Krzysztof Wyszkowski. Wybitny patriota

2467-35111357046173-150x150O zmowie przeciwko Polsce Krzysztof Wyszkowski opowiada na spotkaniu (zapisy video) w  Ottawie maj 2013:

„Przy okrągłym stole zawarto kontrakt, który nie przewidywał powstania w Polsce niepodległego państwa, demokracji i wolności.”

NA KOLEJNYCH STRONACH:
strona [2] 23.12.2012 Nagroda Ruchu im. Lecha Kaczyńskiego
strona [3] Bronimy Wyszkowskiego! Apel o solidarność i Otwarta petycja z listą sygnatariuszy, 2012
strona [4] Gdańsk. Rozprawa 8 marca 2012 roku
strona [5] 28.06.2011, pod namiotem Solidarnych2010 czas choroby
strona [6] Prawda o Okrągłym Stole, wywiad video
strona [7] Agentura w III RP, spotkanie w Gdyni, zapis video

przeczytaj:

 

9 i 10 maja 2013 Kanada. Relacje filmowe są zapisem fragmentów spotkania na Uniwersytecie Świętego Pawła w Ottawie. http://marszpolonia.com/

W czyim interesie jest wolna Polska?

Zmowa przeciwko Polsce

Jak Lech Wałęsa mur stoczni przeskoczył?

 

6.02.2012 Nagroda im. Grzegorza I Wielkiego

Legendarny działacz Solidarności, współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych, jeden z najwybitniejszych polskich patriotów ostatnich dziesięcioleci, niszczony za prawdę o „Bolku” w III RP, został uhonorowany Nagrodą im. Grzegorza I Wielkiego. Jego droga życiowa, jego walka o prawdę jest przepiękną lekcją bohaterstwa.

Katarzyna Gójska-Hejke [Nowe Państwo]

Nagroda im. Grzegorza I Wielkiego to laur dla obrońcy prawdy w życiu publicznym. W postkomunistycznej rzeczywistości prawda jest jedyną przepustką do wolności. Sowiecka zwierzchność nad Polską istniała wyłącznie dzięki kłamstwu. Ono było jej podstawową siłą. Nasze dziś woła o odkłamanie przeszłości. Nie jest fanaberią, szaleństwem czy zaślepieniem, lecz warunkiem nie niewolniczej przyszłości. Nierozliczony PRL był i jest trampoliną dla kolejnych kłamstw, bo w świecie, w którym zdrajca może być okrzyknięty bohaterem, jest miejsce naprawdę na każdą niegodziwość. […] Statuetka „Grzegorza” A.D. 2012 trafia do rąk człowieka heroicznie oddanego prawdzie – Krzysztofa Wyszkowskiego. Decyzja naszej redakcji jest zaledwie niewielkim gestem uznania dla męstwa w walce o wolną Polskę. Jego „żądam prawdy” – mimo wszystko i za każdą cenę – również po ludzku dodaje sił. […]

 

Katarzyna Gójska-Hejke powiedziała:

To jest takie wyróżnienie, które przyznajemy tym, którzy w sposób szczególny stoją na straży prawdy w życiu publicznym. Decyzją zespołu redakcyjnego osobą wyróżnioną w roku 2012 został Krzysztof Wyszkowski. Wszyscy znamy zasługi Krzysztofa Wyszkowskiego, te ostatnie kilkadziesiąt lat, kiedy służył Polsce, ale przyznając nagrodę skupiliśmy się na ostatniej walce Krzysztofa o prawdę i o tą prawdziwą, niezakłamaną historię Polski najnowszą. (…) Cała jego droga życiowa, jego walka o prawdę jest przepiękną lekcją bohaterstwa.

W imieniu laureata nagrodę odebrał Antoni Macierewicz, który odczytał list, napisany przez Krzysztofa Wyszkowskiego:

Wielce Szanowna Redakcjo miesięcznika Nowe Państwo – Niezależna Gazeta Polska!

Szanowni Państwo!

Drodzy Przyjaciele!

Bardzo żałuję, że nie mogę sam odebrać nagrody, którą mi Państwo przyznaliście, ale przez wymuszone okolicznościami zastępstwo doznaję wyróżnienia podwójnego, ponieważ w moim imieniu przyjmuje ją człowiek godniejszy ode mnie – Wasz laureat ubiegłoroczny.

Choć pośród wielu wiekopomnych dzieł św. Grzegorza Wielkiego największą sławą cieszy się jego Antyfonarz, to ja wobec tak szacownej publiczności śpiewać się nie ośmielę, nawet za pośrednictwem Drogiego Antoniego. Pozwolę sobie za to na wyrażenie domniemania, że twórcy nagrody mieli na myśli przede wszystkim nakazy misji i dyscypliny, wprowadzonych w życie Kościoła w chwili upadku starego porządku i tworzenia się nowego. Dla mnie osobiście Grzegorz Wielki, który przydał papiestwu tytuł „Servus servorum Dei – Sługa sług Bożych”, pozostaje autorem genialnych „Moraliów”. Decyzję Redakcji o przyznaniu mi nagrody uznaję, więc za zachętę do wczytywania się w egzegezę Księgi Hioba przy wtórze cudownych dźwięków chorału zwanego gregoriańskim.

Dlatego chcę w tym miejscu, szczególnie wobec prześwietnego grona zgromadzonych tu dziennikarzy i redaktorów, zacytować formułę zawartą w „Moraliach”, księga III, 17: „Na dwa sposoby grzeszymy wargami, albo, gdy mówimy rzeczy niesprawiedliwe, albo, gdy milczymy o rzeczach sprawiedliwych.” Znam niektóre swoje grzechy w tej pierwszej mierze i przepraszam za nie. Rozumiem jednak, że dzisiaj nagradzacie mnie Państwo za moje wysiłki, by jak najmniej grzeszyć w ten drugi sposób.

Chwalenie rzeczy sprawiedliwych, to dla Grzegorza I nie tylko pokora Hioba znoszącego niezawinione cierpienia bez ulegania rozpaczy. To jest również gniew, „który pochodzi z gorliwości”, „z cnoty” (księga V, 82). Święty przytacza psalmistę:  „Gniewajcie się, a nie grzeszcie (Ps. 4,5)” i objaśnia: „Z pewnością źle rozumieją to ci, którzy chcą, byśmy gniewali się tylko na siebie samych, a nie na naszych bliźnich, gdy błądzą. Jeśli bowiem pouczono nas, byśmy tak kochali bliźnich jak siebie samego, wypada, żebyśmy się tak na nich gniewali, gdy błądzą, jak gniewamy się na nasze własne występki (ibidem)”. –  I ta analiza jest jednym z powodów, dla których jest On nie tylko prawdziwie wielkim, ale i bardzo nam bliskim.

Dziękuję Państwu za przyznanie mi Nagrody im. św. Grzegorza I Wielkiego.  Gdybym mógł odpowiedzieć na pytanie, czy moje dokonania, to moja zasługa, to nie starczyłoby tu miejsca na opowiadanie o ludziach i sprawach, którym zawdzięczam wszystko, z czego jestem w swoim życiu dumny.

Dla przykładu – wspomnę więc tylko jeden przypadek, w którym zaznaczyła się zbawienna rola twardej ręki przyjaciela. Dawno, dawno temu, znalazłem się w pewnym towarzystwie już wtedy znanym z praktyki mieszania spraw publicznych z nadużywaniem wina i zabawy. Przyznaję, że jako prowincjusz z Gdańska, byłem olśniony atmosferą radykalnie odbiegającą od szarego życia w peerelu i już cieszyłem się na dalszy rozwój sytuacji, gdy nagle poczułem na swym karku twardą rękę okrutnika, który złapał mnie za kołnierz i, mimo prób stawiania oporu, wyprowadził z bagna, w które zamierzałem się pogrążyć. W milczeniu zawlókł mnie do innego mieszkania, gdzie również napotkałem gromadę młodych ludzi, tyle, że zamiast rytmicznej muzyki z magnetofonu usłyszałem ich uroczysty chóralny śpiew: „Nigdy z królami nie będziem w aliansach…”. Ta sytuacja najlepiej dowodzi, że nawet skromni inicjatorzy wolnych związków zawodowych, którzy też czasem chcieliby zakosztować smaków stolicy, podlegają syndromowi Jonasza, jeżeli tylko wpadną w paszczę takiego wieloryba, jak Antoni Macierewicz.

Drugie wspomnienie ma inny charakter. Od dnia 10 kwietnia 2010 roku mówiąc o sobie mam obowiązek powiedzieć, że czuję się tylko skromnym pomocnikiem Anny Solidarność. Jako samodzielny gracz polityczny narobiłem wiele głupstw i na starość chciałem tylko odpocząć. A to ona spowodowała, że wyzwania zamiast się zmniejszyć jeszcze bardziej się powiększyły.

Na kilka dni przed lotem do Smoleńska Anna wezwała mnie do siebie i zapytała: „Krzysiu, co będzie z Polską?” Wtedy odpowiedziałem, że nie wiem i że nie mam na takie sprawy czasu.

Dzisiaj powiem tak: Co będzie z Polską – nie wiem. Ale wiem, że Twoje dzieło Aniu jest w skarbcu antyfonarza narodowego, jako chorał najpiękniejszy, bo płonący tytułem „Solidarietatis” tak gorąco, jak Twoje serce. Grzegorz Wielki powiedział: „Coś, co samo nie płonie, niczego innego nie rozpali.” (Moralia, księga VIII, 72).”

Jestem zbyt słaby, by przyjąć odpowiedzialność za odpowiedź na pytanie o Polskę. Wszystkim, na co mnie stać, jest pragnienie dołożenie choćby jednej nutki do zapisu tego chorału.

Jeszcze raz serdecznie Państwu dziękuję!

http://www.wyszkowski.com.pl/

 

Sławomir Cenckiewicz

Ojciec założyciel Wolnych Związków Zawodowych

Jesienią 1977 r. działalność środowisk antykomunistycznych w Trójmieście przybierała wreszcie organizacyjne ramy. W tym czasie działało środowisko młodopolskie związane z ROPCiO, które w listopadzie 1977 r. zainicjowało powstanie Studenckiego Komitetu Solidarności Wyższych Uczelni Trójmiasta. Aktywni byli także dwaj czołowi współpracownicy Komitetu Samoobrony Społecznej KOR (KSS KOR) z Gdańska – Bogdan Borusewicz i Krzysztof Wyszkowski, którzy najpierw niezależnie od siebie, a później wspólnie szukali kontaktów i wsparcia na Zachodzie (m.in. w Szwecji), oddziaływali na młodzież studencką i starali się dotrzeć do robotników trójmiejskich zakładów pracy (głównie Stoczni Gdańskiej im. Lenina i Gdańskich Zakładów Mechanizacji Budownictwa „ZREMB”) represjonowanych za udział w strajkach po czerwcu 1976 r. Obaj zresztą znaleźli się szybko na celowniku bezpieki. Najpierw Krzysztof Wyszkowski zaczął być rozpracowywany w ramach SOR krypt. „Kanał” (zarejestrowanej 25 października 1976 r.), zaś Bogdan Borusewicz w ramach SOR krypt. „Godot” (zarejestrowanej 3 grudnia 1976 r.). Wraz z ich wejściem w środowiska robotnicze Trójmiasta pojawiło się pytanie dotyczące dalszej strategii walki z komuną. Tak rozpoczynał się marsz ku Wolnym Związkom Zawodowym Wybrzeża – prefiguracji idei „Solidarności”, której pomysłodawcą był Krzysztof Wyszkowski.

