Śp. Anna Walentynowicz. Wspomnienia i dokumenty

 

W 32. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych na skwerze przy al. Grunwaldzkiej w Gdańsku-Wrzeszczu otwarto wystawę poświęconą Annie Walentynowicz. To w jej obronie 14 sierpnia 1980 roku w Stoczni Gdańskiej wybuchł strajk, z którego narodziła się „Solidarność”.

Ekspozycja zatytułowana „Anna Walentynowicz. Legenda „Solidarności” 1929-2010″ składa się z 18 paneli, na których w układzie chronologicznym przedstawiono życie i działalność Anny Walentynowicz. Są wspomnienia z okresu młodości i pierwszych kroków stawianych w wielkim przedsiębiorstwie gospodarki PRL, jakim była stocznia. Potem rok 1970 i grudniowa masakra robotników poprzedzona wystąpieniami przeciw podwyżkom cen żywności. Działalność w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża, sierpniowe strajki, „Solidarność”, inwigilacja i zwalczanie jej przez Służbę Bezpieczeństwa wraz z próbą zamachu na jej życie, więzienie. Wśród wielu ważnych informacji przypomniano szczególnie ważny dziś fakt, że przez całe lata 70. Walentynowicz domagała się uczczenia pamięci zamordowanych stoczniowców. To jej determinacja spowodowała, że Gdańskie Krzyże otwarcie mówią o dokonanej na nich zbrodni. Wystawa, choć bardzo interesująca i wartościowa, jest także pełna niedopowiedzeń. W tekście poświęconym sierpniowemu strajkowi z pewnością zabrakło mocnego zaakcentowania faktu, że to m.in. ona doprowadziła do kontynuowania strajku 16 sierpnia. Przypomniał o tym prezes IPN Łukasz Kamiński. – Gdyby nie przywrócono strajku 16 sierpnia, być może Polska byłaby dziś inna. Nie wiemy, jak potoczyłyby się losy tego strajku, a w konsekwencji Polski i naszej części Europy. Jednak to, co było ważne, to fakt, że to w obronie swojej koleżanki rozpoczyna się tak wielki strajk. Można powiedzieć, że ktoś tyle dobrego dla innych zrobił, by inni tysiącami stanęli w jego obronie – podkreśla Kamiński.Andrzej Kołodziej pamięta ten dzień dokładnie. – Przewodziłem strajkowi w Stoczni Komuny Paryskiej. Decyzja o zakończeniu strajku przez Lecha Wałęsę była dla mnie trudnym momentem. To właśnie Anna Walentynowicz, Alina Pieńkowska, Maryla Płońska czy Ewa Osowska powstrzymały zakończenie strajku. Bogdan Borusewicz powiedział kiedyś, że wśród tysięcy mężczyzn znalazły się tylko odważne kobiety. Moim zdaniem, stanęły one wtedy w obronie honoru i godności Stoczni Gdańskiej, bo stoczniowcy poszli wtedy za Wałęsą i opuścili stocznię – zauważa. – To że ten strajk poszedł w kierunku politycznym, a w konsekwencji niepodległościowym i wolnościowym, to zasługa kobiet, w tym Anny Walentynowicz oraz kilku innych – dodaje Krzysztof Wyszkowski. Fotografie pokazują również ważne momenty życia Walentynowicz, pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II, znajomość z ks. Jerzym Popiełuszką. – Kiedy Wałęsa mówił: „Wszystkich usunąłem, którzy wam się nie podobali”, to odpowiadano mu: „I co z tego, że ich pan usunął, bo ich idee zwyciężały”. Ta ocena strony przeciwnej pokazuje, że choć on był wodzem, to jednak idee „Solidarności” zwyciężały. A „Solidarność” powstała m.in. według poglądów Ani. Rozczarowana do komuny przejrzała jej oszustwa – podkreślał Andrzej Gwiazda, jeden z legendarnych liderów „S” i WZZ. Przez wiele lat przyjaciel Anny Walentynowicz, tragicznie zmarłej w katastrofie smoleńskiej w 2010 roku.

