sprawiedliwości.
Jesteś mężem stanu, bronisz naród z troską, żeby nasza Polska zawsze byłą Polską.

____________________________________________________________

s. J. S. [solidarni2010.pl]

Znak
Patrzę na brzozę
płaczącą
listkami drżącymi
strojną

Do dziewicy
oczekującej
oblubieńca
podobna

Welon zielony
muska ziemię
przeźroczysty
wieńczący urodę

Koronę ptakom
wypożycza
na koncerty
chóralne i solowe
sama słucha

kopia_powsin_wiosna_09_katy_005_550_01

Polska biała brzoza
wpisana w historię
budzi szacunek
chroni od zapomnienia

sam_1481_550

dla tragicznie ginących
na krzyże
ramiona swe daje
zadumę wprowadza

img_1579_550

Drzewo
a rozumniejsze
od polityka
usuwającego
z premedytacją
znak poświęcenia i ofiary

1 listopada 2011

__________________________________________________________

Aleksander Szumański

Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu
w drugą rocznicę Jego śmierci

Świadectwo dać prawdzie
Otóż me zadanie
Jeśli wybór snadnie
Przerasta podanie
Jaki owej prawdzie
Dać wyraz?
Uznanie?
Szukać jej wszędzie
Gdy ciemń dookoła
Przerasta możliwość
Ludzkiego poznania,
Boć czy prawdą będzie
Jasność mroku świata?
Wiernego ufania?
Jak ono się zowie
W kłamstwa życia dobie?
A prawda wylata
Nieprawdy naturą,
Światem zakłamania
Pochowana w grobach
Może tylko w ich cieniach
Dać świadectwo
Prawda dookoła
Staje się smutkiem
Dawnego chochoła
Jakże ją odnaleźć?
Cisza ci odpowie
I nikt nie usłyszy
Tylko ci podpowie
Umarły, zagasły
Testament człowieczy

 

Janowi Pietrzakowi

Panie Janie wspaniały
Panie Janie przejrzysty
Co to z Polską przychodzisz
I ochraniasz Jej twarz
Panie Janie jak trwały
Jest Jej pomnik wieczysty
Tak piosenka i wiersz Twój
Będą trwalsze nad głaz

Panie Janie co nosisz
W swoim sercu Królową
W Jasnogórskim Jej wzlocie
Wypatrujesz Jej próg
Panie Janie Ty kwiaty
I ciernistą Jej drogę
Wciąż przemieniasz piosenką
Na ojczyzny swej trud

Nielegalne wciąż kwiaty
Ułożone pod krzyżem
Na tej ziemi legalnej
Ale mokrej od łez
I powstaje już Twoje
Nielegalne Zadwórze
Z Obrońcami Ojczyzny
Co ginęli bez łez

Czy życzenie Twe Janie
Aby Polska Twym hymnem
Niepodległa miłośnie
Obroniła swój zew
Nie zginęła jak pragniesz
I w tysięcznej swej wiośnie
Zaśpiewała wraz Tobą
Swoim wrogom na gniew
/na Krakowskim Przedmieściu 2 maja 2012  roku w czasie koncertu Jana Pietrzaka/

Niepodległa

Nam jest potrzebna ufność w Panu
I zapach powstań narodowych
W pamięci dymy nad Warszawą
Baczyński Gajcy swymi słowy

Nam jest potrzebna wrogów trwoga
Historii odzew i zwycięstwo
Czerwonych Maków nasza pamięć
I Orląt Lwowskich dzieci męstwo

Ten naród przecie sto pokoleń
Był ujarzmiany a swym męstwem
Łamał kajdany męki trwogę
Przemieniał w wolność szedł zwycięsko

I poprzez dole i niedole
Męskość podnosił wrogów klęski
Biało czerwoną kolorami
Ku Niepodległej szedł zwycięski

Wszak Polska jeszcze nie zginęła
I nie pomogą namiestnicy
Tęcza wolności lśni blaskami
Czas na pohybel Targowicy

 

Jarosławowi Kaczyńskiemu Prezesowi Prawa i Sprawiedliwości

NAM POTRZEBNE JEST MOCNE SŁOWO
TAKIE JAK W NARODOWEJ PIEŚNI
NAM POTRZEBNA JEST WŁASNA TOŻSAMOŚĆ
SIEDEMNASTYCH NIE CHCEMY JUŻ WRZEŚNI

MY JESTEŚMY MOCNYM NARODEM
CHOĆ HISTORIA UBRAŁA NAS W KLĘSKI
ALE ZAWSZE ZWYCIĘSKO PRZED WROGIEM
ALE ZAWSZE JESTEŚMY ZWYCIĘZCY

ILE OFIAR JUŻ LEGŁO ZA NAMI
LECZ ICH ŻYCIE JEST TRIUMFEM POLSKOŚCI
POLSKA NIGDY PRZECIEŻ NIE ZGINIE
I POKONA WNET JARZMO PODŁOŚCI

NIE NA DARMO TRAGEDIA NARODU
NIE NA DARMO KŁAMSTWO I ZDRADA
TRADYCYJNIE JAK ZWYKLE OD WSCHODU
NA NIESZCZĘSNY NARÓD NASZ SPADA

RZĄDZĄ POLSKĄ MOSKWY AGENCI
ZAPRZEDANI W JUDASZA SREBRNIKI
Z PREZYDENTEM ZWYKŁYM OSZUSTEM
Z KRWIĄ NA RĘKACH RODZIMI BANDYCI

POLSKA TERAZ DO ŻYCIA POWSTANIE
ONA NIGDY W NARODZIE NIE ZGINIE
Z JAROSŁAWEM NARODU PRZYWÓDCĄ
POPIERAMY GO PIEŚNIĄ I CZYNEM
Kraków – Lwów 1 stycznia 2011

 

***
Znów podeptano wolność
W smoleńskim czarnym lesie
W nieludzkiej wrogiej ziemi
Staranowano kwiecień

Nie zezwolono hołdu
Ranom zadanym skrycie
To miejsce to tył głowy
W krwawy wrzesień o świcie

Mamo ty byłaś ze mną
Gdy padł zdradziecki strzał
I polską krwią urosił
Okrutnej ziemi zwał

Mamo za polską ziemię
Wylała się ta krew
W oczach mi było ciemno
Mamo już czas na gniew

Znowu minęły lata
I znowu wróg u wrót
Rozpacz i gniew się splata
W następny „polski cud”.

