Dowódca floty

 Admirał Józef Unrug to jeden z twórców polskiej marynarki wojennej oraz jej dowódca w czasie wojny 1939 roku. W niewoli zasłynął z nieprzejednanej postawy wobec Niemców, choć jego matka była saską hrabianką.

 

 

Godziemba [niepoprawni.pl]

Józef Michał Hubert Unrug urodził się 7 października 1884 roku w Brandenburgu niedaleko Berlina. Jego ojciec Tadeusz Gustaw był oficerem armii niemieckiej, w której dosłużył się stopnia generała majora. Matka Izydora von Bunau była saską hrabianką. Matka porozumiewała się nim po niemiecku, zaś ojciec starał się zaszczepić w nim polską tradycję oraz nauczyć go języka polskiego.

Po ukończeniu w 1904 roku gimnazjum im. hr. Nitzhum w Dreźnie, rozpoczął studia w oficerskiej szkole morskiej w Murwick, którą ukończył zostają podporucznikiem marynarki. Został następnie odesłany do eskadry stacjonującej na Morzu Chińskim, gdzie przebywał do wiosny 1909 roku, potem powrócił do Niemiec i służył na kilku jednostkach, uzyskując w 1910 roku awans na porucznika marynarki. Po dwuletniej służbie w charakterze instruktora w szkole chorążych marynarki wojennej, w 1913 roku ponownie został odkomenderowany do służby liniowej.

W czasie I wojny światowej służbę pełnił przede wszystkim na Morzu Bałtyckim, od latach 1915-1917 dowodząc kilkoma okrętami podwodnymi. Na jesieni 1917 roku został szefem flotylli szkolnych okrętów podwodnych. Służbę w niemieckiej marynarce wojennej zakończył 31 marca 1919 roku w stopniu kapitana, odznaczony Krzyżem Żelaznym I i II klasy.

Niemiecki u-boot podczas I wojny światowej

Silne przywiązanie do polskości wyniesione z rodzinnego domu sprawiło, iż opuścił szeregi marynarki niemieckiej i udał się do Warszawy, gdzie od końca listopada 1918 roku istniała – powołana przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, Sekcja Marynarki przy Ministerstwie Spraw Wojskowych. 1 maja 1919 roku szefem Sekcji (przekształconej wkrótce w Departament do Spraw Morskich) został kontradmirał Kazimierz Porębski. Józef Unrung (przyjęty do WP z dniem 1 kwietnia) w lipcu 1919 został wcielony do Polskiej Marynarki Wojennej w stopniu kapitana marynarki, a we wrześniu 1919 roku został mianowany naczelnikiem Wydziału Operacyjnego oraz pomocnikiem szefa Sekcji Organizacyjnej ppłk. Jerzego Wołowickiego.

Na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego Polska uzyskała bezpośredni 70 km (z Półwyspem Helskim około 140 km) dostęp do Morza Bałtyckiego. Kapitan został oddelegowany w końcu 1919 roku do przedstawicielstwa RP w Gdańsku w celu przejęcie brzegowych urządzeń nawigacyjnych.

Polska nie posiadała żadnych map nawigacyjnych, ich sporządzenie wymagało posiadania odpowiedniego statku. Jego kupno powierzono właśnie kpt. Unrugowi, który tak po latach opisywał to wydarzenie:

Po długich oczekiwaniach znalazł się odpowiedni obiekt: mały parowiec z podwójnym napędem śrubowym […]. Otrzymał nazwę „Pomorzanin”. Był pierwszym okrętem, na którym podniesiono wiosną 1920 roku polską banderę wojenną. Dziwnym zbiegiem okoliczności zostałem wówczas po raz pierwszy i chyba ostatni pełnoprawnym właścicielem statku. Ze względu na to, że pruski Gdańsk nie uznał polskiego rządu, zakup parowca był tylko możliwy na moje własne nazwisko”.

ORP „Pomorzanin”

Należy wspomnieć, iż pierwszy rej po Zatoce Gdańskiej odbył się 1 maja 1920 roku, na mostku stali kpt. Unrug oraz por Rychłowski – dowódca okrętu.