– Idea „Solidarności” polegała m.in. na zasadzie, że nie będziemy robić interesów kosztem kolegów. Można powiedzieć, że to wszystko, co tak zapaliło ludzi w 1980 r., zostało porzucone kilka lat potem. Z tym nie godziła się Ania, bo do końca była wierna idei „Solidarności” – podkreślał Gwiazda.
Otwarcia wystawy dokonali prezes IPN dr Łukasz Kamiński oraz przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda. Po uroczystości złożono kwiaty pod tablicą ku czci Anny Walentynowicz. Tablica została powieszona nieopodal skweru, gdzie można oglądać wystawę – dokładnie na budynku, w którym przez lata mieszkała bohaterka wystawy. – Anię znałem od lat 70., gdy jako 18-letni chłopak stawiałem pierwsze kroki podczas spotkań w WZZ. Wiele z nich odbyło się w tym domu. Razem pracowaliśmy w stoczni, razem rozdawaliśmy ulotki, razem nas represjonowano – relacjonuje Andrzej Kołodziej. Jak wspomina, Anna Walentynowicz była ostoją ludzi zaangażowanych w niezależną działalność związkową. – Jej dom był oazą bezpieczeństwa. Każdy, kto np. opuścił areszt, kierował do niej swoje pierwsze kroki, tam czekała na niego ciepła herbata i opiekuńcza aura – mówi Kołodziej. Jak dodaje, w latach 80. Anna Walentynowicz wspierała jego działalność w strukturach Solidarności Walczącej. – To wśród jej przyjaciółek miałem wiele mieszkań, w których się ukrywałem – wspomina.
Z pewnością kluczowym pytaniem, jakie dzisiaj możemy sobie postawić, jest czy legendarna suwnicowa ze Stoczni Gdańskiej została w Polsce należycie doceniona. Zdaniem prezesa IPN, stało się tak dopiero po przyznaniu jej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Orderu Orła Białego. – Na pewno w ten sposób została doceniona, choć ja zapytałbym raczej, czy my jako Polacy wystarczająco czerpiemy z tej postaci, czy wystarczająco jej życie jest znane i czy jest dzisiaj inspiracją – pytał dr Łukasz Kamiński.
Ludzie zebrani wczoraj na rogu al. Grunwaldzkiej i ul. Waryńskiego nie mają wątpliwości: Walentynowicz była idealistką, osobą bezkompromisową, dla której najważniejszy był los drugiego człowieka, sprawiedliwość i dobro Ojczyzny. – Wyjątkowe w tej postaci jest to, że szła w swoim życiu prostą drogą. Starała się zawsze robić coś dla innych. Może się to wydawać takie zwykłe i nieistotne, ale jak było to ważne, pokazał Sierpień ´80. To cała jej droga życiowa sprawiła, że rozpoczął się ten wielki strajk – podkreśla prezes IPN. Wieczorem z udziałem delegacji członków „Solidarności” z całego kraju w gdańskiej bazylice św. Brygidy została odprawiona Msza św., której przewodniczył metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź. W homilii podkreślił, że trzeba przypominać o wydarzeniach z 1980 roku i dziedzictwie „Solidarności”. – Nie jest to zamknięta karta polskich dziejów, nie jest rekwizytem przeszłości, który można wepchnąć do muzealnej gabloty. Ta wartość jest wciąż żywa – mówił metropolita. Ksiądz arcybiskup Głódź zaznaczył również, że obecnie „Solidarność” zawadza wielu osobom, broniąc praw pracowników, jest oskarżana o sianie niepokojów. Po Mszy św. na skwerze obok bazyliki odsłonięto pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego, wieloletniego proboszcza tej parafii. Ksiądz Jankowski był duszpasterzem robotników gdańskich, strajkujących w sierpniu 1980 roku, a potem kapelanem „S”. Zmarł 12 lipca 2010 roku.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/

NA STRONACH:
strona [1] Biografia, uroczystości pogrzebowe, wspomnienia przyjaciół
strona [2] Dokumenty filmowe – wywiady
strona [3] List Otwarty Anny Walentynowicz do Bogdana Borusewicza
strona [4] Przeciw kłamstwom o sierpniu 1980 roku, wywiad z Anną Walentynowicz
strona [5] 31.08.2012 Gdańsk, Wystawa poświęcona Annie Walentynowicz w 32. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Teatr TV, film, Wiersze, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Śp. Anna Walentynowicz. Wspomnienia i dokumenty

