Maria Mickiewicz-Gawędzka – Wiersze

Oni patrzą w niebo – Rodzinom Ofiar

Oni  patrzą w niebo,
w swym bólu zaklęci,
smutni, zagubieni,
złym losem  przejęci

wypatrują cudu tam z góry
w niemocy
Nieważne, czy to dzień jest,
czy to środek nocy,
Boga proszą o pomoc,
która jakby zwodzi

Taka cisza w eterze?

Czy kogo obchodzi,
że wielcy za kraj swój
znów życie oddali?
Ludzi rozpacz wzmacnia
motywację dając

do walki z demonem,
co miał tworzyć cuda,
a tylko zamach stulecia
się udał?

Energia wciąż nowa
Czy z nieba?
Ja nie wiem,
fakt, że ciągle silni
i dumni
w swym gniewie

wzmocnieni rozpaczą,
prawdy świętej  bronią,
milcząc łzę niejedną
gdzieś czasem uronią.

Świat zajęty milczy
i tylko czasami
zegar czas wybije
pomiędzy wierszami

jakiejś świętej pieśni,
gorzko im przypomni,
że to rzeczywistość,
że to im się nie śni

 

A dnia dziesiątego
każdego miesiąca
ludzie się zbierają
z Rodzinami Ofiar

wspólne sprawy mają
pod  Białym Namiotem,
słuchają i milczą,
by się modlić potem,

bo Nadzieja modlitwą karmiona
nie ginie,
a prawda jak oliwa
nad podłość wypłynie.

Zło się już starzeje,
kiedyś odejść musi!
To jedno z tych życzeń,
co spełnić się musi.

 

A łzy płyną równo

– a łzy płyną równo po ich smutnych twarzach,
a dłonie ściskają się w pięści jak miecze!
Nie znają przebaczenia, którzy przy ołtarzach
swe troski do Boga przynieśli w ofierze.

Wzmocnieni cierpieniem, uświęceni bólem,
do Niego kierują kolejne błaganie:
Nie pozwól zapomnieć o naszej tragedii,
i nie wybaczaj im, niebiański Panie!

I wolą uklęknąć z pokorą przy krzyżu
trzymając w swych dłoniach wytarte różańce
niźli przed wrogami, bez czci i godności,
poniżać się ciągle, jak jakieś zaprzańce

 

Nieme dzwony

Nieme dzwony biją
w złym, smoleńskim gaju.
Głuche echo w eterze,
jęk niesie po kraju

nieprzyjaznym dla prawdy,
i biernym dla zbrodni.
Czy historia zapisze,
a sąd udowodni?

Nieme dzwony biją
w złym, smoleńskim lesie
Głuche echo w eterze,
wieść do nieba niesie

o poległych Polakach,
ofiarach tak wielu
Czy ukaże Bóg winnych
tej zbrodni skurwielów

i tych wszystkich nędznych
co im poklaskują?
Całe zło tej zbrodni
na sobie odczują?

 

Historia osądzi

Smutno, gdy wspominam swoje młode lata.
Łzy płyną po twarzy, jak słone potoki.
Myśl o tamtych czasach z bezprawiem się splata,
smutek coraz większy i serce tak krwawi,

że wciąż na tym świecie takie zło być musi,
nie ważne dla większości są walory ducha?
Mocna tylko przemoc i siła przetrwania.
Ludzkich żalów już nawet sam Pan Bóg nie słucha.

Człowiek zły i podły im bardziej okrutny,
tym ma lepszą przyszłość i byt zapewniony.
Naród wartościowy jest lecz bałamutny,
przez zło coraz bardziej i wciąż ogłupiany.

Czy rozum postradał, lub myśleć nie umie
oddając swe losy pokrętnym łajdakom?
Czy ktoś im wybaczy? Ktoś durnych zrozumie?
Zadamy te pytania kolejnym dzieciakom.

Dziś mamy, co mamy, a z nim przyszłość marną
My, zwykli, uczciwi i prawi ludziska,
za wolność się modlimy tak waszą, jak naszą,
tymczasem miast rządzenia widzimy igrzyska,

jawny śmiech z narodu i kpinę z Polaka!
Uśmiechnięci naiwnie, w śmiertelnym spokoju
czekamy na cud jakiś? Widzimy cudaka
w krótkich majtkach i z piłką, w wybornym nastroju,

w coś z nami pogrywa, góry obiecuje,
nie złota bynajmniej, ono dla bogatych,
z kieszeni coraz więcej i więcej wyjmuje
takich cienkich nieraz kieszeni biedaków

Na co więc liczymy w tym przedziwnym stanie?
Nadzieję jeszcze mamy, że los się odmieni?
Może w czas ustąpią popaprane dranie?
Premier nie okłamie, nie zacznie seplenić?

Chcecie czekać, czekajcie aż czart zrobi swoje
nie bacząc dziś na dobro Polaków ni kraju,
Ja czekać nie będę, chociaż piórem skrobnę,
bezczynne płakanie nie w moim zwyczaju,

nie w Polaków chyba, bo Polacy hardzi
Dziś niewiele robią, choć stojąc się błądzi
Co się z wami stało, żeście tak niemrawi?
Pewnie czas pokaże,
historia osądzi!

 

Blady obiekt samotny

Blady obiekt samotny
dryfuje na fali,
czasem się przybliży,
czasami oddali,

z wiatrem zakołysze,
w gęstej mgle rozpływa.
Skąd się wziął twór mglisty?
Może w coś zagrywa?

