Prezydent RP śp. Lech Kaczyński – Gruzja 2008 rok

12 sierpnia 2008 roku Prezydent udał się z prezydentami Estonii, Litwy i Ukrainy oraz premierem Łotwy do Gruzji. – Lecimy do Gruzji, by solidaryzować się z narodem, który padł ofiarą agresji – mówił tuż przed wylotem. – Nie odczuwam lęku – zapewnił. Poinformował też, że wraz z nim udaje się szef MSZ Radosław Sikorski.

NA STRONACH:
strona [2] Film dokumentalny o wojnie w Gruzji „Lobotomia” reż. Yury Khashchavatski
strona [3] prof. Józef Szaniawski, To zamach

 

Przed odlotem w czasie krótkiej konferencji na Okęciu powiedział:

„Razem z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem, prezydentem Estonii Toomasem Hendrikiem Ilvesem oraz z premierem Łotwy – prezydent Valdis Zatlers nie wrócił jeszcze z Pekinu – jedziemy do Gruzji. Dołączy do nas również prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko.

 

Co to oznacza? To oznacza solidarność pięciu państw z narodem, który padł ofiarą agresji, agresji, która w historii nie jest niczym nowym. Można powiedzieć, że państwo rosyjskie po raz kolejny pokazało swoją twarz, tą prawdziwą, bardzo to nas smuci, ale trzeba rzeczywistość przyjąć do wiadomości. Jestem głęboko przekonany, że obecne zawieszenie działań skończy się pokojem, będziemy działać w tym kierunku, cieszę się, że rząd zmienił swoje stanowisko i pan minister Sikorski jest z nami, nie twierdzę, że nie jestem zdumiony, ale mimo wszystko się cieszę, za chwilę startujemy, oczywiście lot potrwa dosyć długo, ponieważ po drodze zabieramy jeszcze pana prezydenta Juszczenkę.

Mam nadzieję, że dzisiaj późnym południem lub wieczorem będziemy w Gruzji. Wiemy, że będzie tam z bardzo krótką wizytą pan prezydent Sarkozy. Zawieszenie operacji taka jest ostatnia informacja, to jest oczywiście informacja dobra, ale z drugiej strony, powstaje pytanie czy nie będzie odwieszenia – to po pierwsze, a po drugie powstaje pytanie, co spowodowało tego rodzaju rosyjską decyzję, jeżeli działania państw Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, jeżeli nasza aktywność to bardzo dobrze.”

 

Wystąpienie podczas wiecu w Tbilisi, 12 sierpnia 2008 roku

Jesteśmy tutaj, żeby wyrazić całkowitą solidarność. Jesteśmy prezydentami pięciu państw: Polski, Ukrainy, Estonii, Łotwy i Litwy. Jesteśmy tu po to, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także ze wschodu, pokazali twarz którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy „nie”!

Ten kraj to Rosja. Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego niecałe 20 lat temu imperium imperium wracają; że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie! Te czasy się skończyły raz na zawsze.

 

Nie na 20, 30, czy 50 lat! Wszyscy w tym samym okresie lub w okresach nieco innych poznaliśmy tą dominację. To było nieszczęście dla całej Europy, łamanie ludzkich charakterów, narzucanie obcego języka.

Ale czym różni się sytuacja dzisiaj od tej sprzed wielu lat? Dziś jesteśmy tu razem. Dziś świat musiał zareagować, nawet jeżeli był tej rrakcji niechętny. I my jesteśmy tutaj po to, żeby ten świat reagował jeszcze mocniej – w szczególności Unia Europejska i NATO.

Gdy zainicjowałem ten przyjazd, niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo Europa Środkowa ma odważnych przywódców.

 

I chciałbym to powiedzieć nie tylko Wam, chciałbym to powiedzieć również naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, że cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem.

 

I my też świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, po jutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj,  na Polskę!

Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii poskromi rosyjskie apetyty. Okazało się, że nie, że takie myślenie to błąd. Ale potrafimy się temu przeciwstawić – jeżeli te wartości, o które miałaby się Europa opierać mają jakiekolwiek znaczenie w praktyce.

