Próżno wdzięczą się dziewice, Smok na Bronka ma dziś chcicę!

Teatrzyk Zielona Kaczka

ma zaszczyt przedstawić

Strasznego Smoka Gorynycza w tragifarsie politycznej

Próżno wdzięczą się dziewice,
Smok na Bronka ma dziś chcicę.

Występują:
blogerzy
i inni (Prezydent Bronek, Premier Donald, Kryształowy Miro i Czysty Zbycho)

W rezerwie:
Premier Wołodia
Prezydent Dima
ministrowie, królowie, elektrycy, hydraulicy
i każdy, kogo sobie PT Publika zycy

PROLOGOS
Beret w akcji
Przygląda nam się Europa – moherom więc trzeba dać kopa

Raz dwaj kandydaci z Warszawy
ten zgodny z nich, tamten zaś prawy
nie bojąc się znoju
ruszyli do boju
by kraju budować podstawy.

Po hasła sięgnęli chwytliwe
co wzniosłe są, ale prawdziwe
do serc trafić chcieli
pomysły więc mieli
by zdobyć umysły poczciwe.

Marszałek się wdzięczył jak gejsza
Kaczora zaś biegłość tu mniejsza,
lecz zgoda buduje
nasz kraj uratuje
bo Polska wszak jest najważniejsza.

Ważkimi rzucali wciąż słowy
płonęły wyborców ich głowy
słów mnogość obfita
obietnic do syta;
bój twardy ów wygrał Gajowy.

Powszechna więc radość nastała,
gdyż troska zniknęła niemała
Ciemnogród w odwrocie,
choć moherów krocie –
Wykształciuchom cześć oraz chwała!

By zgoda ruszyła na całość ,
zakończyć powszechną czas żałość,
usunąć z ulicy
Talibów prawicy
nie miejsce to jest na ich małość!

Gdy mocno się jednak zaparli,
bo inni już szlaki przetarli
czas w wielkiej ich zgodzie
zostawić na lodzie
zaścianek to przecież jest karli.

Przygląda nam się Europa
moherom więc trzeba dać kopa
i zgoda jak w raju
zapanuje w kraju!
Raduje się Polska chłop w chłopa.

Bo zgoda ważniejsza niż zwada
wprowadzać ją – sztuka nie lada!
Niech nie sądzą głupki,
choć rosną im słupki,
że każdy do zgody się nada.

yuhma wychodząc przed kurtynę
Dalej wszyscy! do gromady!
Nuże! wytknąć wszelkie zdrady,
wziąć do ręki ostrze wierne
i satyrą siec internet!

KURTYNA W GÓRĘ!

tylne wejście do pałacu prezydenckiego
yuhma smętnie rapuje (ludy spasajtes!)

yuhma niezrażony komentarzem narratora rapuje nadal

Dziękuję panu, panie Prezydencie
za naszych postulatów przyjazne przyjęcie.
Dziękuję panu za empatię, zgodę,
za przyjaźń, szacunek i litość nad narodem.

Ślubuję kochać pana i szanować,
nie rzucać obelg i nigdy nie stresować.
Pan przecież zgodą nas obdarował,
wdzięczności mej nie wyrażą słowa.

Czemu Pan milczy, ucieka tylnym wejściem?
To dla mnie smutek, ból i nieszczęście.
Czemu Pan się boi moherów na ulicy?
Czemu Pan nie przyszedł odsłonić tablicy?

Lecz mimo wszystko, Panie Prezydencie,
ja nadal kocham Pana zawzięcie.
Ściskając w ręku z plakatu zdjęcie,
w głąb Pana oczu patrzę z przejęciem!

Bronek Prezydent lotem koszącym wyfruwa przez okno (łup! bum! trrrach!)

