Pułkownik Ryszard Kukliński

Sprawa pułkownika Kuklińskiego jest jednym z papierków lakmusowych III RP. Z kapitana „Wolskiego” robi się eksperta Rady Bezpieczeństwa Narodowego, natomiast Kukliński nie może się doczekać ani pośmiertnego awansu na generała, ani Orderu Orła Białego. Śp. prof. Józef Szaniawski doprowadził do prawnej rehabilitacji pułkownika.

 

W 10. rocznicę śmierci

Byli oficerowie CIA o płk Ryszardzie Kuklińskim

20.02.2014 Warszawa. Bohater czy zdrajca. Debata Cenckiewicz – Dukaczewski na UW >Relacja tekstowa i fotograficzna

Przy sprzeciwie postkomunistów, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uhonorował 21 lutego 2014 płk Ryszarda Kuklińskiego:

„W 10. rocznicę śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla działań pułkownika, którego poświęcenie przysłużyło się obaleniu w Polsce komunizmu i utrzymaniu światowego pokoju zagrożonego ofensywnymi planami militarnymi Związku Radzieckiego. Kierując się dobrem Polski i Polaków, nie zważając na niebezpieczeństwa, Ryszard Kukliński odważnie przeciwstawił się komunistycznemu reżimowi, stając w jednym szeregu z bohaterami walk o polską niepodległość. Był wzorem wiernego krajowi patrioty. Sejm Rzeczyspolitej Polskiej oddaje cześć pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu – wielkiemu patriocie, który dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej Polskiej.”

11.02.2014 TV Republika; płk Kukliński – abp Bolonek. Nowe fakty zdrady >WIĘCEJ

Gen. Roman Polko: Problem Kuklińskiego generują zapraszani do mediów byli esbecy

NA STRONACH:
strona [1] Agent wolności, rozmowa Krzysztofa Masłonia z prof. Józefem Szaniawskim
strona [2] Marek Jan ChodakiewiczJednoosobowa konspira
strona [3] Tadeusz M. Płużański, Konrad Wallenrod XX wieku
strona [4] Archiwa Kuklińskiego odtajnione
strona [5] Kukliński wyszkolił amerykańskie dowództwo
strona [6] Pogrzeb płk Ryszarda Kuklińskiego i jego syna Waldemara
strona [7] Jerzy Bukowski, Jak ewakuowano Kuklińskich z Polski?
strona [8] Aleksander Ścios, Skazany przez III RP [09.02.2014]
strona [9] Anna Zechenter, Służył tylko Polsce [8.02.2014]

>Pożegnanie żony bohatera śp. Joanny Kuklińskiej

zobacz:

„Wizyta” – film o płk Kuklińskim

5 września 2012 roku, przed Izbą Pamięci płk Ryszarda Kuklińskiego odbyła się uroczystość poświęcona tragicznie zmarłemu profesorowi Szaniawskiemu. Podczas uroczystości proboszcz Archikatedry Św. Jana ks. B. Bartołd powiedział, wspominając tragicznie Zmarłego, że odtąd „mamy nowego orędownika za Polskę, za naszą Ojczyznę, za Archikatedrę”. Głos zabrał również p. Andrzej Melak, przypominając o konieczności kontynuowania dzieła śp. prof. J. Szaniawskiego.

>GALERIA ZDJĘĆ >FILM

 

Agent wolności

Rozmowa Krzysztofa Masłonia z prof. Józefem Szaniawskim oraz fragmenty rozmowy Petara Petrovića z Polskiego Radia

płk Ryszard Kukliński i Józef Szaniawski przy Pomniku Katyńskim na Pl. Zamkowym w Warszawie, maj 1998 fot. Archiwum Józefa Szaniawskiego

Czy zetknął się pan kiedykolwiek z generałem Wojciechem Jaruzelskim?

Józef Szaniawski: Nigdy nie miałem z nim bezpośredniego kontaktu. Ale w 1985 r., kiedy zostałem aresztowany, moje akta leżały na jego biurku i to on decydował o moim losie. Dziesięć lat później polemizowałem z nim w sprawie Ryszarda Kuklińskiego. Jaruzelski kilka razy odnosił się do tego, co mówiłem o pułkowniku w telewizji. Dla niego, oczywiście, Kukliński był zdrajcą, szpiegiem i – użył takiego określenia – dezerterem. Ja z kolei zwracałem uwagę na fakt, że skoro w takiej sprawie jak moja decydował I sekretarz KC PZPR, premier i dyktator czterdziestomilionowego państwa, to co dopiero w wypadku Kuklińskiego, który był jednym z najbliższych współpracowników generała. Twierdziłem, że znamiennym dowodem na to, iż Polska jako PRL nie miała suwerenności, był kapturowy proces Kuklińskiego, w którym polski sąd skazał Polaka na karę śmierci za przekazywanie tajemnic nie polskich, tylko sowieckich, nie państwa polskiego, tylko obcego, wrogiego nam mocarstwa.

W sprawie pułkownika Kuklińskiego ta właśnie kwestia była fundamentalną. Ważniejsze od tego, czy jest on bohaterem, czy zdrajcą, wydaje się udzielenie odpowiedzi na pytanie, czym była Polska przez ponad połowę XX wieku.

Proszę zwrócić uwagę: nie ma sporu o Najdera, o Spasowskiego, Rurarza. Nie ma sporu o Wałęsę. A w swoich zbiorach mam ponad osiem i pół tysiąca wypowiedzi na temat Kuklińskiego. Pochodzą one z okresu mniej więcej 15 lat, od końca lat 80. do dzisiaj: najwięcej w języku polskim, ale i angielskim, francuskim, niemieckim, czeskim. Nie było drugiego takiego sporu, pewnie dlatego, że z całą ostrością przeciwstawiał on białe – czarnemu, dobro – złu. Albo pułkownik działał na rzecz Polski, albo przeciwko Polsce. W jego sprawie wypowiadali się kolejni premierzy: Jan Olszewski, Jerzy Buzek, ale także wielokrotnie Leszek Miller. Zabierali głos kolejni prezydenci: Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski. Wypowiadał się kardynał Macharski, arcybiskupi Życiński i Gocłowski, biskup Pieronek, ksiądz Tischner napisał w „Tygodniku Powszechnym” piękny esej pod tytułem „Sumienie”. Żadna osoba w Polsce ostatniego półwiecza nie budziła takich kontrowersji i takich emocji.

Jednak na przykład dla Amerykanów nie ma o co i o kogo się spierać.

– Bo też Ryszard Kukliński jest dla nich bohaterem. Przekazał Stanom Zjednoczonym najważniejsze elementy planu agresji Związku Sowieckiego na Europę Zachodnią. Niedawno zarzucano prezydentowi Bushowi i administracji waszyngtońskiej, że choć wiedzieli o tym, iż bin Laden i al-Qaida zamierzają zaatakować Stany Zjednoczone, nie zrobili nic, by uchronić nowojorczyków przed zamachem na World Trade Center. Otóż rzeczywiście wiedziano o tym, ale nie znano szczegółów, nie potrafiono odpowiedzieć na pytania: gdzie, kiedy, jak. W latach 70. i 80., jeszcze w okresie zimnej wojny, Zachód też był świadomy tego, że Związek Sowiecki przygotowuje agresję na państwa NATO, nie znano jednak szczegółów.

I oto Kukliński położył Amerykanom na biurku szczegółowe elementy tego planu. I kiedy w 1986 roku doszło w Reykjaviku do spotkania Gorbaczow – Reagan, to amerykański prezydent mógł część tych dokumentów pokazać sowieckiemu przywódcy. Marszałek Archomiejew, ówczesny szef sztabu generalnego, był zdruzgotany tym, że na wypadek wojny Amerykanie mają namierzone trzy najważniejsze punkty sowieckiego dowodzenia: nie tylko sowieckiej armii, ale całego państwa. Kilka lat temu, na konferencji w Jachrance, profesor Zbigniew Brzeziński w polemice z marszałkiem Wiktorem Kulikowem, dowódcą Układu Warszawskiego, przewidywanym na dowódcę sowieckiej agresji na Zachód, niedoszłym dowodzącym interwencją sowiecką w Polsce w grudniu 1980 roku – podkreślam, w 1980, a nie w 1981 – otóż jemu właśnie Brzeziński rzucił w twarz: „Bez względu na to, gdzie by pan marszałek się znajdował, najdalej w trzeciej godzinie operacji pan i pańscy ludzie by nie żyli”.

Jakie dokumenty wynosił płk Kukliński?

To pytanie zadałem płk Kuklińskiemu w 1991 roku w Chicago. Zapytany przeze mnie o to jakie dokumenty wynosił, on wtedy aż podskoczył i się obruszył. Wzburzony powiedział, że on te dokumenty zdobył w Moskwie. Miał rację, on zdobył je na naszym odwiecznym wrogu! Te wszystkie dokumenty były w języku rosyjskim. Znajdowały się tam szczegółowe plany agresji armii sowieckiej i Układu Warszawskiego na Europę Zachodnią. W przeciągu 18. do 34. dni wojska te miały dojść do Atlantyku. To były bardzo szczegółowe plany podboju, wraz z zaznaczonymi miejscami, na które miały spaść bomby atomowe, na Danię miało spaść ich pięć. Kukliński był jednym z najbardziej zaufanych Polaków wśród generalicji moskiewskiej. Uważali go za młodego i bardzo zdolnego sztabowca. Sowieci nie wiedzieli jednak, że w duszy jest on polskim patriotą, nienawidzącym Rosji sowieckiej, zaborcy i okupanta. Dlatego też określenie Konrad Wallenrod XX wieku jest jak najbardziej słuszne. Gdy on się uśmiechał do marszałka Ustinowa, do marszałka Kulikowa, generała Gribkowa, to oni byli przekonani, że jest ich przyjacielem. A nie był, był ich wielkim, niebezpiecznym wrogiem.