Blady obiekt samotny
winnych intryguje,
nigdzie nie ma portu,
nigdzie nie cumuje

Nikt nie wie, co robi
mglisty twór na fali,
gdy płynie do światła,
by znów się oddalić

w mroczny cień kosmosu,
w swej drodze do nikąd,
jakby zemstę jaką
podłym ludziom przysiągł

 

Ufam, że prawda zwycięży

Ufam, że prawda zwycięży, mój Boże,
Tak mnie uczyła ongiś moja matka,

Zło tak okrutne, ostać się nie może! –
tak zapewniali dziadunio i babka

A jednak istnieje i do serc przenika
zło obrzydliwe o twarzy demona,
złem nasiąknięta jest polityka,
zwłaszcza taka jedna formacja niezdrowa,

Gdzie że ona taka, w Polsce czy na wschodzie,
może na południu czy na krańcach świata?
Czyżbyś nie widział, mój biedny narodzie,
że pomiot szatana Polsce figla płata?

Naprawdę tyś durny, przynajmniej część jakaś,
wpuściłeś zło takie i jeszcze nie widzisz
i zamiast popierać prawego Polaka,
pozwalasz wrogom z siebie drwić i szydzić

Nie czujesz podstępu i obcych złej woli.
chociaż dobrze widać, co czart tu wyprawia
Ten rechot szatana, ten taniec chocholi,
codziennie Polaków na próby wystawia

I smutno i straszno, bo co można zrobić
dla całej tej rzeszy ślepych i naiwnych,
co się jak dzieci pozwalają wrobić
w szereg posunięć dzikich i perfidnych

Jednak ciągle ufam, jeszcze mam nadzieję,
że czart się udławi swym własnym pomysłem,
że się złem swoim zaćpa i zachleje
i tylko dlatego wciąż jeszcze tu jestem,

by wam to oznajmić, drodzy rodacy,
że dobrze nam będzie może jeszcze kiedyś,
gdy znikną ze sceny parszywi łajdacy,
a my odetchniemy. Zwyciężymy wtedy!

 

Nie każcie milczeć nad grobami ofiar !
do łotra

Ktoś Ich opłakuje, a ktoś inny wątpi,
piszącym muza talentu nie skąpi,
czasem skrawek prawdy jeszcze tutaj dotrze,
nasze łzy prawdziwe, a gdzie twoje, łotrze?

Milczeć każesz ludziom?
To milcz, nikt nie broni
My będziemy pisać
Tam zginęli Oni,

Kwiat narodu, Prezydent!
Widzisz, co się dzieje?
Znasz historię Polski
i Polaków dzieje?

Milczysz? Może wstyd ci?
no to pomilcz sobie.
Co ja o tym myślę,
dziś nie powiem tobie.

 

Katyń II
I znów to się stało

Serce wietrzyło wielkie nieszczęście
w piersiach tak głośno łomotało
Nie, nie, nie! Ciszej moje serce!
A ono wcale nie przestawało

Z każdym dniem nowym, rano, wieczorem,
w pracy i domu, w nocnej godzinie,
strach nieskrywany pod myśli naporem,
a serce swoje, że: „czart coś wywinie”

Zło się szerzyło, no i było wszędzie,
w radiu, dziennikach i telewizji,
Oj, jest niedobrze! Coś złego będzie!
Demony na szklanym ekranie i wizji!

Wciąż nie wierzyłam i wierzyć nie chciałam
„Tylko spokojnie” Ktoś czuwa nad nami?
i wątpliwości od razu miałam,
czując to fatum nad Polakami

Serce poety pojmuje więcej,
uciszyć serca raczej się nie da
Czemu tak walisz, serduszko kochane?
Prawdy nie lubi zły czart – lebiega

Noc niespokojna jedna i druga
Lata mijają, demon wciąż żywy
Że się coś zmieni to raczej ułuda
Czart coraz bardziej obrzydliwy

I nadszedł dzień straszny, kwietnia dziesiątego,
kiedy w Katyniu Prawda odżyć miała,
mgła naznaczona jadem nieczystego
kolejne PERŁY Polsce odebrała

Gdzieś Ty był Boże, kiedy to się działo?!
Kto czarta wpuścił i na to pozwolił?
Komu na nieszczęściu takim zależało?
Znowu ten Katyń elitę nam zabił

 

Trumny

Buty nie takie i krawat,
sznurówka lekko zwisa,
Dlaczego prezydent ma brata?
Media nie lubią ich chyba

Lechu chciał latać z premierem!
Oooo, nie, nie, nie! Nie pozwolą,
do Unii i do Katynia
oddzielnie latać wolą

z dobrą nawigacją,
tamtym niepotrzebna!
Decyzję taką podjęła
formacja bardzo gniewna

Ktoś musi latać bezpiecznie
i ma tu przywileje.
Prezydentowi po co?
To przecież niekonieczne

A teraz jadą ich trumny
Z Warszawy do Krakowa
i naród zapłakany,
na świecie jest żałoba

Zamach był, „jak prezydent”,
w Gruzji im trochę nie wyszło,
i proszę, strzał w dziesiątkę!
Dziś ludziom płakać przyszło

Ktoś musiał „niszczyć watahy!”
„Może być niski, nie mały!”
Jeden i drugi incydent,
media emitowały

I ciągle jadą te trumny
i nuta wciąż taka smutna
i czasem dobre słowo
i atmosfera mniej butna,

lecz nawet w obliczu śmierci
panowie kombinowali,
jakby dokopać zmarłemu.
Ujadać nie przestawali

Nie chować na Wawelu!
Po co umacniać zasługi?! –
tak jeden krzyczał i wielu,
powtarzał program ten drugi

Podłości wśród elit niemało,
choć tutaj władzy nie mieli,
przeszkodzić się nie udało
i w końcu ustąpić musieli

Dziś jadą trumny w orszaku,
nuty żałobne wszędzie,
nareszcie mówią: „Lech dobry,
szkoda, że z nami nie będzie”.