Bronek Prezydent
My name is Bron’d, James Bron’d

(śpiewa znaną arię)
PeOwiaczek jeden,
miał pomysłów siedem,
sprawdził w Wikipedii,
ostał mu się jeden.
PeOwiaczek ci ja,
mam niezłego kija,
nie zgodzisz się ze mną,
dam ci kijem w ryja.
(burzliwe oklaski lemingów)

Chór lemingów (refren)
A nam wsio rawno,
a nam wsio rawno…


Chór 
Jedzie Bronek, jedzie,
jedzie na kombajnie.
Berecik na głowie
wduszony ma fajnie.

Jedzie Bronek, jedzie,
wiaterek go chłodzi.
A że w kraju bieda?
Co go to obchodzi!

Jedzie Bronek, jedzie,
cóż za groźna mina.
Skręcił ostro w lewo
do cara Putina.

Jedzie Bronek, jedzie
polnymi drogami,
macie problem, chłopy?
Poradźta se sami!

Jedzie Bronek, jedzie,
pierś wypina dumnie,
szczerzy się, bo Kaczor
dawno leży w trumnie.

Jedzie Bronek, jedzie,
suszy zęby w pędzie,
trafił do Pałacu,
zasiadł na urzędzie.

Jedzie Bronek, jedzie,
jedzie borem, lasem,
naszła go ochota:
bawi się… palikotem.

Jedzie Bronek jedzie
Prosto do Angeli
Z całą Europą
Będzie się weselić.

Leci Bronek, leci,
leci do Brukseli.
Z wódką czeka Buzek,
będą się weselić.

Leci Bronek, leci
tupolewem ruskim.
Leci do Berlina
wraz z premierem Tuskim.

Biegnie Bronek, biegnie
długimi susami,
przegrał, bo się ścigał
z polskimi długami.

Czyta Bronek, czyta,
scena jak z komedii:
kartki wydrukował
z ruskiej Wikipedii.

Święci Bronek, święci
pomniki dla Ruska,
dla czerwonych zbójów
przerobi nas w… tuska.

yuhma
Siekiera, motyka, palac, BRON-a,
nic mohera nie pokona!
Siekiera, motyka, Donald, Kaczor,
bo mohery coś tu znaczą!

Siekiera, motyka, plac, tablica,
Rosja to nie zagranica.
Siekiera, motyka, bydło, bronek,
Niemcy też zadowolone!

Siekiera, motyka, Donka chrzest.
Czy gdzieś Polska jeszcze jest?…

Czy kultura nie zabrania
robić takie polowania,
prześladować starców, dzieci
za niewinny ten berecik?

Siekiera, motyka, PO, rząd.
Masz Europę? Spieprzaj stąd!

wchodzi Gaudi, bierze od yuhmy fotkę prezydenta i aż kolana się pod nim uginają

Gaudi
Ja, choćbym nie wiem jak się wytężał,
to nie pokocham.
Za duży ciężar.

yuhma
A gdyby przyszło stu pałkarzy
i każdy z nich dał Ci po twarzy?

Gaudi
A niechby nawet stu aktywistów
i niechby każdy dał mi po pysku!

yuhma
Comorra prosi: Kochajże mnie ty!
a Gaudi tylko wcina kotlety.

Gaudi wcina

Comorra błaga: Kochajże ty mie!
a Gaudi chrapie i słodko drzymie.

Gaudi? Chrapiesz?

Bronek Prezydent wychodzi w mundurze i czyta

Bronek Prezydent

Lemingi i PObywatele!
W dniu jutrzejszym ukonstytuowała się Bronkowa Rada Od zgodzenia Narodowego! W skrócie BRONa. Rada wychodzi z założenia że zgoda buduje!
W jej skład wchodzą wszystkie strony Konfliktu Narodowego: Pan Prezydent, Pan Premier, Pan Marszałek i jako czynnik społeczny, występujący incognito Janusz P.
Zadaniem Rady jest skłonienie moherowych beretów do zgody. Na początek po domach będą chodziły trójki PObywatelskie, które będą sprawdzały, czy PObywatele znają NEOrotę oraz Hymn BRONa:

