35. rocznica powstania Solidarności Walczącej. Kornel Morawiecki

„Niosę Ciebie, Polsko, jak żagiew, jak płomienie i gdzie Cię doniosę – nie wiem”. Te słowa zapisane kiedyś przez nieznanego dzisiaj poetę podziemia wypowiedział w Sejmie pan Marszałek Senior Kornel Morawiecki. „Niosę Ciebie, Polsko, jak ogień, jak płomienie, i gdzie Cię doniosę – nie wiem”. One chyba rzeczywiście najpełniej o Państwa walce o wolną Polskę mówią.

Stoję tutaj dzisiaj przed Państwem jako Prezydent Rzeczypospolitej, ale z wielkim wzruszeniem, bo to dla mnie kolejny raz kiedy mam możliwość spotkania się, kiedy mam możliwość odznaczenia w imieniu Rzeczypospolitej, właściwie tylko przekazania Państwu w imieniu Rzeczypospolitej odznaczeń i wyrazów wielkiego szacunku i podziękowania.[…]

Wolna Polska może wręczyć te odznaczenia wam, dzięki waszej walce, bo gdyby tej walki nie było, to wolnej Polski też by nie było – mówił prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości, która odbyła się w środę w Pałacu Prezydenckim z okazji 35. rocznicy powstania Solidarności Walczącej.- Stoję tutaj jako prezydent, ale z wielkim wzruszeniem, bo mam możliwość odznaczenia w imieniu Rzeczpospolitej i przekazania wyrazów wielkiego szacunku i podziękowań od Polski, mojego pokolenia, młodszych, a także kolejnego pokolenia za wolność, którą dziś mamy, a którą państwo swoją niezłomnością wywalczyliście – zwrócił się prezydent Andrzej Duda do zgromadzonych w Pałacu Prezydenckim. >Pełny tekst przemówienia i Lista odznaczonych

W jaki sposób Służba Bezpieczeństwa przez sześć lat nie potrafiła wpaść na trop lidera Solidarności Walczącej? Jak tropiony przez setki funkcjonariuszy i ścigany w całym kraju Kornel Morawiecki był w stanie unikać esbeckich pułapek i rozkręcić na niespotykaną skalę podziemną działalność wydawniczą? Jak wrocławska konspiracja ukrywała swojego lidera w centrum miasta i w osiedlowych blokach? – pisze Andrzej Kołodziej >Czytaj więcej 

***

strona [2] Kornel Morawiecki, O niepodległości Narodu [10.07.2012]

***

Rafał Ziemkiewicz

Kornel Morawiecki. Powrót Wyklętego

Bardzo mnie rozczuliła redaktor Pochanke z TVN, gdy oznajmiła z ekranu, że warto zainteresować się postacią i przeszłością marszałka seniora Kornela Morawieckiego. O, tak. Zdecydowanie warto! Warto wiedzieć, iż ten niezłomny człowiek w roku 1988, po wielokrotnej odmowie przyjęcia wroniego paszportu „w jedną stronę”, został wbrew własnej woli siłą wywieziony, wyrzucony po prostu z Polski, bo obie szykujące się do magdalenkowego dilu strony widziały w nim zagrożenie dla zaplanowanej transakcji stulecia.
Rzecz bez precedensu – po prostu wyrzucić więźnia z kraju bez prawa powrotu! Nawet rozmaite junty z zapyziałych kraików na krańcach świata nie wpadły na taki sposób pozbywania się niewygodnych opozycjonistów.

Kornel Morawiecki, niepożądany na terenie PRL, "odprowadzany" do samolotu do Wiednia.

Kornel Morawiecki, niepożądany na terenie PRL, „odprowadzany” do samolotu do Wiednia.

Mało tego – nie mając możliwości powrotu do Polski normalnie, lider „Solidarności Walczącej” wrócił do Polski przez „zieloną granicę”. Wiele było przypadków przekradania się przez kordony w stronę przeciwną, ale w tę zrobił to bodaj tylko ten jeden. Niestety, tu, na miejscu, Morawiecki nie mógł już niczemu zapobiec. Ci, którzy zostali w PZPR do końca, ustalili już warunki pojednania z tymi, których wyrzucili z niej w 1968 albo nieco później. Oficerowie prowadzący wynegocjowali już transformację ze swoimi agentami.

I cały ten cwaniacki geszeft – „wy nam władzę, my wam majątki, przywileje i bezkarność” – został ubrany w szaty Pojednania Narodowego i podżyrowany autorytetem „Solidarności”, noblisty Wałęsy, Kościoła i bratnich mocarstw z Zachodu, dla których oddanie masy upadłościowej po PRL czerwonej nomenklaturze i ubecji było tylko drobnym fragmencikiem w globalnej rozgrywce. A tę rozgrywkę podporządkowywały wtedy mocarstwa generalnej wytycznej: nie stwarzać żadnych kłopotów Gorbaczowowi, bo mu się mityczny kremlowski „beton” zbuntuje i będzie po „pierestrojce”.

Trudno opisać poczucie absurdu, z jakim czyta się dziś odtajnione depesze amerykańskiego ambasadora w Warszawie, żalącego się, że Bronisław Geremek jest nie dość względem Jaruzelskiego i Kiszczaka ugodowy (!) i proszącego, aby centrala swoimi kanałami wywarła na niego i całe środowisko Wałęsy mitygujący wpływ. Gdzie w tej geopolitycznej grze była Polska?