Wszystkich nam żal, co zginęli.
tak wielu ich odeszło
Ludzie im koszmar stworzyli
i sobie, być może, piekło

I trumny, trumny wciąż trumny
jadą i jadą bez przerwy.
Boże, dlaczegoś pozwolił? –
Zdumiona pytam bez przerwy

 

Widziałam typy złe
Sen złowieszczy

Widziałam typy złe i POdłe wszędzie,
Czułam że knują, coś strasznego będzie
Tak dużo ich było nędznych w swej podłości,
co by diabły jakie zrodzone z ciemności

Widziałam tej nocy gęby ich koszmarne
i grymasy dzikie, jak z piekieł, wulgarne
Spokój, jak na burzę,
złowrogie powietrze,
samolot tam w górze
Już widzieć nic nie chcę!

Ale widzę dalej, ktoś mu myli loty,
wredne typy w dole, inne samoloty
lecące przed naszym, żadnej mgły nie było,
jakże ona powstała jedną niemal chwilą?

Ktoś się dziko śmieje, ktoś przeklina z ruska?
gorące uściski Putina i Tuska?
Zwycięstwo demona!
Straszna rzecz się stała,
rozpacz, zgroza na raz,
szok! Nie dowierzałam

W tle śmiech, jakieś strzały, i eksplozje były
nawet krzyki rozpaczy czartów nie wzruszyły.
Mają ciąg na władzę, prawych zabijają,
wrogom Polski, mafiozom całą władzę dają

Polski lud to widzi, nigdy nie wybaczy,
a Bóg sprawiedliwy zbrodniarzy naznaczy
niech konają długo
w piekielnych cierpieniach,
dla takiej podłości
nie ma odkupienia!

 

Czekam na grzmoty i nie tylko…
I CHOĆBY CZEKAĆ PRZYSZŁO DŁUGO

Czułam i czuję zło straszliwe,
tego szatana w ludzkiej skórze,
działania Boga nierychliwe
i kiedyś zdanie to powtórzę:

Precz, zgiń, przepadnij
szatański sługo!
Pozwól nie patrzeć w lica wrogie!
i choćby czekać przyszło długo,
zaczekam sobie

na lepsze czasy, młodość trzecią,
lub może nawet życie wieczne,
dla prawych ludzi nie jest fajnie,
a może nawet niebezpiecznie,

więc zgiń, przepadnij,
podły gadzie,
ja tylko tyle powiem tobie,
i choćby czekać przyszło długo,
zaczekam sobie

 

Niegodne łaski jest zło

Kazałeś wybaczać wrogom, mój Boże,
tym, co nie wybaczają nam?
Których zajadłość tworzy tu grozę,
gdzie draniem pogania drań?

Kazałeś wybaczać wrogom, mój Boże,
zamiast nam pomóc ich lać?
Nic nie rozumiem i sprzeciw tu wnoszę,
z niemocy zacznę chlać.

Kazałeś wybaczać wrogom, mój Boże,
chociaż za zbrodnie nie odpowie wróg?
Ja nienawidzę już do śmierci może,
przez życie całe, po grób.

Nawet po śmierci ścigać będę drania
za to, że wtedy
że przedtem
że po
a z tych refleksji prawda się wyłania:
niegodne łaski jest ZŁO

 

Oczy wciąż przecieram

Oczy wciąż przecieram
z wielkiego zdumienia,
i uszy,
choć przecie sprawne,
bez wątpienia
Czegoś nie rozumiem,
ciągle nie kojarzę,
patrzę
i nie wierzę,
choć słyszę, nie zdradzę
bliskim,
co się dzieje,
krzyczeć nie wypada,
gdy hałastra przedziwnych
posłańców zasiada
tu i ówdzie na scenie
budząc śmiech
i grozę!
Wpadam w osłupienie
i domysły tworzę,
że piekło nastało,
niebo ma problemy,
świat ginie w rozpuście,
a my z nim
toniemy!
Wszędzie błazny, dziwadła,
zdrajcy, hipokryci,
jakieś baby – potworki
lub może kosmici
na Ziemię przybyli
i hulają zdrowo (?) !
Wzrok i słuch nie myli,
mamy
wariatkowo!
Kto tu mądry,
kto głupi,
a kto z piekła rodem?
I kto im pozwolił
tak igrać z narodem?
Świat zwariował,
czy ludzie?
Choć nad tym boleję,
nie umiem być cicho,
co mam robić,
nie wiem!
Marzę, by grom jaki,
na tych czartów plemię,
grzmotnął raz,
a dobrze,
i uzdrowił Ziemię,
bo żyć coraz trudniej
i ludzie jak świnie,
i na oczach świata
człowieczeństwo ginie!

 

WIERSZE DLA PEOWIAKÓW

Pożegnanie

Zaglądam tu czasem,
widzę twoje wpisy
i chęć mam ogromną
zanurzyć się w ciszy

nie myśląc o wrogach,
demonach i dupkach.
Cala moja uwaga
skupia się na łupkach,

które są gdzieś przecież,
wierzę, że nie ściema,
tylko, że przyjaźni
naszej wcale nie ma.

A tobie współczuję
ktoś mówił, że znałam,
tymczasem POtwora
wśród przyjaciół miałam.

