Demiurg III RP

Adam  Michnik

przyrodni brat Stefana, syn Ozjasza Szechtera i Heleny Michnik, ur. 17 października 1946 w Warszawie, historyk, eseista i publicysta polityczny, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.

 

Michnik pochodzi,  jak to sam określił,  z „liberalnej żydokomuny”. Matka Helena była przed wojną działaczką socjalistycznej organizacji „Życie”. Ojciec, Ozjasz Szechter – wysokiej rangi działaczem Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Ma dwóch braci. Po ojcu – Jerzego (w 1957 roku wyjechał z Polski), a po matce – Stefana (wyjechał z Polski w 1969 roku). Stefan, mając niewiele ponad 20 lat, robił karierę w bierutowskim sądownictwie wojskowym. Ma na sumieniu kilka wydanych wyroków śmierci.

 

Kluczem do poglądów i środowiska Michnika były znajomości wyniesione z Alei Przyjaciół (z rodzicami zajmował 100 m mieszkanie) w dzielnicy prominentów komunistycznych, (według niego była to -resztówka Komunistycznej Partii Polski, a wszystko wskazuje, że formacja czysto enkawudowska), skąd pochodzili rodzice wielu obecnych czołowych działaczy liberalnych i Gazety Wyborczej oraz znanych dziennikarzy prasy i telewizji.

Gdy w 1964 roku Michnik zdał maturę, w nagrodę rodzice wysłali go w podróż po Europie.
Pod Paryżem odwiedził Jerzego Giedroycia, szefa Kultury, z którym toczył długie rozmowy. W Monachium zawitał do Radia Wolna Europa. Po powrocie Michnik zaczął studia na wydziale historii, wkrótce wybił się na czoło grupy dyskusyjno-towarzyskiej, zwanej komandosami, w której byli także między innymi: Seweryn Blumsztajn, Jan Gross, Jan Lityński, Robert Mroziewicz i Barbara Toruńczyk. W 1968 roku komandosi wraz z Michnikiem protestowali przeciwko zdjęciu teatralnego spektaklu „Dziadów”, który władze uznały za antysowiecki. Michnika i jego przyjaciela Henryka Szlajfera wyrzucono z uczelni.

Wywołało to zamieszki na Uniwersytecie Warszawskim.
Gdy zaczęła się antysemicka nagonka i masowa emigracja ludzi pochodzenia żydowskiego, ojciec Michnika namawiał go na wyjazd z kraju. Jednak młody Adam postanowił zostać, gdyż – jak twierdził – nie mógł wyjechać, skoro w jego obronie studenci protestowali. Został skazany na trzy lata więzienia. Głównym punktem aktu oskarżenia był wywiad o marcowych zamieszkach dla francuskiego korespondenta.
Twierdził, że w więzieniu utracił wiarę w komunizm, bo okazało się, że w wydaniu polskim jest antysemicki. Po wyjściu z więzienia, pracował w zakładach imienia swej idolki z wczesnej młodości – Róży Luksemburg. W 1973 roku pozwolono, mu jako eksternowi, dokończyć studia na uniwersytecie w Poznaniu. Został sekretarzem Antoniego Słonimskiego. W 1976 roku, po protestach w Radomiu i Ursusie, Michnik znalazł się w gronie ludzi, którzy powołali Komitet Obrony Robotników. Gdy w 1980 roku powstała Solidarność, Michnik został doradcą Regionu Mazowsze. Wspominał później: „Byłem w obrębie frakcji anty-Wałęsowskiej”. Uważał, że Wałęsa zmierzał w Solidarności do „modelu sułtańskiego, dyktatorskiego”.

13 grudnia 1981 roku Michnik został internowany. Więziono go w Białołęce i Mokotowie. Gdy rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu, Michnik oświadczył pryncypialnie: – Zgoda na prezydenta w osobie generała Jaruzelskiego oznaczałaby uznanie, że 13 grudnia był potrzebny. Dla Solidarności jest to nie do przyjęcia. W kilkanaście dni później miał już inne zdanie o Jaruzelskim, uważał, że tylko on ze swoim autorytetem mógł być rozjemcą.

Po obradach Michnik otrzymał od Wałęsy stanowisko redaktora naczelnego Gazety Wyborczej. Opublikował artykuł „Wasz prezydent, nasz premier”. Jaruzelski został prezydentem.

W 2001 roku GW opublikowała na 16 stronach rozmowę z generałem Kiszczakiem.
– Generałowie odkupili swe grzechy? – padło pytanie.
– Sto tysięcy razy – odpowiedział Michnik.
– Żadnych rozliczeń nie powinno być? Żadnych sądów?
– Z nimi nie. Z nimi zamykamy rachunek, wojna skończona.
Kiszczak stwierdził, że układ zawarty przy Okrągłym Stole został przez „stronę rządową” dotrzymany.
– To dlatego ja pana, generale, bronię jak niepodległości. Bo pan był uczciwy – podsumował Michnik.

Adam Michnik używa prasy jako narzędzia wpływu na świadomość publiczną a kontakty z ludźmi kolekcjonuje jako narzędzia wpływu. Antylustracyjny fanatyzm Michnika był dla dawnych esbeków i aparatczyków polisą na zachowanie przez nich władzy i własności. Dawał im gwarancję, że pozostaną elitą III RP.

 

Morderczą ocenę Adama Michnika dał, słynący pod koniec życia z jednoznacznych wypowiedzi, Zbigniew Herbert w filmie „Obywatel poeta” (obaj kiedyś się wzajemnie cenili): – Michnik jest manipulatorem. To człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny.

Andrzej Drzycimski, były rzecznik Lecha Wałęsy, dziennikarz, specjalista PR, jest zszokowany metodami dziennikarskimi Michnika.- Tej klasy dziennikarz nie powinien używać metod służb specjalnych – uważa Drzycimski. – W tej sprawie nie mamy do czynienia z dziennikarstwem, ale z czymś innym, być może próbą odwrócenia uwagi.

Był posłem na Sejm X kadencji. Jest laureatem licznych wyróżnień, kawalerem Orderu Orła Białego, przyznanym przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Jesienią 2004 z powodów zdrowotnych zrezygnował z czynnego udziału w redagowaniu „Gazety Wyborczej”, przekazując swój głos w kolegium redakcyjnym Helenie Łuczywo.

Od śmierci rodziców mieszka samotnie w 100-metrowym mieszkaniu po nich, w Alei Przyjaciół. Michnik nigdy nie założył rodziny. Nawet z matką swojego dziecka nie związał się formalnym małżeństwem. Syna urodziła mu Barbara Szwedowska z Sopotu, prawniczka, nazywana kiedyś „prokuratorem Solidarności”.

 

yuhma

Spowiedź zdradzonego kochanka

Nie wiem, na ile mogę być wzorcowym przypadkiem uwiedzenia przez Adama M., ale wydaje mi się, że jestem takim sobie kompletnie zwykłym człowiekiem i dlatego, odpowiadając w swoim imieniu, powiem coś bardziej ogólnego.

Nigdy nie należałem do opozycji, a moja walka z systemem kończyła się na nieuczestniczeniu w wyborach i nienależeniu do czegokolwiek poza ZHP. Ale nie miałem z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, nie czułem też wstydu czy zażenowania. Zawsze wiedziałem, że świat dzieli się na bojowników i kibiców. Zdawałem też sobie sprawę, że gdyby nie milczące poparcie milionów takich kibiców jak ja, opozycja guzik by wygrała.