Jeżeli mają mieć znaczenie, to my musimy być tu, cała Europa musi być tutaj. Tu są cztery państwa należące do NATO, jest Ukraina wielkie państwo, jest pan prezydent Sarkozy, w tej chwili przewodniczący Rady Europejskiej. Ale powinno tu być państw 27.

Wierzymy, że Europa zrozumie Wasze prawo do wolności i zrozumie też swoje interesy. Zrozumie, że bez Gruzji Rosja przywróci swoje imperium, a to nie jest w niczyim interesie. Dlatego jesteśmy tutaj.

Ostrzał kolumny prezydenckiej. Zamach czy prowokacja?

Konwój samochodów z Lechem Kaczyńskim i Micheilem Saakaszwilim, został zatrzymany przy granicy z Osetią Południową. W pobliżu rozległy się strzały. Kolumna samochodów miała jechać z lotniska w Tbilisi do jednego z osiedli przy granicy z Osetią Płd.. Po incydencie prezydenci wrócili bezpiecznie do Tbilisi.

„Podjechaliśmy do miejsca, w którym Rosjan, zgodnie z planem prezydenta Sarkozy’ego, być nie powinno – mówił dziennikarzom Lech Kaczyński. – Usłyszeliśmy serię z broni maszynowej, co było jakieś 30 metrów ode mnie”.

Pytany, dlaczego konwój pojechał w stronę Osetii Płd., Prezydent odparł:

„Żebym zobaczył, że Rosjanie są w miejscach, które nie są objęte planem (pokojowym – PAP)”. „Tam być ich nie powinno”.

Uważam, że zadaniem kogoś, kto czuje się sojusznikiem Gruzji i reprezentuje państwo Unii i NATO, było zobaczyć to miejsce” – dodał.

 

13 sierpnia Lech Kaczyński wraz z prezydentami: Gruzji, Estonii, Litwy i Ukrainy oraz Premierem Łotwy wziął udział w konferencji prasowej, na której powiedział m.in.:

„Przede wszystkim chciałem się przyłączyć do wszystkiego, o czym mówił Pan Prezydent Adamkus. To ważne słowa, ważne porównania. Sądzę, że ci, do których to jest kierowane to usłyszą. Wczoraj słyszeliśmy o warunkach zawieszenia broni, czy pokoju, w których nie ma tego rodzaju elementów jak integralność terytorialna Gruzji, to być musi. To jest łamanie zasady w oparciu, o którą przez kilkadziesiąt lat jednak w Europie był pokój. Tych zasad się złamać nie da. Po drugie, ci, którzy mają największy wpływ powinni zgodnie z tym, o czym przed chwilą mówił Pan Prezydent Adamkus podjąć ostre, realne działania. Stykałem się jako polityk już i jako prezydent mojego kraju z takim przekonaniem, że Rosja ma jakieś szczególne prawo do godności. Ja chciałem zapytać, skąd ona się bierze? Kto Rosji dał to prawo? Dlaczego największe państwa europejskie sugerują, jakby Rosja miała tego rodzaju prawo, dlaczego Rosja może komuś dawać nauczki, to jest rzecz, którą trzeba odrzucić i dziś jest dobra okazja do tego, żeby to powiedzieć.

W końcu jest sprawa pomocy humanitarnej. Chciałbym nie tylko wszystkie organizacje w moim kraju, w Polsce, w kraju jednak dużym 40-o milionowym, ale także rząd Rzeczypospolitej Polskiej wezwać do tego, żeby potroił swoje wysiłki. Powinno być więcej i szybciej. Powinno się też spróbować stworzyć korytarze humanitarne. Szczególnie, jeżeli chodzi o ten rejon, o którym mówił Pan Prezydent Saakaszwili.

To jest rejon, gdzie widać, ile są warte wysiłki oparte o papier podyktowany zresztą daleko stąd na północ – nic nie są warte i dzisiaj Rada Ministrów Unii Europejskiej powinna zająć stanowisko nieporównanie bardziej zdecydowane. I do tego też chciałem wezwać. Jest poza tym oczywiście stanowisko Narodów Zjednoczonych, ale na dzisiaj to spraw Unii.