Proponujący ideę Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowski szybko napotkał opór przyjaciół. Prowadzone konsultacje miały odpowiedzieć na pytanie najważniejsze: czy należy zakładać WZZ Wybrzeża? Wyszkowski był na tyle zdeterminowany, by je powołać, że nie do końca brał pod uwagę przeciwne opinie. Przeciwko inicjatywie Wyszkowskiego wystąpił wówczas Borusewicz, tłumacząc to słabymi wpływami wśród załóg pracowniczych:

„To Krzysiek Wyszkowski dał pomysł, że należy założyć Wolne Związki Zawodowe. Wszyscy dyskutowaliśmy. Jednocześnie otworzył się kontakt na stocznię przez Kazimierza Szołocha, jednego z przywódców Grudnia ‘70 […] Krzysiek Wyszkowski konsekwentnie parł do powołania WZZ-tów, ja byłem zdecydowanie przeciwny, bo obawiałem się, że to będzie fikcja. Mieliśmy zbyt słabą pozycję w zakładach. […] Inicjatywa była Krzyśka Wyszkowskiego, którego Jacek poparł. Przecież Kuroń nie organizował związków”.

W istocie, jako „cierpliwy wykonawca założeń programowych KSS KOR” (z charakterystyki SB), Borusewicz reprezentował przede wszystkim stanowisko Kuronia, który, myśląc komunistyczno-rewizjonistycznymi schematami z 1956 r., opowiadał się za ideą samorządu robotniczego i komisji robotniczej, nie zaś idei wolnych związków. Przyznał to później Borusewicz, mówiąc, że w swojej działalności „nawiązywał do doświadczeń hiszpańskiej lewicy – po to, aby w przypadku starcia ustawić się lepiej propagandowo”.

Spór o powołanie WZZ doprowadził do sporu Borusewicza z Wyszkowskim. W tych kłótniach chodziło też o przyszłość trójmiejskiego SKS, ale i o tytuł przyszłego pisma związkowego.

Solidarnościowa głodówka protestacyjna WZZ w obronie uwięzionego działacza SKS i WZZ Błażeja Wyszkowskiego. U góry od lewej: Barbara Wyszkowska, Bogdan Borusewicz, Krzysztof Wyszkowski, Kazimierz Szołoch, NN. U dołu: Andrzej Gwiazda, Magdalena Wyszkowska (żona Błażeja) i Joanna Duda-Gwiazda

„Solidarność” kością niezgody

Wyszkowski akcentował „niewrogą niezależność” od KSS KOR i parł do założenia pisma „Solidarność”. Na drodze stanął mu wówczas Borusewicz, dążący za wszelką cenę do związania WZZ-owskiej inicjatywy z Kuroniem. W kontrze do Wyszkowskiego zaproponował tytuł „Robotnik Wybrzeża” – w domyśle miała to być mutacja KOR-owskiego „Robotnika”. Takie miały być wytyczne Kuronia, o czym donosił Edwin Myszk (zarej. jako TW ps. „Antek” i „Leszek”) – konfident SB tkwiący w samym środku trójmiejskiego środowiska: „Propozycja inspirowana w tym zakresie przez kierownictwo KOR z Warszawy sugerowała, aby w Gdańsku wydawać pismo będące dodatkiem do ukazującego się już pisma »Robotnik«. Propozycją K[rzysztofa] Wyszkowskiego było wydawanie pisma samodzielnego. Przy samym określeniu tytułu przyszłego pisma ujawniły się kontrowersje. Otóż Wyszkowski zaproponował tytuł »Solidarność«, natomiast A[ndrzej] Gwiazda i B[ogdan] Borusewicz byli temu przeciwni, gdyż owo pismo miało być dodatkiem do pisma »Robotnik«. Podnieśli wobec tego, a zwłaszcza Gwiazda, iż proponowany przez Wyszkowskiego tytuł »Solidarność« kojarzy się z internacjonalizmem i ma wydźwięk komunistyczny. Tym samym uważali, iż to zły tytuł dla proponowanego pisma”.

Wyszkowski starał się przekonać Borusewicza, tłumacząc mu, że WZZ są „samograjem”, który wkrótce zdominuje cały ruch antykomunistyczny i odegra kluczową rolę w nadchodzącym przełomie. W tym sporze pewną rolę odgrywały również kwestie ambicjonalne. Borusewicz obawiał się utraty nieformalnego przywództwa w Trójmieście. Później zadeklarował ostatecznie, że jeżeli Wyszkowski utworzy WZZ, to udzieli im wszelkiej pomocy. Dopytywany, kiedy ostatecznie przekonał się do idei WZZ, Borusewicz przyznał: „Po 2–3 miesiącach. Jak zaczął tu wychodzić »Robotnik Wybrzeża«, który kolportował informacje o WZZ-tach, i kiedy na to hasło sami zaczęli się zgłaszać robotnicy”.

Spór z Kuroniem

Podpisanie i ogłoszenie Deklaracji Założycielskiej WZZ poprzedziły spory i rozmowy Wyszkowskiego z Kuroniem. Lider KOR miał ostatecznie rozstrzygnąć spór Wyszkowskiego z Borusewiczem o sens powołania WZZ. Kuroń tak o tym pisał w pamiętnikach: „W trakcie tej narady Witek Łuczywo, mąż Heli i twórca techniki »Robotnika«, sformułował zasadę dopuszczalnego wywieszania szyldów, którą odtąd kierowaliśmy się. Mianowicie, powołać publiczną instytucję może tylko takie środowisko, które jest w stanie samo się obronić. Uznaliśmy, że środowisko Trójmiasta spełnia te wymagania, ale oczywiście samo musi podjąć decyzję. Krzyś wrócił z tym do Gdańska”. Z relacją Kuronia koresponduje meldunek Wydziału IX Departamentu III MSW: „W dniu 26 kwietnia br. u J[acka] Kuronia przebywał Krzysztof Wyszkowski z Gdańska. Z rozmowy wynikało, że Wyszkowski chce na wzór Katowic zorganizować Wolne Związki Zawodowe. Figurant radził mu przekształcić nazwę na Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych. Tekst deklaracji mają podpisać wszyscy członkowie. Informacje o tym fakcie zamieszczone zostaną w »Robotniku«. Działalność tych związków ma być samodzielna poza K[omitetem] O[brony] R[obotników] i R[uchem] O[brony] P[raw] CZ[łowieka] [i] O[bywatela]. Wyszkowski zamierza rozpocząć działalność od studentów, a przede wszystkim ze S[tudenckim] K[omitetem] S[olidarności]. Na czele Komitetu ma stanąć Kazimierz Szołoch. Całość sprawy uzgodniona jest z B[ogdanem] Borusewiczem”.

Dzień po powrocie z Warszawy Wyszkowski omawiał sprawę powstania WZZ z kolegami. Ustalono ostatecznie, że sygnatariuszami deklaracji będą: Krzysztof Wyszkowski, Antoni Sokołowski i Andrzej Gwiazda. 27 kwietnia 1978 r., czyli kilka dni przed planowanym na 1 maja ogłoszeniem Deklaracji Założycielskiej WZZ, SB przeprowadziła prewencyjne naloty na mieszkania pięciu głównych „figurantów” – Kazimierza Szołocha, Bogdana Borusewicza, Krzysztofa Wyszkowskiego, Błażeja Wyszkowskiego oraz – dla niepoznaki – u agenta SB Edwina Myszka. Dzięki Myszkowi bezpieka znała kulisy dyskusji poprzedzających powołanie WZZ. Już 19 kwietnia 1978 r. Wydział III raportował kierownictwu gdańskiej SB: „Uzyskane w ostatnich dniach informacje wskazują, że grupa aktywistów KSS KOR i SKS zmierza do powołania na terenie Trójmiasta nielegalnego komitetu robotniczego. W związku z tym zamierza podjąć kolportaż ulotek informacyjnych w bezpośrednim rejonie Stoczni Gdańskiej im. Lenina i Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Praktyka operacyjna wskazuje również, że zorganizowane elementy antysocjalistyczne uaktywniają swoją działalność w okresach ważnych wydarzeń politycznych w kraju. Przykładem mogą być próby zakłócenia – poprzez kolportaż ulotek – wyborów do rad narodowych, jakie odbyły się w lutym br.”.

Represje i dezintegracja

Nieprzypadkowo podczas wejścia funkcjonariuszy SB do domu Szołocha, oprócz Wyszkowskiego, stoczniowców – Dezyderiusza Witkowskiego, Adama Wojciechowskiego i Michała Wiżowskiego – obecny był także Myszk. Natomiast w mieszkaniu Borusewicza przy ul. 23 marca w Sopocie SB zatrzymała Andrzeja Stefaniaka, Cezarego M. Drzymalskiego, Brygidę Gizelę Kipnik oraz Bożenę Rybicką. Braci Wyszkowskich, Myszka, Borusewicza i Drzymalskiego zatrzymano w areszcie na 48 godzin, pozostałych natomiast zwolniono. Gwiazdowie uniknęli aresztu, gdyż ukryli się w tym czasie w górach. Mimo to zdołano przemycić i ogłosić Deklarację Założycielskiej WZZ, w której czytamy m.in.: „Szeroka demokratyzacja jest dzisiaj absolutną koniecznością. Społeczeństwo musi wywalczyć sobie prawo do demokratycznego kierowania swoim państwem. Wszystkie jego warstwy muszą zdobyć możliwość samoorganizacji oraz tworzenia instytucji społecznych rzetelnie realizujących ich prawa. Tylko autentyczne związki i stowarzyszenia społeczne mogą uratować państwo, bo tylko poprzez demokratyzację droga prowadzi do scalenia interesów i woli obywatela z interesem i siłą państwa. Zadania te realizują istniejące już instytucje społeczne, takie jak Komitet Samoobrony Społecznej KOR, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Towarzystwo Kursów Naukowych czy Studenckie Komitety Solidarności. Pamiętając tragiczne doświadczenia grudnia 1970 r., opierając się na oczekiwaniach licznych grup i środowisk społeczeństwa Wybrzeża, podejmujemy śląską inicjatywę tworzenia wolnych związków zawodowych. Dziś, w przededniu 1 maja, święta od ponad 80 lat symbolizującego walkę o prawa robotnicze, powołujemy Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Celem Wolnych Związków Zawodowych jest organizacja obrony interesów ekonomicznych, prawnych i humanitarnych pracowników. Wolne Związki Zawodowe deklarują swą pomoc i opiekę wszystkim pracownikom, bez różnicy przekonań czy kwalifikacji”.

Powołanie WZZ spotkało się z natychmiastową reakcją bezpieki. Determinacja SB – jak wspominał później Lech Kaczyński – wywołała w całym trójmiejskim środowisku „pewną konsternację i jakby załamanie się grupy WZZ”. Pojawiły się nawet głosy, żeby zawiesić działalność WZZ. Rzeczywiście w tamtym czasie nietrudno było o pesymizm, bo zaledwie kilka dni po ogłoszeniu Deklaracji Założycielskiej i opuszczeniu 48-godzinnego aresztu przez braci Wyszkowskich, Sokołowskiego, Szołocha i Borusewicza, SB odtrąbiła swój wielki sukces w walce z WZZ. W wyniku nacisku SB 5 maja 1978 r. jeden z sygnatariuszy deklaracji – Antoni Sokołowski – odciął się od działalności w Wolnych Związkach Zawodowych: „Kiedy okazało się na podstawie informacji uzyskanej od TW
[E. Myszka – przyp. aut.], że były pracownik Stoczni Gdańskiej Sokołowski (zwolniony w czerwcu 1976 r. z pracy) jest sygnatariuszem Deklaracji Komitetu Założycielskiego WZZ Wybrzeża, natychmiast przeprowadzono rozmowę ostrzegawczą z figurantem, w której stwierdził, że nie zaprzestanie swojej działalności z uwagi na poniesione straty finansowe i moralne z tytułu jego zwolnienia ze Stoczni. Radio Wolna Europa w dniu 4 maja 1978 r. podało tekst deklaracji, stwierdzając, że deklarację podpisał m.in. A[ntoni] Sokołowski. [Przez] Podjęte działania operacyjne, w trakcie których wykorzystano 3 TW oraz Wydział »W« i »B«, zrealizowano kombinację operacyjną pozwalającą na ustalenie motywów działania figuranta. W wyniku zastosowania kombinacji operacyjnej uzgodnionej z Kierownictwem Departamentu III MSW oraz KW PZPR uzyskano od Sokołowskiego za sumę 54 tys. zł oświadczenie z przeznaczeniem do publikacji w »Życiu Warszawy«, w którym odcina się on od udziału w działalności antysocjalistycznej prowadzonej przez takie grupy jak KSS KOR i WZZ Wybrzeża”. I dalej: „Duże zainteresowanie pieniędzmi wykorzystano jako element przetargu i za ponowne napisanie artykułu (w którym protestuje przeciwko mieszaniu jego osoby do działalności antysocjalistycznej prowadzonej przez takie osoby jak: B[ogdan] Borusewicz, J[acek] Kuroń, L[eszek] Moczulski, P[iotr] Dyk, A[dam] Michnik, K[rzysztof] Wyszkowski, A[ndrzej] Gwiazda) do »Życia Warszawy« i całkowite zerwanie kontaktów z działaczami antysocjalistycznymi zaproponowano mu kwotę 150 tys. zł, co było jednocześnie rekompensatą za poniesione »rzekomo« straty. Realizowane czynności sprawdzające wskazywały jednoznacznie, że A. Sokołowski zaniechał działalności antysocjalistycznej i zerwał wszelkie kontakty z osobami prowadzącymi tą działalność”.