Kto kogo zwerbował?

W sporze o Kuklińskiego nie mniej ważne i ciekawe od jego osobistej działalności jest to, co działo się wokół niego.

– Piszę o tym w swojej książce. W pierwszej części przedstawiam to, co zrobił Kukliński, a w drugiej to, jak był oceniany: z jednej strony przez Jaruzelskiego, Kiszczaka, Kulikowa i innych Rosjan, którzy znali go osobiście, a z drugiej między innymi przez głównodowodzącego NATO, generała Johna Galvina czy dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej, Williama Caseya. Ten ostatni, jeden z najbliższych ludzi Reagana, w raporcie dla prezydenta z lutego 1982 r. napisał: „Nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak”. Tak Casey uzasadniał wniosek o nadanie Kuklińskiemu amerykańskiego obywatelstwa – z pominięciem zwyczajowej procedury – i nadanie mu stopnia pułkownika armii amerykańskiej oraz najwyższego odznaczenia przyznawanego w wywiadzie USA. Notabene, może dosyć ważne jest to – choćby ze względów pedagogicznych, dla młodego pokolenia – że od czasów Kościuszki i Pułaskiego pierwszy raz zdarzyło się, iż Polak stał się jednocześnie wysokim oficerem wojska polskiego i amerykańskiego. Kukliński był co prawda zdegradowany w stanie wojennym przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego, ale w 1997 r. Sąd Najwyższy przywrócił mu stopień pułkownika Wojska Polskiego.

W zarzutach formułowanych przeciw Kuklińskiemu w kraju powtarza się, że złamał przysięgę wojskową.

– Spór o Kuklińskiego – podkreślam – jest sporem o Polskę. Czym była Polska od 1944 do 1993 roku ze stacjonującymi w naszym kraju wojskami sowieckimi? Czy były to wojska sojusznicze, czy może okupacyjne? Kukliński rzeczywiście złamał przysięgę, tylko proszę sobie przypomnieć, jaka to była przysięga: na wierność sojuszniczej armii sowieckiej i innym bratnim armiom Układu – tylko z nazwy – Warszawskiego, bo naprawdę był to układ moskiewski, z dowództwem mieszczącym się w Moskwie, z sowieckimi marszałkami i generałami. W tej przysiędze nie było „narodu polskiego”, był za to „lud pracujący”. No więc taką przysięgę – expresis verbis na wierność Związkowi Sowieckiemu, a nie Polsce – pułkownik Kukliński złamał. A szkodząc, jak mało kto, Związkowi Sowieckiemu, działał na rzecz niepodległości Polski.

Co skłoniło płk Kuklińskiego do tego by wstąpił do armii, której celem miało być przecież bronienie partii i systemu komunistycznego?

Pułkownik Kukliński wstąpił do wyższej szkoły oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu w 1947 roku, miał 17 lat. Wtedy, jak sam mówił, skłamał po raz pierwszy, bo napisał, że ma lat 18. W tym okresie traktował wojsko tak jak było ono oficjalnie traktowane, jako kontynuację tradycji kościuszkowskich itd. Dopiero z czasem zorientował się, że armia ta służy interesom sowieckim. Dla niego ostatecznym wstrząsem okazał się rok 1970., masakra bezbronnej ludności cywilnej na Wybrzeżu, do której strzelano z broni maszynowej, z czołgów, z nisko lecących helikopterów. To wtedy zdecydował się na podjęcie współpracy z wywiadem amerykańskim.

Sprawa pułkownika Kuklińskiego podzieliła opinię publiczną w Polsce nie zawsze zgodnie z prezentowanymi przez konkretne osoby poglądami politycznymi. Dla mnie taką niespodzianką było stanowisko zajęte przez premiera Millera.

Leszek Miller spotkał się z Ryszardem Kuklińskim dwukrotnie, za każdym razem w Stanach Zjednoczonych, ostatnio w styczniu tego roku. Nie mogę, oczywiście, mówić za premiera, pewnych spraw się jednak domyślam. Jako jedyny polski polityk Miller był w siedzibie CIA, spotykał się nie tylko z prezydentem Bushem, ale także z obecnym szefem CIA Georgem Tenetem. Amerykanie musieli go przekonać, że Kukliński był patriotą polskim. Amerykanów zresztą polska armia nie interesowała, zagrożeniem dla nich była armia sowiecka i sowiecka broń atomowa. A to, co Kukliński zrobił, uczynił dla Polski i dla Ameryki, a przeciw ZSRR. Z punktu widzenia wywiadu misja polskiego pułkownika była absolutnie bezprecedensowa, co podkreślali kolejni szefowie CIA: Tenet, Casey i Gates. Mówili, że Kukliński był ich agentem numer 1 w bloku sowieckim od Władywostoku do Berlina Wschodniego w całym okresie zimnej wojny. W dodatku przyznają, że nie zwerbowali go, on się sam zgłosił. Pułkownik Kukliński powiada, że to nie Ameryka jego zwerbowała, ale on zwerbował Amerykę do działań na rzecz Polski, bo to między innymi w wyniku jego raportów na przełomie lat 70. i 80. prezydent Carter zmienił amerykańską doktrynę obronną w Europie. To Kukliński ujawnił słabe punkty armii sowieckiej, na skutek czego Amerykanie zrezygnowali z atomowego uderzenia odwetowego w przypadku wojny. Gdyby było inaczej, Polska – w razie najgorszego – stałaby się atomowym pogorzeliskiem, tymczasem Kukliński pokazał, że lawinę sowieckich czołgów powstrzymać można metodami konwencjonalnymi.

Pułkownik zresztą zaczął współpracę z Amerykanami od napisania 500-stronicowego memoriału analityczno-strategicznego o słabych punktach armii amerykańskiej i wojsk NATO w Europie. Dla nich ten dokument był wstrząsający. Generał William E. Odom stwierdził, że właśnie ta analiza – niezależnie od jej wartości wywiadowczej – wywołała w najwyższych gremiach kierowniczych Stanów Zjednoczonych dyskusję, która doprowadziła do zmiany amerykańskiej koncepcji obrony Europy. Odom mówił wyraźnie: „Kukliński nie był żadnym szpiegiem, bo szpieg prowadzi swą działalność dla pieniędzy, a on czynił to z pobudek patriotycznych, a nie materialnych”.

Wiedział więcej od Jaruzelskiego

Dlaczego tak fatalną rolę w sprawie Kuklińskiego, a ściślej – jego rehabilitacji – odegrał Lech Wałęsa?

W swoich zbiorach mam kilka jego wypowiedzi w tej sprawie, a także wypowiedzi ludzi z nim związanych, między innymi Wachowskiego, Goryszewskiego, admirała Kołodziejczyka. Oni nienawidzili Kuklińskiego, Wałęsa nazwał go kilkakrotnie publicznie zdrajcą. Myślę, że po części wynikało to z kompleksów. Wałęsa zawsze uważał, że to on jednoosobowo doprowadził do 1980 roku, a potem do zwycięstwa „Solidarności”. To nieprawda, w „Solidarności” było 10 milionów ludzi, a jeśli chodzi o czyn jednostki, to takim samotnikiem podejmującym na własną rękę walkę z komunizmem był w Polsce tylko Kukliński, ryzykujący życiem swoim i swojej rodziny. Do Wałęsy w sprawie Kuklińskiego zwracali się wybitni politycy amerykańscy. W grudniu 1990 r. przyjechał do Warszawy Zbigniew Brzeziński i w Belwederze powiedział prezydentowi, że powinien Kuklińskiego przywrócić do czynnej służby wojskowej, mianować generałem i nadać mu Order Orła Białego. To było 12 lat temu, Kukliński był dwanaście lat młodszy.

Ile dziś ma lat?

72. Wałęsa, niestety, na podobne sugestie odpowiadał negatywnie lub też nie odpowiadał wcale, jak na słynny list Zbigniewa Herberta. List drukowany w Polsce, Francji i USA, gdzie „New York Times” przyrównał go do listu Emila Zoli w sprawie Dreyfusa. Lech Wałęsa list Herberta skwitował milczeniem. Myślę, że dziś tego żałuje.

Na ile sprawa pułkownika Kuklińskiego znana jest w świecie, poza Stanami Zjednoczonymi?

W 1999 r. „Reader’s Digest” opublikował – w 39 językach – artykuł o Kuklińskim z jego fotografią na okładce. Zatytułowany był różnie: po polsku – „Zasługa dla Polski”, po szwedzku – „Szpieg dla wolności”, po hiszpańsku – „Tajny żołnierz”, po włosku – „Polski kret”. Artykuł ten ukazał się nawet po japońsku, zabrakło go tylko w jednej wersji językowej „Reader’s Digest” – rosyjskiej. Pisał także o Kuklińskim „Washington Post” w wydaniu weekendowym, pisał „Newsweek”. Nie było dotąd natomiast wyczerpującej książki o nim i jego sprawie – teraz będzie.

