Płonie ognisko i szumią knieje…

Pieśń tak popularna jak „Pierwsza Brygada”, „Czerwone maki” czy „Pałacyk Michla”. Jak efekt każdego wysiłku artystycznego – zyskującego sobie coraz większy krąg odbiorców, słuchaczy i wykonawców – żyjąca własnym życiem, często w oderwaniu od swego twórcy, od czasów, w których powstała, od okoliczności, które zdeterminowały jej napisanie.

 

zobacz film: Jerzy Braun – Errata do biografii – reż. Andrzej Gajewski, film można obejrzeć też >TU

***

Krystyna Przybyło

Jerzy Braun, autor pieśni, to harcerz, poeta, publicysta, pisarz, kompozytor, filozof, polityk, mąż stanu, ostatni Delegat Rządu Polskiego na Kraj, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień okresu stalinowskiego, ambasador kultury polskiej na Zachodzie – można by jeszcze mnożyć różne określenia, oddające wielość zainteresowań tego człowieka, rozległość jego horyzontów myślowych, mnogość dziedzin życia, którymi się pasjonował i w których się spełniał. W mrocznych latach PRL-u takie jednostki jak on, gorący i bezkompromisowi patrioci, którzy swoje życie poświęcili walce o demokratyczną i suwerenną Polskę, byli przez ówczesne władze spychane na margines świadomości społecznej, do mrocznej krainy niepamięci.

Wybuduję pomnik trwalszy niż ze spiżu – pisał Horacy. Wątpliwe, aby Jerzy Braun, tworząc swoją pieśń – powszechnie znaną, a z harcerskich chyba najpiękniejszą –  myślał o tym, że zapewni mu ona – mimo starań wielu, aby tak nie było – nieśmiertelną sławę. Widać więc w niej samej tkwi taka moc, że informacja o jej twórcy zawsze czyniła autora postacią bliską, wyłaniającą się z krainy niebytu, uparcie powracającą, a aktualnie – dzięki wysiłkom wielu ludzi dobrej woli – tak bardzo obecną w świadomości tarnowian.

Jeśli zastanowić się  nad jej genezą, szybko dochodzi  się do wniosku, że ta pieśń musiała powstać. Jej napisanie, skomponowanie było historycznie i biograficznie zdeterminowane, było wypadkową wielu zdarzeń i wielu uwarunkowań.

Po pierwsze, Jerzy Braun był harcerzem. Kiedy ok. 1913 roku Braunowie przeprowadzili się z Dąbrowy Tarnowskiej do Tarnowa, Jerzy Braun, podobnie jak jego bracia, starszy Kazimierz i młodszy Juliusz, został uczniem II Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego. Był to kres bardzo prężnego rozwoju tarnowskiego harcerstwa, które wciągało w orbitę swoich wpływów najwartościowsze jednostki. Skauting stawał się prawdziwą szkołą charakterów, zaszczepiał młodzież ideami, które łączyły pragnienia narodowe z młodzieńczymi marzeniami, dając jednocześnie radość życia i możliwość wszechstronnego rozwoju. Jerzy został najpierw zastępowym zastępu „Lisów”, działającego w III Drużynie Harcerzy im. Michała Wołodyjowskiego, potem jej drużynowym, a w wieku 17 lat objął zaszczytną funkcję komendanta tarnowskiego hufca, którą pełnił przez rok. Po latach wspomina:

Kompas, łopatka do okopywania namiotów, chorągiewka sygnalizacyjna, nóż w oprawie, sznurowany plecak, menażka i mapa u pasa – oto były nieodłączne przyjaciółki Harcerstwa. Uczyliśmy się wiązania węzłów, orientowania w terenie, podług Oriona i Gwiazdy Polarnej, rozbijania namiotów i budowania kuchni z cegieł, darni, z wesoło dymiącym kominem. Po ćwiczeniach polowych wybierano miejsce na obóz gdzieś w  zacisznym wąwozie, w pobliżu strumienia; wyrastały rzędy białych namiotów, robiono łóżka polowe z mchu i liści, warzono strawę w kotłach, a potem ustawiały się kipiące śmiechem i wrzawą kolejki z menażkami po knorr-zupkę lub czarną kawę. Płonęło ognisko, wiara zasiadała kołem, słuchając z lubością trzeszczenia smolnych gałęzi i pijąc jak haszysz rozkoszny zapach snującego się dymu

Dalszym ciągiem tych wspomnień jest ich poetycka wersja:

Płonie ognisko i szumią knieje,
drużynowy siadł  wśród nas,
opowiada starodawne dzieje,
bohaterski wskrzesza czas.

