Legenda Podhala

Major Józef Kuraś „Ogień” (1915-1947), góral, żołnierz WP, oficer podziemia niepodległościowego. Bohater walk z hitlerowcami i komunistami. Żołnierz Konfederacji Tatrzańskiej, AK i BCh. Jedna z najbardziej barwnych, pięknych i tragicznych postaci polskiego podziemia. Wspaniały dowódca, obrońca ludności cywilnej Podhala przed Niemcami, kolaborantami i komunistami.

Czerwonym kłamcom udało się w znacznej części społeczeństwa utrwalić obraz majora „Ognia” jako zwyrodniałego mordercy, pospolitego rabusia i zaciekłego antysemity.

Urodzony w Waksmundzie na Podhalu Józef Kuraś przed wybuchem wojny był żołnierzem Korpusu Obrony Pogranicza. Bohatersko walczył w Kampanii Wrześniowej. Po nieudanej próbie przedostania się na Zachód powrócił w rodzinne strony i natychmiast włączył się w pracę konspiracyjną w ramach Konfederacji Tatrzańskiej ? lokalnej organizacji niepodległościowej, powiązanej z ruchem ludowym. Podlegli mu partyzanci napadali na niemieckie urzędy, posterunki policji i żandarmerii niemieckiej, punkty kontyngentowe. Wykonywali wyroki śmierci na konfidentach i zdrajcach z kolaborującej z Niemcami organizacji Goralenvolk. Oddział Kurasia miał też na koncie akcje przeciwko kolaborującej z Niemcami policji słowackiej.

Oddział „Ognia”( wtedy jeszcze nosił pseudonim „Orzeł”) był jedynym oddziałem Konfederacji Tatrzańskiej, która przetrwała rozbicie organizacji przez hitlerowców. Kiedy Konfederacja została przez Niemców unieszkodliwiona, Józef Kuraś nawiązał współpracę z AK. W 1943 Niemcy i ?goralenvolkowcy? w zemście za działania Kurasia wymordowali w bestialski sposób członków jego rodziny: ojca, żonę i 2,5 letniego synka. To wówczas przybrał pseudonim, pod którym przeszedł do historii. Wkrótce oddział „Ognia” stał się najliczniejszą i najskuteczniejszą jednostką partyzancką działającą na terenie Gorców (główną bazą wypadową „Ognia” była góra Turbacz ) i Podhala.

Nie mogąc dojść do porozumienia ze swoimi przełożonymi z AK „Ogień” i jego oddział przeszli do Batalionów Chłopskich. Za zgodą dowództwa nawiązał kontakty z AL i partyzantką radziecką. Wspólnie z Rosjanami i AL-owcami dokonał najsłynniejszych swoich akcji z czasów okupacji niemieckiej. W Sylwestra 1944 wykoleił pociąg niemiecki na trasie Rabka – Nowy Targ. 20 stycznia 1945 zaatakował kolumnę niemieckich samochodów pod Klikuszową, zabijając przeszło 100 żołnierzy wroga.

Dzięki współpracy „Ognia” z Armią Radziecką i radzieckimi partyzantami czerwonoarmiści niemal bez walki zajmują Nowy Targ, przeznaczony przez Niemców na zagładę. Podobnie jak „Wołyniak”, „Ogień” zostaje najpierw komendantem MO w Nowym Targu, a później otrzymuje nawet nominację na szefa miejscowego UB.

Rychło jednak nowe władze zaczynają deptać mu po piętach. Zagrożony aresztowaniem Kuraś ucieka w góry i zbiera swoich dawnych partyzantów. Tym razem do walki z komuną.

Od drugiej połowy 1945 niemal do końca 1946 „Ogień” jest faktycznym władcą Podhala (nazywano go „królem Podhala”) i postrachem rządzących komunistów. Jego ludzie staczają potyczki z KBW, UB, i NKWD, likwidują zdrajców, wymierzają sprawiedliwość wysługującym się nowej władzy urzędnikom. Bez wiedzy i zgody „Ognia” nie dzieje sie na Podhalu nic. Ma swoich ludzi w urzędach, Milicji, nawet w UB. Ludzie zgłaszają sie do niego, by rozsądzał sąsiedzkie spory. Komuniści boją się go panicznie i nienawidzą. Jego wpływy sięgają nawet na Słowację! – podejmuje zbrojne akcje przeciwko Słowakom, którzy marzyli o oderwaniu od Polski części jej terytorium Spiszu i Orawy.

