Satyry – Maria Mickiewicz-Gawędzka

TERAZ JESZCZE RZĄDZĄ ONI

O złych rządach głośno wszędzie,
Co to będzie? Co to będzie?
Ceny rosną, prestiż spada,
naród o korupcji gada,

która zewsząd się wyłania.
W rządach PeO taki zwyczaj
jawnie się nie głosi zdania.
Nieudolność? Czy obyczaj?

Czasem tylko opozycja
coś napomknie o cudakach?
I co z tego? Nadal cisza,
To twój problem, a nie gracza

W Polsce rządzą święte krowy!
Ty siedź cicho, patrz i czekaj,
zmów paciorek za rząd POdły,
popłacz sobie, ponarzekaj,

może zmieni się Platforma,
jak w tej bajce o potworze,
i uczciwość będzie normą
Gdzie nie możesz, bajka może

Ale w bajki ja nie wierzę,
nie odmieni się gadzina,
i, powiedzmy sobie szczerze,
naród przejrzy, nie wytrzyma!

Święte krowy stąd przegoni
Cud nad cuda? I tak będzie!
Teraz jeszcze rządzą oni
Czekać trzeba

ŻYCZENIA NOWOROCZNE

Minęły święta, minął Nowy Rok,
a ja problemy nowe tworzę,
gdy wszyscy wszystkim życzenia ślą,
ja mówię, po co, skoro coraz gorzej.

Siadam cichutko w swoich zwierząt gronie,
dumam, co życzyć ludziom dobrego,
no może, aby dopisało zdrowie,
byśmy doczekali rządu uczciwego

Tych groszy marnych, oby starczało.
póki co, uczymy się mniej jeść,
a lepiej, by się wcale nie jadało,
bo jak podrożeje
nie będziemy mieć?

Krótko mówiąc:

Pomyślności nam, Polakom!
Niech źli ludzie idą stąd,
na pohybel tym cudakom,
niech nam rządzi lepszy rząd

Rządze swoje niech ostudzą,
lepiej, niech zamilkną wręcz
i niech wszyscy się obudzą,
oby powstał lepszy trend

A my się radujmy,
były przecież święta,
cieszą się ludzie,
trochę mniej zwierzęta

Niech Wam się spełni,
to co sami chcecie
i żeby wojen nie było na świecie

byśmy przetrwali ten zły czas, ten trąd
może nas wzmocni wiara w lepszy byt
Chociaż do Prawdy idziemy pod prąd,
prędzej dotrzemy. Od nich pewnie nikt

I co by tu jeszcze miłego dołożyć?
Prędzej czy później , a nawet na pewno,
kiedyś źli ludzie będą stąd odchodzić,
a ja tylko pragnę z Wami tego dożyć.

BAJU, BAJU, BAJ

Baju, baju, będziem w raju,
to najlepsza bajka jest.
Kto ją głosił? PeOwianin!
Może jakimś wieszczem jest?

Może ma u Boga kredyt,
lub od diabła wielką moc?
On tu stworzy nam dobrobyt
poprzedników robiąc w „kloc”

On tak pięknie obiecywał
Mówił: „Teraz ja! To ja!”
Sam w to wierzył? Czy się zgrywał?
Dałeś wiarę, no to masz!

Puenta taka tej powiastki,
co to w wierszu dla Was mam,
serio nie bierz obiecanek,
gdy nie znany prorok wam.

GDZIE TA FORSA, PANIE DONALDZIE?

Ptasia grypa powróciła?
Jak to mogło zdarzyć się?
A Platforma zapewniała,
Że nam już nie będzie źle.

„Grypa nigdy nie zawita
Bo nasz premier rządzić ma!”
Ale ona właśnie u nas,
Kogoś chyba za nic ma.

„Wielki sprawię wam dobrobyt!
Wszystkim będzie dobrze ze mną!”
Miało dobrze być, lecz nie jest,
Polak łudził się daremno.

„Emerytom też dam dużo!
Sypnę groszem tam i tu!”
Dzisiaj o nich nie wspomina,
No i gdzie jest Tuska cud?

„Lekarz dla nas bardzo ważny!
Pielęgniarka ważna też”
Zatem, gdzie jest dla nich forsa?
Gdzie ta forsa, panie Tusk?