Musiałbym wskazać część ciała, o której publicznie rozprawiać nie wypada. Gdzie, skoro już uruchomiono działające z potężną bezwładnością społeczne mechanizmy, nastroje, musiał się znaleźć Morawiecki? Tam, gdzie Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski, gdzie Andrzej Gwiazda i jego żona Joanna Duda Gwiazda, by podać tylko kilka nazwisk dzielnych, wspaniałych ludzi antykomunistycznej opozycji, wyrzuconych przez cwaniaczków na śmietnik historii, zabitych „chłostą śmiechu” i wpychanych w zapomnienie.

Warto by się zainteresować Morawieckim – powiada pani redaktor z tej stacji, w której od lat jako słuchani z nabożnym skupieniem eksperci brylują generałowie Dukaczewski i Czempiński, z której nie wychodzą Palikot z psychostefanem, ze stacji, gdzie panią, której w 1980 strajkujący koledzy zatrzymali tramwaj wyłączając prąd w trakcji wylansowano na centralną postać Sierpnia tylko dlatego, że przed kamerami rozpruła gębę na Kaczyńskiego. Zgoda, warto by wam nawet w tej stacji zrobić jakieś szkolenia.
Nie tylko o Morawieckim i nie tylko o „Solidarności Walczącej”, której działacze, kiedy byli przez komunistów więzieni, to o niebo lepiej od nich znani Zachodowi przywódcy „Solidarności” wałęsowej przestrzegali Amnesty International, by za tamtymi się nie ujmować, tylko za nimi, bo tamci to organizacja terrorystyczna (haniebna historia, ale niestety prawdziwa). I o tym płocie, co go nie było – samiście zresztą w TVN zrobili o tym film i do dziś leży on głęboko w piwnicy; teraz pewnie dopiero zostanie z niej wyjęty.

Rzadko się wzruszam, ale czasami jeszcze mi się to zdarza. Sejm, z którego wymiotło co najobrzydliwszych cwaniaczków, a inni zepchnięci zostali w kąty sali, inaugurowany przemową takiego człowieka…

Przeczytaj: Kornel Morawiecki i sześć lat esbeckiego pościgu

Jakby w tym smrodzie nieustającego kłamstwa, pogardy dla samych siebie i „pedagogiki wstydu”, w którym kazano nam się dusić za cenę wzrostu gospodarczego i dojenia unijnych dotacji, ktoś wreszcie otworzył okno. Jakby wstał z grobu któryś z „Żołnierzy Wyklętych” i mówił tak, po prostu, o Polsce, o wielkich sprawach, jakby tego całego zaduchu w ogóle nie było. Do ludzi, którzy już prawie zdołali się poddać „panświnizmowi” III RP i prawie już uwierzyli, że wszyscy są umoczeni, wszyscy ugnojeni jak ta świnia z „Co mi zrobisz…”, a wielkość autorytetów mierzy się tylko kapuchą, za jaką gotów je wynająć jakiś cinkciarz.

A potem wyszła na sejmową mównicę jazgocąca przekupa, żeby po raz enty zachwalać, jakie to sukcesy odniosła, wyprzedzając nawet Francję i Szwajcarię, i po raz enty naurągać Kaczyńskiemu i PiS-owi, jakby w ogóle nie była w stanie zauważyć, że wybory już się skończyły, i że je przegrała. A zresztą może i faktycznie nikt jej tego nie miał jeszcze serca uświadomić. W każdym razie podniosły nastrój święta demokracji w jednej chwili padł na pysk, w sposób, który zażenowanie wzbudził nawet w niektórych z medialnych żołnierzy złej sprawy.

Trudno by było tego dnia, choćby się ktoś nie wiem jak głowił, bardziej wyraziście pokazać kontrast między dwiema Polskami. Tą, w której podnosi łeb, jak to był ujął redaktor Miecugow z tej samej stacji, „demon polskiego patriotyzmu”, i tej, która chciała się nazywać „europejską”, „fajną” czy „racjonalną”, ale, sądząc po rekordowej w tej kadencji liczbie posłów, którzy nie omieszkali dodać do ślubowania „tak mi dopomóż Bóg”, najcelniej powinna być nazwana po prostu „obłudną”.

za: fakty.interia.pl

Pełny tekst przemówienia  Sejmie Kornela Morawieckiego

 

Nigdy nie poszli na kompromis 

We Wrocławiu, w czerwcu 1982 powstała Solidarność Walcząca. Założycielem był Kornel Morawiecki oraz grupa jego bliskich współpracowników, działaczy NSZZ „Solidarność”. SW była organizacją, która opowiadała się za niepodległością Polski, za pozbawieniem komunistów władzy oraz za wycofaniem wojsk radzieckich z Polski.

 

Program i formy działania SW znalazły szerokie poparcie w polskim społeczeństwie. Wkrótce oddziały SW zaczęły powstawać w innych miastach Polski, nie tylko tak dużych jak Poznań, Gdańsk, Katowice, Rzeszów czy Łódź, ale też w mniejszych, jak Legnica czy Lubin. Idee solidarności i niepodległości były głoszone nie tylko w Polsce, ale również poprzez emisariuszy SW docierały do innych krajów okupowanych przez ZSRR – do Rosji, na Ukrainę, Białoruś czy do Czechosłowacji. SW dysponowała silnym zapleczem technicznym w całym kraju. Wydawała książki i ponad sto tytułów podziemnych czasopism, wspomagała technicznie i merytorycznie inne organizacje podziemne, nadawała audycje radiowe, organizowała demonstracje i prowadziła działania utrudniające milicji i ZOMO walkę z demonstrantami. Podczas demonstracji członkowie SW rzucali pod koła samochodów milicyjnych kolce i zagłuszali komunikację radiową między jednostkami MO. Solidarność Walcząca była jedyną organizacją w Polsce, która dysponowała jednostkami wywiadu i kontrwywiadu. Prowadzono całodobowe nasłuchy radiowe na częstotliwościach, na których porozumiewała się SB. Uratowało to wielu członków SW przed aresztowaniem. […]

http://www.pismoprofile.com/

 

Stanisław Żaryn

Bohaterowie, którzy nie poszli na zgniły kompromis

Radykalizm Solidarności Walczącej, widoczny m.in. w programie i przysiędze, przejawiał się w działaniu. SW dopuszczała każdą skuteczną formę walki z komuną, nawet – przy sprzyjających warunkach – otwartą walkę zbrojną.

