Protoplasta jaruzelskich, wałęsów, maleszków, palikotów…

Stanisław August (Antonii) Poniatowski herbu Ciołek (1732, Wołczyn [obecnie Białoruś] – 1798, Petersburg), stolnik litewski, ostatni król Rzeczpospolitej Obojga Narodów, zwolennik konstytucji 3 Maja, członek konfederacji targowickiej.

Postać to kontrowersyjna, znajdująca jednak coraz więcej obrońców i zwolenników. Taki znak czasu… Czasu zdrajców.

Owszem, był mecenasem sztuki i człowiekiem wielkiej kultury. Owszem, założył Teatr Narodowy, Szkołę Rycerską, był inicjatorem Komisji Edukacji Narodowej. Jednakże… (ukochane słówko Stasia – tandem – którym osłaniał wszystkie swoje najhaniebniejsze decyzje: bardzo chciałbym kontynuować wojnę, tandem nie wierzę w jej powodzenie), jednakże jego pasje sponsorskie opustoszyły skarb publiczny; Teatr Narodowy oddał w pacht swojemu lokajowi i rajfurowi, który szukał jedynie szybkiego zarobku; do KEN wprowadził czterech złodziei i zdrajców (na 8 członków) – jej pierwszy przewodniczący, biskup Massalski zawisł na Rynku podczas powstania kościuszkowskiego, prymas i brat królewski Michał Poniatowski uciekł w samobójstwo przed zemstą ludu Warszawy, podskarbi Adam Poniński został skazany przez sąd sejmowy Sejmu Wielkiego na banicję i utratę wszystkich tytułów, a książę August (cóż za fatum z tym imieniem! każdy August musi być kiepskim człowiekiem?) Sułkowski uniknął tego losu tylko dlatego, że zmarł w 1786. Skala grabieży majątku narodowego, jaka miała miejsce w KEN, napawała oburzeniem nawet współczesnych, którzy przecież byli wprawieni w sztuce przekupstwa i zdzierstwa.  Jedynie Szkoła Rycerska okazała się dziełem trwałym i przyniosła godne owoce, jednak jej komendantem był wielki przeciwnik króla, jego kuzyn i konkurent do tronu Adam Czartoryski. A długi uczelni po kilku latach działania sięgały 2 milionów złotych polskich.

Jak widać, wszystko w pobliżu króla Stasia kręciło się wokół jednego tematu – forsa. Z jego dworu dochodził wielki krzyk „kasa, misiu, kasa”. Sam władca łapówki brał umiarkowanie i powściągliwie, ale za to zadłużał się na potęgę, a później musiał rozpaczliwie szukać sponsora, który popłaci jego długi karciane, zapłaci za miłosne awantury i erotomańskie wyczyny.  A któż był bardziej chętny do dawania poręczeń lub płacenia, jeśli nie Rosja, której zawdzięczał całą swą karierę?

Działalność polityczną rozpoczął w wieku 20 lat jako poseł na sejm – i na tym skończyła się jego samodzielna działalność. 3 lata później jako sekretarz brytyjskiego ambasadora znalazłsię w Petersburgu, gdzie został kochankiem przyszłej carycy Katarzyny. Odesłany przez pryncypała, który obawiał się skandalu dyplomatycznego, wrócił po roku do Rosji jako poseł Saksonii. Teraz już pewny nietykalności, mógł bez obaw rzucić się do stóp swojej „Sofie”. Ciekawe, jak potoczyłaby się kariera Stanisława (wówczas jeszcze) Antoniego, gdyby rząd rosyjski nie uznał go jednak za persona non grata.  Z powodu konszachtów z wrogami cara Piotra III, podjętych niewątpliwie na zlecenie młodziutkiej carycy, nasz przyszły władca został odwołany do Polski na krótko przed zamachem stanu Katarzyny. Gdyby został w Rosji, na pewno odegrałby znaczną rolę w spisku. Czy władczyni nie przypadkiem nazwana Wielką wyniosłaby swego kochanka-współspiskowca do najwyższych godności w imperium, czy raczej kazała otruć? Obie wersje byłyby dużo lepsze dla Polski, niż uczynienie Poniatowskiego królem Rzeczpospolitej.

