Artyści o Smoleńsku – w drugą rocznicę…

W drugą rocznicę smoleńskiej tragedii, upamiętniając ofiarę poległych 10 kwietnia 2010, zorganizowano spotkanie poetycko-muzyczne „Artyści o Smoleńsku” – 14 kwietnia 2012 we Wrocławiu w kościele pw. Najświętszej Marii Panny na Piasku. Spotkanie poprzedziła Msza Święta z homilią ks. Mirosława Drzewieckiego.

PROGRAM

1.  Michał Lorenc „Wyjazd z Polski”
– gra Paweł Ożga (organy)
[ti_audio media=”47175″ autoplay=”1″]

2. Ks. Mirosław. Drzewiecki – „Raptularz”
– czyta Autor

Diabeł zaszalał? Czy Bóg dopuścił? A może jedno i drugie, jak w starotestamentalnej Księdze Hioba?… To był straszliwy szok. W sobotni poranek wigilii przed Świętem Miłosierdzia Bożego, gdy w Lesie Katyńskim przygotowywano się do Mszy św. i oczekiwano na Prezydenta RP, jak grom z jasnego nieba spadła na Polskę potworna wieść o katastrofie samolotu. Nikt nie przeżył z całej delegacji państwowej lecącej z Warszawy do Smoleńska. Gdy w sobotę usłyszałem o katastrofie pod Smoleńskiem, pomyślałem zupełnie niespodzianie i po prostu: to musiało się stać! (Panie, wybacz). Nagromadzenie w polskiej przestrzeni publicznej tyle nienawistnych myśli i słów, złych opinii i życzeń kumulowanych i wysyłanych przy byle okazji politycznej w jednym kierunku, musiało eksplodować. Duchowość człowieka (także ta zła) nie zamyka się we własnym wnętrzu. Zło się wylewa, solidaryzuje z podobnym, kusi i buzuje między umysłami i sercami, sycone bezkarnością urasta do miar kuriozalnych i wybucha. Zło myślane potrafi skutkować złymi czynami. Inteligencja szatańska nie krępuje się bezbronnością drugiego. Raczej odwrotnie, podnieca ją pokorna i nieprzekupna uczciwość, atakuje i w końcu niszczy.
Zło, wywodząc się z wolności człowieka, nie potrafi jednak przewyższyć mocy Boga. Ludzie dziś pytają, gdzie był Bóg w tej tragicznej godzinie? – Tam, gdzie zawsze, przy człowieku cierpiącym. Gdy nienawiść sprowokuje tragiczną śmierć, przy człowieku skoszonym staje Jezus Zmartwychwstały i otwiera kwitnące łąki Wieczności.

3. Remigiusz Szuman „Nie na darmo”
– wykonuje Autor

4. Free Your Mind „Ptaki”
– recytuje Jacek Zawada

nazajutrz
około wpół do szóstej rano
słyszałem na drzewie
jak ptak do ptaka mówi
o wielkim ptaszysku
co ludzi do ziemi zabrało

i zlecieli się, mówi
inni ludzie przeszukiwać
ziemię, burą trawę, Las
skrzydła ptaszyska przetrząsać
ryć kopać rozgrzebywać Teren
nie znaleźli tamtych, mówi

bo tamci gdzieś podziemnymi korytarzami
powędrowali
zostawili wszystko za sobą
jak noc dzień zostawia
ponieważ tamci, mówi dalej ptak
tamci, mówi
tamci dowiedzieli się że tam
w jeszcze ciemniejszych głębinach
wodnistej ziemi, gdzieś w okolicach ognia
mieszkają ludzie z przestrzelonymi głowami

ptak przeskakuje z gałęzi
na gałąź
otrzepuje się z deszczu kwietniowego
ale kwiecia jeszcze nie ma
w powietrzu
konary lekką zielenią pociągnięte
wiosna niby jest lecz bezwonna
nic nie pachnie
czuć tylko słony deszcz
na ustach

tymczasem, ciągnie opowieść ptak
wokół tamtego ptaszyska
co ludzi zabrało
ziemia się już zstępuje
chowając walizki długopisy telefony
bukiety zdjęcia krawaty torebki
i nikogo nie wypuści, mówi
mówi też ptak, że ziemia nie powie
gdzie są wszyscy
z podziemi
bo czeka na następnych