O rycerstwie spod kresowych stanic,
o obrońcach naszych polskich granic…
A ponad nami wiatr szumi, wieje
i dębowy huczy las. 

i dalej

Już do powrotu głos trąbki wzywa,
alarmując ze wszech stron,
staje wiara w ordynku szczęśliwa,
serca biją w zgodny ton.

Każda twarz się uniesieniem płoni,
każdy laskę krzepko dzierży w dłoni,
a z młodzieńczej się piersi wyrywa
pieśń potężna, pieśń jak dzwon!

Będąc komendantem Hufca Harcerzy w Tarnowie, Jerzy Braun założył czasopismo, miesięcznik „Czuwaj”, noszący dumny podtytuł – Organ Harcerskiej Komendy Dzielnicowej w Tarnowie, który był drugim pismem harcerskim na terenie byłej Galicji po lwowskim „Skaucie”. Redaktorem naczelnym pisma – od numeru 1 w kwietniu 1919 r. aż do wyjazdu na studia polonistyczne do Krakowa jesienią tegoż roku – był Jerzy; po nim wydawnictwo kontynuował jego młodszy brat, Juliusz, kolejny komendant Hufca Harcerzy w  Tarnowie.

Harcerstwo, w którym swobodnie wyżywała się bogata i  wrażliwa natura Jerzego, było pomostem łączącym dwa inne światy,  obecne  w życiu młodego człowieka. Pierwszym z nich, w istotny sposób wyjaśniającym powstanie pieśni i poniekąd tłumaczącym, że tak właśnie musiało być, był świat poezji Mickiewicza i Słowackiego, dramatów Wyspiańskiego i Ibsena, muzyki Griega, w którym Jerzy od wczesnej młodości  był po prostu rozkochany. Nie bez znaczenia jest fakt, że dzieci Braunów od najmłodszych lat wychowywane były w świecie muzyki i literatury. Jerzy po latach wspominał swoją ukochaną matkę, absolwentkę konserwatorium muzycznego w Moskwie, najwierniejszą Muzę, która czytała dzieciom na dobranoc Trylogię Sienkiewicza, a grane przez nią mazurki, nokturny i elegie kołysały jej wrażliwego syna do snu.

Uczył się bardzo dobrze, był znakomicie oczytany w  polskiej literaturze, uwielbiał Mickiewicza, ale szczególnie umiłowanego poetę swego dzieciństwa – Słowackiego, którego całe strofy „Króla Ducha” znał na pamięć. Wzorując się na poezji swoich wielkich mistrzów, sam wcześnie zaczął pisać. W czwartej klasie gimnazjum, a więc w wieku 14 lat, miał już ustaloną renomę poety. W 15-tym roku życia napisał libretto i muzykę do opery opartej na motywach kozacko-tatarskich i rozpoczął obszerny epos „Jerozolima ginąca”. Wspomniane czasopismo harcerskie „Czuwaj” było więc tym, co dawało mu dodatkową szansę na rozwój talentu literackiego i dotarcie do szerszej rzeszy odbiorców. „Czuwaj”  było dumą hufca tarnowskiego – pisał – Gród Spicymira i kasztelanów krakowskich urastał do rangi jednej ze stolic harcerstwa polskiego.  To właśnie na łamach tego pisma, w pierwszym  numerze 1920 roku, w styczniu, ukazały się „Nasze harce” ze szczególnie pięknym, a obecnie znanym jako odrębna pieśń, fragmentem: „Płonie ognisko i  szumią knieje”.

I wreszcie trzecia okoliczność, trzecia przyczyna, która zdeterminowała, równie mocno jak poprzednie – działalność harcerska i  twórczość poetycka – powstanie pieśni świętującej obecnie 90-lecie urodzin. Pieśń została bowiem napisana w historycznych dniach listopada 1918 roku. Okres I wojny światowej i odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach niebytu Polski na mapie Europy przeżył Jerzy Braun w Tarnowie.

Wybuch wojny przerwał sielankę młodości. Tarnów przemienił się w obóz wojenny. Miasto przeżywało patriotyczne emocje, a  ludzie zachłystywali się entuzjazmem, swobodą słowa, widokiem munduru legionowego i karabinu w polskich dłoniach. Życie upływało mi – wspomina Jerzy Braun -między Białym Domem a budynkiem „Sokoła”, bo cały skauting tarnowski został zmobilizowany do akcji pomocniczej w zakwaterowaniu i  wyżywieniu organizujących się kompanii marszowych.

Okres inwazji rosyjskiej – od listopada 1914 do maja 1915 roku – przetrwali Braunowie w Tarnowie, nie ulegając ogólnej panice. Przeżyli bombardowanie „grubej Berty” i stałe ostrzeliwanie artyleryjskie. Atmosfera wojny i niepokojące wieści o natarciach w Karpatach rozkołysały wyobraźnię młodego chłopca. Powstał wówczas wiersz „I szli w Karpaty”, a  potem „Harfiarz”.