Chciałbym też zaapelować do naszych największych sojuszników – Stanów Zjednoczonych. Sprawa ważna w relacjach polsko-amerykańskich szczęśliwie prawdopodobnie znajdzie dobry finał – bardzo się z tego cieszę, ale to jest bezpieczeństwo w Środkowej Europie. Tutaj naród gruziński, narody sąsiednie również mają prawo do bezpieczeństwa. I jeżeli nasz wielki sojusznik chce w dalszym ciągu pełnić rolę światowego lidera, to tu jest miejsce, żeby to pokazać. Chciałbym o to gorąco do Pana Prezydenta Busha, do jego najbliższych współpracowników zaapelować. Przyjechaliśmy tutaj, o czym mówiłem wczoraj na wiecu, żeby wykazać solidarność z narodem gruzińskim. Nic nie złamie naszej solidarności.”

http://www.prezydent.pl/

Inicjatywa Prezydenta, który w kilka dni zebrał przywódców czterech krajów Europy środkowo-wschodniej była świadectwem niezwykłej odwagi i twardości charakteru Lecha Kaczyńskiego. Dzięki temu działaniu wojska rosyjskie nie weszły do stolicy kraju Tbilisi.

Wizytę skomentowali:

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski:

„Wczorajszy incydent w Gruzji będzie miał negatywny wpływ na stosunki polsko-rosyjskie. (…) Jeżeli zamach, to powiedziałbym – jaka wizyta taki zamach. Bo z 30 metrów nie trafić w samochód to trzeba ślepego snajpera. Raczej wygląda to na coś bardzo niepoważnego a przykrego, bo stawiającego polskiego prezydenta w dosyć niezręcznej sytuacji ” [Polskie Radio Wrocław, 24.11.2008]

„To jest właśnie pokłosie takiej szarży szwoleżera, która miała przynieść zwycięstwo, a przyniosła, według mnie, kompletne pudło. Strzelanie gdzieś na bokach. […] Pełniąc funkcję prezydenta, nie można być kowbojem, który strzela z biodra, nie pytając nawet, kto zacz, a potem sprawdza, czy to ten, czy kto inny. [TVN24, 25.11.2008]

Kilka lat później, już jako prezydent RP, Komorowski stwierdził:

Intencją było to, że nie wolno zostawiać bez żadnej oceny skandalu, jakim jest narażenie głowy państwa polskiego, prezydenta polskiego w czasie wizyty zagranicznej na tego rodzaju sytuacje, które groziły albo śmiesznością albo dramatem właśnie. Ja żałuję, że nie powiedziałem może tego dobitniej, głośniej, ale przecież to jest rzecz nieprawdopodobna, żeby nie wyciągnąć wniosków z tego, że prezydent wsiada do samochodu, który nie ma profesjonalnego kierowcy, wsiada bez polskiej ochrony i jest wieziony na granicę, tam gdzie się toczą walki. No to jest przejaw nieodpowiedzialności.- mówił w
Kropce nad i w rozmowie z Moniką Olejnik [październik 2011].

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

„Prezydent powinien zachować trzeźwość oceny, a nie zgrywać zucha, wałęsając się gdzieś po górach Kaukazu.”

Prezydent zdumiony zarzutami, że chce wciągnąć Polskę w konflikt z Rosją w PR1 powiedział:

– „Wiedziałem co powiedzieć w sytuacji, gdy armia rosyjska wkracza na terytorium obcego państwa, nawet przekracza granice terytorium, które mają nieco odrębny status, choć są integralną częścią Gruzji, to wtedy się mówi, że nie wolno powiedzieć elementarnej prawdy”

– „Czyli, że w istocie w stosunku do tego konfliktu powinniśmy być neutralni. Tutaj wielkie państwo, które także nas oprymowało – czyli krótko mówiąc było kimś takim, kto powoduje, żeby Polska była w pewnej opresji, znaczy krótko mówiąc, że nie miała niepodległości, że nie miała swobody wyboru ustroju i tak dalej – że to państwo napada na inne, a Polska powinna być neutralna. No, to jest coś, czego ja zrozumieć nie potrafię”

Zdaniem Lecha Kaczyńskiego tego typu „realpolitik” może się skończyć „wtedy, gdy ktoś zaatakuje Polskę i powie, że zimna realpolitik nakazuje nie reagować”.

źródło

Koncert na rzecz Gruzji

26 lutego 2009 roku Małżonki Prezydentów Polski i Gruzji wysłuchały koncertu fortepianowego w Operze Narodowej w Warszawie.