  1. JacekKM pisze:

    polska Joanna d?Arc

    z Bożą iskrą nadziei, znając życia marnosć
    porwała Naród do walki Anna Solidarnosć…

  2. Piekny zyciorys i piekne zycie.

  3. Anna pisze:

    Wiedza, którą tutaj zdobywam
    jest dla mnie bardzo cenna

    Wystąpienie Anny Walentynowicz w czasie Kongresu
    Kredytu Społecznego w Rougemont

    Dziękuję za zaproszenie mnie na Kongres Kredytu Społecznego.
    Wiedza, którą tutaj zdobywam jest dla mnie bardzo cenna.
    Zbiega się to w czasie, gdy w Polsce obchodzimy 27 rocznicę
    wybuchu strajku w 1980 r., zakończonego sukcesem, polegającym
    na tym, że władza komunistyczna była zmuszona przyjąć nasze
    żądania. Mieliśmy już pewne doświadczenia, gdyż w latach
    70-tych zaczęliśmy organizować się w walce przeciwko komunizmowi.
    Wielkim wydarzeniem był wybór Polaka, kardynała Karola Wojtyły,
    na Stolicę Piotrową. Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej pierwszej
    pielgrzymce do Ojczyzny w 1979 r. umocnił nas słowami: „Nie
    lękajcie się”. Należałam wówczas do Wolnych Związków Zawodowych.
    Za swoją działalność zostałam zwolniona z pracy w Stoczni Gdańskiej,
    w której przepracowałam 40 lat. 14 sierpnia 1980 r. stoczniowcy
    zorganizowali strajk w mojej obronie, który przekształcił się w strajk
    ogólnopolski. W rezultacie powstał wielki ruch społeczny pod nazwą
    „Solidarność”, który był oparty na zasadach chrześcijańskich i liczył
    około 10 milionów członków. Wielki ruch „Solidarności” odbił się
    ogromnym echem w świecie. Udowodnił, że walka z komunizmem
    jest możliwa. Mimo wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r.
    i związanych z tym represji Polacy nadal walczyli, wspierani przez
    wiele państw. W 1984 r. w okrutny sposób zostaje zamordowany
    ks. Jerzy Popiełuszko, który był kapelanem „Solidarności”. W 1989 r.
    dochodzi do długo oczekiwanych przemian. Nadszarpnięty system
    komunistyczny walił się. Poza plecami narodu komuniści prowadzili
    rozmowy z wybranymi przez siebie przedstawicielami „Solidarności”,
    którzy byli ich agentami. W wyniku tych rozmów dochodzi w roku
    1989 do przemian systemowych w Polsce, które jednak poszły w złym
    kierunku. Kapitalizm, który zaczęto wprowadzać w Polsce, oparty był
    na najgorszych wzorach dzikiego kapitalizmu. Dlaczego tak się stało?
    Prosta odpowiedź – komuniści stali się kapitalistami. Nastąpiły rządy
    postkomunistów, które trwały przez 17 lat. Dopiero w 2005 r. z woli
    Bożej Opatrzności doczekaliśmy się, że Polską rządzą prawi ludzie.
    Prezydentem Polski jest pan prof. Lech Kaczyński, a premierem pan
    Jarosław Kaczyński. Powrócili oni do ideałów i celów „Solidarności”
    z 1980 r. Walczą z agenturą i korupcją! Mają duże poparcie społeczeństwa.
    Wywołuje to dużą agresję ze strony przeciwników, nie tylko
    postkomunistów, ale i liberałów oraz ugrupowań związanych z orientacją
    prorosyjską. Obecny czas jest szczególnie ważny dla Polski. Wierzymy,
    że z Bożą pomocą obronimy swoją tożsamość narodową, opartą od tysiąca
    lat na fundamencie wiary katolickiej. Proszę o wspólną modlitwę w intencji
    Polski.

    Anna Walentynowicz

  4. emka pisze:

    Zaproszenie na pokaz filmu poświęconego pamięci Anny Walentynowicz „Musimy się na nowo policzyć” Grzegorza Tomczaka
    Gorąco zapraszamy na projekcję filmu poświęconego pamięci Anny Walentynowicz w przeddzień urodzin Matki ,,Solidarności” tj. 14 sierpnia 2013 roku do sali Akwen w Gdańsku na godzinę 18.00.
    O samym filmie ,,Musimy się na nowo policzyć”, którego nie zobaczymy w internecie i nie pokaże telewizja, opowie nam reżyser Grzegorz Tomczak i pani Natalia Piekarska-Poneta, a słowo wstępne wygłosi Joanna Radecka.