Solidarność Walcząca to jedna z najbardziej zakonspirowanych organizacji walczących o niepodległość Polski w latach 80. Jej członkowie byli przedstawiani przez propagandę PRL jako terroryści, działający w niej ludzie narażeni byli na nieustanną inwigilację lub ? jak jej założyciel Kornel Morawiecki ? byli poszukiwani przez całą rzeszę funkcjonariuszy m.in. Służby Bezpieczeństwa.

Pomysł powołania Solidarności Walczącej narodził się w głowach ludzi nie godzących się na marazm ogarniający Solidarność, chcących w sposób radykalniejszy i bardziej zdecydowany walczyć o wolną Polskę, ludzi, którzy nie chcieli spocząć na laurach po pierwszych sukcesach „S” w walce z komunistyczną władzą.

Założycielem Solidarności Walczącej był Kornel Morawiecki. Wraz z grupą ludzi, których spotykał w swojej działalności opozycyjnej od 1968 roku, założył SW. Dołączyli do nich również działacze NSZZ Solidarność oraz członkowie regionalnego komitetu strajkowego NSZZ Solidarność Dolny Śląsk. Taka grupa, połączona przez Morawieckiego, powołała w 1982 roku do życia Solidarność Walczącą. Bardzo szybko stała się ona jedną z głównych sił opozycji podziemnej. Wyróżniał ją radykalny antykomunizm i jednoznaczne dążenie do obalenia systemu totalitarnego .

W ramach swojej działalności SW prowadziła intensywne prace wydawnicze, nadawano audycje radiowe organizowano wiele manifestacji i protestów.

Nowa organizacja padła na podatny grunt. Szybko okazało się, że ludzi niezadowolonych z marazmu komitetów strajkowych jest więcej. Choć SW powstała we Wrocławiu, już w kilka miesięcy później, zaczęły powstawać jej komórki w innych regionach Polski. Prężne ośrodki Solidarność Walcząca posiadała w Katowicach, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie i Toruniu. Mniejsze komórki SW działały również w innych miejscowościach. Według szacunków SB w 1986 roku organizacja obejmowała około 800 zaprzysiężonych członków oraz ponad 1000 aktywnych zwolenników. Z danych opracowanych przez SB wynika, że mniejsze oddziały, nazwane przez funkcjonariuszy grupami, obecne były w Legnicy, Lesznie, Wałbrzychu, Nowym Sączu, Krakowie, Warszawie, Opolu, Olsztynie, Zielonej Górze. „Grupa jest podstawową komórką SW. Są to ludzie, którzy razem działają, kształcą się i szkolą. Często grupy są samowystarczalne i same określają swe działania” – tłumaczył Andrzej Kołodziej w rozmowie z Alfredem Znamierowskim .

Członkiem Solidarności Walczącej mógł zostać każdy, kto identyfikował się z jej programem i założeniami.

„SW czerpie wzory swej działalności konspiracyjnej z tradycji Armii Krajowej. Przyświecają jej również te same cele – Niepodległość i Demokracja. Wśród członków i instruktorów SW jest wielu byłych żołnierzy AK” – tak o założeniach mówił Andrzej Kołodziej. W walce o Polskę Wolną i Niepodległą „SW czerpie wzory i natchnienie z wcześniejszych walk wyzwoleńczych narodu polskiego” . „Celem walki Solidarności Walczącej jest przywrócenie Polsce niepodległości i utworzenie Rzeczpospolitej Solidarnej o ustroju demokratycznym. (…) Zdaniem SW droga do niepodległej Rzeczypospolitej Solidarnej wymaga obalenia władzy komunistycznej, systemu określanego jako „socjalizm”, albo „realny socjalizm” – dodawał Kołodziej.

Ponieważ organizacja była tajna, każdy jej działacz musiał złożyć przysięgę. Musiało się to odbyć w obecności dwóch członków SW.

Wobec Boga i /ojczyzny przysięgam walczyć o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną, poświęcając swe siły, czas – a jeśli zajdzie taka potrzeba – swe życia dla zbudowania takiej Polski. Przysięgam walczyć o solidarność między ludźmi i narodami. Przysięgam rozwijać idee naszego Ruchu, nie zdradzić go i sumiennie spełniać powierzone mi w nim zadania

– tak brzmiała treść przysięgi SW.

Była ona pewnego rodzaju streszczeniem programu organizacji. Pokazywała także radykalizm jej założeń i strategii. Członkowie, decydując się na dołączenie do Solidarności Walczącej, deklarowali gotowość oddania życia w walce o wolną Polskę. „Ponad wszystkich co robimy stoi nadzieja. Tożsama z wiarą w sens życia i ideałów. Silniejsza od śmierci” – tłumaczył Kołodziej . Podobnych deklaracji nie składało się w większości organizacji walczących w PRL z komuną. Również ich działacze nie byli zdecydowani oddać życie w imię działalności swojej organizacji.

Radykalizm SW, widoczny m.in. w programie i przysiędze, przejawiał się w działaniu.

