Śp. Anna Walentynowicz. Wspomnienia i dokumenty

Przeciw kłamstwom o Sierpniu 1980 roku

Anna Kołakowska: Media stworzyły mit jakoby strajki w sierpniu 1980 roku, a nawet upadek komunizmu w Europie rozpoczęły się od „skoku Wałęsy przez płot stoczni”. Czy rzeczywiście tak było?

Anna Walentynowicz: Jest to kłamstwo, z którym walczę przez 20 lat. Zrobiono mit z Wałęsy, bo Wałęsa 29 grudnia 1970 roku podpisał współpracę z kontrwywiadem (pisze o tym również W. Wrzesiński w książce pt. „Drogi do niepodległości 1944-1956/1980-1989. Nieznane źródła do dziejów najnowszych” wydanej w 2001 roku przez Instytut Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego -A.K.) i był ich człowiekiem – dlatego go forowali. Wałęsa miał zrobić strajk w mojej obronie, po zwolnieniu mnie z pracy w stoczni. Uważaliśmy, że jest odpowiednim człowiekiem do rozpoczęcia strajku, ponieważ pół roku wcześniej też został zwolniony (z „Elektromontażu” – A.K.), więc niczym nie ryzykuje. My – czyli Wolne Związki Zawodowe – dawaliśmy mu pensję. Od lutego 1980 roku dostawał od nas 5 tys. zł. i tyle samo od KOR-u, żył więc lepiej na bezrobociu niż wtedy kiedy pracował. Wałęsa jednak zamiast rozpocząć strajk pojechał do dowództwa Marynarki Wojennej po wytyczne, aby do niego nie dopuścić. Strajk rozpoczął się więc niezależnie od Wałęsy, a jego przywieziono motorówką. Nie mogąc się do tego przyznać wymyślił , że przeszedł przez dziurę w płocie, a potem, że przez niego przeskoczył. Jest to kłamstwo z którym walczę przez 20 lat. Poszłam nawet do prezydenta Gdańska i powiedziałam, że jeżeli nie zostanie usunięty napis z tego płotu to poszukam pirotechnika i wysadzę go w powietrze, bo nie mogę pozwolić aby kłamstwo urastało do legendy. Ciągle jednak ten płot stoi, a na nim tabliczka, która przyjeżdżających tu młodych ludzi wprowadza w błąd. Jest to działanie typu PRL-owskiego i sowieckiego, bo przywozi się młodzież na wystawę, ale jednocześnie muszą oni przechodzić koło tej tabliczki i mimowolnie przyswajają kłamstwo.

Skąd wiadomo, że Wałęsa został przywieziony motorówką na

Mam źródła informacji, których jednak nie mogę podać, ale potwierdza to Fiszbach – osoba publiczna, I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w 1980 roku. Rozmawialiśmy o tym na obchodach dziewiętnastej rocznicy strajków sierpniowych. Wspominaliśmy tamte wydarzenia i ja powiedziałam wówczas, że skoro jesteśmy już przy tych wspomnieniach, to dlaczego nie powiemy, że Wałęsę przywieziono do stoczni motorówką na polecenie admirała Piotra Kołodziejczyka. Fiszbach wówczas mnie poprawił, że nie Kołodziejczyka ale kontradmirała Janczyszyna. Powiedziałam też o tym publicznie na sesji zorganizowanej przez IPN, która odbyła się w październiku 2003 roku w Gdańsku. Wałęsa zaczął wówczas krzyczeć, że to nieprawda i że poda mnie do sądu, na tym się jednak skończyło. Od tego czasu Wałęsa nigdzie nie powołuje się na skok przez płot. Kiedyś w TV Gdańsk był taki program pt. „Na rybach”. Prowadzący rozmowę z Wałęsą red. Trus zapytał go, jak było rzeczywiście z tym skokiem – powołując się na moje wystąpienie na sesji IPN. Na to Wałęsa zaśmiał się i powiedział, że skakał przez płot, ale płot był gdzie indziej. Chciałam zadzwonić do Trusa i zapytałam, gdzie ten płot stał i czy był to skok po śliwki, bo na pewno nie do stoczni.

Dziś nie mówi się o tym, że nie byłoby strajku bez Pani, bo przecież od Pani wszystko się zaczęło.

Rzeczywiście, nie mówi się ludziom prawdy o strajku. – Przed strajkiem często wnosiłam na teren stoczni ulotki i pismo WZZ „Robotnik Wybrzeża”. Na bramie zakładu robiono mi rewizje i zabierano wnoszone egzemplarze. Do protokołu wpisywano, że wnoszę wódkę. Pod zarzutem, że rozpijam załogę zostałam zwolniona. Przyjmując się do pracy w stoczni w 1950 roku obiecałam sobie pracować tak, że mnie nikt nigdy nie będzie chciał zwolnić. Nie pytałam ile zarobię, tylko chciałam służyć swoją pracą, bo uważałam, że moja solidnie wykonana praca jest gwarancją bezpieczeństwa dla ludzi, którzy pracują na morzu ? dla marynarzy. A mimo to mnie zwolniono Grupa Wolnych Związków Zawodowych napisała do stoczniowców apel, że jeżeli nie staną w obronie tego, kto wielokrotnie występował w ich obronie i upominał się o nich, to kiedy przyjdzie potrzeba też się nie obronią, bo w pojedynkę jest to nie możliwe. Załoga stanęła za mną i wybuchł strajk. Początkowo były tylko dwa postulaty:

– „Przywrócić Annę Walentynowicz do pracy” i

– „Przywrócić dodatek drożyźniany w wysokości 1000 złoty”.