Propaganda komunistyczna (dużą rolę odegrał tu niejaki Władysław Machejek wyjątkowej, nawet jak na standardy komunistyczne, rangi podlec i kanalia) i nie tylko (m.in. ikona polskiego Salonu Jacek Kuroń) przylepiła „Ogniowi” etykietkę antysemity. Miał ponoć urządzać prawdziwe polowania na Żydów, a jego ręce splamiła ponoć krew żydowskich dzieci. Żeby oczernić bohatera, nie cofnięto sie przed tak ohydnym kłamstwem jak przypisanie mu zbrodni dzieciobójstwa. Kiedy z rąk ludzi „Ognia” ginęli Żydzi to nie dlatego, że byli Żydami, tylko za kolaborację z komunistami. Taki sam los spotykał z rąk ludzi „Ognia” wysługujących się bolszewikom Polaków, Ukraińców czy Rosjan ? także nie ginęli za swoją narodowość, lecz za popełnione zbrodnie. Jedyny przypadek, kiedy na drodze do Nowego Targu partyzanci Józefa Kurasia ostrzelali ciężarówkę i w wyniku tej strzelaniny zginęło 5 osób narodowości żydowskiej, był skutkiem tragicznej pomyłki, a nie zaplanowanej antysemickiej akcji.

Na początku 1947 oddział „Ognia” otoczony siecią agentów UB i NKWD zaczął topnieć. Zdradzony i otoczony (w miejscowości Ostrowsko) przez UB-owców „Ogień” wybrał podobny los jak „Wołyniak”… Samobójczą śmierć.

„Ogień” po samobójczym strzale żył jeszcze przez kilka godzin

W 2006 r. w Zakopanem Prezydent Lech Kaczyński odsłonił  pomnik poświęcony bohaterowi.  Sprawiedliwości, przynajmniej częściowo, stało się zadość…

http://grono.net/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii II wojna światowa, Lata PRL i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Legenda Podhala

  1. Adam pisze:

    dla mnie bandyta, w czym inni widza jego wielkość nie wiem

    • yuhma pisze:

      No to już jest jasne, czemu ma Pan takie pretensje o wykonanie wyroku na Krzeptowskiego. Rozumiem, że ma Pan jakieś własne rachunki do wyrównania.

    • goral pisze:

      Sam jestes bandyta!

    • ZAGONCZYK pisze:

      Niedziela, dn. 22.11.2015
      KOMENTUJE KOMENTARZ „ADAMA” z 23.11.2011:
      ” Adam pisze:
      23 listopada 2011 o 15:10
      „…dla mnie bandyta, w czym inni widza jego wielkość – nie wiem…”
      – ADAMIE – CZY TY JESTES POLAKIEM ???
      A MOZE RACZEJ- ZYDEM, ROSJANINEM lub NIEMCEM…
      WTEDY BYM TWOJ KOMENTARZ ZROZUMIAL…
      ” WIECZNA CHWALA POLSKIM BOHATEROM!!!”
      ZAGONCZYK***

  2. adam pisze:

    Myli sie Pan bardzo czasy wojny i okresu powojennego znam tylko z literatury. Nie jestem spokrewniony z rodem Krzeptowskich. Nie byłem i nie jestem związany z pieknymi polskimi tatrami. Boleję nad każdą ofiarą wojny a zupełnie trudno mi przejść do porządku dziennego nad nieuzasadnioną smiercią. Fatwo sie nią szafowało, by uzasadnić swoje czasami pseudoracje

  3. Anna pisze:

    Epitafium Piosenka dla majora „Ognia” (Andrzej Kolakowski)

    Jeśli umrzeć mam za ciebie
    Jeśli sztandar zwinąć mam
    Na każdego przecież przyjdzie kiedyś pora.
    Srebrny orzeł z mojej czapki
    Na urwiskach w sercu Tatr
    Znajdzie gniazdo.

    (Ref.) Ty mnie ukryj moja ziemio podhalańska
    Górski lesie kołysz mnie do snu
    Tyle razy mnie chroniła Ręka Pańska
    Dziś mnie do raportu wezwał Bóg.

    Wilki mają swoje ścieżki
    Podążałem szlakiem wilczym
    Śmierć ścigała mnie po lasach
    Jak pies gończy.
    Przystanęła nad potokiem
    Krótki błysk nad górskim stokiem
    Wola Boża – moja walka dziś się kończy.

    Polski orzeł srebrnopióry
    W nasze dusze wbił pazury
    I legendę partyzancką ponad szczyty wzniósł.
    Na Podhalu, pod Turbaczem
    Partyzancka wierzba płacze.
    Zgasł już „Ogień”
    Ale pamięć po nim wciąż się tli.