Nie zmienia to faktu, KIM byli dla mnie Kuroń i Michnik – w tej kolejności. Te dwie postaci uosabiały mit opozycji, legendę „elementu antysocjalistycznego”, baśń o żelaznym wilku, który stawał na coraz wyższym piedestale, im bardziej komunistyczna prasa go atakowała. Każdy nowy artykuł w Trybunie, każda wzmianka w Dzienniku TV ten mit utwierdzała i uwznioślała.

Wałęsa, Rulewski, Frasyniuk, Bujak, Janas to byli żywi ludzie, z krwi i kości, Kuroń i Michnik – legendy utkane z wiary i nadziei. Na długo przedtem, zanim zobaczyłem ich po raz pierwszy przy Okrągłym Stole, byłem przygotowany, by oddać im całe moje zaufanie. Dopóki istniał rząd Mazowieckiego, Michnik niewiele mi zaszkodził, bo moim autorytetem był Kuroń. Potem wrócił między mity, a jego miejsce zajął Redaktor Naczelny.

Tak, szukałem autorytetu. Nie należąc do pokolenia Kolumbów, mogłem się obydwoma rękami podpisać pod słowami Różewicza:

Szukam nauczyciela i mistrza (…)

niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia

niech oddzieli światło od ciemności.

Przez jakieś 5-7 lat wierzyłem, że Michnik jest tym nauczycielem. Dałem sobie wmówić, że dekomunizacja to byłaby zemsta, że upaństwowienie całego majątku PZPR byłoby kopaniem leżącego, na dodatek – kopaniem antydemokratycznym, że lustracja jest niemożliwa, bo archiwa spalono, a poza tym byłby to pośmiertny triumf SB, że trzeba wybaczyć, bo to takie szlachetne i chrześcijańskie, co oczywiście nie oznacza bezkarności konkretnych zbrodni ani historycznej niepamięci. Takie rzeczy wcisnął mi z niewielkim wysiłkiem. Żerował na moim (chyba nie tylko moim) dążeniu, by być pięknym i doskonałym. Ach! jak ja się upajałem tym swoim pięknem.

Równocześnie nie rozumiałem – nie mogłem pojąć antykościelnych wtrętów, antypatriotycznych kłamstw (słynny artykuł Cichego), obrony stalinistów i generałów WRONy, nienawiści do braci Kaczyńskich i ojca Rydzyka, a również drobiazgów w stylu zwalczania Wojciecha Cejrowskiego czy heroiczna obrona pornografii.

Z każdym rokiem było coraz trudniej, bo coraz wyraźniej było widać, że na cytat z Wyspiańskiego: gdziekolwiek zechcesz w Polsce, słowa: krzywda, fałsz, kradzież, szelmostwo – będą szelmostwo, fałsz, krzywdę oznaczać, Michnik potrafi odpowiedzieć jedynie: „Odpieprzcie się od generała”. Czarę goryczy przelały dwa artykuły Beylina, w których ten dowodził, że nie można rozliczyć zbrodni stalinowskich. Dziś już mało kto pamięta, że i w obronie stalinowców przed jednoznacznym potępieniem GW ma swój niechlubny udział.

Największą pretensję mam do Michnika o to- że nie dopuścił do debaty, że sprowadził nasze spory do „kilku pojęć jak cepy”, a jego rozumowanie było rozumowaniem inkwizytora.

Przez niego nigdy w Polsce nie zaistniała publiczna debata. Rzecz w tym, że Michnik nie życzył sobie publicznej debaty, żądał posłuchu i podporządkowania. A kto się nie godził, był wykluczany i mógł się bezsilnie wściekać w niskonakładowych pisemkach. A gdy erystyka okazała się niewystarczająca, sięgnął po nienawiść. To Adam Michnik jest twórcą przemysłu nienawiści. I za to będzie smażył się w piekle! A teraz jest Wielkim Przegranym. Guzik uzyskał, guzik zrealizował ze swoich wielkich wizji. Jedno, co mu się udało, to zdziczenie obyczajów w Polsce, terror poprawności i przemoc fizyczna wobec przeciwników. Lewaccy i antyklerykalni bojówkarze to jedyne dzieci Adama M. Bardzo brzydka progenitura…

Nie oskarżam Michnika za zbrodnie ojca, brata i matki, wyłącznie za jego własne, jednak znajomość genealogii bohatera zawsze jest ważnym elementem każdej biografii.

Załgany” rodowód Adama Michnika

Fragment z „Czerwonych dynastii” Jerzego Norberta Nowaka

Jarosław Kaczyński, opisując kiedyś zachowanie Michnika, podkreślał jego niebywałą skłonność do kłamstwa, to, że potrafi łgać w żywe oczy, dosłownie iść w zaparte. Trzeba przyznać, że szczyt łgarstwa osiąga Michnik już przy najnowszych opisach rodowodu swojej rodziny, kiedy na przykład stara się maksymalnie wybielić postać swego ojca Ozjasza Szechtera, członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Pisze o nim, że czuł się on jak „absolutnie polski Polak” („Między panem a plebanem”, Kraków 1995, s. 50). Nie wyjaśnia tylko nigdzie, czego ten „absolutnie polski Polak” szukał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jak zawędrował na sam jej wierzchołek z tą swą rzekomą „dumą z polskiej tożsamości” (tamże, s. 50).

Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem i przyłączenia do już rusyfikowanej skrajnym sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy. Dodajmy, że według książki H. Piecucha „Akcje specjalne” (Warszawa 1996, s. 76), ten „absolutnie polski Polak” Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. I wchodził wraz z Brystygierową, Bermanem, Chajnem, Groszem, Kasmanem i innymi w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie.
Według najlepszego jak dotąd opracowania dziejów przedwojennych komunistów pióra Jana Alfreda Reguły (Mitzenmachera), Szechter, bardzo znany działacz KPZU, został aresztowany wraz z grupą innych działaczy KPZU jesienią 1930 r. Jak pisze Reguła: „Oskarżeni sypali innych towarzyszy partyjnych (…). Przodowali w tym komuniści, zajmujący stanowiska kierownicze (…). Okazało się, że ci bohaterowie byli skończonymi tchórzami” (J.A. Reguła, Historia Komunistycznej Partii Polski, Warszawa 1934, s. 243). Michnik w wywiadzie z Danielem Cohn-Benditem stwierdził: „Mój ojciec był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną, siedział osiem lat w więzieniu. Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Nie odgrywał, bo nie chciał jej odgrywać” (cyt. za: L. Żebrowski, Paszkwil „Wyborczej”, Warszawa 1995, s. 35). Zdaniem Żebrowskiego (op. cit., s. 35): „Bardziej prawdopodobne jest jednak to, iż z powodu zaszłości nie powierzono mu wysokich funkcji partyjnych”. Ze zwierzeń Michnika w „Polityce Polskiej” dowiadujemy się również, że od ojca już w pierwszych rozmowach otrzymał „niezwykle mocny zastrzyk myślenia antyreżimowego”. Był to rzeczywiście „mocny” zastrzyk, jeśli nie przeszkodził Michnikowi już w młodości w działaniu przez lata w komunistycznym „czerwonym harcerstwie” walterowców, a jeszcze podczas swego procesu w 1969 r. w gromkich zapewnieniach, że jest komunistą!

