Inka 1946 – Ja jedna zginę

Rankiem 28 sierpnia 1946 roku, na 6 dni przed 18. urodzinami, Danka Siedzikówna „Inka” weszła do sali egzekucyjnej w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej. Była godzina 6.15. Odczytano wyrok. Strzały z pepesz drasnęły tylko dziewczynę i zraniły jej towarzysza niedoli, oficera wileńskiej AK Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”.

Zanim te strzały padły, obydwoje zdążyli krzyknąć: „Niech żyje Polska!”. Oszołomieni hukiem wystrzałów osunęli się na ziemię, „Inka” podniosła się raz jeszcze i krzyknęła: „Niech żyje major „Łupaszko”!”. Dowódca plutonu egzekucyjnego, oficer KBW, podszedł i z bliskiej odległości, strzałami z pistoletu w głowę, zabił obydwoje.

W pożegnalnym grypsie, przekazanym z więzienia już po wyroku śmierci, Danka napisała:
„Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.

Inka 1946 – spektakl telewizyjny Sceny Faktu Teatru Telewizji z 2006 wg. scenariusza Wojciecha Tomczyka, opowiadający o mordzie sądowym na sanitariuszce Danucie Siedzikównie

zobacz: Tadeusz M. Płużański, Zamordowana za „Łupaszkę”

Danuta Siedzikówna urodziła się w Guszczewinie koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej, 3 września 1928 jako druga z trzech córek leśniczego Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Zarówno rodzina ojca, jak i matki pielęgnowała od pokoleń polskie tradycje patriotyczne. Wacław Siedzik jako student politechniki w Petersburgu został zesłany na Sybir. Wrócił do Polski dopiero w roku 1926, korzystając z dokumentów nieżyjącego już człowieka, syna polskich zesłańców. Wspomnienia zesłania i okrucieństwa bolszewickiej rewolucji będą stale obecne w rodzinnych opowieściach.

We wrześniu 1939 r. rodzinne strony Danki znalazły się pod sowiecką okupacją. Rozpoczęły się zesłania. Ich ofiarą padł także Wacław Siedzik. Wywieziono go na Sybir 10 lutego 1940. Trafił do kopalni, skąd uwolni go umowa polsko-sowiecka z lipca 1941 roku. Razem z armią generała Andersa opuści Sowiety, lecz tak jak wielu polskich zesłańców, wycieńczonych ponadludzką pracą, umrze na żołnierskim szlaku, w Teheranie.

NKWD wypędziło matkę z córkami z leśniczówki. Eugenia wynajęła pokój w Narewce i zamieszkała tam z dziećmi. Nie załamało jej zesłanie męża. Wierzyła, że wróci – tak jak w roku 1926. Należała do siatki terenowej AK. Niemieccy kolaboranci z tzw. komitetu białoruskiego wydali ją gestapo. Po straszliwym śledztwie została rozstrzelana w lesie pod Białymstokiem we wrześniu 1943 roku.

Kilka miesięcy po śmierci matki starsze córki, Wiesia i Danusia, złożyły przysięgę Armii Krajowej. Obie siostry uczestniczyły w kursie sanitariuszek, który trwał zimą 1944/1945, już po przejściu frontu sowieckiego.

Od jesieni 1944 r. Danka pracowała jako kancelistka w nadleśnictwie Narewka. Jednocześnie należała do miejscowej siatki AK, kierowanej przez leśniczego Stanisława Wołoncieja ?Konusa?. W maju 1945 r. UB przyjechało do Narewki i aresztowało ją wraz z innymi pracownikami nadleśnictwa. W drodze do Hajnówki konwój zaatakowała grupa ?Konusa?. Danka z oddziałem ?Konusa? trafiła do słynnej 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza ?Łupaszki?, który podjął walkę z NKWD, UB, KBW i sowieckimi konfidentami na Podlasiu, później na Pomorzu. Danka była sanitariuszką, używała pseudonimu „Inka”.

We wrześniu 1945 major „Łupaszko” rozformował szwadrony na okres zimowy. Powoła je ponownie pod broń wczesną wiosną 1946 r., już na Pomorzu Gdańskim. Danka – ścigana ciągle przez UB – otrzymała fałszywe papiery na nazwisko Danuta Obuchowicz i podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn koło Ostródy. Kiedy jednak pod koniec zimy 1945/1946 oddziały 5. Brygady ruszyły znowu w pole, nie miała wątpliwości, gdzie jest jej miejsce.