17.  Roman Misiewicz „Kto”
– czyta Małgorzata Jaszczuk-Surma 

kto ślad zaciera myli tropy
niszczy dowody wersje mnoży
łże podle patrząc prosto w oczy
raz się nabija raz nas trwoży

kto preparuje taśmy prawdy
kto w tym paluchy macza brudne
kto do fałszerstwa wciąga gwiazdy
estrady media instytucje

któż nas fałszywie naprowadza
eter wypełnia to znów czyści
pogruchotana leży naga
prawda ubita z nienawiści

kto knebel gorzki nam zakłada
by krzyk sprzeciwu sprawnie stłumić
kto w dzień i w nocy nas napada
krępując wolę zmysły umysł

kto w nas rozpala gniew piekielny
czy towarzyszem jest czy wrogiem
ten kto rozszczepia wspólny język
szczując wzajemnie przeciw sobie

 

20. Piotr Wolter „10.04.2010”
– wykonuje Autor

Dokąd jadą te samochody?
Gdzie wiozą brzemię rozpaczliwe?
Przez dywan z tulipanów łodyg
Jadą obudzić to, co żywe.

Czemu dyżurni krzywią oczy?
Łzy wyciskają niczym bździnę?
To strach ich dławi, że wyskoczy
Motłoch wtłoczony w koleinę.

Tłum czarny przeczyć będzie sobą
Liczbom kupionym za walutę.
W dywan przed trumną i osobą
Wdepcze milionem butów butę.

Wartą ochroni żołnierz, harcerz.
Od ciosów, jadów już bezpieczny.
Niemrawo mu kuliśmy pancerz,
W pancerzu legnie ostatecznym.

Połóżmy tylko blisko szablę,
By była choć w zasięgu ducha.
Niech nie przystąpi żadne diablę!
Słyszysz tę ciszę? To świat słucha!

 

21. Sara Szuman  „Dlaczego?”
– wykonuje Autorka

5. Dominika Świątek „Modlitwa smoleńska”
– wykonuje Adam Łapacz

Niesiemy modlitwy przed Twoje ołtarze
My z Gdańska, Wrocławia, Krakowa, Warszawy
Bezradni świadkowie tragicznych wydarzeń
o łaskę prosimy, Cię Panie łaskawy

Cierpimy za swoje i nie swoje winy
pod presją sąsiadów z zachodu i w wschodu
i trudno nam pojąć dlaczego tracimy
co lat kilkadziesiąt elitę narodu

lecz choćby zapalił się świat w jednej chwili
wytrwamy przy Tobie Chrystusie Zwycięski,
a ci co najwierniej ojczyźnie służyli
znów idą do nieba nad lasem Smoleńskim…..

6. Tadeusz Zachara „10 IV 2010”
– wykonuje Autor

Stało się
a może jednak nie
może spróbować zamknąć oczy
zasnąć i obudzić się po złym śnie

Stało się
jak obuchem w głowę
drży jeszcze ostatni akord
niedokończonej symfonii
w mglistym powietrzu dopala się
ostatni znicz

Stało się
tego filmu nie puści już nikt
w odwrotną stronę
wylądowali
na miejscu swego przeznaczenia

Stało się
tajemnicę zabrali ze sobą
do zatrzaśniętych trumien
czarna skrzynka czarna łubianka
dochowa milczenia niezawodnie
i milczeć będą drzewa
które to widziały

Stało się
trafiony odłamkiem uśpiony żubr
otwiera szeroko oczy ze zdumienia
ryk uwiązł mu w gardle
zbiera się do galopu
w swoją ostatnią szarżę