Po powołaniu w lutym 1920 roku Urzędu Hydrologicznego, na jego czele postawiono kpt. Unruga, do którego obowiązków należało przejęcie oznakowania nawigacyjnego praz kilkunastu pław i masztów sygnalizacyjnych. Równocześnie od czerwca pełnił funkcję dowódcy ww. „Pomorzanina”. Uczestniczył także w komisji do spraw wytyczenia granicy morskiej twardo broniąc polskiego stanowiska wobec delegacji gdańskiej., czym zyskał uznanie przełożonych. W tym samym czasie napisał memoriał, w którym za najważniejsze zadanie uznał budowę portu w okolicy Gdyni, słusznie oceniając brak możliwości wykorzystania urządzeń w Gdańsku oraz krytycznie odnosząc się do propozycji budowy portu w Pucku. Ostatecznie w końcu sierpnia 1920 roku zadecydowano o budowie portu w Gdyni.

We wrześniu 1920 roku kpt. Unrug został szefem sztabu Dowództwa Wybrzeża Morskiego, rozpoczynając wieloletnią współpracę z ówczesnym płk. Jerzym Świrskim. W ten sposób powstał duet wybitnych oficerów, którzy doskonale się uzupełniali i prawdopodobnie byli świadomi tego faktu. Pojawienie się Unruga w Pucku wywołało liczne komentarze, gdyż większość służących tam oficerów pochodziła z marynarki rosyjskiej i starała się dobierać współpracowników wedle klucza pochodzenia. Kpt. Unrug, który przez 15 lat służby w niemieje marynarce miał znikomą styczność z językiem polskim, miał kłopoty zwłaszcza z pisaniem w tym języku. Poprosił więc swego pomocnika Jerzego Kłossowskiego o pomoc.

Prosił abym zwracał uwagę na jego pisemne wypracowania, gdyż nie czuje się wystarczająco mocny w pisowni polskiej. Bardzo mi się podobało, takie szczere żołnierskie postawienie sprawy – wspomina Kłossowski.

W trakcie służby w Pucku, 5 lutego 1921 roku Unrug został awansowany na stopień komandora porucznika ze starszeństwem od 1 kwietnia 1920 roku.

Pod koniec 1921 roku Minister Spraw Wojskowych gen. Sosnkowski postanowił wydzielić ze struktury wojska marynarkę handlową, która miała podlegać Ministerstwu Przemysłu i Handlu. Wobec oporu wiceadmirała Porębskiego, realizację tego postulatu zlecono komandorom – Świrskiemu, Petelenzowi oraz Unrugowi. Ostatecznie prace zakończono w grudniu 1921 roku, a przygotowany nowy statut Marynarki Wojennej wszedł w życie 1 stycznia 1922 roku. W miejsce Departamentu do Spraw Morskich powołano Kierownictwo Marynarki Wojennej.

Admirał Kazimierz Porębski

Sprawa ta jednak doprowadziła do konfliktu Unruga z wiceadmirałem Porębskim, dążącym do ograniczenia uprawnień Komandora. W efekcie Unrug wystosował podanie z prośbą o zwolnienie z marynarki, co zostało zaakceptowane i z dniem 1 grudnia 1923 roku Józef Unrug został przeniesiony na własną prośbę w stan spoczynku. Po odejściu z floty osiadł w swoim majątku w Sielcu.

W maju 1925 roku doszło do kulminacji wydarzeń powszechnie zwanych aferą minową (zakupione na Łotwie miny miały ukryte wady techniczne, a przeprowadzona kontrola wykazała szereg nieprawidłowości w referacie broni podwodnej). Kmdr Świrski napisał bardzo krytyczny w stosunku do Porębskiego list do Ministra Spraw Wojskowych. Jego kopię wysłał do wiadomości także Unruga. Ten również napisał memoriał, w którym posunął się do stwierdzenia, iż nieszczęściem dla marynarki był jej szef, wiceadmirał Porębski, któremu brakowało jasno określonych długofalowych planów rozwojowych.

Nic dziwnego– pisał dalej komandor – że przy takim słabym i nieobliczalnym szefie, całe kierownictwo marynarki, a w pierwszym rzędzie służba materialnego zaopatrzenia okrętów i personelu, działała jak najgorzej.