Dramat Sokołowskiego

Sokołowskiego nie pozyskano do współpracy z bezpieką (był rozpracowywany w ramach sprawy krypt. „Sokoł”). Był prostym robotnikiem, śmiertelnie chorym na reumatyzm i pylicę, którego SB zastraszyła i złamała po tym, jak został wraz z rodziną bez środków do życia. Wycofując się z działalności w WZZ, napisał dramatyczny list do Bogdana Borusewicza i Krzysztofa Wyszkowskiego: „przykro mi bardzo, żadnego wyjścia nie miałem, ja już byłem sprzedany, przez jednego waszego zdrajcę. […] Jest jedna osoba, która sypie was i mnie wsypała, żadnego wyjścia nie miałem. Podpisałem im, że moją krzywdę już naprawiono. Nie mogę z wami się spotykać. […] Ile mi zdrowia odeszło”.

Wkrótce po tym Sokołowski zmarł na zawał serca, a jego miejsce w Komitecie Założycielskim WZZ zajął Edwin Myszk, czyli TW ps. „Antek” i „Leszek”. Sprawa Sokołowskiego uzmysłowiła działaczom WZZ, że ludzie brutalnie złamani i skrzywdzeni przez komunistów, nieprzygotowani do pracy politycznej nie powinni być angażowani do pierwszoplanowej roli w ruchu antykomunistycznym. Zastanawiano się również nad przyjętą przez władzę dość oryginalną koncepcją walki z WZZ, gdzie obok tradycyjnych metod represyjnych (przeszukania, areszty i wyrzucanie z pracy) sięgnięto także po strategię przekupu i korumpowania. Krótko po wycofaniu się Sokołowskiego z WZZ przyszła kolej na Szołocha, do którego również zgłosili się urzędnicy Gromadzkiego. W maju 1978 r. Szołoch przyznał się, że przyjął od nich w formie „odszkodowania” za zwolnienie z pracy i represje 5 tys. zł.

Sprawa Błażeja

Na tworzące się WZZ spadły kolejne represje, które układały się w precyzyjny scenariusz nakreślony przy ul. Okopowej (siedziba gdańskiej bezpieki). Stawką w tej grze było przetrwanie WZZ. 28 maja 1978 r. w mieszkaniu Krzysztofa Wyszkowskiego na gdańskiej Żabiance spotkali się działacze KOR, SKS, ROPCiO i WZZ: Jan Karolik, Krzysztof Łabenda (TW ps. „Bogdan”), Edwin Myszk
(TW ps. „Antek” i „Leszek”), Antoni Mężydło, Anna Młynik, Błażej Wyszkowski, Andrzej Słomiński, Jan Zapolnik oraz Józef Śreniowski z Łodzi. Jeszcze zanim rozpoczęła się zaplanowana dyskusja, u K. Wyszkowskiego pojawiło się czterech funkcjonariuszy SB i MO (dwaj umundurowani) z nakazem osadzenia w areszcie braci Wyszkowskich i Śreniowskiego. Wówczas doszło do incydentu – Błażej Wyszkowski stanął w obronie wyprowadzanej z mieszkania i szarpanej przez milicjantów Anny Młynik. Został oskarżony o to, że: „z pobudek chuligańskich zakłócił porządek publiczny w ten sposób, iż w czasie doprowadzenia do samochodu zatrzymanej Anny Młynik krzykami, hałasem i oporem fizycznym utrudniał i przeszkadzał w wykonywaniu tej czynności oraz w czasie zatrzymania go szarpaniem i krzykiem spowodował zbiegowisko publiczne”. Dwa dni później Kolegium ds. Wykroczeń przy Prezydencie Miasta Gdańska skazało Błażeja Wyszkowskiego na dwa miesiące aresztu. Cała antykomunistyczna Polska stanęła w jego obronie.

Błażej podjął w więzieniu całomiesięczną głodówkę protestacyjną (po tygodniu dokarmiano go siłą), a w akcie solidarności z nim od 1 czerwca 1978 r. w mieszkaniu Krzysztofa Wyszkowskiego głodowali również Bogdan Borusewicz, Piotr Dyk i Józef Śreniowski (w Łodzi). Mieszkanie Krzysztofa stało się redutą publicznego protestu, przez które przewinęło się wiele osób z Trójmiasta i pozostałych części Polski. Protest głodowy został nagłośniony przez Radio Wolna Europa i trwał osiem dni. Na zewnątrz mieszkania WZZ-owcy wywiesili przygotowane przez Grzegorza i Tomasza Petryckich plakaty informujące o celach głodówki, które kilkakrotnie usuwały grupy interwencyjne złożone z przedstawicieli administracji osiedla, funkcjonariuszy MO i SB.

Marginalizacja

Był to bodaj najtrudniejszy okres w dziejach Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Niemal wszyscy działacze i sympatycy byli nękani przez SB, choć – jak wspominał kiedyś Borusewicz – represje „nie były aż tak niebezpieczne, żeby nasza działalność nabrała cech heroicznych”. Ale stawką tej walki było przełamanie strachu, przetrwanie i istnienie WZZ. Jednak mimo zorganizowanego nacisku i akcji represyjnej inicjatywa Wyszkowskiego przetrwała. On sam zapłacił za to wysoką cenę. Na przełomie maja i czerwca 1978 r. stracił pracę jako stolarz (zakład rozwiązał z nim umowę), zaś pod koniec lata został zmarginalizowany i niejako wypchnięty z WZZ przez grupę Borusewicza, choć do całkowitego zerwania kontaktów z grupą wolnych związkowców na szczęście nie doszło.
Zasygnalizowane powyżej spory były podsycane i wykorzystywane przez bezpiekę. MSW zależało na podtrzymaniu konfliktu Borusewicza z Wyszkowskim i dezintegracji całej grupy WZZ-owskiej. W sierpniu 1978 r. dyrektor Departamentu III MSW gen. Adam Krzysztoporski zapewniał o skuteczności działań dezintegracyjnych wobec środowiska gdańskiego: „WZZ Wybrzeża pozostający pod wpływami KSS KOR zmniejszył znacznie swą aktywność, co spowodowane zostało narastaniem konfliktów pomiędzy jego członkami. Próby opracowania statutu i programu działania oraz dążenie do wydania gdańskiego dodatku do »Robotnika« nie zostały jak dotąd zrealizowane wobec braku zgodności poszczególnych członków komitetu. Trzeba tutaj zaznaczyć, że jest to również wynikiem dobrej pracy Towarzyszy z Gdańska. Przedmiotem konfliktu jest tam sprawa problematyki działania. Zdaniem np. Wyszkowskiego WZZ winny dążyć do uniezależnienia się od KSS KOR. […] Powyższe tendencje są i powinny być operacyjnie podtrzymywane w celu rozszerzenia stopnia dezintegracji”.

I choć opis wydarzeń odnosi się raczej do sytuacji z wiosny 1978 r., to w lecie SB uznała, że warunkiem podtrzymania tych tendencji jest skuteczne wyeliminowanie Wyszkowskiego z WZZ i utrwalenie w nim pozycji Myszka. Prawdopodobnie gen. Krzysztoporski miał również na myśli sukces, jakim było wprowadzenie Myszka w miejsce Sokołowskiego do Komitetu Założycielskiego WZZ. Dało to bezpiece, poza innymi korzyściami, wielkie możliwości manipulacji w celu kreowania atmosfery konfliktu pomiędzy Wyszkowskim, pragnącym zachować równy dystans i współpracę z KSS KOR i ROPCiO, a Borusewiczem – będącym rzecznikiem ścisłego podporządkowania WZZ środowiska lewicy KOR. Wykorzystując konflikty i defetystyczne nastroje w środowisku WZZ związane z trwającymi od kwietnia represjami (szczególnie wobec sygnatariusza deklaracji WZZ Sokołowskiego, któremu aresztowano nieletniego syna pod pozorem włamania do kiosku, żonę sprzątaczkę wyrzucono z pracy i grożono gwałtem „chuliganów” na małoletniej córce), przy okazji rewizji i zatrzymań bezskutecznie starano się nawiązać kontakt z Krzysztofem Wyszkowskim. Szeroko zakrojona akcja represyjno-dezintegracyjna trwała jednak nadal i została poszerzona o działania zmierzające do zniszczenia życia osobistego Wyszkowskiego.

Akt pierwszej lustracji

Najważniejszą rolę w dezintegracyjnych działaniach SB wobec Wyszkowskiego i WZZ odegrał Edwin Myszk. Kiedy wokół działalności Myszka pojawiało się coraz więcej wątpliwości, kpt. Adam Hodysz z Wydziału Śledczego KW MO w Gdańsku przekazał Aleksandrowi Hallowi informację o Myszku jako agencie SB. Hall poinformował z kolei Bogdana Borusewicza. Niezależnie od tego Błażej i Krzysztof Wyszkowscy przeprowadzili z Myszkiem rozmowę, w trakcie której przyznał się on do współpracy z SB. Próbował jeszcze tworzyć tzw. Robotnicze Wolne Związki Zawodowe, atakujące WZZ Wybrzeża za rzekomo antyrobotniczy charakter i „marazm organizacyjny”. Wspólnie z SB wydawał też fałszywego „Robotnika Wybrzeża”. Jednak po ujawnieniu faktu współpracy z SB prowokacja ta nie miała żadnych szans powodzenia. We wrześniu 1979 r., w specjalnym dodatku do „Robotnika Wybrzeża” zaprzyjaźniony z Myszkiem Krzysztof Wyszkowski oświadczył: „Agenturalne sukcesy Edwina były w dużej mierze oparte na mojej naiwności i łatwości ulegania pokusie, by skorzystać z pomocy człowieka, do którego nie miałem całkowitego zaufania. To właśnie mój pośpiech i niedbałość, chęć zyskania zaufanego współpracownika nie oglądając się na względy bezpieczeństwa grupy, moja próżność, z której Edwin tak umiejętnie korzystał, to moje błędy zbudowały mu pozycję, z której ustąpienie oznacza więcej niż polityczną śmierć, bo oznacza moralny upadek”. W postscriptum zaś Wyszkowski odniósł się do treści fałszywego „Robotnika Wybrzeża”: „Bardzo proszę, by inicjały K.W. umieszczone przez Edwina pod artykułem Bogdana Borusewicza rozumieć jako skrót stopki redakcyjnej całego pisma i czytać jako Komenda Wojewódzka. Czytelna w fałszywce próba wywarcia na czytelniku wrażenia, że jestem jej współredaktorem, przez wyrażone niby w moim interesie sądy i pretensje do Bogdana – jest prowokacją w prowokacji”.