7. Wojciech Wencel „In hora mortis”
– muzyka i wykonanie: Marcin Skrzypczak

Jeszcze Polska nie zginęła póki my giniemy
póki nasi starsi bracia wędrują do ziemi

tam tajemne biją źródła tryskają strumienie
tam śmierć pada na kolana przed wiecznym istnieniem

tam zabici w ciemnym lesie modlą się za nami
tam powstańcy do Śródziemia idą kanałami

ścieżka wiedzie przez grób Pański – nie ma innej drogi
trzeba się owinąć w całun biały i czerwony

gdy przestaną nas hartować strzałem w potylicę
samoloty będą spadać za lub przed lotniskiem

mroźny wiatr ze wschodnich kresów wciąż nam wieje w plecy
gnie się trzcina nadłamana tli się płomyk świecy

a im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje
tym gorętsze składaj dzięki że jesteś Polakiem

naród tylko ten zwycięża razem ze swym Bogiem
który pocałunkiem śmierci ma znaczoną głowę

8. Jacek Trznadel „Stratosferyczni”
– muzyka i wykonanie: Antoni Kamiński

oni wracają choć bardzo zmienieni
bez rąk i nóg i bez twarzy
na okrutnej smoleńskiej ziemi
leżą strąceni Ikarzy

stratosferyczni po niebieskiej toni
do ojców lecieli Ikarzy
spaleni śmiertelną bronią
już nic złego im się nie zdarzy

ze swych ciał potrzaskanych wysiadają
kto ma rękę lub nogę szczęśliwy
jak to trupy pożegnalnie nas witają
i próbują mówić jak to żywi

rozerwani jeszcze o coś proszą
machają odrąbanymi rękami
choć jak bagaż wstydliwy się noszą
idąc z oderwanymi głowami

po kolei znakiem tajemnym
ręką przyłożoną do serca
przenikają w nas wiedzą podziemną
znają twarz strasznego mordercy

choć na baczność leżą na trawie
jeszcze ustami ruszają choć niemi
wierni aż do końca sprawie
nie zginęła tylko my giniemy

spojrzyj w górę rozpatrz się po niebie
płyną we krwi uprane obłoki
stratosferyczne wszystkie obok siebie
wiecznie żywe w korabiu wysokim

 

9. Wojciech Wencel „Ikar”
– recytuje Jacek Zawada

Jego mityczny upadek nie został zauważony
w mieście wciąż handlowano złotem i bawełną
pług brnął przez czarną ziemię okręty płynęły
a pasterz przeliczywszy setkę pańskich owiec
stał odwrócony do morza barczystymi plecami
i marzył o niebieskich migdałach

gdyby nie pióra na wodzie można by pomyśleć
że nic się tu nie stało (Codzienność zawsze zwycięża,
jest trwalsza od wielkich tragedii.)
lecz my czuliśmy grozę patrząc na ten pejzaż
bo się nie zabliźniła jeszcze rana świata
i powietrze drgało jak ciało skazańca

pytanie: szpony bestii czy sztylety słońca
w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia
bowiem ciemna istota jest zawsze ta sama
sprowadzić z wysokości i unurzać w błocie
spoza ram obrazu przyglądał się nam uważnie
sprawca: demon wschodu lub demon południa

 

10. Jacek Kowalski – Antyfona do pieśni o słowach Chrystusa „Nie możecie dwom panom służyć”

Trudno przyznać, trudno, bo to w niczym się nie mieści –
ale wiadomym jest, że tak się stało –
że tę samą jedną wiarę wyznajemy jeszcze,
a nie mierzymy świata jedną miarą.

Że te same książki w naszej pamięci szeleszczą –
czytamy w nich to samo, nie to samo.
Odkąd podzieliło nas dziewięćdziesięciu sześciu –
dziewięćdziesięciu sześciu nas złamało.

Odkąd jedne i te same słowa jednym z nas brzmią śmiesznie,
a drugim wiekuiście urągają,
odkąd podzieliło nas dziewięćdziesięciu sześciu –
dziewięćdziesięciu sześciu nas złamało.