Więc Polsko otwórz oczy
W zdrajców ojczyzny broń
Co na nieludzkiej ziemi
Strzelała w polską skroń

_______________________________________

Skorpion [blogpress.pl]

Prezydent Lech Kaczyński – Pro Memoria

Boże mój – pamiętasz? Polskę – skrawek ziemi
Z wiernej Ojczyzny siłą wykrojony
Wodzów co narodu władali ramieniem
Szukając honoru w służbie beznadziejnej

Tę Matkę w ranach przez wieki cierpiącą
By chronić dzieci przed zagłady widmem
Jej Łono wycięte co nas urodziło
Krwią bohaterów suto wykupione

Ziemię, gdzie ducha skażono niewolą
Czekając długo na wolności tchnienie
A gdy nadeszła bez serca ginęła
Deptana hordą niegodnych podziałów

Aż przyszedł Mąż wielki, jak Tamci równie opluwany
Przywodząc na pamięć poświęceń potęgę
Co w beznadziei samotnie wojując
Na sztandar podźwignął Katyńską Gehennę

Tam głuche wołania tysięcy niewinnych
Wpatrzone w niebo oczodołów mrokiem
Spokoju zaznać dotąd nie zdołały
Skrytego wspomnienia żywiąc się nadzieją

Ale gdy kłamstwo tak mocno przygniecie
A doły pamięci ziemią się zasklepią
Sama nadzieja zmóc tego nie zdoła
Krzycząc ofiary co tamtą przypomni

Czy trzeba duszom tak długo dręczonym
Tego co zawsze bohaterów śladem
Podążał dumą ich śmierci niesiony
Walcząc o chwałę, Sam zewsząd wydrwiony

Tak miało być, że skrzydła podcięto
Matki ledwie z klęczek podźwigniętej
Zagasły w bólu oczu blask milionów
Skąd Was aż tylu? – tłumy, tłumy, tłumy

Co teraz z nami, co teraz się stanie
Kto za Ojczyzny ujmie się honorem
Katyński hołd przed światem złożony
Na firmamencie ofiara ich spocznie

Dziś wielcy tego świata, nasi przyjaciele
Chmurą pyłu potęgi przelękłe
Nie ujrzą wawelskiej boleści narodu
Co piersią ich własną zastawiał

A gdyby wojny, wojny cień złowrogi
Jak dawniej bylibyśmy sami
Czas już najwyższy, gdy oczy obeschną
Pozorów obedrzeć bielmo

Radzę -, proszę -, błagam na kolanach
Sieroty w bólu odrętwiałe
Posłuchać głosu Tego co przeminął
Ojczyzna woła ratunku

Nie prześpij Polsko chwili tej straszliwej
Nie zmarnuj szansy złożonej ofiary
Aby znów z krzykiem w ciemnym środku nocy
Nie budzić dzieci w okowach niewoli

Boże – Ty pamiętasz, – przestrogę przyjmuję
Straszliwym symbolem znaku przygnieciony
Daj mu spoczynek, na który zasłużył
A nam siły z grobu nieprzezwyciężonej
15.09.2011

_____________________________________________________________

30.07.2011 Aktorka i poetka  Henryka Jędrzejewska przy Krzyżu Pamięci w centrum Stolicy czyta własne wiersze.

_______________________________________________________________

Zdjęcie wiersza znalezionego na miejscu katastrofy – 17 czerwca 2011

________________________________________________________________

Poeta [niepoprawni.pl]

Krysza 

Krysza – inaczej sitwa, omerta, taka sztama.
To coś co łączyć ma zbrodniarzy.
Pajęcza sieć przestępstwem tkana.
Pieczęć bandytów ! …Nie gówniarzy.

Krysza – to słowo musi budzić lęk.
To słowo z ruskim rodowodem.
Delikwent słyszy…..i już pękł.
Już załatwiony….odmownie.

Krysza – złowrogie ruskie konotacje.
Od wieków gnębią NAS sąsiedzi.
Mają w tym imperialne racje.
POLSKA im solą w oku siedzi…..

Krysza – no więc NAM Smoleńsk zmontowali.
Ruscy tam w lesie pod Siewiernym…..
Nad Wisłą ręką swoich wasali !
ręką wspólników wiernych……

Krysza – więc kłamstwa ruskie od początku !
wasalstwo w Polsce przecież ” rządzi „,
Więc będzie strzegło ruskiego wątku….
CZEKA ma w Polsce wiernych ludzi !

Krysza – ich wiąże jak powrozem
I kłamać muszą ! Czasem może w strachu….
Razwiedka w Polsce wiele może !
Za dużo wiesz….. no to do piachu.

Krysza – to zmowa jest milczenia !
To źródło legend, zbrodni, fałszu !
To są te ciągłe mataczenia !
niszczenie POLSKI ! przez judaszów !

Krysza – więc zaspawali wszystkie trumny !
Nie lzja otwierać ! ruska jurysdykcja !
Wojskowe niezależne prokuratury ? !
” niezależna „, kłamliwa fikcja !!!

Krysza – więc ” śledztwo ” w ruskie ręce !
sejm zdecydował ! więc jest cacy !
bul ruskim medale daje w podzięce !
” egzamin ” k….a zdają ” polacy ” !!!

kryszowy ” polak ” spod żyrandola !
I drugi chory na nienormalność !
z nimi w orkiestrze medialna sfora
kłamców z alergią na PRAWDĘ !
i JAWNOŚĆ !

Krysza – więc zamiatają PRAWDĘ pod dywan !
Tak w pocie czoła ! Już dwa lata !!!
Ale TA PRAWDA JEST JAK OLIWA !
Już kręci im na d…y bata !

Kryszy się walą kłamstwa w gruzy.
2 bomby wybuchły im w Brukseli.
TU sekcje zwłok i otwarte trumny.
i śmieci w zwłokach !!!

kryszowcy ! będziecie wisieli !
31 marca 2012

 

Jak Biała Lilia

Biały Namiot Jak Biała Piękna Lilia,
Kwiat Na Grobie Smoleńskim Złożony
Kwiat Jak Żywy W Nim Potęga i Siła,
Bo To Przecież Kwiat Niezwykły…Chodzony.

Kwiat Wędruje Dziś Po Krakowskim,
Za Nim Wielu Patriotów Podąża…
Gdzie Idziecie ? Co Jest Waszym Celem ?
Celem Naszym Ojczyzna Wolna.

Dojdą Do Nas Za Chwilę Tysiące,
Z Nami Czują Podobnie Miliony.
Z Nami Wszystkie Serca Gorące…
Wiecznie Żywy Duch Matki, Polonii….
15 kwietnia 2011

 

Dajcie Zniczom wypalić się do końca !

Dajcie Zniczom wypalić się do końca !
Niech TE światła spokojnie sobie płoną.
W ogniu świateł pamięć przejmująca.
Zniczy Płomień Narodu Jest Żałobą?.