Brat – morderca sądowy
W „Między panem a plebanem” (op. cit., s. 50) znajdujemy kolejne łgarstwo Michnika o ojcu: „Przez wszystkie lata bardzo konsekwentnie unikał peerelowskiej kariery”. Jak więc wytłumaczyć piastowanie przez Ozjasza Szechtera w czasach stalinowskich stanowiska zastępcy redaktora naczelnego skrajnie serwilistycznego organu związków zawodowych – „Głosu Pracy” (od 1 stycznia 1951 r. do 11 marca 1953 r.). Ciekawe, że szefem Szechtera w tej gazecie kadłubowych związków zawodowych był Bolesław Gebert, ojciec obecnego podwładnego Michnika – Dawida Warszawskiego (Geberta).
Wpływ wychowawczy „wielkiego antykomunisty” Ozjasza Szechtera jakoś nie zaszkodził w PRL-owskiej karierze starszego brata Adama – mordercy sądowego Stefana Michnika. Należy on do grupy stalinowskich katów, którzy winni odpowiadać przed sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu. Prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz pisał na łamach „Rzeczpospolitej” (z 18 marca 1996 r.) o kapitanie Stefanie Michniku jako członku jednej z dwóch grup sędziów najbardziej odpowiedzialnych za mordercze wyroki. Był on bowiem członkiem grupy sędziów, którzy orzekali wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji osób skazanych na śmierć.
Jeszcze jako młody podporucznik Stefan Michnik został dopuszczony do sądzenia spraw oficerów dużo wyższych od niego stopniem. Niejednokrotnie wchodził do składów sędziowskich w warszawskim Wojskowym Sądzie Rejonowym, który miał najwięcej spraw „ciężkiego kalibru” o wielkim politycznym znaczeniu, oczywiście spraw całkowicie sfabrykowanych. Wyrokował w tzw. sprawach tatarowskich.
Stefan Michnik nie zawiódł pokładanego w nim zaufania. Sądził tak, jak od niego oczekiwano, nieuczciwie i bezwzględnie, wydając surowe wyroki, w tym wyroki śmierci na osoby całkowicie niewinne. I został za to dobrze wynagrodzony, awansując w 1956 r. w wieku zaledwie 27 lat do stopnia kapitana. Jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach majora Zefiryna Machalli, pułkownika Maksymiliana Chojeckiego, majora Jerzego Lewandowskiego, pułkownika Stanisława Weckiego, majora Zenona Tarasiewicza, pułkownika Romualda Sidorskiego, podpułkownika Aleksandra Kowalskiego (por. „Dokumenty. Mieczysław Szerer. Komisja do badania odpowiedzialności za łamanie praworządności 10 czerwca 1957”, paryskie „Zeszyty Historyczne”, 1979, nr 49, s. 156-157, i J. Poksiński, My sędziowie, nie od Boga…, Warszawa 1996, s. 276). Wydał w tych procesach surowe wyroki, w tym kilka wyroków śmierci.
10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Michnika majora Zefiryna Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). Stefan Michnik wydał wyroki śmierci również na byłego polskiego attaché wojskowego w Londynie, pułkownika M. Chojeckiego i na majora J. Lewandowskiego. Ci mieli więcej szczęścia, wyroku nie wykonano. W przypadku płk. Chojeckiego zadecydowało to, że wiceminister MBP Romkowski chciał wykorzystać Chojeckiego jako świadka w innym procesie. Dzięki temu Chojecki dożył 1956 r., a 28 marca 1956 r. jego sprawa została umorzona z powodu całkowitego braku dowodów winy. 8 grudnia 1954 r. zmarł, niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w odbywaniu kary więzienia, skazany przez Michnika na 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki, były wykładowca Akademii Sztabu Generalnego, przez dwa lata więzienia torturowany, pośmiertnie uniewinniony (por. J. Poksiński, TUN, Warszawa 1992 r.). Ciężkie przejścia więzienne przyspieszyły śmierć innego skazanego przez Michnika (na 12 lat więzienia) płk. Romualda Sidorskiego, byłego naczelnego redaktora „Przeglądu Kwatermistrzowskiego”. W marcu 1955 r. ze względu na bardzo zły stan zdrowia udzielono mu przerwy w odbywaniu kary; zmarł wkrótce. Został pośmiertnie zrehabilitowany 25 kwietnia 1956 r.
Wyroki śmierci w głośnych sprawach wysokich oficerów z grupy generała Tatara wcale nie były jedynymi wyrokami śmierci, które orzekł Stefan Michnik. Tylko że te inne wyroki – w sprawach oficerów podziemia niepodległościowego, są dużo mniej znane. Tak jak podpisany przez Stefana Michnika wyrok śmierci na majora Karola Sęka, który miałem możliwość oglądać w listopadzie 1994 r. na wystawie na UMCS w Lublinie, uczestnicząc tam w panelu na temat „Żołnierzy wyklętych” (tj. żołnierzy polskiego niepodległościowego podziemia po 1944 r.). Major Karol Sęk, artylerzysta spod Radomia, przedwojenny oficer, potem oficer Narodowych Sił Zbrojnych, został stracony z wyroku sędziego wojskowego Stefana Michnika w 1952 r.
Stefan Michnik „niewiele rozumiał, ale podpisywał wyroki śmierci i czuwał nad ich wykonaniem”. A były to wyroki godzące w najlepszych polskich patriotów. Tak jak w przypadku kierowanego przez Stefana Michnika wykonania wyroku śmierci na wspaniałym polskim patriocie Andrzeju Czaykowskim, cichociemnym, powstańcu warszawskim, zastępcy dowódcy połączonych baonów „Oaza-Ryś” na Mokotowie i Czerniakowie. Odznaczonym za bohaterstwo w walce z Niemcami Krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go na Mokotowie 10 października 1953 r. pod nadzorem porucznika Stefana Michnika (por. opis tej tragedii pióra P. Jakuckiego, „Zamordowany za patriotyzm”, „Gazeta Polska”, 20 października 1994 r.).

