Zbigniew Herbert. Obywatel Poeta

Korespondencja Herberta z rodzicami, Bolesławem i Marią 

Kochany Tatusiu,

bardzo dziękuję za przesłane książki i śliczny notesik do zapisków w podróży. Wczoraj dostałem paszport, a ponieważ muszę mieć aż 5 wiz, potrwa to jeszcze kilka dni, zanim wyjadę . Mamę wsadziłem do pociągu. W piątek o 22.53 odjechała nasza staruszka – jak mi się w tajemnicy zwierzała – bez wielkiej ochoty. O, kobieca konsekwencjo! Przesyłam Tacie b[ardzo] interesujący pamiętnik Wierzbickiego – jako prezent imieninowy, przedwczesny oraz „Traktat” wycyganiony od znajomej kobiety, [może] go Tatuś na wakacje mieć u siebie. Niestety, zwrócić trzeba będzie. Niedawno byłem w Kielcach i jeszcze raz będę tam przed wyjazdem. Przed wakacjami idzie mój przekład: „Drugi pokój”. Po wakacjach „Jaskinia filozofów”. Szkoda, że tego nie będę oglądał. Poza tym jeszcze 150 spraw, sprawunków i sprawuneczków, więc wiję się jak w ukropie, choć zimno u nas sakramenckie.

Bardzo gorąco całuję Tatusia

kochający syn Zbigniew

 

Bolesław Herbert do syna, Sopot, 6 V 1958

Kochany Zbyszku

Bardzo serdecznie dziękuję za cenny prezent, który dla emeryta może się okazać doskonałą kanwą dla snucia wspominek z odległych lat. Cieszę się również, że Ci się udało pożyczyć Kotarbińskiego. Ponieważ, jak sądzę, przed odjazdem za granicę już Cię nie zobaczę, daj mi znać choćby przez Halę, na jak długo planujesz nieobecność w kraju i jak ostatecznie ustaliłeś trasę podróży i cele. Oby Ci zwiedzanie świata dało wiele radości i pożytku. Przyciśnięty, pisz do Tatusia o $ [dolary], które w kraju efektywnie rozliczymy.

Całuję Cię i Bogu polecam

Tatuś

Zdrów wracaj

 

Zbigniew Herbert do rodziców, Londyn, 1 IX 1963

Moi Najdrożsi Mamusiu i Tatusiu, wczoraj otrzymałem kartkę Tatusia z datą 9/8. Tak długo idzie korespondencja pocztą nielotniczą. Już się bardzo niepokoiłem, co słychać w domu. Dziękuję bardzo za wiadomości. Gorąco proszę o krótkie bodaj komunikaty o zdrowiu. Ja czuję się dobrze i pracuję systematycznie. Mieszkam teraz u swoich przyjaciół Czajkowskich [vi] niby w Londynie, ale właściwie poza nim (hrabstwo Middlesex), około godziny drogi metrem do centrum. Dobrze tu: cicho i zielono. Pan domu, inżynier elektronik, robi rysunek maszyny do myślenia; jego żona (a moja tłumaczka) przekłada artykuł Tatarkiewicza, ja zaś siedzę w „swoim” pokoju z widokiem na zielony park. Pies Burek chodzi między nami i doprasza się, żeby pójść z nim na spacer. Jest to ogromny, bardzo sympatyczny wilk.

Mój dzień wygląda na ogół tak: około 8-mej wyjeżdżam z przyjaciółmi ich samochodem do miasta. O 10 jestem w Bibliotece British Muzeum i siedzę tam do 5. A dwa dni w tygodniu do 8-mej i studiuję Celtów, historię Londynu i architekturę angielską.

Na obiad wyskakuję około 1-szej. Zwykle jestem gdzieś proszony. Parę dni temu jadłem w bardzo wytwornej restauracji Regent-Hotel (ulubione miejsce Oscara Wilde’a), zaproszony przez jednego z najwybitniejszych poetów angielskich. Jego żona przez cały obiad namawiała mnie gorąco, abym kupił dom w Prowansji. Biorą mię tutaj za bogacza, który żyje tylko z pióra. Nie rozwiewam tych złudzeń.

W bardzo dobrym miesięczniku amerykańskim „Hudson Review” ukazały się moje wiersze, a także w kwartalniku uniwersyteckim „Polish Review”. Odbitek jeszcze nie dostałem, w BBC (polskim) będzie wywiad ze mną we wrześniu. Dokładnej daty jeszcze nie znam, ale to chyba w jakiejś audycji wieczornej.