Myśleliśmy, że wszystko potrwa kilka godzin, najwyżej jeden dzień. Dyrektor przeciągnął to przez trzy dni. Albo to był ich błąd, albo przyzwolenie na powstanie jakiegoś ugrupowania, które miało ułatwić zmiany na stanowisku I sekretarza partii, a „Solidarność” to był ich wypadek przy pracy. Wałęsa trzeciego dnia zakończył strajk, godząc się na to, że ja i on wrócimy do pracy, a stoczniowcy dostaną 1500 zł podwyżki. Ja co prawda miałam zostać zatrudniona nie w stoczni, ale w Tczewie i to do końca roku (bo od stycznia 1981 miałam pójść na emeryturę nie osiągnąwszy jeszcze wieku emerytalnego). Część stoczniowców zaczęła opuszczać zakład, ktoś jednak powiedział , że przecież cały Gdańsk stoi i nie można zostawić innych zakładów, poza tym jest możliwość wywalczenia więcej – zalegalizowania WZZ. Na to Wałęsa odpowiedział: „Głupi jesteś, i tak wywalczyłem więcej niż żeśmy żądali” i zakończył strajk. Zaraz potem udał się z dyrektorem do jego gabinetu. Idąc odwrócił się jeszcze do ludzi i zaczął krzyczeć: „Jazda do domu. Dosyć leniuchowania. Ja się zobowiązałem odpracować te trzy dni’. Podeszli wówczas do mnie Darek Kobzdej, Tadeusz Szczudłowski i Marek Mikołajczyk i powiedzieli: „Załatwiliście swoje sprawy. Wałęsa i Pani pracujecie, a co z tymi co was poparli, przecież ich jutro rozwalcują”. Alinka Pieńkowska zwróciła się wtedy do mnie: „Słuchaj! Ogłaszamy strajk solidarnościowy”. Szybko udałyśmy się do sali, gdzie znajdował się radiowęzeł, ale mikrofony były już wyłączone. Pobiegłyśmy na trzecią bramę, aby ją zamknąć i zawrócić wychodzących robotników, co nam się częściowo udało. Kiedy zmierzałam do bramy nr jeden, aby też ją zamknąć, natknęłam się na Wałęsę. Był już podpity i ktoś go wiózł wózkiem akumulatorowym do wyjścia. Ściągnęłam go z wózka i mówię „organizujemy strajk solidarnościowy”. Zatrzymałam go siłą. Wrócił do sali BHP i powiedział: „Bardzo proszę, pozwólcie mi dalej prowadzić strajk”. Nie wiedzieliśmy wtedy jednak, że on się spotykał z pułkownikiem Pożogą odpowiedzialnym za śmierć robotników w 1970 roku. Na sesji zorganizowanej przez IPN w 25. rocznicę powstania WZZ Leon Stobiecki powiedział, że razem z Wałęsą rozdawał ulotki na Długim Targu. Kiedy zostali zgarnięci przez SB, Wałęsa wyjął metalową tabliczkę z wygrawerowanym numerem, twierdząc że muszą go zwolnić, bo jest pod opieką lekarza, którego numer telefonu widnieje na tej tabliczce. Tak też się stało. Leon Stobiecki zapytał publicznie podczas tej sesji Wałęsę, który to lekarz stawał w jego obronie. Odparł, że „Darek Kobzdej (który dziś już nie żyje). Jeżeli my nie rozliczymy takich zdrajców jak Wałęsa, to nigdy nie dobierzemy się do skóry przestępcom PRL-owskim.”

Czy ludzie którzy tworzyli Międzyzakładowy Komitet Strajkowy byli w jakiś sposób sprawdzani pod kątem ewentualnej współpracy z SB, czy wystarczyło tylko zostać oddelegowanym przez załogę swojego zakładu?

Przychodzili do nas ludzie, którzy przynosili poparcie swojej załogi i to wystarczyło. Jedną z takich osób był Florian Wiśniewski z „Elektromontażu”, do którego Wałęsa powiedział: „Ty będziesz członkiem komitetu. Jesteś moim kolegą, to mi pomożesz”. A to był agent, podobnie jak Wojciech Gruszecki z Wydziału Chemii Politechniki Gdańskiej. Też przyniósł poparcie i Wałęsa powiedział, że potrzeba nam doktorów, więc niech zostanie. Tak powstał komitet strajkowy, w którym połowę stanowili zdrajcy.

Kto był autorem postulatów strajkowych?

Z postulatów przynoszonych przez przedstawicieli załóg strajkujących zakładów wybraliśmy te, które najczęściej się powtarzały. Mózgiem do tych spraw był Andrzej Gwiazda i w nocy z siedemnastego na osiemnastego sierpnia te postulaty spisaliśmy. On był zresztą sercem i motorem negocjacji z władzami, a Wałęsa tylko je firmował.

Jaką rolę w czasie strajku odegrali tzw. doradcy – późniejsi doradcy „Solidarności” – i skąd wzięli się w stoczni?