Hańba domowa
Myślę, że sprawa brata – stalinowskiego zbrodniarza, stanowi jeden z kluczy, wyjaśniających ciągły flirt Adama Michnika z komunistami po czerwcu 1989 r. Chodziło o łączący go z nimi równie głęboki strach przed rozliczeniami i pełnym pokazaniem „hańby domowej” czy „hańby rodzinnej”. Mając stalinowskiego kata w rodzinie, Michnik robił wszystko, aby nie doszło do prawdziwych rozliczeń ze zbrodniami komunizmu, opublikowania ksiąg hańby, bo uznał to za niezwykle groźne dla własnej legendy.
Przypomnę tu, że Adam Michnik usprawiedliwiał wyroki wydawane przez swego brata (nigdzie nie podając jednak, że chodziło o wyrok śmierci) tym, że: „Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo” („Między panem…”, s. 48). Wyjaśnijmy więc, że młody porucznik Stefan Michnik gorączkowo rwał się do sądzenia w sfabrykowanych procesach wojskowych nad dużo wyższymi od niego stopniem majorami czy pułkownikami, bo widział w tym szansę błyskawicznego przyspieszenia swojej kariery. I rzeczywiście uległa ona radykalnemu przyspieszeniu – już w wieku 27 lat awansował na kapitana.
Przy obrazie rodowodu Adama Michnika warto wspomnieć również o roli jego matki, zaangażowanej komunistki sprzed wojny – Heleny Michnik. Po wojnie wsławiła się głównie dogmatycznymi podręcznikami, zalecającymi m.in. jak najskuteczniej walczyć z religią katolicką. Oto przykładowy fragment jej zaleceń zamieszczony w „Komentarzu metodycznym dla klasy IX ogólnokształcącej szkoły korespondencyjnej stopnia licealnego” do podręczników: E. Kosiński „Historia wieków średnich”, A.W. Jefimow „Historia nowożytna”, S. Missalowa i J. Schoenbrenner „Historia Polski”, Warszawa 1953 r.: „(…) Nie wystarczy np. powiedzieć, że Kościół był główną podporą feudalizmu, lecz trzeba to udowodnić. Udowadniać będziecie w ten sposób: Kościół był główną podporą feudalizmu, ponieważ: 1) głosił, że władza królewska pochodzi od Boga, a więc poddanym nie wolno się buntować; 2) głosił wieczność feudalizmu i zasady nierówności społecznej; 3) stosował klątwę kościelną i karał wszystkich występujących przeciwko nierówności społecznej; 4) urządzał krucjaty przeciwko ruchom ludowym, np. przeciwko albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.; 5) zwalczał postępową naukę, gdyż podważała ona panujący ustrój (np. potępienie nauki Kopernika, Galileusza itd.); 6) przez hasło ‚błogosławieni maluczcy duchem’ utrwalał ciemnotę i zacofanie mas ludowych; 7) głosząc, że ci, którzy cierpią na tym świecie, będą zbawieni po śmierci, rozbrajał rewolucyjną walkę mas ludowych” itd. Adam Michnik twierdził, że jego matka wywodziła się z „całkowicie spolonizowanej żydowskiej rodziny”, pisał o jej „całkowitej identyfikacji z polskością” („Między panem…”, s. 46-47). Nie wyjaśnił tylko, jak pod opieką takich patriotycznych rodziców – ojca jakoby absolutnie „polskiego Polaka” i matki „całkowicie identyfikującej się z polskością” – on sam już w młodości stał się narodowym nihilistą („Między panem…”, s. 91). Pisał sam o sobie, że był narodowym nihilistą i rzekomo przestał nim być po marcu 1968 r.
Komunistycznemu rodowodowi Michnika towarzyszyły odpowiednie splendory – wielkie, eleganckie mieszkanie w gęsto obsadzonej przez zaufanych towarzyszy z partyjnej i bezpieczniackiej elity Alei Przyjaciół w Warszawie, dokładnie w tym samym domu, w którym mieszkał były stalinowski minister bezpieczeństwa Stanisław Radkiewicz (por. „Wprost”, 22 listopada 1991 r.).(…)”

przeczytaj też > Lista proskrypcyjna Michnika Adama

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

37 odpowiedzi na „Demiurg III RP

  1. emka pisze:

    Wykaz pozwów Adama Michnika i spółki Agora SA wytaczanych o ochronę dóbr osobistych.
    Raport SPJN >http://atopolskawlasnie.com/SPJN/Raport_SPJN_all.pdf

    Aneks do Raportu o zagrożeniach wolności słowa w Polsce w latach 2010-2011
    Na podstawie informacji przekazywanych przez media oraz przez niektórych pozwanych, można ustalić, że Adam Michnik oraz zatrudniająca go, notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie spółka Agora SA, wytoczyli wymienione poniżej procesy o ochronę dóbr osobistych.
    Wymienianie w jednym zestawieniu (w dwóch jego częściach) pozwów o ochronę dóbr Agory SA oraz Adama Michnika wynika z wykorzystywania tych samych zasobów (finansowanie przebiegu postępowania sądowego, osoba pełnomocnika prawnego) przez oba podmioty składające powództwa. Oparcie się na materiałach przekazywanych przez media oraz przez pozwanych wynika z tego, że właśnie tego typu informacje są dostępne opinii publicznej.

    Baza źródłowa wpływa jednocześnie na sposób przedstawiania przedmiotu pozwu ? nie zawsze można ustalić jednoznacznie, gdzie, kiedy i w jakiej formie padła wypowiedź, której dotyczył pozew. Media często zniekształcają i przekazują w sposób uproszczony przedmiot pozwu ? słowa uznane za naruszające dobra osobiste powoda.
    Pozostałe przytaczane niżej kluczowe informacje to: czas wpłynięcia pozwu lub wezwania przedsądowego, nazwa lub nazwisko pozwanego, pełnione przez niego funkcje publiczne w momencie bycia pozwanym oraz roszczenie powoda.

    Pozwani wymienieni są w kolejności alfabetycznej.

    W kolejności: DATA, POZWANY, PRZEDMIOT POZWU, ROSZCZENIA

    1. V 2005, Roman Giertych, poseł na Sejm

    W czasie publicznej debaty w krakowskim klubie Rzeczpospolitej nazwał Adama Michnika „byłym partyjnym aparatczykiem”

    Przeprosiny i 50 tys. zł na cel społecznyiv

    2. VII 2007, Jarosław Gowin, senator RP,

    W wywiadzie dla Dziennika stwierdził: ?Pamiętam, jak wiele lat temu za poparcie idei lustracji zostałem przez Michnika nazwany faszystą?

    Przeprosiny i 50 tys. zł na cel społeczny

    3. X 2008, Instytut Pamięci Narodowej

    W publikacji IPN zatytułowanej „Marzec 1968 w dokumentach MSW” o ojcu Adama Michnika Ozjaszu Szechterze napisano, że w 1934 roku był ?aresztowany i skazany za szpiegostwo na rzecz ZSRR?

    Brak dokładnych danych. Roszczenia obejmowały żądanie wpłaty 50 tys. zł na cel społeczny

    4. Słowa będące przedmiotem pozwu padły w 2005 r., proces zakończony ugodą miał miejsce w 2006 r., Anna Jarucka, była asystentka Włodzimierza Cimoszewicza

    Zgodnie z informacjami przedstawianymi w prasie oraz przez Polską Agencję Prasową pozew dotyczył przypisania Michnikowi udziału w -grupie trzymającej władzę? oraz stwierdzenia, że „Gazeta Wyborcza” -była dyspozycyjna?. Słowa te znalazły się w zacytowanych niżej wypowiedziach Anny Jaruckiej: „z przykrością muszę stwierdzić, że po 16 latach przemian nadal nie żyjemy w demokratycznym państwie, tylko żyjemy w państwie totalitarnym, w którym teraz kolejna grupa trzymająca władzę – i moim zdaniem jest to Cimoszewicz, Barcikowski, Michnik – realizuje własny scenariusz obsadzenia stanowiska prezydenta Rzeczypospolitej”. „Pan marszałek i dyspozycyjna wobec niego gazeta [Gazeta Wyborcza], której redaktor naczelny [Adam Michnik] był zawsze na Szucha częstym gościem, zrobili wszystko, żebym ja tutaj dzisiaj stanęła jako osoba niewiarygodna, jako osoba niezrównoważona psychicznie”
    Przeprosiny oraz 1000 zł na cel społeczny

    5. Październik 2007, Robert Krasowski, redaktor naczelny „Dziennika”

    W artykule „O rycerzach lustracyjnej wojny”, opublikowanym w Dzienniku, padło stwierdzenie: „Michnik poświęcił jedną trzecią życia na obronę byłych ubeków, wikłając się w wojnę, w której z roku na rok tylko tracił”

    Przeprosiny i 10 tys. zł na cel społeczny

    6. Wezwane przesądowe – 2007/2008, Andrzej Nowak, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”

    W wywiadzie dla „Dziennika” stwierdził: „Z mojej perspektywy pominięta została w pańskiej diagnozie bardzo ważna część rzeczywistości: niezwykle silna presja mediów, które – na czele z Michnikową Wyborczą ? wmawiały innym mediom i polskiej szkole (a za ich pośrednictwem setkom tysięcy młodych wkraczających w życie Polaków), że polskość to nie jest ofiara, tylko oprawca, polskość to jest coś, czego trzeba się wstydzić i od czego trzeba się odciąć”

    Przeprosiny w wezwaniu przedsądowym

    7. 12 października 2005, Jerzy Targalski (Józef Darski), Tomasz Sakiewicz, p.o. redaktora naczelnego ?Gazety Polskiej? oraz wydawca tego czasopisma Zarząd Niezależnego Wydawnictwa Polskiego Sp. z o.o.