10 sierpnia 2012 roku w Raporcie po 28. miesiącach od katastrofy Zespół Parlamentarny ustalił, że tłem Tragedii była wizyta Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji.

Karawan

 

Gruzińska sympatia Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili o katastrofie smoleńskiej i Lechu Kaczyńskim

 

Fragmenty rozmowy z ks. Adamem Ochałem, proboszczem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tbilisi. 

ks. Adam Ochał: Gruzini widzieli w prezydencie Kaczyńskim jego męstwo. Sam mogę to poświadczyć. Byłem na wiecu w centrum Tbilisi, na którym przemawiał prezydent Kaczyński. Gruzini zawsze będą pamiętać słowa, które wtedy wypowiedział. Słuchałem jego wystąpienia z ogromnym drżeniem, obawami, że on się nie bał tak mówić. Ale to były słowa, które dodały nam wszystkim otuchy i na pewno bardzo pomogły w tym, że Gruzja nie została zajęta przez wojska rosyjskie w 2008 roku. To była wielka pomoc. Prezydent Lech Kaczyński po prostu uratował Gruzję. Za zasługi dla tego państwa otrzymał najwyższe odznaczenie Gruzji – Order św. Jerzego.

Jak Gruzini przyjęli wiadomość o katastrofie pod Smoleńskiem?

To był ogromny szok, niedowierzanie i smutek. Już 11 kwietnia 2010 r. prezydent Micheil Saakaszwili ogłosił Dzień Żałoby Narodowej i przyznał pośmiertnie Lechowi Kaczyńskiemu tytuł Bohatera Narodowego Gruzji. W swoich wypowiedziach podkreślał, że Lech Kaczyński był najlepszym przyjacielem Gruzji.

W tym dniu w naszych kościołach sprawowane były Msze św. w intencji ofiar tej katastrofy. Te modlitwy trwają zresztą nieustannie.

 Także druga rocznica tej tragicznej katastrofy została w naszych wspólnotach uczczona w szczególny sposób.

 

Saakaszwili od razu zadeklarował chęć uczestnictwa w uroczystościach pogrzebowych. Mimo licznych przeszkód dotarł do Krakowa. Nie przeszkodziła mu w tym nawet chmura wulkanicznego pyłu, przez którą odwołało swój przylot do Polski wielu przywódców innych państw.

Leciał z USA przez Portugalię do Włoch, potem Turcji, Bułgarii i Rumunii. Dopiero z tego kraju udało mu się dotrzeć do Krakowa. Nie zdążył na Mszę św., ale dołączył do konduktu pogrzebowego zmierzającego na Wawel. Głównej ulicy dojazdowej na lotnisko w Tbilisi oraz bulwarowi w centrum Batumi nadano imię Marii i Lecha Kaczyńskich.

Kiedy Gruzin w rozmowie ze mną zorientuje się, że jestem Polakiem, zaraz mówi: „O, prezydent Kaczyński”. To są trwałe dowody szacunku do polskiej pary prezydenckiej i przyjaźni z naszym Narodem.

[Nasz Dziennik, 7.05.2012]

Sandra Roelofs-Saakaszwili, Pierwsza Dama Gruzji

Spotkanie w Traffic Club. Warszawa, luty 2011

Spotkanie w Gdańsku, 31 marca 2012 „Gdyby nie to, co zrobił w sierpniu 2008 roku Lech Kaczyński, to pewnie nie siedziałabym tutaj teraz z wami” – powiedziała Pierwsza Dama Gruzji na spotkaniu.

[…] Wraz ze śmiercią Lecha Kaczyńskiego straciliśmy naszego największego sojusznika – powiedziała Pierwsza Dama Gruzji, dodała jednak, że głęboko wierzy, iż nadejdą dla jej kraju czasy bezwarunkowego pokoju. Zapytana przez jednego z uczestników spotkania o dochodzenie w sprawie Tragedii Smoleńskiej żona Saakaszwilego przyznała, że jej opinia dotycząca przyczyn i przebiegu katastrofy jest mocno zbliżona do tej zaprezentowanej ostatnio przez Polaków w Parlamencie Europejskim, jednak jako małżonka prezydenta Gruzji nie może nikogo wskazywać palcem.