A tu nam mówią, że to przecież wie się samo przez się,
że czas zrozumieć, żeby się nie rozumiało,
że czas zawiązać sobie oczy ściślej jeszcze
bardziej nie widzieć niż się nie widziało.

Nie chcieć wiedzieć bardziej jeszcze niż się dotąd nie chce,
zapomnieć bardziej niż się zapomniało,
czas nie mówić, czego żaden wypowiedzieć nie śmie,
by się to samo przez się rozumiało:

Że lepiej, że zginęło tych dziewięćdziesięciu sześciu
niżeli miałby zginąć cały naród…

Ciemne dnie,
Wicher dmie,
Z chmur wypada grom.
Zdrada chce
Nająć mnie
W służbę panom dwom!

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Mówią: „Stój!
Na nic bój
Przeciw hufcom stom!”
Mówię sam:
„Jakże mam
Służyć panom dwom?”

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Rad, nie rad,
Nie chcę zdrad,
Na pohybel łzom
Wolej krzyż
Ponieść, niż
Służyć panom dwom.

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Bo tam blask
Bożych łask
Świeci wiecznym dniom.
W świetle cnót
Boży lud
Widzi chwałę swą.

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Gdzieżbym śmiał
Rajski dział
I do niebios prom
Stracić przez
Grzeszny kres:
Służbę panom dwom!

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

11. Krzysztof Koehler – autorski program i wykonanie

12. Szymon Babuchowski – „Tren smoleński”
– wykonuje Autor

13. Szymon Babuchowski/Patryk Filipowicz – „Poszli w głąb lasu”

Tren smoleński
jest przejście w tamtym lesie – uchylone okno
przez które wyfruwali z piwnicy na światło
jakby ostry świst kuli zmieniał ich w aniołów
jakby im rosły skrzydła od jednego strzału

w prześwicie widać łąkę i czerwone maki
Polskę o której śnili której ani oko
ani ucho nie pozna – tylko ziarnko wiary
wrzucone tu przez okno kiedyś wyda owoc

w to przejście wpadli teraz jak żywe pochodnie
i płoną razem z nimi na wspólnym pogrzebie
jest przeciąg w tamtym lesie – wywiewa przez okno
samolot nawleczony na ucho igielne

* * *
Starym Poetom

Poszli w głąb lasu Ku nieskończoności
Trzymając się za ręce szli ścieżką skrzydlatą
Przeszli przez horyzont i znikli nam z oczu
Więc je zamykamy i trwamy w tym marszu

A Oni idą dalej Oni nas prowadzą
W stronę słabego światła w końcu korytarza
Echo przynosi głosy szczątki dawnych rozmów
Tulimy strzępy ubrań Odkurzamy obrazy

14. Mirosław Woźniak „Tryptyk katyński”
– czyta Janina Danielewska

I. Czuwanie

Jeśli ktoś czuwał, to diabeł,
jeśli ktoś czuwa, to Bóg.
Odżywa krew, która dawno
wsiąkła w katyński dół.
Wzbiera, ku górze idzie,
ziemia w jar się rozpęka,
by przyjąć gości z zachodu,
przywitać ich w Smoleńsku.
Za nimi kraj mały został,
z dawnej wielkości odarty.
Nie wiem, kto gra na górze
z nami w znaczone karty.
Samolot kreśli kręgi,
a wokół mleczna mgła.
Wielkie się siły zwarły.
Idzie smoleński las.

II. Coś

coś się wydarzyło kiedyś
między Gibraltarem a Katyniem
coś się stało teraz
pod Smoleńskiem
dokonało się
dopełniło
domknięty został krąg
coś niby wiem rozumiem
nie rozumiem ni w ząb

III. Las

przyszedł do mnie dziś w nocy
smoleński las
w milczeniu sosny i brzozy
i tamten czas

w krąg czaszki przestrzelone
– czegóż chcesz od nas Panie?
odmówiłyśmy zdrady
żeby odmówić różaniec

chciałem wyrwać się uciec
lecz nie będę miał siły
zbyt hojne są Twe dary
z narodowej mogiły