 

Akceptuj ciszę

Nie pisz do mnie na gadu,
nie pisuj na skype,
pięść mi się zaciska,
kiedy głos twój słyszę,
czasem głosów kilka

Chcę cieszyć się życiem,
jak owca bez wilka,
jak samotny żagiel
bez złego sternika

Widzisz, co zrobiła
z nas ta polityka?

Więc nie pisuj już do mnie,
na gadu ni skype,
nie dzwoń,
i nie przychodź,
zaakceptuj ciszę

 

Zaraz wracam
(po katastrofie smoleńskiej)

Zaraz wracam. Będę z wami,
gdy pogodzę się z żałobą,
gdy uporam się z myślami.
wtedy może będę z tobą,

ale teraz tkwię w rozpaczy,
gdy ty błąkasz się na stronie
nie pojmując, co to znaczy
piszesz czcze frazesy do mnie

Ja je noszę na dnie duszy,
lecz nie w sercu, nie w pamięci.
Nie pozwalam słów tych ruszyć
ani czytać nie mam chęci

Zaraz wracam.
Dziś mnie nie ma,
jutro może też nie będzie,
lecz frazesy, twoje przecież,
podążają za mną wszędzie,

więc nie dąsaj się, nie gniewaj,
śmiało pisz tu własne treści,
Moja dusza, choć strapiona
wszystko przyjmie i pomieści,

ale teraz tkwi w żałobie.
żałość sercem zawładnęła,
tyle tylko powiem tobie,
że na żarty miejsca nie ma

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

55 odpowiedzi na „Maria Mickiewicz-Gawędzka – Wiersze

  1. demonica pisze:

    Pani Mario, ja Pani wierszy nie czytam, ja je słucham, one wchodzą w duszę…

    • Mariamg pisze:

      Dzięki za dobre słowo. Nie możecie Kochani tak po imieniu, tylko „pani”, „pani”? Wiersze Demoniki, Yuhmy są piękne, wzruszające, patriotyczne pieśni Jana Pietrzaka sa piękne, fraszki, które tu czytam są wspaniałe. Wzruszasm sie za każdym razem czytając i słuchając

      • demonica pisze:

        OK, ja przechodzę na „Marylu” – tak historycznie, można?
        I wyjaśniam – ja wierszy nie piszę, Bóg poskąpił mi tego talentu, ale czytać uwielbiam, szczególnie te z „wydźwiękiem”.

        • Mariamg pisze:

          Bardzo miło będzie „Marylu”.
          Jak to nie pisujesz wierszy? Nie Twoje widziałam? Dzięki że jesteś.

          • demonica pisze:

            Marylu, to Yuhma jest poetą, tworzy zaangażowaną poezję, trafiającą do serca, duszy i umysłu. Dziwię się bardzo, że nie publikuje, nawiasem mówiąc – dziwie się też Tobie, że nie publikujesz.
            A może stworzyć taką antologię poezji niepoprawnej? Wydać w jakiejś oficynie niepoprawnej, ludzie kupią. Ja pierwsza , w kilku egzemplarzach (na prezenty). Czy to zły pomysł?
            Może z taka propozycją wejść na BM i Niepoprawnych?

        • Mariamg pisze:

          Demonico, wiem, że Yuhma pisze wspaniale. Przysięgłabtm, że widziałam Twoje. Wczorajszej nocy szukałam na google… Sądziłam, że to Twoje… Jeszcze raz zaglądam… Ktoś ma podobny nick i pisze wiersze…

  2. Sk@rpion pisze:

    Trzymajmy sie Prawdy,
    Ona, niczym oliwa
    prędzej czy później
    zawsze wyplywa

  3. yuhma pisze:

    Marylu (ściągam! :-), odpowiem tu. Na niepoprawną twórczość popyt jak widać jest. Problem tylko w tym, jak z nią dotrzeć do ludzi. Wydać książkę to w tej chwili żaden problem. Problem zaczyna się później. To mało przyjemna sprawa, gdy po 10 latach od wydania wciąż leżą u Ciebie sterty książek, których nie masz już komu dać. O sprzedawaniu z góry można zapomnieć – niewielu naszych odbiorców leży na forsie. Internet to jedyna szansa.

    • Mariamg pisze:

      Wiem,, Yuhmo. Zdaję sobie sprawę. Mam kontakt z autorami. W latach 80-ych wydano mi książeczke o hodowli papug, a w 90-ych – Tajemnice snów
      w CiR. Ale wtedy jeszcze ludzie kupowali, teraz ksiegarnie plajtują. Książki znanych ludzi tak sobie idą, a co dopiero publikacje kogoś, kto nie jest, np. noblistą.
      Internet to szansa.

      Mam taką prośbę, by w wierszu pt. „Nieme dzwony” zrobić niewielką poprawkę, zamiast w „smoleńskim” lesie i „smoleńskim” gaju, napisać w „katyńskim”, bo taka była jego pierwotna wersja. Co o tym sądzisz? Ja tu, na tej stronie nie zdolam poprawić tego, co już zaistniało.
      I jeszcze jedno: moim zdaniem wiersz lepiej się prezentuje, jesli jest wypośrodkowany, nie zrównany do lewej…

      NIEME DZWONY

      Nieme dzwony biją
      w złym, katyńskim gaju.
      Głuche echo w eterze,
      jęk niesie po kraju.

      nieprzyjaznym dla prawdy,
      i biernym dla zbrodni.
      Czy historia zapisze,
      a sąd udowodni?

      Nieme dzwony biją
      w złym, katyńskim lesie
      Głuche echo w eterze,
      wieść do nieba niesie

      o poległych Polakach,
      ofiarach tak wielu
      Czy ukaże Bóg winnych
      tej zbrodni skurwielów

      i tych wszystkich nędznych
      co im poklaskują?
      Całe zło tej zbrodni
      na sobie odczują??