Podsumowując swoje rozważania zaproponował cztery punktu, na których powinna się oprzeć sanacja marynarki. Po pierwsze postulował zmianę szefa KMW, po drugie weryfikację kadry oficerskiej, po trzecie cofnięcie lub zawieszenie wykonania ustawy, kasującej zróżnicowanie korpusu oficerskiego marynarki na morski, techniczny i rzeczno-brzegowy. Ostatni postulat dotyczył uniezależnienie marynarki wojennej od przepisów stworzonych dla wojska, gdyż – jak podkreślał – dopóki flota będzie powiązana z armia lądową, będzie zawsze traktowana niczym piąte koło u wozu.

Komandor Unrug podczas XI Zjazdu Legionistów odbiera nagrodę za najlepsze wyniki w strzelaniu artyleryjskim. Sierpień 1932. Nagrodę wręcza gen. Andrzej Galica

W połowie maja doszło do ostrego ataku na kierownictwo Marynarki Wojennej na forum sejmu, w wyniku której Porębski złożył dymisję. Jego następcą 19 maja został kmdr Świrski, jednocześnie Unrug powrócił do służby czynnej i został mianowany Dowódcą Floty.

Po przybyciu do Gdyni Komandor szybko zabrał się do pracy, starając się nadrobić ogromne braki w infrastrukturze oraz zadbać o właściwy wizerunek marynarki wojennej. Największy nacisk kładł na dyscyplinę, obowiązkowość, staranność i odpowiednią organizację działań.

Komandor był gorącym orędownikiem prowadzenia ćwiczeń na morzu i to zarówno na okrętach parowych, jaki na żaglowcach. W artykule opublikowanym na łamach „Morza” słusznie podkreślał, iż:

marynarz nie wyrabia się przy ławce szkolnej, tylko na pokładzie okrętu, przy kole sterowym, przy szotach żagli i wiosłach łodzi, przy dobrej i złej pogodzie, podczas dnia lub nocy.

Będąc świadomy braku takich jednostek rozpoczął starania o pozyskanie pieniędzy na ich zakup. Te działania zostały uwieńczone sukcesem trzy lata później, kiedy podniesiono polską banderę na ORP „Iskra”.

Oprócz ćwiczeń na morzu propagował rozbudowę zajęć z historii wojen morskich, aby uchroni oficerów od rutyny spowodowanej rosnącą dominacja techniki. W artykule zamieszczonym w „Przeglądzie Morskim” przytoczył znamienny cytat :

Nie okręty, lecz ludzie walczą. Dalej wyjaśniał, że: przyjmując pod uwagę jakikolwiek racjonalny stosunek wzajemny sił nieprzyjacielskich – zwycięża strona, która choć słabsza materialnie, rozporządza większymi walorami moralnymi swego wodza i wyższym stanem wyszkolenia personelu, przy czym najczęściej jedno stoi w zależności od drugiego.

Doświadczenia wyniesione z marynarki niemieckiej predysponowały Unruga do spełniania roli surowego, wymagającego dowódcy floty, któremu udało się zachować w flocie porządek.

W maju 1926 roku Unrug został awansowany do stopnia komandora, a w 1928 roku został stałym delegatem MSWojsk. w Komisji międzyministerialnej do spraw budowy poru i miasta Gdyni. Ta aktywna prawa zaowocowała powstaniem nowoczesnej bazy dla marynarki wojennej.

Kontradmirał Unrug (z lewej) wita w Gdyni marszałka Piłsudskiego powracającego z rodziną z Madery. Marzec 1933 r.

Równocześnie z pracą na rzecz floty wojennej, zaangażował się w rozwój marynarki handlowej, należąc do Rady Administracyjnej „Żeglugi Polskiej” oraz sportu żeglarskiego, będąc jednym z założycieli Yacht Klubu Polski.

Mimo zajmowania wysokiego stanowiska kmdr Józef Unrug miał niewielki wpływ na opracowanie koncepcji rozwoju polskiej floty, gdzie decydującą rolę odgrywał adm. Świrski.

Wzrost napięcia w Europie od połowy lat 30. nie miał jednak wpływu na sytuacje polskiej floty, której przygotowania obronne prowadzone byty ospale i dopiero ostatnie trzy lata przed wojną przyniosły pewne ożywienie. Najprawdopodobniej przyczyną takiej sytuacji było przekonanie kontradmirała (awans otrzymał 1 stycznia 1933 roku) Unruga, iż walka z Niemcami na morzu w obliczu przytłaczającej przewagi wroga oraz wyjątkowo niesprzyjających warunków obronnych skazana była na niepowodzenie.