Olgierd Christa „Leszek’ ze szwadronu „Żelaznego”, w którym służyła „Inka”, wspominał ją ciepło i serdecznie: „Była bardzo skromna i bardzo obowiązkowa. Nie pamiętam, żeby się kiedykolwiek skarżyła, choć nie brakowało długich, forsownych marszów. W lipcu wysłałem ją do Gdańska po medykamenty dla oddziału. Kiedy stanęła przede mną, żeby zameldować gotowość wyjazdu, spojrzałem zdziwiony, jakbym ujrzał kogoś zupełnie nieznanego. Była zawsze ubrana w wojskowy uniform i w wojskowe buty. Teraz stała przede mną smukła, uśmiechnięta, ładna dziewczyna, w pożyczonej gdzieś na wsi letniej sukience”.

13 lipca 1946 Danka pojechała do Gdańska. Wieczorem 19 lipca nocowała w konspiracyjnym lokalu w Gdańsku Wrzeszczu przy ulicy Wróblewskiego 7, u sióstr Mikołajewskich z Wilna. Obydwie siostry, Helena i Jagoda, niewiele starsze od „Inki”, działały w wileńskiej konspiracji, więc dziewczęta urządziły sobie koncert pieśni partyzanckich, który trwał do późnej nocy. Nie zdawały sobie sprawy, że mieszkanie jest spalone i pod oknami czają się ubecy.  Ubecy aresztowali „Inkę” i natychmiast odjechali. Mikołajewskie gorączkowo niszczyły materiały, które mogłyby komuś zaszkodzić. Domyślały się, że UB zaraz po nie wróci. Tak się też stało. Będąc w więzieniu, jedna z sióstr zobaczyła „Inkę” po raz ostatni. Stała w oknie. Gdy ją dostrzegła, położyła palec na ustach.

Nigdy się nie dowiemy, jak przebiegało śledztwo. W dokumentach zachowały się tylko relacje pośrednie. Strażniczka o imieniu Sabina, znana z ludzkiego odnoszenia się do więźniarek, mówiła współtowarzyszkom Danki z innych cel, że była ona bita i poniżana. Że rozbierano ją do naga, że do jej celi wpuszczano żony ubeków, którzy zginęli niedawno w akcjach przeciwko leśnym oddziałom.

Podczas „procesu” w trybie doraźnym przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Gdańsku zarzucono „Ince”, że kazała rozstrzelać funkcjonariuszy UB zatrzymanych przez oddział w Tulicach pod Sztumem. To był tylko pretekst. Sanitariuszka w oddziałach mjr. „Łupaszki” nie wydawała żadnych rozkazów. To było wojsko polskie, wyjątkowo karne i zdyscyplinowane. W rzeczywistości wyrok na „Inkę” wydał nie „sąd”, lecz wojewódzkie UB. Był to akt zemsty na oddziale, który dla UB był nieuchwytny.

Skazana na śmierć, przebywała w izolatce, czekając na egzekucję. Miała jeszcze jedną szansę: prośba o łaskę do Bieruta. Taka prośba wpłynęła do „obywatela Prezydenta” nazajutrz po wyroku. Podpisał ją jednak obrońca z urzędu Jan Chmielowski. Danka odmówiła. Może właśnie to miała na myśli, prosząc o przekazanie babci, że zachowała się „jak trzeba”?
Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

Ksiądz Marian Prusak z Rumi był w roku 1946 wikarym w gdańskim kościele garnizonowym:

„Poprowadzono mnie do celi, w której na śmierć czekała młoda, szczupła dziewczyna w letniej sukience. Przyjęła mnie nadzwyczaj spokojnie, wyspowiadała się, a potem wyraziła życzenie, żeby o wyroku i o śmierci powiadomić jej siostrę. Mówiła to ciągle tak, jakby się nadal spowiadała. Czuliśmy, że możemy być obserwowani. Podała mi adres […]. W końcu poprowadzono mnie schodami, jakby do piwnicy. Oni już tam byli. Zdaje się w kajdankach, albo z zawiązanymi rękami. Sala była niewielka, jak dwa pokoje. Miałem krzyż, dałem go do pocałowania. Chciano im zawiązać oczy, nie pozwolili. Obok czekała zgraja ludzi, tak że było dosyć ciasno. Był wojskowy prokurator i pełno jakichś młodych ubowców. Ustawiono nieszczęśników pod słupkami. W rogu był stolik, skąd prokurator odczytywał wyrok i skąd dał rozkaz wykonania egzekucji. Była taka jakby wnęka, chyba czerwona nie otynkowana cegła, były słupki do połowy wysokości człowieka. Postawiono ich przy nich […]. Prokurator odczytał uzasadnienie wyroku i poinformował, że nie było ułaskawienia. Jego ostatnie słowa brzmiały: ?Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!”.
W tym momencie skazani krzyknęli, jakby się wcześniej umówili: „Niech żyje Polska!”. Potem salwa i osunęli się na ziemię […]. Nie mogłem na to patrzeć, ale pamiętam, że obydwoje po tej salwie żyli. Wtedy podszedł oficer i dobił ich strzałami w głowę […]. Śmierć „Inki” i „Zagończyka” przeżyłem jak śmierć kogoś bliskiego”.