  4. Mariamg pisze:

    Latem, pod Pałacem i Krzyżem jeszcze obecnym, znalazłam taki wiersz Nieznanego Autora:

    W Katyńskim lesie
    puste krzesła krzyczą
    i krzyk ich niemy
    całą Polske rani
    Panie Prezydencie,
    Twój naród w bólu
    głosuje zniczami

    Ten własnie wiersz był inspiracja do napisania wiersza „nieme dzwony”, podobny rytm próbowałam zachować. Żal, że Autor się nie podpisał, prawda? A może wiesz, kim jest?

  5. Mariamg pisze:

    Kiedys powstał tez taki groteskowy, prześmiewczy wierszyk o pewnym POlityku. Czy ktos zgadnie o kim on? Hi hi!

    PAN POTWOROWSKI

    Pan POtworowski jest jadowity,
    więc nie ma rady na gada.
    Trzeba by język może zawiązać,
    lecz on się na to nie zgadza.

    Ja zadzwoniłam wczoraj do niego.
    Mówię: ?Pomogę ci, bracie!?
    A on mi na to wściekle powiada:
    – Nie! Nic na mnie przecież nie macie!

    – Ale my dobrzy, spokojni ludzie,
    Szukamy dla pana ratunku!
    A on mi na to, że to są brednie
    i z PiSem nie pija trunków!?

    – O jakich trunkach szanowny pan mówisz?
    O pana ducha tu chodzi!
    On na to rzuca o ścianę słuchawką
    wrzeszcząc: ? Nic mnie to nie obchodzi!?

    Więc znów wykręcam do niego numer.
    – Halo, czy pan POtworowski?
    – Nie! Dla PiSiorów mnie nigdy nie ma!
    I nie udawajcie troski!

    Ja na was wszystkich już się poznałem
    i dobrze wiem, jak bywa!
    Nie raz kłopoty przez takich miałem,
    a teraz babo spływaj!

    Więc odpłynęłam jak mogłam cicho,
    Cóż robić? Tak wypada.
    Nie uda się przecież nigdy nikomu
    człowieka zrobić z gada.

  6. demonica pisze:

    pasuje do kilku gadów. Stawiam na Tuska-tse-tse.

  7. demonica pisze:

    pewnie niesioł, tak pomyslałam w pierwszym momencie, ale wolałam wpisac tuska

  8. Mariamg pisze:

    Ciepło, goraco… Bardzo… No własnie

  9. Mariamg pisze:

    Oj, tam wszyscy zioną jadem. Oni chyba tak muszą, nie potrafia inaczej, takie dyrektywy mają. Cóż, taka nacja. Ciekawe, czy to sie przenosi na zycie rodzinne i towarzyskie?

  10. Mariamg pisze:

    Zbliża sie rocznica tragedii smoleńskiej. Pamiętacie?

    • emka pisze:

      Oczywiście.
      Jednak wcześniej 10 luty. 10-ta miesięcznica Tragedii, która wydarzyła się 10-tego. Spotkają się dwie dziesiątki…
      Prawdy nie znamy.
      Smutno, coraz smutniej….

      • Mariamg pisze:

        Pamietam o 10. II. W każdą miesięcznicę tam jesteśmy – całą zaprzyjaźnioną grupą – rano i wieczorem! Nie opuściliśmy ani jednej! Miałaś watpliwości? Pozdrawiam.

  11. emka pisze:

    Wątpliwości co do stanu ducha nie miałam żadnych.
    To tylko niewiedza o możliwościach.
    A tu dowiaduję się, że są i że jest cała grupa.
    Cieszę się ogromnie i bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.

  12. Mariamg pisze:

    Wszędzie bywamy, gdzie trzeba, częściej niż raz w miesiącu… Nie wykluczone, że znamy się z widzenia, o ile też tam bywasz. Ściskam mocno.

  13. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    BLADY OBIEKT SAMOTNY

    Blady obiekt samotny
    dryfuje na fali,
    czasem się przybliży,
    czasami oddali,

    z wiatrem zakołysze,
    w gęstej mgle rozpływa.
    Skąd się wziął twór mglisty?
    Może w coś zagrywa??

    Blady obiekt samotny
    winnych intryguje,
    nigdzie nie ma portu,
    nigdzie nie cumuje?

    Nikt nie wie, co robi
    mglisty twór na fali,
    gdy płynie do światła,
    by znów się oddalić

    w mroczny cień kosmosu,
    w swej drodze do nikąd,
    jakby zemstę jaką
    podłym ludziom przysiągł…

    • emka pisze:

      „Blady obiekt samotny” jest tak subtelny i iluzoryczny, że może jedynie intrygować i drążyć nieczyste sumienia. Przypominać o winie…
      Na mściciela mi nie wygląda.

  14. emka pisze:

    Bywam, bywam…
    Nie wykluczone, że znamy się z widzenia.
    To byłby miły fakt.
    Jeżeli tak jest, to do zobaczenia!

  15. Mariamg pisze:

    … a 4. 02. jest sprawa w sądzie dotycząca kogoś o tych samych poglądach. Też sie wybieramy kolejny raz… Zapewne wiesz o co chodzi… Mam rację?

  16. Mariamg pisze:

    Ale wysoko zapisał sie i nie widać. Pozdrawiam.

  17. Mariamg pisze:

    Dzięki za wszystko co robisz.