Pamiętam Mazowieckiego, który pojawił się któregoś dnia i przyniósł nam poparcie 64 intelektualistów. Po jego wystąpieniu podszedł do mnie Borusewicz i mówi: „Pani Aniu, powinniśmy wziąć doradców”. Odparłam: „Po co nam doradcy? Mamy 21 postulatów i rozmowa będzie krótka”. Borusewicz jednak się upierał, że oni znają się na dyplomacji, a my nie i że na pewno będą nam potrzebni. Ponieważ ufałam Borusewiczowi, przystałam na to. Kiedy pojawił się Geremek? Nie wiem. W każdym razie nie było tak – jak twierdzą – że byli poproszeni przez nas, ale sami tutaj wtargnęli. Różne są wersje co do przybycia ich do Gdańska i na teren stoczni. Jedna mówi, że przywiózł ich rządowy samolot. Na teren stoczni weszli 18 sierpnia w nocy, a myśmy o tym nie wiedzieli. Musieli gdzieś krążyć po terenie zakładu, nie informując nas o swojej obecności. Potem nie mogliśmy się już tych doradców pozbyć. Już po zakończeniu strajku na któreś posiedzenie prezydium MKZ Joanna Gwiazda przygotowała referat na temat taktyki i strategii WZZ. Kiedy rano nam go przedstawiła, oburzony Geremek spytał, jakim prawem Joanna napisała taki referat, twierdząc że to jest tylko jego zadanie. Zapytaliśmy Geremka, jakim prawem się o to dopomina, przypominając mu, że jest tylko doradcą. Zażądaliśmy, by opuścił pomieszczenie, w którym obradowaliśmy – nie wyszedł. Bywało, że aby się „doradców” pozbyć, musieliśmy robić posiedzenie prezydium w zamkniętym na klucz pokoju. Celiński, który też był doradcą, został przez nas wyrzucony a teraz jest w SLD i tam jest jego właściwe miejsce. „A Kuroń cały czas nam mówił, że powinniśmy zrezygnować z Wolnych Związków Zawodowych, bo władza nigdy na to się nie zgodzi. – Po podpisaniu porozumień sierpniowych też ”

Wielu przywódców czy też czołowych działaczy „Solidarności” kiedyś sprawiało wrażenie katolików, bo bardzo często można ich było zobaczyć w kościele, a dziś zwalczajają nie tylko instytucję kościoła, ale także wartości katolickie. Kiedyś mieli pełne usta patriotyzmu, dziś europejczycy-kosmopolici. Co pani o tym sądzi?

Anna Walentynowicz: Kiedy Mazowiecki ubiegał się o urząd prezydenta, podczas kampanii wyborczej prowadzonej na jego rzecz przez Michnika młodzież z Uniwersytetu Gdańskiego pokazała artykuł, w którym Mazowiecki szkalował biskupa Kaczmarka po jego uwięzieniu.. Na to Michnik krzyknął: „Jaki s… to wyciągnął?”. Usłyszał od studentów: „Jaki s… to napisał?”. Mazowiecki powiedział, że rzeczywiście tak napisał, bo naiwnie uwierzył w samooskarżenie się ks. Biskupa. To jest nasza wina, że myśmy takich ludzi wybrali, którzy już za komuny pięli się po drabinie władzy; że uczestniczyliśmy w wyborach, kiedy tacy ludzie w nich startowali. Jaka jest ich przeszłość? Zależała ona od mody. Kiedy trzeba było -atakowali Kościół, innym razem leżeli plackiem przed ołtarzem. Dziś znowu go atakują, bo Unia Europejska, w której chcą robić karierę, jest bezbożna. W ostatnim czasie przedmiotem ataków jest ks. Henryk Jankowski, który dla „Solidarności” zrobił bardzo dużo. Jego plebania była przytuliskiem dla prześladowanych działaczy. Otrzymywali oni ogromną pomoc, tak jak wielu innych potrzebujących. Do dziś ks. Jankowski pomaga ludziom i instytucjom, ratując je od upadku. Obecnie atakuje się bardzo wielu kapłanów, ale czy może być inaczej, skoro nie zostali ukarani winni śmierci księży (Popiełuszki, Suchowalca, Niedzielaka, Zycha i wielu innych), którzy mieli odwagę mówić prawdę pełnym głosem. Trzeba było ich uciszyć, tak jak teraz księdza Jankowskiego. Przecież postępowanie przeciwko niemu prowadzi Ryszard Paszkiewicz – syn pułkownika SB kierującego gdańską bezpieką. A Michnik, który tak często korzystał z pomocy księdza prałata, co teraz mówi? ?odejdź prałacie?.

W 2000 roku odmówiła Pani przyjęcia Honorowego Obywatelstwa Miasta Gdańska. Dlaczego?

Napisałam do prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza, że nie mogę przyjąć honorowego obywatelstwa naszego miasta, bo nie chcę stać w równym rzędzie z mordercami i przestępcami takimi jak Hitler, Bierut, Rokossowski i choćby agent SB Florian Wiśniewski (na oficjalnej stronie internetowej miasta Gdańska firmowanej przez Urząd Miejski na liście honorowych obywateli widnieją m.in. Adolf Hitler, Albert Foerster, Herman Goering, Bolesław Bierut, Konstanty Rokossowski i Wiktor Kulikow – A. K.). Złożyłam wizytę Adamowiczowi i zapytałam, jakim prawem mnie obraża, bo to jest dla mnie obelga. Mam swój honor i od wątpliwych osób nie potrzebuję przyjmować honorów, na dodatek razem ze zdrajcami i mordercami. Pomimo to do dzisiaj się nie mogę pozbyć tego obywatelstwa. Prezydent Adamowicz wydał oprawiony w skórę kalendarz na rok 2004. – zatytułowany „Danzig”, choć treść jego jest w języku polskim! – i jest w nim lista wszystkich honorowych obywateli łącznie z Hitlerem i Goeringiem, i ja tam też jestem. To jest mój problem, jak się z tego wyzwolić. Bardzo cię proszę, napisz o tym! ”

Co chciała by Pani zachować w świadomości młodego pokolenia z „Sierpnia 1980 „?