Bez poparcia Katarzyny Staś nie miał żadnych szans na tron. Wszystko świadczyło przeciw niemu – marne pochodzenie (ród Poniatowskich rozpoczyna się dopiero na jego ojcu, również Stanisławie), zerowe talenty polityczne, niska pozycja we własnym  stronnictwie (tzw. Familia Czartoryskich chciała wprowadzić na tron Adama Kazimierza Czartoryskiego, w młodości wielkiego przyjaciela Stasia, później największego wroga). Ale te wszystkie przeszkody nic nie znaczyły wobec carskiej woli.  Niespełna miesiąc po przejęciu władzy Katarzyna pisała do kochanka:

wysyłam do Polski hrabiego Keyserlinga, by uczynił Cię królem natychmiast po śmierci obecnego.

Tak też się i stało. 2 lata później, w 1764 pod osłoną rosyjskich oddziałów Stanisław Antoni Poniatowski herbu Ciołek został wybrany królem Polski. Akt elekcji podpisało zaledwie 5000 elektorów. A miłość Katarzyny zdołała przez te 2 lata wygasnąć. Prawdziwe powody poparcia kandydatury byłego kochanka „Sofie” sformułowała następująco:

Jest rzeczą nieodzowną, abyśmy wprowadzili na tron Polski Piasta dla nas dogodnego, użytecznego dla naszych rzeczywistych interesów, jednym słowem człowieka, który by wyłącznie nam zawdzięczał swoje wyniesienie. W osobie hrabiego Poniatowskiego, stolnika litewskiego, znajdujemy wszystkie warunki niezbędne dla dogodzenia nam i skutkiem tego postanowiliśmy wynieść go na tron Polski.

Współcześnie wśród pierwszych reform Stanisława (już) Augusta wymienia się reformę monetarną, otwarcie mennicy państwowej (w miejsce prywatnych z państwową koncesją), reformę celną. Taki oświeceniowy Balcerowicz był z tego Stasia. Tyle że… zabrakło konsekwencji Balcerowicza. Obrońcy króla zapominają dodać, że reforma ceł upadła po roku zdławiona przez jedną pruską komorą celną w Kwidzynie, a zyski z mennicy król zainwestował tak rozsądnie, że po 2 latach kasa państwa znów świeciła pustkami. Potem było już coraz gorzej…

Jeszcze w 1764 Rosja zażądała zrównania w prawie innowierców z katolikami. Sprawa powracała na kolejnych sejmach, a jedynym który ją popierał, okazał się król. Rosjanom jednak ta deklaracja posłuszeństwa nie wystarczała. Z inicjatywy ambasadora Rosji powstały dwie konfederacje innowiercze, prokrólewskie, i jedna katolicka, antykrólewska (tak! ona też). Obrońców katolicyzmu złamało dopiero porwanie przywódców przez Rosjan i wywiezienie ich do Kaługi (niektóre źródła podają, że „źródłem osobowym” tej decyzji był nie kto inny jak Stanisław August). Efektem rosyjskich intryg i jawnej ingerencji dyplomatyczno-wojskowej stało się podpisanie w lutym 1768 „Traktatu wieczystej przyjaźni” z Rosją i uchwalenie Praw kardynalnych (liberum veto, wolna elekcja, całkowita władza szlachty nad chłopami, równouprawnienie dysydentów), których gwarantką została osobiście Katarzyna. Ale króla niczego to nie nauczyło. Wciąż liczył, że zreformuje Polskę przy pomocy „Sofie” i jej wojska!

Duża część społeczeństwa nie była aż tak głupia. Dla obrony Polski i wiary katolickiej zawiązano konfederację barską, której przedstawiciele ogłosili detronizację króla, a nawet podjęli próbę jego porwania.  Przez 4 lata szlachta toczyła wojnę z Rosją, którą wspierała polska armia (!).  Konsekwencją przegranego powstania stał się I rozbiór Polski.

A co zrobił  nasz władca, powołany, by zabiegać o losy państwa i narodu?  Zabiegał, a jakże… Za podpisanie traktatu rozbiorowego uzyskał spłatę swoich długów. Ale nie miejmy do niego pretensji, bowiem przy okazji wziął odwet na Rosjanach. Otóż wysokość swoich wierzytelności podał z sufitu i sporo zgarnął do swej kieszeni przed podstawione „słupy”. Uzyskał także wysokie odszkodowanie za rezygnację z prawa rozdawania starostw. Nie pogardził przy tym drobną sumką 6000 dukatów ze specjalnego funduszu korupcyjnego utworzonego przez władców Rosji, Austrii i Prus. Owszem, przy okazji przeforsował przeznaczenie dóbr pojezuickich na oświatę. Tu mu akurat Rosja zostawiła wolną rękę.