Oglądał pan już film Dariusza Jabłońskiego „Gry wojenne”, jakie są pańskie odczucia?

zobacz: film „Gry wojenne”

Niestety, to nie jest film o płk Ryszardzie Kuklińskim! Reżyser Jabłoński nakręcił film o samym sobie, w dodatku bardzo kiepski. Obraz trwa prawie dwie godziny a osiemdziesiąt minut poświęconych jest reżyserowi Jabłońskiemu. Film w ogóle nie informuje o tym co Kukliński tak naprawdę zrobił, czego dokonał. Mówi się tylko ogólnie o tym, że zapobiegł wybuchowi III wojny światowej. Dużo lepsze filmy dokumentalne poświęcone temu człowiekowi nakręcili Andrzej Trzos-Rastawiecki i Jolanta Chojecka. Ryszard w ciągu czterech lat czterokrotnie odmówi reżyserowi Jabłońskiemu wystąpienia przed kamerą. Nie zgodził się nawet na to, żeby mówić do mikrofonu bez nagrywania na kamerę, gdyż nie miał do pana Jabłońskiego za grosz zaufania. Płk Kukliński nigdy nie zgodziłby się też na udział w filmie Jerzego Urbana, po prostu wyszedłby z sali.

W filmie Jabłońskiego zabrakło prośby o ustosunkowanie się gen Jaruzelskiego i innych polskich dowódców do dokumentów, w których przewidywano, że w razie ataku na Zachód, z Polski nie zostałby przysłowiowy „kamień na kamieniu”.

Generał Jaruzelski wiedział o tych planach, gdyż na wszystkich dokumentach, które były tłumaczone z rosyjskiego na polski, znajdowały się jego podpisy. Pytanie więc, kto był zdrajcą? jeżeli Jaruzelski brał udział w pacyfikowaniu Polaków na Wybrzeżu w grudniu 1970, jeżeli brał udział w agresji na Czechosłowację w 1968 roku, wprowadził stan wojennym, to udowodnił tym samym, że był on generałem w polskim mundurze, ale służył Rosji sowieckiej.

Czyn pułkownika Kuklińskiego bywał bagatelizowany. Słyszało się na przykład takie wątpliwości, że stosunkowo niskiej rangi oficer polski nie mógł wiele wiedzieć o najskrytszych tajemnicach Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego.

I stąd właśnie bierze się nienawiść Jaruzelskiego do pułkownika – bo nie tylko zdradził go osobiście, ale i dowiódł, że generał wiedział o armii sowieckiej mniej niż jego sztabowiec. Pułkownik o wiele częściej jeździł do Moskwy i bywało, że rano wylatywał z Warszawy, wracał wieczorem i znowu leciał do ZSRR – jako oficer łącznikowy. Jaruzelski – kawaler złoto-platynowego Orderu Lenina, wręczonego mu w 1984 roku przez Konstantina Czernienkę za spacyfikowanie Polaków w stanie wojennym – ma z pewnością pewien kompleks, że oto on – I sekretarz KC PZPR, premier i dyktator, o potędze militarnej Związku Sowieckiego wiedział mniej niż Kukliński. A Kukliński nie był zwyczajnym pułkownikiem, szefował Oddziałowi Planowania Obronno-Strategicznego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Była to newralgiczna funkcja – to on, a nie Jaruzelski wiedział, gdzie planowane są główne punkty dowodzenia armii sowieckiej na wypadek III wojny światowej.

W skarpetach na mapie

Jak pułkownik Kukliński wkradł się w łaski sowieckich generałów, jak zdobył ich zaufanie?

To niemal filmowa scena. W czasie wielkich manewrów Układu Warszawskiego na przełomie sierpnia i września 1973 r. w rejonie Magdeburga w NRD znajdowała się kwatera polowa marszałka Dmitrija Ustinowa, ministra obrony ZSRR, prawej ręki Breżniewa. Ćwiczono właśnie pozorowany atak na Europę Zachodnią z użyciem między innymi taktycznych rakiet atomowych, takich, które może nie zniszczyłyby na przykład całego Hamburga, ale czwartą jego część. Podobnych uderzeń atomowych miało być ponad 40, od granicy NRD z RFN po Portugalię. Polskie wojsko zdobywać miało Danię, Holandię i Niemcy. I oto na tym akurat skrzydle zaczęło się dziać coś niedobrego. Marszałek Ustinow – na tle rozpostartej na ziemi wielkiej mapy sztabowej, upstrzonej strzałkami i chorągiewkami – grubym głosem dał reprymendę stojącym przed nim na baczność marszałkom i generałom, którzy nie bardzo mogli pojąć, o co mu chodzi. Nagle na tę mapę wszedł, w skarpetkach, mały człowieczek, poprzestawiał parę chorągiewek i wrócił na swoje miejsce, trzymając buty w rękach. Niedźwiedziowaty Ustinow podszedł do niego, ucałował i klepiąc po ramionach, powiedział: „Wot, mołodiec”. Działo się to na oczach całego sztabu Układu Warszawskiego, wszystkich wyższych dowódców. Od tej pory Kukliński był poza wszelkimi podejrzeniami, jako zaufany oficer samego marszałka Ustinowa. Zaraz potem wysłany został zresztą do elitarnej Akademii Sowieckich Sił Zbrojnych im. marszałka Woroszyłowa. Wtedy, w 1973 roku, Kukliński współpracował z Amerykanami już od dwóch lat.

Co skłoniło go do tej współpracy?

Ostateczną decyzję podjął po Grudniu’70, po tym, jak w Szczecinie, Gdańsku, Gdyni i Elblągu regularne, bojowe jednostki LWP strzelały do ludzi. Ale o współpracy z Amerykanami myślał już wcześniej: w trakcie interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, a jeszcze wcześniej, gdy w lasach na Mazurach zobaczył sowieckie rakiety atomowe, te same, które Rosjanie wysłali na Kubę. Po kryzysie kubańskim rozmieszczono je w NRD, Bułgarii i Polsce. Jedną z takich właśnie rakiet Kukliński – jeszcze major – dotknął własną ręką w 1963 czy 1964 roku, gdzieś między Węgorzewem a Orzyszem.

Kiedy poznał pan pułkownika?

W 1991 r. w Ameryce. Zdziwił mnie jego wygląd i rozmowa z nim. Nasze wyobrażenie o agentach wywiadu kształtują filmy o Bondzie czy obrazy z Harrisonem Fordem. Taki agent powinien być superprzystojny, w obszernej marynarce, z jednym rewolwerem pod pachą, a drugim za paskiem.

Tymczasem Kukliński jest drobny, ma 160 centymetrów wzrostu, a gdy się z nim rozmawia, można odnieść wrażenie, że to nie oficer, tylko intelektualista. Zna literaturę i lubi o niej rozprawiać, wysoko ceni m.in. Hemingwaya, którego śladami jeździł po Florydzie.

Prowadzenie przez tak wiele lat działalności wywiadowczej dowodzić może albo niezwykłej odwagi, albo… braku wyobraźni.

W życiorysie Ryszarda Kuklińskiego nie sposób pominąć okresu okupacyjnego. Miał 13 lat, gdy na oczach jego i jego matki, gestapowcy aresztowali i okrutnie pobili jego ojca – członka Armii Krajowej. Skatowanego ojca wywleczono z domu, a potem wywieziono do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie zmarł. Tak się składało, że Kuklińscy mieszkali na styku warszawskiego getta i dzielnicy aryjskiej, na Tłomackiem i Długiej. Chłopiec chodził do szkoły przy ulicy Freta. Miał żydowskich kolegów, z którymi do września 1939 roku grał w piłkę. Kiedy stanął mur, razem ze swoim przyjacielem Romanem Barszczem, dziś znanym inżynierem, przerzucali żywność do getta. Robili to prawie dwa lata, prowadząc swoją prywatną wojnę z Niemcami, w której było też coś z okrutnej zabawy: czy wartownik ich zobaczy, czy nie, a jeśli tak, to czy będzie mu się chciało strzelić.

Publicyści przychylni Kuklińskiemu porównywali go do Konrada Wallenroda.

Ja też jeden z artykułów o nim zatytułowałem „Konrad Wallenrod XX wieku”, ale nie jest to najszczęśliwsze porównanie. W końcu Wallenrod poprowadził na zgubę całe wojsko, a Kukliński nie działał na szkodę armii, tylko jej marszałków, zbierając i przekazując informacje po to, żeby nie doszło do żadnej wojny. Jeśli już dokonywać jakichkolwiek porównań, to – pozostając przy Mickiewiczu – wskazałbym na Jacka Soplicę, było, nie było agenta obcego wywiadu, w tym akurat wypadku – francuskiego, zbierającego informacje o armii rosyjskiej na Litwie. Traktując „Pana Tadeusza” jako utwór sensacyjno-szpiegowski, księdza Robaka trzeba byłoby nazwać szefem siatki wywiadowczej, w której na pewno byli Maciej Dobrzyński i Jankiel. No, ale wallenrodyzm ma w Polsce bogate tradycje. A problem złamania przysięgi na wierność Rosji dotykał choćby większości przywódców powstania styczniowego: Traugutta, Dąbrowskiego, Sierakowskiego. Oni wszyscy byli oficerami armii rosyjskiej. Podobnie było z porucznikiem Wysockim i spiskowcami nocy listopadowej.

Dziś zrobiłby to samo

Czy ma pan osobisty pogląd na tajemniczą śmierć obu synów pułkownika?