Dajcie Zniczom wypalić się do końca !
Płomień Zniczy mówi o Miłości.
Światłem Ich Modlitwa z Serc Płynąca.
To Droga Naszej Polski Do Wolności?.

My weszliśmy na TĘ Drogę Tamtej Wiosny.
My kroczymy po Niej wciąż, każdego dnia.
I my wiemy, kres Jej będzie radosny?.
Choć dziś w oczach z nami tylko słona łza.

Dajcie Zniczom wypalić się do końca !
W nich nasz Ból i nasza Miłość do Ojczyzny.
Światło Zniczy to jest dla nas Maść Kojąca.
Koi Ból i leczy Serc Krwawiące Blizny?.

Czemu gasisz Światło Zniczy policjancie ???
Czy myślisz, że jak dmuchniesz On już zgasł ?
ty podsycasz swym dmuchaniem ich płomienie.
I TEN Ogień co rozniecił Smoleńsk w nas.

Za TEN Wieniec co wrzuciłeś GO do wora,
Za te słowa, gdy mówiłeś -serca niet-
Na swej drodze spotka cię demonów sfora.
Po twą duszę jak po swoją przyjdą wnet !!!

Pozwólcie Zniczom wypalić się do końca !
TO MILIONÓW POLAKÓW WOŁANIE!.
To tak niewiele jest, to nasza prośba gorąca.
Nasze do Hanny Waltz Gronkiewicz podanie!.

Pozwólcie Zniczom wypalić się do końca !
Ten Głośny Krzyk, Ten Protest Na Krakowskim,
To Głośne ?NIEEEE?Wykrzyczała POLSKA !!!!!
Znów nas zraniono, znów płacz, nowe Łzy!..

DAJCIE ZNICZOM WYPALIĆ SIĘ DO KOŃCA !
13 marca 2011

______________________________________

Autor nieznany

10.04.2010

Strach, smutek, przerażenie, dreszcze
Potrafiące w jedną krótką chwilę odmienić Nas
Polaków stojących w Obliczu Pana
Potrafimy dumnie marzyć o pokoju,
Potrafimy pięknie mówić o Wolności,
Chcielibyśmy zawsze trzymać się za dłonie

Nie potrafiąc – Choć próbując – Jak zrozumieć – ???

Drzewa tych Katyńskich lasów – Pamiętają – od lat wielu.
Teraz znowu obserwują – dziś zginęło ich znów wielu
Wietrze krzyknij – DO APELU – ! ?
Niechaj staną WIELCY LUDZIE, których serca krwią i bielą
Pozostali tam na zawsze –
Pozostaną w nas na zawsze –
Pozostając w nas na zawsze – PANIE PREZYDENCIE !
21.04.2010

__________________________________________________________

Ataków się nie ulękniemy,
„Victoria!” krzyczą nasze palce,
Energię z krzyża wprost czerpiemy,
Sto lat wytrwamy w naszej walce!

Ataków się nie ulękniemy,
Tusk niech się ściska z Rosjanami,
A my pod krzyżem uklękniemy,
Nigdy go obcym wziąć nie damy!
22.01.2011, autor nieznany

________________________________

Powrót TPPR

Tragiczny Tupolewa lot
Rozpoczął w kraju nową erę
Gdy czujność uśpił żałoby mrok
Chcą rzucić nas w sowiecką sferę

Gdy ich przyjaźni orgia trwa
To jawna jest kolaboracja
Znów pokazuje swoje kły
Ohydna promoskiewska frakcja

W telewizorze zacny gość
Którego zwą „wielkim aktorem”
Czyta co mu napisał ktoś
Kto zwykłym jest agitatorem

Co mu tam honor, co tam wstyd
Służalstwem z jego oczu świeci
Gdy chwali, że dziś zmienił się
Cyniczny kat czeczeńskich dzieci

Jest i reżyser co tu kryć
Przez salon wszystkich sfer wielbiony
Nakręcił film, więc cicho być
Jest bardzo uwiarygodniony

Lecz mało kto dziś o tym wie
Że wiele lat film cenzurował
Dziś Krasnej Armii kłania się
Paląc znicz na zaborcy grobach

Jest całe stado podobnych hien
Którymi w mediach nas częstują
Jak niezależny TW „BEN”
Jak socjolodzy z Politbiuro

Czy słono zapłacili wam
Czy może kurwy podesłali
Powiedzcie za co kochać mam
Morderców z KGB – Moskali!
17.06.2010, autor nieznany

________________________________________________________________

Katyń, 10.04.10

jeszcze msza się nie zaczęła
póki nie ma
między nami Pana
Prezydenta z żoną
co nam obca dzisiaj ziemia
odebrała
zaraz przypomnimy

że tu była będzie
pod katyńskim krzyżem
krew jak znak dla wszystkich
co nie wierzą w Boga
nie szanują prawa
nie ufają w moc ofiary
zabitych bez winy

na pamiątkę straży

przy ołtarzu w lesie
już gromadzą się cienie
i przybywa cieni
we mgle gęstnieje
milczenie

skrapla się w pustych fotelach
15.05.2010, autor nieznany

____________________________________________

List z Katastrofy

(Na melodię piosenki „List z pola boju” Kobranocki)
Piszę do Ciebie Panie Premierze
Piszę do Ciebie po śmierci
Szesnaście minut wśród trupów leżę
Strzałów przesyłam szmer Ci

Jeśli pobratasz się z tym zbrodniarzem
Rzeczpospolitej już nic nie ocali
Naszą ojczyznę podepcze układ
Ruskich bandytów i wasali

Piszę do Ciebie smoleńską piosnkę
Sam nie wiem po co to robię
Przed chwilą właśnie wraz z Komorowskim
Weszliście na zdrady drogę

Jeśli pobratasz się z tym zbrodniarzem
Rzeczpospolitej nic nie ocali
Krew Prezydenta zamienisz w układ
Cyników, szpionów i Moskali

Piszę do Ciebie Donaldzie Tusku
Ryję Ci sumienia wyrzut
Nie zmieniaj prawdy w bajkę po rusku
Historii nie pisze Lizut.

Jeśliś pobratał się z tym zbrodniarzem
Twojej ekipy już nic nie ocali
Katyńska pamięć przerwie ten układ
Manipulantów i kanalii
15.05.2010
http://antydziad.salon24.pl/177175,list-z-katastrofy

________________________________________________________________

Wiersz O Donaldzie Tusku

Puste gesty, puste słowa,
puste serce, pusta mowa,
puste, choć zacięte usta,
pusty wzrok i głowa pusta,
pusty program i projekty,
do cna pustych stek inwektyw,
pusty jazgot, próżne żale,
krzyk, co treści nie ma wcale,
puste groźby, puste miny,
wielkie morze próżnej śliny,
puste hasła, obietnice,
wszystko puste ? poza picem!