Wojska rosyjskie opuściły Polskę dopiero 8 lat później. I jakie decyzje podjął nasz wykształcony, inteligentny i oczytany król? 7 lat przesiedział jak mysz pod miotłą, by w końcu zaproponować carycy utworzenie sojuszu wojskowego przeciw Turcji! To już się w głowie nie mieści. Władca państwa, które nie posiada armii, proponuje sojusz wojskowy potędze militarnej, której właśnie zawdzięcza fakt nieposiadania wojska. Nie dość, że zdrajca, to jeszcze idiota. A Katarzyna idiotką na pewno nie była. Kazała Stasiowi przyjechać do Kijowa, czekać na audiencję 7 tygodni, by w końcu na chwilę się z nim spotkać na statku w przygranicznym Kaniowie. Łaskawie zgodził się przyjąć polskie posiłki w liczbie 12 tysięcy żołnierzy (armia rosyjska liczyła 240 tysięcy).

To jednak nie złamało wierności polskiego monarchy Katarzynie. W 1788 rozpoczęły się w Warszawie obrady sejmu nazwanego później Wielkim. Rozpoczęły się w atmosferze gorączkowych sporów i nadziei spowodowanej niepowodzeniami Rosji w wojnie z Turcją. Dla każdego było oczywiste, że oto nadchodzi wymarzony moment, gdy najpotężniejszy zaborca ma własne problemy i jego wpływy w Polsce osłabną. Koniunkturę międzynarodową nakręcał także rozpad sojuszu trzech czarnych orłów, bowiem Prusy stanęły po stronie Turcji obok zawsze protureckiej i propolskiej Francji. Na kogo w tej sytuacji postawił Stanisław August? Oczywiście – na Rosję. Przez 2 lata zabiegał o swój wymarzony traktat polsko-rosyjski. Na przekór sytuacji międzynarodowej, własnemu narodowi i… samej Rosji, która żadnego sojuszu nie chciała. Dopiero pruskie ultimatum nieco go otrzeźwiło.

Teraz następuje najlepszy rok w życiu króla. Pogodzony z opozycją patriotyczną, współdziałający przy uchwaleniu Konstytucji 3 maja przeżywa swój miesiąc miodowy z Rzeczpospolitą. Ale w chwili swego największego triumfu (uważa się, że król był ostatecznym redaktorem, więc twórcą Konstytucji) przeżywa kolejny afront. Rozentuzjazmowany tłum posłów porywa i niesie na swoich ramionach nie Stanisława Augusta, tylko marszałka Sejmu, Stanisława Małachowskiego. Spójrzcie, jak genialnie przedstawił ten moment Matejko. Czy też widzicie tak jak ja wściekłe plecy króla?

Zastanawiam się… Czy już wtedy wiedział, że nie będzie bronił tej Konstytucji? Czy wściekał się, że znów ta dzika i ciemna szlachta, którą miał nadzieję sobie zjednać, pokazała swą nienawistną twarz? Czy już wtedy uznał, że tylko imperatorowa i państwa ościenne są partnerami godnymi prawdziwego Europejczyka? A może tylko tylko był smutny i zły? Może zrozumiał, że nie należy mu się zaszczyt wędrowania na barkach posłów do katedry? Że ta jego ekspiacja zbyt krótko trwała, by oczekiwać efektów?

11 dni później, oficjalnie w Targowicy, miasteczku na granicy z Rosją, a faktycznie w Petersburgu, kilkunastu przeciwników reform wezwało na pomoc Katarzynę jako gwarantkę ustroju Polski. 18 maja caryca pozytywnie odpowiedziała na ich prośbę. Rozpoczęła się wojna w obronie Konstytucji 3 maja. Wojska polsko-litewskie cofały się w porządku i w sposób planowy, lecz jednak wciąż były w odwrocie. Stoczono kilka zwycięskich bitew, w tym najsłynniejszą pod Zieleńcami. Polska armia z dnia na dzień zdobywała doświadczenie i stawała się coraz lepiej wyszkolona, z kolei Rosjanie mieli coraz bardziej rozciągnięte linie zaopatrzeniowe, ponosili straty, rozpraszali siły. Wciąż było jak, a zwłaszcza – o co – walczyć. I nagle – grom z jasnego nieba! Po 2 miesiącach wojny król przystępuje do Targowicy. Cóż… perspektywy zwycięstwa niewielkie, a groźby Katarzyny, że zażąda zwrotu 30 milionów długu – bardzo realne. Przyznajmy, że w obliczu takich argumentów niepokonana armia polska MUSIAŁA złożyć broń. Jak na ironię, ostatnim akordem wojny będzie zwycięska potyczka polskiej straży tylnej z Kozakami 2 dni po oficjalnym zaprzestaniu działań.