Wiarę, którą niestety zabił Wałęsa. Wiarę, która nie pozwalała pytać co ja będę z tego miał ale kazała iść i walczyć o swoje prawa. Przecież myśmy nie wiedzieli, czy strajk zakończy się powodzeniem, czy aresztowaniem nas, a jednak poszliśmy, bo robiliśmy to dla Polski. W czasie strajku stocznia była kawałkiem wolnej Polski i z tą walką wiązaliśmy nadzieje, że nasze dzieci będą miały lepszy start życiowy niż my – dzisiaj moje wnuki nie mają żadnego startu życiowego. Doprowadzili do tego zdrajcy z rodowodem „Solidarności”. Oczywiście nie żałuję naszej walki i zrobiłabym jeszcze raz to samo.

Dziękuję za rozmowę. Anna Kołakowska, GŁOS

http://wzzw.wordpress.com

przeczytaj:  Anna Walentynowicz. Próba wymazania z kart historii

DALEJ

strona [5] 31.08.2012 Gdańsk, Wystawa poświęcona Annie Walentynowicz w 32. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Teatr TV, film, Wiersze, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Śp. Anna Walentynowicz. Wspomnienia i dokumenty

  1. JacekKM pisze:

    polska Joanna d?Arc

    z Bożą iskrą nadziei, znając życia marnosć
    porwała Naród do walki Anna Solidarnosć…

  2. Piekny zyciorys i piekne zycie.

  3. Anna pisze:

    Wiedza, którą tutaj zdobywam
    jest dla mnie bardzo cenna

    Wystąpienie Anny Walentynowicz w czasie Kongresu
    Kredytu Społecznego w Rougemont

    Dziękuję za zaproszenie mnie na Kongres Kredytu Społecznego.
    Wiedza, którą tutaj zdobywam jest dla mnie bardzo cenna.
    Zbiega się to w czasie, gdy w Polsce obchodzimy 27 rocznicę
    wybuchu strajku w 1980 r., zakończonego sukcesem, polegającym
    na tym, że władza komunistyczna była zmuszona przyjąć nasze
    żądania. Mieliśmy już pewne doświadczenia, gdyż w latach
    70-tych zaczęliśmy organizować się w walce przeciwko komunizmowi.
    Wielkim wydarzeniem był wybór Polaka, kardynała Karola Wojtyły,
    na Stolicę Piotrową. Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej pierwszej
    pielgrzymce do Ojczyzny w 1979 r. umocnił nas słowami: „Nie
    lękajcie się”. Należałam wówczas do Wolnych Związków Zawodowych.
    Za swoją działalność zostałam zwolniona z pracy w Stoczni Gdańskiej,
    w której przepracowałam 40 lat. 14 sierpnia 1980 r. stoczniowcy
    zorganizowali strajk w mojej obronie, który przekształcił się w strajk
    ogólnopolski. W rezultacie powstał wielki ruch społeczny pod nazwą
    „Solidarność”, który był oparty na zasadach chrześcijańskich i liczył
    około 10 milionów członków. Wielki ruch „Solidarności” odbił się
    ogromnym echem w świecie. Udowodnił, że walka z komunizmem
    jest możliwa. Mimo wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r.
    i związanych z tym represji Polacy nadal walczyli, wspierani przez
    wiele państw. W 1984 r. w okrutny sposób zostaje zamordowany
    ks. Jerzy Popiełuszko, który był kapelanem „Solidarności”. W 1989 r.
    dochodzi do długo oczekiwanych przemian. Nadszarpnięty system
    komunistyczny walił się. Poza plecami narodu komuniści prowadzili
    rozmowy z wybranymi przez siebie przedstawicielami „Solidarności”,
    którzy byli ich agentami. W wyniku tych rozmów dochodzi w roku
    1989 do przemian systemowych w Polsce, które jednak poszły w złym
    kierunku. Kapitalizm, który zaczęto wprowadzać w Polsce, oparty był
    na najgorszych wzorach dzikiego kapitalizmu. Dlaczego tak się stało?
    Prosta odpowiedź – komuniści stali się kapitalistami. Nastąpiły rządy
    postkomunistów, które trwały przez 17 lat. Dopiero w 2005 r. z woli
    Bożej Opatrzności doczekaliśmy się, że Polską rządzą prawi ludzie.
    Prezydentem Polski jest pan prof. Lech Kaczyński, a premierem pan
    Jarosław Kaczyński. Powrócili oni do ideałów i celów „Solidarności”
    z 1980 r. Walczą z agenturą i korupcją! Mają duże poparcie społeczeństwa.
    Wywołuje to dużą agresję ze strony przeciwników, nie tylko
    postkomunistów, ale i liberałów oraz ugrupowań związanych z orientacją
    prorosyjską. Obecny czas jest szczególnie ważny dla Polski. Wierzymy,
    że z Bożą pomocą obronimy swoją tożsamość narodową, opartą od tysiąca
    lat na fundamencie wiary katolickiej. Proszę o wspólną modlitwę w intencji
    Polski.