Słowem zero, nicość, próżnia –
tym się w świecie Tusk wyróżnia
maj, 2010, autor nieznany

_______________________________

Paweł Pieniążek

Biało-czerwoną spowił kir

Biało-czerwoną spowił kir,
a polską ziemię deszcz i mgła,
gdy w lot ostatni Tupolew się wzbił,
Ósma pięćdziesiąt sześć to chwila zła.
Lecieli tam by w lasach katyńskich
oddać ofiarom cześć i hołd należny,
związać nić przyjaźni polsko-rosyjskich,
rząd osobistości to gest szlachetny.

Mgła, las parujący śmiercią i wiecznością,
zatacza koło historia krwawa
otwiera się ziemia ku nowym gościom,
od 70 lat to polska sprawa.

Katyńska Matko przyjmij nowe dzieci
daj bólu ukojenia zmarłych rodzinom,
niech Światłość Wiekuista Im wiecznie świeci,
10 kwietnia Ich chwały godziną.

Jednoczy Polaków tragedia wielka,
już od soboty Naród płacze i kwili,
zginął Prezydent, Żona, elita wszelka
Zamarło życie w tej smutnej chwili.

Lecz gdy pogrzebią trumnę już ostatnią,
w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Mielcu,
wszyscy którzy przelali polską krew bratnią,
niech pozostaną w pamięci i sercu.

Niechaj umilkną kłótnie, wszelkie spory
nabierze życie nasze serdeczności
zmieńmy charakter Polski od tej pory
to ICH testament wśród drzew, mgły i kości
30.04.2010

______________________________________

Radosław Parol

10 kwietnia

dojdzie kolejna data
którą musimy pamiętać
——————–
jak długo jeszcze

[tu może być głęboki tekst
poruszający wszystko i wszystkich
i pewnie kiedyś powstanie]

dzisiaj poza idiotycznymi myślami
chaosu nie wiele do głowy mi przychodzi
konstruktywnego

poza banalnym pytaniem stawianym na każdym kroku
co by się stało gdyby taka tragedia stała się
w obrębie granic Rzeczpospolita z samolotem Rosja
i merami jej kraju na pokładzie

Albo pytanie numer dwa
w Rosji rozbija się samolot z władzami Stanów Zjednoczonych Ameryka

ciekawe czy ściema o zaciśnięciu stosunków
i ociepleniu globalnym by przeszła

raczej nie
ale Polak przed szkodą i po dziesięciu szkodach głupi
bo Polaka łatwo jest kupić

Co z tego że to z tego jak i tak nic z tego
a syf i niesmak na resztę dni naszych
pozostanie!

____________________________________

Antonina Łacek „Majcher”

Krzyż nad Smoleńskiem

Mglisty poranek, czarna zasłona ziemię okryła
Nie było kul, ani karabinów , lecz śmierć się pojawiła.
Szczątki ludzi, na polach były rozrzucone
Na obcej ziemi zostały zniszczone.
Ojczysta ziemio. Dlaczego ja
Już nigdy do Ciebie nie wrócę
Tylko w nocnej ciszy będę tkwił w snach
A bliskim zostanie płacz i smutek.
Boże czemu zabrałeś synów i córki polskiej ziemi.
Po nich tylko ślad, cóż bez nich poczniemy.
O straszna śmierci, nikt cię nie pokona
Zostawiłaś myśl, nazwiska, imiona –
Boże jesteś wszechmocną siłą
Nie pozwól by łzy narodu, nie spływały na żadną mogiłą.
Połączyłeś Smoleńsk z Katyniem ich dusze,
Prosimy daj pokój światu, by nie pojawił się nigdy ziemski smutek.
Nowe Bystre 12.04.2010

____________________________________________________

Konrad

Smoleńska tragedia

Rankiem nad wschodnim lasem
Ociężale budziło się niebo
Walcząc ze złowrogim czasem
Polski ptak wpadł w drzewo

Nikt nie przeżył tego upadku
Pozostały zgliszcza i szczątki
Na obcej ziemi nie z przypadku
Nikt nie chciał drugiej pamiątki

Głowy pochylcie niech smutku łza
Spadnie na tą która niewinnych
Niespodziewanie nam pochłonęła

Życie różne problemy stwarza
Przywitani śmiercią u gościnnych
Pozostawcie to bez komentarza
10.04.2010 16:54:40

_______________________________________

Janusz Łysogórski
na zamówienie Generała Jana Grudniewskiego

Krzyż Smoleński

Krzyżu,
Co Syna Bożego
Dźwigałeś
Na swych ramionach
Krzyżu,
W Tobie jest Katyń
I dusza polska
Skrwawiona
Krzyżu,
Coś stał się symbolem
Apokalipsy
Smoleńskiej
Wznieśli Cię
Polscy harcerze
Z potrzeby,
Obywatelskiej
Komu
teraz wadzisz
Symbolu
Męki Pańskiej
Wszak w Tobie
Jest zbawienie
I sprzeciw w ł a d z y,
Szatańskiej
Daj znak
Prorokom fałszywym
I wiernym tłumom
Pątników
I niech pamięć
O Zmarłych
Wyrośnie Tu,
Na pomniku
9.08.2010 

_______________________________________________________________

Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie otrzymałem od Autorki wiersz, który za jej zgodą publikuję – ks. Jacek Bałemba

Katyński las

Lesie na nieludzkiej ziemi
Daleko od Ojczyzny naszej
Lesie – jedyny świadku
Tak straszliwej zbrodni

Na wiele lat nakazano Ci milczenie
Milczenie niesamowite
Bo wykrycie tajemnicy kosztowało życie
Każde drzewo w tym lesie
To żywy organizm – czujący

Wyobrażam sobie, jak z poszumem wiatru
Te wysmukłe drzewa swoimi gałęziami
Jak biało – czerwonymi flagami
Kłaniały się Wam – bohaterom
I modliły się szeptem w ciszy
Boże! Daj Wam wieczne spoczywanie

A wy drzewa dalej rosłyście
I ze zbroczonej ziemi krew ich piłyście
Tak jak maki na Monte Cassino

Aż tu nagle wykryto prawdę
Drzewa z tajemnicy zwolniono
Las zaczął mówić!
Las wskazał zbrodnicze doły
Które kryły tysiące naszych Braci
Tak haniebnie głęboko zakopanych
Strzałem w tył głowy mordowanych

Wiadomo już teraz, kto tego dokonał
Lecz sprawiedliwość nie daje światła
Prawdy nie wyzwala