  4. Anna pisze:

    Być zwyciężonym, lecz nie ulec,
    TO ZWYCIĘSTWO !
    CHWAŁA BOHATEROM.
    CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !
    A tak pisał ” Ogień ” w liście do Bieruta
    z 14 listopada 1946r. :
    Oddział Partyzancki ” Błyskawica ” walczy
    o Wolną,Niepodległą i prawdziwie demo-
    kratyczną Polskę. Nie uznajemy ingerencji
    ZSRR w sprawy wewnętrzne Państwa
    Polskiego. Komunizm, który pragnie
    opanować Polskę, musi zostać zniszczony ”
    ” Ogień ” zginął 22 Lutego 1947 r.

    W Cieniu Skrzydeł Białego Orła
    ” Ogień ”
    Dzisiaj napiszę sagę o ” Ogniu „,
    Dzielnym Góralu z Podhala.
    Sagę o chłopcu rodem z Waksmundu.
    Małej wioski spod samiuśkich Tatr.
    Może Miał Ducha Polskich Rycerzy ?
    Co śpią gdzieś pod Giewontem …..
    Na nic nie czekał, stał się żołnierzem,
    By walczyć o TO – CO ŚWIĘTE…..
    Był młodym orłem, więc tak jak orzeł,
    Serce nieustraszone.
    I orła imię przybrał na co dzień :
    Józek – spod Tatr – Polski ” Orzeł „.
    ” Orzeł ” zasłynął na Podhalu,
    Gdy walczyć zaczął z Niemcami.
    Walczył z ideą Goralenvolku !
    Od 40 walczył ! Z okupantami….
    Podobnych sobie skrzyknął chłopaków.
    Górali z dziada pradziada.
    I ” prali ” zdrowo szwabskich bandytów.
    Góral, znaczy – ODWAGA !
    Kryjówki mieli w pięknych Gorcach,
    Gdzieś w masywie Turbacza.
    A Miłość Do Polski mieli w sercach !
    Bo POLSKA – Ich Matka – I Nasza ….
    Bili więc chłopcy szwabskich faszystów,
    morderców Drugiej Polski.
    niszczyli wroga konfidentów.
    Nie mieli dla zdrajców litości.
    Miał Józek Kuraś bliską rodzinę.
    Miał w domu starego ojca.
    Żonę Elżbietę i Zbyszka – ” synę ”
    Dwuletniego brzdąca…..
    Walczył więc ” Orzeł ” na Podhalu.
    Zbrojnie walczył z Niemcami.
    Pojawiał się – zwyciężał w boju
    I znikał – pod wierchami ……
    Bali się Niemcy ” Orła ” strasznie.
    Nie znali dnia i godziny.
    On był u siebie, oni – okupantem.
    ON Święty ! oni – s……syny !
    I obmyślili straszną zemstę
    bandyci teutonu :
    Za jego walkę o Wolną Polskę
    Śmierć przyszła do ” Orła ” domu….
    Zamordowali mu ojca Niemcy !
    Miał Pan Józef Kuraś 73 lata.
    Zamordowali Elżbietę – Żonę !
    Zamordowali dwuletniego syna !
    Oblali dom benzyną i podłożyli ogień !
    Spłonęła w tym ogniu góralska chata.
    Spłonęły ciała zamordowanych…..
    I ” Orzeł ” wtedy przestał ” latać „.
    ogniem najbliższych ” złamany ” …..
    Ale to Góral był z krwi i kości.
    Ducha Miał w Sobie Polskich Rycerzy.
    Więc nie zaprzestał zwalczać ” gości ”
    niemieckich zbrodniarzy zza miedzy….
    Lecz „Orła ” teraz już nie było.
    Teraz to już był tylko ” Ogień ”
    I śmierć Najbliższych Jego siłą.
    A pamięć tej zbrodni – Jak cień…..
    Bo nie da się zapomnieć – Śmierci Żony !
    Nie można zapomnieć Maleńkiego Zbyszka !
    I śmierci Ojca co zamordowany !
    I rodzinnej chaty zgliszcza ……
    Więc ” Ogień ” się narodził z ” Orła „…..
    By walczyć z wrogiem jeszcze mocniej !
    O POLSKĘ WOLNĄ…. O KRAJ RODŁA !
    Największą Świętość !….Ze Świętości….
    I poszedł ” Ogień ” w swoje góry.
    Wypłakać ból swój i tragedię.
    Gdzieś tam pod wierchy…. Tam – pod chmury….
    Zaniósł swe łzy na Łąki Niebne….
    Ale, że rycerz z niego był,
    W bojach o Polskę hartowany,
    Więc po modlitwach nie brakło sił.
    Bój z wrogiem – serca leczył rany…..
    I walczył ” Ogień ” na Podhalu.
    W leśnych Oddziałach Partyzantów.
    Do końca wojny Niemiec ścigany.
    Podhale nie dla Germańców !
    Pod koniec wojny gdzieś tam się zjawił
    nowy sprzymierzeniec.