Kontradmirał Unrug oprowadza Prezydenta Mościckiego po ORP „Mazur”. Lipiec 1937

Rozbudowywano jednak bazę na Helu, co nie uszło uwadze niemieckiego wywiadu, a grudniu 1938 roku utworzono Obszar Nadmorski, składający się z powiatu morskiego (wejherowskiego), kartuskiego oraz miasta Gdyni. Został on podporządkowany dowódcy Floty. W wyniku tych przekształceń Unrug uzyskał uprawnienia przypisane dowódcom okręgów korpusów.

Gorączka przygotowań wojennych zbiegła się z nawrotem wyjątkowo uciążliwej łuszczycy u Admirała, który od kwietnia do czerwca 1939 roku przebywał w szpitalu. 10 lipca 1939 roku zreorganizowano strukturę dowodzenia Obszaru Nadmorskiego. W miejsce Dowództwa Obrony Wybrzeża Morskiego powstały Dowództwo Morskiej Obrony Wybrzeża (kmdr Stefan Frankowski) oraz Dowództwo Lądowej Obrony Wybrzeża (płk Stanisław Dąbek). Całość tych sił została podporządkowana dowódcy Floty. W tej sytuacji w okresie pokoju Unrug pozostał podwładnym szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej kontradmirała Świrskiego, ale w momencie ogłoszenia mobilizacji podlegał bezpośrednio Naczelnemu Wodzowi.

Bohaterski pułkownik Stanisław Dąbek, dowódca Lądowej Obrony Wybrzeża, 19 września 1939 podjął decyzję o ewakuacji Kępy Oksywskiej, a następnie popełnił samobójstwo. W 1964 awansowany przez gen. Andersa na stopień generał brygady

W zakresie obrony Wybrzeża od strony lądu otrzymał za zadanie – obronę Helu, Gdyni, a na pozostałej części przedpola utrudnić nieprzyjacielowi posuwanie się przy pomocy niszczeń. Będąc świadomy, iż kwestie obrony na lądzie były mu obce, pozostawił swobodę w planowaniu działań obronnych płk. Dąbkowi. W tych warunkach realnym zwierzchnikiem Dąbka stał się inspektor armii gen. Władysław Bortnowski, i to on nadzorował przygotowania obrony lądowej na Wybrzeżu.

Zadania postawione dowódcy Floty w zakresie działań na morzu ograniczały się do przeszkadzania w komunikacji morskiej między Rzeszą a Prusami Wschodnimi. Tak sformułowany rozkaz pozostawiał dużo swobody w podejmowaniu właściwych działań.

 

Jeszcze rok przed wybuchem wojny – wspominał po latach – ale kiedy już groźba samotnej walki z Niemcami stała się aktualną, doszliśmy z adm. Świrskim do wniosku, że wobec prawie całkowitej przewagi ich w powietrzu większe nasze jednostki nawodne floty wojennej zostaną po niedługim czasie zniszczone i że należy je zawczasu wysłać z Bałtyku, do portów naszych potencjalnych sojuszników i że tylko Gryfa należałoby zatrzymać.

Admirał uważał bowiem, iż ocalenie trzonu floty było ważniejsze od spektakularnej samozagłady wobec przeważających sił niemieckich. Decyzja ta, słuszna z logicznego punktu widzenia, stała jednak w sprzeczności z realizowanym planem rozbudowy polskiej floty wojennej. W jakim więc celu budowano tak duże i drogie okręty, skoro nie przewidywano ich wykorzystania w przyszłej wojnie? Oczywiście w przypadku wojny z Sowietami sytuacja ta zmieniała się zasadniczo, polskie kontrtorpedowce miały osłaniać transporty z Francji, a polskie okręty podwodne działać na podejściach do Leningradu.