Wieczorem chodzę do kina. Na razie nie ma sezonu, więc bez żadnych rewelacji. Nadto poznaję Londyn – niewyczerpane morze domów, galerii sztuki i materialnych dóbr.

Na weekend zwykle przyczepiam się do któregoś z samochodowych przyjaciół i wyjeżdżam poza Londyn. Zwiedziłem już St Albans (katedra romańsko-gotycka), Salisbury (katedra gotycka piękna z zewnątrz, ale nieszczególna w środku), Stonehange – megalityczne świątynie sprzed 3 tysięcy lat, nie licząc pałaców i zabytków w bezpośredniej bliskości Londynu. Gromadzę materiał, robię notatki i kupuję książki potrzebne do pisania.

To wszystko, żeby Mamusia i Tatuś wiedzieli, że żyję skromnie acz dostatnio i gospodaruję swym czasem mądrze.

Oszczędzam, jak mogę. Bardzo dużo wydaje się tutaj na przejazdy. Jedzenie też dość drogie. Pogoda dość rozpaczliwa i chyba się złamię i kupię sobie duży czarny angielski parasol. Leje z małymi przerwami od miesiąca. Temperatura w czasie dnia 12 – 15 stopni. Staram się to jednak znosić z brytyjskim spokojem.

W przyszłym tygodniu (dziś jest rocznica wojny) pójdę do Home Office, gdyż będę się starał o przedłużenie wizy angielskiej, bo jak dotychczas z moich szerokich planów wyjazdu do Włoch i Grecji jakoś nic nie wychodzi.

Na razie kończę i gorąco całuję ręce Matuli i Tatusia i życzę zdrowia, słonecznej pogody (wewnętrznej i zewnętrznej)

wasz kochający syn

Zbigniew

**

Kochanej Mamusi

z okazji Jej Święta najlepsze życzenia zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia oraz wszystkie kwiaty Anglii

przesyła Benek

Zbigniew Herbert do rodziców, Londyn, 4 IX 1963

Najlepsze życzenia kochanej Matuli w Dniu Jej Święta zasyła Jej królewska Wysokość Elżbieta II i syn Benek.

Całuję gorąco Tatusia i dziękuję za list. Czuję się bardzo dobrze. Dziś składam w Home Office podanie o przedłużenie pobytu w Anglii. Może się uda.

Całuję ręce Matuli i Tatusia

wasz Zbigniew

Bolesław i Maria Herbertowie do syna, Sopot, 14 IX 1963

Kochany Zbysieńku ?List Twój z daty 1/9 nadany 2/9 otrzymaliśmy 9/9. Zgniewało mnie, że ten list doręczony raniutko wręczono mi dopiero w czasie obiadu, bo nie chciano mnie budzić z rzekomego snu. Zarządziłem bezzwłoczne doręczanie bez względu na wzgląd, gdyż nawet gdybym leżał na uroczystym podwyższeniu w otoczeniu jarzących świec – na słowa „list od Zbyszka” otworzyłbym oczy, przeczytał i z powrotem wrócił do roli nieboszczyka.

Nie wiem, czemu to przypisać, ale piszesz jakoś inaczej niż dotąd, tak właśnie jak pragnęliśmy, aby wiedzieć, jak tam żyjesz i aby myślami móc być z Tobą. Bardzo Ci za to jesteśmy wdzięczni.

Od ostatnich wiadomości lekkim niepokojem przejął mnie Twój projektowany występ przed radiem. Przy całej ostrożności zawsze to grozi jakimś nieprzewidywanym narażeniem się czymś lub komuś. O, milczenie – jesteś złotem.

Wymiana n/[naszej] korespondencji trwa przypuszczalnie tak długo, bo nie ta sama odległość i droga między Sopotem a Londynem i Londynem a Sopotem, a może pewien wpływ na to mają Twoje zmiany adresu „Czajkowski – Alvarez”. Adresuję zawsze wg adresu na odwrocie listu i pamiętam, że pod tym ostatnim wysłałem i kartkę, i list z odpisem „recenzji” o „Ogrodzie barbarzyńcy” w „Tryb[unie] Ludu”. Myślę, że ten list dostałeś i – ubawiłeś się.