SW dopuszczała każdą skuteczną formę walki z komuną, nawet – przy sprzyjających warunkach – otwartą walkę zbrojną.

Jednak za najskuteczniejsze uznawała demonstracje. Dlatego była jednym z głównych organizatorów manifestacji w 1983 roku po zakończeniu stanu wojennego. Na jednej ze swoich ulotek zachęcała nawet ludzi do produkowania koktajli Mołotowa, którymi chciała walczyć z wozami bojowymi MO i ZOMO .

Działacze Solidarności Walczącej wielokrotnie organizowali spektakularne akcje wymierzone w komunistyczne władze, albo wspierające działaczy opozycyjnych. Jedną z nich było umieszczenie na jednym z bloków w Gdańsku napisu wzywającego do uwolnienia więźniów politycznych. Litery, wielkie na kilka pięter, widoczne były w dużej części miasta. Akcję przeprowadzono pod (a właściwie nad) okiem SB i MO . W swojej działalności SW dopuściła się również ataku na lokalne władze partyjne, umieszczenia haseł niepodległościowych na tramwajach w wielu miastach oraz w sposób otwarty protestowała po aresztowaniu swojego założyciela Kornela Morawieckiego 9 września 1987 roku.

Jednak, jak wspomina Andrzej Kołodziej, codzienna praca działaczy SW nie była spektakularna. „Wydaje się i kolportuje bibułę, w której informujemy społeczeństwo o tym, co się dzieje, przedstawiamy nasze idee i cele, staramy się przełamywać nastroje apatii i zniechęcenia. Uczymy się posługiwać sprzętem, który pomaga zabezpieczyć konspiracyjne działanie i działanie to ułatwia” . To właśnie na wydawanie bibuły SW przeznaczała najwięcej czasu. „Łącznie wydawano około stu tytułów podziemnych pism, były to zarówno organy poszczególnych struktur regionalnych, jak i poważniejsze periodyki, jak na przykład „Biuletyn Dolnośląski”, „Czas kultury”, czy -Replika”. Głównym pismem była wrocławska”Solidarność Walcząca”, dwutygodnik ukazujący się w nakładzie 20 tys. Egzemplarzy . Książek wydawano zdecydowanie mniej, natomiast dużym wkładem finansowym były znaczki drukowane przez SW, które organizacja sprzedawała wśród swoich sympatyków.

Jednym z ważnych działań SW było nadawanie audycji radiowych. Od czerwca 1982 roku organizacja nadawała raz w tygodniu swoją audycję. Zaprzestała dopiero w 1989 roku. Audycje „realizowano w oparciu o nadajniki własnej konstrukcji, zwykle emitujące sygnał na paśmie oficjalnych programów radiowych. Wrocławskie ekipy szybko rozpoczęły nadawanie w innych miastach” . Mniejsze oddziały SW były wyposażone we własny sprzęt.”Doskonalimy łączność i prace Radia SW, które działa bardzo skutecznie i w wielu miastach oddawane było również na usługi struktur „Solidarności” – mówił Kołodziej . Wobec niezdecydowanej postawy „Solidarności”, SW rozpoczęła również inicjowanie strajków oraz budowę swoich komórek w zakładach pracy.

Skuteczność konspiracji Solidarności Walczącej oraz obawa przed jej działalnością kazały Służbie Bezpieczeństwa traktować jej rozpracowanie jako zadanie priorytetowe. Zajmowały się nim nie tylko zwykłe odziały SB, ale również wywiad cywilny, WSW, wywiad wojskowy, Stasi, czechosłowacka StB, a nawet KGB. Mimo ogromnych nakładów bezpieki, nie udało jej się rozpracować organizacji, ani nawet poznać jej struktur. ‚Na podstawie zachowanej dokumentacji można zaryzykować tezę, iż Służba Bezpieczeństwa w toku nasilonej pracy nie uzyskała cenniejszych danych na temat struktur organizacji, jej składu personalnego itp. (…) Jak się wydaje SB nie udało się wprowadzić tajnych współpracowników w kierownicze kręgi organizacji ani też zwerbować osób z tego grona” . Historia pokazała, że „działania operacyjne przynosiły efekt przede wszystkim w przypadku złamania przez działaczy reguł konspiracji” . Większość spraw SB związanych z SW zakończono dopiero w 1990 roku.

Brak sukcesów bezpieki wynikał m.in. z funkcjonowania kontrwywiadu SW – nietypowego dla organizacji niepodległościowych.

Działacze Solidarności Walczącej posługiwali się skanerami, dzięki którym prowadzili nasłuch częstotliwości radiowych MO i SB. Dzięki temu nie tylko udało się uchronić wielu działaczom od przygotowanych przez SB zasadzek, ale również ujawnić agenta SB w organizacji. Członkowie Solidarności Walczącej aktywnie rozpracowywali również funkcjonariuszy. Każdy z członków przechodził szkolenie z „gubienia ogona” oraz technik prowadzenia samoobserwacji . Do tego dochodziły bardzo rygorystyczne procedury związane z działalnością SW. Jak mówi Andrzej Kołodziej w książce „Zaciskanie pięści. Rzecz o Solidarności Walczącej”, spotkania organizacyjne odbywały się w pewnych i sprawdzonych wcześniej lokalach, mówiono na nich szeptem, albo tylko pisano komunikaty na kartkach. Podczas wizyt, dzieciom gospodarzy przedstawiano Kołodzieja, jako kogoś innego, by nie wygadały się przez pomyłkę w szkole. Dzięki przestrzeganiu tych zasad Kornel Morawiecki i Andrzej Kołodziej – dwaj przywódcy SW – uniknęli aresztowania przez kilka lat działalności. W tym okresie odbyli kilka tysięcy spotkań organizacyjnych, brali udział w strajkach, uroczystościach, świętach. Zawsze znikali, nim SB zdążyła ich zauważyć. Zostali aresztowani dopiero, po załamaniu się jednego z działaczy, zatrzymanych przez SB.