Kukliński nie chce o tym mówić. Nie ma jednoznacznych dowodów w tych sprawach, tak jak ich nie ma w wielu wypadkach zabójstw politycznych, które miały miejsce w Polsce w dekadzie lat 80. Synowie Kuklińskiego – Waldemar i Bogdan – zginęli w odstępie niecałego roku. Zwłok Bogdana nie znaleziono do dziś. Dowodów, jak powiedziałem, nie ma, pewne poszlaki prowadzą jednak do Moskwy. Zwrócę uwagę na to, że niemal wszyscy są przekonani, iż Kukliński skazany został na karę śmierci w stanie wojennym. Otóż nie, skazano go dopiero w trzy lata po wprowadzeniu stanu wojennego, w 1984 r. Wcześniej sprawa była utajniona, nieznana nawet generałom LWP, którzy zauważyli wprawdzie zniknięcie Kuklińskiego, ale nie wiedzieli, co się z nim stało. Tymczasem przed 1984 rokiem co najmniej dwukrotnie usiłowano uprowadzić pułkownika z terytorium Stanów Zjednoczonych – i to nie do Warszawy, lecz do Moskwy – a jeden raz próbowano go zabić.

Dlaczego Kukliński nie zdecydował się na napisanie pamiętników?

Pytałem go o to. Stwierdził, że to, co miał zrobić, już zrobił. O tym człowieku niesłychanej skromności profesor Richard Pipes, doradca prezydenta Reagana, powiedział, że był fenomenem w historii wywiadu. A jego życie układało się jak scenariusz filmowy. Nie wszystkim wiadomo, że Sztab Generalny Wojska Polskiego znajduje się przy ulicy Rakowieckiej, dokładnie vis a vis więzienia mokotowskiego. Opowiadał mi Kukliński, że jeszcze w latach 70. z okna swojego gabinetu widział więzienny spacerniak. Doskonale wiedział, że gdyby wpadł, to znajdzie się właśnie tam i nigdy stamtąd nie wyjdzie, chyba że przewiozą go na Łubiankę do Moskwy.

Od pamiętnego przyjazdu pułkownika Kuklińskiego do Polski minęły cztery lata. Czemu nie wraca na stałe?

Od tamtej pory był w Polsce dwa razy – prywatnie. On chce wrócić do Polski, ale kiedy to zrobi, zależy tylko od niego. Zbigniew Brzeziński też nie wraca, Ryszard Kaczorowski mieszka w Londynie, Jan Nowak-Jeziorański powrócił dopiero niedawno.

Czy ze strony pułkownika nie jest to jednak lęk, obawa przed konfrontacją z krajową rzeczywistością, spotkaniami z dawnymi znajomymi, z obu stron politycznej barykady?

Nie, on się nie boi. Powiedziałbym nawet, że po śmierci synów własne życie nie stanowi dla niego wielkiej wartości. Przypomina mi się spotkanie w konsulacie RP w Nowym Jorku, gdy w obecności pół tysiąca ludzi dziennikarka amerykańskiego radia zapytała go, czy gdyby mógł powtórzyć swoje życie raz jeszcze – ze wszystkim, także z ceną, jaką za swą działalność zapłacił – zrobiłby to samo? W kompletnej ciszy, która trwała niemiłosiernie długo, może z minutę, pułkownik odpowiedział krótko: „Tak”.

Najmniej podejrzany

To nowojorskie spotkanie odbyło się z okazji trzeciej rocznicy przyjęcia Polski do NATO.

A ja zaciągnąłem wtedy pułkownika pod pomnik Prometeusza przy Rockefeller Center. Nie był tam nigdy wcześniej, słabiej zna zresztą Nowy Jork niż Waszyngton, gdzie mieszka. Dał się sfotografować pod tym pomnikiem, stojącym od 80 lat na Manhattanie i stanowiącym – oczywiście, za Statuą Wolności – jeden z nowojorskich symboli. Co to za postać Prometeusz – wiedzieć powinien każdy, a jeśli nie wie, powinien sięgnąć do „Mitologii” Parandowskiego czy Kubiaka. Ale tu powiedzmy, że był to pierwszy znany nam agent wywiadu. Jego misja była misją szpiegowską. Działał na rzecz słabych, sponiewieranych, trzęsących się z zimna ludzi – to dla nich skradł ogień bogom. Najpierw musiał zaskarbić sobie boską przychylność i dzięki zaufaniu, jakim go obdarzono, dostać się na Olimp. Tam zorientował się, jaką bogowie posiedli tajemnicę, wykradł ogień i musiał go jeszcze przekazać ludziom. Przez cały czas działał w przekonaniu, że zostanie schwytany i okrutnie ukarany, a jednak przeświadczenie o słuszności swej misji było w nim silniejsze niż strach.

Pułkownik Kukliński działał przez 11 lat w warunkach maksymalnego zagrożenia. Z Polski wyjechał niemal w ostatniej chwili, gdyż kontrwywiad sowiecki deptał mu po piętach.

To znów scena filmowa. Ryszard Kukliński wyjechał z Polski dokładnie 7 listopada 1981 r., w rocznicę bolszewickiej rewolucji, niedługo przed stanem wojennym. Amerykanie powiedzieli mu, by jeszcze przed wyjazdem wkręcił się do ambasady sowieckiej na bankiet z okazji komunistycznego święta, co Kukliński uczynił. Z bankietu nie wrócił już do swego domu na Nowym Mieście, tylko do zakonspirowanego lokalu w Warszawie, skąd wywieziono go na lotnisko i – posługując się polskim paszportem na inne nazwisko – poleciał do Londynu. Jego żona Hanka i obaj synowie przejechali przez Świecko samochodem ambasady amerykańskiej. W operację tę – prowadzoną za osobistą zgodą prezydenta Reagana – zaangażowanych było kilkudziesięciu ludzi z amerykańskiego wywiadu. Kukliński wyjechał w momencie, gdy KGB i polskie WSW wiedziało już, że w polskim sztabie generalnym ulokowany jest agent Stanów Zjednoczonych. Po uznaniu Jaruzelskiego i Siwickiego za stojących poza podejrzeniem, pozostawało sześciu pułkowników i generałów. Po latach Kiszczak przyznał, że najmniej podejrzanym był Ryszard Kukliński.

[Rzeczpospolita]/ [Polskie Radio]

 

Wypowiedzi Ryszarda Kuklińskiego

– A jeśli idzie o agenta we władzach „Solidarności”. To jest bardzo wrażliwy temat. Ja tego nie rozwiążę. To sama „Solidarność” i społeczeństwo musi rozwiązać. Nadszedł już czas, że my musimy wiedzieć, kto jest kto.(…) Te maski trzeba zdjąć. Z tym smrodkiem – przepraszam za użycie takiego stwierdzenia – można żyć, bo od tego nikt jeszcze nie umarł. Ale to jeszcze nie jest świeże powietrze. Nas stać na to, żeby tę sprawę powoli do końca wyjaśnić. Warto wspomnieć, co mówił gen. Kiszczak, że społeczeństwo byłoby zaszokowane, gdyby wiedziało, kto faktycznie jest kim?

– Do matactw i inwektyw Adama Michnika nie będę się ustosunkowywał, bo one nic o mnie nie mówią. Świadczą jedynie o tym, że dusza tego moralisty bliższa jest porucznikowi Stefanowi Michnikowi, który jako sędzia sądu wojewódzkiego w październiku 1953 r. w mokotowskim więzieniu, nadzorował wykonanie politycznego morderstwa na Andrzeju Czaykowskim, bohaterskim dowódcy AK z czasów Powstania Warszawskiego, niż Maurycemu Mochnackiemu, na którego sili się pozować.

– Musiałem wybrać: służyć narodowi czy Czerwonemu Imperium.

– Przyjmuję decyzję o rehabilitacji z pewną ulgą, chociaż po 16 latach spędzonych na wygnaniu, gdzie moja rodzina wiele wycierpiała, jest to raczej decyzja symboliczna niż praktyczna. Dziękuję Bogu, że doczekałem tej chwili.

Wypowiedzi o Ryszardzie Kuklińskim:

– Nikt na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak? powiedział Reaganowi na początku lat 80. dyrektor CIA.

–  Uczynił to dla najszlachetniejszych powodów: by wspierać świętą sprawę wolności i pokoju w swojej ojczyźnie i na całym świecie. To w dużej mierze dzięki odwadze i poświęceniu pułkownika Kuklińskiego jego rodzima Polska i inne poprzednio ujarzmione narody Europy środkowej i wschodniej oraz dawnego Związku Sowieckiego są teraz wolne. ?-dyrektor CIA George Tenet.

– Niestety, niektórzy ludzie w Polsce byli bardzo okrutni w swych opiniach o nim, traktując go jak zdrajcę. A przecież jego główną motywacją było uniknięcie wojny, której Polska byłaby największą ofiarą.-  Richard Davis, były ambasador USA w Polsce

– Największe odznaczenia dla niego, największe uznanie, ale to jest przykład innych czasów walki o wolność i czasów zniewolenia, ale dzisiaj starajmy się, żeby coś takiego nie miało miejsca, by Polacy nie mogli zachowywać się dwulicowo, bo dwulicowość nie będzie zapomniana przed Bogiem.- Lech Wałęsa.