Rosja zajęła całą Rzeczpospolitą z wyjątkiem Wielkopolski, opanowanej przez Prusaków. W kraju panoszyła się Targowica, która jednak stała na stanowisku niepodległości i niepodzielności  Polski. Dlatego na ostatnim sejmie I RP, w Grodnie, najpierw rozwiązano konfederację targowicką, by na jej miejsce powołać grodzieńską – pod patronatem króla.  To najzupełniej wystarczyło do przeprowadzenia II rozbioru.

Chyba tylko Kościuszce i polskiej miłości do korony zawdzięcza Stanisław August przeżycie powstania, a zwłaszcza insurekcji warszawskiej i wieszania zdrajców. Gdyby tłum, który 9 maja 1794 wziął sprawiedliwość w swoje ręce, znał wszystkie fakty na temat króla, nic by go nie uratowało.

Po upadku powstania zaborcy nie bawili się już w zatwierdzanie ostatniego rozbioru przez polski sejm. Wystarczyła im zgoda polskiego monarchy. Stanisław August znów ruszył w drogę do Grodna. Nie musiał. Mógł uciec, mógł trwać w Warszawie. W dobie rewolucji francuskiej nasi zaborcy, przedstawiający się jako obrońcy legalnego ładu i legalnych władców, nie mogli siłą zmusić króla do niczego. A król bez państwa to też oręż – dyplomatyczny. Nie mówiąc o tym, że bez jego zgody nie można było przeprowadzić III rozbioru. Nawet gdyby Rosja, Austria i Prusy zwołały sejm, to król stanowił odrębną izbę. Bez jego podpisu żadna ustawa nie miała mocy prawnej. Człowiek choć trochę uczciwy, choć troszkę odważny postąpiłby zupełnie inaczej niż nasz żałosny ostatni władca. Stanisław August jak zawsze wybrał najgorsze wyjście. Abdykował, a klejnoty koronne przekazał Rosji. W efekcie wymazanie Polski z oblicza Ziemi miało wszelkie znamiona legalizmu. Po prostu było legalne! W głównej mierze z tego powodu, że Boży pomazaniec kochał pieniądze bardziej niż Ojczyznę. Za swą potulność uzyskał stała pensję od Katarzyny, a państwa zaborcze solidarnie spłaciły jego długi, które wynosiły już 4o milionów złotych.

Ostatnie lata życia spędził w Petersburgu. Zmarł nagle, otruty. Zapewne zleceniodawcą był  strażnik cesarskiej szkatuły. Nie umiem znaleźć innego wytłumaczenia.  Poniatowski, który w ciągu roku znów narobił gigantycznych długów, był jak ekonomiczna bomba zegarowa. A nie miał już nic do zaofiarowania swoim protektorom…

Pochowany został w najlepszym możliwym miejscu – w petersburskim kościele św. Katarzyny. Niestety, w 1938 bolszewicy zamknęli świątynię, a szczątki zdrajcy zwrócili Polsce.  Cichcem pochowano go w rodzinnym Wołczynie, ale władze ZSRR poinformowały opinię publiczną o przekazaniu ciała. Jednak ciągnie swój do swojego – w 1939 grób Poniatowskiego znów znalazł się na terenie Rosji. Splądrowany przez Armię Czerwoną kościół w Wołczynie popadł w kompletną ruinę. W 1988 Rosjanie jeszcze raz postanowili obdarować Stanisławem Augustem Polaków. I jak tu nie wierzyć, że KGB na długo przed 1989 rokiem wiedziało, co stanie się w Polsce? Domniemane szczątki naszego ostatniego króla złożono na Zamku Królewskim, a w 1995, za prezydentury Marcina Święcickiego i rządów koalicji SLD-UW, przeniesiono do archikatedry św. Jana w Warszawie.

