Krzyż Smoleński. Część I (kwiecień-lipiec 2010). Czas Żałoby

Polacy już w kilka godzin po katastrofie zaczęli przychodzić pod Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu. Polacy właśnie, a nie tylko warszawiacy, bo zjeżdżali się tam ludzie ze wszystkich stron kraju. To było najnaturalniejsze miejsce.

W tym tłumie nie czuć było obcości tylko spokój i jedność.

Jedność w oszołomieniu, zupełnym rozbiciu myśli i pojęć. Ludzie przystawali na chwilę albo na długo. Stojąc w zadumie, modląc się, starając się zrozumieć. Rozmawiając półszeptem lub po prostu płacząc.


Harcerze, od pierwszych chwil pełniący służbę porządkową, postawili 15 maja zwykły drewniany krzyż, tak bardzo polski znak pamięci, refleksji i zadumy.

Ciągle przybywało zniczy. Mimo że codziennie w nocy wywożone były tysiące wypalonych, chodniki i ulica były zasłane dywanem z żałobnych świateł.

9 maja, w przeddzień miesięcznicy, przed Pałacem zgromadziły się setki ludzi domagających się powołania międzynarodowej komisji, która miałaby się zająć wyjaśnieniem przyczyn katastrofy. Spotkanie trwało około godziny,w tym czasie zebrano podpisy pod apelem do premiera. [prof. Jacek Trznadel; List do premiera i wywiad]

Mariusz Bulski i Andrzej Melak przemawiają po wejściu na latarnię, która tego dnia stała się trybuną.

Potem ludzie jeszcze długo stali przed Pałacem i w jego okolicy. Rozmawiali w mniejszych lub większych grupach. Tłem tych rozmów była wystawa zdjęć: Pary Prezydenckiej, miejsca katastrofy, uroczystości pogrzebowych, która znajdowała się przed pomnikiem Księcia Poniatowskiego.

Mijały kolejne dni i tygodnie czasowo oddalające nas od dnia Tragedii, od uroczystości pogrzebowych i tłumnego przybywania pod Pałac Prezydencki.

Pojawiła się anonimowa lub pół-anonimowa twórczość:




Znicze nadal się paliły, już tylko wokół krzyża, w coraz mniejszej ilości. Co pewien czas ktoś podszedł i zapalił nowy albo położył świeże kwiaty. Ludzie przystawali tam na chwilę. Niby wracaliśmy do codziennego rytmu, ale cały czas trwał w nas ten koszmarny szum przerażenia: jak to możliwe? Stojąc w zadumie pod Pałacem uświadamialiśmy sobie, że zginęli nie tylko Oni. Po wielu dniach i tygodniach docierały do świadomości kolejne nazwiska. Zupełnie nieprawdopodobne.

I nadal by tak było gdyby nie pierwszy po wyborach wywiad z Bronisławem Komorowskim. Gazeta Wyborcza już w jego zapowiedzi na swoich stronach internetowych (9.07.2010 g. 22:50) podała jako jeden z głównych tematów temat krzyża przed Pałacem. „Pałac jest sanktuarium państwa. Krzyż upamiętniający ofiary tragedii smoleńskiej postawiono w nastroju żałoby, lecz żałoba minęła i trzeba te sprawy porządkować. We współdziałaniu z władzami kościelnymi zostanie przeniesiony w inne, bardziej odpowiednie miejsce.”

I się zaczęło…

W obawie przed usunięciem Krzyża spontanicznie zebrała się grupa Obrońców.  Ustalili dyżury nocne. Przybywało zniczy, ludzie przynosili codziennie świeże kwiaty. Zaczęły pojawiać się teksty i wiersze patriotyczne. W dzień było jeszcze spokojnie. Noce były coraz gorsze. Nasyłano na Obrońców podpite i wulgarne bojówki, ale wtedy jeszcze powiadamiana policja skutecznie interweniowała.

Najgorsze było przed nami. O tym w następnych częściach:

Krzyż Smoleński – Wstęp
część II (sierpień 2010)
część III (wrzesień 2010)
część IV (październik-grudzień 2010)
(styczeń 2011) Mają nadzieję
(luty 2011) Mają nadzieję
(marzec 2011) Mają nadzieję...
Pamięci zabić się nie da. Krucjata różańcowa na rzecz Ojczyzny.