    Anna Walentynowicz

  4. emka pisze:

    Zaproszenie na pokaz filmu poświęconego pamięci Anny Walentynowicz „Musimy się na nowo policzyć” Grzegorza Tomczaka
    Gorąco zapraszamy na projekcję filmu poświęconego pamięci Anny Walentynowicz w przeddzień urodzin Matki ,,Solidarności” tj. 14 sierpnia 2013 roku do sali Akwen w Gdańsku na godzinę 18.00.
    O samym filmie ,,Musimy się na nowo policzyć”, którego nie zobaczymy w internecie i nie pokaże telewizja, opowie nam reżyser Grzegorz Tomczak i pani Natalia Piekarska-Poneta, a słowo wstępne wygłosi Joanna Radecka.

    Dokument opowiada o spotkaniu w marcu 2008 roku w Koszalinie dwóch kobiet walczących z komunizmem: Anny Walentynowicz i Natalii Piekarskiej – Poneta, autorki książki ,,Siedziałam za Katowice”. W filmie wykorzystano nagranie z pierwszego pogrzebu Pani Anny Walentynowicz, na którym żegnają Ją delegacje z całej Polski, a mowy pożegnalne wygłaszają: m.in.: Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski, Zbigniew Romaszewski.

    Grzegorz Tomczak: filozof, reżyser, niezależny filmowiec. Autor filmów: ,,Z zawodu mistrz świata”, ,,Ekstremistki”, ,,Katowice: 4.12.1988r.”

    Natalia Piekarska-Poneta: działaczka podziemia w okresie stalinowskim, członkini Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, pisarka, działaczka społeczna, honorowa obywatelka miasta Katowice.

    Joanna Radecka: działaczka Solidarności, intenowana w 1982 roku. W 1988 roku współpracowała z Anną Walentynowicz przy organizowaniu sympozjum ,,W trosce o Dom Ojczysty”.
    Organizatorzy:
    Trójmieski Społeczny Komitet na Rzecz Uczczenia Pamięci Anny Walentynowicz
    NSZZ „Solidarność” Region Gdański
    Fundacja Tożsamość i Solidarność’

    http://wpolityce.pl/artykuly/59681-musimy-sie-na-nowo-policzyc-zapraszamy-na-pokaz-filmu-poswieconego-pamieci-anny-walentynowicz

  5. emka pisze:

    15 sierpnia 84. rocznica urodzin

  6. emka pisze:

    Skwer Anny „Solidarność” we Wrocławiu. Śródmiejski skwer we Wrocławiu od poniedziałku nosi imię legendarnej związkowej działaczki Anny Walentynowicz. Dzień nadania imienia nie jest przypadkowy, bo 26 sierpnia rozpoczął się w zajezdni wrocławskiego MPK strajk solidarnościowy ze stoczniowcami w Gdańsku.
    – To właśnie Annie ‚Solidarność’ Walentynowicz zawdzięczamy, że mieliśmy jeszcze szansę strajkować, bo to przede wszystkim ona z innymi koleżankami dziesięć dni wcześniej podsyciła strajk w gdańskiej stoczni, gdzie zdecydowano już o zakończeniu protestu. Bez Ani nie byłoby ani Solidarności, ani wolnej Polski. Dlatego tak nam zależało, aby uczcić jej pamięć właśnie w ten sposób – powiedział podczas uroczystości przewodniczący zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk Kazimierz Kimso.

    Podkreślił, że wybrano nieprzypadkowy skwer; działaczom dolnośląskiego związku zależało, by to Walentynowicz patronowała miejscu, gdzie znajduje się figura Matki Boskiej Niepokalanej.

    – Podczas II wojny światowej w tym miejscu pod drzewem, na którym znajdowała się kapliczka, gestapo rozstrzeliwało Niemców, którzy sprzeciwiali się niszczeniu Wrocławia. Tych niepokornych i niegodzących się na złe traktowanie innych ludzi, tych sprzeciwiających się niesprawiedliwości. Teraz pod tą figurą często się modlimy. Z naszej parafii przychodzi tutaj nawet 200 osób na majówki. Jest w tym gronie sporo młodych ludzi i to ważne, że teraz będą przychodzić na skwer im. Anny Walentynowicz, osoby która także walczyła o sprawiedliwość i ludzką godność – powiedział ksiądz Jan Opala z parafii Świętego Wawrzyńca, w której działa duszpasterstwo akademickie „Wawrzyny”.

    Gościem uroczystości był wnuk patronki Piotr Walentynowicz, który w imieniu całej rodziny podziękował działaczom związkowym, władzom miasta i wrocławskiej społeczności za pamięć o Annie Walentynowicz.

    Jak podkreślił, wrocławski skwer to dopiero drugie miejsce upamiętnienia czołowej działaczki Wolnych Związków Zawodowych i NSZZ „Solidarność”. Od 2011 r. jej imię nosi też rondo w Gdyni.

    – Moja babcia miała ciężkie życie, które po przełomie w 1989 r. wcale się nie poprawiło. Wiele osób ją niszczyło, oczerniało, zarzucało bzdury, bo wiedzieli, że babcia jest bezkompromisowa. Babcia jest atakowana nawet po swej tragicznej śmierci, dlatego dla naszej rodziny to takie ważne, że we Wrocławiu nazwaliście jej imieniem ten piękny skwer. Dziękujemy za tę pamięć – powiedział Piotr Walentynowicz. […]
    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/skwer-anny-solidarnosc-we-wroclawiu,8369604179

  7. KK pisze:

    Wielka Postać.