    W artykule „Gry i zabawy Ubekistanu” opublikowanym w Gazecie Polskiej stwierdził: „Oczywiście można powiedzieć, że redaktor Michnik w niespodziewanym napadzie uczciwości postanowił zlikwidować w Polsce korupcję, którą poprzednio usprawiedliwiał jeśli korzystali na niej komuniści”

    Przeprosiny w „Gazecie Polskiej” i wpłata 30 tys. zł cel społeczny

    8. IX 2006, Wojciech Wierzejski, poseł na Sejm

    We wrześniu 2006 r. Wierzejski powiedział w programie „Teraz My” w telewizji TVN, że: „Michnik – jako członek KOR – był częścią „koncesjonowanej opozycji”, bo wcześniej był w PZPR, a potem się z tą
    partią „dogadał””
    Przeprosiny i 30 tys. zł na cel społeczny

    9. XII 2001, Rafał Ziemkiewicz, dziennikarz

    Napisał w Życiu w artykule z 14.11.2001, że „Michnik wmawiał nam uparcie – gdy leżało to w interesie jego formacji – że nic w tym złego, jeśli były konfident SB jest ministrem, dyplomatą i posłem?
    Brak danych
    10. 2006, Ziemkiewicz, dziennikarz, wydawca „Newsweeka” Axel Springer

    W tekście „Nie nadążam” opublikowanym przez Newsweek z 18.09.2005 Ziemkiewicz napisał: „Adam Michnik robił wszystko, abyśmy nawet nie poznali nazwisk komunistycznych zbrodniarzy”
    Przeprosiny oraz 50 tys. zł na cel społeczny

    11. 26 III 2007 – wezwanie przedsądowe, 27 IV 2007 – pozew, Andrzej Zybertowicz, profesor UMK

    W artykule opublikowanym w Rzeczpospolitej napisał:”?Adam Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”

    Przeprosiny na łamach Rzeczpospolitej w wezwaniu przedsądowym. Przeprosiny na łamach Rzeczpospolitej oraz wpłata 15 tys. zł na cel społeczny w pozwie

    12. 17 III 2008 ? pozew Andrzej Zybertowicz, doradca Prezydenta RP
    W wypowiedzi dla Rzeczpospolitej stwierdził: „Swoją drogą to ciekawe, kto mnie dotychczas pozwał do sądu: dwóch agentów i jeden ich zaciekły obrońca”
    Przeprosiny na łamach Rzeczpospolitej oraz wpłata 20 tys. zł na cel społeczny

    13. 30.IV.2003, Ad Novum Sp. zo.o., wydawca dziennika „Trybuna”

    Brak cytatu. Według informacji z Rzeczpospolitej: ?Trybuna sugerowała, że Agora niezgodnie z prawem odsprzedała swoje udziały w Canal+ oraz, że była winna Lwu Rywinowi pieniądze?. Brak danych

    14. V 2002, Andrzej Lepper, poseł na Sejm

    Brak pełnych danych. Chodzi m.in. o wypowiedź z sejmowej trybuny: „Weźmy pana Michnika i Agorę. Przecież to jest tak wszystko pomieszane, są spółki, spółeczki, a pan Michnik za 2000 r. – o czym też piszę w książce – dostał ulgę podatkową w wysokości tylko 1800 mln zł, gdy w tym roku Wysoka Izba głosami lewej strony i PSL zatwierdziła zabranie emerytom, rencistom, studentom dopłaty do biletów, obniżyła zasiłki porodowe, skróciła urlopy macierzyńskie, zabrała opiekuńcze, tłumacząc, że w ten sposób zaoszczędzi się 1 mld zł. Magnat prasowy Michnik dostaje ulgę w wysokości prawie 2 mld zł, a emerytom, rencistom i biednym zabiera się 1 mld zł, bo to ma być
    oszczędność”

    Przeprosiny na łamach Gazety Wyborczej i Rzeczpospolitej oraz 50 tysięcy zł na cel społeczny

    15. IX 2007, Jarosław Kaczyński, Prezes Rady Ministrów

    „Państwo chyba nie czytają Gazety Wyborczej. To, co się tam wyprawia, to Trybuna Ludu z 1953 r. Atak na nas przekracza wszelką miarę. Barańskiego (Marek Barański, dziennikarz TVP w PRL, później w NIE i Trybunie – red.) potrafią zostawić w tyle. Agora nie może nie mieć związków z oligarchią, jeżeli jest wydawnictwem na dużą skalę, a w Polsce gospodarka w niemałej części jest w rękach postkomunistycznych oligarchów. I w związku z tym zamówienia na ogłoszenia, reklamy, promocje są w ich rękach”

    Przeprosiny i wpłata 50 tys. zł na cel społeczny

    16. 2005, Teresa Kuczyńska, Jerzy Kłosiński – redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność” oraz jego wydawca – spółka TYSOL

    Teresa Kuczyńska w sierpniu 2005 r. w tekście „To była nagonka” opublikowanym w Tygodniku Solidarność napisała, że ?GW woła o inwigilację ugrupowań prawicowych, o delegalizację ich partii?

    Brak dokładnych danych. W orzeczeniu Sąd nakazał pozwanym umieszczenie w „Tygodniku Solidarność”, przeprosin oraz wpłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny

    17. 2005 Teresa Kuczyńska, Jerzy Kłosiński – redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność” oraz jego wydawca – spółka TYSOL

    Teresa Kuczyńska w sierpniu 2005 r. w tekście „To była nagonka” opublikowanym w Tygodniku Solidarność napisała, że „GW woła o inwigilację ugrupowań prawicowych, o delegalizację ich partii”

    W orzeczeniu Sąd nakazał pozwanym umieszczenie w „Tygodniku Solidarność”, przeprosin oraz wpłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny

    18. IV – XI 2005, Antoni Macierewicz, poseł na Sejm, członek komisji śledczej

    Według „Gazety Wyborczej”: ?Macierewicz na konferencji prasowej cytował fragmenty pisma Czyżewskiego: ?W procesie budowy i finansowania nowej siedziby Agory były zaangażowane firmy należące do grupy J. Kułakowskiego i A. Grochulskiego zarejestrowane w Wiedniu. (…) Przez jedną z tych spółek formalnie budowlanych (jej nazwa brzmiała Wera GmbH) przepłynęły znaczne pieniądze na rzecz Agory. Zasłoną do tej operacji był proces uczestniczenia tej spółki w budowie siedziby imperium pana Michnika?. A od siebie Macierewicz dodał: „To jest przez świadka pokazane jako mechanizm związków korupcyjno-mafijnych?. Andrzej Grochulski kierował kilka lat temu szczecińską spółką BGM Petrotrade Poland, której wspólnikom prokuratura zarzuca pranie brudnych pieniędzy i oszustwa podatkowe na 280 mln zł. Inni posłowie z komisji opowieści Czyżewskiego o powiązaniach mafii paliwowej z prokuratorami, służbami specjalnymi i mediami traktowali wstrzemięźliwie. Macierewicz ocenił, że „zeznania Czyżewskiego uzyskały zasadnicze potwierdzenie w innych źródłach dowodowych”