Forsy nie ma, jest drożyzna,
W torbie groszy ciągle mało,
No i teraz każdy przyzna,
Bardzo źle się w Polsce stało

NIE BĘDZIE LEPIEJ

Nie będzie lepiej, ale gorzej,
z roku na rok coraz drożej,
PeOwianom coraz milej,
oligarcha ma przywilej,

a ty człeku nie przeklinaj,
do POmyslów się naginaj,
nie jęcz, nie płacz, nie podskakuj,
siedź na tyłku i przytakuj.

Droższe mięso? Nie jedz mięsa,
twoja d-a będzie lżejsza.
Droższy cukier? Nie przesadzaj!
Tuska cudem się osładzaj.

Jak to, światło poszło w górę?
Taką mamy koniunkturę!
Nikt nie winien, nie PO,
że podwyżki w kraju są.

Tam niewinni, nie, nie, nie,
że ubogim w kraju źle,
Co? Polacy narzekają?
Chcieli PO? Teraz mają

I niech nikt nie jęczy teraz,
bo już bierze mnie cholera
na głupotę naiwniaków,
Mamy przecież raj
cudaków!

POLACY, MAMY CUD!

Gaz zdrożeje? Nie zmartwienie.
Wnet zrobimy ulepszenie.
Każdy kurek w pupę wsadzi,
Dużo gazu nagromadzi,

Potem w butlę pruknie raz,
No i mamy własny gaz.
Że zdrożeją kilowaty?
Też nie będzie większej straty.

Gdy się zgrzejesz przy warsztacie,
To ochłodniesz w zimnej chacie.
Za to wszystko, drogi człeku,
Tam, nad Wisłą, niedaleko

W tuskolandzie będą cuda,
Więc się wszystko wszystkim uda.
Uda nam się żyć bez gazu,
Światła nie pal ani razu,

Nie jedz, nie pij , nie narzekaj,
Cicho siedź i sobie czekaj
Na cud Tuska cały czas
Po co tobie drogi gaz?

Po co światła palić wszędzie?
Siedź po ciemku, dobrze będzie,
Bo cię nikt nie nagra w wannie,
W łóżku, sraczu i fontannie.

Będzie ciemno i rubasznie,
To są cuda PO właśnie.
Więc się nie martw, skacz z radości!
Dziś bez światła przyjmiesz gości?

Jutro oni przyjmą ciebie
Umrzesz, to poświecą w niebie
Zresztą po co tobie ludzie?
Myśl o PeO! I co cudzie!

Oj Platformo, biedna będziesz,
jak poparcia nie zdobędziesz,
a że tobie ciągle spada
to wykrzyczeć nam wypada,

że to tylko twoja wina,
aprobaty ludu ni ma,
nie ma cudów, bieda wszędzie,
i litości też nie będzie.

To nie żadna przesada,
że platfusom opada.
Straszne z nich cieniasy.
Opadają im szczęki
i nosy,
a jak dobrze pójdzie
opadną inne rzeczy,
również notowania,
bo źle rządzicie, panowie,
temu nikt nie zaprzeczy.
Dosyć może cudowania!
Warchoły, niecnoty,
bierzta się do roboty!

Nie zgadzam się na banały!

Mamy dziś Polskę bardziej tuskową,
jest trochę nędznie,
trochę jajowo,
możemy nabijać się z głupich
POmysłów
cudów premiera
i jego ministrów.

Wstajesz se z łóżka
i już od rana
banał z banałem i goni banał..
I tak dzień zleci w tuskowym
rządzie,
szkoda, że przecież za nasze
pieniądze,

bo gdyby nie to, to niech by było
i z banałami by się
POżyło,

Ale dopłacać POsłom
do draństwa,
ja się nie zgadzam już,
proszę państwa!

I szczerze mówię, dziś zapowiadam
sprzeciwu swemu moc pewną nadam,
Niech ona leci i robi swoje,                                                                                                         Rządowi nie oddam tego co moje!

A IDŹCIE DO DIABŁA

Na pierwszy rzut oka, tacy jak my,
mają uszy, nosy i usta,
gdy jednak dobrze im przyjrzysz się,
to jakby dusze puste.