Ty lesie – świadku jedyny
Niewiele możesz-
Choć szumem swych konarów
Opowiadasz, jak było naprawdę

Dziękujemy Ci Lesie – Przyjacielu
Czujący i smutnym powiewem żałoby współczujący.
Wacława Dutkowska ps. „Wawa”, seniorka druhna ZHP

____________________________________________________

Czesław Wójcik Uglis


Krzyż Smoleński
22 Październik 2010

Mgła z katyńskiego lasu
Nad lotniskiem Smoleńska
I znów Anioł
Z biało – czerwoną opaską na skrzydle
Napełnił kielich krwią
Aby ją zanieść przed Twój Ołtarz Panie
Z błaganiem o Miłosierdzie dla świata

Duch Księdza Peszkowskiego
Otulił stułą
Porozrywane ciała nowych Ofiar
Nad każdym szeptał słowa nadziei i pocieszenia

Na chwilę Przycichło nocne wycie szakali
Hieny wydłużyły promień swych skrętów
Szatani zastygli w wymuszonych pozach
Z trudem znosząc żałobne egzekwie
I palące krople święconej wody

Później
Długo będą zrastać się połamane skrzydła
Wypłowieją obojętnością sztandary
Proporce nadziei
Zwiotczeją w zmiennych podmuchach historii
Czerwień w niepamięci zszarzeje
Biel znów będzie musiała pokryć się nowym szkarłatem

Chyba że wspomnisz Panie
Katyń
Symbol symboli
Krwawą raną w ciele Narodów
Gdzie Ziemia rodzi połamane kości
A z czaszki z przestrzeloną potylicą
Unosi się niemy krzyk błagania o pamięć

Chyba że wspomnisz Panie
Krzyż Smoleński
Z przybitą Duszą Narodu
Mgłę nad lotniskiem Smoleńska
I ocalały jedynie wieniec pamięci
Który stał się wieńcem Nowej Ofiary

Chyba że wspomnisz Panie
Na drogę z Polski do Nieba
Wytyczoną kroplami krwi
Co spadły z przepełnionego kielicha
W drżących rękach Anioła

Chyba że wspomnisz to wszystko
W dopełnieniu Jerozolimskiej Golgoty

______________________________________________

cramer

Smoleńskie pożegnanie
W dzisiejszej katastrofie wśród najważniejszych osób naszego kraju zginął mój dowódca gen. broni Bronisław Kwiatkowski. Człowiek wielkiego serca. Cześć jego pamięci!

mój dowódco – czemu ciszą
nad smoleńskiem płaczą dzwony
martwej listy kir żałobny
szarpie dusze córek… żony

nie to… Krysi obiecałeś
córkom w ciebie tak wpatrzonym
mgła poranna roztrzaskała
dom rodzinny – dniem strwożonym

proza życia się kończyła
garście pełne życia miałeś
teraz w ciszy skrawki życia
swym odejściem rozsypałeś

ty odszedłeś… a co z nami?
wojskiem twoim ukochanym…
wciąż stoimy tu na baczność
w hołdzie tobie dziś składanym

ty swym życiem wypisałeś
dla ojczyzny wersy złote
Bóg ucieszy się zapewne
na takiego patriotę

generale – wydaj rozkaz
byśmy mogli łzy osuszyć
dłoń uścisnąć – oddać honor
i na misje znów wyruszyć

cnót rycerskich dekalogi
wykuwałeś w sercach trwale
dziś żegnamy cię… dowódco
spocznij… panie generale!
napisany 2010.04.10

____________________________

Andrzej Brzezina Winiarski


Wiersz

Niebo ogniem rozdarte
Mgła w płomieniach
Zła wiadomość z radia
Jak najostrzejszym ostrzem
W serce uderza
Smutek wybucha
I żal dławi
Powraca siedemdziesiąta
Katyniem, kat Smoleńsk –
Najwspanialsi Synowie i Córki
Twoi Polsko
Znów krzyżują ramiona swoje
bezwładnie
na ziemi nieludzkiej,
obcej,
a tak już znanej.
Przemyśl, 10.04.2010 


Sursum Corda

Na schodach bazyliki
na ramieniu z krzyżem
w płaszczu biało-czerwonym
kirem przewiązanym
na plecy położonym
Chrystus upada
Świętego Drzewa do śmierci nie odda
Sursum Corda

Śmierć naszych Prezydentów
pielgrzymów pamięci
nie jest bezowocna
to na krzywych liniach
człowieczego życia
przez Wszechmogącego napisana prosta
wróg z miłością pospieszy
w zapomnienie odejdzie nienawiść niegodna
połączy dłonie swoje
Sursum Corda

ziemio ojczysta narodzie wspaniałych
mogił bohaterów pełna świec płaczących
flag kirem ociężałych żalem przybitych
dziś znów opłakujemy świeże rany
pacierze szepczą przerażone usta
lecz mimo kolejnej klęski Polska się nie podda
prośmy Świętego Ducha
Sursum Corda
Wiersz napisany 13 kwietnia 2010 roku
Na schodach Bazyliki Św. Krzyża w Warszawie

***
Niebo ogniem rozdarte
Mgła w płomieniach
Zła wiadomość z radia
Jak najostrzejszym ostrzem
W serce uderza
Smutek wybucha
I żal dławi
Powraca siedemdziesiąta
Katyniem, kat Smoleńsk –
Najwspanialsi Synowie i Córki
Twoi Polsko
Znów krzyżują ramiona swoje
bezwładnie
na ziemi nieludzkiej,
obcej,
a tak już znanej.
Przemyśl, 10.04.2010 

____________________________________

Zygmunt Jan Prusiński

Niepokonana do końca…
Januszowi Walentynowiczowi

Pani Aniu, już się nie spotkamy w żywym świetle,
może ktoś namaluje ten Obraz Ciszy –
nie będzie tam motyli – milczący kształt piękna.

Chodziłaś po bruku uśmiechnięta, ile w Tobie
Serca drzew, Serca ludzi, Serca Polski –
kochałaś biedne dzieci jak kwiaty.

Pani Aniu, nie zdążę wszystkiego powiedzieć,
byłaś krótkim epizodem na spotkaniu w Ustce –
przekazałaś mi swoją wizytówkę – zaufałaś.

A powinienem z dobrym wiatrem i wierszami
przybyć i zapukać do drzwi z kwiatami –
dlaczego odkładałem tę gościnę w Gdańsku?

– Jestem czarnym ptakiem ze skrzydłami wstydu…
21 Kwietnia 2010 – Ustka (godzina 10:23) – w czasie świętej mszy, w Dzień Pogrzebu Pani Ani w Gdańsku.