    Dokument opowiada o spotkaniu w marcu 2008 roku w Koszalinie dwóch kobiet walczących z komunizmem: Anny Walentynowicz i Natalii Piekarskiej – Poneta, autorki książki ,,Siedziałam za Katowice”. W filmie wykorzystano nagranie z pierwszego pogrzebu Pani Anny Walentynowicz, na którym żegnają Ją delegacje z całej Polski, a mowy pożegnalne wygłaszają: m.in.: Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski, Zbigniew Romaszewski.

    Grzegorz Tomczak: filozof, reżyser, niezależny filmowiec. Autor filmów: ,,Z zawodu mistrz świata”, ,,Ekstremistki”, ,,Katowice: 4.12.1988r.”

    Natalia Piekarska-Poneta: działaczka podziemia w okresie stalinowskim, członkini Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, pisarka, działaczka społeczna, honorowa obywatelka miasta Katowice.

    Joanna Radecka: działaczka Solidarności, intenowana w 1982 roku. W 1988 roku współpracowała z Anną Walentynowicz przy organizowaniu sympozjum ,,W trosce o Dom Ojczysty”.
    Organizatorzy:
    Trójmieski Społeczny Komitet na Rzecz Uczczenia Pamięci Anny Walentynowicz
    NSZZ „Solidarność” Region Gdański
    Fundacja Tożsamość i Solidarność’

    http://wpolityce.pl/artykuly/59681-musimy-sie-na-nowo-policzyc-zapraszamy-na-pokaz-filmu-poswieconego-pamieci-anny-walentynowicz

  5. emka pisze:

    15 sierpnia 84. rocznica urodzin

  6. emka pisze:

    Skwer Anny „Solidarność” we Wrocławiu. Śródmiejski skwer we Wrocławiu od poniedziałku nosi imię legendarnej związkowej działaczki Anny Walentynowicz. Dzień nadania imienia nie jest przypadkowy, bo 26 sierpnia rozpoczął się w zajezdni wrocławskiego MPK strajk solidarnościowy ze stoczniowcami w Gdańsku.
    – To właśnie Annie ‚Solidarność’ Walentynowicz zawdzięczamy, że mieliśmy jeszcze szansę strajkować, bo to przede wszystkim ona z innymi koleżankami dziesięć dni wcześniej podsyciła strajk w gdańskiej stoczni, gdzie zdecydowano już o zakończeniu protestu. Bez Ani nie byłoby ani Solidarności, ani wolnej Polski. Dlatego tak nam zależało, aby uczcić jej pamięć właśnie w ten sposób – powiedział podczas uroczystości przewodniczący zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk Kazimierz Kimso.

    Podkreślił, że wybrano nieprzypadkowy skwer; działaczom dolnośląskiego związku zależało, by to Walentynowicz patronowała miejscu, gdzie znajduje się figura Matki Boskiej Niepokalanej.

    – Podczas II wojny światowej w tym miejscu pod drzewem, na którym znajdowała się kapliczka, gestapo rozstrzeliwało Niemców, którzy sprzeciwiali się niszczeniu Wrocławia. Tych niepokornych i niegodzących się na złe traktowanie innych ludzi, tych sprzeciwiających się niesprawiedliwości. Teraz pod tą figurą często się modlimy. Z naszej parafii przychodzi tutaj nawet 200 osób na majówki. Jest w tym gronie sporo młodych ludzi i to ważne, że teraz będą przychodzić na skwer im. Anny Walentynowicz, osoby która także walczyła o sprawiedliwość i ludzką godność – powiedział ksiądz Jan Opala z parafii Świętego Wawrzyńca, w której działa duszpasterstwo akademickie „Wawrzyny”.

    Gościem uroczystości był wnuk patronki Piotr Walentynowicz, który w imieniu całej rodziny podziękował działaczom związkowym, władzom miasta i wrocławskiej społeczności za pamięć o Annie Walentynowicz.

    Jak podkreślił, wrocławski skwer to dopiero drugie miejsce upamiętnienia czołowej działaczki Wolnych Związków Zawodowych i NSZZ „Solidarność”. Od 2011 r. jej imię nosi też rondo w Gdyni.