Chciał, chłopina, dobrze… Stałby się może niezłym władcą, gdyby urodził się Jagiellonem. Takim na przykład Zygmuntem Starym, a może nawet Zygmuntem Augustem, od którego ściągnął drugie imię. Jednak w Polsce postsaskiej był ostatnią osobą, która nadawała się na tron. Polityczny idiota, człowiek bez charakteru, ze wszystkich cech polskiej magnaterii posiadał tylko najgorsze – rozrzutność i egoizm. Słaby, niezdecydowany, podszyty tchórzem – to by jeszcze można mu wybaczyć. Ale te jego długi połączone z brakiem charakteru stworzyły potwora u władzy… Nie był aż tak wielkim zdrajcą jak jego brat prymas, ale dużo bardziej szkodliwym, bowiem zajmował najważniejsze stanowisko w państwie.

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Rzeczpospolita Obojga Narodów i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Protoplasta jaruzelskich, wałęsów, maleszków, palikotów…

  1. pp pisze:

    To był jeden z najlepszych królów w dziejach Polski.Wiem że dla autora tego tekstu porwanie się z motyką na słońce nie jest niczym szczególnym,ale dla mnie owszem.Tak to wina króla ze mieliśmy ponad 100 lat zaniedbań,szlachta nie chciała płacić podatków,magnaci to zdrajcy.Czy miał wpływ na polityke Prus które wymusiły zniesienie cła generalnego,co w tym złego że rękoma Rosji w 1768 pozbył się IDIOTÓW z kraju którzy nie chcieli korzystnych dla kraju reform.Innowiercy nie stanowili takiego zagrożenia jak sie powtarza,a brak tolerancji religijnej w kraju wykorzystywali zaborcy do szkalowania naszego kraju za granicą.Jeśli chodzi o wojnę z 1792 to były tylko 2 nierozstrzygniete bitwy pod Zieleńcami i Dubienką,a na Litwie przegrywaliśmy.To mit że Kościuszko był dobrym dowódcą,on był inżynierem wojskowym.Jak słusznie zauważyliście króla można było otruć,można było i w 1795.
    Nie dziwię się mu że wolał olać głupków którzy zamiast czekać choćby i 100 lat na okazję wyzwolenia państwa rzucili rękawice przy pierwszej źle ocenionej okazji największym mocarstwom europy.

    • yuhma pisze:

      Jeden z najlepszych królów w dziejach Polski? A jakieś dowody? Konkretne osiągnięcia? Jedno udane posunięcie? Może chociaż jedna pozytywna cecha charakteru?
      Nie dziwię się mu że wolał olać głupków
      A ja się dziwię. I królowi, i autorowi komentarza. Na miejscu króla po prostu nie pchałbym się na afisz, gdybym miał takie wyobrażenie o swoich podwładnych. Na miejscu komentatora zastanowiłbym się nad poszukaniem innego miejsca na ziemi. Proponuję pójść śladami swojego idola.
      co w tym złego że rękoma Rosji w 1768 pozbył się IDIOTÓW z kraju
      Jacy wielbiciele, taki król. Król zdrajców.

      • pp pisze:

        Osiągnięcia? Choćby rozwój kultury który pozwolił na przetrwanie okresu zaborów.Jakoś nie wyobrażam sobie przetrwania gdyby Polskę zlikwidowano w 1763.Wszyscy mu przeszkadzali Rosja,Prusy,szlachta i magnateria.Co miał zrobić?Rzucić się na miecz, pięknie zginąć,co tak uwielbiają Polacy?Wy uwielbiacie puste gesty,które są proste.Mianuję Cię królem i nie giń bo nie wolno,ale zwiększ armię,zreformuj sejm,zbuduj fortece,wprowadź podatki,buduj manufaktury w czym byliśmy zapóźnieni o około 100 lat!A jednocześnie patrz żeby jakiś głupek nie zerwał sejmu.On nawet nie miał prawa ożenić się bez zgody Rosji.Co do hołdowniczości,a Prusy były lennem Polski przez ponad 100 lat i korona im z głowy nie spadła po prostu czekali na okazję,on też tak chciał niestety ten naród woli szybko a byle jak,stąd tak głupie powstania jak warszawskie gdzie straciliśmy 200 tys. ludziA to że był kochankiem carycy?
        I co z tego miał prawo.Ja bym dostał szału rządząc takim krajem.Batory mówił że rządzić u nas to czyściec,a jak odmienną miał sytuację.