I wreszcie – stało się. Nemezis wyrównała swoje rachunki – pisał Jerzy Braun we wspomnieniach – największa zbrodnia polityczna w historii Europy, jaką były rozbiory Polski, doczekała się zadośćuczynienia. Nie można więc się dziwić, że swoją radość
z powodu odzyskanej wolności wyraził Jerzy Braun w charakterystyczny dla swojej osobowości i wrażliwości sposób, przez słowo poetyckie i muzykę, w pieśni, pieśni potężnej jak dzwon.

Tak powstał utwór, dziś znany pod tytułem „Płonie ognisko i  szumią knieje”,  który postać jej autora, Jerzego Brauna, czyni bliską i drogą wielu pokoleniom Polaków.

 Autorka jest nauczycielką języka polskiego w Gimnazjum nr 4 im. Jerzego Brauna w Tarnowie

A tak brzmiała pierwsza wersja pieśni:

Kawał chleba do plecaka,
Na przekąskę pół ziemniaka
Laska w dłoni, a na skroni
Kapelusik druh.

A drużyna dzielne chłopy
Będzie tego do pół kopy
Przez zagony, na wsze strony
Wielki czynią ruch.

Gdy ich burza w polu złapie
Krzyczą sobie „a tom wpadł!”
Gdy im deszczyk na nos kapie
Każdy wesół gwiżdże rad!

Jeden w gaju gałąź pociął,
Drugi wodę leje w kocioł,
Do ogniska drzewo ciska 
I gotuje żer.

Jeden zastęp zrobił namiot,
Drugi go porządnie zamiótł,
Robią łóżka, a poduszka
Z obozowych der.

Płonie ognisko i szumią knieje,
Drużynowy siadł wśród nas,
Opowiada starodawne dzieje,
Bohaterski wskrzesza czas.

O rycerstwie od kresowych stanic,
O obrońcach ukrainnych granic
A ponad nami wiatr szumny wieje
I dębowy huczy las.

W tym namiocie na wycieczce 
Dusim się jak śledzie w beczce,
Zastępowy nie ma głowy
I usnęła straż.

A przebiegły wróg tymczasem
Wlazł do krzaków przed szałasem –
Wnet nas złapie! Czata chrapie,
Śpi komendant nasz.

Krzyczą „hura”, awantura,
Cierpnie skóra, cały drżę,
Wróg się hurmem wali szturmem,
Biada śpiącym, będzie źle.

Wróg się zakradł jako złodziej,
Z czatami się za łeb wodzi,
Kawę chłeptał, ogień zdeptał
I ucieka w las.

Już do powrotu głos trąbki wzywa,
Alarmują ze wszech stron!
Staje wiara w ordynku szczęśliwa,
Serca biją w zgodny ton!

Każda twarz się uniesieniem płoni,
Każdy laskę krzepko dzierży w dłoni,
A z młodzieńczych się piersi wyrywa
Pieśń potężna, pieśń jak dzwon!

„Nie rzucim ziemi…”

Drużynowym uwiecznionym w pierwszej zwrotce obecnie obowiązującego tekstu był Władysław Wodniacki, poprzednik Brauna na funkcji drużynowego, zaledwie trzy lata od niego starszy. Zginął 24 września 1920 roku w Sokółce koło Białegostoku w czasie końcowej fazy wojny polsko-radzieckiej.

 

 

 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Eseje, Historia, II wojna światowa, Lata PRL, Piosenki, Sylwetki, Teatr TV, film, Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Płonie ognisko i szumią knieje…

  1. to jest fajne bo musze miec to do szkoly;)

  2. poeta pisze:

    Yuhma, Przyjacielu

    Cos w tym chyba jest dziwnego.
    Opowiem choc bedzie troche malo ortograficznie bo tak sie zlozylo, ze od przeszlo dwoch miesiecy nie zaposiadam internetu w domu i korzystam z bibliotek a tutaj polskich naszych pieknych ogonkow niet no i pisze sie jak sie pisze czyli jak widac.

    Ale wracam do tej osobliwosci co jak mniemam zachodzi.