 

***
Na niebie, nad chmurą, pod słońcem prawie,
był pewien człowiek, którego ktoś mógł mieć na jawie…
Ktoś, kogo kochać mogła tylko żona,
bo jedynie ona była mu przeznaczona…
Przystojny mężczyzna i doświadczony pilot,
tamta tragedia przeszyła go na wylot..

Bóg chciał to zrobić, bo ludzie nie wiedzieli,
tego co się stało nigdy nie widzieli…
Zabrał tyle osób: on był wyjątkowy,
był zwykłym człowiekiem i był też wojskowym…

Serce jej pękło, gdy się o tym dowiedziała,
że męża ukochanego katastrofa zabrała…
Ten uśmiech, to spojrzenie- musiała go kochać,
teraz jedynie będzie tęsknić i szlochać…

Nie wróci się szybko do świata normalności,
do świata monotonii i zwykłej codzienności…
To na jego ręce składam hołd wieczysty,
ARKADIUSZ PROTASIUK- człowiek tak przejrzysty…
Odszedł do wieczności, prosto do nieba,
złożył ofiarę, jakiej nie było trzeba…

 

A ten Katyń, a ten Smoleńsk…
Motto: „Pilnujcie Tego Miejsca” – Czesław Cywiński

Sobota godzina dziesiąta,
jak każda sobota i godzina dziesiąta; czym się różni ?

Miałem w skromnym ogródku u mamy zasadzić
z innego ogródka różne kwiaty.

Taki mały prezent w tym dniu,
co nic takiego się nie działo – zwykła cisza.

Dym z papierosa, kilka łyków kawy, pobrudzone ręce,
i ziemia – ta ziemia która rodzi…

Ale ziemia też zabiera, niszczy, zabija –
jak onegdaj Katyń, jak w sobotę Smoleńsk.

Jakby jakieś dziwne zjawy malowały w kałuży twarze.

– Znaliśmy te twarze…
Ustka, 11 kwietnia 2010

Smoleńsk Katyń

budzę się w środku nocy
w zupełnej ciszy
– Smoleńsk Katyń

budzę się o świcie
w blasku słońca
– Smoleńsk Katyń

jadę do pracy
w zgiełku ulic
– Smoleńsk Katyń

próbuję normalnie pracować
opadają ręce
– Smoleńsk Katyń

jadę pod Pałac Prezydencki
zapalam znicze
– Smoleńsk Katyń

wracam do domu do żony do dzieci
domowa krzątanina
– Smoleńsk Katyń

kończy się dzień gasną światła
nie kończy się smutek nie gaśnie żal
– Smoleńsk Katyń
13 kwietnia 2010

________________________________

Yuna91

Matka Boska Smoleńska

Znów boso stąpa po lesie
Kaleczy stopy
o żelazne pióra
biało-czerwonego ptaka

– Matka utraconych
Rozrywa swą suknię
o połamane drzewa
wyciąga zakrwawione ręce
błądząc po omacku

– Matka zagubionych
Ogarnia płochliwym spojrzeniem
dymiące zgliszcza
Przytula do serca
popioły swych dzieci

– Matka spalonych
Czule obejmuje szczątki umarłych:
synów i córek
ojców i matek
sióstr i braci

– Matka niezastąpionych
Po jej zadrapanej twarzy
spływają palące łzy
w jej błyszczących oczach
odbijają się płomienie świec

– Matka niezapomnianych
Przy dźwiękach dzwonów
przy wyciu syren
Wiedzie swe dzieci
przed Oblicze Ojca

– Matka zbawionych.
Matko Boska Smoleńska
– módl się za nimi!

_________________________________

marian44

Powrócimy

Wyjdziemy z tych dołów śmierci
I powrócimy na Ojczyzny łono,
W równym szeregu, zwycięzcy,
Bo tak nas nauczono

By bić sie o prawdę i honor
Nawet gdy zabraknie broni,
To jeszcze jest Bóg – Honor – Ojczyzna,
Który jak tarcza nas chroni.

Bóg jest dla nas łaskawy,
Pozwolił nam w dolach odpocząć
I wybrać czas gdy Polska w potrzebie,
By walkę na nowo rozpocząć…

My wiemy, że Naród czeka,
Nie brak nam teraz generałów,
I kiedy trąbka do boju zawoła
Wstaniemy z tych śmiertelnych dołów.

Bo my tylko spoczęliśmy przed laty
Żyjąc w pamięci wielu ludzi,
Lecz nad Ojczyzna czuwały nasze duchy
Patrząc jak Naród pomału sie budzi.

To nic, że historia kołem sie toczy
I wróg pozostał nadal naszym wrogiem,
My wiemy, że czekać nie wolno,
Kiedy świt wolności stoi juz za progiem.

Wolności czystej jak brylant,
Bez obcych nam i przewrotnych idei,
Co mają człowieka w pogardzie
I tylko postaw sukna sie dzieli.

Lecz nas nie podzieli juz nic,
W dolach śmierci mieliśmy naradę,
A teraz dołączył do nas Wódz
I poprowadzi na zwycięską paradę.
20 kwietnia 2010

__________________________________

Budyń78

***
Piekło tym razem było przygotowane
Z Herbertem na pamięć i z Orwellem przeczytanym
Każdy szczegół tym razem dokładnie opracowany
Telewizja kolorowa i przekaz czarnobiały

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal
Kawałek po kawałku zaczęli nam odbierać
Tę, o której wciąż tak głośno śpiewacie i mówicie
Za którą tak niedawno oddawać szło się życie

Przyniósł wiosenny poranek nową bitwę o świadomość
Gdy mordowano posłańców, którzy nieśli złą wiadomość
Że nie można spać bez końca z przerwani na dokarmianie
Już dawno ucichły strzały i nic więcej się nie stanie

Krwi było zbyt mało, łez też nie wystarczyło
By zmienione w pustynię miejsce jeszcze raz ożyło
Gdy wrócili do domów ci, co wyszli na ulice
Przeklęły ich latarnie, zapomniane szubienice

Pamiętaj – mów zawsze prawdę, choć mówią, że to nie czas
Trudno mieć otwarte oczy, gdy w twarze wgryza się gaz
Wybór boli jak cios pałką i przygniata tak jak krzyż
Gardzisz sługami systemu, albo jesteś jednym z nich

_________________________________________________

Waldemar Rypiński


Smutne połączenie elit

Bardzo skupieni choć weseli
Rozstrzelanym przed laty cześć oddać mieli
Katyń w pamięci żyje 70 lat
O Katyniu zaczął zapominać świat
Teraz- musi przypomnieć sobie od nowa
Niepodległa Polska na to jest gotowa

Wsiedli w samolot i polecieli
Szczęśliwie opodal Katynia wylądować mieli
Ptak śmierci mgłę zesłał na ich głowy
By zabrać wszystkich okazał się gotowy
I znów kwiat elity został zerwany
Właśnie pod Katyniem Polsce odebrany

Boże i ciśnie się pytanie
Odpowiedz Polakom dobrotliwie na nie
Czyż nie dość Polska wycierpiała
Przez wojnę i niewolę co tak długo miała
Zabrałeś Prezydenta, kraju naszego głowę
Polityków, Generałów i żonę jego połowę

Dałeś panoszyć się śmierci po swym zmartwychwstaniu
Jakbyś nie mógł zapanować nad nią

I się zespoliły w Katyniu elity
Każdy Polak jest tym przybity
W półmasztu flaga w czerni, tylko orzeł biały
Smutno patrzy na kraj nasz cały
96-ciu! Wstańcie do apelu! Dzwon Zygmunta bije
Was żegnamy! A Polska niech żyje!!!
Cześć ich pamięci!!!