 

15. Marta Jaszczuk „Jest las”
– wykonuje Autorka

16. Zbigniew Herbert, muz. Przemysław Gintrowski „Guziki”
– wykonuje Grzegorz Zachara

Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
z głębin wychodzą na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie

są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
lecz jak zmartwychstać mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi

przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las

tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów

 

18. Andrzej Kołakowski „Warszawa – Smoleńsk”
– wykonuje Radosław Książek

Znów kwiecień, a więc znowu trzeba lecieć
I znowu ktoś mi odwołuje lot
Podobno z Polski śmieją się na świecie
I lecieć tam to nierozważny krok

I mówią po co latać właśnie tam
Gdzie już przed tobą inni polecieli
Że zwykły ze mnie prostak, gbur i cham
Tak wczoraj w telewizji powiedzieli

Zawiozą mnie za darmo do Murmańska
Otwarty jest przede mną Magadan
Otwarte dzisiaj wszystkie świata państwa
I tylko Smoleńsk nie otwiera bram

Ja musze jeszcze dzisiaj stanąć tam
Gdzie słychać jeszcze strzały sprzed pół wieku
I dotknąć wciąż niezabliźnionych ran
I ziemi, z której ciągle krew wycieka

A oni wciąż, że lecieć nie mam prawa
Że lecieć tam to polityczny błąd
Że teraz już skończyła się zabawa
Bo lecieć mi zabrania polski rząd

Ten lot to polityczna przecież sprawa
Pismaków wynajętych zawył chór
Ze zgrozy cała trzęsie się Warszawa
I wyje z oburzenia gdański dwór

A nad Smoleńskiem nieprzejrzana mgła
Lot zakazany skończył się już prawie
I nagle huk i krzyk i błysk i blask
I cisza, którą słychać wciąż w Warszawie

19. Przemek Bogusz „Ballada smoleńska”
– wykonuje Przemysław Pietrzkiewicz

Ludzie przecież nie są tacy źli,
więc po co mnożyć teorie spiskowe?
Świat wygląda całkiem nieźle gdy
patrzeć nań przez szkło kontaktowe.

Nie trzeba na to żadnych dowodów,
bo to jest prawda ogólnie znana,
że nic nie łączy tak dwóch narodów
jak krew na ich ziemi przelana.

I czas tu chyba nic nie zmieni –
epoka za epoką mija –
im więcej naszej krwi w tej ziemi,
tym nas silniejsza wiąże przyjaźń

Ludzie przecież nie są tacy źli…

Przez lat dwadzieścia trwałe więzy
zanadto nam się rozluźniły,
więc trzeba wzmocnić je czym prędzej
i nie żałować przy tym siły!

Niech zabrzmi znów w Zielonej Górze
tak jak przed laty pieśń przyjaciół
(pewnie by wielu żyło dłużej,
gdyby ich język znał Protasiuk).

Ludzie przecież nie są tacy źli…

Miarą kultury i postępu
stosunek jest do adwersarzy,
nas nikt nie wrzuca do ustępu,
nie strzela się do dziennikarzy.

Ci zresztą wiedzą już jak słowem
obronić rację stanu polską –
lepiej być żywym Miecugowem,
niż przyzwoitą Politkowską.

Ludzie przecież nie są tacy źli…

Gdy już przeniosą nam stolicę
do leśniczówki w Ruskiej Budzie,
gdy spod Pałacu znikną znicze
i krzyż zabiorą światli ludzie,

Gdy wyzwą cię od oszołomów
wreszcie „przyjaciół” naślą rano –
pamiętaj: Ty tu jesteś w domu!
A oni… Długo nie zostaną!