 

Pani Roelofs zapewniła o swojej niesłabnącej pamięci o wszystkich ofiarach 10.04 oraz wyznała, że w swoim domu, w otoczeniu ikon, trzyma zdjęcia Pary Prezydenckiej oraz innych pasażerów, których osobiście znała. Pierwsza Dama Gruzji opowiedziała również o szaleńczej podróży swojego męża, który leciał ze Stanów Zjednoczonych przez Portugalię, Włochy i Turcję, aby dotrzeć na pogrzeb Pary Prezydenckiej na Wawelu. Pani Sandra podróż z Brukseli do Krakowa pokonała samochodem.

Przywódcy największych europejskich krajów i instytucji z powodu pyłu wulkanicznego masowo odwoływali swoje wcześniej zapowiedziane delegacje. Prezydent Saakaszwili, dla którego Lech Kaczyński był największym przyjacielem Gruzji i bez którego Gruzja została sama udowodnił, że honorowe relacje przyjaźni i prawdziwej wdzięczności wciąż są możliwe w dzisiejszych czasachNiestety wielu Polaków jeszcze długo nie będzie w stanie oszacować rozmiaru strat, które poniósł nasz kraj wraz ze śmiercią Lecha Kaczyńskiego.

Żona Micheila Saakaszwilego przyjechała do Gdańska promować polskie wydanie swojej książki zatytułowanej „Historia idealistki”, w której opisuje wydarzenia sprzed pokojowej Rewolucji Róż, w wyniku której jej mąż został prezydentem Gruzji oraz okres czterech pierwszych lat jego prezydentury. Książka zawiera również rozdział poświęcony przyjaźni autorki ze śp. Marią Kaczyńską.

http://wpolityce.pl/

 

O filmie „5 dni wojny” 

zobacz:

Prezydent Gruzji o filmie:

DALEJ

strona [2] Film dokumentalny o wojnie w Gruzji „Lobotomia” reż. Yury Khashchavatski
strona [3] prof. Józef Szaniawski, To zamach

zobacz też: 

 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, III RP, Teatr TV, film, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Prezydent RP śp. Lech Kaczyński – Gruzja 2008 rok

  1. elzbieta z Łodzi pisze:

    Jestem głęboko poruszona postawą Gruzinów, ale tak samo jak Oni widzę w śp Lechu Kaczyńskim Bohatera narodowego obu krajów. Jest mi Go bardzo brak, bo mogłam czerpać wzorce zachowania Polki z Niego. Teraz pozostał testament i Jego Brat ,Córka.

  2. emka pisze:

    Mikheil Saakaszwili spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim. ZOBACZ ZDJĘCIA i FILM
    http://wpolityce.pl/artykuly/51270

  3. Majka S. pisze:

    Szanuję pana Sakaszwilego, za tę jego niezwykłą „pielgrzymkę” na pogrzeb naszego Prezydenta. Przyleciał bez względu na pył wulkaniczny i wszelkiego rodzaju trudności, gdy inni przywódcy, mający nieporównywalne możliwości i środki, pozostali w domu.

  4. emka pisze:

    Kto strzelał do Lecha Kaczyńskiego? Prokuratura: nie wiadomo. I umarza śledztwo

    Prokuratura hurtowo umarza sprawy związane z Lechem Kaczyńskim. Niedawno nie dopatrzyła się winy urzędników państwowych organizujących wizytę śp. Prezydenta w Smoleńsku, teraz nie znalazła winnych ostrzelania jego konwoju w Gruzji w 2008 r.

    Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie „zmuszenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego […] groźbą bezprawną, polegającą na oddaniu przez nieustalone osoby z broni automatycznej strzałów w powietrze” (tak właśnie ujęli to śledczy). Przyczyna? Niewykrycie sprawcy przestępstwa.

    Śledczy stwierdzili także, że funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu nie mogli zaniedbać swoich obowiązków, bo w chwili ostrzelania samochodu… nie było ich przy Prezydencie.

