Wacław Krzeptowski

Wacław Krzeptowski (1897 – 1945), przedwojenny lider SL w Nowym Targu i wiceprzewodniczący Związku Górali. Jedyny kandydat na polskiego Quislinga. Przywódca Goralenvolku, przewodniczący Komitetu Góralskiego – namiastki autonomicznego samorządu góralskiego. Zabiegał u gubernatora Hansa Franka o stworzenie samodzielnego państwa góralskiego.

 

Tomasz Leszkowicz

Goralenvolk: podhalańscy wasale III Rzeszy (fragment)

Dzieje Podhala w drugiej wojnie światowej pełne są elementów heroicznych – działalności kurierów tatrzańskich, grup konspiracyjnych czy też całych oddziałów partyzanckich. Codziennie też polska ludność okolic Zakopanego i Nowego Targu musiała radzić sobie z trudem życia pod okupacją. Jednak obok jasnych, były też i ciemne karty tej historii: próby germanizacji i organizowania struktur kolaboracyjnych tak zwanego Goralenvolku.

Ciupaga dla Generalnego Gubernatora

Wacław Krzeptowski w tańcu, marzec 1941

Wydarzeniem, które zapoczątkowało próbę stworzenia Goralenvolku, była pielgrzymka górali na Jasną Górę zorganizowana w październiku 1939 roku. Zainicjował ją Witalis Wieder, kapitan rezerwy Wojska Polskiego, komendant Hufca Przysposobienia Wojskowego w Zakopanem i… rezydent wywiadu niemieckiego. Mieszkańcy Podhala przekonali się na własne oczy, że sanktuarium nie zostało zniszczone, co więcej, okupanci nie przeszkadzali w modlitwie przed obrazem Czarnej Madonny.

Jednym z uczestników pielgrzymki był Wacław Krzeptowski, przedstawiciel możnego rodu góralskiego, działacz przedwojennego Związku Górali, prezes nowotarskiego oddziału Stronnictwa Ludowego.

Przed wrześniem aktywnie działał na niwie publicznej – znał się zarówno z Wincentym Witosem, jak i przedstawicielami władzy (między innymi witał w Zakopanem prezydenta Mościckiego), protestował także przeciw budowie kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Wiederowi udało się skaptować wpływowego górala do współpracy z okupantem. W jaki sposób? Bez wątpienia był on człowiekiem ambitnym, pysznym, rwącym się do zaszczytów. Wystawny tryb życia wpędził Krzeptowskiego w kłopoty finansowe – 3 września 1939 roku jego majątek miał zostać wystawiony na licytację. Niemcy wstrzymali egzekucje długów, o czym były działacz ludowy dobrze wiedział. Jego obrońcy wskazują jeszcze jeden motyw – troska o przetrwanie góralszczyzny skłaniać miała go do pragmatycznej współpracy z okupantem.

Drugą wpływową osobą skaptowaną przez Niemców był doktor Henryk Szatkowski – doktor prawa, kierownik wydziału uzdrowiskowego w Zakopanem, propagator turystyki, wielki miłośnik narciarstwa i góralszczyzny (ożenił się z prostą dziewczyną). Z racji swoich licznych wyjazdów (był między innymi kapitanem sportowym Polskiego Związku Narciarskiego) znał dobrze wiele języków, w tym niemiecki. Przed wojną był wyraźnie zafascynowany kulturą i charakterem zachodnich sąsiadów. Co skłoniło go do współpracy? Wielu badaczy uważa, że przed wrześniem został zwerbowany przez niemiecki wywiad. Nie bez znaczenia mogła też być jego wspomniana germanofilia oraz miłość do Podhala, która pchnąć go miała do układów z okupantem.