    – Moja babcia miała ciężkie życie, które po przełomie w 1989 r. wcale się nie poprawiło. Wiele osób ją niszczyło, oczerniało, zarzucało bzdury, bo wiedzieli, że babcia jest bezkompromisowa. Babcia jest atakowana nawet po swej tragicznej śmierci, dlatego dla naszej rodziny to takie ważne, że we Wrocławiu nazwaliście jej imieniem ten piękny skwer. Dziękujemy za tę pamięć – powiedział Piotr Walentynowicz. […]
    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/skwer-anny-solidarnosc-we-wroclawiu,8369604179

  7. KK pisze:

    Wielka Postać.

  8. emka pisze:

    Urodziła się 85 lat temu.
    Andrzej Gwiazda o Annie Walentynowicz: „Nie da się jej wykreślić z historii”
    To jej zwolnienie z pracy przyczyniło się do rozpoczęcia strajku w stoczni Gdańskiej 14 sierpnia 1980 r., który doprowadził do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
    Z okazji obu rocznic zapytaliśmy Andrzeja Gwiazdę, kawalera orderu Orła Białego, współtwórcy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i pierwszej „Solidarności”, jak wspomina swoją dawną towarzyszkę walki. I dlaczego wciąż nie może ona liczyć na uznanie obecnych władz. […]

    Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/andrzej-gwiazda-o-annie-walentynowicz-nie-da-sie-jej-wykreslic-z-historii,11428703360#ixzz3AUPip8MR

  9. emka pisze:

    Pomnik „ANNY SOLIDARNOŚĆ” w Gdańsku ?
    Zarząd Stowarzyszenia „Godność” podjął inicjatywę budowy pomnika Anny Walentynowicz.
    Ma stanąć na skwerze przy ul. Grunwaldzkiej, który od kwietnia 2014 roku nosi jej imię.
    Jak relacjonują przedstawiciele Stowarzyszenia ʺGodnośćʺ, w rozmowie z prezydentem Pawłem Adamowiczem otrzymali obietnicę, że miasto sfinansuje koszta projektu i zagospodarowania terenu.
    Projekt pomnika wybrano w porozumieniu z panem Januszem, synem zmarłej w katastrofie smoleńskiej współzałożycielki NSZZ Solidarność.
    Realizacji artystycznej projektu podjął się Stanisław Milewski, znany m.in. jako autor pomnika Jana Pawła II i Ronalda Reagana, znajdującego się w przymorskim parku.

    Obecnie trwa publiczna zbiórka pieniędzy, które pozwolą na realizację przedsięwzięcia.
    – Projekt pomnika przedstawimy w najbliższym czasie do oceny władzom Miasta. Zostanie on odlany z brązu w kwietniu – relacjonują członkowie Stowarzyszenia ʺGodnośćʺ. Koszt monumentu ma wynieść ok. 90 tys. złotych.

    – Zwracamy się zatem do byłych i obecnych członków NSZZ Solidarność o wsparcie materialne naszej inicjatywy. Do Zarządu Regionu i Komisji Zakładowych NSZZ Solidarność apelujemy o poparcie i rozpropagowanie idei budowy pomnika – napisali w liście skierowanym do członków NSZZ Solidarność Regionu Gdańskiego.

    Odsłonięcie pomnika planowane jest na 15 sierpnia, w rocznicę urodzin Anny Walentynowicz. […]

    Konto budowy pomnika:

    PKO Bank Polski SA Nr 95 1440 1387 0000 0000 1733 6797
    (z dopiskiem: Pomnik Anny Walentynowicz)

    https://wzzw.wordpress.com/2015/02/05/%E2%96%A0%E2%96%A0-pomnik-anny-solidarnosc-w-gdansku-%E2%96%A0%E2%96%A0%E2%96%A0/

  10. emka pisze:

    Odsłonięcie w Gdańsku pomnika Anny Walentynowicz

    W Gdańsku-Wrzeszczu na skwerze Anny Walentynowicz, w pobliżu domu, w którym mieszkała przez kilka lat odsłonięto pomnik tej legendarnej działaczki Wolnych Związków Zawodowych, współzałożycielki NSZZ Solidarność, damy Orderu Orła Białego „Należała do najodważniejszych działaczy opozycji demokratycznej, a zarazem była jednym z tych przeciwników systemu, których najzacieklej zwalczał komunistyczny aparat bezpieczeństwa”. – napisał w liście skierowanym do uczestników uroczystości prezydent Andrzej Duda. […] Relacja >http://blogpress.pl/node/21461