Gniew Moskwy

Zarysowana wyraźnie w Deklaracji Założycielskiej koncepcja działań trójmiejskich WZZ ponad podziałami oraz wola niesienia realnej pomocy robotnikom wywołała niepokój w Moskwie i na szczytach władzy PRL. Piotr Kostikow, który w latach 1964–1980 był szefem sektora polskiego Wydziału Łączności z Bratnimi Partiami Krajów Socjalistycznych KC KPZS, w swoich wspomnieniach pisał: „Z Polski przyszło określenie: »opozycja autobusowa«, cała jej siła zmieści się w jednym autobusie i, oczywiście, zostanie wywieziona. Nasze oceny były inne. Z uwagą na przykład odnotowaliśmy już w [kwietniu] 1978 roku powstanie Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych. Dowiedzieliśmy się potem, że kolportowane są niezależne pisma, że bezpieczeństwo dokonało aresztowań. Bardzo nas to przestraszyło. Bardziej niż znane nam wcześniej działania Komitetu Obrony Robotników i może w założeniu szlachetna, ale odosobniona działalność młodych i starszych przedstawicieli kręgów intelektualnych wśród robotników Radomia, Ursusa i innych miejscowości dotkniętych represjami po czerwcu 1976 roku. Doniesienia naszej bezpieki o działalności Kuronia, Michnika, Modzelewskiego czy Moczulskiego nie robiły silniejszego wrażenia, jakby spowszedniały, choć nadawały nowego kolorytu krajom socjalistycznym. Nasi polscy przyjaciele całkowicie bagatelizowali te zjawiska jako marginesowe i radzili nam nie przywiązywać większej wagi do jakichś tam prasowych ataków na siły antysocjalistyczne. […] Dopiero wiadomości o Wolnych Związkach Zawodowych zaalarmowały naszych szefów. […] Nasi szefowie sformułowali taką tezę: ten ruch jest niebezpieczny, już same nazwy – wolne związki zawodowe czy komitety obrony robotników – są dynamitem. Ruch jest niebezpieczny, bo wraca do początku wieku, do korzeni rewolucji społecznej. Tę niewiarygodną tezę sformułowano u nas jeszcze w latach siedemdziesiątych. Krył się za nią strach przed… rewolucją. Nie poprzestano na teorii, na użytek wewnętrzny Związku Radzieckiego poszły polecenia o zaostrzeniu represji, obserwacji, ściganiu sił podejmujących działania przeciw państwu radzieckiemu. U nas jeszcze nikt nie pomyślał o wolnych związkach, ale już rozstawiano posterunki”.

Gdański genius loci

Mimo represji i niepokoju Moskwy dzieło Krzysztofa Wyszkowskiego przetrwało. Działalność WZZ w latach 1978–1980 koncentrowała się wokół obrony praw pracowniczych i związkowych, organizacji obchodów rocznicowych Grudnia’70 i wydawania niezależnej prasy. Kiedy władze PRL 1 lipca 1980 r. ogłosiły w kraju podwyżkę cen żywności, wywołało to w Polsce falę strajków. Dyrekcje zakładów rozpoczęły zwalnianie „niepokornych”. 7 sierpnia 1980 r. zwolniono z pracy w Stoczni Gdańskiej im. Lenina Annę Walentynowicz, działaczkę WZZ. Kilka dni później na zebraniu Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Borusewicz zaproponował wywołanie strajku w Stoczni Gdańskiej. Rozpoczęcie akcji strajkowej 14 sierpnia 1980 r. podjęli się trzej robotnicy, członkowie WZZ – Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński. Gdy rozpoczął się strajk, stoczniowcy zgromadzili się na wiecu, podczas którego inny członek WZZ, Lech Wałęsa, został obwołany liderem Komitetu Strajkowego. A zatem na realizację podstawowego celu, jaki stawiały sobie Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, przyszło czekać zaledwie dwa lata, kiedy to w Sierpniu 1980 r. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zmusił władze do wyrażenia zgody na powstanie wolnych i niezależnych związków zawodowych. Była to niewątpliwa zasługa gdańskich działaczy WZZ, którzy w Sierpniu 1980 r. odegrali decydującą rolę w dziele powstania NSZZ „Solidarność”. U źródeł fenomenu „Solidarności” – choć później zdradzonej przez Wałęsę i jego otoczenie – była idea Wolnych Związków Zawodowych, którą urzeczywistnił Krzysztof Wyszkowski.

Nowe Państwo: Numer 12 (82)/2012

11.01.2013 Rozmowa po wysłuchaniu w Sejmie

 

Krzysztof Maciej Wyszkowski, ur. 10 VIII 1947 roku w Ostrowi Mazowieckiej (rodzice podali później fałszywe dane: 10 XI 1947 r. w Mrągowie) w rodzinie Krystyny (z domu Nowakowskiej) i Stefana Wyszkowskich. Matka pracowała po wojnie w Olsztynie w „handlu uspołecznionym”, natomiast ojciec w czasie wojny był żołnierzem „Kedywu” białostockiej AK, za co w latach 1949-1954 był więziony przez Urząd Bezpieczeństwa, później karnie pracował w kopalni i niewolniczo przy budowie Pałacu im. Stalina w Warszawie. Krzysztof posiada dwoje rodzeństwa – siostrę Grażynę (ur. 1947 r.) i brata Błażeja (ur. 1949 r.).

W latach 1961-1962 uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie. Porzucił szkołę jeszcze przed ukończeniem 16 lat i podjął pracę jako goniec, później robotnik budowlany, kolejowy, operator spychacza, wózka widłowego i ajent stacji benzynowej. Pracował także m.in. jako robotnik w Olsztyńskich Zakładach Opon Samochodowych. W 1969 r. ożenił się z Barbarą Adamczak, z którą rozstał się 1978 r. W 1974 r. osiadł na stałe w Gdańsku. W Trójmieście pracował jako stolarz, najpierw we francuskiej firmie budującej hotele (do 1977 r.), a później w Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przymorze” w Gdańsku.

Dzięki znajomości z Tadeuszem Kadenacym (krewny rodziny Piłsudskich) z Olsztyna, który studiował w Krakowie, zaczął otrzymywać książki wydawane przez „Kulturę” paryską i inne ośrodki polskiej emigracji na Zachodzie. T. Kadenacy podczas pobytu w Paryżu przekazał Jerzemu Giedroyciowi adres K. Wyszkowskiego. W latach 1974-1977 jego mieszkanie przy ulicy Pomorskiej było punktem przerzutowo-kontaktowym dla przesyłanej głównie ze Szwecji literatury niezależnej.

Od maja 1977 r. współpracował blisko z Bogdanem Borusewiczem. Wówczas po raz pierwszy K. Wyszkowski znalazł się w zainteresowaniu służb specjalnych PRL. Był rozpracowywany przez gdańską SB w ramach sprawy operacyjnego rozpracowania kryptonim „Kanał” (aż do 1990 r.), a także przez wywiad PRL (w sprawę zaangażowany był m. in. ówczesny kapitan Departamentu I MSW Sławomir Petelicki). Po rozpracowaniu kanału przerzutu literatury niezależnej z Zachodu SB próbowała oskarżyć Krzysztofa i Błażeja Wyszkowskich o działalność szpiegowską. Był wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany przez SB. W 1978 r. zaczął wydawać pierwsze w kraju przedruki Dzienników Witolda Gombrowicza. Wydawane przez siebie publikacje sygnował jako wydawnictwo „KLIN”, „Europa”, „Podziemne Warsztaty Wydawnicze” i „Oficyna Narodowa”. W 1978 r. odmówiono mu paszportu na wyjazd do Francji.

W 1977 r. podjął współpracę z KOR a później z KSS KOR. Współpracował ściśle z gdańskim SKS, którego współzałożycielem w październiku 1977 r. był jego brat Błażej. W kwietniu 1978 r. podjął inicjatywę założenia Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Przekonał do tej inicjatywy Jacka Kuronia, który był początkowo sceptycznie nastawiony do tej inicjatywy.

Razem z nim „Deklarację założycielską WZZ Wybrzeża” sygnowali Andrzej Gwiazda – inżynier z gdańskiego „Elmoru” oraz Antoni Sokołowski – spawacz ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina, którego wyrzucono z pracy za udział w strajku w czerwcu 1976 r. Ze względu na zatrzymanie K. Wyszkowskiego po powrocie do Gdańska ze spotkania z J. Kuroniem deklarację WZZ ogłoszono już 29 IV 1978 r., zamiast planowanego 1 maja.

W maju 1978 r. wziął udział w głodówce protestacyjnej przeciwko aresztowaniu, a następnie skazaniu na dwa miesiące więzienia brata Błażeja, który został aresztowany przez SB za to, że w dniu 28 V 1978 r., podczas najścia SB i MO na mieszkanie Krzysztofa, który stanął w obronie szarpanej przez umundurowanych milicjantów działaczki gdańskiego SKS ? Anny Młynik. B. Wyszkowski został później oskarżony o „czynne znieważenie funkcjonariusza MO” oraz „umyślne, publiczne i bez powodu zakłócenie porządku publicznego poprzez krzyki i szarpanie, powodując tym zbiegowisko osób”. B. Wyszkowski został skazany przez Kolegium ds. Wykroczeń na dwa miesiące aresztu i w więzieniu podjął całomiesięczną głodówkę protestacyjną (po tygodniu dokarmiano go siłą). W akcie solidarności z nim w mieszkaniu Krzysztofa przy ulicy Pomorskiej prowadził głodówkę również: Bogdan Borusewicz, Piotr Dyk oraz Józef Śreniowski, ale w Łodzi. Właśnie podczas głodówki prowadzonej w mieszkaniu K. Wyszkowskiego do WZZ zgłosił się L. Wałęsa.

W okresie głodówki w obronie Błażeja, K. Wyszkowski stracił pracę (zakład pracy rozwiązał z nim umowę). We wrześniu 1978 r. na jakiś czas opuścił Trójmiasto i przebywał przez około miesiąca w Krakowie. Planował wówczas przeniesienie się do Krakowa, zatrudnienie się w Nowej Hucie i założenie tam nowej grupy WZZ, ale SB uniemożliwiła te plany. Po powrocie do Gdańska K. Wyszkowski zaczął wydawać broszury poświęcone m. in. 60 rocznicy odzyskania niepodległości. Drukował (na powielaczu na denaturat) również publikacje WZZ Wybrzeża, przedrukowywał periodyki niezależne takie jak „Biuletyn Informacyjny” KOR, „Indeks” czy „Zapis”. Zajął się wydawaniem książek (m.in. dzieł Witolda Gombrowicza) i ich kolportażem. Wiele czasu spędzał w podróżach – do Olsztyna, Warszawy, Krakowa i Wrocławia – choć na stałe mieszkał w dalszym ciągu w Gdańsku. Osłabiło to jego zaangażowanie w WZZ Wybrzeża, stąd też jego nazwisko nie znalazło się w stopce redakcyjnej „Robotnika Wybrzeża”.

W lecie 1979 r. przyczynił się do dekonspiracji groźnego konfidenta SB w WZZ – Edwina Myszka ps. „Leszek” (główną rolę odegrał jednak kpt. Adam Hodysz o roli którego jednak K. Wyszkowski nie wiedział). Razem z bratem Błażejem przeprowadził z Myszkiem rozmowę, w trakcie której przyznał się on do współpracy z SB. We wrześniu 1979 r., w specjalnym dodatku do „Robotnika Wybrzeża”, K. Wyszkowski oświadczył: „Agenturalne sukcesy Edwina były w dużej mierze oparte na mojej naiwności i łatwości ulegania pokusie, by skorzystać z pomocy człowieka, do którego nie miałem całkowitego zaufania. To właśnie mój pośpiech i niedbałość, chęć zyskania zaufanego współpracownika nieoglądająca się na względy bezpieczeństwa grupy, moja próżność, z której Edwin tak umiejętnie korzystał, to moje błędy zbudowały mu pozycję, z której ustąpienie oznacza więcej niż polityczną śmierć, bo oznacza moralny upadek”. W postscriptum zaś Wyszkowski odniósł się do treści fałszywego „Robotnika Wybrzeża”, którego wydał Myszk: „Bardzo proszę, by inicjały K.W. umieszczone przez Edwina pod artykułem Bogdana Borusewicza rozumieć jako skrót stopki redakcyjnej całego pisma i czytać jako Komenda Wojewódzka. Czytelna w fałszywce próba wywarciem na czytelniku wrażenia, że jestem jej współredaktorem, przez wyrażone niby w moim interesie sądy i pretensje do Bogdana – jest prowokacją w prowokacji”.