    Przeprosiny oraz 50 tys. zł na cel społeczny

    19. 21 IX 2010 ? wezwanie przedsądowe, Jarosław Marek Rymkiewicz, profesor nauk filologicznych

    W komentarzu dla „Gazety Polskiej” w artykule Pamięć i Krzyż z 11 sierpnia 2010 roku miał stwierdzić o redaktorach „Gazety Wyborczej”: „rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami tej organizacji, która była skażona duchem „luksemburgizmu”, a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków. Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia – polscy katolicy powinni się za nich modlić”, nazwał ich: „duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski”, zauważył też, że „Polacy, stając przy nim [krzyżu na przed Pałacem Prezydenckim], mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść – na przykład w redaktorach „Gazety Wyborczej”, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami?
    Pełnomocnik prawny Agory wezwał Rymkiewicza do opublikowania przeprosin „w związku z naruszeniem dóbr osobistych wydawcy „Gazety Wyborczej”

    20. 1) 17 III 2011, 2) 7 VII 2011, 3) 21 VII 2011, Jarosław Marek Rymkiewicz, profesor nauk filologicznych

    W komentarzu dla „Gazety Polskiej” w artykule Pamięć i Krzyż z 11 sierpnia 2010 roku miał stwierdzić o redaktorach „Gazety Wyborczej”: „rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami tej organizacji, która była skażona duchem „luksemburgizmu”, a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków. Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia – polscy katolicy powinni się za nich modlić”, nazwał ich: „duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski”, zauważył też, że „Polacy, stając przy nim [krzyżu na przed Pałacem Prezydenckim], mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść – na przykład w redaktorach „Gazety Wyborczej”, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami”. Pierwsza rozprawa (17 III 2011) miała charakter pojednawczy stron, do ugody nie doszło. Następną rozprawę wyznaczono na dzień 7 lipca 2011 roku. Wyrok ogłoszono 21 lipca 2011
    roku.

    Sąd nakazał zamieszczenie przeprosin na łamach „Gazety Polskiej” oraz wpłatę 5 tys. zł na cele społeczne. Zasądzono od pozwanego na rzecz Agora SA 1210 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania w sprawie.

    21. 2006 Zbigniew Wasserman, minister koordynator ds. służb specjalnych

    Według „Gazety Wyborczej”: „Były minister koordynator ds. służb specjalnych w styczniu 2006 r. zarzucał Gazecie, że toczy „zawziętą wojnę w celu ochrony układu ludzi władzy, biznesu, mafii i służb specjalnych” oraz że „działania i praktyki „Gazety Wyborczej” wskazują na instrumentalną manipulację polityczną”

    Sąd nakazał Z.W. zamieszczenie przeprosin na łamach „Gazety Wyborczej” oraz wpłatę 15 tys. zł na cel społeczny

    Ponadto: Wrzesień 2011. Agora S.A. kontra Antoni Klusik o naruszenie dóbr osobistych za nazwanie „Gazety Wyborczej” „organizacją przestępczą i wrogą naszej cywilizacji”. Sąd w Opolu nakazał przeprosiny, należy je zamieścić na łamach „GW” i w audycji Radia Opole, „Loża radiowa”, której fragment skazany ma wykupić. Sąd nakazał zapłatę Agorze kwoty 600 zł tytułem zwrotu opłaty sądowej, oraz 360 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa
    procesowego. W uzasadnieniu wyroku sąd orzekł, że pozwany nie wskazał, ani nie udowodnił przestępczej działalności powódki oraz jej wrogości w stosunku do naszej cywilizacji.

  2. Adam pisze:

    Cynik , łotr, bandyta intelektualny, mam nadzieje, że ludzie pomogą mu wyjechać np. do Szwecji, gdzie będzie głosił te swoje pierdy i spotka sie naturalnie z dużym odzewem inteligencji szwedzkiej.

  3. Wk.bardzo pisze:

    Znam wielu inteligętnych ludzi,którzy sa tak zmanipulowani medialną i intelektualną propagandą że przyjeli taki styl zycia i odbioru rzeczywistści.Zamkneli sie w skorupie i nie przyjmują do świadomości żadnych faktów.Nikt nie lubi się przyznawać do błędów taka nasza natura, ale kto to uczyni staje sie wolnym człowiekiem.Nasz ,,bohater” jest jednym z twórców zniewolenia w III RP .
    Michnik nigdy nie będzie wolny a z nim Bolek,Buzek,Komorowski, i inne plugawe stwory starajmy się walczyć o ludzkie sumienia.

  4. darek pisze:

    Dlaczego piszecie że Michnik w 68 protestował po zdjęciu „Dziadów”? Michnik + inni żydowscy studenci gardłowali za przywróceniem Zambrowskiego do Biura Politycznego, z którego wywalił go Gomułka. Zambrowski próbował przeforsowanie zaostrzenia walki z byłym AK i kułakami, „dowody się znajdą”.
    Opisał to w swoich książkach (3 tomy) „Bez strachu”, wielki Polski patriota – pan Albin Siwak.

  5. Anna pisze:

    „Polsko ! Ojczyzno moja ! Ty jesteś macocha,
    Która podłego syna bezrozumnie kocha,
    Zaś dobre dziecko krzywdzi znieczulicą łona,
    Bo jej niemiłe! Tak ogrodnica szalona
    Chwast podlewa, nawozi, przed wiatrem osłania,
    Gdy kwiat daremnie czeka kropli zmiłowania,
    Choć lepszy — wyrzucony do kąta ogrodu.

    Nie mogłem tego pojąć, czytając za młodu
    O królu Bolesławie i o winowajcy,
    Którego bratem Judasz, godłem — stygmat zdrajcy,
    A zrobiono zeń Polski świętego patrona!

    Dziś wiem, iż była to rzecz trafnie ułożona
    Dla kraju, gdzie wciąż jeszcze ropieje ta blizna:
    Zdrajców domem, zaś prawych przytułkiem ojczyzna.”
    Waldemar Łysiak

    • smutny WO pisze:

      “Litwo, ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie”
      Czy Polska będzie dla Polaka? kiedy świat się o tym dowie?
      Każdy kraj ma swoje interesy, a naród daje to, co trzeba jemu.
      Czy Polaków nie stać na to, gdy ojczyzna cierpi? po co? czemu?

  6. Anna pisze:

    Zdrajco!

    Zdrajco mojego narodu
    -szukam cię
    szukam
    w szumie pochodu!
    Szukam i odnajduję,
    gdy Polskę w policzek całujesz!

    Słyszałam, słyszałam z oddali
    gdy w piekle o ciebie pytali!
    Pytali:
    -Nie boisz się złego?
    -Nie boisz się gniewu polskiego?

    Zdrajco mojego narodu!
    Wołam z duszy, bezgłośnie…
    Zdrajco mojego narodu!
    Czy wiesz, że słyszę:
    jak drzewo rośnie,
    już rośnie
    na twą szubienicę!