Stanisław Żaryn

Przy pisaniu tekstu posiłkowałem się: „Solidarność Walcząca w dokumentach’, tom 1, IPN-KŚZPNP Warszawa 2007; „Solidarność Walcząca”, red. Anna Piekarska, IPN-KŚZPNP, Warszawa 2007; „Zaciskanie Pięści. Rzecz o „Solidarności Walczącej”, Alfred Znamierowski, Paryż, 1988.

Kornel Morawiecki przemawia pod domem Wojciecha Jaruzelskiego w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego 13.12.2011 roku. Lider SW nigdy nie zaakceptował amnezji III RP

http://www.naszememento.pl/

Kornel Morawiecki

Urodził się w Warszawie w dniu 3 maja 1941 r. Z wykształcenia fizyk, uzyskał stopień dr nauk.

W marcu 1968 r. uczestniczył w strajku studenckim na Uniwersytecie Wrocławskim, w sierpniu tego roku kolportował ulotki przeciwko najazdowi na Czechosłowację, w styczniu 1969 r. i grudniu 1970 r. rozlepiał klepsydry po śmierci Jana Palacha. Od 1979 r. do 1989 był redaktorem naczelnym i wydawcą nielegalnego miesięcznika „Biuletyn Dolnośląski„.

Był jednym z inspiratorów wrocławskich strajków w sierpniu 1980 r. i współpracownikiem tamtejszego MKS. W 1981 r. był delegatem na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność”. Aresztowany we Wrocławiu między dwoma turami zjazdu pod zarzutem wydania i kolportowania apelu do żołnierzy armii sowieckiej okupująccej Polskę. Zwolniony pod groźbą strajku powszechnego we Wrocławiu. Wytoczony mu proces został przerwany wprowadzeniem stanu wojennego.

Od samego początku stanu wojennego (13 XII 1981 r.) ukrywał się, kierując działem wydawniczym Regionalnego Komitetu Strajkowego Dolny Śląsk, w tym redagowaniem, wydawaniem i kolportażem dziennika (trzy razy w tygodniu) „Z Dnia na Dzień„. W szczytowym okresie, pod jego kierownictwem, gazeta ta osiągała jednorazowy nakład do 40 tys. egz.

W czerwcu 1982 r., po odejściu z RKS w wyniku różnic programowych z jego przewodniczącym, powołał Porozumienie „Solidarność Walcząca”, które z czasem przekształciło się w organizację. Od początku był jej przewodniczącym, a organizacja rozrosła się do największego po samej Solidarności ugrupowania podziemnego (zob. SW nota encyklopedyczna). Założył tygodnik („centralny”) „Solidarność Walcząca” i pełnił funkcję jego redaktora naczelnego.

Był jednym z najdłużej ukrywających się działaczy podziemnych. Aresztowany został 9 listopada 1987 r. Deportowany z kraju w maju 1988 r., odbył polityczną podróż po Europie i Ameryce Płn., po czym w sierpniu 1988 r. nielegalnie wrócił do Polski i ponownie stanął na czele SW. Był przeciwnikiem rozmów „okrągłego stołu”.

W czerwcu 1990 r. ujawnił się na zjezdzie założycielskim Partii Wolności. W roku 1991 r. zgłosił swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich, nie uzyskał jednak pełnych 100 tys. podpisów, wymaganych przez ordynację. Od 1993 r. był członkiem Koalicji dla Rzeczypospolitej, w 1997 bez powodzenia kandydując na posła z ramienia Ruchu Odbudowy Polski.

Obecnie pracuje naukowo i dydaktycznie na Politechnice Wrocławskiej. W SW działały również jego dzieci: Anna, Mateusz i Marta.

http://sw.org.pl/morawiecki.html

Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył działaczy Solidarności Walczącej

15 czerwca 2007 r. w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wręczył ordery i odznaczenia w 25. rocznicę powstania „Solidarności Walczącej”.

Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej  odznaczył Prezydent Lech Kaczyński ponad 70 działaczy i współpracowników „Solidarności Walczącej” >Lista odznaczonych

W czasie uroczystości Prezydent RP Lech Kaczyński powiedział do zebranych:

Szanowne Panie i Panowie Ministrowie i Doradcy, Przewielebny Księże Prałacie, ale przede wszystkim Panie i Panowie z „Solidarności Walczącej”!