Krzysztof Wyszkowski (z prawej) wita Lecha Wałęsę
w siedzibie tworzącej się „Solidarności” w Gdańsku, 2 września 1980 roku

W 1980 r. brał udział w strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie przybył 18 VIII. Współorganizował wydawanie niezależnej prasy strajkowej Był pomysłodawcą tytułu „Solidarność” dla strajkowego biuletynu informacyjnego. Był również pomysłodawcą stworzenia przy MKS grupy eksperckiej, choć jej skład miał być całkiem inny. W tym czasie zbliżył się do środowiska Tadeusza Mazowieckiego. Od września 1980 r. z ramienia MKZ pełnił funkcję organizatora poligrafii związkowej, jednak w wyniku konfliktu z J. Kuroniem wspieranym wówczas przez m.in. B. Borusewicza i A. Gwiazdę już w połowie września 1980 r. został pozbawiony tego stanowiska.

Następnie, przez około dwóch tygodni, na prośbę rzecznika MKZ Gdańsk Lecha Bądkowskiego działał w roli organizatora polityki kulturalnej tworzącego się niezależnego ruchu związkowego. Opuścił Trójmiasto i tymczasowo ponownie przebywał w Olsztynie. W lutym 1981 r. T. Mazowiecki zaprosił go do redakcji „Tygodnika Solidarność”, gdzie w kwietniu 1981 r. powierzono mu stanowisko sekretarza redakcji. W marcu 1981 r. brał udział w wyjeździe delegacji NSZZ „Solidarność” (na czele z L. Wałęsą) do Francji na zaproszenie tamtejszych związków zawodowych.

13 XII 1981 r. razem z T. Mazowieckim i J. Strzeleckim został zatrzymany w Grand Hotelu w Sopocie, a później internowany w Obozie Odosobnienia w Strzebielinku, skąd uciekł (z więziennego szpitala) w 8 VIII 1982 r. Został ponownie zatrzymany przez SB w dniu 21 VII 1983 r., ale po zatrzymaniu od razu zwolniono go na podstawie amnestii z 22 VII 1983 r. Od czasu ucieczki z obozu stale przebywał w Warszawie. Publikował w prasie podziemnej.

W latach 1985-1986 przebywał we Francji i Anglii. Po powrocie współinicjator m.in. wraz z Marcinem Królem powstania Grupy Publicystów Politycznych i Klubu Myśli Politycznej Dziekania. W maju i sierpniu 1988 r. uczestniczył w strajkach w Stoczni Gdańskiej. Podczas obrad okrągłego stołu, dzięki akredytacji jako dźwiękowiec „Video Studio Gdańsk” przebywał w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie. Był przeciwnikiem kompromisu z komunistami. Swoje refleksje na temat okrągłego stołu opublikował w wywiadzie pt. Spod stołu na łamach „Kultury” paryskiej, a później w formie broszury wydanej m. in. przez Solidarność Walczącą. Protestując przeciwko okrągłemu stołowi już w marcu 1989 r. odrzucił propozycję Tadeusza Mazowieckiego wejścia do redakcji reaktywowanego „Tygodnika Solidarność”. Powrócił do niejwe wrześniu 1989 r., po objęciu redakcji przez Jarosława Kaczyńskiego. Został kierownikiem działu politycznego.

W 1991 r. był doradcą premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, a w 1992 r. premiera Jana Olszewskiego. W połowie maja 1992 r. odszedł ze stanowiska doradcy premiera, po tym jak dowiedział się o rejestracji Zdzisława Najdera (szefa zespołu doradców J. Olszewskiego) jako TW ps. „Zapalniczka”. W czerwcu 1992 r. w programie telewizyjnym TVP1 oskarżył ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego o zatajenie współpracy z SB. W okresie rządów AWS pełnił funkcję dyrektora gdańskiego oddziału Krajowej Agencji Wydawniczej. Był członkiem Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej Prasa-Książka-Ruch. Po 2001 r. publikował m. in. w tygodniku „Głos”, „Tygodniku Solidarność” i „Rzeczpospolitej”. Od 2007 r. jest stałym felietonistą „Gazety Polskiej” (cykl artykułów „Głową w mur”). K. Wyszkowski jest ojcem czworga dzieci.

Sławomir Cenckiewicz

1.09.2011 w.Polityce.pl

przeczytaj >Błażej Wyszkowski. Mistrz świata

11.10.2012 Rozmowa Niezależna; Joanna Lichocka – Krzysztof Wyszkowski

Więcej szczegółów biograficznych w wywiadzie [20.01.2012] >To kłamstwo leży u podstaw III RP, 20.01.2012

Wybór publicystyki:

DALEJ

strona [2] 23.12.2012 Nagroda Ruchu im. Lecha Kaczyńskiego
strona [3] Bronimy Wyszkowskiego! Apel o solidarność i Otwarta petycja z listą sygnatariuszy, 2012
strona [4] Gdańsk. Rozprawa 8 marca 2012 roku
strona [5] 28.06.2011 pod namiotem Solidarnych2010 i czas choroby
strona [6] Prawda o Okrągłym Stole, wywiad video
strona [7] Agentura w III RP, spotkanie w Gdyni, zapis video

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, III RP, Lata PRL, Po 1980, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

45 odpowiedzi na „Krzysztof Wyszkowski. Wybitny patriota

  1. JacekKM pisze:

    zdrowia panie Krzysztofie!

    po wybudzeniu ważna operacja Cię czeka
    uzdrowienie w Polsce zniewolonego człowieka…

  2. Jasiu pisze:

    Zdrowia Panie Krzysztofie jesteśmy z Panem

  3. schulz pisze:

    Niech Pan wraca do zdrowia Panie Krzysztofie. Jest Pan potrzebny Polsce i zwykłym przyzwoitym szarakom. Same serdeczności

  4. moherowy beret pisze:

    Zdrowie jest najważniejsze na te czasy.Trzeba też dodać,że nawet ludzie zdrowi nie są w stanie przeciwstawić się polityce pejsatych.Teraz już po ptakach,będzie tylko gorzej.W ich ręku są wszystkie instytucje,no może jeszcze babcie klozetowe są Polkami.Polakom pozostaje tylko modlitwa za powodzenie nieprzyjaciół,tak wiara nakazuje.

  5. Jerzy pisze:

    Prawda jest górą .Chociaż ludzie walczący o nią ponoszą upokorzenia i są często policzkowani. Klika i klaka POlszewii wspiera kłamstwo „Bolka”. Polska staje się tuskolandem. Ostatnie orzeczenia sądowe wyrażnie pokazują, że zaczyna panować zamordyzm. To już bardzo blisko do państwa totalitarnego. Amerykanie to widzą i ostrzegają. Dziwne jednak, że narodek popiera Donalda i jego partię. W sondażach znowu wzrost. Tego nie zrozumie nikt o zdrowych zmysłach. To społeczeństwo lubi być kopane w zadek. To jest wychowanie w serwiliżmie, pozostałość komuny. Czeka nas Polaków jeszcze dużo przykrości i obelg od tej swołoczy POlszewickiej. W górę serca !!!

  6. Marek pisze:

    Chylę czoła dla odwagi i woli poszukiwania prawdy pana Krzysztofa Wyszkowskiego.
    Chciałbym uścisnąć jego dłoń i wyrazić poparcie dla jego działań w obronie prawdy historycznej. Zawsze może liczyć na moją skromną pomoc i poparcie.

  7. Teresa Plewa pisze:

    Popieram działania p. Wyszkowskiego w obronie prawdy, dziękuję mu za zaangażowanie i narażanie swojego zdrowia i życia dla nas wszystkich.

  8. Panama pisze:

    Wyszkowski na rozprawie opowiadał o tym, w jakich okolicznościach wypowiadał się o Wałęsie.- Regułą moich zachowań było odmawianie wypowiedzi telewizjom, które zachowywały się nieobiektywnie, odmówiłem udzielenia wypowiedzi TVN24, ale rozmawiałem z dziennikarzami prasowymi, którzy nie robią krótkich migawek, ale bardziej analityczne teksty. Wtedy właśnie użyłem słów, nie miałem świadomości, że kamerzyści i dziennikarze telewizyjni nagrywają tę wypowiedź. Kiedyś byliśmy z powodem przyjaciółmi. Lech Wałęsa zgłosił się do mnie w 1978 r. Byłem jakby jego ojcem, blisko z nim współpracowałem – mówił Wyszkowski.

  9. Wk.bardzo pisze:

    Mnie zawsze imponowała cecha , której nie mają politycy. W skrócie wyrażanie prawdziwej opinii bez zbędnych słów. Pan Wyszkowski jest mistrzem wyrażania prawdy połączonej z mocą pioruna. Wielbiciele Wałęsy mieszkają w schronach ale wolni i myślący ludzie kochają wolność kosztem bezpieczeństwa.

    • Wk.bardzo pisze:

      Drogi Marcinie jeżeli to czytasz czy dalej twierdzisz, że potrzeba pomyśleć o zmianie przywódcy w PiS i ma to być PAD ? Dziękuje za informację o nominacji dla sędziego i kto tego aktu dokonał. Sławomir jest pewny swego i myśli, że może zniszczyć prawdę jak Bolek. Nie panie Sier(p)akowski :).

    • Wk.bardzo pisze:

      Mury runą, runą ale w schronach przetrwały układy i układziki. W tym schronie schowali się starzy sędziowie i ich następcy. No nie wiem czy to przypadek, że PAD mianował panią sędzinę. Pan Sławomir pewnie jest dumny z takich sądów. Mam na myśli cały obóz Michnika i Sławomira …. Sierakowskiego. Pozdrawiam :).

  10. Jastrzębiec pisze:

    Wielki Polak, jeden z niewielu, który nie schylił się po „judaszowe srebrniki”porozrzucane przez czerwone gnidy, gdy inni na kolanach zbierali , do tego Ostrowianin.

  11. emka pisze:

    Zmarła dzisiaj Mama Krzysztofa Wyszkowskiego – Eulalia Wyszkowska.
    W takich chwilach pozostaje tylko modlitewne milczenie.
    R.I.P.

  12. emka pisze:

    Laureatem Nagrody im. Piotra Skórzyńskiego w kategorii Opoka ducha, za cywilną odwagę głoszenia prawdy, za upór w walce z kłamstwem, za konsekwentną obronę ideałów pierwszej Solidarności. > RELACJA Z WRĘCZENIA NAGRÓD

  13. emka pisze:

    Arogancja Wałęsy w czasie rozprawy przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu.