    Jednocześnie uznano, że pracownicy MSZ i Kancelarii Prezydenta, którzy mieli nie poinformować BOR o odwiedzinach Lecha Kaczyńskiego w obozie dla gruzińskich uchodźców, także nie zrobili nic złego. „Brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu [niedopełnienia obowiązków]” – stwierdziła prokuratura.
    Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne.
    http://niezalezna.pl/46483-kto-strzelal-do-lecha-kaczynskiego-prokuratura-nie-wiadomo-i-umarza-sledztwo

  5. emka pisze:

    Trafne były słowa śp. Lecha Kaczyńskiego: dziś Gruzja, jutro Ukraina, a potem być może i Polska >Stanisław Żaryn

  6. emka pisze:

    „Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”

  7. emka pisze:

    Ostrzegał: „Po sukcesie Rosji w Gruzji może przyjść kolej na ukraiński Krym”

    – Prezydent Juszczenko, który był ostatni zawiadomiony o tej wyprawie, powiedział od razu: „Jadę”. Myślę, że przeczuwał, iż po sukcesie Rosjan w Gruzji może przyjść kolej na ukraiński Krym, do którego Moskwa zgłasza roszczenia – tak już w sierpniu 2008 r. śp. Lech Kaczyński oceniał plany Władimira Putina względem Ukrainy.

    Historyczne słowa śp. prezydenta: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” są dziś wielokrotnie wspominane, jako zapowiedź trwającej właśnie agresji Rosji wobec Ukrainy. Powoływał się dziś na nie również prezes PiS, Jarosław Kaczyński wzywając „najważniejszych polityków zjednoczonej Europy” by pojechali do Kijowa.

    Czytając wywiad jaki śp. Lech Kaczyński udzielił tygodnikowi „Newsweek” trudno nie odnieść wrażenia, że głowa polskiego państwa już blisko 6 lat temu, nie tylko miała świadomość jakie są plany prezydenta Rosji, ale wiedział doskonale, że próbę aneksji Ukrainy Władimir Putin zacznie właśnie od Krymu.

    Wiktor Juszczenko prowadzi swoją grę. Myślę, że ma u siebie uwarunkowania związane z istnieniem silnego obozu prorosyjskiego niebieskich, ale i z tym, że bardzo silne związki z Polską nie wszystkim się podobają. To nie układa się tak prosto, że niebiescy są nam niechętni, a pomarańczowi przyjaźni. Najwięcej nacjonalizmu jest na zachodzie Ukrainy, czyli w części pomarańczowej. Jednak mimo to prezydent Juszczenko, który był ostatni zawiadomiony o tej wyprawie, powiedział od razu: „Jadę”. Myślę, że przeczuwał, iż po sukcesie Rosjan w Gruzji może przyjść kolej na ukraiński Krym, do którego Moskwa zgłasza roszczenia – zapowiadał w rozmowie z „Newsweekiem” śp. Lech Kaczyński 17 sierpnia 2008 r., kilka dni po wiecu w Tibilisi.

    W ocenie prezydenta – jak podkreślał – kontynuacja agresywnej polityki przez Rosję w perspektywie kilkunastu lat może dotknąć Polskę. Tak mówił o wojnie rosyjsko-gruzińskiej z 2008 roku:
    To konflikt między dwoma państwami, z których jedno, mające miażdżącą przewagę militarną, chce dać drugiemu nauczkę, dążąc nie tylko do zmiany jego polityki, ale także do zmiany władz. Ofiarą agresji stał się kraj, który podjął próbę budowy suwerenności, demokracji, który chce przyłączyć się do naszej strefy politycznej i kulturowej. Agresor, czyli Rosja, demokracji w naszym rozumieniu nie uznaje, ma też ogromne trudności w uznaniu suwerenności słabszych sąsiadów. Owe trudności to część naszego doświadczenia historycznego trwającego już trzy wieki. Jest związek między sytuacją Gruzji i sytuacją Polski, jeśli nie dziś, to za 10 czy kilkanaście lat. Oczywiście, jeśli rosyjski scenariusz gruziński będzie nadal pisany.

    W rozmowie pojawił się również wątek ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, którego prezydent wziął ze sobą do Gruzji.
    – Sikorski często przyjmuje optykę narzuconą przez Rosjan. Moje zastrzeżenia budzą też jego niektóre nominacje. Dyrektorem departamentu polityki wschodniej w MSZ został pan Bratkiewicz, absolwent MGIMO [moskiewska szkoła dyplomatyczna]. Jego oceny bywają dziwaczne, właśnie przygotowywane z rosyjskiego punktu widzenia – oceniał śp. prezydent, ale też z nadzieją patrzył na naukę jaką szef dyplomacji mógł wynieść z wizyty w Gruzji. – Sikorski zobaczył w Tbilisi, jak wygląda system podejmowania decyzji w UE pod dyktando dwóch, trzech największych krajów – relacjonował prezydent.