Cóż Ci donieść z domu?

Zdrowie mamusi poprawia się powoli, coraz częściej mówi o tym, że przepędzi tę małpę Przesmycką.

Halinka rozmawiała o mnie z prof. W[esołowskim] i zapowiedziała relację pisemną, której niecierpliwie oczekujemy ja i mój Wróbel. Naturalnie prof. chce mię widzieć, co by, jak sądzę, nie obeszło się bez pozostawania pod kliniczną obserwacją. A to wobec Waszej nieobecności w kraju – niemożliwe, nie na moje nerwy i przyzwyczajenia, narzekasz na angielską pogodę, ale wiesz, że ja tej naszej nadmorskiej mam powyżej uszu i rad bym stąd uciec – tylko nie wiem jakim sposobem i – dokąd. Za mało, o wiele za mało tu słońca i ciepła, jak na moje stare gnaty. Nazbyt szaro, wietrzno i mokro. Kończę – Matula zastrzegła sobie dużo wolnego miejsca dla siebie.

Kończąc, wyrażam nadzieję, że z wizą angielską nie będziesz miał żadnych kłopotów zwłaszcza jeśli zechcesz powołać się na pokrewieństwo z Edwardem Herbertem of Cherbury (1583 – 1648) autorem „De veritute” i „De religione laici”, a w dodatku ang[ielskim] baronem i prekursorem deizmu. Mam również nadzieję, że przy dostatecznym wysiłku i zabiegach uda Ci się zrealizować bodaj część „szerokich planów”.

Tymczasem bądź łaskaw wyrazić nasze serdeczne dzięki i pozdrowienia pp. [państwu] Czajkowskim i przyjąć ode mnie gorące życzenia owocnego pobytu za granicą.

Całuję Cię długo i gorąco, ściskam ile mocy

Twój Tatuś

[Maria Herbert:]

Kochany Mój Benku

Serdecznie dziękuję za życzenia. Za wszystkie kwiaty Anglii i za życzenia od Jej król[ewskiej] Wysokości Elżbiety II. Jestem dumna, ha, ha. U nas bez zmian: Tatuś niestety ciągle skarży się na bóle, jak dotąd lekarze są bezradni, a ja w rozpaczy. Halinka wyjechała w sobotę14/9. Biedne dzieci umieściła u Irki [Orłożeńskiej] w Radości, a ja jestem niepocieszona, że nie mogłam Jej pomóc. Pogoda u nas b[ardzo] piękna. Dziś gazety doniosły o podwyżce cen nabiału, wódek i win i zapałek, które będą kosztowały o 100% [więcej] (te ostatnie). Najder był u nas znowu z końcem sierpnia, jak zabierał syna i żonę z Juraty. Jest przemiłym człowiekiem.Przesyłam Ci b[ardzo] serdeczne pozdrowienia od Cioci Pitusi i od Trzcinieckich.

Ściskam i całuję czule, kochająca Cię

Matula

PS List ten wysyłam o 2 dni później, za co dostałam burę od Ojca. Wybacz, dlatego tak chaotycznie piszę w pośpiechu.

za: http://www.rp.pl/artykul/

DALEJ

strona [6]  Jacek Trznadel, Wypluć z siebie wszystko, rozmowa z Herbertem
strona [7]  Bogdan Urbankowski „Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony. Szkice o Zbigniewie Herbercie” – fragmenty książki
strona [9] Fragment książki „Herbert nieznany. Rozmowy”

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Piosenki, Po 1980, Recenzje, Teatr TV, film, Wiersze, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Zbigniew Herbert. Obywatel Poeta

  1. Michał Tyrpa pisze:

    Dziękuję za to wspomnienie.

    Przypomnijmy o Rotmistrzu! Trzeba dać świadectwo..

  2. Melusińska pisze:

    Zbigniew Herbert był wybitnym poetą i człowiekiem-drogowskazem. Chciałabym zawsze postępować zgodnie z Przesłaniem jego twórczości. Pamiętajmy!