7 listopada 1939 roku delegacja górali uczestniczyła w ceremonii „intronizacji” Generalnego Gubernatora Hansa Franka na Zamku Królewskim na Wawelu. Wacław Krzeptowski wraz z grupą swoich ziomków ubranych w stroje ludowe złożył swoisty „hołd” hitlerowskiemu wielkorządcy, wręczając mu jednocześnie w prezencie złotą ciupagę. 12 listopada Frank odwiedził Zakopane. Krzeptowski witał go uroczyście pod świerkową bramą zbudowaną z okazji Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym, które rozegrano lutym tego samego roku. Rolę tłumacza pełnił Szatkowski, jednak to zamożny góral zwrócił się do Generalnego Gubernatora słowami: „Meine Liebe Kameraden, dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego”.

Wacław Krzeptowski wita gubernatora Hansa Franka w Zakopanem, listopad 1939

29 listopada z inicjatywy Krzeptowskiego i innego czołowego działacza Związku Górali Józefa Cukra zwołano zebranie tej głównej organizacji występującej w imieniu Podhalan. Zwolennikom kolaboracji udało się przejąć kontrolę nad Związkiem (od tej pory zwanym Goralenverein). W czasie posiedzenia podjęto też decyzję o przesłaniu do Franka pisma autorstwa Szatkowskiego, w którym górale przekazywali swoje prośby do władz okupacyjnych. W dokumencie tym zapewniano jednocześnie o chęci ścisłej współpracy oraz o góralskiej odrębności od narodu polskiego. Po niecałych dwóch miesiącach od zakończenia podboju Polski na Podhalu działalność rozpoczęła struktura kolaboracyjna.

Dzień urodzin Hitlera, Hans Frank przyjmuje na Wawelu delegację górali z Wacławem Krzeptowskim (pierwszy z lewej), 20 kwietnia 1940

Góralskość na co dzień

W czerwcu 1940 roku w powiecie nowotarskim przeprowadzono spis ludności. W rubryce „narodowość”, obok polskiej, niemieckiej, żydowskiej czy ukraińskiej, pojawiła się również opcja „góralska”. Ludzie Krzeptowskiego starali się w różny sposób wpływać na wyniki spisu, między innymi rozsiewali plotki, że osoby deklarujące się jako Polacy zostaną wywiezione do Generalnego Gubernatorstwa. Większość mieszkańców Podhala wybrała opcję polską, czasem w postaci „polski góral” bądź też „góral-Polak”. Aby wynik spisu był korzystniejszy dla działaczy Goralenvolku, dokonali oni fałszerstwa – wpisy typu „polski góral” przyporządkowywali do kategorii „narodowość góralska”.

Pod koniec 1941 roku Niemcy podjęli decyzję o utworzeniu Komitetu Góralskiego (Goralisches Komitee), stworzyli jego regulamin i zakreślili obszary jego działalności. Miał on pełnić funkcję namiastki samorządu góralskiego odpowiedzialnego za kontakty z okupantem, sprawy socjalne, pracę, kulturę i edukację oraz zaopatrzenie. W lutym 1942 roku stworzono struktury tej instytucji, na czele której stanął Krzeptowski, a jego zastępcą został Józef Cukier. Komitet posiadał swoich przedstawicieli w terenie.

Hans Frank w otoczeniu niemieckich oficerów i górali, listopad 1939

Okazją do zaprezentowania rzekomych wpływów Goralisches Komitee była akcja wymiany dowodów osobistych na nowe karty rozpoznawcze latem 1942 roku. W jej ramach wprowadzono niebieskie kennkarty góralskie z dużą literą „G” na pierwszej stronie. Działacze Goralenvolku prowadzili szeroko zakrojoną akcję propagandową zachęcającą ludność do przyjmowania tego rodzaju kart. Obiecywano pomoc i opiekę, między innymi zwolnienie z obowiązku dostarczania Niemcom kontyngentów rolnych. Dokonywano też licznych manipulacji w czasie wydawania dokumentów (na przykład nie przywożono do wsi polskich kenkart), a opornym grożono represjami z wysiedleniem do Generalnego Gubernatorstwa bądź też wywiezieniem na roboty do Rzeszy włącznie.