    26 lipca br. Zakończyła się rozprawa z pozwu Lecha Wałęsy przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu w Sądzie Rejonowym w Sopocie. Przedmiotem sprawy było rozważenie zasadności zwrotu zapłaty za fakturę z TVN za wyemitowanie „przeprosin” w imieniu Wyszkowskiego.
    Rozprawy – mimo jej ewidentnej wagi – nie śledziły media – nie przybyli nawet dziennikarze PAP. Zdaniem obserwatorów może to świadczyć o wydaniu nieformalnych wytycznych, aby wyciszać wszystkie fakty, które nie pasują do linii filmu „biograficznego” o Lechu Wałęsie kręconego przez Andrzeja Wajdę.
    Podczas rozprawy sąd przesłuchał Lecha Wałęsę. Były prezydent twierdził, że nie rozumie stanowiska Wyszkowskiego, który nie wykonał wyroku Sądu Apelacyjnego z 2011 r.
    Co tu rozpatrywać?
    – pytał ze złością.
    Tymczasem Krzysztof Wyszkowski zakwestionował sposób wykonania wyroku informując, że TVN i TVP odmówiły zamieszczenia „przeprosin” w swoich audycjach informacyjnych, a inny sposób emisji jest niezgodny z sentencją wyroku.
    Wałęsa i jego obrończyni Ewelina Wolańska zarzucali sądowi niepotrzebne przeciąganie sprawy (jest to już trzecia rozprawa w tym procesie). Obok obrończyni byłego prezydenta zasiadł jej mąż znany z uzyskania dla syna Wałęsy wyroku w zawieszeniu z powodu „pomroczności jasnej”. Przypomnijmy, że syn byłego prezydenta kiedy pijany prowadził samochód, potrącił kobietę i spowodował u niej trwałe kalectwo.
    Sąd wyznaczył następną rozprawę na 11 września b.r. i zdecydował o sprowadzeniu akt sprawy „głównej” (z 2005 r., dotyczącej „Bolka”) oraz z Sądu Apelacyjnego akt sprawy z wniosku Wyszkowskiego o wznowienie postępowania wobec uzyskania nowych dowodów świadczących o agenturalnej przeszłości Wałęsy (proces w tej sprawie trwa). Sąd sprowadzi także z Warszawy akta sprawy wniesionej przez Wałęsę do Sądu Rejonowego (siedziba TVN i TVP) o prawo do zastępczego wykonania wyroku.
    Sensacją stała się decyzja sędziego o skierowanie wniosku do prezesa SR w Sopocie o rozpatrzenie tej sprawy w składzie trzech sędziów. Według obserwatorów może to oznaczać, że sędzia nie chciał narazić się Układowi odrzucając pozew Wałęsy jednoosobowo.
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/58890-co-tu-rozpatrywac-arogancja-lecha-walesy-w-czasie-rozprawy-przeciwko-krzysztofowi-wyszkowskiemu

  14. emka pisze:

    – Ostatnie deklaracje ludzi władzy, ich słowa o strzelaniu i potrzebie brutalnej reakcji, przywołują atmosferę sprzed grudnia 1981 roku – mówi Krzysztof Wyszkowski.
    Ostatnie wypowiedzi ministra Sienkiewicza bulwersują pana jako byłego działacza opozycji antykomunistycznej?
    Poczucie nawrotu do języka pojęć i atmosfery sprzed upadku komunizmu jest dojmujące i przerażające. To miał być przecież nasz kraj, mieliśmy być u siebie, a wychodzi na to, że trzeba będzie się w nim ukrywać.
    Lech Wałęsa mówił wczoraj o strzelaniu do kibiców.
    Kiedyś wzywał do pałowania i to „bendem pałować” można było jakoś ośmieszać czy z niego kpić. A teraz? To chyba nie przypadek, że na jesieni mają być manifestacje solidarnościowe, a były lider związku mówi o strzelaniu.
    Ostrzega?
    Tak: kto podniesie rękę na władzę, temu – jak za Cyrankiewicza – zostanie ona odcięta. Okropność tej sytuacji powoduje, że kojarzy się ona bardzo z poprzednim systemem. Tak jakby establishment III RP wszedł w buty PRL-owskiej nomenklatury. Powtarza jej błędy i mówi podobnym językiem. Może ja jestem przeczulony, ale jest w tym pewna atmosfera grozy.
    A może po prostu zapala się czerwona lampka, że zaczyna być w kraju niebezpiecznie? Deklaracje władzy padają przecież z rozmysłem, to nie są przypadkowe „chlapnięcia”…
    Nie, to nie są „chlapnięcia”. To ostrzeżenia. To przypomina atmosferę nie sprzed Sierpnia’80, lecz sprzed grudnia 1981 r.
    http://niezalezna.pl/45002-wyszkowski-dla-niezaleznapl-establishment-iii-rp-wszedl-w-buty-prl-owskiej-nomenklatury

  15. emka pisze:

    Wygrywa w sądzie! Wałęsa sam płaci za swoje przeproszenie.
    Krzysztof Wyszkowski nie musi płacić Lechowi Wałęsie za to, że ten sam się przeprosił. Sąd Rejonowy w Sopocie odrzucił powództwo byłego prezydenta o zwrot kosztów komunikatu w mediach.
    – Sąd zasądził również, że Lech Wałęsa musi ponieść wszelkie koszty procesowe – relacjonuje wyrok nasz reporter Michał Stróżyk.
    Wałęsa, domagał się pieniędzy od legendy Solidarności Krzysztofa Wyszkowskiego, za to że w imieniu Wyszkowskiego… przeprosił sam siebie, umieszczając odpowiedni komunikat w mediach.
    W 2011 r. sąd w Sopocie orzekł, że Wyszkowski ma przeprosić, za nazwanie Wałęsy byłym tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, według formułki w pozwie. Miały ją opublikować m.in. TVN Fakty i Panorama TVP. Jednak Wyszkowski zdecydował się na podanie apelacji i wielokrotnie oświadczał, że nie zamierza przepraszać byłego prezydenta. Nie doczekawszy się tak pożądanych przeprosin, jesienią zeszłego roku TVN, na zlecenie Wałęsy (nie zaś Wyszkowskiego), pokazał planszę z rzekomymi przeprosinami.
    http://niezalezna.pl/45878-wyszkowski-wygrywa-w-sadzie-walesa-sam-placi-za-swoje-przeproszenie

  16. emka pisze:

    Dziś Krzysztof Wyszkowski ma powody do radości. Na gorąco po wyroku sądu powiedział portalowi wPolityce.pl:
    To bolesna porażka Wałęsy. Po ośmiu latach procesu o przeprosiny za „Bolka” okazuje się, że tylko on ponosi koszty. Utopił sporo pieniędzy, ale cieszył się, że uzyska przynajmniej przeprosiny. Stracił kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych i tytuł godnościowy.
    Merytoryczną przesłanką był fakt, że według wcześniejszego werdyktu przeprosiny Wyszkowskiego miały być opublikowane w „Faktach” TVN i „Panoramie” TVP2, zaś Wałęsa przeprosił siebie po „Faktach”, a zatem niezgodnie z wyrokiem sądu, wobec czego nie można domagać się zwrotu kosztów tego ogłoszenia.
    Pełnomocnik Wałęsy zapowiedział rewizję tego wyroku, ale nie wiadomo, czy do niej dojdzie i jakie będą jej skutki. Warto podkreślić, że dzisiejszą decyzję Sąd Rejonowy podejmował w trzyosobowym składzie sędziowskim, co dodaje wagi temu wyrokowi.
    Krzysztof Wyszkowski powiedział nam, że odczuwa satysfakcję:
    Okazało się, że mały Sąd Rejonowy w Sopocie potrafi odmówić Wałęsie – a przecież to dziś niemalże rząd polski. Znalazł się skład sędziowski, który nie uważa premiera za swojego zwierzchnika i może wydawać wyroki zgodnie z prawem a nie układem interesów.
    To jest oczywiście miłe, ale najważniejsza odsłona jest dopiero przed nami. Wniosłem do Sądu Apelacyjnego we Gdańsku wniosek o wznowienie sprawy, która zakończyła się połowicznym sukcesem, gdy sąd stwierdził, że muszę przeprosić, ale dołożyłem należytej staranności, dlatego zwolniono mnie z wszelkiej odpowiedzialności finansowej. Przeprosiny były pewną naważką moralną dla Wałęsy.
    Jak dodał, ma nadzieję, że Sąd Apelacyjny okaże się równie niezależny jak dziś Sąd Rejonowy.
    Może wieją jakieś nowe wiatry w sądownictwie? Może wreszcie do głosu będą dochodzić sędziowie, którzy podejmować będą decyzję na podstawie obowiązującego prawa a nie oportunistycznie.
    – powiedział wPolityce.pl założyciel Wolnych Związków Zawodowych.
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/62312-wyszkowski-dla-wpolitycepl-po-wygranej-w-sadzie-to-bolesna-porazka-walesy-znalazl-sie-sklad-sedziowski-ktory-wyrokuje-zgodnie-z-prawem-a-nie-ukladem

  17. emka pisze:

    Związki wołają o normalną Polskę. Rozmowa z Krzysztofem Wyszkowskim
    Związki wołają o normalną Polskę. Wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim

    – Okazuje się, że jesień 2013 r. ma coś z nastroju wiosny 1988 r. Tak jak w latach 80., kiedy pod hasłami „Nie ma wolności bez Solidarności” grupa młodzieży ożywiła atmosferę w kraju zastraszonym, biernym, pozbawionym nadziei, tak i dziś słychać wołanie o normalną Polskę – mówi Krzysztof Wyszkowski

    Jesteśmy świadkami wielotysięcznych demonstracji związkowców. Sam jest Pan weteranem ulicznych protestów – czy ma Pan poczucie déjà vu?
    Owszem, ale to rodzaj radosnego déjà vu. Od dawna martwił mnie marazm i upadek ducha Polaków, brak ogólnospołecznej aktywności publicznej. Przecież demokracja nie polega na tym, że pracujemy, wracamy do domu i tylko od czasu do czasu idziemy „na głosowanie”, by wrzucić kartkę do urny. A poza tym nie odzywamy się niepytani i pozostajemy biernymi konsumentami propagandy medialnej. Taki system to parodia demokracji, w istocie ciężka choroba, rodzaj psychicznego stuporu będącego oznaką głębokiej alienacji. Obawiałem się, że skutecznie zarażono nim Polaków. Okazuje się jednak, że jesień 2013 r. ma coś z nastroju wiosny 1988 r. Tak jak w latach 80., kiedy pod hasłami „Nie ma wolności bez Solidarności” grupa młodzieży ożywiła atmosferę w kraju zastraszonym, biernym, pozbawionym nadziei, tak i dziś słychać wołanie o normalną Polskę.
    Oczywiście warunki są dziś inne – na szczęście nie musimy walczyć z komuną. Mam nadzieję, że Donald Tusk i Bronisław Komorowski nie odwołają się do metod Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego i na ulicach stolicy bez żadnych przeszkód odbędzie się zwyczajne święto demokracji. Na tym bowiem ona m.in. polega, że wolni obywatele mają prawo wyjść na ulicę i demonstrować swoje przekonania, wyrażać oczekiwania i w uzasadniony sposób liczyć na to, że zostaną wysłuchani.

    Jak określiłby Pan zachowanie dzisiejszego rządu wobec związkowców? Czy rząd boi się ich, ponieważ są od niego niezależni?

    Mimo oczywistych różnic mam wrażenie pewnej analogii między zachowaniem władz PRLu w 1988 r. i Tuska obecnie. Wtedy Jaruzelski zaskoczył opozycję, kiedy w transmitowanych obradach Biura Politycznego KC PZPR gorzko rozpaczał, że Solidarność chce obalić rząd komunistyczny. Jak wiadomo, wkrótce po tym Kiszczak zaprosił „S” do Okrągłego Stołu. Skoro Kiszczaka było stać na dialog, to liczę, że i Donald Tusk okaże się do takiego ruchu zdolny. Tymczasem Piotr Duda wzywa rząd do rozmów, a premier odpowiada de facto, że boi się być obalony. Może nacisk ulicy spowoduje, że do premiera dotrze wreszcie, że w demokracji taka postawa związków jest normalna i właściwa, a jego obowiązkiem jest traktować związki partnersko.

    Czy polityka ma prawo wychodzić na ulicę? Salon często mówi, że to barbarzyństwo i faszyzm?