        • demonica pisze:

          pp, z Twojego komentarza wynika, że jesteś polskojęzycznym, zaprogramowanym lemingiem o znikomej wiedzy historycznej. Dokształć się, potem zabieraj głos.
          I nie Tobie podważać honor ludzi, którzy życie oddawali w ofierze OJCZYŹNIE, bo Ty niestety pojęcia o tym nie masz.
          Ty byś dostał szału rządząc takim krajem? To chyba putinowski styl.

        • yuhma pisze:

          A poza rozwojem kultury, który przy okazji panowania Stanisława Augusta odmieniany jest przez wszystkie przypadki? Kultury, która nb. rozwijała się początku XVIII wieku i rozwijałaby się tak samo bez udziału Stasia. Jeden człowiek nigdy nie ma wpływu na całą kulturę.
          Pytasz Co miał zrobić?
          Bardzo proste – nie pchać się na afisz.

    • Krzysztof pisze:

      BREDNIE,BREDNIE I DYRDYMALY.Poniatowski byl jednoznacznym zdrajca POdobnym do palikotow,jaruzelskich,tuskow,schetyn,bolkow itd.

  2. pp pisze:

    Po pierwsze studiuje historię na Kul, po drugie popieram Pis co nie znaczy że muszę zgadzać się z nim we wszystkim,to wy jesteście zaprogramowani,,Żydzi doprowadzili do upadku Polski ta ta.Nie twierdzę że Stanisław August był ideałem,rzeczywiście jeśli chodzi o sprawy wojskowe,był kiepski,ale gdyby nie on nikt nie słyszałby o Kościuszce,Dąbrowskim i innych bo to on dawał pieniądze na ich kształcenie (Kościuszko),albo ściągnął do Polski(Dąbrowski).Ja w przeciwieństwie do większości ludzi w tym kraju,potrafię docenić to czego dokonali nawet politycy których nie popieram(potrafię przyznać zasługi każdemu kto ma rację w jakiejś sprawie od Marka Jurka po Janusza Palikota chociaż z tym drugim nie zgadzam się w większości spraw)Niestety w tym kraju moja racja jest mojsza i nikt nie potrafi się dogadać.I tak wiem że telewizja kłamie,pomijając niewygodne dla władzy fakty.Jest taki sposób na sprawdzenie swojej obiektywności.Należy wymienić 3 pozytywne cechy osoby której się nie lubi,każda takie ma i ja u Palikota takie znam.

    • yuhma pisze:

      Zostawmy na boku, kogo popierasz. Co studiujesz, jest istotniejsze. Ładnych rzeczy teraz uczą na KUL-u. „Głupie powstanie warszawskie”? Dobra Kaługa dla IDIOTÓW, czytaj: katolików???
      Nie twierdzę że Stanisław August był ideałem,rzeczywiście jeśli chodzi o sprawy wojskowe,był kiepski
      O sprawy wojskowe? Kto oczekuje, żeby był Napoleonem? W tamtych czasach król miał od tego generałów. Ważne, żeby politykiem był dobrym. A jakiś polityczny sukcesik króla da się znaleźć? Nie mówię już „sukces”, bo zaraz mi powiesz, że w tamtych czasach sukces był niemożliwy.

      dawał pieniądze na ich kształcenie (Kościuszko),albo ściągnął do Polski(Dąbrowski)
      Szkoła Rycerska to był jeden z pactów conventów, więc żadnej łaski król nie robił. Wykładał na utrzymanie kadetów 1/3, resztę dawał ze skarbu państwa. A długi błyskawicznie zrobiły się niebotyczne. Komendantem szkoły był Adam Czartoryski, Kościuszko był tez jego protegowanym.
      Dąbrowskiego do Polski ściągnął gen. Sokolnicki, król włączył się na końcu negocjacji.
      Ale podstawowo – inny władca też by Szkołę Rycerską musiał założyć i kasę do niej dokładać. Kościuszko i tak by do szkoły trafił i ją skończył, nawet gdyby królem był Repnin (który też się dokładał w czasie konfederacji barskiej).
      Dąbrowski szukał swojego miejsca na ziemi i szansy na karierę, w armii saskiej ciasno mu było. Też by do Polski trafił.
      Podobnie Krasicki też by „Bajki” napisał.