_______________________________________

SWD40

***

To był tylko zły los Panie Prezydencie.
Pan się dziwi, że tylko to i nic więcej?

Że mgła tam i tu nad mogiłą,
Lecz przecież oficjalnie Pana tam nie było.

Zły los z lasów Smoleńska,
Ostaszkowa, Miednoje, Starobielska,

Tamto Katynia odległe fatum
Kiedy brat chciał pokłonić się bratu.

On pragnął inaczej, ze wszystkich sił.
Więc może do Moskwy powinien Pan był?

Lecz Pan chciał prawdy rozniecić pochodnie!
Niezłomny, niepokorny, niepomny na historię!

Pan się dzisiaj gorzko uśmiecha, Panie Prezydencie.
Pan już wie, Pan poznał te ręce.

Wyciągnięte i zawsze gotowe,
Wyrwać serce, sięgnąć po Koronę.

Ręce, co tak bardzo potrafią się żegnać.
Ręce, co zdążyły już wybaczyć, pojednać.

To był tylko zły los Panie Prezydencie.
Zły los i nic więcej.

__________________________________________

Krzysztof Kobielski

Smoleńska defilada
(Pro memoriam – Pamiętamy 10 kwietnia 2010)

Anielski orszak niech po Ciebie wyjdzie
Wiernych żołnierzy z przestrzeloną głową
Ze związanymi z tyłu drutem dłońmi
W Katyńskim lesie mgła opadnie znowu?

Ostatni honor pustych oczodołów
Dla zdradzonego Syna polskiej ziemi
Posępny szereg stoi wyprężony
Konwulsją strasznej zgrozy oniemiały?

Stalowym szpadlem przyklepią mogiłę
Targowiczanie zaniosą się śmiechem
I uścisnąwszy kremlowskiego Brata
Pluną z szyderstwem nad grobem Polaka?

Spadł Orzeł Biały w ruską grząską ziemię
Moskiewską kulą serce ma przeszyte
Lecz pamięć żyje, Pamięć i Nadzieja
Co w strasznym lesie została zaklęta

Promienny Chryste, Boski Zbawicielu,
Jedyne Światło, które nie zna zmierzchu,
W mglistym tunelu kłamstwa daj nadzieję,
Że nie Zginęła jeszcze, Która ginie

Ty idziesz przed szpalerem cieni
Do końca dojdziesz – my za Tobą
Skrwawiony sztandar unurzany w ziemi
Bo cóż przed nami? Marsz tą samą – drogą

Zbrodni i kłamstwa ścieżka nieskończona
Krwi, cierpień, bólu oraz łez to padół
Lecz przyjdzie świt i wstanie umęczona
Ta Polska Pamięć z przestrzeloną głową

______________________________

Mariola Kruszewska

Kwiecień Miesiącem Pamięci Narodowej

Z pytania powstałeś,
w błoto/poemat* się obrócisz,
a Pan bezradnie rozłoży ręce.

Płatki białej magnolii
banalnie co rok będą rozbijać się o ziemię.

Smród z jelit trawiących beczkę soli
i nasz powszedni
perforuje tkanki sapiens.
Pęknięcie serca to tylko błąd w medycynie.

Zaokrąglimy do miejsca po przecinku
obywateli chronicznie cierpiących na odciski po założonych rękach
i płaczących pod Lorenca. Albo Mozarta – rzecz gustu.

W spiżowym kopcu łez i ta
za białym goździkiem nie z twojej ręki.

Trwa pościg za własnym ogonem.
Ale cóż to do wieczności?

*właściwe podkreślić
W dniu pogrzebu 18 kwietnia 2010

 

Nowa wojna polsko-polska

PiS idzie na wojnę!
Posłowie zebrali kałachy,
bagnety im sterczą spod pachy.
Prężą się hufce zbrojne.

Już słychać szczęk oręża,
a banda oszołomów
z okopów nadsięwłomu
pomidorami zwycięża.

Ach, straszna jest moc ich rażenia.
Giną prawdziwi POlacy,
i ich naczelny kacyk
od gazetowego bredzenia.

Szwadron beretów w mohairze
pozbierał swe różańce
i staje z nimi na szańce
bronić radyja rubieży.

Dziennikarz z piersią odkrytą
prowadzi na barykady;
nie odda wrogowi szpady
choć byłby nim sam Palikot.

W szeregach kamaryli
nieustraszona Staniszkis
granatem wyjętym spod fiszki
rozbija kolekcje motyli.

PiS straszy ogniem i mieczem,
Jakubiak do boju rzuca,
ta z kopią rusza na kuca,
co perłę w nocniku wlecze.

Nie będzie żadnej litości,
polegną dzieci w kołyskach,
co władzę by chciały odzyskać!
Wrogowi zbieleją kości!

Bo PiS to krwiożercza bestia,
rzuca się władzy do gardła,
bo władza mu władzę wydarła.
Obca jest bestii amnestia.

Smok ryczy, wróg kwiczy,
płoną miasta i WSIe.

Narodzie, obudź się!
7.07.2010 

zmiana laskowego króla

elekt se stuknął po raz ostatni
otarł łzę z oczka kapiącą
chustkami macha mu tłumek bratni
i żegna na stojąco

nie płaczcie po mnie lecz płaczcie nad sobą
ojcem wam byłem i matką
tego fotela jedyną ozdobą
wysokiej izby pomadką

bracia posłowie siostry posłanki
mnie do pałacu iść pora
na straży kłódki do zamrażarki
zostawiam wam gladiatora

młody on jeszcze jest i zielony
lecz się nauczy wam służyć
laskę tę krzepko będzie dzierżyć w dłoni
i nie zawaha się użyć

zapamiętajcie nasze układy
i nie zepsujcie struktur
i nie dworujcie sobie z Rady
choć teraz będzie do luftu

Pożegnanie Komorowskiego 10.07.2010

 

Jak MAKiem zasiał.