Szacuje się, że kenkarty z literą „G” przyjęło od kilkunastu do około trzydziestu procent mieszkańców Podhala. W wielu wsiach odsetek ten był bardzo niski, wyższy był natomiast w większych ośrodkach, takich jak Nowy Targ, Zakopane, Szczawnica czy Rabka. Kenkarty góralskie przyjmowano z różnych powodów, między innymi ze strachu przed represjami czy z chęci uzyskania lepszego dostępu do zaopatrzenia i pomocy materialnej. Zdarzały się również zupełnie odmienne motywacje – karty z literą „G” przyjęli niektórzy działacze konspiracyjni bądź też ludzie, którzy ukrywali u siebie Żydów.

Działacze Goralenvolku starali się prowadzić aktywną działalność kulturalno-oświatową. Przejęli między innymi kontrolę nad przedwojenną szkołą przemysłu drzewnego w Zakopanem, którą przemianowano na Państwową Szkołę Zawodową Góralskiej Sztuki Ludowej. Przymiotnik „państwowe” otrzymało także Muzeum Tatrzańskie – w zamierzeniach kolaborantów miało to stanowić namiastkę podhalańskiej suwerenności. W Zakopanem otwarta została szkoła powszechna, w której językiem wykładowym był góralski (równolegle uczono także niemieckiego). Miała ona na celu propagowanie lokalnej kultury, a także stanowić narzędzie germanizacyjne. Uczęszczało do niej około szesnastu procent dzieci z Zakopanego.

Szkoła Sztuki Góralskiej w Zakopanem, styczeń 1941

Działacze góralscy próbowali też zdobyć poparcie dzięki działalności społecznej. Przydzielali zasiłki, organizowali kuchnie ludowe i rozdawnictwo żywności, a w czasie epidemii tyfusu starali się we współpracy z Niemcami udzielać pomocy lekarskiej najbiedniejszym. Istnieją także relacje ustne mówiące o tym, jak Krzeptowski pomagał w wyciągnięciu konkretnych osób z aresztu czy też w uniknięciu wywózki na roboty przymusowe. Bezskuteczne były natomiast próby ograniczania przymusowych dostaw na rzecz okupanta – kontyngenty egzekwowano często od całej wsi, łącznie z działaczami Komitetu Góralskiego.

Mimo wszystko Goralenvolk nie cieszył się wśród mieszkańców Podhala popularnością. Ambitny Krzeptowski chętnie stroił się w piórka góralskiego księcia – Goralenfürsta. Ludową odpowiedzią na to była szydercza przyśpiewka Wacuś, bedzies wisioł za cuś. Warto wspomnieć, że prezes Komitetu Góralskiego miał jedyny w Zakopanem sklep tytoniowy, który przynosił mu przyzwoite dochody. Podobnie dobrze wiodło się jego kuzynowi Andrzejowi Krzeptowskiemu, Henrykowi Szatkowskiemu czy Witalisowi Wiederowi.

Ostatnią zorganizowaną akcją góralskich separatystów była próba utworzenia podhalańskiej jednostki Waffen-SS. Wysłanie żołnierzy na wojnę z bolszewizmem miało być dowodem skuteczności Komitetu Góralskiego. W styczniu 1943 roku udało się zgromadzić około trzystu ochotników, w dużej części chorych na syfilis i gruźlicę. Dość liberalne badania lekarskie przeszła połowa z nich. Kompletnie pijanych przyszłych góralskich SS-manów wysłano do obozu szkoleniowego w Trawnikach na Lubelszczyźnie. Początkowo Niemcy chcieli wykorzystać ich do pełnienia służby wartowniczej, jednak fatalny stan zdrowia tych żołnierzy zniweczył wszelkie plany w tym względzie. „Na Pańskie pytanie, w jakim stopniu ci górale potrafią porozumiewać się po niemiecku, mogę odpowiedzieć jedynie posługując się słowem „Vodka”. Tym samym można powiedzieć o tej narodowości wszystko” – pisał do Berlina Friedrich Wilhelm Krüger, Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie. „Jestem stanowczo przekonany, iż potrafimy wojnę tę wygrać bez nich” – skomentowano sprawę w stolicy III Rzeszy. Część ochotników zdezerterowała, innych zwolniono bądź wywieziono na roboty przymusowe do Rzeszy. Ostatecznie w SS pozostało dwunastu góralskich żołnierzy.