Jest tu dziś też czołowy działacz „Solidarności”, jej skrzydła legalistycznego w podziemiu, przywódca łódzkiej „Solidarności” – kolega Andrzej Słowik. Mijają lata, dzisiaj w wielu przypadkach musiałem nadawać krzyże pośmiertnie. Ta uroczystość, jak kilka innych w ciągu ostatnich miesięcy, odbywa się z co najmniej piętnastoletnim opóźnieniem. Piętnastoletnim lub większym, bo odznaczenia tych, którzy walczyli o Polskę w trakcie tego, co ja nazywam trzecią konspiracją, czyli po roku osiemdziesiątym, szerzej po roku siedemdziesiątym szóstym, powinny mieć miejsce wkrótce po roku dziewięćdziesiątym. Tak z różnych powodów się nie stało, muszę nadrabiać braki. Muszę robić to, co powinno być dawno uczynione. I na pewno jednym z tych zaniedbanych była organizacja „Solidarność Walcząca”. Trzynastego grudnia 1981 roku „Solidarność” była formacją jednolitą, choć jak w każdej tak olbrzymiej organizacji istniały różnice zdań. Istniały skrzydła bardziej umiarkowane i bardziej radykalne, przenosiło się to na poziom regionów. To normalne, bo dziesięć, czy dziewięć i pół miliona ludzi nie może być takich samych przekonań. Ale przyszedł trzynasty grudnia. Tragiczny dla Polski, bo jego echa słyszymy do dziś. I przyszło działać tak, jak pokoleniom naszych rodziców i dziadów, dalszych przodków, w warunkach konspiracji. Może nie takiej, jak przedtem, bo była to walka co do zasady bezkrwawa – co do zasady, bo były także ofiary śmiertelne, nie jeden zginął, ale nie były to ofiary tak masowe, jak podczas II wojny światowej, czy choćby organizacji działających podczas pierwszej wojny światowej i przed nią, podczas okresu rewolucji 1905 roku i powstania styczniowego. Ale była to jednak konspiracja. I jest rzeczą oczywistą, że w tej konspiracji różne osoby, zgodnie ze swoimi przekonaniami, temperamentem, widzeniem świata, wybierały różne drogi. Dziś spotykam się z Paniami – z tego co widzę bardzo licznymi, z czego się cieszę – i z Panami z grupy najbardziej radykalnej, ale wywodzącej się ze związku „Solidarność”. Wyście rzucili wtedy hasło niepodległości. Hasło, które – zapewniam – było także w sercach i umysłach innych odłamów, ale nie było bezpośrednio formułowane. To bezpośrednio Wasza zasługa, bo chociaż walka toczyła się na różne sposoby i na różnych frontach, to jest rzeczą bardzo dobrą, że istniała duża grupa, dobrze zakonspirowana, która to hasło niepodległości już wtedy rzucała w sposób bezpośredni.

Za to należy się Wam wielkie podziękowanie. Wielkie podziękowanie, należy się Wam też za wytrwałość, za wieloletnią pracę w warunkach podziemia, za swoistą nieustępliwość. Czy ta nieustępliwość była wtedy najlepszą taktyką polityczną, czy nie, to oceni historia. Pewnie jeszcze nie za rok czy dwa, ale dzisiaj widzimy ją jako wartość. Widzimy ją jako wartość, która złożyła się na wszystko to, co w 1989 roku dało nam kraj, niezależnie od jego wad, jednak wolny. Bo III Rzeczpospolita była i jest po części, bo trudno mówić, że osiągnęliśmy taki stan rzeczy, który możemy nazwać IV Rzeczpospolitą, państwem jednak niezawisłym. Państwem, na które działały i działają różne wpływy, niektóre także spoza granic naszego kraju, ale podstawowe decyzje podejmowane są tutaj. Rola kartki wyborczej jest rolą rzeczywistą. Władzę sprawuje – słusznie lub nie – ale ten, który wygrał. I to jest osiągnięcie nasze sprzed wielu już lat, sprzed tak wielu, że niewiele brakuje do tego, by było to już pokolenie, a minimalnie brakuje do tego, żeby był równy okresowi Polski międzywojennej, naprawdę już bardzo niewiele, to przypadnie gdzieś za niespełna trzy lata. Jest czas na to, by nie tylko dokonywać pewnych podsumowań, ale aby iść do przodu. Podjęliśmy próbę pójścia do przodu, próbę, która spotyka się z olbrzymim oporem. Jest to droga pod górę. I to po bardzo śliskiej skale. Jedne rzeczy się udają, jak choćby udało się zmienić politykę związaną z państwowymi odznaczeniami i nadrabiać to, czego nie uczyniono wcześniej, udało się rozwiązać formację, która niewiele robiła w ramach swoich zadań, a miała różne powiązania, mówię o Wojskowych Służbach Informacyjnych, ale już lustracja załamała się o opór tych, którzy uznali, że być agentem to sprawa prywatna, i że właściwie wolno nim być obywatelowi wolnego kraju. Obywatelowi wolnego kraju, w tymże wolnym kraju, wolno. Tylko tamten kraj nie był wolnym. Tamten kraj był systemem totalitarnym, a później autorytarnym i, co bardzo mocno podkreślam szczególnie wtedy, kiedy rozmawiam z cudzoziemcami, tamten kraj był głęboko zależny od obcego mocarstwa. Hasło niepodległości wtedy było hasłem, nie tylko zrzucenia wewnętrznego pancerza, pancerza, który niewolił obywatela, niewolił w jakimś stopniu człowieka, chociaż tutaj, w polskim wydaniu totalitaryzmu stosunkowo mniej. Ale na pewno odbierał prawa obywatelskie, obierał prawo do wyrażania swoich poglądów, niewolił katolika, czy innego zaangażowanego w swoją religię człowieka. Niewolił w zakresie elementarnego prawa, w zakresie tworzenia grup i organizacji społecznych. Wszystko to podlegało przecież kierowniczej roli partii i w tamtym systemie być agentem, to nie była praca, która co najwyżej komuś się może nie podobać, bo my w Polsce w ogóle takich nie lubimy, ale to była praca przede wszystkim przeciwko własnemu społeczeństwu i przeciwko własnemu narodowi. Tych, którzy tą pracę realizowali oczywiście należy odróżniać – byli tacy, którzy donosili na koleżanki i kolegów, byli tacy, którzy pracowali za granicą, w ramach wywiadu, który był jednak, mówiąc delikatnie, wywiadem Układu Warszawskiego a nie Polskim. Bardzo to delikatnie określę. Były pojedyncze działania, które służyły naszemu krajowi, ale to były wyjątki.