  18. Mariamg pisze:

    Wojciech Wencel
    o Pani Walemtynowicz

    Pani Cogito

    Pamięci Anny Walentynowicz, poległej 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku
    i pochowanej na gdańskim cmentarzu przy ulicy Srebrniki

    Pociemniało twoje miasto o północy
    od nabrzeży po łagodne zbocza moren
    w betonowych blokowiskach się położył
    ulepiony z małych ludzi wielki golem

    dawno ucichł wspólnotowy śpiew pod bramą
    raz na zawsze skonfiskował czas ulotki
    do galerii ? tych handlowych ? tłumy walą
    ruski czołg jak stał tak stoi obok stoczni

    może wcale cię nie było na tym świecie
    może jesteś wymyślona przez Herberta
    byłaś wierna zaręczona z ciemnym kresem
    nie umiałaś po salonach się wałęsać

    teraz śpisz ale pilnują cię Judasze
    co w tej ziemi zakopali wór srebrników
    na monecie księżycowej pełnym blaskiem
    świeci twój ateński profil: sprawiedliwość

  19. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    W HOŁDZIE DLA OFIAR 10 kwietnia

    Poranna wiadomość do ludu dotarła
    Zamęt, szok, tragedia? Może sen koszmarny?
    Ze złudzeń o Prawdzie Polaków odarła
    Powstał problem nowy, w domysłach niezdarny

    Kto zabił?… Nie zabił… Bies jaki pomagał?
    Lampy wykręcone… Dziwna mgła tam była?
    Pilot samobójcą?… Szaleju ktoś zadał?..
    W zbiorowej mogile Prawda się ukryła

    Dziś każdy wie swoje i swego jest pewny,
    nie zdołasz przekonać, że nie mają racji
    i tylko Bóg cichy, niemocą zbyt gniewny,
    milczący świadek tej wielkiej frustracji

    śmieje się ostatni?

    Kto zły jest, polegnie!

    Ty czekaj narodzie, bo On nierychliwy,
    a zło niemoralne, mocne tylko w gębie,
    a los tak okrutny i niesprawiedliwy

    I ciągle nam trudno pogodzić się z faktem
    i trudno zrozumieć, że Ich nie ma z nami
    Wybaczanie winnym zdaje się nietaktem
    Tylko jedno jest pewne:

    Ludzie Ich kochali

  20. marcell pisze:

    W Polsce jest widoczne zakłamanie, draństwo, chciałby się rzec – sk?.stwo, że nie ma motywacji do życia w tym kraju po prostu. Kto może ucieka, ale przecież prawdziwi patrioci nie mogą zwinąć żagli i zwiać niczym tchórze z tonącego okrętu.
    Mają rację ci, którzy nie słuchają ?państwowego? radia, telewizji, bo serce boli słuchać bzdur, a oczy łzawią widząc taką straszną, demoniczną wprost POdłość i nagonkę na prawicę. Kiedy zaczyna się jakakolwiek dyskusja w mediach, to już po bezczelnych minach zaproszonych do studia gości PO i SLD można poznać, że są oni nastawieni na wściekły atak na opozycję, bo o przyzwoitej, ludzkiej dyskusji nie może być mowy przy udziale tych? panów?.
    Np. dzisiaj, 11.11.2011, w dzień Niepodległości? Każda dyskusja w TVN kierowana była na niewłaściwe tory, jakby prawica z PiSem na czele była winna zamieszkom, rozróbom i skandalom na ulicach Warszawy, a to przecież władze miasta zezwoliły na manifestacje wrogich sobie organizacji w tym samym czasie i w tym samym miejscu, np. kolorowych i tradycjonalistów, a także rasistów!!! Po co? Czy ktoś celowo chce skłócić Polaków? Wygląda, że tak, bo w miarę wykształceni ludzie decydujący o tym gdzie i w jakim czasie można manifestować, powinni byli orientować się, jaki będzie finał konfrontacji? Jeśli jednak ? władza? chce skłócić naród, pokazać nas – Polaków jako awanturników, to ma do tego odpowiednie, jak widać, środki, i prawo – prawo bowiem im tego nie zabrania?

  21. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    Oczy wciąż przecieram
    z wielkiego zdumienia,
    i uszy,
    choć przecie sprawne,
    bez wątpienia?

    Czegoś nie rozumiem,
    ciągle nie kojarzę,
    patrzę
    i nie wierzę,
    choć słyszę, nie zdradzę
    bliskim,
    co się dzieje,

    krzyczeć nie wypada,
    gdy hałastra przedziwnych
    posłańców zasiada
    tu i ówdzie na scenie
    budząc śmiech
    i grozę!…
    Wpadam w osłupienie
    i domysły tworzę,

    że piekło nastało,
    niebo ma problemy,
    świat ginie w rozpuście,
    a my z nim
    toniemy!

    Wszędzie błazny, dziwadła,
    zdrajcy, hipokryci,
    jakieś baby ? potworki
    lub może kosmici
    na Ziemię przybyli
    i hulają zdrowo (?) …
    Wzrok i słuch nie myli,
    mamy
    wariatkowo!

    Kto tu mądry,
    kto głupi,
    a kto z piekła rodem??
    I kto im pozwolił
    tak igrać z narodem?

    Świat zwariował,
    czy ludzie?
    Choć nad tym boleję,
    nie umiem być cicho,
    co mam robić,
    nie wiem!