Wrak ORP „Wicher”

Plany Świrskiego i Unruga spotkały się z ostrym sprzeciwem Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych oraz Sztabu Głównego, jednak ostatecznie Śmigły uległ perswazji, pod warunkiem jednak, że do angielskich portów odejdą jedynie trzy okręty (kryptonim „Peking”). Najstarszy polski kontrtorpedowiec ORP „Wicher” miał pozostać na straży polskiego Wybrzeża oraz zapewnić osłonę dla stawiacza min ORP „Gryf” . Sam Unrug żałował potem , że „Wicher” nie został odesłany do Anglii razem z innymi kontrtorpedowcami.W trakcie prac sztabowych przyjęto jeszcze dwa plany, które miały zdeterminować pierwsze dni walki na morzu. Pierwszy z nim oznaczony kryptonimem „Worek” zakładał rozlokowanie polskich okrętów podwodnych w pięciu sektorach okalających polskie Wybrzeże i zwalczanie żeglugi nieprzyjaciela. Drugi oznaczony kryptonimem „Rurka” przewidywał postawienie zagród minowych przez ORP „Gryf” oraz dywizjon trałowców.

Po wybuchu wojny, dopiero o godzinie 10.30 Unrug, którego dotknął kolejny nawrót łuszczycy, nakazał rozpoczęcie operacji „Worek”, natomiast niepostawienie zagród minowych w nocy z 31 sierpnia na 1 września uznać należy za istotny błąd Dowództwa Floty, które szansę realizacji operacji „Rurka” w praktyce zredukowało do zera. Po wojnie Unrug tłumaczył swoją decyzję obawą przed utrudnieniem działania polskich okrętów podwodnych. Trudno jednak nie zauważyć, iż obie operacje kolidowały ze sobą, co nie najlepiej świadczy o pracy sztabu dowódcy Floty.

Dopiero po południu „Gryf” otrzymał rozkaz rozpoczęcia minowania polskich wód, jednak został zaatakowany przez niemieckie bombowce nurkujące. Okręt mimo braku bezpośrednich trafień doznał pewnych uszkodzeń oraz stracił swego dowódcę kmdr ppor. Stefana Kwiatkowskiego, którego zastąpił nieudolny kpt. Wiktor Łomidze.

Pierwszego dnia wojny Niemcy zniszczyli podczas nalotu bazę lotnicza w Pucku wraz z większością polskich samolotów.  Ocalałe samoloty Admirał nakazał ulokować w okolicach Jastarni, nie zgadzając się na nalot na Gdańsk lub pancernik „Schleswig-Holstein”. Decyzja Unruga nie zapobiegła zniszczeniu tych samolotów w dniu 8 września,

Dnia 2 września nakazał zawinięcie „Wichra” do portu na Helu i wyokrętowanie załogi maszynowej. Jego artyleria główna miała wzmocnić baterie im. Heliodora Laskowskiego. Również unieruchomiony w doku „Gryf” został przekształcony w nadbrzeżną baterię. Oba polskie okręty zostały zniszczone 3 września w wyniku ataku niemieckich samolotów.

Wrak ORP „Gryf” na helskim nabrzeżu

Te decyzje zapewniły niemieckiej flocie całkowite panowanie na Bałtyku, szczególnie iż polskie okręty podwodne przeżywały ciężkie chwile, nieustannie atakowane z morza i powietrza. Błędem było wyznaczenie okrętom rejonów przebywania na helskich płyciznach. Dlaczego podwodniak z krwi i kości, jakim był Unrug, zdecydował się na tak nieefektywne wykorzystanie pięciu posiadanych okrętów podwodnych? Niewiarygodnie brzmią jego powojenne tłumaczenia, iż początkowo okręty podwodne zajęły sektory blisko brzegu, bo spodziewałem się, że flota niemiecka z Gdańska i Piławy wykona operacje przeciwko naszemu Wybrzeżu.

Dopiero 5 września Unrug wyznaczył nowe szerokie sektory polskim okrętom podwodnym, które miały ułatwić im znalezienie celów do ataku oraz wyszukiwanie bezpiecznych miejsc do wypoczynku i ładowania akumulatorów. W drugiej fazie walk na Bałtyku znacznie pogorszyła się łączność z okrętami podwodnymi, których dowódcy wobec wyczerpywania się zapasów ropy zadecydowali o przejściu do Anglii („Wilk” i „Orzeł”) lub wpłynięciu do szwedzkich portów i poddaniu się procedurze internowania („Żbik”, „Sęp”, „Ryś”).