    Krasna Armia gna Niemców za Łabę.
    ” Ogień ” dla ruskich – mołodiec….
    Więc go po wojnie chcieli kupić.
    Zrobili nawet szefem UB
    A z jego ludzi – funkcjonariuszy….
    Szatański zamysł nie powiódł się.
    Przejrzał plan ruskich Góral z Waksmundu.
    Przez 3 tygodnie był ubekiem.
    A później chłopców skrzyknął i – chodu !
    I w góry – walczyć teraz z sowietem…..
    Czerwona dżuma gorsza od Niemca !
    Wjechała do Polski na tankach.
    Biedna Ta Polska… Biedna Ojczyzna….
    Wciąż w walce i wciąż we łzach….
    I znów się ” Ogień ” stał ściganym.
    Wcześniej był Niemiec a teraz ruski.
    Lecz wtedy wojna, walki z Niemcami
    Dziś czas ” pokoju ” nadszedł.
    Bo przecież Polska ” wyzwolona „.
    Ma Polska ” polskie ” władze.
    Więc czemu władza ściga ” Ognia ” ?
    Co władzy ” Ogień ” wadzi ? !
    To przecież POLSKI jest Bohater.
    Sławą okryty na Podhalu.
    To dzielny żołnierz – spod samiuśkich Tater.
    Patrioty Serce – W Góralu….
    Lecz teraz w Polsce dziwna władza.
    Przy władzy Bierut, Rokossowski.
    tej władzy PATRIOTYZM PRZESZKADZA !
    Nad Wisłą ma być ” raj ” sowiecki !
    I ” Ogień ” Ze Swym Patriotyzmem.
    I ” Ogień ” Ze Swym Duchem Walki
    Musiał się zmierzyć z zamordyzmem.
    rodem z Łubianki ! ! !
    Więc ” władza ” zacznie go opluwać !
    zohydzać POLSKI Bohatera !
    I od bandytów GO wyzywać !
    Sławę żołnierza odbierać !
    A ON rósł w siłę na Podhalu.
    Zwalczał badziewie ruskiej władzy..
    WIELKIM POLAKIEM BYŁ W KAŻDYM CALU !
    Katem czerwonej zarazy….
    A ON jak Kmicic Sienkiewicza,
    Kiedyś ze swymi Tatarami.
    Szwedzkich najeźdźców szablą rozliczał.
    ” Ogień ” czerwonych bił pod Tatrami….
    Niszczył ubeckie posterunki
    I konfidentów wieszał na drzewach.
    Nie miał litości dla bandyterki.
    Władzy sowieckiej się nie bał…
    I POLSKĘ Wolną nosił w Sercu !
    Miłość do gór i do Ojczyzny !
    Zwalczał bez lęku ruskich morderców,
    siewców durnego komunizmu !
    Potrafił ” Ogień ” też kochać ludzi.
    Przecież Góralem był z krwi i kości.
    Serce nie sługa, samo się budzi.
    Serce spragnione miłości.
    Poznał kobietę Nasz Bohater.
    Pierwszą mu żonę zabili Niemcy.
    Teraz Czesławę poznał Polaczyk
    Została żoną w Święta Wielkiejnocy.
    Ślubu udzielił ksiądz Dewera
    W małym kościele w Ostrowsku.
    Do tańca grała cygańska kapela,
    Na Górze Waksmundzkiej – Na Turbaczu…..
    A później razem w Oddziale byli.
    On mąż i Ona – Żona.
    Razem o Polskę Wolną walczyli.
    O POLSKĘ WOLNĄ – MAJORA ” OGNIA „.
    Lecz jak to już w małżeństwie bywa,
    Nawet jak ono walczy w konspiracji,
    Na świat się prosi mała dziecina.
    Mały Góralek – Członek Polskiej Nacji.
    Więc trzeba było żonę na kwaterę
    Tajną skierować do Bośni.
    Nie może przecież żona brzemienna
    Bić się i strzelać do ruskich …..
    W szpitalu w Krakowie rodzi się Zbyszek.
    Był 2 luty czterdziesty siódmy…..
    Trzy tygodnie później ginie Jego Ojciec.
    Zastrzelił się z własnej broni….
    Nie zobaczył nigdy ” Ogień ” maleńkiego synka.
    Otoczony przez czerwonych bandytów.
    Walczył ” Ogień „, Oddział walczył ” Błyskawica ”
    To był ich ostatni bój…..
    I ostatnią kulę dla siebie przeznaczył…..
    Walczył do końca o Wolną Ojczyznę
    Nie trafił żywy w ręce ubeckich siepaczy.
    Zostawił po Sobie Pamięć i Legendę…..
    Legendę Prawdziwą i Prawą Jak Życie.
    Pełną Bólu Cierpienia i Łez…..
    Pełną Walki Niezłomnej O Polskę…..
    My Dzieci ” Ognia ” Jesteśmy ! Jak Zbyszek !
    Nie Zapomnimy CIĘ JÓZEK !
    NIE ! ! ! Adam Szeluga