Smutny koniec

Po klęsce idei Legionu Góralskiego działalność Goralenvolku załamała się. W 1944 roku nie udało się nawet zebrać delegacji góralskiej na organizowane przez rząd Generalnego Gubernatorstwa dożynki. Kilku działaczy Komitetu Góralskiego zginęło z rąk AK-owców i partyzantów Józefa Kurasia „Ognia”. Ostatniej jesieni wojny spisany przez Niemców na straty Krzeptowski postanowił uciec w góry. Czasowo przebywał na Słowacji, gdzie kontaktował się z partyzantami radzieckimi, udając przedwojennego lewicowca.

Gubernator Hans Frank podczas rozmowy z Wacławem Krzeptowskim

20 stycznia 1945 roku byłego  Goralenfürsta  dopadł przybyły na Podhale oddział AK „Kurniawa”. Wiele było w tym przypadku, ale okazji do wykonania wiszącego na zdrajcy wyroku Państwa Podziemnego nie można było zmarnować. Góral sporządził przed śmiercią testament, w którym cały swój majątek przekazał Armii Krajowej – z własnej i nieprzymuszonej woli jako jedyne zadośćuczynienie dla Narodu Polskiego za błędy i winy popełnione w okresie okupacji niemieckiej. Na Podhalu mówiło się, że swoją ostatnią wolę spisał Krzeptowski własną krwią. Następnie partyzanci powiesili go na jednym ze świerków na Krzeptówkach. Rodzina dopiero po wielu godzinach pochowała ciało kolaboranta w niewiadomym miejscu.

Witalis Wieder i Henryk Szatkowski uciekli do Niemiec jeszcze przed wyzwoleniem Zakopanego. Słuch po nich zaginął, po wojnie skazano ich zaocznie na karę śmierci. Józef Cukier, zastępca Krzeptowskiego w Komitecie Góralskim, został w 1946 roku skazany na piętnaście lat więzienia – na jego korzyść zeznawali mieszkańcy Podhala, w tym Żydzi. Po odsiedzeniu wyroku spokojnie dożył swoich dni pod Tatrami.

Dlaczego Niemcy podjęli się wspierania Goralenvolku? Bez wątpienia ich głównym celem było rozbicie jedności społeczeństwa polskiego, a separatyzm góralski miał być do tego środkiem. Liczyli też na skuteczną germanizację części ludności podhalańskiej. Dlaczego z kolei niektórzy górale poszli na układy z okupantem? Wielka w tym zasługa inteligentów z zewnątrz (Wiedera i Szatkowskiego), którzy pośredniczyli w kontaktach z nazistami. Ludzie tacy jak Krzeptowski, Szatkowski czy Cukier byli osobami znanymi w Zakopanem przed wojną, dzięki czemu firmowana przez nich inicjatywa mogła początkowo budzić zaufanie. Bez wątpienia dużą rolę grały też motywy osobiste: ambicja, chęć zyskania prestiżu czy też korzyści materialnych. Czy obok tych pobudek występowały też względy pragmatyczne i prospołeczne? Tego już nie wiemy.