Walki trwały także na lądzie, do 19 września broniło się Oksywie, a jego obrońca płk. Dąbek popełnił samobójstwo. W tej sytuacji Półwysep Helski pozostał ostatnią twierdzą oporu nad Bałtykiem. Po upadku Warszawy, Unrug zwołał naradę, na której wszyscy obecni oficerowie zgodzili się na kontynuowanie walki, aż do października. Jednak 29 września doszło do buntu w 13 kompanii rezerwowej. Chociaż udało się go stłumić, podobna sytuacja miała miejsce następnego dnia w 12 kompanii rezerwowej. Obydwa oddziały złożone były z rezerwistów pochodzenia kaszubskiego, którzy wskazywali, że wojna została przegrana, a oni nie zamierzają osierocić swych rodzin. Ostatecznie Unrug nie zdecydował się na rozstrzelanie buntowników.

Kapitulacja Helu (zdjęcie niemieckie)

W tej sytuacji 1 października Admirał postanowił zaproponować Niemcom rozpoczęcie pertraktacji kapitulacyjnych, które zakończyły się 2 października 1939 roku.

Wojnę Admirał spędził w kolejno siedmiu obozach jenieckich. Niemcy byli przekonani, iż uda im się przekonać go do przejścia na ich stronę, szczególnie, że w jego żyłach płynęła niemiecka krew, a on sam spokrewniony był z wieloma znanymi niemieckimi rodzinami. Jednak życie boleśnie zweryfikowało te zamiary. Admirał pozostał nieugięty.

Podczas pobytu w Oflagu Spittal Unrug został odwiedzony przez delegację wysoko postawionych osobistości niemieckich, w skład której wchodził jego niemiecki kuzyn.

Gdy delegacja niemiecka weszła do pokoju admirała – relacjonował kmdr Ochman – jego kuzyn serdecznie go powitał, oczywiście w języku niemieckim. Admirał na powitanie odpowiedział po francusku. Wówczas zdziwiony kuzyn zapytał, czy już zapomniał języka niemieckiego, na co Unrug odpowiedział, ze zna go bardzo dobrze, ale postanowił nie używać go do końca wojny, na wiadomość o krwawej niedzieli, jaką Niemcy urządzili w Bydgoszczy.

Admirał Józef Unrug w oflagu Colditz (z prawej gen. Tadeusz Piskor, pierwszy z lewej kmdr Marian Majewski, szef sztabu obrony Helu)

Taka postawa Admirała zyskała mu wielki szacunek polskich oficerów, którzy wybaczyli mu jego oschłość, wyniosłość oraz nie utrzymywanie bliższych kontaktów z współtowarzyszami niewoli. Zaliczał się do ludzi, których można nie lubić, ale bezwzględnie należy szanować.

Należało go szanować – napisał Sławiński – za jego prawość charakteru i twarde, nieprzejednane stanowisko wobec Niemców.

Po wyzwoleniu oflagu w Murnau, w którym przebywał Admirał, wyjechał do Londynu, gdzie został I zastępcą szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej (był nim jego stary znajomy adm. Świrski), którą to funkcję pełnił do końca istnienia Polskiej Marynarki Wojennej na Zachodzie.

W marcu 1947 roku został mianowany zastępcą Generalnego Inspektora Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczeni do spraw personelu Marynarki Wojennej. W uznaniu dotychczasowych zasług we wrześniu 1947 roku został awansowany do stopnia wiceadmirała ze starszeństwem od 2 września 1946 roku oraz odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari IV klasy.

Po zakończeniu istnienia PKPR nie przyjął brytyjskiej emerytury, zdał egzaminy i otrzymał dyplom kapitana żeglugi wielkiej. W poszukiwaniu pracy zawędrował aż do Maroka, gdzie został zatrudniony w firmie „Fregata S.A.”, założonej przez znajomych z Gdyni. Po pewnym czasie przeniósł się do Comapgne Miniere d”Agadir. Po pewnym czasie przeniósł się do Francji, gdzie zamieszkał w domu rencistów w miejscowości Lailly an Val, gdzie do końca dni pracował jako kierowca ciężarówki wożąc żywność z pobliskiego miasteczka. Pełen godności nie chciał niczyjej pomocy. Nie przyjął też obywatelstwa francuskiego proponowanego mu przez rząd Republiki.

W czasie pobytu we Francji napisał szereg artykułów o powstaniu i rozwoju Polskiej Marynarki Wojennej. Często bywał też zapraszany przez Stowarzyszenie Marynarki Wojennej do Londynu.