  8. emka pisze:

    Urodziła się 85 lat temu.
    Andrzej Gwiazda o Annie Walentynowicz: „Nie da się jej wykreślić z historii”
    To jej zwolnienie z pracy przyczyniło się do rozpoczęcia strajku w stoczni Gdańskiej 14 sierpnia 1980 r., który doprowadził do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
    Z okazji obu rocznic zapytaliśmy Andrzeja Gwiazdę, kawalera orderu Orła Białego, współtwórcy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i pierwszej „Solidarności”, jak wspomina swoją dawną towarzyszkę walki. I dlaczego wciąż nie może ona liczyć na uznanie obecnych władz. […]

    Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/andrzej-gwiazda-o-annie-walentynowicz-nie-da-sie-jej-wykreslic-z-historii,11428703360#ixzz3AUPip8MR

  9. emka pisze:

    Pomnik „ANNY SOLIDARNOŚĆ” w Gdańsku ?
    Zarząd Stowarzyszenia „Godność” podjął inicjatywę budowy pomnika Anny Walentynowicz.
    Ma stanąć na skwerze przy ul. Grunwaldzkiej, który od kwietnia 2014 roku nosi jej imię.
    Jak relacjonują przedstawiciele Stowarzyszenia ʺGodnośćʺ, w rozmowie z prezydentem Pawłem Adamowiczem otrzymali obietnicę, że miasto sfinansuje koszta projektu i zagospodarowania terenu.
    Projekt pomnika wybrano w porozumieniu z panem Januszem, synem zmarłej w katastrofie smoleńskiej współzałożycielki NSZZ Solidarność.
    Realizacji artystycznej projektu podjął się Stanisław Milewski, znany m.in. jako autor pomnika Jana Pawła II i Ronalda Reagana, znajdującego się w przymorskim parku.

    Obecnie trwa publiczna zbiórka pieniędzy, które pozwolą na realizację przedsięwzięcia.
    – Projekt pomnika przedstawimy w najbliższym czasie do oceny władzom Miasta. Zostanie on odlany z brązu w kwietniu – relacjonują członkowie Stowarzyszenia ʺGodnośćʺ. Koszt monumentu ma wynieść ok. 90 tys. złotych.

    – Zwracamy się zatem do byłych i obecnych członków NSZZ Solidarność o wsparcie materialne naszej inicjatywy. Do Zarządu Regionu i Komisji Zakładowych NSZZ Solidarność apelujemy o poparcie i rozpropagowanie idei budowy pomnika – napisali w liście skierowanym do członków NSZZ Solidarność Regionu Gdańskiego.

    Odsłonięcie pomnika planowane jest na 15 sierpnia, w rocznicę urodzin Anny Walentynowicz. […]

    Konto budowy pomnika:

    PKO Bank Polski SA Nr 95 1440 1387 0000 0000 1733 6797
    (z dopiskiem: Pomnik Anny Walentynowicz)

    https://wzzw.wordpress.com/2015/02/05/%E2%96%A0%E2%96%A0-pomnik-anny-solidarnosc-w-gdansku-%E2%96%A0%E2%96%A0%E2%96%A0/

  10. emka pisze:

    Odsłonięcie w Gdańsku pomnika Anny Walentynowicz

    W Gdańsku-Wrzeszczu na skwerze Anny Walentynowicz, w pobliżu domu, w którym mieszkała przez kilka lat odsłonięto pomnik tej legendarnej działaczki Wolnych Związków Zawodowych, współzałożycielki NSZZ Solidarność, damy Orderu Orła Białego „Należała do najodważniejszych działaczy opozycji demokratycznej, a zarazem była jednym z tych przeciwników systemu, których najzacieklej zwalczał komunistyczny aparat bezpieczeństwa”. – napisał w liście skierowanym do uczestników uroczystości prezydent Andrzej Duda. […] Relacja >http://blogpress.pl/node/21461

  11. emka pisze:

    Cenckiewicz: Walentynowicz, niechciana ikona „Solidarności”

    Przez lata prowadzono działania propagandowe, aby umniejszyć znaczenie Anny Walentynowicz. W panteonie kobiecych ikon „Solidarności” miała ją zastąpić Henryka Krzywonos.
    Dzisiaj są koszulki z jej wizerunkiem, murale, książki, tablice i pierwsze pomniki, w tym ten najpiękniejszy w Gdańsku, nieopodal jej skromnego mieszkanka we Wrzeszczu przy Grunwaldzkiej. Stojąca od 15 sierpnia 2015 r. na cokole dumna Anna Walentynowicz patrzy na nas zafrasowana. Ale zanim jej pamięć zaczęła przebijać się do świadomości Polaków, minęło wiele lat gumkowania i wymazywania jej z pamięci. Nawet po jej śmierci w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.