Odróżniam te rzeczy, odróżniam stopień zaangażowania, tych, którzy działali wręcz z ochotą, z zaangażowaniem w swoją donosicielską robotę, od tych, którzy robili to niechętnie, usiłowali się wykręcić. Tak, to z całą pewnością nie jest to samo. Ale to jest tak, jak przy przestępstwie, gdzie sędzia może wymierzyć karę, w Polsce jest jedna z takich standardowych granic, to jest od roku do dziesięciu lat więzienia. To wielka różnica pomiędzy karą roku – a karą dziesięciu lat więzienia. Wszyscy to Państwo przyznacie. Ale i jeden, i drugi czyn pozostaje przestępstwem tego samego typu. A więc ja zgadzam się, że te czyny przestępstwem nie są, bo prawo karne nie działa wstecz, ale należy je różnie oceniać, jedne na rok, drugie na dziesięć lat więzienia. Ale zasada jest podobna. Mówię o tym specjalnie rozmawiając z członkami z najbardziej radykalnej, wywodzącej się z „Solidarności” organizacji – z tamtymi ludźmi trzeba jakoś sobie dać radę – nie chcę mówić, że trzeba się rozprawić, bo nikt nie myśli o więzieniach, nie mówiąc o rzeczach gorszych, tylko musimy wiedzieć. Musimy wiedzieć i chyba nie ma lepszej okazji, żeby to zadeklarować, niezależnie od tych, czy innych orzeczeń, niż spotkanie właśnie z „Solidarnością Walczącą”. Korzystam z tej okazji. Korzystam z tej okazji raz jeszcze gratulując wszystkim Państwu determinacji, odwagi i umiejętności postawienia, jakby już w pierwszym kroku na to, co przecież wielu wydawało się realnym za dwieście lat. Okazało się, że było realne za lat siedemnaście. W naszej historii nie raz już tak było, ale mam nadzieję, że już więcej nie będzie, że Polska niezawisłości nie straci. Nie może stracić jej również w tych ramach, które dają nam profity, które przyspieszają nasz rozwój, które pozwalają na uczestniczenie w pewnej emocjonującej grze, ale które przy nadmiernym radykalizmie, w innym rozumieniu niektórych twórców zjednoczonej Europy, mogłoby nas tej niezawisłości pozbawić. Tego również nie chcemy. I o to również będziemy walczyli. Będziemy walczyli, właśnie jesteśmy w to zaangażowani i na pewno nie zabraknie nam determinacji. Gratuluje i jeszcze raz dziękuję.

http://www.prezydent.pl/

 

W Pałacu Prezydenckim zaraz po odznaczeniu: (od lewej) Maria Koziebrodzka – członek rady SW, Michał Gabryel – członek rady SW, Katarzyna Gabryel, Andrzej Myc – członek rady i komitetu wykonawczego SW

DALEJ

strona [2] Kornel Morawiecki, O niepodległości Narodu [10.07.2012]

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980 i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „35. rocznica powstania Solidarności Walczącej. Kornel Morawiecki

  1. CIOCIABABCIA pisze:

    Niestety, wielu działaczy musiało skorzystać z biletu w jedną stronę. Wyjechali… przeważnie mieli Rodziny, młodzi ludzie – mieli malutkie dzieci – to była ucieczka przed represjami.

  2. emka pisze:

    Założyciel „Solidarności Walczącej” Kornel Morawiecki miał zawał serca.
    Jest Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej we Wrocławiu.
    W rozmowie z portalem niezalezna.pl Kornel Morawiecki przyznał, że „jak na osobę, która przeszła zawał” czuje się „nieźle”.
    Lekarze nie wykluczają, że znany opozycjonista będzie musiał poddać się teraz operacji serca.
    http://niezalezna.pl/58263-zalozyciel-solidarnosci-walczacej-kornel-morawiecki-mial-zawal-serca

  3. emka pisze:

    Marszałek Morawiecki. Piękny życiorys w pełni predestynuje go do wypełnienia tej krótkiej, ale jakże symbolicznej roli

    W polityce bardzo ważne są symbole. I właśnie w takiej kategorii należy rozpatrywać powierzenie funkcji marszałka seniora, który poprowadzi pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji, Kornelowi Morawieckiemu – jednej z żywych legend opozycji antykomunistycznej.
    Wybrany do parlamentu z wrocławskiej listy Ruchu Kukiz‘15 założyciel i przywódca Solidarności Walczącej dostąpi tego zaszczytu, mając przed sobą sejmową salę bez reprezentantów ugrupowań postkomunistycznych. Człowiek, który od 1968 roku bezkompromisowo i konsekwentnie walczył z narzuconą Polakom obcą władzą będzie miał satysfakcję otwarcia posiedzenia Sejmu, w którym po raz pierwszy od 1989 roku nie ma spadkobierców reżimu komunistycznego, a większość posiadają w nim do partie prawicowe.
    Nie tylko wiek, ale także – a może przede wszystkim – piękny życiorys Morawieckiego w pełni predestynuje go do wypełnienia tej krótkiej, ale jakże symbolicznej roli. – napisał Jerzy Bukowski
    http://wpolityce.pl/polityka/270997-marszalek-morawiecki-piekny-zyciorys-w-pelni-predestynuje-go-do-wypelnienia-tej-krotkiej-ale-jakze-symbolicznej-roli

  4. Jerzy pisze:

    A tak długo milczała banda z klubu Wałęsy. Pan Morawiecki był dla wielu Polaków osobą niezłomną i prawdziwie antykomunistyczną. Patriota, Polak i prawy człowiek. Bardzo dobrze, że jego syn wszedł w skład nowego rządu. Mądrych patriotycznie wychowanych Polaków nigdy nie za wiele.