Zmarł 1 marca 1973 roku w Lailly an Val, a pochowany został na cmentarzu w Montresol.

http://niepoprawni.pl/

Wybrana literatura:
Marynarka Wojenna. Materiały i opracowania
Polskie Siły Zbrojne w II wojnie światowej
C. Ciesielski – Polska flota wojenna na Bałtyku w latach 1920-1939 na tle bałtyckich flot wojennych
C. Ciesielski, W. Pater, J. Przybylski – Polska Marynarka Wojenna 1918-1980. Zarys dziejów
A. Cieślik – Admirał z Pałuk. Józef Unrug
J. Dyskant – Polska Marynarka Wojenna w 1939 roku.
J. Pertek – Mała flota wielka duchem
J. Sługocki – Wychowanie w Marynarce Wojennej II RP (1918-1939)
  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Historia, II wojna światowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Dowódca floty

  1. robo pisze:

    witam…

    zdjecie podpisane ” wrak ORP Wicher”, jest zle podpisane poniewaz nie jest to Wicher . Nasz niszczyciel nosił uzbrojenie głowne ,cztery działa [4 x 1 kalibru 130 mm].a tu widzimy uklad artylerii z Gryfa ktory miał sześć dział [2 x 1 i 2 x 2 kalibru 120 mm …]

    pzdr

  2. mr.kocur@gmail.com pisze:

    Dumny polski Admirał … Jakże brakuje nam dziś Go i jemu podobnych. Nie mamy po prostu warstwy przywódczej. Pozostał sam motłoch bez krztyny honoru …

  3. M.S. pisze:

    Nie brak nam honoru! Zjadła go najpierw duma, a później pycha. Z honoru pozostała tylko krzta (a nie krztyna).

  4. emka pisze:

    Admirał Unrug wrócił do Polski

    Dzisiaj po południu do portu wojennego w Gdyni wpłynął okręt ORP Kościuszko, na którego pokładzie przetransportowano z Francji do Polski szczątki adm. Józefa Unruga i jego żony. We wtorek małżonkowie zostaną pochowani na gdyńskim Cmentarzu Marynarki Wojennej.
    Dowódca floty w II RP i dowódca obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 r. admirał Józef Unrug zmarł w 1973 r. we Francji i został pochowany na cmentarzu w Montresor, gdzie siedem lat później spoczęła także jego żona Zofia.

    Przed dwoma laty Biuro Bezpieczeństwa Narodowego rozpoczęło starania o sprowadzenie do Polski szczątków małżonków. W efekcie w ostatnim czasie szczątki admirała i jego żony zostały ekshumowane z cmentarza w Montresor i przewiezione do francuskiego portu wojennego w Breście. 25 września trumny wniesiono na pokład fregaty ORP Kościuszko, która tego dnia wyruszyła w drogę do Gdyni.

    W niedzielę po południu, po pięciu dniach podróży, okręt wpłynął do Portu Wojennego w Gdyni. Tutaj trumny zostaną przeniesione na mniejszą jednostkę i na jej pokładzie przetransportowane do Helu, gdzie w poniedziałek zaplanowano pierwszą część uroczystości pogrzebowych.

    Właściwy pochówek, z państwowym ceremoniałem i udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, odbędzie się we wtorek w Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni.

    Urodzony w 1884 r. Józef Unrug w 1907 roku został oficerem niemieckiej Cesarskiej Marynarki Wojennej. W I wojnie światowej dowodził okrętami podwodnymi, był też dowódcą flotylli okrętów szkolnych. W 1919 r. wstąpił do Wojska Polskiego w stopniu kapitana marynarki. W 1939 r. dowodził obroną polskiego wybrzeża, które poddało się jako jedno z ostatnich miejsc w kraju. Był jeńcem kilku oflagów. Po uwolnieniu w 1945 r. uczestniczył w rozwiązywaniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, żył na emigracji w Wielkiej Brytanii i Francji.

    W ostatnich dniach poinformowano, że – decyzją prezydenta Andrzeja Dudy, na wniosek szefa MON Mariusza Błaszczaka – wiceadmirał Józef Unrug został mianowany na stopień admirała floty.

    za: http://m.niezalezna.pl/238434-admiral-unrug-wrocil-do-polski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.