22. Remigiusz Szuman „Front”
– wykonuje Autor

23. Wojciech Wencel„Pani Cogito”
– muzyka i wykonanie: Marcin Skrzypczak

Pociemniało twoje miasto o północy
od nabrzeży po łagodne zbocza moren
w betonowych blokowiskach się położył
ulepiony z małych ludzi wielki golem

dawno ucichł wspólnotowy śpiew pod bramą
raz na zawsze skonfiskował czas ulotki
do galerii – tych handlowych – tłumy walą
ruski czołg jak stał tak stoi obok stoczni

może wcale cię nie było na tym świecie
może jesteś wymyślona przez Herberta
byłaś wierna zaręczona z ciemnym kresem
nie umiałaś po salonach się wałęsać

teraz śpisz ale pilnują cię Judasze
co w tej ziemi zakopali wór srebrników
na monecie księżycowej pełnym blaskiem
świeci twój ateński profil: sprawiedliwość

24. Maria Dobrycz „Dziewczyna z tupolewa”
– muzyka i wykonanie: Antoni Kamiński

25. Janusz Uhma „10.04.2010”
– wykonuje Autor

Przeciekła nam Polska między palcami,
umknęła w lasy jak ogar gończy.
Zostało tylko natrętne pytanie:
czy wszystko musiało się tak skończyć?
Więc wszystko musi się tak skończyć…

Czy zawsze po wiośnie burzliwych myśli,
których ospałe lato nie ziści,
po listopada burzliwych słotach
musi nadejść zimy martwota?
Musi nadejść zimy martwota…

Czy coś się stało? Ja tylko płaczę.
Przecież to tylko trzęsienie ziemi…
Ale wiem jedno ? musi być inaczej,
coś wreszcie musi tu się zmienić…
Chyba powinno coś się zmienić?

 

26. Jacek Kaczmarski „Zbroja”
– wykonuje Olga Bojar

Dałeś mi Panie zbroję
Dawny kuł płatnerz ją
W wielu pogięta bojach
Wielu ochrzczona krwią
W wykutej dla giganta
Potykam się co krok
Bo jak sumienia szantaż
Uciska lewy bok

Lecz choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To przecież w końcu ważna rzecz
Zbroja

Magicznych na niej rytów
Dziś nie odczyta nikt
Ale wykuta z mitów
I wieczna jest jak mit
Do ciała mi przywarła
Przeszkadza żyć i spać
A tłum się cieszy z karła
Co chce giganta grać

Lecz choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To przecież w końcu ważna rzecz
Zbroja

A taka w niej powaga
Dawno zaschniętej krwi
Że czuję jak wymaga
I każe rosnąć mi
Być może nadaremnie
Lecz stanę w niej za stu
Zdejmij ją Panie ze mnie
Jeśli umrę podczas snu

Bo choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To przecież życia warta rzecz
Zbroja

Wrzasnęli hasło „wojna”
Zbudzili hufce hord
Zgwałcona noc spokojna
Ogląda pierwszy mord
Goreją świeże rany
Hańbiona płonie twarz
Lecz nam do obrony dany
Pamięci pancerz nasz

Więc choć za ciosem pada cios
I wróg posiłki śle w konwojach
Nas przed upadkiem chroni wciąż
Zbroja

Wywlekli pudła z blachy
Natkali kul do luf
I straszą sami w strachu
Strzelają do ciał i słów
Zabrońcie żyć wystrzałem
Niech zatryumfuje gwałt
Nad każdym wzejdzie ciałem
Pamięci żywej kształt

Choć słońce skrył bojowy gaz
I żołdak pławi się w rozbojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja

Wytresowali świnie
Kupili sobie psy
I w pustych słów świątyni
Stawiają ołtarz krwi
Zawodzi przed bałwanem
Półślepy kapłan łgarz
I każdym nowym zdaniem
Hartuje pancerz nasz

Choć krwią zachłysnął się nasz czas
Choć myśli toną w paranojach
Jak zawsze chronić będzie nas
Zbroja

27. Marcin Wolski „Golgota”
– muzyka i wykonanie: Marcin Skrzypczak

Z nieludzkiej ziemi, tam, gdzie grób
pod nowym grobem się ugina,
gdzie złomu kłąb i trupi smród –
idzie od roku – jak dziewczyna…

idzie półnaga, całkiem bosa,
przez drogi nienawistne.
Koronę z cierni ma we włosach
dziewięćdziesięciu sześciu istnień.