    Lusia Ogińska

  7. smutny WO pisze:

    Wykaz pozwów Adama Michnika i spółki Agora SA wytaczanych innym o ochronę dóbr osobistych I wygranych spraw sadowych o odszkodowania swiadczy, ze ktos, kto ma „Załgany” rodowód musi postepowac w obronie swoich interesow racjonalnie I inteligentnie. On tak wlasnie postepuje wybierajac dla siebie najbardziej korzystne I optymalne rozwiazania.
    Nikt sobie rodzicow, ani rodowodu nie moze wybierac ale moze wybierac takie dzialania, ktore uwypuklaja dobre strony I atuty osobiste, a przemilczaja lub zaprzeczaja faktom dyskredytujacym jego interesy I pozycje. Jak widac robi on to lepiej od innych. Strona moralna w polityce ma znaczenie drugorzedne dla graczy. To nie jest jego wina, ze system I kraj w ktorym zyje pozwala mu zyc w dostatku I odnosic sukcesy, gdy inni musza klepac biede szukajac zajecia I gotowi pracowac dla takich jak ten “Demiurg III RP ”.

  8. Majka S. pisze:

    Do A. M.

    O co mości Michniku Ty się ciągle dąsasz
    I jako ten pies wściekły ujadasz i kąsasz?
    Może gdzieś na dnie serca nosisz żal ukryty,
    Że Ciebie ominęły urzędy, zaszczyty?
    I nie możesz wybaczyć, że naród nieskory
    Do błagania, byś wrócił w posły, senatory.
    Wiedz, że po Twojej stronie leży wina cała,
    Tyś nam kazał ” odpieprzyć się od generała”,
    Przez którego krwią ziemia wciąż jest nasiąknięta.
    Tyś zapomniał, lecz wielu jeszcze to pamięta,
    Że przy okrągłym stole użyczałeś twarzy,
    By oddalić dzień sądu od grupy zbrodniarzy.
    Oni chyba wciąż płacą wobec Ciebie długi,
    Bo mocniejsze masz plecy niż własne zasługi.
    Za Judasza srebrniki w Twym sejfie zamknięte
    Kpisz sobie głośno z tego, co Polakom święte.
    Z gazety Twojej płynie nienawiści rzeka.
    Pomyśl, że zło posiane wraca do człowieka,
    Który je w świat wypuścił. A przecież to właśnie
    Tobie dziś zawdzięczamy i spory i waśnie,
    Co podzieliły Polskę jak czarna zasłona,
    Część Polaków opluta, a część stumaniona.

    Na zakończenie dodam tych słów kilka jeszcze:
    Pamiętaj, że nie jesteś narodowym wieszczem.
    I chociaż oczekujesz laurów, czci i chwały,
    Z Mickiewiczem masz wspólne tylko inicjały.
    Majka S

  9. Andy pisze:

    Dlaczego nie czytam Gazety Wyborczej?
    Bo jestem Polakiem bo honor mam
    Bo nie jest dla mnie autorytetem
    Człowiek co niszczy mój Naród i Kraj

    Bo ojciec jego za służbę Czerwonym
    Gnić winien w więzieniu wiele lat
    Sprzedajny watażka czerwonej komuny
    Choć bez żenady chleb polski jadł

    Bo matka jego kłamstwa Stalina
    Do serc naszych dzieci sączyła jak jad
    By nigdy już hasło Bóg – Honor – Ojczyzna
    w trosce o Polskę nie łączyło nas

    Bo brat jego Stefan w ubeckim mundurze
    sądowy morderca Polaków kat
    w oczy skazańców śmiał się szyderczo
    w ręku trzymając śmierci akt

    Dlatego nie czytam Gazety Wyborczej
    Bo jestem Polakiem bo honor mam
    bo nie jest dla mnie autorytetem
    człowiek co niszczy mój Naród i Kraj

  10. sęk pisze:

    Jak mało potrzeba, aby na tej stronie zostać Wielkim Polakiem! Wystarczy parę epitetów w rodzaju, cyt. „cynik, łotr, bandyta intelektualny”, „zdrajca”, „morderca”, „plugawy stwór” i inne, równie o wyrafinowanym smaku. Do tego parę byków ortograficznych i wierszyki… bowiem, jak pisał Czesław Miłosz (też podobno zdrajca): „Na nowym Campo di Fiori //Bunt wznieci słowo poety.”

    • yuhma pisze:

      Kolego internauto, rozumiem, że nie obchodzisz świąt Wielkiej Nocy i z nudów szukasz miejsca na odreagowanie frustracji. Idź do siebie, do GW albo na onet, nie śmieć nam na portalu, bośmy nieciekawi twoich wynurzeń, przewidywalnych do znudzenia.

      • sęk pisze:

        Kolego yuhmo, skąd te nerwy, ta frustracja, którą mi przypisujesz? Czyżbym napisał nieprawdę? Nie znasz mnie, a już wyrzucasz i tylko dlatego, że nie zgadzam się z pewnymi określeniami użytymi nawet nie przez Ciebie, a przez innych internautów. Ciebie nie zaczepiam, ale jeśli poczułeś się dotknięty – o wybaczenie proszę tym usilniej, że wczoraj i dzisiaj w czasie Mszy św. przekazywałem i odbierałem znak pokoju.
        Dużo zdrowia (także psychicznego), spokoju, cierpliwości oraz wszelkiego Dobra z okazji świąt Wielkanocnych.

  11. Majka S. pisze:

    Być może to sam Adam M. nas nawiedził i dla zatarcia śladów „sieje” wpisy na różnych stronach.

  12. Majka S. pisze:

    Wyręcza się którymś ze swoich „pistoletów”. Ta megalomania, ta niby wszechwiedza i frazeologia to tropy, które poprowadziły mnie właśnie w tę stronę. Oprócz tego, czy ktoś ze świętujących Zmartwychwstanie Pańskie, pisałby takie teksty?

    • yuhma pisze:

      Nie sądzę, abyśmy aż tacy ważni byli. Masz rację, że wybiórczą retorykę można rozpoznać na pierwszy rzut oka, ale to tylko świadczy o tej retoryce. Łańcuchy tautologii i parę pojęć jak cepy mają to do siebie, że tak samo brzmią w wykonaniu Adama M., jego pistoletów i anonimowego komentatora.

  13. Majka S. pisze:

    @ Yuhmo
    Z tym Michnikiem to oczywiście żart. Wyobraziłam sobie, iż „wielki pan redaktor” w czasie naszych Świąt, czuje się całkowicie wyobcowany, więc z nudów lub frustracji pisze, gdzie popadnie.

    • yuhma pisze:

      Wiem 🙂 Ale że na przykładzie naszego komentatora idealnie widać efekty wybiórczego imprintingu, to też prawda.

  14. Wk.bardzo pisze:

    @sęk
    Adaś jest fenomenem ! Czerpie soki z drzewa na którym siedzi. Obok rosną inne drzewa ze wschodu i zachodu to ze strony północnej daleko ale tam siedzi braciszek morderca sądowy oficerów AK. Czy drzewo z napisem Polska uschnie ? Na to liczy Adaś Ch mój prawie sąsiad to tak na wszelki wypadek piszę o nim a nie o wielkim autorytecie Michniku . Bo ja nie mam kasy na prawników (politycznych).