      Można do woli gdybać, co by było, czy Polska miała szansę przetrwać, czy nie. Jedno jest pewne – z innym królem nie przeżylibyśmy hańby rozbiorów. Król, który byłby godny swego stanowiska, nie zgodziłby się podpisać traktatu, a bez jego zgody sejm nie mógł podjąć żadnej uchwały. Ja na jego miejscu strzeliłbym sobie w łeb. Ale on wolał podpisać, bo w zamian Rosja spłacała jego długi. Jak to nie jest dla Ciebie zdrada, to o czym my tu dyskutujemy? A zauważ, że III rozbiór, ten najbardziej brzemienny w skutki, odbył się tylko za przyzwoleniem króla. Tym razem Rosja sejmu konfederacyjnego nie zwołała, uznała, że wystarczy abdykacja Stanisława, co też on posłusznie wykonał.

  3. pp pisze:

    No tak bo bez jego abdykacji to by sobie nie poradzili,od czego jest trucizna(i nie mów że nie zrobiliby tego ze względu na poszanowanie monarchy)Nie był królem dziedzicznym a tylko takich szanowano,abstrahując od tego że był dość stary i mogli poczekać co to jest parę lat.Co do Pactów conventów,tak a wszyscy królowie dotychczas posłusznie je wypełniali,co do litery.Nie chodzi mi o katolicyzm konfederatów i nie o zwykłych żołnierzy ale o przywódców którzy powinni mieć więcej oleju w głowie.

    • yuhma pisze:

      Staś nie tylko abdykował, zrobił to pod skrzydłami Katarzyny i przekazał jej rzecz bezcenną – insygnia królewskie. Jeśli faktycznie studiujesz historię, to powinieneś wiedzieć, jakie to miało znaczenie. Zrobił to za kwotę 40 milionów dukatów spłaconych solidarnie przez wszystkich zaborców. Dworek można było wybudować za 4 tysiące, koń kosztował od 100 złotych.

  4. pp pisze:

    Cóż chyba nie dojdziemy do porozumienia,obaj uważamy się za patriotów,ale inaczej to rozumiemy.Cóż do 11 nie mam czasu egzaminy.Potem jeszcze coś napiszę

    • yuhma pisze:

      Nie mnie oceniać, kto jest patriotą, a kto nie. To zastrzeżenie oczywiście nie dotyczy postaci publicznych. Stanisław Antoni Poniatowski był patriotą w gębie. Kiepskiego sobie patrona znalazłeś, tyle mogę powiedzieć.

  5. pp pisze:

    W Gębie hm,uważam że większym patriotą w gębie byłby Zygmunt Stary który mając nieporównanie większe możliwości,zawalił sprawę Prus,Węgier,Śląska,a z zachowania był podobny do Stanisława,tylko że w jego czasach nasz kraj coś znaczył i wtedy takie zachowanie rzeczywiście było,,słabe”.

  6. Anna pisze:

    STANISŁAW AUGUST PONIATOWSKI (1764 – 1795). Ostatni król Polski nie był nigdy na Jasnej Górze. Nadto smutno zapisał się w historii nie tylko narodu, ale i Sanktuarium. To on odebrał klasztorowi uposażenie na utrzymanie fortecy, którą ostatecznie kazał oddać Moskalom.
    http://www.zagloba.kuria.lublin.pl/strona-glowna/krolowie-polscy

  7. Mariusz J pisze:

    Król Stasiu po prostu spił „śmietankę” po swoich poprzednikach – nieudacznikach i wcale nie mam na myśli Sasów, a ich poprzedników. Mój profesor od historii nowożytnej tak mówił: „z gówna to i Fidiasz nie wyrzeźbi” i to jak ulał pasuje do Panowania Stasia. Każda próba reform, ewaluacji w kierunku modelu kierowania Państw Zachodnich kończyła się niepowodzeniem (i tak prawie 100 lat), rozpuszczona szlachta, bezmyślna magnateria i głupie stare i nierealne przywileje, a jeszcze wspomnę o archaicznym wojsku opartym o kawalerię gdzie liczące się potęgi stawiały na piechotę zrobiło swoje. Król Staś był nie najgorszym prezesem ale kadrę średnią miał do luftu.