  11. emka pisze:

    Cenckiewicz: Walentynowicz, niechciana ikona „Solidarności”

    Przez lata prowadzono działania propagandowe, aby umniejszyć znaczenie Anny Walentynowicz. W panteonie kobiecych ikon „Solidarności” miała ją zastąpić Henryka Krzywonos.
    Dzisiaj są koszulki z jej wizerunkiem, murale, książki, tablice i pierwsze pomniki, w tym ten najpiękniejszy w Gdańsku, nieopodal jej skromnego mieszkanka we Wrzeszczu przy Grunwaldzkiej. Stojąca od 15 sierpnia 2015 r. na cokole dumna Anna Walentynowicz patrzy na nas zafrasowana. Ale zanim jej pamięć zaczęła przebijać się do świadomości Polaków, minęło wiele lat gumkowania i wymazywania jej z pamięci. Nawet po jej śmierci w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.

    Zwycięzcy piszą historię

    Czy istniała Anna Walentynowicz?” – pytał w 1990 r. reporter „Gazety Wyborczej”. Zdumiony przebiegiem uroczystości 10. rocznicy Sierpnia ’80 i narodzin „Solidarności” w Operze Leśnej w Sopocie pisał: „W piątkowym koncercie »Solidarności«, transmitowanym z Gdańska, Anna Walentynowicz tylko mignęła na ekranie w Operze Leśnej, i to nie przy okazji »stoczniowej«, lecz w filmie z mszy odprawianej przez księdza Popiełuszkę. Andrzej Gwiazda, też z ekranu, zadał pytanie Jagielskiemu. Żadne z tych nazwisk w czasie uroczystości nie padło. Są oni dziś przeciwnikami Wałęsy, nie uczestniczą w oficjalnym życiu publicznym. Większość nie rozpoznaje ich twarzy. Nikt z uczestników strajku, siedzących w Operze i wspominających dawne lata, nie przypomniał ich nazwisk. »Solidarność« faktycznie tworzy historię. Czy nie nazbyt orwellowską?”.
    Ktoś słusznie zauważył, że od napisania tych słów w 1990 r. przez niemal ćwierć wieku niewiele się zmieniło. To prawda. Ludzie uznawani od czasu wielkiego strajku w 1980 r. do rozpoczęcia rozmów przy Okrągłym Stole za liderów „Solidarności” zostali przysłonięci i zastąpieni przez tzw. konstruktywnych.
    Przez ostatnie dwadzieścia lat tacy ludzie jak Anna Walentynowicz, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Bulc, Jan Karandziej i kilkudziesięciu innych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża nieustannie przegrywali bitwę o pamięć i prawdę na temat antykomunistycznego ruchu oporu, Sierpnia ’80 i „Solidarności”. Zadecydował o tym ich stosunek do Okrągłego Stołu, krytyka dorobku III RP, a później obrona prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
    W opracowaniach na temat dróg prowadzących do Sierpnia ’80 rolę gdańszczan z WZZ traktowano marginalnie, nie doceniając jego wyjątkowości na mapie innych grup oporu. Dotyczy to zresztą nie tylko WZZ, ale całej mozaiki trójmiejskiego ruchu oporu. Na nic się zdały protesty dawnych wolnych związkowców sprzeciwiających się „wymazywaniu WZZ-ów z historii”.
    Dla większości mainstreamowych komentatorów spór o genezę i pamięć WZZ został dawno rozstrzygnięty. Z ich „niepodważalnych” ustaleń wynika, że założycielami WZZ byli Bogdan Borusewicz z Jackiem Kuroniem, Janem Lityńskim i Henrykiem Wujcem, których wspomogli Lech Wałęsa, Bogdan Lis i Jerzy Borowczak. Z czasem to właśnie oni zostali wykreowani na jedynych depozytariuszy dziedzictwa Sierpnia ’80.
    Problem w tym, że żadna z tak chętnie wymienianych postaci nie należała w ogóle do założycieli WZZ. Wałęsa przystał do związków w czerwcu 1978 r., jeszcze później dołączył do WZZ Lis, nie mówiąc już o Borowczaku. Jest charakterystyczne, że Borowczak pytany o Andrzeja Bulca, jednego z czołowych działaczy WZZ, najwyraźniej nie miał pojęcia, o kim mowa, wspierający zaś Lisa Stefan Niesiołowski wyzywał Bulca od buców!
    Wymazano z pamięci całą plejadę działaczy zasłużonych w walce z komunizmem. Trzymając się tylko przykładu trójmiejskich WZZ, warto wspomnieć Andrzeja Butkiewicza, Różę i Janusza Janców, Lecha Kaczyńskiego, Jana Karandzieja, Antoniego Mężydłę, Mariusza Muskata, Marylę Płońską, Antoniego Sokołowskiego, Leona Stobieckiego, Tadeusza Szczepańskiego, Kazimierza Szołocha, Błażeja Wyszkowskiego, Leszka Zborowskiego, Kazimierza Żabczyńskiego i innych.
    Nieprzypadkowo kiedy w 2008 r. Anna Walentynowicz zorganizowała w Sejmie konferencję poświęconą 30. rocznicy WZZ, publicyści „Gazety Wyborczej” próbowali ją rozliczyć z niezaproszenia rzekomych twórców tej organizacji (m.in. Jerzego Borowczaka, Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i Lecha Wałęsy). Seweryn Blumsztajn nazwał jej inicjatywę „spektaklem nienawiści”, a takie upamiętnianie dziejów WZZ przyrównał do metod stosowanych przez bolszewików retuszujących zdjęcia i rozstrzeliwujących niewygodnych świadków historii.