***
List otwarty Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie do prezydenta Komorowskiego

27 grudnia 2010

Pan  Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Bronisław Komorowski

Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

Polityka historyczna jest jedną z głównych dziedzin działania każdego Prezydenta Rzeczypospolitej. W sposobie jej realizacji najlepiej przejawia się jego stosunek do najnowszej historii Polski, wciąż jeszcze wywołującej ożywione dyskusje i liczne kontrowersje, zwłaszcza w ocenie tego, czym była PRL.
Jedną z metod uprawiania polityki historycznej przez głowę państwa jest honorowanie przez nią wybitnych rodaków odznaczeniami państwowymi, spośród których najwyższym jest Order Orła Białego. Decyzje o jego przyznaniu są bacznie śledzone przez opinię publiczną, szczególnie zaś przez osoby, instytucje i stowarzyszenia, które wykazują żywotne zainteresowanie narodowymi imponderabiliami.
Dlatego też w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie publicznie pytam Pana Prezydenta, czy zamierza uhonorować najwyższym klejnotem Rzeczypospolitej jedną z najbardziej symbolicznych, a zarazem zasłużonych postaci z okresu walki z komunistycznym zniewoleniem przed 1989 rokiem, czyli śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.
Środowiska skupione w POKiN wzburzyło zaproszenie przez Pana na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Wojciecha Jaruzelskiego – człowieka jednoznacznie ocenianego przez nas jako zdrajca polskiej racji stanu, wieloletni  moskiewski namiestnik w Warszawie, polityk lojalnie i posłusznie wykonujący wszystkie polecenia Kremla, także te wymagające krwawej rozprawy z własnymi rodakami w imię interesów sowieckiego imperium.
Ponieważ te dwie postaci: płk Kukliński i gen. Jaruzelski od dawna funkcjonują w zbiorowej świadomości narodu polskiego jako symbole dwóch zupełnie odmiennych postaw z okresu PRL: bohaterstwa i zaprzaństwa, bardzo zależy nam na jasnym i zdecydowanym wyrażeniu przez Pana Prezydenta swojego stosunku do nich.
Zaliczenie płk. Kuklińskiego w poczet kawalerów Orderu Orła Białego będzie dla nas jednoznaczne z wyrażeniem Pańskiej negatywnej opinii o gen. Jaruzelskim, który kilkanaście lat temu sam powiedział: „jeśli uznać pułkownika Kuklińskiego za bohatera, to znaczy że my wszyscy jesteśmy zdrajcami”.
Wyjątkowo zgadzam się z tą krytyczną samooceną komunistycznego dyktatora PRL z jednym zastrzeżeniem: przez „my wszyscy” należy rozumieć nie całość kadry oficerskiej Ludowego Wojska Polskiego, wśród której było wielu patriotycznie i antysowiecko nastawionych ludzi, ale wyłącznie gen. Jaruzelskiego i jego polityczne oraz militarne otoczenie, które zaprzedało się wraz z nim przywódcom Związku Sowieckiego. Niecierpliwie oczekujemy Pańskiego aktu woli w tej sprawie. Będzie on nie tylko dla nas, ale także dla bardzo wielu rodaków widomym dowodem tego, do jakich tradycji pragnie się Pan Prezydent odwoływać, budując swoją politykę historyczną i reprezentując majestat Rzeczypospolitej Polskiej.
Pozostaję z wyrazami poważania oraz z życzeniami wszelkiej pomyślności na nadchodzący Nowy Rok, który oby wreszcie przyniósł oczekiwaną przez POKiN od dnia śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego decyzję o przyznaniu mu Orderu Orła Białego, czyli o zaliczeniu go do grona osób, które dobrze zasłużyły się idei niepodległości Polski i mogą funkcjonować w świadomości zbiorowej rodaków jako godni najwyższego szacunku bohaterowie, a tym samym o uznaniu generała Wojciecha Jaruzelskiego za zdrajcę Ojczyzny.

dr Jerzy Bukowski hm
rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie
były reprezentant prasowy płk. Ryszarda Kuklińskiego w Kraju

Źródło

DALEJ
strona [2] Marek Jan ChodakiewiczJednoosobowa konspira
strona [3] Tadeusz M. Płużański, Konrad Wallenrod XX wieku
strona [4] Archiwa Kuklińskiego odtajnione
strona [5] Kukliński wyszkolił amerykańskie dowództwo
strona [6] Pogrzeb płk Ryszarda Kuklińskiego i jego syna Waldemara
strona [7] Jerzy Bukowski, Jak ewakuowano Kuklińskich z Polski?
strona [8] Aleksander Ścios, Skazany przez III RP [09.02.2014]
strona [9] Anna Zechenter, Służył tylko Polsce [8.02.2014]

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Teatr TV, film, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Pułkownik Ryszard Kukliński

  1. JacekKM pisze:

    Komentarz fraszką

    płk. Kukliński

    po hetmanie Żółkiewskim na zawsze zostanie
    polskim mistrzem gry na rosyjskim fortepianie

    płk. Kukliński

    w wyniku jego strategicznej gry
    ruskim wypadły imperialne kły

  2. Adam pisze:

    klasyczny szpieg działający na rzecz USA i za pieniadze ( to nie prawda , że nie otrzymywał żadnych gratyfikacji ) i to jeszcze z działajacy z powodzeniem, dorabiany teatr psuje całokształt

    • yuhma pisze:

      AK-owcy też otrzymywali pieniądze, bo z czegoś przecież musieli żyć. Nie wiem, skąd pańska wiedza o tym, że Kukliński brał honoraria za swoją działalność. Warto by podać jakieś źródło. Owszem, był szpiegiem. Takim samym, jak rotmistrz Sosnowski. I miał bardzo podobne zasługi dla Polski. I tak samo mu Polska podziękowała.

  3. adam pisze:

    Proszę nie porównywać Kuklińskiego do rotmistrza Sosnowskiego, ubliża to temu ostatniemu. Dotrzymał wszelkich możliwych norm w życiu. Kukliński no cóż jest na topie i taki „modny” , niech niezbędny i zimny czas dokona właściwej , obiektywnej oceny

  4. KosmoPolak pisze:

    Kukliński bohaterem …
    …chyba bochaterem .

    Opamiętajcie się koledzy …
    To był zwykły sprzedawczyk – który umiejętnie dorobił do swoich poczynań ideologię …
    Był zdrajcą i zhańbił mundur Polskiego Oficera…
    Gdyby miał honor to po zdradzie strzelił bu sobie w łeb.
    On złożył przysięgę ….
    Nikt mu tego robić nie kazał …
    I tu małe przypomnienie kryzysu przysięgowego Legionów …
    Przysięgi złożonej z własnej woli człowiek nie łamie …
    Jeżeli uważa iż dla dobra ojczyzny musi to zrobić to potem robi to co powinien .

    Ale widać czasy teraz mamy nikczemne i takich „bochaterów” mamy

    • yuhma pisze:

      Ideologia przebija z takich komentarzy. Wallenrod żył w średniowieczu, nawet XIX-wieczni agenci nie mieli już wyrzutów sumienia. Schullmeister w przebraniu austriackiego oficera doprowadzający do klęski pod Ulm czego miał się wstydzić? Rotmistrz Sosnowski powinien umierać ze wstydu, że bezwzględnie wykorzystywał kobiety w swojej misji w Niemczech? Ważna jest sprawa, w imię której się „zdradza”, „knuje”, „spiskuje”. Sprawa Kuklińskiego nazywa się: Polska, więc i owszem, jest zdrajcą dla Rosjan i komunistów. Dla Polaków – bohaterem.

      • KosmoPolak pisze:

        Nie wiem czy yuhma wie co to honor.
        Tu nie ma kalkulacji.
        A co do Kuklińskiego – co zrobił dla Polski ???
        Proszę o „udokłądnienie” bo z tego co wiem nic.
        Pracował dla wywiadu obcego mocarstwa które miało i ma nas w pragębie …
        I jakoś nie dostrzegam korzyści wynikających dla mojej Ojczyzny.

        Dla ludzi mających pojecie co znaczy honor oficera – ten pan jest zdrajcą ….

        • yuhma pisze:

          Yuhma wie, co to jest honor, ale czy Kosmopolak przypadkiem nie pomylił epok? Średniowiecze dawno się skończyło. Na pytanie, co zrobił Kukliński dla Polski, odpowiada Marek Chodakiewicz. A co niby mógł zrobić więcej? Otruć całą kadrę dowódczą ZSRS? Znaleźliby się następcy, tak jak po stalinowskich czystkach.
          Kukliński pomógł Ameryce rozmontować ZSRS i to była największa rzecz, jaką ktokolwiek mógł zrobić.
          Dla mnie zdrajcami są Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki i wielu innych. A zdradzić zdrajcę to nie zdrada, tylko bohaterstwo.

          • Mavoy pisze:

            yuhma> piękne i prawdziwe słowa: „Dla mnie zdrajcami są Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki i wielu innych. A zdradzić zdrajcę to nie zdrada, tylko bohaterstwo.”
            Te słowa są również i moje słowa: Zdrajcami są Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki i wielu innych. A zdradzić zdrajcę to nie zdrada, tylko bohaterstwo.” Oni współpracowali i pracowali dla Sowietów/Rosji.

        • Mavoy pisze:

          KosmoPolak jak równiez kosmopolita to czlowiek bez ojczyzny. Można śmiało porównac do Romów-Narodu bez Ojczyzny.
          Nie zatruwaj wiec zdrowych i patriotycznych Polskich umysłów.

        • demonica pisze:

          Kosmo-Polak – ani kosmita, ani Polak , ale KOŃ – który mówi, jak furman kazał.

    • Mavoy pisze:

      płk.R. Kuklinski był sprzedawczykiem tylko dla komuchów i ich pełnomocników-sowietów, agresorów i okupantów Polski. Jak można byc wiernym okupantowi ruskiemu/sowieckiemu dla którego istnienie Polski nie jest w ruskim interesie?
      Skoro tak mocno nastajesz, że płk. Kuklinski jest szpiegiem i zdrajca, to TY i twoi poplecznicy w dyskusji JESTEŚCIE KOMUCHAMI wartymi waszego „patrioty” Jaruzela.