Siała Baba MAK;
napisała tak:
Polak pijak jest (i złodziej!)
kozaczył przy złej pogodzie
a samolot – wrak.

Raport uznał car:
nie padł żaden strzał,
zero świadków, brak wybuchów,
pilot Jaka miał miód w uchu,
reszta wniosków w art.

Cicho mi tam być!
Kto śmie Rosję lżyć?!
To nie wina kontrolerów,
wyszliście znów na frajerów
Całujcie nas w rzyć!
Po ogłoszeniu raportu 16.01.2011

__________________________________-

contessa

Wyklęci

Wy wszyscy kiedyś żywi, dziś tylko już świętej pamięci –
czy w snach swych najśmielszych śniliście, że dziś będziecie wyklęci?

Ze czci i wiary odarci, zdeptani, pluci zażarcie?
Dziś trumny Wasze dancingiem i pląsy na nich czarcie…

Komu drogie wspomnienie tych co przez śmierć swą przeklęci,
niechaj o zmroku w swym oknie zapali światełko pamięci…

Niechaj rozjaśnia drogi dusz w mroku niebios wędrujących
i parzy sumienia nikczemnych na ziemi, prawdę we mgle dławiących…
10.01.2011

_____________________________________________

Stanisław Romaniuk

Zamordowanym w Smoleńsku

Dlaczego milczysz brzozo biała ?
Na skraju stałaś, z dala od sosen,
Lecz zdobądź się na szczerą spowiedź.
Proszę cię przemów ludzkim głosem,
Szumem listowia prawdę powiedz.
W zieloną suknię obleczona,
Spoglądająca na obłoki,
Podobno byłaś skaleczona?
Z bólu płynęły twoje soki.
Piękna, dostojna i bez pychy
Widziałaś całą okolicę.
Proszę cię świadku, niemy, cichy,
Odkryj nam swoją tajemnicę.
Zbiorowa była to mogiła,.
Stalowy ptak i ludzi setka.
Czy pamięć twoją mgła okryła?
Czy ci grożono, że cię zetną?
Runął na ziemię orzeł biały,
Jego upadek MAK obwieścił.
Słyszałaś jęki, może strzały?
Czy płakał wtedy las z boleści?
Widziałaś, pancerz orła prują.
Błoto! – Ojczyzny honor plami.
W blasku księżyca czy się snują
Chłopcy w mundurach z orzełkami
Księża, wojskowi i posłowie,
Narodu najprzedniejsze córki.
Biali czy byli aniołowie
I napełniali krwią ampułki
Gdy wieść tragiczną lasy niosły
Na wszystkie cztery świata strony,
Czy wrzosy na tym miejscu wzrosły?
W kolorze lilla czy czerwonym?
Dlaczego milczysz brzozo biała?
Gdzie rośniesz, ziemia obca, grząska.
Zginęli ludzie, żyje chwała.
Powiedz, że tam jest Polski cząstka!

_______________________________

Henryk L. Rogowski

Smoleńska mgła

Mgła odeszła, słowa polskie  niewypowiedziane
by świat poznał to, co nam dobrze znane

Coś, co leżało, leży cierniem w sercu Narodu
by nie było więcej Katynia, mordów, głodu.

Mgła odeszła, pozostało cierpienie
nie może ten dzień, odejść w zapomnienie

Tak, jak roślina otwiera swe kwiaty o świcie
zgasło ludzi walczących o prawdę, życie.

Mgła odeszła z nad smoleńskiej ziemi
Czy tragedia ludzi, narody w pojednanie zmieni?

Powołałeś  Panie kwiat Polskiego Narodu
może tym razem, za cenę wymazania słów –
niewoli, mordów, głodu.

Tych, którzy odeszli zachowaj Panie
by Świat zrozumiał, nim dzień nowy wstanie

Że, aby słowa prawdy wydostały się z cienia
potrzeba tak niewiele, szczypta zrozumienia.

__________________________________

Wiesław Sokołowski

Pomnik umarłych i żywych

Krzyż z Krakowskiego
Przedmieścia
wzniesiony z lęku i trwogi
milionów

uświęcony –

naszą pieśnią
naszą mową

ma nie istnieć ?

Krzyż
i polskie kobiety
pod nim bite
azjatyckim sprytem

ma nie istnieć ?

Krzyż
wyświęcili
i wyparli się go zarazem
hierarchowie
judasze

ma nie istnieć ?

Krzyż
i otchłań co rośnie w nas
otchłań soczysta zielona
tak jakby z niej miała być
rzeźbiona suwerenna
korona

ma nie istnieć ?

Krzyż
szczerości, prawości
szacunku i godności

żywy ogień chwili
jeśli zapłonie staje się –

i wiecznością i pomnikiem
umarłych i żywych

ma nie istnieć ?
Rawka, dnia 25.10. 2010 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Wiersze i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Twórczość posmoleńska – wiersze zbierane z sieci

  1. Wiersze piekne, pelne powagi. Sam jestem autorem wielu podobnych wierszy. Pieknie pozdrawiam autorow…

  2. ewa-maria pisze:

    znalazłam swój wiersz. Wyrażam wyrazy uznania dla pozostałych autorów. Piękne, prawdziwe, wzruszające wiersze!

  3. yuhma pisze:

    Jeżeli pan Stanisław Romaniuk nas czytuje, proszę o kontakt.

  4. emka pisze:

    „Antologia smoleńska. 96 wierszy” – to wyjątkowa książka…
    Mija pięć lat od największej współczesnej tragedii narodowej Polaków i Polski – 10 kwietnia 2010, dnia, który przeszedł do historii Polski, Europy i świata jako zamach smoleński.
    Z tej okazji Stowarzyszenie Solidarni2010 przygotowało tom poetycki, na który złożyło się symbolicznie 96 wierszy powstałych pod wpływem wydarzenia, z którym musiał się wewnętrznie zmierzyć każdy z nas…
    Wielu poetów kilkakrotnie powracało do tego dramatycznego dnia, wspomnienia, motywu.
    Wielu – poświęciło mu osobne tomiki swoich utworów. Po 10 kwietnia powstało ich tak wiele, jak nigdy dotąd w historii polskiej literatury w żadnym momencie dziejów, pod wpływem jednego wydarzenia! I powstają nadal, tak jakby 96 Ofiar smoleńskich wciąż wołało o pamięć i o słowo, i jakby głosy te – usłyszane przez poetów – echem powracały w kolejnych wierszach. […]
    Więcej: http://solidarni2010.pl/30520-antologia-smolenska-96-wierszy.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.