Odzew, z jakim spotkał się Goralenvolk wśród Podhalan miał podłoże społeczno-gospodarcze. Żyjący z turystyki, ubodzy górale stracili po wybuchu wojny znaczną część środków do życia. W układach z Niemcami widzieli sposób przetrwania ciężkich okupacyjnych lat. Działalność społeczna Komitetu Góralskiego dawała mu częściowe poparcie. Choć zakres kolaboracji był pod Tatrami największy w kraju, nie miała ona jednak dużej skali, Krzeptowski na długo przed końcem wojny stracił swoją pozycję, a Podhale oprócz współpracy z nazistami zapisało piękną kartę działalności podziemnej.

http://histmag.org/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Historia, II wojna światowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „Wacław Krzeptowski

  1. Anonim pisze:

    został normalnie bez zadnego sensu i uzasadnienia zamordowany przez niejakiego Szatkowskiego watażke z AK

    • bronisław pisze:

      prezpraszam zamordował go nikkczemnie TADEUSZ STUDZINSKI rzekomy legendarny partyzant, niesamowite

    • yuhma pisze:

      K…mać! Najpierw podnieśli głowy czerwoni zdrajcy, a teraz hitlerowscy idą w ich ślady. Tak to jest, jak się z jednych bandytów robi ludzi honoru, to i inni czują się w prawie. Może niedługo dowiemy się, że AK to była organizacja terrorystyczna?

      • Anonim pisze:

        Prosze mi wykazac sens tej śmierci. Sąd mógłby duzo wyjaśnić w sprawie Krzeptowskiego, ale morderca Studzinski temu zapobiegł. Ponadto dlaczego ten niby partyzant zawsze wysadzał boczne tory kolejowe, po których nie poruszałay sie pociągi. Ponadto czy morderca Studziński był w AK to sprawa dzię jest wątpliwa. Dyskutuje tylko z faktami nie opiniami

    • juhas pisze:

      słusznie wisiał!

  2. adam pisze:

    Prosze wykazać mi sens tej śmierci. Dla mnie rzekomy partyzant Tadeusz Studziński to normalny morderca. Ocena postaci Krzeptowskiego to zupełnia inna sprawa

    • yuhma pisze:

      W takim razie zapytajmy o sens śmierci Igo Syma. Eugeniusza Świerczewskiego. Wyrok wydany na Kalksteina. Bo zdrajców karze się śmiercią. Jeśli ma Pan materiały na temat tej egzekucji i wykonawcy wyroku, proszę napisać artykuł i przesłać do nas. Po weryfikacji podejmiemy decyzję, czy opublikować.

  3. Robert pisze:

    Chciałbym zobaczyć ten wyrok smierci jaki zapadł na Krzeptowskiego, gdzie on jest, co na to wreszcie historycy. A jak sie nazywa pozbawienie życia człowieka bez wyroku sądowego, no jak. A jak sie nazywa wymuszenie zrzeczenia sie majatku pod grożbą smierci jak ??? Dlaczego Krzeptowskiego nie postawiono przed sądem, nikomu nie zagrażał, nie miał za soba żadnych odziałow zbrojnych, był koniec wojny

    • yuhma pisze:

      A wyrok śmierci na Kutscherę widziałeś? Albo na Kalksteina? Na kogokolwiek? W czasie wojny karą dla zdrajców jest śmierć, a Krzeptowski był zdrajcą.

      co na to wreszcie historycy
      Autor jest historykiem.

  4. Robert pisze:

    No tak widze że każdego można uznać za zdrajcę i uśmiercić, faktycznie Krzeptowski był zdrajcą bo miał inne poglady ale z jego działalności tak niewiele wynika, czy kogoś zabił swoim poglądami, dzisiaj pewnie byłby prekursorem UNI. Ale życie mu nikt nie zwróci bo …

    • yuhma pisze:

      Czy ty w ogóle przeczytałeś artykuł? Jeśli to nie była twoim zdaniem zdrada, to co zasługuje na takie miano? Kobiety, które się puszczały z Niemcami, też nikomu krzywdy nie robiły. Plewnie niesprawiedliwe golono im głowy? Ale i tak należy się cieszyć, że nie zrobiłeś z Krzeptowskiego prekursora Jana Pawła II.

