Anna Błachucka – Tryptyk smoleński

42. Sonet smoleński I

Żeby zrozumieć tę śmierć – trzeba czasu…
Ludzie wargami przebierają ciszę
wierząc, że jest gdzieś takiej mocy zasób,
który pomoże pojąć i zrozumieć

Na dziewięćdziesiąt sześć serc prawdy łkanie,
a z nut znaczonych krwią  na wieloliniach
drzew, czytać mimo wszystko – POJEDNANIE,
słabo widoczne w snach, w rozpaczy silniach!

Zieją niemocą Wielcy Sprawiedliwi…
Jakiej to miary i kto nie mógł znaleźć,
że w oszalały bezkształt zapiekł żywych?

Mnogie „ DLACZEGO” stokroć większe „ALE”
pytają serce, czy „to Polska właśnie”?
Ostatni transport losu! Bez wyjaśnień.
10.05.2010

43. Sonet smoleński II

Intencjom moim brak mocy i barwy.
Biel-czerwień flagi czernią dzieje znaczą.
Na głos odjętych od ust słów – nikt z martwych
nie wstanie… Media uczenie tłumaczą,

że strzępy danych składają się w całość.
Strzępy ciał ludzkich żadna siła ziemska
nie zbierze w życie. Życie uleciało
w biel mgły porannej, nad laski Smoleńska.

Żałoba – nauką jest. Ciężką nauką…
Napływa tyle żalu. Smutne twarze
tłumaczą losy polskie – dzieciom, wnukom

szukając sensu dla ostatnich zdarzeń.
Zdradliwe życia i śmierci – boisko!
Z każdego punktu śmierć ma bramkę blisko.
15.04.2010

44. Sonet smoleński III

Niezdarnie słowem składam chwilę tamtą.
Śmierci pośpiesznej wypominam straty.
Zbliżam się kornie do pękatych amfor
bólu i żalu dzieci, ojców, matek…

Tezy historii chcą założeń krwawych;
jeżeli DOŚĆ krwi – to prawda przeżyje.
Ale DOŚĆ wzięło tyle istnień prawych,
że miara nie jest na głowy niczyjej.

Kiedy to i w kim ten czas się odrodzi?
Kiedy to i w kim miłość zmartwychwstanie?
Słów taki ogrom, a sens gdzieś uchodzi,

pytanie wznieca następne pytanie.
Człowiek zależy od ogromu rzeczy,
które od niego nie zależą przecież…

45. Sonet wolny
pamięci Anny Walentynowicz

Tak oczywista i prosta w odruchach
Ludzkich, że w danych jej życiu ustrojach
„nierzeczywista” wprost była. W swych ruchach
Ponad zastane prawo, ponad bojaźń

Stawała nie raz oko w oko z górą
Kłamstw, niebezpieczeństw…Zbrojna w prawdy haki
Znak „ Solidarniość” – trzymała oburącz,
Sercem wskazując wolnościowe szlaki.

Energii – „dwieście siedemdziesiąt procent”
Na spraw potrzeby – z siebie uwalniała
Nad podziw często. Siłą własnych ocen

Zdzierała „lukier” i pokazywała
Zakalce władzy. Toteż bratnie dłonie
Wstrząsnęły kiedyś stocznią w jej obronie.
20.05.10

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, III RP, Wiersze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Anna Błachucka – Tryptyk smoleński

  1. anna BŁACHUCKA pisze:

    Wierszu mój

    pozwól mi się zbliżyć do granic krzywdy i bólu
    pomagaj mi się przedrzeć
    przez pola poniżeń
    i zasieki podejrzeń stron
    pozwól na moment wdepnąć
    w krainę czystego zaufania do świata
    bym mogła wyprostować duszę
    i uwierzyć
    że ze smoleńskiej śmierci wykwitnie życie
    i zrozumieć
    że ICH niewinność była konieczna

    kwiecień 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.