  5. dziwisz pisze:

    Czytam i nie wierzę, wspólpracownik SB, watażka, pospolity bandzior , w tym gronie, ale podczas rabunków i z zabójstw zawsze z okrzykiem „za Polskę ” Koniec świata. Wiem wiem zaraz bedzie ty SB , patyjniaku itp itd. Ale w moim przypadku te argumenty byłyby strzałem w niebo

  6. ppp pisze:

    pan kuraś (celowo małymi literami) to chorągiewka i bandyta, zmieniał poglądy jak rękawiczki i pod przykrywką walki o wolność rabował i zabijał na Podhalu niewinnych ludzi, bez żadnych zahamowań.
    Może, jestem stronniczy, bo zamordował moją prababkę strzałem w głowę…
    zrobił to na oczach dzieci, już wtedy półsierot (najstarszy , mój dziadek miał wtedy 11 lat, a było ich czworo), bo nie chciała oddać jego bohaterskiemu oddziału krowy, jedynej żywicielki rodziny…
    trafiłem na stronę Hej Kto Polak przypadkiem, ale cieszę się z tego, bo jest ona zgodna z tym co myślę i potrzebna…. ale nie nazywajcie bohaterami zbrodniarzy, popytajcie poszperajcie a potem umieszczajcie w poczecie chwały….

  7. yuhma pisze:

    Wszyscy, dla których „Ogień” to „bandyta, watażka, zbrodniarz” itp. odsyłam tu:
    http://wpolityce.pl/artykuly/refleksja-nt-kontrowersji-wokol-ognia

  8. emka pisze:

    W piątek, 21 lutego 1947 roku, we wsi Ostrowsko koło Nowego Targu został otoczony przez sowiecką obławę (NKWD-UB, KBW, MO) mjr Józef Kuraś „Ogień” – legenda powojennego powstania antykomunistycznego na Podhalu. To była zasadzka, majorowi towarzyszyło tylko sześciu podkomendnych z obstawy. Nie było możliwości odwrotu.

    „Ogień” nie chciał słyszeć o poddaniu się, o ubeckim nieludzkim „śledztwie”, o pokazowym „procesie” i strzale w tył głowy. Na strychu jednej z ostrowskich chałup strzelił do siebie. Młody, ledwie 31-letni organizm bronił się długo. „Ogień” zmarł w nowotarskim szpitalu dopiero po północy następnego dnia.

    Król Podhala

    Warto pamiętać, kto nazwał w ten sposób Józefa Kurasia. Stefan Korboński, pełniący w roku 1945 obowiązki Delegata Rządu RP na Kraj, nie miał wątpliwości, że to bohater walki o niepodległy byt państwa polskiego. Nazywał go nie tylko Królem Podhala. Przewidział proroczo, że to „tatrzański Janosik XX wieku, którego sława na Podhalu żyć będzie przez wiele lat, przekazywana z pokolenia na pokolenie”. Nie mylił się!

    Józef Kuraś przyszedł na świat 23 października 1915 r. w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jako przedwojenny podoficer i uczestnik wojny wrześniowej, od początku okupacji zaangażował się w działalność konspiracyjną, niepodległościową. Pod pseudonimem „Orzeł” był dowódcą i instruktorem szkolenia grupy dywersyjnej, podległej Konfederacji Tatrzańskiej. Po rozbiciu Konfederacji przez Niemców jego grupa stała się kadrą jednego z pierwszych oddziałów partyzanckich AK na Podhalu.

    Już wtedy używał pseudonimu „Ogień”, który przyjął po tym, jak 29 czerwca 1943 r. w ciągu jednej nocy w odwecie za działalność konspiracyjną Niemcy zamordowali jego 73-letniego ojca, żonę oraz dwuipółrocznego synka. Ciała pomordowanych i cały dom oblano benzyną i podpalono. Czuł się za to odpowiedzialny, choć żadnej wtym jego winy nie było. […] – pisze Piotr Szubarczyk >CAŁY ARTYKUŁ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.