  5. Anonim pisze:

    Fajna sprawa zdrajca i dolarowy sprzedawczyk w gronie bohaterów, a pomnik mu oblewaja pewnie „polscy faktycznie zdrajcy”. Yuma do dzieła .

  6. emka pisze:

    prof. Józef Szaniawski

    Panu Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, do przemyślenia.

    220 lat temu, dokładnie 22 czerwca 1792 roku, ustanowiony został order wojenny Virtuti Militari – najwyższe, a zarazem najsłynniejsze polskie odznaczenie, nadawane za wybitne czyny wojskowe, połączone z ofiarnością i odwagą. Nie było przypadkiem, że Virtuti Militari ustanowione zostało za obronę Polski przed odwiecznym wrogiem ze Wschodu – przed agresją Rosji w czasie wojny 1792 roku, w obronie Konstytucji 3 Maja i niepodległości Rzeczypospolitej. Pierwszymi kawalerami Virtuti Militari zostali: książę Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko, za bohaterską obronę Ojczyzny przed armią rosyjską w bitwach pod Zieleńcami i Dubienką. To najwyższe odznaczenie wojskowe otrzymywali żołnierze wszystkich kolejnych polskich powstań narodowych, legioniści, obrońcy Ojczyzny przed agresją Rosji i Niemiec, powstańcy, bohaterowie II wojny światowej i żołnierze wyklęci. Krzyż Virtuti Militari nadawano żołnierzom Wojska Polskiego walczącym w obronie granic Rzeczypospolitej, ale także poza jej terytorium, m.in. pod Moskwą, pod Tobrukiem, pod Monte Cassino, pod Berlinem, w bitwie o Anglię i w bitwie o Atlantyk. Komuniści rządzący z nadania Kremla niesuwerennym bytem państwowym PRL bezcześcili Virtuti Militari, przyznając je m.in. „utrwalaczom władzy ludowej”.

    Czymś absolutnie już haniebnym w okresie PRL było wręczanie Krzyża Virtuti Militari sowieckim okupantom Polski. Między innymi komuniści odznaczyli Virtuti Militari osławionego ludobójcę generała NKWD Iwana Sierowa, a nawet samego Leonida Breżniewa. W początkowym okresie po 1989 roku władze III RP odznaczały Krzyżem Virtuti Militari ostatnich jeszcze żyjących bohaterów II wojny światowej, aby ostatecznie zaprzestać jego nadawania. To gorzej niż doraźny polityczny błąd, to historyczne zaniedbanie kolejnych prezydentów, premierów i ministrów obrony RP. Obecnie razem z ostatnimi kawalerami Virtuti Militari wymiera samo odznaczenie, a kiedy umrze ostatni – wieko trumny zamknie się również nad Krzyżem Virtuti Militari. Faktyczna likwidacja tego odznaczenia jest sprzeczna z polską racją stanu oraz tradycją i chwałą oręża polskiego. Tymczasem od kilkunastu lat tysiące żołnierzy Wojska Polskiego walczy, ginie i przelewa krew na tzw. misjach na Bałkanach, w Iraku, w Afganistanie. Niektórzy z nich dokonali czynów bohaterskich, ale władze III RP nie chcą uznać, aby to bohaterstwo zasługiwało na Krzyż Virtuti Militari. Beznadziejnym pretekstem jest fakt, iż polscy żołnierze nie są na wojnie, ale na misji zwanej pokojową albo stabilizacyjną, a najwyższe odznaczenie wojskowe nadaje się za bohaterstwo na wojnie. To absurd! W realiach XXI wieku nasi żołnierze są na wojnie, walczą pod polskimi sztandarami, na rękawach mundurów, na pancerzach pojazdów bojowych mają biało-czerwone znaki! Wrogowie żołnierzy Wojska Polskiego są zarazem wrogami naszych sojuszników, a jednocześnie wrogami naszej cywilizacji. Dlatego tym najbardziej bohaterskim żołnierzom z Iraku i Afganistanu należy się słusznie najwyższe odznaczenie wojskowe. To jest również polska racja stanu!
    W wydanej właśnie książce „Pułkownik Kukliński – polska samotna misja” skierowałem apel do Bronisława Komorowskiego: „Panie Prezydencie Rzeczypospolitej! To co było karane śmiercią przez totalitarny komunistyczny reżim PRL, jest dziś w wolnej Polsce chwałą i zasługą. Pułkownik Kukliński nie potrzebuje już niczego. Wystarczy mu krzyż na mogile otwierającej Aleję Zasłużonych na cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Ale dla młodego pokolenia Polaków jest bardzo ważne, aby wiedzieli, że Rzeczpospolita pamięta o swych bohaterach zawsze, a nagradza ich nawet po śmierci. Pułkownik Kukliński w dramatycznym okresie zimnej wojny przyczynił się w ogromnej mierze do zwycięstwa nad odwiecznym wrogiem Polski. Walczył z narażeniem życia jako oficer Wojska Polskiego i za to Ryszardowi Kuklińskiemu pośmiertnie należy się najwyższe polskie odznaczenie wojskowe – Krzyż Virtuti Militari”.

    http://www.radiomaryja.pl/, 20.06.2012

  7. ppp pisze:

    „Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia – trzeba być lisem i lwem” „Książę” Niccolo Machiavelli
    Tym mottem kierował się mickiewiczowski Wallenrod , pułk. Kukliński, ale też wielu innych bardziej lub mniej znanych patriotów, nie tylko polskich…
    Kiedy wróg jest zbyt silny, by pokonać go w konfrontacji bezpośredniej należy go „zeżreć” od środka bez żadnych skrupułów , ale do tego trzeba lwiej odwagi…

  8. emka pisze:

    Nie żyje Joanna Kuklińska

    Niedziela, 2 czerwca 2013
    Po długiej i ciężkiej chorobie zmarła dziś nad ranem Joanna Kuklińska, wdowa po pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. Miała 83 lata.
    Żona pułkownika Kuklińskiego zmarła w Polsce. Więcej >Nasz Dziennik

  9. LechGalicki pisze:

    Jezusie Chrystusie, któremu ufam, proszę przyjmij Joannę Kuklińską, niezłomną żonę bohatera Polski, do Twego Królestwa i otocz Miłosierdziem Twoim.

  10. emka pisze:

    Dodałam film z wykładu prof. Andrzeja Nowaka, pt. „Stosunki rosyjsko-polskie 1989-2010″, który się odbył 24 września 2013 roku Izbie Pamięci Płk. Ryszarda Kuklińskiego.

  11. emka pisze:

    Czy Telewizja Polska pokaże film „Wizyta” w rocznicę śmierci pułkownika Kuklińskiego?

    List dr Jerzego Bukowskiego byłego reprezentanta płk. Ryszarda Kuklińskiego w Kraju

    Pan Juliusz Braun
    Prezes Telewizji Polskiej SA
    Wielce Szanowny Panie Prezesie!
    11 lutego 2014 roku minie 10 lat od śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. W okolicach tej daty na ekrany polskich kin trafi film fabularny w reżyserii Władysława Pasikowskiego pt. „Jack Strong”, poświęcony działalności jednego z największych bohaterów w naszej współczesnej historii, przedstawionej zapewne w sensacyjnej, chociaż opartej na faktach konwencji.
    W związku z tym zwracam się do Pana – jako były reprezentant prasowy płk. Kuklińskiego w Kraju oraz rzecznik walczącego od wielu lat o Jego dobre imię Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie – już teraz, z odpowiednim wyprzedzeniem z uprzejmą prośbą, aby Telewizja Polska wyemitowała 11 lutego w I Programie o dobrej godzinie (prime time) godzinny film dokumentalny pt. „Wizyta”. Nakręciły go dziennikarki Krakowskiego Ośrodka TVP Beata Kołaczyk i Bożena Toporek wraz zespołem na zlecenie kierownictwa I Programu na przełomie kwietnia i maja 1998 roku podczas pierwszej wizyty śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Polsce od momentu potajemnego wywiezienia go wraz z żoną i dwoma synami z kraju przez amerykańskie służby specjalne w listopadzie 1981 roku.
    Film rzetelnie i w ciekawy sposób przedstawia 7-dniowy pobyt płk. Kuklińskiego w Krakowie, Zakopanem, Katowicach, Gdańsku i Warszawie. Miał on zostać zaprezentowany szerokiej widowni telewizyjnej wkrótce po zakończeniu wizyty, ale z niewyjaśnionych przyczyn nie doszło do tego na antenie I Programu TVP ani wtedy, ani nigdy potem.
    Ponieważ patriotyczna misja, jakiej podjął się z narażeniem życia własnego i swojej rodziny płk. Kukliński nawiązując współpracę z Amerykanami dla ratowania światowego pokoju i odzyskania przez Polskę niepodległości poprzez osłabienie potęgi militarnej Związku Sowieckiego wciąż stanowi przedmiot ogólnonarodowej dyskusji, emisja filmu mogłaby stać się jej ważnym elementem. Sporą część dokumentu stanowi bowiem wywiad z jego bohaterem, w którym tłumaczy on motywy swego wciąż nie zrozumianego przez wielu rodaków postępowania.
    Dlatego też zwracam się do Pana Prezesa z uprzejmą prośbą o zdjęcie z archiwalnej półki filmu pt. „Wizyta”, który uzyskał podczas kolaudacji w 1998 roku wysokie oceny. Jego prezentacja w 10. rocznicę śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego mogłaby stanowić wielkie wydarzenie medialne, stając się zarazem istotnym przyczynkiem do jednej z najważniejszych debat, jakie toczą w ostatnich latach Polacy o swojej najnowszej historii.
    Z poważaniem
    dr Jerzy Bukowski
    były reprezentant płk. Ryszarda Kuklińskiego w Kraju
    rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich
    i Niepodległościowych w Krakowie

    ODPOWIEDŹ OD PREZESA TVP
    Szanowny Panie,
    Dziękuję za list. Nie znam filmu, nie wiedziałem o jego istnieniu, poproszę o jego ocenę i zastanowimy się nad ew. emisją.
    Juliusz Braun

    http://wpolityce.pl/artykuly/70570-czy-telewizja-polska-pokaze-film-wizyta-w-rocznice-smierci-pulkownika-kuklinskiego

  12. emka pisze:

    TVP pokaże film „Wizyta” w 10. rocznicę śmierci polskiego bohatera – dowiedział się „Nasz Dziennik”.