    Tylko ludzie, którzy mentalnie tkwią w komunizmie, mogą głosić takie absurdy. Stosują oni standardy rodem z PRL, kiedy nie można było we trójkę wyjść na ulicę, bo przychodziło ZOMO i kazało „rozwiązać nielegalne zgromadzenie”. W Europie w XXI w. takie pojęcie o demokracji może mieć już tylko mieszkaniec wsi na Białorusi, bo już nawet nie Moskwy. Jeżeli takie opinie wypowiada ktoś w Warszawie, to jest albo człowiekiem złej woli, albo idiotą. Mogę mu tylko współczuć. Prawo do publicznego wyrażania swojego stanowiska, również w manifestacji ulicznej, stanowi jądro demokracji.
    Stolice świata zachodniego, takie jak Londyn, Paryż czy Waszyngton, wręcz szczycą się swoimi manifestacjami, niekiedy nawet milionowymi. Od dawna znam osobiście Tuska i Komorowskiego, więc jeśli dzisiaj twierdzą oni, że w warszawskich demonstracjach jest coś niewłaściwego, to kłamią wbrew samym sobie takim, jakimi byli kiedyś, kiedy byli jeszcze uczciwymi ludźmi.

    Całość wywiadu w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”
    http://niezalezna.pl/45977-zwiazki-wolaja-o-normalna-polske-rozmowa-z-krzysztofem-wyszkowskim

  18. emka pisze:

    Wzywa Wałęsę:
    „Zdobądź się na odwagę, a zyskasz chwałę, której tak bardzo pożądasz, a której przecież dotąd nie zaznałeś – ta chwała to dar niezwykły, wyjątkowy, który dają tylko zwyczajni, uczciwi ludzie. Nie gienierały, nie filmowcy, nie media, lecz porządni ludzie, wśród których kiedyś i Ty przebywałeś, zanim dałeś się zamknąć w „złotej klatce”. Jeśli przyjdziesz i odrzucisz kłamstwo, jeśli wreszcie zaczniesz mówić, jak było naprawdę, rozpadną się w proch te „fundamenty”, do których co rusz na nowo przykuwa Cię ten czy inny „pan”. I wtedy zamiast sławy sztucznej, organizowanej Ci przez układ postkomunistyczny, którego jesteś niewolnikiem, uzyskasz sławę prawdziwą. Bo gdy Ty staniesz się Kmicicem nowego zalewającego Polskę potopu, to rozpadną się nie tylko „fundamenty” niewoli polskiej, ale wstrząs ogarnie całą Europę postsowiecką. Znowu wrócisz na czołówki gazet, ale tym razem nie jako kukła podrygująca w rytm narzucany przez KGB i CIA, ale jako uczciwy polski patriota.
    Wyszkowski dodaje: mogę Ci pomóc. Mogę zorganizować rozmowy z ludźmi, „których niegdyś na swoje jubileusze zapraszałeś, a których obecnie znieważasz, pogłębiając w ten sposób swoje nieszczęście”. Ci ludzie to ojciec Tadeusz Rydzyk i Jarosław Kaczyński.”
    Artykuł – życzenia dla Lecha Wałęsy, z okazji 70. urodzin byłego prezydenta. – w najnowszym wydaniu „wSieci” – właśnie w kioskach!

  19. emka pisze:

    43 rocznica służby Wałęsy jako t.w. Bolek
    Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny Nowe Ogrody 28/29 80-958 Gdańsk tel. 58-32-38-531
    Data wysłania: 15 listopada 2013
    Sygnatura akt: I ACa 361/12
    Pan Krzysztof Wyszkowski
    ZAWIADOMIENIE
    Sekretariat Sądu Apelacyjnego w Gdańsku zawiadamia, że termin rozprawy apelacyjnej w sprawie z powództwa Lecha Wałęsa
    przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu skarga o wznowienie postępowania został wyznaczony na dzień
    16 grudnia 2013r. o godz. 12:00 sala 28.
    http://www.wyszkowski.com.pl/

  20. emka pisze:

    O zmianie retoryki władz: zasada mimikry wskazuje, że należy się dostosować do otoczenia >WYWIAD

  21. emka pisze:

    O „złodziejstwie” wśród trójmiejskich ludzi KLD >WIDEO

  22. emka pisze:

    O rządzie Kopacz: możemy się spodziewać kaskady kompromitacji. >WYWIAD

  23. emka pisze:

    Relacja filmowa ze spotkania w Białymstoku.
    Na spotkaniu poruszony był temat agenturalnej pracy Lecha Wałęsy, który działał pod pseudonimem „Bolek”, oraz wiele innych ciekawych spraw. W drugiej części spotkania Pan Krzysztof odpowiadał na pytania od widzów, a po zakończeniu udał się pod pomnik ofiar smoleńskich by oddać im hołd.
    http://www.blogpress.pl/node/19892

  24. emka pisze:

    Los Ewy Kopacz od początku był przewidziany jako pozycja straceńcza i tymczasowa, a kiedy nastąpi „egzekucja”? Może w marcu, kwietniu? Aby przed wyborami prezydenckimi była mowa o nowym otwarciu, aby zaprzyjaźnione media mogły się podjąć odbudowy tej partii. Okres „błędów i wypaczeń” zastąpiłby wówczas manewr odnowicielski – mówi portalowi niezalezna.pl Krzysztof Wyszkowski. […]
    http://niezalezna.pl/63552-wyszkowski-egzekucja-kopacz-moze-nastapic-niedlugo-jej-los-byl-przewidziany-od-poczatku

  25. emka pisze:

    Wałęsa znowu żąda bym skłamał, że nie był agentem „Bolkiem”
    Lech Wałęsa żąda, żebym ogłosił w „Faktach” TVN, że nie był płatnym agentem SB i nie donosił na swoich kolegów ze Stoczni Gdańskiej. Jest to tym bardziej dziwne, że wznawia swe żądania w trakcie kampanii wyborczej, w której Bronisław Komorowski stara się o ponowny wybór na prezydenta.
    Pomimo, że nie został zaproszony do komitetu honorowego Komorowskiego, powinien pamiętać, że mój niegdysiejszy przyjaciel Bronek, w 1990 r. jako wiceminister Obrony Narodowej, mówił mi w swoim gabinecie, że Wojskowe Służby Informacyjne są w posiadaniu podpisanego przez Wałęsę zobowiązania do współpracy z SB oraz jego donosów, pokwitowań odbioru pieniędzy za te donosy, a także inne „kompr-materiały”.
    Żądania te są tym bardziej dziwne, że Wałęsa nie zaprzeczył tym informacjom, gdy mu je osobiście – po powrocie z Warszawy – przekazałem. […]
    CAŁOŚĆ:
    http://wyszkowski.eu/index.php?option=com_k2&view=item&id=2031:wa%C5%82%C4%99sa-znowu-%C5%BC%C4%85da-bym-sk%C5%82ama%C5%82-%C5%BCe-nie-by%C5%82-agentem-bolkiem

  26. emka pisze:

    Porównywanie Polaków z imigrantami nieuprawnione. Mamy obecnie do czynienia z mafią.
    To co dziś się dzieje jest rzeczywiście absorbujące. Jednak to sprawa raczej wywołana przez pewnego rodzaju przemysł. Mamy nowy przemysł, przerzucanie ludzi z krajów ubogich do krajów bogatych, by tam mogli oni pobierać zasiłki. To jakieś nowe gangi, nowa mafia. To zjawisko, które było do przewidzenia. I je przewidywano. […]
    Wywiad:
    http://wpolityce.pl/polityka/266117-wyszkowski-porownywanie-polakow-z-imigrantami-nieuprawnione-mamy-obecnie-do-czynienia-z-mafia-nasz-wywiad?strona=1

  27. emka pisze:

    Za wybitne zasługi

    Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski odznaczy prezydent Andrzej Duda legendarnego opozycjonistę Krzysztofa Wyszkowskiego.

    W uzasadnieniu podkreślono zasługi jakie Krzysztof Wyszkowski oddał Polsce.
    https://wzzw.wordpress.com/2016/02/11/%E2%96%A0%E2%96%A0-za-wybitne-zaslugi-prezydent-duda-odznaczyl-krzysztofa-wyszkowskiego/

  28. emka pisze:

    UJAWNIAMY. List Krzysztofa Wyszkowskiego do Lecha Wałęsy ws. współpracy byłego przywódcy „Solidarności” z SB. ZDJĘCIA
    Po opublikowaniu w TVP informacji o liście „kaprala Wałęsy” do Jaruzelskiego i zwolnienia go z internowania, napisałem do niego list, w którym groziłem, że go zniszczę, jeżeli posunie się dalej we współpracy z komunistami
    — pisze w mailu do redakcji wPolityce.pl Krzysztof Wyszkowski, opozycja opozycji antykomunistycznej w czasach PRL.
    Dałem ten list Józefowi Duriaszowi, który pojechał z nim do Gdańska i czekał w mieszkaniu Wałęsy na jego powrót. Duriasz przerażony stanem Wałęsy, którego BOR wniósł w stanie kompletnego załamania, nie odważył się na odczytanie listu
    — tłumaczy Wyszkowski.
    W tej sytuacji, uwzględniając rady innych znajomych, w tym Artura Hajnicza, który jako były członek KZMP, ZPP, płk. LWP, świadek w procesach „kiblowych” itd. miał wielkie doświadczenie w takich sprawach, napisałem nowy list o łagodniejszej formie mający skuteczniej zaapelować do ambicji Wałęsy. O odczytanie Wałęsie tego listu poprosiłem Annę Młynik, dobrze znaną Lechowi z działalności w WZZ (dane kontaktowe Anny, która obecnie mieszka za granicą, posiada ECS). Ponieważ Danuta Wałęsowa potraktowała ją bardzo wrogo (relację może złożyć Maria Marusczyk, która była naocznym świadkiem wydarzeń), więc Młynik odczytała Wałęsie mój list w łazience (zapomniałem już, kto siedział na sedesie, a kto na pralce)
    — wspomina autor listu.
    CZYTAJ WIĘCEJ:
    http://wpolityce.pl/polityka/282400-ujawniamy-listy-krzysztofa-wyszkowskiego-do-lecha-walesy-ws-wspolpracy-bylego-przywodcy-solidarnosci-z-sb-zdjecia

  29. emka pisze:

    O Okrągłym Stole w ’89:”Mistyfikacja, fasada.” Archiwalne nagranie.
    http://ninateka.pl/film/krzysztof-wyszkowski-krytycznie-o-obradach-okraglego-stolu

  30. emka pisze:

    Obnaża nieprawdę z listu Wałęsy do KOD. „Pisał to raczej Wachowski niż Wałęsa”

    Wałęsa w moim przekonaniu zgłosił się do nas jako prowokator tajnej policji komunistycznej i nigdy z tej roli nie wyszedł. Całość jego przywództwa politycznego polegała na pośrednictwie pomiędzy władzami PRL, tajną policją a działaczami WZZ i później „Solidarności” – mówi portalowi niezalezna.pl Krzysztof Wyszkowski, były działacz Wolnych Związków Zawodowych. Jego zdaniem list skierowany do działaczy KOD pisał raczej „Wachowski niż Wałęsa, który nie umie pisać poprawną polszczyzną”. […] CZYTAJ DALEJ:
    http://niezalezna.pl/76929-wyszkowski-obnaza-nieprawde-z-listu-walesy-do-kod-pisal-raczej-wachowski-niz-walesa#.VtHTgqkYct0.twitter

  31. emka pisze:

    Ostrzegam!
    Krzysztof Wyszkowski: Lech Wałęsa był szpiclem SB i pozostaje agentem wpływu zagranicy

    Polska nie jest Francją. Nie jest ani silna, ani nawet niepodległa. Dlatego we Francji winni przegrali, a w Polsce, gdy 28 maja 1992 r. Sejm podjął uchwałę „lustracyjną”, to rząd, który ją zrealizował, został obalony już po tygodniu. Czy 24 lata po tym pokazie podporządkowania Polski wewnętrznej V kolumnie i agenturom zagranicznym nowa próba „wybicia się na niepodległość” ma szanse? Czy ujawnienie teczek agenturalnych Lecha Wałęsy oznacza koniec III RP, czy będzie to tylko powtórka z „nocnej zmiany”?