Bez trwogi wciąż wytrwale prze,
mimo że tylu jej ubliża,
szydzą z niej w noce oraz dnie
zawzięte hordy wrogów krzyża.

Zagłusza ją medialny gwar,
nie pokazują jej dzienniki,
czasem odbitą ujrzysz twarz
w chusteczce świętej Weroniki.

Lecz gdy upada, milion rąk
unosi ją nad zapomnienie,
silniejszą każdą polską łzą
i każdym polskim serca drgnieniem.

Nie daje się zadeptać wrogom,
że wygra – wie od dawna,
więc idzie tak krzyżową drogą
ostatnia polska święta – Prawda.

28. Janusz Uhma „Las Birnamski”
– wykonuje Autor

Jeszcze nieśmiało pierwsze pędy wschodzą,
własną odwagą jakby zalęknione,
i pierwsze pąki dopiero się rodzą…
I nagle!… nie wiesz, skąd drzewa zielone.

Jeszcze u ramion nie rosną nam skrzydła,
na lot ku słońcu któżby się odważył?
Przez świat pełzniemy jak żółw w swoich krzywdach…
I nagle!… wokół zbuntowane twarze.

Idziemy wolno, stąpając z mozołem,
mijając zdradę i błaznów legiony,
samotni, cisi, z pochylonym czołem…
I nagle!… widzisz! Idą nas miliony.

29. Remigiusz Szuman  „Nadzieja”
– wykonuje Autor

30. Lech Stefan – fragment katyńskiego przemówienia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

31. Wspólne odśpiewanie „Boże coś Polskę”

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Piosenki, Wiersze i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Artyści o Smoleńsku – w drugą rocznicę…

  1. Wk.bardzo pisze:

    Jacek Zawada mam nadzieję, że o nim jeszcze usłyszę jego interpretacja robi wrażenie.

  2. Majka S. pisze:

    Smoleńsk wyzwolił twórczość, będącą odruchem serc wrażliwych.Tak jak powstanie warszawskie było wydarzeniem pokolenia Baczyńskiego, tak Smoleńsk jest doświadczeniem naszej generacji.
    Czy salonowcy mogą się pochwalić bodaj jednym dobrym wierszem wyrażającym ich poglądy? Nie mogą! Bo przecież trzeba mieć jakąś ważną ideę, aby o niej pisać z pasją i wiarą.Kłamstwo w poezji wyczuwa się od razu, więc pozostało im tylko „plucie i szczekanie”.

    • yuhma pisze:

      No, jeden na te 23 lata by się znalazł. Wbrew temu, co uważa wielu, Szymborska była wybitną poetką i jej „Nienawiść” to dobry wiersz. I prawdziwy – jeśli zmienić adresata. A intencje twórcy to okoliczność zewnętrzna, nieważna dla samego tekstu.

  3. Wk.bardzo pisze:

    Zgoda oni nic nie mają do przekazania co najwyżej ,,mowy red-bula” . Brzmią one jak słowa wyrwane z filmu ,,Konopielka” cytuję z pamięci ,,lata so gorące a zimy zimne słońce wschodzi na wschodzie a zachodzi na zachodzie” itd.

  4. Majka S. pisze:

    Yuhmo- trudno byłoby mi uznać Szymborską za ” poetkę salonu”, była ona raczej ich ulubienicą i kimś, do kogo z racji Nobla mogli się podpinać. Pisząc poprzedni komentarz miała na myśli osoby uwikłane w ” przemysł pogardy”.

  5. Majka S. pisze:

    Nic bardziej mylnego…mam bardzo osobliwy stosunek do Szymborskiej i w ogóle do twórców, których nie akceptuję jako ludzi.To jest taka moja fobia, mam silnie utrwaloną alergię na czerwone / nie noszę nawet ubrań w tym kolorze/, więc nie potrafię ani nie chcę doszukiwać się wielkości w poezji p. Sz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.