    – Film, a w zasadzie reportaż z wizyty płk. Kuklińskiego w Polsce, z jego licznymi wypowiedziami, będzie emitowany w TVP w terminie bliskim rocznicy śmierci pułkownika – informuje Jacek Rakowiecki, rzecznik prasowy TVP.

    – Mogę tylko wyrazić swoją wielką radość, że film będzie emitowany, mam nadzieję, w dobrym czasie antenowym – mówi Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie. – Jestem przekonany, że będzie miał dobrą frekwencję – dodaje. Rakowiecki zastrzega, że nie będzie to pierwszy pokaz. – Film będzie emitowany ponownie, bo premierę miał w TVP Polonia krótko po samej wizycie – nie był więc nigdy „półkownikiem” – podkreśla Rakowiecki. „Półkownikami” określano filmy, które z różnych względów, często uwarunkowań politycznych, nie doczekały się nigdy emisji i leżały na półce w magazynie telewizji.

    – Rozumiem, że nie będzie to premiera, ale Polonię mało kto ogląda, a jest to film czy reportaż skierowany do polskiego widza. Emisja będzie stanowić bardzo ważny element dyskusji o roli płk. Kuklińskiego, a zwłaszcza o motywach jego działania, o czym obszernie sam opowiada w wywiadzie, który jest integralną częścią tego filmu – uważa Bukowski. – Nie znam tego filmu, nie wiem, co to jest za obraz – mówi Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie, pytany o reportaż. Jak przypomina, o postaci pułkownika powstało kilka dobrych filmów, które wcześniej nawet się pojawiły w TVP. […]
    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/64301,zobaczymy-wizyte.html

  13. LechGalicki pisze:

    …by odzyskać pamięć

    śp. profesorowi Józefowi Szaniawskiemu oraz śp. pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu na okoliczność tego wspomnienia i zawsze.

    Jeszcze Polska nie umarła,
    póki my żyjemy,
    gdy mordują i w twarz plują,
    czy się ostaniemy?
    My bez elit i swych mędrców,
    za życia grzebani,
    nam się zbudzić szybko trzeba,
    by odzyskać pamięć.
    Jeszcze Polska nie zginęła,
    przemoc odrzucimy,
    z nami Bóg, Honor, Ojczyzna,
    wrogów przegonimy.
    Marsz Polsko do przodu w sercach Twego narodu,
    Tobą my wzrastamy, sprzedać Cię nie damy.

    LechGalicki

  14. emka pisze:

    Jeśli jest ktoś, kto uważa czyn płk. Kuklińskiego za zdradę, to sam jest naprawdę zdrajcą w swoim sumieniu >WIĘCEJ

  15. emka pisze:

    Ostatnie zadanie Jacka Stronga

    Dziesiąta rocznica śmierci pułkownika oraz premiera poświęconego mu filmu „Jack Strong” znów uruchomiła całą okrągłostołową orkiestrę zgodnie zarzucającą zdradę „pierwszemu polskiemu oficerowi w NATO”. Nic w tym nowego, ten ton słyszymy z ich strony już od blisko ćwierć wieku. Tym razem jednak w prorządowych i zaprzyjaźnionych mediach licznie pokazali się ich esbecko-peerelowscy dyrygenci przyjmowani tam z wyraźnie usłużną atencją. Jeszcze dobrze nie zdążyli opuścić telewizyjnych studiów, w których bronili WSI i swego „patriotyzmu”, aby szybko wrócić i rozwodzić się o zdradzie Kuklińskiego. Geografia resortowego państwa jak na dłoni. Lepszej poglądowej lekcji Polacy otrzymać nie mogli. Tym bardziej że wszystko dzieje się wokół fetowanej rocznicy Okrągłego Stołu. To dzięki niemu peerelowscy funkcjonariusze nie tylko się uwłaszczyli, pozostali bezkarni, ale także zadbano o ich dobre imię. Aby tego dokonać, trzeba było wywrócić dotychczasowy system wartości i ocen. I tak wysługujący się Moskwie, zniewalający Naród zostali „ludźmi honoru”, „patriotami”. Natomiast człowieka, który podjął samotną walkę ze Związkiem Sowieckim – a jego upadek był niespełnionym snem dziesiątków milionów ofiar – określono mianem „zdrajcy”. Tę wizję narzuca się Polakom z wielką siłą. Ale ona stopniowo pęka, a teraz dzięki filmowi „Jack Strong” z pewnością pęknie jeszcze bardziej. Tylko co wtedy stanie się z Jaruzelskim, jego kompanami i hagiografami? To pytanie postawił kiedyś zresztą on sam: „Jeżeli Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?”. No właśnie, kim oni są? Niepodległa Polska nigdy nie miała wątpliwości.

    Gdy komunistyczny sąd skazywał zaocznie na karę śmierci pułkownika Kuklińskiego, szef MSW Czesław Kiszczak, świętując 40. rocznicę powstania SB i MO, na kilkanaście dni przed zamordowaniem ks. Jerzego Popiełuszki, mówił: „W ostatnim okresie, gdy Polska Ludowa znalazła się w obliczu największego wewnętrznego zagrożenia, przeszliśmy kolejną wielką próbę patriotyzmu, ideowości i poświęcenia. Funkcjonariusze SB i MO, żołnierze jednostek MSW okazali się raz jeszcze godnymi spadkobiercami naszych bohaterskich tradycji. Wspólnie z żołnierzami ludowego Wojska Polskiego zagrodzili drogę anarchii i kontrrewolucji…”. Tym „wewnętrznym zagrożeniem”, „anarchią”, „kontrrewolucją” była „Solidarność”, ruch milionów Polaków pragnących wolności, uczciwości i godnego życia w swym państwie. A o jakich „tradycjach” mówił? O „walce z bandami”, o zdławieniu Praskiej Wiosny w 1968 roku, krwawej rozprawie z robotnikami na Wybrzeżu w 1970 roku, pacyfikacji „Wujka” w 1981 roku? To nie była droga pułkownika Kuklińskiego, ale Jaruzelskiego będącego bożyszczem salonów III RP. Ale cóż to za salony, gdy stanie się jasne, że hołubiły zdrajców i najciemniejsze peerelowskie indywidua?[…] – pisze dr Jarosław Szarek
    >ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

  16. emka pisze:

    Zbigniew Herbert:
    „Pułkownik Kukliński przez wiele lat toczył samotną walkę, w cieniu grożącej mu w każdym momencie śmierci – o sprawy najważniejsze: prawo do niezawisłości, prawo do obrony zagrożonego bytu państwowego, o godność narodową wreszcie.
    Bohaterowie są zawsze samotni. Nie mają ze sobą tłumu płatnych klakierów, redaktorów kłamstwa, zwolenników pałki i obozu osamotnienia. Pułkownik Kukliński jest – jednym z nas – cokolwiek chcieliby wydumać na ten temat ludzie złej woli i wygodnej obojętności”.
    5 grudnia 1994

  17. Jerzy pisze:

    Działanie dla Polski z pobudek patriotycznych, zawsze będzie dla mnie czynem honorowym. Działanie zaś przeciwko imperium zła i mordu, jest czynem nad wyraz bohaterskim. Wszystkie ataki agentów i popleczników Moskwy, to zaplanowana chęc zniszczenia dobrego imienia płk. Kuklińskiego. I temu trzeba dac zdecydowany odpór.

  18. emka pisze:

    Dewastacja pomnika w Krakowie. Napis na postumencie z piaskowca „Pułkownik Ryszard Kukliński 1930-2004” został zamalowany ciemną farbą lub starym olejem. Pomazano też samą rzeźbę. Jest to już trzecia dewastacja tego pomnika w ciągu ostatnich lat. >ZDJĘCIA I VIDEO

    • woal pisze:

      16.go są imieniny Inki – Danuty Siedzikówny. W ubiegłym roku w tym dniu sprofanowano Jej popiersie. Mam nadzieję, że w tym roku Krakusy dopilnują, żeby nic się nie wydarzyło.