      • Robert pisze:

        Tak masz racje te kobiety należałoby wybić co do sztuki, dopuściły się zdrady i zbrodni, co do sztuki, AŻ DZIWNE , ŻE NIE PADŁ TAKI ROZKAZ, Was paru w Paryżu i zostałby tam tylko piasek. Widocznie francuzi maja więcej…. i to chyba wszystko panowie Do widzenia, a Jacek Mruk niech szuka okupanta i wroga ( nowego ) a jak go nie ma szukajcie znajdziecie

        • yuhma pisze:

          Jak się nie ma argumentów, trzeba uciec w argumentum ad absurdum, nieprawdaż? Równie dobrze można powiedzieć, ze idąc tokiem twojego rozumowania, należałoby niemieckim dziwkom dać medale „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.
          Wyjedź lepiej do Paryża na stałe, tam będziesz czuł się lepiej. Jesteś idealnym wręcz przykładem dla mojego wiersza Ja nie chcę być Polakiem. Co do Krzeptowskiego – po wojnie też dostałby wyrok śmierci od sądu. Pewnie o tym nie wiesz, ale komunistyczne sądy nie patyczkowały się ze zdrajcami. Chyba że poszli na współpracę z UB.

        • Jacek Mruk pisze:

          Ślepcy chodzą po świecie
          Nie widzą ,że wokół jest kwiecie
          Jest także bagnista maź
          Która pochłania jak kaźń
          Myślenie nie boli
          Ale kłamstwo koli

    • JDM pisze:

      p.”Robert” p. to chyba jesteś z G.Wyborczej bo nie rozumiesz, że jedyną karą za zdradę Podziemnego Państwa Polskiego była kara śmierci.
      Na temat W. Krzeptowskiego, Cukiera (nazwisko się jednoznacznie kojarzy z przedstawicielami wyznania handlowego) i Szadkowskiego na Podhalu zdania ludzi są podzielone (lata1990). Mają oni ( ci kolaboranci) nawet teraz swoich zwolenników, choć niechętnie o nich chcieli rozmawiać.

      • Srutututu pisze:

        Jakim zaślepionym głąbem trzeba być, by napisać:
        „Na temat W. Krzeptowskiego, Cukiera (nazwisko się jednoznacznie kojarzy z przedstawicielami wyznania handlowego)…”

        Próba insynuacji dotycząca rzekomej przynależności do „narodu handlowego” Józefa Cukiera, jednego z przywódców kolaboracyjnej, ściśle kontrolowanej przez nazistów organizacji – świadczyć może tylko o zaćmieniu umysłu autora takiej rewelacji…

        Cóż -drogi „JDM” – widać, że Tobie wszystko się „kojarzy”. Spróbuj może to leczyć, ponoć nigdy nie jest za późno…

        Tytułem informacji – nazwisko Cukier-Kozianiak to jedno z najdawniejszych i najstarszych nazwisk góralskich, spotykane w dokumentach dotyczących Podhala od setek lat…
        Sam Józef Cukier-Kozianiak przez cały okres II RP zasiadał w Radzie Gminnej i w Radzie Miejskiej Zakopanego, wybierany przez skoligaconych z jego rodem Marusarzów, Gąsieniców, Krzeptowskich, Byrcynów…. Od 1925 pełnił funkcję wiceprezesa, a potem prezesa Związku Górali. Został skazany po wojnie na 15 lat więzienia. Mieszkał w Zakopanem do śmierci, pochowany jest na Nowym Cmentarzu Na Palenicy.