http://wzzw.wordpress.com/2010/04/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Lata PRL, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „Inka 1946 – Ja jedna zginę

  1. demonica pisze:

    W tym czasie „działał” w Gdańsku Stolzman (ojciec A.Kwaśniewskiego). Prezydenta Polski.
    W szwadronach mjr Łupaszki „walczył” ojciec drugiego Prezydenta Polski – Komorowskiego. Cudem (za pierścionek babuni), jedyny ocalały…

    • POLSKA WALCZACA pisze:

      nie klam . klamiesz osip szczynukowicz ojciec komorowskiego najwiekszego zdrajcy powojennej polski walczyl po stronie ukrainskich faszystow a nie w oddzialach majora SZENDZIELORZA (ŁUPASZKI) nieklam bos zdrajca zyd i klamca

  2. yuhma pisze:

    A dziś Komorowski syn z Kwaśniewskim juniorem idą ręka w rękę. Cud pojednania? Nie, głupoty i zdrady!

  3. Anna pisze:

    INKA
    Danusi Sendzikównej
    Bohaterskiej sanitariuszce A.K.

    Sierpniowe słońce patrzy sennie
    Mury promienie krwi oblały,
    Jak ptasie klucze tkwią na niebie;
    Bociani klekot brzmi jak strzały !

    Ona pochyla jasną głowę
    Jej serce Boga nie zagniewa …
    Anioł się wsłuchał w dziecka spowiedź,
    Że „zachowała się jak trzeba” !

    Stanęli we drzwiach ! Już pod bronią !
    Już skrzypią buty, zamki dzwonią !
    Przed osiemnastką jej urodzin
    Wyrok ten zapadł … czas wychodzić !

    Wie, że pogodzi się ze śmiercią,
    Z tą chwilą stała się dorosła !
    Krzyknęła w oczy im zwycięsko:
    „Niech żyje Polska … żyje P o l s k a !”

    Promienie mury krwią oblały,
    Jakby rumieńcem – wstydu rzeką !
    Bociany cicho odleciały…

    Świat słyszał strzały…
    nie ich klekot !

    Lusia Ogińska

  4. Polak pisze:

    Inka (1928 – 1946) – pisane tej nocy

    To przecież nastolatka tylko.
    Śmieszny kołnierzyk przy sukience.
    Jeszcze bawiła się przed chwilką,
    Włosy spinała tak naprędce.
    A tu przysięga – słowa wielkie!
    I ona przy nich całkiem tycia:
    „W obliczu Boga walczyć będzie
    Aż do ofiary swego życia”
    Już tatuś z mamą dali przykład
    I czy jest wierna – patrzą z nieba.
    Śmierć czasem to powinność zwykła,
    Więc się zachowa tak, jak trzeba…

    Jak to jest – zabić nastolatkę?
    Blask zgasić w oczach, zamknąć usta?
    Przerwać marzenia, co ukradkiem
    Snuły się nawet w celi pustej?

    Ktoś wydał wyrok i żył dalej.
    Ktoś milczał – nie wydobył głosu.
    Ktoś prawdy nie chce słuchać wcale.
    Ktoś ma awersję do patosu…

    Lecz to zdarzyło się pod słońcem!
    Umarła pięknie jak natchniona!
    Na krzyżu Chrystus konający
    Otworzył Ince swe ramiona.

    Mamucha

  5. Polak pisze:

    Taka wspaniała osoba jak Danuta Siedzikówna „Inka” powinna być wzorem dla współczesnej młodzieży w czasach powszechnego skundlenia obyczajów. Gdy ideały dla Polskiej młodzieży ferują takie kanały jak Polsat, TVN i gazetki w stylu Gazety Wyborczej. Potrzebujemy takich wzorców, by móc zawsze powiedzieć sobie: zrobiłem co trzeba !