> 10 maja 2010. Warszawa, Pl. Teatralny Koncert w hołdzie Ofiarom Smoleńskiej Tragedii

CAŁA POLSKA BRONI KRZYŻA

20 lipca 2010  Wystąpienie Andrzeja Melaka

 

21 lipca 2010

Doszło do podpisania  „porozumienia”

Oto jego fragment:

Wspólny komunikat Kancelarii Prezydenta RP, Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, Duszpasterstwa Akademickiego Kościoła św. Anny w Warszawie oraz organizacji harcerskich:

…organizacje harcerskie zwróciły się z prośbą do Kancelarii Prezydenta RP, Kurii Metropolitalnej  Warszawskiej, a także władz miasta stołecznego Warszawy o godne upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej oraz żałoby wyrażanej przez Polaków – w formie adekwatnej do rangi tego tragicznego wydarzenia i atmosfery tamtych dni.

Kościół Warszawski w osobie Metropolity Warszawskiego Abpa Kazimierza Nycza oraz Kancelaria Prezydenta RP reprezentowana przez jej Szefa Ministra Jacka Michałowskiego w odpowiedzi na tę prośbę zobowiązały się do niezwłocznego podjęcia działań, zmierzających do godnego upamiętnienia ofiar katastrofy, jak również wspólnej służby harcerskiej.

Od czasu ogłoszenia tego komunikatu atmosfera stała się jeszcze bardziej napięta. Zabrania Krzyża spodziewano się każdego dnia i nocy. Obrońcy jeszcze bardziej się zmobilizowali. Media podsycały dodatkowo klimat. Dzień i noc  stały wozy transmisyjne stacji telewizyjnych. W końcu podano oficjalnie do wiadomości, ze Krzyż zostanie przeniesiony 3 sierpnia o godzinie 13-tej.

 

Warty honorowe

Gruzińska Warta

 

23 lipca 2010

Janina Jadwiga Chmielowska legendarna działaczka Solidarności z Katowic, która najdłużej ukrywała się w stanie wojennym

 

24 lipca 2010

 

27 lipca 2010

Warta z Białegostoku. Chłodno i deszczowo

 

28 lipca 2010

Wartę pełnili Siedlczanie

 

30 lipca 2010

Facebook w Obronie Krzyża

Zdjęcia

Relacje z kolejnych miesięcy >

Krzyż Smoleński – Wstęp
część II (sierpień 2010)
część III (wrzesień 2010)
część IV (październik-grudzień 2010)
(styczeń 2011) Mają nadzieję?
(luty 2011) Mają nadzieję?
(marzec 2011) Mają nadzieję...
Pamięci zabić się nie da. Krucjata różańcowa na rzecz Ojczyzny.

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antypropaganda, Eseje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Krzyż Smoleński. Część I (kwiecień-lipiec 2010). Czas Żałoby

  1. emka pisze:

    Prowokator spod Krzyża Smoleńskiego zdemaskowany >Manifestant do wynajęcia

  2. emka pisze:

    Na tablicy przed Pałacem Prezydenckim znajdą się imiona i nazwiska wszystkich osób, które 10 kwietnia 2010 r. zginęły w katastrofie smoleńskiej – poinformował szef biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski.
    Tablica będzie skromna, ale godna
    — zaznaczył.
    Dodał, że tablica stanie mniej więcej w tym miejscu, w którym przed Pałacem Prezydenckim stał smoleński krzyż.
    Magierowski powiedział, że inicjatywa ws. tablicy wyszła od prezydenta Andrzeja Dudy.
    Wyraził on wolę umieszczenia przed Pałacem Prezydenckim tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej
    — zaznaczył Magierowski.
    O tym, że przed Pałacem Prezydenckim, decyzją prezydenta Dudy, będzie tablica upamiętniająca, poinformował w czwartek wieczorem prezes PiS Jarosław Kaczyński. Tablica ma stanąć w miejscu, gdzie po katastrofie smoleńskiej stał krzyż. Podczas comiesięcznych obchodów związanych z katastrofą smoleńską Kaczyński zapowiedział powstanie pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
    15 kwietnia 2010 r. – w czasie żałoby po katastrofie smoleńskiej – krzyż ustawili przed Pałacem harcerze. Zapowiedź jego przeniesienia do kościoła św. Anny wzbudziła kontrowersje i sprzeciw osób, które gromadziły się przed Pałacem Prezydenckim. W połowie września krzyż przeniesiono do pałacowej kaplicy, a następnie do kościoła św. Anny.
    http://wpolityce.pl/smolensk/274761-tablica-bedzie-skromna-ale-godna-marek-magierowski-ujawnia-szczegoly-tablicy-upamietniajacej-tragedie-smolenska