    Zwycięzcy piszą historię

    Czy istniała Anna Walentynowicz?” – pytał w 1990 r. reporter „Gazety Wyborczej”. Zdumiony przebiegiem uroczystości 10. rocznicy Sierpnia ’80 i narodzin „Solidarności” w Operze Leśnej w Sopocie pisał: „W piątkowym koncercie »Solidarności«, transmitowanym z Gdańska, Anna Walentynowicz tylko mignęła na ekranie w Operze Leśnej, i to nie przy okazji »stoczniowej«, lecz w filmie z mszy odprawianej przez księdza Popiełuszkę. Andrzej Gwiazda, też z ekranu, zadał pytanie Jagielskiemu. Żadne z tych nazwisk w czasie uroczystości nie padło. Są oni dziś przeciwnikami Wałęsy, nie uczestniczą w oficjalnym życiu publicznym. Większość nie rozpoznaje ich twarzy. Nikt z uczestników strajku, siedzących w Operze i wspominających dawne lata, nie przypomniał ich nazwisk. »Solidarność« faktycznie tworzy historię. Czy nie nazbyt orwellowską?”.
    Ktoś słusznie zauważył, że od napisania tych słów w 1990 r. przez niemal ćwierć wieku niewiele się zmieniło. To prawda. Ludzie uznawani od czasu wielkiego strajku w 1980 r. do rozpoczęcia rozmów przy Okrągłym Stole za liderów „Solidarności” zostali przysłonięci i zastąpieni przez tzw. konstruktywnych.
    Przez ostatnie dwadzieścia lat tacy ludzie jak Anna Walentynowicz, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Bulc, Jan Karandziej i kilkudziesięciu innych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża nieustannie przegrywali bitwę o pamięć i prawdę na temat antykomunistycznego ruchu oporu, Sierpnia ’80 i „Solidarności”. Zadecydował o tym ich stosunek do Okrągłego Stołu, krytyka dorobku III RP, a później obrona prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
    W opracowaniach na temat dróg prowadzących do Sierpnia ’80 rolę gdańszczan z WZZ traktowano marginalnie, nie doceniając jego wyjątkowości na mapie innych grup oporu. Dotyczy to zresztą nie tylko WZZ, ale całej mozaiki trójmiejskiego ruchu oporu. Na nic się zdały protesty dawnych wolnych związkowców sprzeciwiających się „wymazywaniu WZZ-ów z historii”.
    Dla większości mainstreamowych komentatorów spór o genezę i pamięć WZZ został dawno rozstrzygnięty. Z ich „niepodważalnych” ustaleń wynika, że założycielami WZZ byli Bogdan Borusewicz z Jackiem Kuroniem, Janem Lityńskim i Henrykiem Wujcem, których wspomogli Lech Wałęsa, Bogdan Lis i Jerzy Borowczak. Z czasem to właśnie oni zostali wykreowani na jedynych depozytariuszy dziedzictwa Sierpnia ’80.
    Problem w tym, że żadna z tak chętnie wymienianych postaci nie należała w ogóle do założycieli WZZ. Wałęsa przystał do związków w czerwcu 1978 r., jeszcze później dołączył do WZZ Lis, nie mówiąc już o Borowczaku. Jest charakterystyczne, że Borowczak pytany o Andrzeja Bulca, jednego z czołowych działaczy WZZ, najwyraźniej nie miał pojęcia, o kim mowa, wspierający zaś Lisa Stefan Niesiołowski wyzywał Bulca od buców!
    Wymazano z pamięci całą plejadę działaczy zasłużonych w walce z komunizmem. Trzymając się tylko przykładu trójmiejskich WZZ, warto wspomnieć Andrzeja Butkiewicza, Różę i Janusza Janców, Lecha Kaczyńskiego, Jana Karandzieja, Antoniego Mężydłę, Mariusza Muskata, Marylę Płońską, Antoniego Sokołowskiego, Leona Stobieckiego, Tadeusza Szczepańskiego, Kazimierza Szołocha, Błażeja Wyszkowskiego, Leszka Zborowskiego, Kazimierza Żabczyńskiego i innych.
    Nieprzypadkowo kiedy w 2008 r. Anna Walentynowicz zorganizowała w Sejmie konferencję poświęconą 30. rocznicy WZZ, publicyści „Gazety Wyborczej” próbowali ją rozliczyć z niezaproszenia rzekomych twórców tej organizacji (m.in. Jerzego Borowczaka, Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i Lecha Wałęsy). Seweryn Blumsztajn nazwał jej inicjatywę „spektaklem nienawiści”, a takie upamiętnianie dziejów WZZ przyrównał do metod stosowanych przez bolszewików retuszujących zdjęcia i rozstrzeliwujących niewygodnych świadków historii.