    Kłamliwy film Wajdy

    To charakterystyczne, że specjaliści od retuszowania historii zarzucają to tym, którzy starają się rekonstruować pełny obraz naszych narodowych dziejów. Najłatwiej pokazać to na przykładzie Anny Walentynowicz. Na dobrą sprawę znaczenie takich postaci jak Walentynowicz redukowano jedynie do faktu, że w 1979 r. podpisała Kartę Praw Robotniczych, była członkiem redakcji „Robotnika Wybrzeża” i została zwolniona z pracy w stoczni.
    Najczęściej jednak traktowano ją jako ostatni element łańcucha, który bezpośrednio doprowadził do wybuchu protestu w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. Powstanie „Solidarności” przypisywano już raczej wysiłkowi zbiorowemu, przesadnie eksponując wpływy KSS KOR wśród robotników. Zapominano, że Sierpień ’80 i „Solidarność” były ideowym spadkiem Grudnia ’70. A strajki sierpniowe inicjowało środowisko WZZ, które w ramach Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego suwerennie sformułowało kluczowy postulat dotyczący wolnych związków i następnie zdołało go obronić nie tylko przed komunistami, ale również przed doradcami i lewicą korowską.
    Pomimo początkowej fascynacji środowiska warszawskiego postacią Walentynowicz, od wielu lat funkcjonowała ona raczej w jego kręgach jako kłopotliwa ikona Sierpnia ’80. Wprawdzie wprost nawet dzisiaj nie kwestionuje się jej zasług i znaczenia dla Sierpnia ’80, ale nie traktuje się jej integralnie, oddzielając w zasadzie to, co symboliczne (mała kobieta w sweterku rozmawia ze stoczniowcami w sierpniu 1980 r.), od tego, co rzeczywiste, stanowiące o wyjątkowości i sile jej postaci (szczerość buntu, odwaga, bezkompromisowa walka o ideały, niezgoda na publiczne kłamstwo, represje).
    Stąd też tak chętnie od lat prezentuje się jej fotografie z Sierpnia ’80 i kadry z filmu „Robotnicy ’80”, zapominając, że jest to jedynie ważny, ale jednak fragment jej bogatej biografii, która ani się nie zaczęła, ani też nie skończyła w sierpniu 1980 r.
    Ale nawet Sierpień prezentuje się w sposób zniekształcony, pomijając rolę Walentynowicz w uratowaniu strajku 16 sierpnia i proklamowaniu zupełnie nowego, bo solidarnościowego protestu. Kiedy po trzech dniach komitet strajkowy z Lechem Wałęsą na czele zakończył strajk, miała ona odwagę stanąć na drodze robotników, którzy opuszczali stocznię. Wspólnie z Aliną Pienkowską wzywała do kontynuowania strajku solidarnościowego z innymi zakładami Trójmiasta.
    Szczytem tych kłamstw ubranych w rzekomą rekonstrukcję historii był film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”. W dramatycznych chwilach strajku – 16 sierpnia 1980 r. Wałęsa wyłamuje się po raz pierwszy ze środowiska Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i nie informując kolegów, nagle kończy strajk, zadowalając się spełnieniem drugorzędnych postulatów.