  5. Jacek Mruk pisze:

    Widzę ogłupienie sięga zenitu
    A zdrajca to powód do zachwytu
    Jeszcze kilka lat takiego ogłupiania
    A Polska będzie za darmo do oddania
    Tyle że wtedy ta ciemnota dostanie baty
    To będzie od okupanta rodzaj godziwej zapłaty

  6. Mahatma pisze:

    Nikomu krzywdy nie wyrządził, nie miał aż takiego znaczenia politycznego, POWINIEN stanąć przed Sądem, łatwiej go było jednak zabić , w tym przypadku zamordować. A na tym forum łatwo niektórzy szafuja śmiercią jakby nie czuli jej wagi. Strach

  7. adam pisze:

    Śpij spokojnie tu dalej głośno

  8. Tomasz A.S. pisze:

    Tak się zbiegło, że zdrajca W. Krzeptowski żył dokładnie w tym samym czasie
    co ppłk Lucjan „Janczar” Szymański (1897-1945).
    Tylko pod tym względem są podobni.
    Czy oddali życie dla Polski?
    Jeżeli ktoś ma wątpliwości proszę przeczytać, aby porównać te dwa życiorysy:
    oto link do pierwszego odcinka:
    http://niepoprawni.pl/blog/5462/pplk-janczar-zolnierz-niezlomny-1

    Wiem na pewno, że takich jak Krzeptowski było niewielu. A takich jak „Janczar” – tysiące.
    My, Polacy, możemy być z tego być dumni.
    A mieć wątpliwości co do tego, że zdrajca był zdrajcą to, (w zestawieniu tych życiorysów) – nikczemność.

  9. stanislaw pisze:

    Czy są jakieś opracowania naukowe lub materiały źródłowe dotyczące zamordowania Krzeptowskiego. Bo , ze to było morderstwo to wynika z samej logiki oceny ówczesnej sytuacji

  10. piotrr pisze:

    Rodacy! Pomimo,iż kontaktował się z Niemcami,to na śmierć sobie nie zasłużył.Był przyjacielem bliskim przecież majora Kurasia! Czy zapomnieliscie o tym? A jeśli tak za zdradę karać chcecie,to dlaczego nie zabijaliście własnie tych dziwek-polek,które łajdaczyły się z Germanami ,a przy tym często z nimi kolaborowały? Musielibyscie zamordowac tysiące kobiet przecież.Major Kuraś nic wam nie mówi?????????? Wstydźcie się! Rodaków od razu chcecie mordować,a niejaki Kiszczak śmieje się wam żywo w oczy,pobierając z waszych podatków olbrzymią emeryturę.

    • yuhma pisze:

      Kontaktował się z Niemcami? Ładnie powiedziane… Nie, nie kontaktował się – kolaborował. Jako jedyny w Polsce chciał współpracy z Niemcami, organizował polskie oddziały SS i próbował stworzyć polski odpowiednik partii Quislinga. Nie było większego zdrajcy w czasie II wojny. Nawet Kalkstein przy Krzeptowskim to malutka figurka.

    • JOHN pisze:

      Gościu czy wszyscy Polacy Frankowi wręczali złote ciupagi?

  11. Majka S. pisze:

    Panie Piotrze to są fakty historyczne- kim był Wacław Krzeptowski. Nie wiem skąd wziął pan taką informację, iż ” Ogień” był przyjacielem osoby, która z górali podhalańskich chciała uczynić ” germańskie plemię”. Poznałam dosyć szczegółowo biografię majora Kurasia, lecz nigdzie nie spotkałam nawet wzmianki o rzekomo łączącej ich zażyłości. To postacie kontrastowe -„Ogień” nigdy nie zaakceptowałby zdrady wobec Polski. Nie wiem dlaczego też zarzuca nam pan,chęć mordowania kogokolwiek?