  6. Majka S. pisze:

    Dzisiaj w nocy w Krakowie został zniszczony pomnik „Inki”.Zastanawiam się, jak nisko musiała upaść osoba, która to zrobiła. Chciałam nazwać ją bydlakiem, ale ubliżyłabym zwierzęciu. Nie znajduję słów, aby nazwać ten osobliwy gatunek podłości.

  7. Jerzy pisze:

    Boże ty widzisz i nie grzmisz !!! Pomioty komunistyczne i ubeckie bachy pod rządami POlszewi wyłażą z nor. Tak się dzieje kiedy komuny nie wypalono żywym żelazem do końca. Wszy odżywają w brudach tego rządu.

  8. emka pisze:

    Wielkich słów nie powinno się nadużywać, ale tym razem „hańba” to i tak za mało. Ale wiedzcie gnojki, że skoro „Inki” nie złamały UB-eckie tortury, to wy też, swoimi gówniarskimi wybrykami nie zrobicie jej szkody. Pomnik się wyczyści, a jej pamięci nawet nie drasnęliście. Chwała Bohaterom!

    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marcina-wiklo/47262

  9. emka pisze:

    Nagroda obiecana za wykrycie sprawców dewastacji pomnika Danuty Siedzikówny Inki wynosi już blisko 12.000 zł. Kwota cały czas rośnie.
    http://niezalezna.pl/38533

  10. emka pisze:

    Relacja z dzisiejszej Warty Honorowej przy zdewastowanym pomniku „Inki” w Krakowie

    http://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2013/02/17/

  11. Majka S. pisze:

    Draniom się tylko wydaje, że wyrządzili nam szkodę, przecież patriotycznego ducha nie da się zamalować…

  12. emka pisze:

    Została zamordowana przez komunistów 28 sierpnia 1946 roku.

  13. Majka S. pisze:

    Pamięć silniejsza jest niż rozpacz, pamięć silniejsza jest niż śmierć.

  14. emka pisze:

    IPN szuka grobu „Inki”
    Na dwóch cmentarzach w Gdańsku ruszyły prace przygotowawcze do badań archeologiczno-ekshumacyjnych, które mają rozpocząć się tam jeszcze w tym roku.

    Mowa o cmentarzu garnizonowym i cmentarzu na Srebrzysku. Trwające od piątku badania, którymi kieruje prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN, mają na celu odnalezienie miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. – W tej chwili celem jest zbadanie tych cmentarzy i doprecyzowanie lokalizacji kwater, na których chowano więźniów. Mam nadzieję, że te działania zaowocują jeszcze w tym roku pracami ziemnymi. Na razie jesteśmy na etapie dokumentowania tych miejsc – mówi szef projektu. – W jednym z nich prawdopodobnie pochowana jest Danuta Siedzikówna, nasza słynna „Inka”. Jesteśmy tu m.in. po to, by to miejsce odnaleźć. Kiedy ruszą prace ziemne, będziemy o nich oficjalnie informować – dodaje prof. Szwagrzyk.[…]
    http://www.naszdziennik.pl/wp/54610,ipn-szuka-grobu-inki.html

  15. emka pisze:

    Wszyscy – uczniowie i nauczyciele założyli białe koszulki z wizerunkiem Inki z okazji 72. rocznicy powstania Armii Krajowej w Szkole Podstawowej nr 23 w Płocku. zobacz: Piękne zdjęcia

  16. woal pisze:

    Zdjęcia są faktycznie przepiękne. Duma rozpiera serce.

  17. marat pisze:

    Takie były kiedyś dziewczyny, polskie patriotki.Dzisiaj też na pewno są,ale na pierwszy rzut oka,zwykle niedostrzegalne.Po 1945,w lochach UB słychać było nocami jęki i rozdzierające krzyki katowanych polskich patriotów.
    Przysięga „Inki”
    https://www.youtube.com/watch?v=0JzDtiNZgts&feature=related

  18. emka pisze:

    Odkryto miejsce pochówku „Inki” na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku. Ekshumacja latem >WIĘCEJ

  19. marat pisze:

    Konieczna jest,moim zdaniem,dokładna identyfikacja.Danuta Siedzikówna zasługuje
    na szczególne wyróżnienie.