  3. emka pisze:

    Przed Pałacem Prezydenckim stanie instalacja upamiętniająca katastrofę smoleńską. Prezydent Duda: „Myślę, że wielu ludziom jest to potrzebne”

    10 kwietnia – w 6 rocznicę katastrofy smoleńskiej – przed pałacem prezydenckim ma stanąć instalacja upamiętniająca ofiary tej narodowej tragedii.
    Wiele osób mówi o tym, że w tym miejscu powinno się znaleźć coś, co upamiętni tych, którzy zginęli i co zarazem będzie upamiętniało tamte dni, kiedy wszyscy przychodzili, żeby złożyć hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej
    — powiedział „Wiadomościom” prezydent Andrzej Duda.
    Będzie takie miejsce symboliczne, gdzie te osoby będą wspomniane. Myślę, że wielu ludziom jest to potrzebne
    — dodał.
    http://wpolityce.pl/smolensk/285841-przed-palacem-prezydenckim-stanie-instalacja-upamietniajaca-katastrofe-smolenska-prezydent-duda-mysle-ze-wielu-ludziom-jest-to-potrzebne

  4. emka pisze:

    Ataki na Krzyż Pamięci. Towarzyszka Gawor także wtedy odpowiadała za bezpieczeństwo w Warszawie
    Szefowa Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UM Warszawy, Ewa Gawor, o której głośno zrobiło się przy okazji rozwiązania marszu w 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, była w przeszłości podporucznikiem MO i pracownikiem MSW za czasów Kiszczaka – ujawnia „Gazeta Polska”. Okazuje się, że Gawor na czele stołecznego urzędu stała również wtedy, gdy w 2010 r. pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu działy się dantejskie sceny, a także wówczas, gdy w 2011 r. Straż Miejska sprzątała kwiaty zostawiane przez warszawiaków ku pamięci śp. Marii Kaczyńskiej.
    Ewa Gawor, która od wielu lat szefuje Biuru Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu m.st. Warszawy, była funkcjonariuszką Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w czasie szefowania resortowi przez Czesława Kiszczaka – do takich informacji dotarł szef Wojskowego Biura Historycznego, Sławomir Cenckiewicz. Tekst na ten temat będziecie mogli przeczytać Państwo od wtorku w tygodniku „Gazeta Polska”.

    Gawor była podporucznikiem MO, absolwentką Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego oraz pracownikiem Departamentu PESEL MSW. Objęła ją ustawa dezubekizacyjna pozbawiająca SB-eków przywilejów emerytalnych
    – ujawnił Cenckiewicz w „Gazecie Polskiej”.

    CZYTAJ WIĘCEJ: „Gazeta Polska” UJAWNIA: urzędniczka, która rozwiązała Marsz Powstania Warszawskiego, była funkcjonariuszką Kiszczaka!

    Ostatnio o szefowej BBiZK zrobiło się głośno za sprawą decyzji o rozwiązaniu marszu środowisk narodowych w 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Zdaniem Gawor „sposób ustawienia czoła pochodu i użycia flag nawiązywał do przemarsz z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów”.

    Ale Gawor szefowała biuru bezpieczeństwa stolicy także wtedy, gdy w roku 2010 dochodziło do dramatycznych scen pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, a obrońcy krzyża byli atakowani przez agresywną hołotę przy kompletnej bierności Straży Miejskiej. Gawor odpowiadała za bezpieczeństwo w mieście również wówczas, gdy rok później Straż Miejska usuwała błyskawicznie tulipany złożone pod Pałacem Prezydenckim w hołdzie ś.p. Pierwszej Damie Marii Kaczyńskiej.

    W czerwcu 2011 r. Straż Miejska, nad którą BBiZK pełni nadzór, siłą zdemontowała namiot Solidarnych 2010.

    http://niezalezna.pl/233100-ataki-na-krzyz-pamieci-towarzyszka-gawor-takze-wtedy-odpowiadala-za-bezpieczenstwo-w-warszawie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.