    16 lutego żona byłego szefa wszystkich tajnych, jawnych i dwupłciowych policji PRL zmusiła IPN do przyjęcia dokumentacji Lecha Wałęsy jako szpicla SB. Pani mieni się poetką (sugestia: „Jestem idiotką i nie wiem, co robię”), ale jest znana ze „służbowych” akcji dezinformacyjnych jeszcze w okresie stanu wojennego (np. list do Jerzego Giedroycia). Powołała się na wolę męża, ale okoliczności polityczne wskazują na realizację polecenia Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji – pierwszą próbę przekazania „bomby” podjęła dwa tygodnie wcześniej, ale prezes IPN się przed nią obronił i uległ dopiero wobec wręczenia mu odręcznego donosu TW „Bolka”. (…)
    WIĘCEJ:
    http://dorzeczy.pl/id,8207/Ostrzegam.html

  32. emka pisze:

    Polskość nie rządem, a solidarnością stoi!
    Gdy mniemasz, że już żadna siła nie wyrwie cię ze zniewalającego uścisku, od którego tracisz panowanie na sobą, Opatrzność, wydawałoby się całkiem przypadkowym gestem, wyzwala cię i oddaje samemu sobie.
    Wczoraj nagle przestały działać wszystkie moje komputery. Ci, którzy na co dzień do osobistej i społecznej komunikacji używają głównie internetu, rozumieją, jak mocne rodzi się w takiej chwili poczucie izolacji. To może nie jest niepokój klaustrofobiczny, a raczej alienacyjny – ja nie mogę mówić do bliźnich i nie wiem, co, ewentualnie, bliźni mówią do mnie. Spada więc na człowieka wrażenie, że stał się nie tylko niemową, ale jednocześnie także głuchym. Jakby na wyciągnięcie ręki pojawia się myśl o afazji.
    Na szczęście pozostał jeszcze do dyspozycji telefon, który jednak – ze względu na swoje ograniczenia techniczne, a także ograniczenia wynikające z niskiej sprawności osobistej użytkownika – pełnił raczej funkcję oka niż języka. I właśnie tym „okiem” spojrzałem prosząco na kilka osób, które mnie w całej mojej bezradności w tamtej chwili widziały. I wtedy przeżyłem to przemiłe uczucie, które można nazwać powrotem do słodkiej przeszłości, który okazuje się odłonięciem równie łodkiej teraźniejszości.
    Oto w chwili, gdy moi wrogowie chcieli wepchnąć mnie po lód, którym pokryta jest na wielu długich odcinkach polska rzeka, tak, żebym, gdy po długim czasie gdzieś w końcu wypłynę, był już tylko zmacerowanym trupem, od którego wszyscy będą się ze wstrętem odwracali, kilka osób natychmiast wyciągnęło do mnie rękę i szybko wyciągnęło z topieli. Poczułem się tym gestem solidarności przeniesiony w lata 70., gdy, krążąc po Polsce jako działacz KOR i WZZ oraz podziemny wydawca Gombrowicza, wszędzie miałem żywe i mocne poczucie bezpośredniego i pełnego wzajemnego zaufania kontaktu z Rodakami.
    Dzięki bezinteresownej pomocy, którą otrzymałem i za którą serdecznie dziękuję, nie jestem już ani niemy, ani głuchy i pragnę przekazać wszystkim Przyjaciołom co następuje.
    Otóż to żywe i oczyszczające duszę odczucie solidarności, i świadomość, że solidarność pozostaje rudymentarną cechą polskości, uświadomiło mi znaczenie niepokoju, jaki poczułem, gdy jakaś życzliwa dusza poinformowała mnie, że zostałem całkiem teatralnie, bo metodą deus ex machina, odznaczony orderem. Poczułem się wtedy jak uczeń, któremu nauczyciel poczas przerwy pomiędzy lekcjami każe, całkiem niespodziewanie i nieznośnie arbitralnie, stanąć na baczność, gdy inne dzieci cieszą się w tym czasie swobodą i ze śmiechem przechodzą obok nieszczęśnika, na którego spadł odindywidualizujący ofiarę palec nieuważnego urzędnika. […]
    CZYTAJ DALEJ:
    http://wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=2055:polsko%C5%9B%C4%87-nie-rz%C4%85dem-a-solidarno%C5%9Bci%C4%85-stoi

  33. emka pisze:

    Wybrany przez Sejm do Kolegium IPN.
    Sejm wybrał w czwartek członków Kolegium IPN. Wszyscy byli kandydatami PiS. Są to historycy: dr hab. Sławomir Cenckiewicz, prof. Jan Draus, prof. Piotr Franaszek, prof. Józef Marecki oraz opozycjonista z czasów PRL Krzysztof Wyszkowski.[…]

    http://wpolityce.pl/historia/297857-sejm-wybral-czlonkow-kolegium-ipn-wsrod-nich-krzysztof-wyszkowski-gratulujemy

  34. emka pisze:

    i prof. Andrzej Nowak o kulisach posiedzenia kolegium IPN ws. zbioru zastrzeżonego: „Będą to interesujące materiały”
    Wszyscy ci, którzy pracowali dla komunistycznego państwa w tajnych służbach będą ujawnieni. […]
    WYWIAD:
    http://wpolityce.pl/polityka/308871-tylko-u-nas-wyszkowski-i-prof-nowak-o-kulisach-posiedzenia-ws-zbioru-zastrzezonego-beda-to-interesujace-materialy

  35. emka pisze:

    Wyszkowski nie zamierza przepraszać Wałęsy za „Bolka”: „Zastanawiam się nad wytoczeniem procesu wobec sądu”

    Nawet gdyby mi jakikolwiek sąd kazał orzec, że słońce kręci się wokół ziemi, to jednak skorzystam z prawa odmowy i nie wykonam polecenia stwierdzenia nieprawdy. Lech Wałęsa był agentem i nie mogę powiedzieć: „przepraszam za to, że powiedziałem, iż był agentem”. Gdybym to oświadczył, to stałbym się kłamcą trochę podobnym do niego
    —mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Krzysztof Wyszkowski, były opozycjonista, członek Kolegium IPN.
    DALEJ:
    https://wpolityce.pl/polityka/363819-nasz-wywiad-wyszkowski-nie-zamierza-przepraszac-walesy-za-bolka-zastanawiam-sie-nad-wytoczeniem-procesu-wobec-sadu

  36. emka pisze:

    Wydała wyrok na Wyszkowskiego, nominację dostała od Dudy

    Wyrok zobowiązujący członka Kolegium IPN i opozycjonistę czasów PRL, Krzysztofa Wyszkowskiego do przeprosin wobec Lecha Wałęsy wydała Magdalena El-Hagin, przewodnicząca składu sędziowskiego.

    Portal niezależna.pl zwrócił uwagę, że El-Hagin w marcu tego roku otrzymała od prezydenta Andrzeja Dudy nominację na sędziego Sądu Okręgowego w Gdańsku. Za co-zgodnie z wyrokiem sądu-ma przeprosić Krzysztof Wyszkowski? Za wypowiedzi medialne o tym, że przed kilku laty wygrał z byłym prezydentem RP proces dotyczący oskarżenia Lecha Wałęsy o współpracę z SB.

    „Bez wątpienia podanie przez pozwanego informacji o przegranej przez powoda procesu o „Bolka”, stanowiło naruszenie dóbr osobistych powoda w postaci godności, czci, dobrego imienia, pozycji zawodowej i prestiżu”- podkreśliła sędzia w uzasadanieniu wyroku.

    „Do czasu, gdy prezydent Andrzej Duda będzie się upierał przy blokowaniu uzdrowienia sądownictwa, stary układ będzie ochraniał interesy „właścicieli” III RP”- skomentował Wyszkowski w rozmowie z Niezależna.pl.

    Przewodnicząca składu orzekającego w sprawie członka Kolegium IPN 15 marca 2017 r. odebrała nominację na sędziego gdańskiego Sądu Okręgowego z rąk prezydenta Andrzeja Dudy.

    Magdalena El-Hagin jest również wiceprezesem pomorskiego oddziału „Iustitii”. Bezpośrednio przed nominacją orzekała w IX Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, a obecnie- w XV Wydziale Cywilnym SO w Gdańsku. Sędzia El-Hagin pełni również funkcję koordynatora ds. edukacji prawnej.

    Uzasadnione wydaje się to, co powiedział wczoraj Krzysztof Wyszkowski. Opozycjonista czasów PRL podkreślił bowiem, że swój wyrok w procesie o „Bolka” dedykuje właśnie prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
    za: https://www.fronda.pl/a/wydala-wyrok-na-wyszkowskiego-nominacje-dostala-od-dudy,101502.html

  37. emka pisze:

    Jako 15-latek rzucił szkołę, był rockandrollowcem, wydawał Gombrowicza. Wyszkowski jakiego nie znacie w „Wywiadzie z chuliganem”

    Gdy był przedszkolakiem odwiedzał ojca, żołnierza Kedywu AK, w stalinowskim więzieniu. W sąsiednich celach mordowano ludzi. Nienawidził komuny tak bardzo, że szkołę narzucającą komunistyczny światopogląd rzucił w I klasie liceum. Podziemne książki wydawał jako oficyna „Punk”, a jego celem było zaszczepienie antykomunizmu rockandrollowej młodzieży. – Dla wielu ta przeszłość Krzysztofa Wyszkowskiego będzie zaskoczeniem, ale gdyby nie ona, może nie byłoby dzisiejszego „pogromcy Bolka”. Bo do tego trzeba być wyćwiczonym w walce z „całym światem” – zapowiada nowy odcinek „Wywiadu z chuliganem” Piotr Lisiewicz.

    Dziś głośno jest o nim przy okazji procesów z Lechem Wałęsą, jednak media broniące „Bolka” niechętnie wspominają o tym, że Wyszkowski nie tylko przyjmował Wałęsę do opozycji, ale i wymyślił nazwę „Solidarność”.

    Autor nazwy Solidarność

    Krzysztof Wyszkowski to kolejna po Joannie i Andrzeju Gwiazdach, Jadwidze Chmielowskiej czy Antonim Macierewiczu legenda antykomunistycznej opozycji, która zdecydowała się w „Wywiadzie z chuliganem” opowiedzieć swoją historię, która jest nie tylko całkowicie różna od propagandy III RP, ale i ugrzecznionych opowieści o bohaterze.

    Od czego zaczęło się „chuligaństwo” Wyszkowskiego? Może od buntu przeciwko nauczycielce, która w II klasie olsztyńskiej podstawówki biła dzieci linijką?

    Ta pani biła nas po wewnętrznej stronie dłoni. Mogłem wytrzymać, gdy bito mnie, wtedy nie czułem krzywdy. Ale gdy nauczycielka wzięła koleżankę i był ten widok linijki spadającej na delikatną skórę wewnątrz dłoni, to było powyżej mojej wytrzymałości i wrzasnąłem: „Tego nie wolno robić!”. Pani wezwała rodziców i miałem przeprosić. Odmówiłem, bo uważałem, że mam rację
    – wspomina.

    Był uważany za klasowego geniusza, pani od matematyki zlecała mu poprawianie kartkówek. Siedział za biurkiem nauczyciela, poprawiał prace i wystawiał stopnie. Ale gdy w VII klasie dowiedział się, że w ramach nauki historii będzie „wychowanie obywatelskie”, w czasie którego przyswoić ma wiedzę o Sejmie, Radzie Państwa i roli PZPR oświadczył stanowczo: „Ja się tego uczyć nie będę”. Na mocy układu zawartego z dyrektorką siedział na korytarzu („tylko nie wychodź ze szkoły i nie rozrabiaj!).[…]
    DALEJ:
    http://niezalezna.pl/216780-jako-15-latek-rzucil-szkole-byl-rockandrollowcem-wydawal-gombrowicza-wyszkowski-jakiego-nie-znacie-w-wywiadzie-z-chuliganem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.