  8. koxy pisze:

    A co tu dużo mówić, kochanek carycy największego wroga Polski, po to został królem żeby pogrążyć państwo, był tylko marionetką i takim go zapamiętam, jako jednego z najgorszych władców Polski, rozumiem że miał małe pole do popisu, Polskę w tamtych czasach rozwalało liberum veto i prywatne interesiki magnaterii, jednak Staś niczym się nie popisał bo był po prostu typowym pustakiem bez jakichkolwiek zdolności, to samo widzimy dzisiaj w naszym pięknym państwie, jedno jest pewne historia lubi się powtarzać.

  9. antykłamca pisze:

    Ciekawe kto finansuje ten bezbożny portal? Moskwa czy Tel Aviv?

  10. Majka S. pisze:

    @ anty
    Skoro jesteś taki dociekliwy, może zainteresujesz się sponsorami Michnika, Hajdarowicza i innych rządowych „ujadaczy”?

  11. leo pisze:

    Dobra dyskusja. Duże gratulacje.Wniosek dla mnie . Zdrada jest udział króla w rozbiorze Polski . To wyczerpuje znamiona zdrady narodowej .
    Nie ma tu miejsca na niuanse. Ocena musi byc jednoznaczna dla oceny następnych kandydatów na zdrajców ojczyzny.

  12. Magnus555 pisze:

    Król Stanisław Poniatowski (były kochanek carycy z wcześniejszych czasów) okazał się w czystej postaci zdrajcą narodowym pod koniec konfederacji targowickiej gdy do niej przystąpiła Rosja. Wiadomo było ogólnie wówczas, że król potajemnie otrzymał list od carycy (którego treści zapewne nie poznamy do dziś) a po przeczytaniu, potajemnie (w nocy) uciekł do obozu targowiczan. Był to ciężki cios dla obozu patriotycznego walczących przeciwko konfederatom targowickim. Wiadomo, że przeciwko targowiczanom wystąpiły wojska królewskie ale w chwili przystąpienia Rosji (obcego mocarstwa) król Stanisław Poniatowski mógł ogłosić w ówczesnej Polsce tzw. pospolite ruszenie szlacheckie i pod bronią mogło stanąć co najmniej 400 000 zbrojnych. Była to siła z którą każdy ówczesny sąsiad Polski musiał się liczyć i właśnie tego obawiała się caryca Katarzyna II.
    Taki akt pospolitego ruszenia (np. tzw wici z czasów króla Władysława Jagiełły wzywające szlachtę na wojnę z Krzyżakami, pokazane między innym w filmie „Krzyżacy” reż. Forda) mógł tylko wydać król polski ale „nasz wspaniały król” wolał dokonać rejterady (haniebnej ucieczki) niż ogłosić te wezwanie. I właśnie na tym polegała zdrada tego króla (porównajmy go do wcześniejszego króla Polski czyli Jana Kazimierza który wolał uciekać na Śląsk który nie był w polskich rękach a nie poddać się swemu bratu stryjecznemu królowi Szwecji, który tylko mało chciał aby ten wyrzekł się pretensji do tronu szwedzkiego).
    Podobne mniemanie o tym królu mieli już mu współcześni np.
    „Król Szwecji Gustaw III, który sam w 1772 przeprowadził zakończony powodzeniem zamach stanu, komentując wydarzenia w Rzeczypospolitej w 1768, napisał w swoim dzienniku: W Warszawie odbyły się dwie rady; rezultat był taki, że król i senat oddali się pod opiekę do Imperatorowej. To hańba. Ach, Stanisławie Auguście, tyś nie król, a nawet nie obywatel! Umrzyj w obronie niezależności ojczyzny, lecz nie przyjmuj niegodnego jarzma w czczej nadziei-zachować cień potęgi, którą zniesie jeden ukaz Moskwy” [źródło – Tadeusz Korzon, Wewnętrzne dzieje Polski za Stanisława Augusta, t. III, 1897, s. 54. ].
    Jak widać i słychać wszystko przemawia, że król Stanisław Poniatowski przynajmniej od 1792 r. był największym zdrajcą narodowym i pisano w ten czas o nim wierszyki np. takiego rodzaju, cytuję „Król zjednał sobie naród i był znakomity, A że naród zdradził, więc będzie zabity”. I wszystko w tym temacie.

  13. adam pisze:

    Znawcom HISTORII polecam książkę Józefa Hena ,,Mój przyjaciel król,, Po przeczytaniu porozmawiamy o królu Stanisławie Auguście Poniatowskim.
    Pozdrawiam wszystkich dyskutantów. A.P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.