    W scenie filmu Wajdy uśmiechnięta i nieświadoma owej zdrady Walentynowicz klaszcze Wałęsie! To ordynarne kłamstwo i gwałt na historii jest próbą odebrania Annie jej zasługi – uratowania strajku przed upadkiem i proklamowania strajku solidarnościowego z tysiącami Polaków, którzy w solidarności ze Stocznią Gdańską podjęli protest. W tej fundamentalnej scenie Wajda odziera Walentynowicz z jej największych zasług, przypisując je jednocześnie Wałęsie.
    Oto istota manipulacji Wajdy, który w całym filmie dodaje Wałęsie cechy i zasługi innych, by stworzyć fałszywy mit Wałęsy odważnego, bojownika ulicznego ratującego mordowanych kolegów, społecznego inspektora pracy, który może wszędzie wejść i zerknąć, ale nie jako donosiciel, tylko przejęty pracą bez masek ochronnych. Tak więc scena z „położeniem” strajku jest jakby obrazem ogólnego „złodziejstwa” Wajdy, odbierającego coś Annie i innym stoczniowcom, by przypisać to Wałęsie.
    W rzeczywistości Walentynowicz, wspólnie z Aliną Pienkowską (która również w filmie Wajdy klaszcze Wałęsie, dziękując za zniszczenie strajku), ratują protest, starając się zatrzymać tysiące robotników idących jak rzeka w stronę stoczniowych bram. To, co zrobił Wajda, jest w istocie zamachem na całą pamięć o Annie.
    Dodatkowo w miejsce jej heroizmu „Mistrz” Andrzej podstawia TVN-owską gwiazdeczkę i beztalencie aktorskie – Dorotę Wellman jako Henrykę Krzywonos. To ona, wedle tej wizji, w pojedynkę ratuje strajk sierpniowy, a później staje się jego mózgiem do tego stopnia, że w filmie Wałęsa deleguje ją do kontaktów z zagranicznymi dziennikarzami, tak jakby była się ona w stanie z nimi dogadać w innym języku niż polski.
    Oto polityczna podmiana według instrukcji premiera Tuska, który już w czerwcu 2009 r. wskazał w Krakowie na Krzywonos jako na prawdziwy symbol kobiet „Solidarności”. „Anna Solidarność” nie pojawiła się potem w filmie ani razu.[…]
    DALEJ:
    http://www4.rp.pl/Plus-Minus/310309988-Cenckiewicz-Walentynowicz-niechciana-ikona-Solidarnosci.html

  12. emka pisze:

    List śp. Anny Walentynowicz miażdżący kłamcę Lecha Wałęsę
    Przeczytaj!

    https://polskobudzsie.wordpress.com/2016/02/21/list-sp-anny-walentynowicz-miazdzacy-klamce-lecha-walese/

  13. emka pisze:

    TRZY PYTANIA DO… Janusza Walentynowicza: „Mam nadzieję, że odnajdzie się ciało mojej mamy, bo nie wiem, kto leży u nas w grobie”

    Tę kobietę, która w nim spoczywa widziałem po raz pierwszy w życiu na stole sekcyjnym. Prokuratura wojskowa żeby mieć porządek w papierach poświadczyła, że jest to Anna Walentynowicz, ale ja wiem, że tak nie jest. Mam nadzieję, że jej ciało się odnajdzie i będę mógł spełnić obietnicę, którą dałem jej za życia, że pochowam ja obok ukochanego męża. […]
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/smolensk/335006-trzy-pytania-dojanusza-walentynowicza-mam-nadzieje-ze-odnajdzie-sie-cialo-mojej-mamy-bo-nie-wiem-kto-lezy-u-nas-w-grobie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.