  3. Jerzy pisze:

    Być poetą i Polakiem to właśnie Zbigniew Herbert i dlatego tek nie lubił Michnika i jego zakłamanego sposobu bycia. Prawda i wizja jej była tym czym żył. Musimy być świadomi tego, że ataki na takich ludzi jak Zbigniew Herbert będą się nasilać. Czerska i klika Tuska nie śpi. „Polskość to nienormalność” twierdzi „płemieł” i daleko mu do patriotyzmu prawd poety Herberta. Trzeba bronić wszystkiego co polskie i wychowywać w patriotyzmie młodych. To co w głowach namącili Miłosz, Szymborska i sławiący ich Michnik jest bardzo trudne do odrobienia, przy wtórnym analfabetyzmie młodzieży polskiej do samodzielnego czytania literatury , a w szczególności patriotycznej poezji.
    Historia się powtarza!!! Komu przeszkadzają moje komentarze? Jaki duplikat? Udowodnij !!!

  4. Amelia007 pisze:

    Fantastyczny, bardzo ważny artykul! dużo interesujących informacji. Wielkie dzięki za przypomnienie urodzin tego Wielkiego Poety!

    ps.
    zaraz obszerny fragment umieszczę u siebie na blogu

  5. emka pisze:

    Urodził się 89 lat temu.

  6. Jan pisze:

    Panie Zbigniewie
    Dziękuję że byłeś że jesteś że będziesz
    Że się nie dałeś spodlić spodlonym
    I że prawdę ubrałeś w prawdziwych słów treść

    Miasto POtwornie upada ale Dzięki Tobie ocaleje wielu
    W nich prawdziwe miasto trwa i będzie trwać
    Oni są i będą miastem
    Choć teraz znów patrzymy w twarz POtwornej zdrady
    To jednak nasze sny nie mogą być upokorzone

    Szacun

  7. emka pisze:

    Spotkanie z okazji 90. urodzin Zbigniewa Herberta

    Herbert był człowiekiem kompletnie wolnym i niezależnym, i nie dał się manipulować przez kogokolwiek. Żył, tak jak uważał. Był wielkim polskim patriotą, strażnikiem pamięci pokolenia Armii Krajowej, ale również strażnikiem pamięci żołnierzy niezłomnych…
    O Zbigniewie Herbercie opowiadali: Andrzej Gelberg, Krzysztof Masłoń, Jerzy Zalewski i Mateusz Matyszkowicz. >RELACJA

  8. emka pisze:

    Wiara Herberta
    Wydany w 2002 r. w Bibliotece „Więzi”, niewielki tomik pochodzącej z lat 1949-1967 korespondencji Zbigniewa Herberta i Jerzego Zawieyskiego pozwala nam poznać nieco lepiej duchowość jednego z najwybitniejszych polskich poetów. Listy Herberta są intymnym zapisem poszukiwań Boga – często po bardzo krętych ścieżkach

    „Jest Pan jedynym człowiekiem, przed którym gotów jestem wyspowiadać się.” – 8 kwietnia 1950 pisze 26-letni Zbigniew Herbert do starszego o 22 lata Jerzego Zawieyskiego. „Pana osoba i Pana twórczość są mi bardzo drogie i konieczne do odnalezienia Boga”.

    Ten list jest przede wszystkim świadectwem młodzieńczych zmagań. „Na początku był niepokój.” – pisze Herbert. „Budziłem się stale z uczuciem zdziwienia zaprawionego strachem „że istnieję”, było to uczucie wewnętrznej czczości. Potem głowa zajęła się niepokojem. Rozpoczęły się moje wariackie studia, uczyłem się ekonomii, polityki, prawa, literatury i z zapałem, bez planu czytałem książki filozoficzne. Dopiero teraz po pięciu latach rozumiem, że był to niepokój religijny, który chciałem uciszyć szelestem kart, naiwnym wodzeniem piórem po białym papierze. Szukałem systemu, podziałów, definicji, formułek oczywistej prawdy i wszystko wydawało mi się mało prawdziwe albo równie prawdziwe. Odkryłem rozkosz (o jakże gorzką!) relatywizmu.”

    Herbert stawia samemu sobie szereg pytań. „Dlaczego lubię samotność? Dlaczego nie ufam bliźnim? Dlaczego mam dla nich tanią uprzejmość? Dlaczego boję się wyznać im uczucia i myśli? Dlaczego wierni w kościele nie są mi braćmi? Dlaczego śpiewamy każdy swemu Bogu? Dlaczego?” […]
    CZYTAJ DALEJ:
    http://www.teologiapolityczna.pl/Blog/przemyslaw-pietak/wiara-herberta

  9. emka pisze:

    Dziś rocznica urodzin Zbigniewa Herberta (urodzony 29.10.1924 we Lwowie – zmarł 28.07.1998 w Warszawie).