    Marzę, by grom jaki,
    na tych czartów plemię,
    grzmotnął raz,
    a dobrze,
    i uzdrowił Ziemię,

    bo żyć coraz trudniej
    i ludzie jak świnie,
    i na oczach świata
    człowieczeństwo ginie!
    ( . . . )

  22. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    NIE PYTAJ ŚWIATA

    Nie pytaj Świata, dokąd zmierza,
    świat głuchy na pytania.
    Nie czekaj odpowiedzi,
    Świat kręci od zarania

    w kółko i w kółko, do woli.
    Nie pytaj, czy długo jeszcze
    nam kręcić się pozwoli?
    Dziś czuję zimne dreszcze

    nie wiedząc o co chodzi,
    że taki nieczuły, niemy,
    nie skory Złu przeszkodzić
    choć widać, że toniemy
    w grzechu,
    rozpuście,
    banale,
    zwalczaniu samych siebie?
    Świat nie pomaga wcale
    szukać przystani w niebie

    Czasu już raczej mało,
    by ludzkość sięgnęła nieba?
    Z bagażem przewinień Świata
    samemu szukać trzeba

  23. dominika pisze:

    smutna prawda

  24. autorka pisze:

    Emko kochana! Znów znajduję w tekście pytajniki, których nie postawiłam, które nie pasują tam, gdzie sie pojawiły. Wygladaja jak błędy wynikające z wadliwej pracy komputera. Co z tym zrobić? Ich bardzo dużo. Skopiowałam, zaznaczam na czerwono, a teraz proszę mi podpowiedzieć, co dalej. Maria

  25. autorka pisze:

    No tak, jeszcze sporo jest tych niepotrzebnych pytajników, np.
    ONI PATRZĄ W NIEBO
    werset: „do walki z demonem, co mial tworzyc cuda,
    a tylko zamach stulecia sie udał ( bez „?”)
    „Energia wciąż nowa
    Czy z nieba,
    ja nie wiem,”

    „A łzy płyną równo” – tytuł mpowinien być oddzielony od poprzedniego wiersza.

    W wierszu pt. „Historia osądzi?
    werset: „nie ważne dla wiekszości sa walory ducha ( bez „?”)
    werset:

    jawny śmiech z narodu i kpinę z Polaka!
    Uśmiechnięci naiwnie, w śmiertelnym spokoju
    czekamy na cud jakiś… Widzimy cudaka
    w krótkich majtkach i z piłką, w wybornym nastroju,

    Na co więc liczymy w tym przedziwnym stanie?
    Nadzieję jeszcze mamy, że los się odmieni?
    Może w czas ustąpią popaprane dranie?
    Premier nie okłamie? Przestanie seplenić?

    Chcecie czekać, czekajcie aż czart zrobi swoje
    nie bacząc dziś na dobro Polaków i kraju,
    Ja czekać nie będę, chociaż piórem skrobnę,
    bezczynne płakanie nie w moim zwyczaju,

    nie w Polaków chyba, bo Polacy hardzi
    Dziś niewiele robią, choć stojąc się błądzi
    Co się z wami stało, żeście tak niemrawi?
    Pewnie czas pokaże,
    historia osądzi!

    Wiersz „Widziałam typy złe”
    Werset: ‚ Gorace uściski Putina i Tuska ( bez „?”)

    Wiersz: Oczym przecieram”
    w I zwrotce bez „?”
    I lepiej by wygladało, gdyby wszystkie moje wiersze byly wypośrodkowane. Lepiej wyglądaja wtedy. Przepraszam za kłopoty. MM

  26. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    GABON MNIE KUSI

    Umęczona wszystkim
    rozmyślam, co robić,
    by żyło się lepiej…

    Muszę postanowić coś
    zamiast narzekać,
    by żyć bez problemów,
    może gdzieś przeczekać
    kryzys, który idzie
    do nas pełną parą,
    stworzyć coś dobrego,
    nie zasłaniać wiarą
    w lepsze jutro lub dzisiaj
    i, powiedzmy szczerze,
    cisza mi się marzy,
    gdy w cuda nie wierzę…

    Wszystkim myśleć radzę!
    Niech myślą czym prędzej,
    nie żyją ułudą,
    nie czekają więcej
    na to, żeby inni za nich
    coś robili,
    może dość warcholstwa
    w trudnej dla nas chwili,

    bo nie wiem, co z Polską
    i co z nami będzie,
    gdy siły nieczyste,
    znieczulica wszędzie…

    Co z tym światem,
    co jeszcze,
    skąd czerpać przesłanie,
    energię
    na zwykłe
    tych czasów przetrwanie?

    Wciąż pytam…
    To wolno,
    kto pyta, nie błądzi,
    czy zło tego świata
    jakiś sąd osądzi?

    Bóg kogoś ukarze?…
    Czy znajdą się winni?

    Może my, zwykli ludzie
    zbyt ufni, naiwni
    za długo żyjemy…
    a życie kosztuje…

    Ktoś za nas dziś myśli,
    za nas… kombinuje,
    a my tak beztrosko
    z życia korzystamy
    i czyjeś starania
    gdzieś… głęboko mamy…

    Może limit życia
    władzy dziś się marzy?
    Z eutanazją mi trochę
    termin się kojarzy

    Ciiiiii…szej… bo usłyszą,
    nie obudźmy licha!…
    Z czystej oszczędności
    gdzieś kostucha czyha…

    Przyznaję, poniekąd
    dziś Gabon mnie kusi,
    tam pobyć czas jakiś,,
    więcej nic nie musieć.

    nie prać, nie gotować
    do pracy nie wstawać,
    listów nie pisywać
    i nie mieszać w garach…

    Gdzieś z dala od innych
    tworzyć coś w ukryciu
    jakimś tajnym zmysłem,
    w równoległym życiu,

    poza czasem, przestrzenią,
    na krawędzi świata,
    gdzie poczta nie działa,
    śmierć z życiem się splata…

    I na to mi właśnie
    Gabon jest potrzebny,
    tam się zakotwiczyć
    przed światem haniebnym

    i połączyć duchem
    z samym Panem Bogiem…
    a czasu już mało
    i czekać nie mogę…

    Świat dobry w Gabonie
    chyba, widzi mi się…

    I tylko czy zdążę
    przed krytyką skryć się?…

    Uwaga: Gaboń, to mała wioska w nowosądeckiem)
    Sama nie wiem, satyra to czy dramat… Może sie przyjmie i zaistnieje w tym wątku. Pozdrawiam .