Wzrok mają zimny, uśmiech nieszczery,
nie patrzą nigdy w oczy,
a wredne gesty, wizje, maniery
niższe poziomy przekroczą

Skąd zło pochodzi, nie znane nikomu,
najwięcej go w POlityce,
ile w niej ludzi przepadło z kretesem,
dalibóg, dziś nie policzę

Ważne jest tylko, byś odróżniał zło,
tu więcej o nic nie chodzi.
Z uporem i troską powtarzam wciąż
pragnąc przed złem ochronić

Wyborco, nie marudź, że oszukał ktoś,
że jakaś szansa przepadła,
ty głosowałeś, z tobą inny gość,
a teraz już idźcie do diabła!

Samochwała
Fraszka polityczna

Ja
nikogo się nie wstydzę,
choćby anioł to wyszydzę
choćby sam Bóg groził gestem,
to olewam, taki jestem

Czarta tylko, czarta słucham,
żal narodu mnie nie rusza,
matek łzy ni starców żale,
bo nie idzie o nich wcale,

lecz o kasę, cele własne
i kolesiów.
Tak jest właśnie,
taka prawda.
bądźmy szczerzy,
naród głupi to uwierzy

w moje mocne argumenty.
Może mnie ogłoszą świętym
albo jakim kaznodzieją?
Głupcy już z zachwytu pieją

Ja
nikogo się nie boję,
choćby anioł, to dostoję,
choć aniołów całe stada.
Chwalić siebie nie wypada

Jam jest wielki!
Cud Europy!
Tylko jak przekonać o tym,
by orzekli mnie tym cudem?
Może by pogadać z ludem

lub ważnymi mojej nacji?
Jak przekonać do swej racji
naród cały i Europę?
Nie wiem – Coś wymyślę
potem

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Satyry – Maria Mickiewicz-Gawędzka

  1. Mariamg pisze:

    DO EMERYTA

    Ludzie się boją platformianych zmian,
    bo jak wszystko inne, znów nie wyjdzie nam.
    Zwykłym ludziom na zdrowie wyjdzie jeno śmierć,
    a ty biedny człowieku, lepiej cicho siedź

    Oni myślą za ciebie, za mnie i za tłumy,
    i siedli na głupich wyborców rozumy
    i w kułak się śmieją z przygłupiego luda,
    który oczekiwał na rządowe cuda.

    Emeryt się martwi dziś o swoje zęby?
    Drogi emerycie, teraz inne trendy!
    Pójdź że do dentysty, poproś jego grzecznie,
    aby powyrywał ci je dość skutecznie.

    nie będzie kłopotów dla ciebie, dentysty,
    bo już nie zaboli i zysk oczywisty.
    Po co ci te zęby, skoro wciąż się gniewasz?
    Jeśliś ciagle ponury, to zębów nie trzeba,

    One do uśmiechu pięknego są dane.
    a ty ciągle smutny, jak ja, drogi panie,
    więc je powyrywaj. Też może tak zrobię?

    I nic już nie dodam?

    Lepiej pójdę sobie?

    (Maria Mickiewicz-Gawędzka)

  2. autorka pisze:

    Tutaj tez te pytajniki w miejscach, gdzie nie powinny być. To nie wina autora przecież.

  3. Maria Jolanta Mickiewicz-Gawędzka pisze:

    W życzeniach noworocznych z roku 2011 znalazł się okropny błąd. W moich pierwotnych „rękopisach” tego błędu nie ma. Skąd się tu wzięły „Żądze” [rzez „rz”? To jakiś żart? Czy może „rzart?”
    Powinno być: ”

    „Żądze swoje niech ostudzą,
    lepiej, niech zamilkną wręcz
    i niech wszyscy się obudzą,
    oby powstał lepszy trend (…)”

    Jak to możliwe, że w wielu przypadkach tekst był zmieniony, dopisywane jakieś dziwne pytajniki tam, gdzie ich nie powinno być, a teraz ten błąd ortograficzny. Nie podejrzewa, moderatorów.
    A swoją drogą, te moje życzenia spełniły się. Wiersze tworzyły się automatycznie, jak osobiste modlitwy. Trzeba było czekać kilka lat, by Naród zrozumiał i odsunął PO .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.