  12. Anonim pisze:

    yuhma i poeta Mruk ( co chwila w postach ) to chyba oprócz wielkiego Macierewicza największe postacie Polski, wszędzie wróg

  13. karol pisze:

    z własnej i nieprzymuszonej woli woli przekazał swój majątek… piekne to naprawdę piękne, a 5 minut później go zamordowali

  14. KOMSOR pisze:

    FAKT FRATERNIZACJI GÓRALI Z OKUPANTEM JEST BEZSPORNY. NIE BARDZO WIADOMO PO CO TO BYŁO – NAJPRAWDOPODOBNIEJ MIAŁO PODŁOŻE FINANSOWE . TERAZ NIE MOGĄ SIĘ DOPATRZEĆ KTO BYŁ BOHATEREM A KOGO NA OŁTARZE.
    ALE TO NIC DZIWNEGO. KAŻDEMU BY RĘCE CAŁOWALI BYLE GROSZA ZDOBYĆ. DLACZEGO DO TEJ PORY NIE MAMY WIZ DO USA-PSEUDO GÓRALE PO ZACHODNICH WOJEWÓDZTWACH SIĘ ZAMELDOWALI BYLE NIE BYŁO WIDAĆ ,ŻE Z PODHALA. KAŻDEGO Z PODHALA KONSUL WIZOWY ODRZUCAŁ Z PROSTEJ PRZYCZYNY. WIĘKSZOŚĆ WYJEŻDŻAJĄCYCH SAMOWOLNIE PRZEDŁUŻAŁA POBYT I PODEJMOWAŁA NIELEGALNI PRACĘ W USA.

  15. Małgorzata pisze:

    Witam
    Gdyby nie ciocia mojej mamy Michalina Krzeptowska z Zakopanego, mnie nie byłoby na świecie. W czasie wojny moja babcia z dziećmi, w tym z moja mamą Grażynką , wujkiem Julkiem i wujkiem Edziem (dziećmi) ukrywali się u ciotki przed okupantem.
    Czy ktoś wie coś więcej na temat cioci Michaliny ? co potem z niż się działo? Ocaliła mojej rodzinie życie.
    Pokój jej duszy.

  16. malgorzata p pisze:

    Wczesniej napisalam o tym jak krzeptowscy uratowali mija mame i jej braci z bzbcia bronia. Dziadek boleslaw zolnierz ak dowodca oddzialu byl z oddzialem w lesie, a babcia znalazla schronienie u michaliny krzeptowskiej. Jacy oni byli jak ich inni wspominaja? Ich prababcia byla hrabina puzyna z rodu koziebrodzkich.
    Pozdrawiam malgorzata moze ktos wie? Lub slyszal?moi dziadkowie to boleslaw i bro nislawa Wosik

    • hela pisze:

      To prawda moja babcia mi opowiadala ze babcia Krzeptowskich byla hrabianka .byli to bardzo dobrzy ludzie ,Waclaw bardzo lubil ,pomagac ludzia ,Gdyby nie wspolpracowal z niemcami to Podhale by zginelo ,Uratowal mase ludzi .

  17. adam wójcik pisze:

    bez sensu śmierć w dodatku z rąk tego co miał ręce sam brudne, cóż dziwne sa te polskie losy, strasznie pogmatwane

  18. adam wójcik pisze:

    Pierwszy góral co chciał do Uni i Nato i sami widzicie jak skończył, czytajcie to ku przestrodze

  19. Zębatka pisze:

    Postać Wacława Krzeptowskiego jest na pewno kontrowersyjna. Dziś, z perspektywy czasu, nie można tego człowieka mierzyć tylko jedną miarą. Czas okupacji zmieniał ludzkie postawy i generował różne, odmienne od naszych współczesnych wyobrażeń, działania. Naród polski, był już z założenia polityki niemieckiej, skazany na zagładę. Czy Goralenvolk mógł ocalić ludność góralską przed takim samym przeznaczeniem?
    Wydaje mi się, że słowo „zdrajca”, jakim obdarza się często W. Krzeptowskiego jest po prostu historycznym nadużyciem. Trzeba tego człowieka osądzić obiektywnie – według win i zasług. Może ktoś w sposób merytoryczny, naukowy i przede wszystkim nietendencyjny podejmie ten bolesny do dzisiaj problem?

    • yuhma pisze:

      Aha… Człowiek, który sprzymierzył się z Niemcami to nie zdrajca. Zaproponuj Francuzom rozgrzeszenie Petaina, a Norwegom Quislinga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.