  10. emka pisze:

    Herbert. Obrońca polis

    Herbert to nie antykwariusz, który z uwielbieniem rozpoznaje poszczególne odmiany wersji mitów, czy też z namaszczeniem polerujący zwalone kolumny. On nie archiwizuje, on aktualizuje, doszukuje się pogłębionego sensu w pewnej matrycy kultury, która nas ukształtowała. Kto możne nam lepiej opowiedzieć o nas samych, jak nie ci, którzy nas uformowali i zaprosili do współudziału w uczcie?

    Niełatwo jest pisać o poecie. Każde słowo nie przystaje do jego twórczości, nawet dokładnie jej nie odciska, a na dodatek, gdy jest pisane prozą, grawitacja obchodzi się z nim wyjątkowo brutalnie. Bo jak tu skreślić komentarz o znaczeniu strofy, czy też powab frazy? Gdzie kłaść akcenty, gdy absolutna lapidarność oddała już wszystkie znaczenia? A przecież niepodobna pomijać całego kosmosu znaczeń, który rysuje się w tomikach i tomach – zwłaszcza takich postaci jak Herbert – gigant polskiego słowa i sensu. Zamykający całe światy w kilku wersach, wyprowadzający na pola znaczeń wcześniej niedoświadczanych, a nadto ujmujący sedno polskiego losu w pogłębionej perspektywie – taki był zmarły przed dwudziestoma laty autor Pana Cogito. […]

    DALEJ:
    https://www.teologiapolityczna.pl/herbert-obronca-polis-tpct-121-1

  11. emka pisze:

    Warszawski Festiwal Herbertowski. Zarejestruj się na spotkania!

    Już wkrótce rozpocznie się Warszawski Festiwal Herbertowski – jedno z najważniejszych wydarzeń Roku Zbigniewa Herberta ogłoszonego przez Sejm w związku z dwudziestą rocznicą śmierci poety. W Festiwalu wezmą udział wybitni przedstawiciele kultury, nauki i sztuki. Organizatorami cyklu wydarzeń są Teologia Polityczna oraz Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny. Uwaga – rejestracja obowiązkowa!

    Warszawski Festiwal Herbertowski to cykl czterech spotkań poświęconych myśli i twórczości wielkiego poety. Każde z spotkań składać się będzie z dwóch części: pokazu filmu oraz panelu dyskusyjnego z udziałem najwybitniejszych znawców twórczości Herberta (literaturoznawców, filozofów, historyków idei i ludzi kultury). Debatę przeplatać będzie lektura wybranych utworów Herberta, które zaprezentują publiczności znani aktorzy filmowi i teatralni.

    Podczas czterech wieczorów festiwalowych zatytułowanych kolejno: Herbert-poeta, Herbert-filozof, Herbert-obywatel, Herbert – (Re)integracja, obejrzymy następujące filmy: Obywatel poeta (reż. Jerzy Zalewski), Potęga smaku (reż. Adam Pawłowicz), Herbert. Fresk w kościele (reż. Piotr Załuski) a także filmu Kłopot z istnieniem Henryka Elzenberga (reż. Paweł Woldan).

    Debaty wraz z pokazami filmów (szczegóły w załączonym programie) odbywać się będą w cztery wtorki października: 9 X / 16 X / 23 X / 30 X w budynku Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego przy ul. Wałbrzyskiej 3/5 w Warszawie (niedaleko stacji Metro Służew). Każde ze spotkań rozpoczyna się o godz. 19.00.
    WIĘCEJ: https://www.teologiapolityczna.pl/wfh-rejestracja

  12. emka pisze:

    [FOTO / VIDEO] „Herbert-filozof”. Relacja z drugiej części Warszawskiego Festiwalu Herbertowskiego

    Licznie zgromadzona 16 października 2018 roku w siedzibie Narodowego Instytutu Audiowizualnego publiczność miała okazję wysłuchać fascynującej dyskusji, której tematem przewodnim był Zbigniew Herbert jako filozof i w tym właśnie kontekście odczytywana jego twórczość.
    ZOBACZ: https://www.teologiapolityczna.pl/herbert-filozof-relacja-z-drugiej-czesci-warszawskiego-festiwalu-herbertowskiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.