    Kłamliwy film Wajdy

    To charakterystyczne, że specjaliści od retuszowania historii zarzucają to tym, którzy starają się rekonstruować pełny obraz naszych narodowych dziejów. Najłatwiej pokazać to na przykładzie Anny Walentynowicz. Na dobrą sprawę znaczenie takich postaci jak Walentynowicz redukowano jedynie do faktu, że w 1979 r. podpisała Kartę Praw Robotniczych, była członkiem redakcji „Robotnika Wybrzeża” i została zwolniona z pracy w stoczni.
    Najczęściej jednak traktowano ją jako ostatni element łańcucha, który bezpośrednio doprowadził do wybuchu protestu w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. Powstanie „Solidarności” przypisywano już raczej wysiłkowi zbiorowemu, przesadnie eksponując wpływy KSS KOR wśród robotników. Zapominano, że Sierpień ’80 i „Solidarność” były ideowym spadkiem Grudnia ’70. A strajki sierpniowe inicjowało środowisko WZZ, które w ramach Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego suwerennie sformułowało kluczowy postulat dotyczący wolnych związków i następnie zdołało go obronić nie tylko przed komunistami, ale również przed doradcami i lewicą korowską.
    Pomimo początkowej fascynacji środowiska warszawskiego postacią Walentynowicz, od wielu lat funkcjonowała ona raczej w jego kręgach jako kłopotliwa ikona Sierpnia ’80. Wprawdzie wprost nawet dzisiaj nie kwestionuje się jej zasług i znaczenia dla Sierpnia ’80, ale nie traktuje się jej integralnie, oddzielając w zasadzie to, co symboliczne (mała kobieta w sweterku rozmawia ze stoczniowcami w sierpniu 1980 r.), od tego, co rzeczywiste, stanowiące o wyjątkowości i sile jej postaci (szczerość buntu, odwaga, bezkompromisowa walka o ideały, niezgoda na publiczne kłamstwo, represje).
    Stąd też tak chętnie od lat prezentuje się jej fotografie z Sierpnia ’80 i kadry z filmu „Robotnicy ’80”, zapominając, że jest to jedynie ważny, ale jednak fragment jej bogatej biografii, która ani się nie zaczęła, ani też nie skończyła w sierpniu 1980 r.
    Ale nawet Sierpień prezentuje się w sposób zniekształcony, pomijając rolę Walentynowicz w uratowaniu strajku 16 sierpnia i proklamowaniu zupełnie nowego, bo solidarnościowego protestu. Kiedy po trzech dniach komitet strajkowy z Lechem Wałęsą na czele zakończył strajk, miała ona odwagę stanąć na drodze robotników, którzy opuszczali stocznię. Wspólnie z Aliną Pienkowską wzywała do kontynuowania strajku solidarnościowego z innymi zakładami Trójmiasta.
    Szczytem tych kłamstw ubranych w rzekomą rekonstrukcję historii był film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”. W dramatycznych chwilach strajku – 16 sierpnia 1980 r. Wałęsa wyłamuje się po raz pierwszy ze środowiska Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i nie informując kolegów, nagle kończy strajk, zadowalając się spełnieniem drugorzędnych postulatów.
    W scenie filmu Wajdy uśmiechnięta i nieświadoma owej zdrady Walentynowicz klaszcze Wałęsie! To ordynarne kłamstwo i gwałt na historii jest próbą odebrania Annie jej zasługi – uratowania strajku przed upadkiem i proklamowania strajku solidarnościowego z tysiącami Polaków, którzy w solidarności ze Stocznią Gdańską podjęli protest. W tej fundamentalnej scenie Wajda odziera Walentynowicz z jej największych zasług, przypisując je jednocześnie Wałęsie.
    Oto istota manipulacji Wajdy, który w całym filmie dodaje Wałęsie cechy i zasługi innych, by stworzyć fałszywy mit Wałęsy odważnego, bojownika ulicznego ratującego mordowanych kolegów, społecznego inspektora pracy, który może wszędzie wejść i zerknąć, ale nie jako donosiciel, tylko przejęty pracą bez masek ochronnych. Tak więc scena z „położeniem” strajku jest jakby obrazem ogólnego „złodziejstwa” Wajdy, odbierającego coś Annie i innym stoczniowcom, by przypisać to Wałęsie.
    W rzeczywistości Walentynowicz, wspólnie z Aliną Pienkowską (która również w filmie Wajdy klaszcze Wałęsie, dziękując za zniszczenie strajku), ratują protest, starając się zatrzymać tysiące robotników idących jak rzeka w stronę stoczniowych bram. To, co zrobił Wajda, jest w istocie zamachem na całą pamięć o Annie.
    Dodatkowo w miejsce jej heroizmu „Mistrz” Andrzej podstawia TVN-owską gwiazdeczkę i beztalencie aktorskie – Dorotę Wellman jako Henrykę Krzywonos. To ona, wedle tej wizji, w pojedynkę ratuje strajk sierpniowy, a później staje się jego mózgiem do tego stopnia, że w filmie Wałęsa deleguje ją do kontaktów z zagranicznymi dziennikarzami, tak jakby była się ona w stanie z nimi dogadać w innym języku niż polski.
    Oto polityczna podmiana według instrukcji premiera Tuska, który już w czerwcu 2009 r. wskazał w Krakowie na Krzywonos jako na prawdziwy symbol kobiet „Solidarności”. „Anna Solidarność” nie pojawiła się potem w filmie ani razu.[…]
    DALEJ:
    http://www4.rp.pl/Plus-Minus/310309988-Cenckiewicz-Walentynowicz-niechciana-ikona-Solidarnosci.html

  12. emka pisze:

    List śp. Anny Walentynowicz miażdżący kłamcę Lecha Wałęsę
    Przeczytaj!

    https://polskobudzsie.wordpress.com/2016/02/21/list-sp-anny-walentynowicz-miazdzacy-klamce-lecha-walese/

  13. emka pisze:

    TRZY PYTANIA DO… Janusza Walentynowicza: „Mam nadzieję, że odnajdzie się ciało mojej mamy, bo nie wiem, kto leży u nas w grobie”

    Tę kobietę, która w nim spoczywa widziałem po raz pierwszy w życiu na stole sekcyjnym. Prokuratura wojskowa żeby mieć porządek w papierach poświadczyła, że jest to Anna Walentynowicz, ale ja wiem, że tak nie jest. Mam nadzieję, że jej ciało się odnajdzie i będę mógł spełnić obietnicę, którą dałem jej za życia, że pochowam ja obok ukochanego męża. […]
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/smolensk/335006-trzy-pytania-dojanusza-walentynowicza-mam-nadzieje-ze-odnajdzie-sie-cialo-mojej-mamy-bo-nie-wiem-kto-lezy-u-nas-w-grobie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.