    W trakcie wywiadu z „Newsweekiem” pojawił się też temat polityki zagranicznej rządu Donalda Tuska w stosunku do rosyjskiej agresji.
    – Jeśli w czasie inwazji na Gruzję premier chce zabiegać o dobre stosunki z Rosją, to się martwię, gdyż nie wpisuje się to w żadną logikę polityczną, co najwyżej jest realizacją PR-owskiego pomysłu: odpowiedzialny premier, nieodpowiedzialny prezydent. Są granice PR – oceniał śp. Lech Kaczyński, dodając, że „PR-owcy wymyślili narrację o dobrym, odpowiedzialnym premierze i złym, awanturniczym prezydencie”, a to „kosztuje i Polskę, i Gruzję, bo wpisuje się w to wszystko, co zachęca Rosję do agresji”.

    Wydarzenia gruzińskie pokazały, że polityka zagraniczna Unii ustalana jest tylko między dwoma stolicami, Paryżem i Berlinem (…) Mechanizm, który ujawnił się w Unii Europejskiej przy okazji wojny w Gruzji, był bardzo niekorzystny z punktu widzenia naszych elementarnych interesów – podkreślał prezydent

    http://niezalezna.pl/52431-prezydent-kaczynski-ostrzegal-po-sukcesie-rosji-w-gruzji-moze-przyjsc-kolej-na-ukrainski-krym

  8. Jerzy pisze:

    Co teraz myślą Komorowski, Tusk, Sikorski i spółka. Rosja pokazuje swoje zęby. Ta pełzająca wojna, bez wypowiedzenia i żołnierzami bez emblematów państwa rosyjskiego
    (jak terroryści), jest jeszcze jednym sprawdzianem Putina. Jak daleko może się posunąc? Jak może lekceważyc międzynarodowe umowy i postanowienia traktatowe ? O tym ,że Polska jest słaba, wiemy. Co jednak zrobi Zachód ? Czy gospodarcza zalężnośc od handlu z Niemcami i Unią powstrzyma Putina ? Pytania, pytania,pytania….

    • Jan pisze:

      Odpowiadam.
      1. Nie myślą, idą za, naśladują, w tej chwili program PiS. Chcą być bardziej PiSowscy od PiSu bo taka jest filozofia chwili. Co dalej zrobią? Nic, to znaczy dokładnie to samo, będą za kimś podążać. Podobno na spotkaniu ministrów SZ, Sikorski był przeciwko zamknięciu ruchu z obwodem kaliningradzkim. A więc dewizą jest nic nie robić tylko krzyczeć głośniej od PiSu.
      2. Jak daleko może się Putin posunąć?
      Oficjalnie, czy nie oficjalnie? Oficjalnie już się najdalej posunął, nieoficjalnie będzie działał aż „odzyska” Ukrainę. W jego interesie jest by jak najszybciej sprawy unormowały się oficjalnie i temat Ukrainy spadł z czołówek.
      3. Jak może lekceważyc międzynarodowe umowy i postanowienia traktatowe?
      Bardzo prosto, przykład dały USA w Iraku, Francja w Libii itp. Zyjemy w świecie bezprawia, gdzie wojna z „terrorem” upoważnia do wszystkiego dosłownie i w przenośni. Czy wrócimy do rządów prawa? Może tak, ale nie bez rewolucji w USA.
      4. Co zrobi Zachód? Nic. Postraszy Putina, Putin się nie przelęknie. W interesie zachodu i wschodu jest by jak najszybciej zakończyć konflikt oficjalny i przejść do nieoficjalnego. Problem jest, jak zmusić Ukraińców do milczenia. Może się nie uda.
      5. Czy gospodarcza zależność od handlu z Niemcami i Unią powstrzyma Putina?
      Nie.

  9. emka pisze:

    6 lat po inwazji Rosji na Gruzję. Przemówienie Lecha Kaczyńskiego wciąż aktualne.

  10. emka pisze:

    10. rocznica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.