  15. emka pisze:

    Michnik przegrał proces z IPN – domagał się przeprosin za błędną informację dotyczącą jego ojca Ozjasza Szechtera

    IPN w przypisie do książki „Marzec 68” podał, że ojciec Adama Michnika został przed II wojną skazany za szpiegostwo. W rzeczywistości przedwojenny sąd skazał Szechtera za próbę zmiany przemocą ustroju państwa polskiego przez działalność w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy kontrolowanej przez sowiecką agenturę. W Biuletynie IPN pomyłkę sprostowano. Przeproszono też „wszystkich, których dobra osobiste zostały naruszone”.

    Michnik pozwał jednak instytut do sądu. Żądał sprostowania informacji w „GW” i „Rz” oraz przekazania 50 tys. zł odszkodowania na cele charytatywne. „Mój ojciec nie był sowieckim szpiegiem. W latach II RP był członkiem nielegalnej partii komunistycznej. Z tego tytułu był wielokrotnie więziony” – pisał w „GW”.

    Wczoraj warszawski sąd oddalił pozew Michnika. Prawnicy reprezentujący IPN argumentowali, że przestępstwa, za które został skazany Szechter, przedwojenny kodeks karny klasyfikował jeszcze ciężej niż szpiegostwo, bo jako zbrodnię stanu.

    Z decyzji sądu zadowolony jest Piotr Gontarczyk, jeden z redaktorów „Marca 68”. – W moim przekonaniu Adamowi Michnikowi mogło chodzić nie tyle o ochronę dóbr osobistych, ile o sprawdzenie, jak daleko może się posunąć w terroryzowaniu debaty publicznej i świata nauki za pomocą pozwów sądowych. Odnosiłem wrażenie, że za pomocą tej metody Michnik chciał ograniczyć możliwość badania niektórych tematów – mówi Gontarczyk.
    http://www.rp.pl/artykul/277814.html

  16. Wk.bardzo pisze:

    Ja wciąż czekam kiedy Michnik zostanie pozwany za szkalowanie Polaków i Polski za granicą. W jednym szeregu z niedouczonym Grossem. Kto mieczem wojuje ten…. .

  17. Jędrek pisze:

    Niestety, widok żałosnych osobników zaczytujących się w bajkach przewidzianych dla głupich polaczków w GW i Angorze to nie rzadkość. Najgorsze, że ludzie nie kupujący tych antypolskich szmat też za nie płacą (reklamy budżetowe).

  18. emka pisze:

    Michnik żegna Kiszczaka: Chcę to powtórzyć nad grobem generała – zachował się jak człowiek honoru. „Jeżeli mataczył ws. Przemyka, to mataczył w dobrej wierze”[…]
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/polityka/271062-michnik-zegna-kiszczaka-chce-to-powtorzyc-nad-grobem-generala-zachowal-sie-jak-czlowiek-honoru-jezeli-mataczyl-ws-przemyka-to-mataczyl-w-dobrej-wierze

  19. pawel tomczyk pisze:

    Michnik to swinia jakich malo ! To nie jest Polak bo Polak tak nie postepuje !!!

  20. emka pisze:

    Sprzeciw AKO wobec przyznania medalu UAM Adamowi Michnikowi. OŚWIADCZENIE

    Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu sprzeciwia się przyznania medalu Uniwersytetu Adama Mickiewicza Adamowi Michnikowi
    Poniżej publikujemy list prof. Wiesława Antkowiaka, do JM Rektora w sprawie nadania medalu UAM Adamowi Michnikowi.
    Poznań, 18 października 2016 r.
    Wielce Szanowny Panie Rektorze,
    Jako członek społeczności akademickiej, emerytowany profesor zwyczajny Wydziału Chemii UAM, zgłaszam votum separatum od decyzji władz uczelni w sprawie przyznania Medalu „Alumno bene merenti” Adamowi Michnikowi jako wyraz uznania “środowiska akademickiego”. Pomijając uzasadnienie Kapituły, niewarte polemiki i wyjaśnień rzeczy powszechnie znanych, pragnę zauważyć, że opinia pięciu członków Kapituły chluby im z pewnością nie przynosi, natomiast publiczne stwierdzenie, że owa opinia “jest wyrazem uznania środowiska akademickiego” mnie i wielu innych członków tego środowiska obraża.
    Kiedy w PRL-owskiej przeszłości podpisywałem protest przeciwko uwięzieniu (z przyczyn politycznych) Adama Michnika (w tym samym czasie także Jacka Kuronia), nie zdawałem sobie sprawy, że stanowił on (i wielu innych) opozycję skierowaną nie przeciwko totalitarnemu ustrojowi, a przeciw grupie osób trzymających wówczas władzę. Zmiana obsady stanowisk rządowych na zwolenników gen. W. Jaruzelskiego i Cz. Kiszczaka spowodowała widoczną zmianę charakteru stosunków pomiędzy tego rodzaju opozycją a rządzącymi na “przyjacielskie”, ujawniając w ten sposób rzeczywistą wartość takiej opozycji dla spraw niepodległościowych. Niestety brak lustracji w najważniejszych instytucjach państwowych w Polsce, (w tym także na wyższych uczelniach) spowodował, że po transformacji ustrojowej powstały warunki dla wynoszenia na piedestał takich “przyjaciół” i generowanego przez nich środowiska.
    Drugim powodem odmiennego mojego zdania w omawianej kwestii jest pogląd, że zgodnie z tradycją, Uniwersytet winien być kuźnią krzewienia wiedzy i jej pomnażania, a sprawy polityczne i ideologiczne winny być obiektem badań i dyskusji, lecz nigdy nie powinny wpływać na decyzje władz uniwersyteckich. Uniwersytet nie powinien angażować się w popieranie którejkolwiek z opcji politycznych, a tym bardziej w tak zdecydowany sposób i w tak kontrowersyjnej sprawie. Nie sprzyja to przekonaniu o misji uniwersytetów oczekiwanej przez społeczeństwo.
    Przykro mi zajmować takie stanowisko w sprawach związanych z moją umiłowaną uczelnią, której jestem wychowankiem, z którą jestem związany od 65 lat. Intencją mojej wypowiedzi nie jest próba zdyskredytowania kogokolwiek, w tym laureata uniwersyteckiego medalu, a jedynie upomnienie się o honor i dobre imię mojej Almae Matris Posnaniensis, w tym także jej środowiska akademickiego. Przepraszam JM Rektora, że upominając się o te walory ośmielam się podważyć i kwestionować trafność decyzji władz Uniwersytetu.
    Z wyrazami szacunku i poważania Wiesław Z. Antkowiak, profesor Wydziału Chemii UAM, członek AKO Poznań
    Członkowie Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu w pełni podzielają stanowisko prof. Wiesława Antkowiaka i wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec decyzji władz UAM o nadaniu Adamowi Michnikowi medalu Alumno bene merenti. W imieniu AKO Poznań – Zarząd:
    prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – przewodniczący; prof. dr hab. Stefan Zawadzki; mgr inż. Piotr Cieszyński; mgr Ewa Ciosek; dr hab. Elżbieta Czarniewska; prof. dr hab. Jacek Dabert; prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz; dr Zdzisław Habasiński; mgr Jan Martini; prof. dr hab. Grzegorz Musiał; prof. dr hab. Jan Paradysz; prof. dr hab. Stanisław Paszkowski; prof. dr hab. Wojciech Rypniewski; prof. dr hab. Wojciech Święcicki; dr hab. Witold Tyborowski; prof. dr hab. inż. Jerzy Weres; dr Tadeusz Zysk; ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz
    **Poparcie dla Oświadczenia AKO można wyrazić przez dodanie swojego podpisu na stronie internetowej
    http://ako.poznan.pl/7306/#more-7306

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.