  5. emka pisze:

    Zobacz co Morawiecki obiecał komunistom w 1990 roku?

    Pewne sprawy zostały zapomniane; a szkoda. Odświeżyć naszą pamięć mogłyby pokryte kurzem dokumenty od dziesiątek lat przechowywane na strychach.

    Właśnie z takiego, domowego archiwum udostępnię dziś Państwu skan ulotki opisującej kandydata na prezydenta w wyborach A.D. 1990 Kornela Morawieckiego. Jest tam znamienny fragment, który w zestawieniu z parlamentarną teraźniejszością nabiera wręcz metafizycznego znaczenia.[…]

    W tamtych czasach dzisiejszy Marszałek Senior, delikatnie mówiąc, miał małą szansę na prezydenturę. Zapewne i ówczesne postulaty Kornela Morawieckiego nie przebiły się do świadomości wyborców. Jest tam jednak perełka – hasło wyborcze brzmiące tak:

    „Nigdy niczego prócz klęski komunistom nie obiecywałem”.

    Dziś można je odebrać jako spełnione proroctwo. Innej interpretacji nie ma.[…]
    ZOBACZ WIĘCEJ:
    https://wzzw.wordpress.com/2015/11/16/%E2%96%A0%E2%96%A0-co-morawiecki-obiecal-komunistom-w-1990-roku/

  6. emka pisze:

    Kornel Morawiecki poinformował o powołaniu Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich.
    Jak tłumaczył, celem Centrum ma być ujawnianie oraz stawianie przed sądem osób odpowiedzialnych ze zbrodnie popełnione przez służby państwowe w okresie PRL; zwłaszcza osób, które – jak mówił – nadal pełnią funkcje publiczne. Zapowiedział także powstanie portalu internetowego, na którym będzie można zgłaszać takie przypadki.
    Marzyło nam się, że będzie Polska niepodległa i jest Polska niepodległa. I teraz przed nami prostsze zadanie: żeby ona była praworządna, to znaczy, żeby bandyci, zbrodniarze, przestępcy nie kierowali głównymi organami państwa, żeby rozliczyć system, żeby nikt się nie chwalił, że był w PZPR i był dumny z tego, że był komunistą. To trzeba po prostu zakończyć
    — powiedział na konferencji prasowej Morawiecki, który jest honorowym przewodniczącym komitetu.
    Nawiązując do przypadającej na niedzielę 34. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, mówił, że działalność Centrum nie będzie ograniczać się jedynie do ujawniania odpowiedzialnych za zbrodnie okresu stalinowskiego.
    Nie chodzi nam tyko o zbrodnie stalinowskie, ale chodzi nam o to, żeby również tą czarną kartę historii lat osiemdziesiątych, stanu wojennego, to uderzenie w naród, w Solidarność, też żeby rozliczyć, oczyścić
    — informował.
    http://wpolityce.pl/polityka/274871-morawiecki-powstalo-centrum-scigania-zbrodniarzy-komunistycznych

  7. emka pisze:

    POTRZEBNA MODLITWA! Marszałek senior Kornel Morawiecki w szpitalu!

    – Legenda Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki w szpitalu. Rzeczniczka placówki przy Weigla we Wrocławiu Marzena Kasperska potwierdza, że poseł ruchu Kukiz 15 został przyjęty wczoraj i miał kłopoty z oddychaniem. – informuje Radio Wrocław.

    Radio Wrocław podaje, że Kornel Morawiecki znajduje się na oddziale kardiologicznym. Już czuje się lepiej, jednak pozostanie w szpitalu na obserwacji.

    W ubiegłym roku polityk przeszedł poważną operację serca.

    Jak potwierdza rzeczniczka placówki przy Weigla Marzena Kasperska, poseł ruchu Kukiz 15 został przyjęty na odział wczoraj. Teraz znajduje się na oddziale kardiologicznym. Pozostanie w szpitalu na obserwacji, potrzebna jest dalsza diagnostyka.

    Rodzina przyznaje, że pogorszenie stanu zdrowia posła Morawieckiego może wynikać z bardzo intensywnych ostatnich tygodni. W ubiegłym roku polityk, po zawale, przeszedł operację serca. Kornel Morawiecki ma 76 lat.

    Pamiętajmy o nim w modlitwie!
    http://www.fronda.pl/a/potrzebna-modlitwa-marszalek-senior-kornel-morawiecki-w-szpitalu,63870.html

  8. emka pisze:

    Kornel Morawiecki o stanie wojennym: To było zderzenie nikczemności z wartościami. Była zdrada Polski. Zaprzaństwo

    Po roku 1989 r. decydenci z PRL zatrzymali znaczną część władzy. Stworzyli takie mroczne „państwo podziemne” i próbują wpływać na naszą oficjalną politykę, na demokrację.
    -– tak Kornel Morawiecki, legendarny działacz antykomunistyczny, marszałek senior tłumaczył w „Minęła dwudziesta” demonstracje przeciwko rządom PiS. O stanie wojennym polityk mówił jako „zderzeniu nikczemności z wartościami i zdradą generałów”. […]
    Czytaj całość:
    http://wpolityce.pl/polityka/319254-kornel-morawiecki-o-stanie-wojennym-to-bylo-zderzenie-nikczemnosci-z-wartosciami-byla-zdrada-polski-zaprzanstwo

  9. emka pisze:

    35 lat Solidarności Walczącej.

  10. francopilot pisze:

    chwała wam za to,ze zamiesciliście tu cały blok publikacji dot.Kornela Morawieckiego i Solidarności Walczącej;to trzeba przypominać i przypominać!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.