  19. emka pisze:

    Cenckiewicz kontra Dukaczewski na Uniwersytecie Warszawskim
    Debata o płk Kuklińskim odbędzie się 20 lutego 2014 r. (czwartek) o godzinie 20.00 na Kampusie Głównym Uniwersytetu Warszawskiego, w auli „A” w Audytorium Maximum. Moderatorem dyskusji będzie dr Kazimierz Wóycicki, zaś udział wezmą: dr hab. Sławomir Cenckiewicz, Filip Frąckowiak, Piotr Gadzinowski i gen. Marek Dukaczewski. Zapraszamy!
    http://www.slawomircenckiewicz.pl/co-gdzie-kiedy/cenckiewicz-kontra-dukaczewski-na-uniwersytecie-warszawskim

  20. emka pisze:

    Dodałam film „Wizyta” o pierwszej wizycie płk Kuklińskiego w Polsce w 1998 roku po jego ucieczce na Zachód. Kamera zarejestrowała wszystkie miejsca, które odwiedził: od Krakowa, poprzez Zakopane, Śląsk, aż po Gdańsk i Warszawę. >strona [1]

  21. emka pisze:

    Dodałam zapis video z debaty Cenckiewicz – Dukaczewski na UW: Bohater czy zdrajca. 20.02.2014 Warszawa

  22. Michał pisze:

    Film leciał 15 lutego 2014. Niestety przegapiłem emisję filmu.:-(
    Szukałem na youtube pozycje z ostatniego miesiąca ale nikt nie umieścił tego filmu.
    Znając TVP kolejna szansa na zobaczenie filmu dopiero za 10 lat o godz. 01:00 w nocy i to pewnie po protestach 🙁
    Może ktoś z Was nagrał ten film i może udostępnić???
    Z góry dziękuje

  23. marat pisze:

    Płk.Ryszard Kukliński,to bohater,czy patriota?.Patriota nie musi być bohaterem,a bohater patriotą.Płk.Kuklinski to nie tylko wielki patriota,ale także wielki bohater.Potrafił ukryć swoje umilowanie ojczyzny i uchronić Polskę,a może i całą Europę przed zbrojną aneksją wielu krajów przez ZSRR i zagładą nuklearną.Dzisiaj jest tak wściekle atakowany przez komusze plemię i niszczone są po nim wszelkie pamiątki.Płk.Kukliński jest wzorem dla polskich patriotów,którzy często przez bezkrytyczne,nieprzemyślane deklaracje honoru Polaka tracą swoje niezmiernie wartościowe życie. Jestem przekonany,że gdyby znaczna część jeńców polskich wyraziła radość (oficjalnie) z niewoli w ZSRR,może nie było by Katynia,a armia Andersa byłaby wielokrotnie większa.To jest mój wizerunek walki z chytrym bezpardonowym,kłamliwym i bezlitosnym wrogiem.Nigdy nie należy dopuszczać,aby ginęli patriotyczni i wartościowi Polacy.Od wieków to się niestety powtarza

  24. emka pisze:

    Już wkrótce Atomowy szpieg – książka Sławomira Cenckiewicza

    „Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów” nie jest kolejnym głosem w jałowej i trwającej bez końca dyskusji pod hasłem „bohater czy zdrajca”. Choć autor z sympatią spogląda na postać i działalność „Jacka Stronga”, to jego książka jest przede wszystkim próbą rzetelnego przybliżenia szpiegowskiego rzemiosła, jakim posługiwał się Kukliński. W oparciu o nieznane i niepublikowane dokumenty z archiwów tajnych służb PRL oraz bogatej literatury, Sławomir Cenckiewicz opisuje szpiegowską działalność Kuklińskiego w szerszej perspektywie wojny wywiadów pomiędzy KGB i GRU a CIA. […] >WIĘCEJ

  25. emka pisze:

    Msza Święta w intencji śp. płk Ryszarda Kuklińskiego na 84. urodziny

    Ostatniemu Wyklętemu. Pierwszemu w NATO – na 84 urodziny… jesteśmy Mu to winni i to właśnie chcemy dla Niego zrobić. Zapraszamy na Mszę Święta w intencji ś.p. Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – bohatera, który odsłonił przed światem prawdziwe oblicze zbrodniczego systemu, jakim był komunizm.

    Msza święta w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie w niedziele – 15 czerwca – godzina 16.00

    Pierwszy polski oficer w NATO, który wbrew wszelkiej nadziei, jako odważny żołnierz prawdziwie i całym sercem oddany Polsce, ryzykując życie własne oraz swojej rodziny podjął samotną walkę z imperium zła i uratował Polskę przed zagładą atomową.

    Serdecznie zapraszamy do udziału w tej mszy świętej, abyśmy modlitwą i wspomnieniem oddali należną cześć pamięci Pułkownika, dając świadectwo prawdzie.

    Zapraszają:
    Stowarzyszenie Signum Temporis
    http://www.signumtemporis.pl

  26. emka pisze:

    Jerzy Bukowski: Płk Kukliński a stan wojenny. „Jako Polak bardzo przeżywał to, co miało spotkać jego Ojczyznę”
    Zbliża się kolejna rocznica stanu wojennego, o którego planach dokładnie i z dużym wyprzedzeniem poinformował Amerykanów pułkownik Ryszard Kukliński.
    Bardzo często spotykam się z opinią mądrych skądinąd ludzi, którzy mieli do niego ogromne pretensje o to, że wiedząc wszystko o przygotowaniach sowieckiego reżimu PRL do zdławienia wielkiego ruchu społecznego, zapoczątkowanego przez „Solidarność”, nie ostrzegł Polaków.[…]
    http://wpolityce.pl/historia/225621-plk-kuklinski-a-stan-wojenny-jako-polak-bardzo-przezywal-to-co-mialo-spotkac-jego-ojczyzne

  27. emka pisze:

    Obchody 12. rocznicy śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego

    Minister Anna Maria Anders zaprasza do wspólnego uczczenia 12. rocznicy śmierci Płk. Ryszarda Kuklińskiego. Czwartkowe uroczystości w Warszawie to doskonała okazja na oddanie czci wielkiemu patriocie, który uratował świat przed nuklearną zagładą.

    Obchody rocznicy śmierci Płk. Ryszarda Kuklińskiego rozpoczną się o godzinie 12 na Cmentarzu Wojskowym przy ulicy Powązkowskiej w Warszawie. Natomiast wieczorem, o godzinie 19 w Archikatedrze Warszawskiej odprawiona zostanie Msza Święta w intencji pamięci bohaterskiego Pułkownika, określanego mianem pierwszego polskiego oficera w NATO.

    Główną inicjatorką uroczystości jest Minister Anna Maria Anders, córka gen. Władysława Andersa. Komitet współtworzą także Izba Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego oraz warszawski Klub „Gazety Polskiej”.
    http://telewizjarepublika.pl/obchody-12-rocznicy-smierci-plk-ryszarda-kuklinskiego,29290.html

  28. emka pisze:

    Po raz pierwszy! Asysta honorowa przy grobie płk. Kuklińskiego – ZDJĘCIA, WIDEO
    W 12. rocznicę jego śmierci – odbył się uroczysty apel pamięci. Uroczystościom po raz pierwszy towarzyszyła asysta honorowa Wojska Polskiego i delegacje rządowe.
    http://niezalezna.pl/76170-po-raz-pierwszy-asysta-honorowa-przy-grobie-plk-kuklinskiego-zdjecia-wideo

  29. emka pisze:

    Warszawa składa hołd gen. Kuklińskiemu

    Od kilku dni wciąż dostaję radosne informacje od znajomych ze stolicy, że grób generała brygady Ryszarda Kuklińskiego na Powązkach Wojskowych tonie w kwiatach i w zniczach. Przynoszą je masowo ludzie, którzy z satysfakcją przyjęli informację o pośmiertnym awansowaniu „pierwszego polskiego oficera w NATO” przez prezydenta Andrzeja Dudę.
    Jest ich bardzo wielu: i kombatanci z Armii Krajowej oraz z antykomunistycznej partyzantki, którzy widzą w nim swojego ideowego spadkobiercę – ostatniego żołnierza niezłomnego, i osoby z pokolenia „Solidarności”, i młodzież szkolna tudzież harcerska mająca w pamięci znakomity film Władysława Pasikowskiego pt. „Jack Strong”.
    Cieszą mnie te objawy szacunku dla jednego z największych bohaterów najnowszej historii (nie tylko Polski), który podejmując z czysto patriotycznych pobudek i z narażeniem życia własnego oraz swojej rodziny samotną misję znacznie przyczynił się do ostatecznej klęski Związku Sowieckiego.
    Odbierając 29 kwietnia 1998 roku Honorowe Obywatelstwo Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa Kukliński powiedział:
    Uważam się za zwykłego żołnierza Rzeczypospolitej, który nie dokonał niczego, co wykraczałoby poza święty obowiązek służenia swojej Ojczyźnie w potrzebie. To, co być może wyróżnia mnie z ogromnej liczby ludzi zaangażowanych w przemiany historyczne Polski i Europy, to specyfika misji, jakiej się podjąłem i konsekwencji, jakie ta misja powoduje.
    Ze smutkiem w głosie mówił wtedy, że w odczuciu pewnej części społeczeństwa jest w dalszym ciągu człowiekiem bez honoru, ale dodał z nadzieją: „Wierzę, że historia to kiedyś skoryguje”.
    Właśnie na naszych oczach dokonuje się ta zmiana w stosunku najwyższych władz niepodległej Rzeczypospolitej do człowieka który – jak stwierdził 21 lutego 2014 roku Sejm w specjalnej uchwale – dobrze się jej zasłużył. Awans generalski to bardzo ważny gest głowy państwa, nadal czekam natomiast na zaliczenie tego prawego i jakże odważnego oficera w poczet kawalerów Orderu Orła Białego.
    Generał Ryszard Kukliński śpi wiecznym snem na Powązkach Wojskowych, Polacy składają mu należny hołd, a warszawskie drzewa szumią: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Nie zginęła także dlatego, że ma wśród swych synów takich bohaterów, jak on.

    autor: Jerzy Bukowski

    http://wpolityce.pl/historia/313701-warszawa-sklada-hold-gen-kuklinskiemu

  30. emka pisze:

    14. rocznica śmierci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.