  27. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    MASKARADA
    24.10.2013
    Czas maskarady mamy w pełni,
    szermierzom pióra słońce świeci,
    ktoś pisze wierszem, inny prozą,
    a dla tych Wielkich od stuleci
    odjazd na półki, w zapomnienie,
    i koniec wieszcza Mickiewicza
    i narodowej epopei,
    dzieł Słowackiego,
    Sienkiewicza…

    Z lektur wypadły złote księgi
    o wierze, walce i o zdradzie,
    bitwach okrutnych i odwiecznych
    i bohaterach w pełnym składzie.

    Ktoś chce zaciemnić tło historii
    robiąc zadymę w walce z czasem,
    komuś zawadza honor, wiara,
    złowieszczo „Szumi las” tymczasem…

    Dziś książki pisze każdy chętny
    i Gwizdałkowa i Trąbalska,
    żonom o mężach swych nadętych
    napiszą inni
    wprost do Gdańska…

    Ktoś po nowemu głosi dzieje,
    styl choć poprawny, niezabawny
    i antypolskość tu szaleje.
    czart za kulturą szlaban niesie…

    Szał maskarady jeszcze w toku,
    ludzie już krzyczą, zgiełk niemały,
    a inni stoją jak w amoku….
    Maski aktorom pospadały….

  28. emka pisze:

    Witam i dziękuję. W wolnej chwili dodam do Pani tomiku.
    Gorąco pozdrawiam.

  29. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    Bez puenty
    kwiecień 2013

    Powiem dziś wierszem, bez puenty,
    bez prawdy po co nam puenta,
    gdy blada jest rzeczywistość,
    a podłość w kłamstwie zaklęta.

    Są słowa lecz strofy nieme,
    bielmem podszyte ich treści,
    co one znaczą ja nie wiem,
    dlatego nie pytaj o puentę…

    Jest zbrodnia, kaci, ofiary,
    m a s a k r a kraszona śmiechem,
    do zwierzeń mnie też nie zmuszaj,
    gdy niebo przegrywa z grzechem.

    Na przekór tobie i sobie
    mglisto postrzegam świat cały
    choć skrawkiem nadziei wspieram
    fakty, co jeszcze przetrwały

    i milczą w nikczemnej ułudzie,
    nie całkiem zapomniane
    w jałowym półświatku wartości
    strofy zafałszowanej…

    Dziś mgliste się tworzą obrazy,
    cierpieniem mazane arkusze,
    bez czci i godności są frazy,
    szaleństwem mroczne wiraże,

    by nikt już przeszłości nie drążył,
    palcem nie groził, nie wnikał
    w szczegóły,
    winnych nie sądził!
    dlatego
    o puentę nie pytaj!…

  30. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    Witam. Mam pytanie, czy moich wierszy nie dałoby sie wypośrodkować? Moim zdaniem, one wygladaja lepiej wyposrodkowane. Dziekuję.

  31. Maria Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    SEN PROROCZY
    13.03.2013
    (13)
    Senna się taka poczułam,
    usiadłam na starej sofie
    i lekko się zdrzemnełam,
    myślami płynęłam sobie

    do świata sennych widziadeł,
    niezwykłych jakichś wizji,
    splotu przedziwnych zdarzeń
    przy dźwiękach telewizji…

    Sen mnie nawiedził proroczy
    o cudzie nie z tej ziemi,
    Bóg wysłał tu anioła,
    by serca ludzkie zmienić,

    sumienia, dusze ratować,
    przed potępieniem ocalić,
    uczyć jak żyć należy,
    światło w ciemności rozpalić

    i chronić przed upadkiem
    w ostatniej niemal chwili…
    Nie wszyscy rozpoznali,
    krzyże strącali, grozili

    ludziom, aniołom,
    i Bogu!…
    Nie było końca szyderstwom,
    pogróżkom, gestom złowrogim,
    nie było końca cierpieniom…

    W obawie przed sennym koszmarem
    stanęłam na równe nogi
    tak bardzo się tego bałam,
    co podli zrobić mogli

    ze światem,
    tą Ziemią i nami,
    gdy w oknie telewizora
    Ojca Świętego ujrzałam!

    – Franciszek Bergoglio wybrany!!! –

    Tłum płakał,
    i ja…
    Uwierzyłam,
    Franciszek z Asyżu jest z nami!
    Wrócił ten sługa boży,
    zło w Dobro musi przemienić,
    empatię wielką utworzyć
    wśród bardzo skłóconych ludzi.

    Klejnotów nie nosi ni futer,
    rozmawia z dzikimi ptakami,
    i w starych chodzi butach…
    Ojciec Franciszek tu z nami!

    Świętego szacunkiem darzmy,
    on Boskie przesyła orędzie,
    a data 13. 03. 2013
    fatalna przecież nie będzie

    i nie zwiastuje nic złego,
    i tylko respekt budzi…
    Przestrogą dla świata podłego,
    Nadzieją – dla prawych ludzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.