    Otoz mamy juz skonczono naszo ksiazeczke i jest bardzo pikna.
    Namierzylem tutaj przypadkowo pewnego Pana, ktory dziala w Kongresie Polonii Amerykanskiej.
    I on zaproponowal na pewno mojo sugestie, ze moze nasze dzielko umiescic w internecie czyli zalozy nam stronke.
    Mam nadzieje, ze rzecz bedzie piekna bardzo, jak nie chwalac sie obie nasze ksiazeczki.
    Ten Pan powiedzial mi, ze musze napisac slowo od autorow, taki jakby wstep, czy tez przewodnik do tego naszego szczegolnego miejsca w sieci. Swiatowej.
    No i tak sie przymierzam od dni kilku do tego pisania i sie przymierzam zastanawiajjac sie jaki tez ma byc ten poczatek, bo pozniej to wiem, ze poleci.
    Wczoraj w nocy cos sen nie przychodzil do mnie dlugo i myslalem sobie jakby tu zaczac.
    I zaczalem.
    Wczoraj w nocy……

    Plonie ognisko i szumio knieje.
    Druzynowy jest wsrod nas.
    Opowiada starodawne dzieje.
    Bohaterski wskrzesza czas….

    O rycerzach spod kresowych stanic,
    O obroncach naszych polskich granic
    A nad nami wiatr szumny wieje
    I debowy huczy las……..

    I napisalem sobie te dwie zwrotki i mam w swoim kajeciku.
    Dalej jeszcze nie mam nic napisane ale w myslach mam ciagle jak to powinno wygladac na tej naszej stronie.
    I widzi mi sie i las potezny i plonace ognisko ( wirtualne oczywiscie ) .
    Bywalem za mlodych moich lat na biwakach i harcerskich obozach.
    Pozniej byly zeglarskie harcerskie ale zawsze towarzyszyly nam ogniska….

    A teraz otwieram dzisiaj poczte, ….Hej Kto Polak…., najnowsze wiesci i pierwsza odslona…

    ….Plonie ognisko i szumio knieje…..

    Przeslales mi wczoraj tele…. mostem specyficznym, zajawke bym tak wlasnie zaczol moje slowo wstepne na tej stronce naszej, ktorej jeszcze nie ma ale ktora pojawi sie wkrotce ?

    Tam bedo dostepne wersje elektroniczne naszych dwu ksiazeczek.
    Tej wczesniejszej i tej obecnej.
    ” Obudz Sie Polsko „.
    A wlasciwie pierwsza bedzie ta druga.

    Podczas ostatniej wizyty Pana Jana Pietrzaka tu w USA, bylem na jego koncercie
    i podarowalem kilka egzemplarzy naszego tomiku na CD .
    Prosiem Pana Jana o wreczenie Kilku Znanym i Waznym Osobom w Naszej Polsce.
    Ciekaw jestem jak nasza ksiazeczka zostala przyjeta.
    Czy sie kiedys dowiem ?

    Jak Dacie mi namiar na Was to przesle albo jak Chcecie to w pdf jako zalacznik do listu.
    To jest chyba okolo 9 MB
    Na razie jest tylko wersja elektroniczna w pdf albo na CD.
    Poki co zadnej komercji i jeszcze nie wiem dokladnie gdzie sie wydrukuje, czy i za ile.

    W koncu sie nam napisalo, zeby sie czytalo…..
    Czyli do Ludzi tak czy inaczej isc musi.

    Pozdrawiam pieknie Ciebie Przyjacielu, raz jeszcze proszac o wybaczenie za niezawiniono ortografie.
    Pozdrawiam szczegolnie Emke, za jej tytaniczno prace.
    Jaki ja malutki w porownaniu z WAMI.

    PS.
    A moze Zrobicie mi korekte ortografii ( gratis ) bo to troche kluje w oczy niepotrzebnie ???

    • yuhma pisze:

      Drogi poeto, prześlij materiał w Wordzie, zobaczę, co się da zrobić w kwestii korekty. Ale zastrzegam się – niczego nie obiecuję!

  3. Anonim pisze:

    Chyba troche sie nie zrozumielismy.
    Ja nie prosilem o korekte naszego tomiku ale o ten tutaj wpis powyzej na Waszej stronce na temat plonacego ogniska, ktory popelnilem nie majac polskiej ortografii w klawiaturze, korzystajac z komputera w Public Library

    Pozdrowienia sle.

    • yuhma pisze:

      Kamień z serca! 🙂 Ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że chodzi o komentarz. Kto by się tam przejmował pisownią w komentarzach 🙂

  4. niebert pisze:

    Dziękuję za bardzo interesująca i dogłębną genezę powstania utworu „Płonie ognisko…”.
    Okazało się, że pierwotny tekst jest wesołym obrazem harcerskiego życia, pełnego zabawy i uśmiechu, a strofy, które trafiły do ostatecznej wersji pieśni, nie brzmią tutaj, aż tak patetycznie i wyniośle.
    Co ciekawe, w pierwotnym utworze muzyka zwrotek jest w innej kolejności oraz z powtórzeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.