  20. emka pisze:

    Zmarł prokurator Wacław Krzyżanowski – morderca sądowy Danuty Siedzikówny „Inki”. Dziś ma się odbyć jego pogrzeb z honorami wojskowymi, kompanią WP i orderami na poduszkach.
    Krótko przed śmiercią, w grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, 17-letnia „Inka” napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Wacław Krzyżanowski uważał inaczej. Dla sanitariuszki antykomunistycznego oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” żądał kary śmierci. Był 3 sierpnia 1946 r.
    W ostatnim czasie pojawiało się wiele różnych informacji o miejscu zamieszkania Krzyżanowskiego. Ostatecznie okazało się, że żył sobie spokojnie w Koszalinie przy ul. Moniuszki 16/2 na parterze wielorodzinnego domu. Na tej zacisznej ulicy do dziś mieszka wielu emerytów wojskowych. […] – pisze Tadeusz Płużański >CZYTAJ CAŁOŚĆ

  21. emka pisze:

    „Inka” zidentyfikowana! Jest już pewność, że bohaterska sanitariuszka spoczywała na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku.
    http://wpolityce.pl/historia/235613-nasz-news-potwierdzony-ipn-podal-nazwiska-pieciorga-zidentyfikowanych-wykletych-wsrod-nich-jest-inka

  22. emka pisze:

    Ruszył nowy portal IPN poświęcony Danucie Siedzikównie „Ince”
    Szczegółowa biografia „Inki”, historia 5 Wileńskiej Brygady AK, zdjęcia i dokumenty.

    http://inka.ipn.gov.pl/

  23. emka pisze:

    „Co jest takiego w tej dziewczynie?”. Rozmowa z Luizą Łuniewską, autorką książki „Szukając Inki. Życie i śmierć Danki Siedzikówny”

    – Sympatia dla bohaterki narodziła się później, już w trakcie pracy. Przede wszystkim współczucie dla dziewczyny głęboko poranionej wojennymi traumami, podziw dla charakteru młodziutkiej, z mojej perspektywy, dziewczynki, która desperacko broniła swoich najbliższych. Dziewczyny skrytej, która niechętnie się zwierzała, która mnie, a wcześniej innym jakoś umykała. Stąd tytuł – „Szukając Inki” – mówi Luiza Łuniewska.

    Muszę zacząć od pytania: „dlaczego Inka?” Owszem, postać jest teraz znana, ale w książce widać pewien rys osobistego – a na dodatek pozytywnego – stosunku do tytułowej bohaterki. Skąd ta sympatia?

    – Moje zainteresowanie postacią „Inki”, w początkowym okresie brało się przede wszystkim z ciekawości: co jest takiego w tej akurat dziewczynie, że staje się ona, a może nawet już stała obiektem pokoleniowej fascynacji. Wśród dzisiejszych nastolatków czy dwudziestolatków trudno było znaleźć kogoś, kto nie słyszał o Dance Siedzikównie. Oczywiście „Inka” jest tylko symbolem pewnego trendu, więc na początku to było zainteresowanie raczej zjawiskiem socjologicznym. Zdziwiłam się, gdy odkryłam, że oprócz standardowej, przygotowanej przez IPN biografii, niczego o Siedzikównie nie napisano. Powstał spektakl Teatru Telewizji, film dokumentalny – książki nie było. I tak to się zaczęło, a sympatia dla bohaterki narodziła się później, już w trakcie pracy. Przede wszystkim współczucie dla dziewczyny głęboko poranionej wojennymi traumami, podziw dla charakteru młodziutkiej, z mojej perspektywy, dziewczynki, która desperacko broniła swoich najbliższych. Dziewczyny skrytej, która niechętnie się zwierzała, która mnie, a wcześniej innym jakoś umykała. Stąd tytuł – „Szukając Inki”.[…] DALEJ:
    http://rebelya.pl/post/9145/co-jest-takiego-w-tej-dziewczynie-rozmowa-z-lui

  24. emka pisze:

    Feliks Selmanowicz „Zagończyk” – życie partyzanta

    „Odchodzę w zaświaty. To, co pozostawiam na tym świecie najdroższego, to Polskę i Ciebie” – napisał do syna Feliks Selmanowicz w liście, który sporządził przed śmiercią.

    Młodość w mundurze

    Przyszedł na świat 6 czerwca 1904 w Wilnie. Jego młodość przypadła na burzliwy okres I wojny światowej i walki o niepodległość. W 1918 roku wstąpił do Samoobrony Wileńskiej, polskiej ochotniczej formacji wojskowej. Mimo młodego wieku, miał wykazać się wówczas odwagą podczas walk. […]
    DALEJ:
    http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1659923,Feliks-Selmanowicz-Zagonczyk-zycie-partyzanta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.