Hymn BRONa
zaBRONimy naszej babci domek mały, domek mały,
zaBRONimy naszej babci i sandały,
zaBRONimy naszej babci domek śliczny,
i zrobimy sobie z niego BRON Publiczny,
zaBRONimy naszej babci mieć mohera,
taki moher nie pasuje do Premiera,
zaBRONimy mieć mohera nawet w święta,
bo nie lubi ten wasz moher Prezydenta

Neorota
Kocham Bronka, kocham Donka, bez Janusza żyć nie mogę,
jak zobaczę tu Mohera, zacznę głośno bić na trwogę,
będę bił go aż do skutku,
aż się zgodzi pomalutku.

yuhma
Tak się skończyły polityczne swaty,
że miły Gaudi trafił za kraty.

wpadają Grzybowe Zuchy i zabierają Gaudiego do ciupy

Gaudi
A za kratami wolność jest pełna
Nie trzeba tam kochać prezydenta

yuhma
I to jest pomysł, moi kochani!
Szybko do ciupy zgłośmy się sami.

wyłącza w domu gaz i prąd, zakręca wodę, uszczelnia okna, zamyka drzwi na trzy spusty, w drodze omija trzy demonstrancje moherów (pardą, mocherów) i 77 pikiet antymocherów, w końcu dociera do wymarzonej celi, wchodzi i zamyka kratę od środka

Smok Gorynycz przelatując mimo więzienia
Ja się do Was nie przyłączę,
bo w więzieniu myśl się plącze,
bo dla więźnia ważna sprawa
poprzeć głosem Bronisława.

yuhma
Chodźże Smoku do tej jamy,
razem więźniów wychowamy.

Beret w akcji
grzecznie dyga, bo każdy beret to bardzo grzeczne dziecko
W więzieniu za kratą coś cicho…
Czy dzieje tam coś się? Ki licho!
Ni cienia odgłosu
wolnego tam głosu-
już wiem! Wpadli Miro i Zbycho!

Miro i Zbycho (przebrani za chór anielski)
Wpadli? Nigdy! Nie wpadniemy!
Wszak dla śledczych są tantiemy!
A w ogóle, nas tu nie ma,
Twoja moherowa ściema,
Nie ma szans na potwierdzenie,
zabieramy Ci widzenie!

Beret w akcji (stoi i łka)
Oj, ja biedna, cóż ja zrobię,
nawet nie posiedzę sobie
nie w więzieniu oczywiście
bo ja kocham Bronka iście!
Nie posiedzę sobie z boku,
innym dotrzymując kroku,
co herbatkę nosić mieli
tym, co Bronka kochać chcieli…

Ponury Wtorek
(akcja dzieje się we czwartek, 12.08.2010, a on gada tekstem z poniedziałku ? i jak tu się dziwić, że jest ponury?)

Tak dumnie teraz Słonice wschodzi
I lrzejszy jest nam karzdy tród,
Bo Bronek dzisiaj nam pszewodzi,
A krajem żondzi On i lód.

Bronek – prezydent Polski Postępowej,
zaś Donald – przewodnik lódowych mas,
W jaśniejsze jótro i w lepszo pżyszłość
Na czele peło prowadzom nas*.

* ortografia dostosowana do możliwości percepcyjnych ?młodyh zdolnyh?

Smok Gorynycz robiąc kolejną rundkę wokół więzienia
Smok, jak wiecie z dawnych gadek
zwykł dziewczątka na obiadek
jadać. Lub kiełbasy ze trzy pęta.
Smok w więzieniu źle się czuje,
wikt więzienny nie smakuje,
chyba, że podadzą prezydenta.

Ekolog
Smoku drogi, Smoku miły
Cały las już czeka chwili,
Kiedy Bronka schrupiesz składnie,
Bo zabawia się nieładnie
Mente captus ma przezwisko,
Lecz niestety to nie wszystko.
Oko strzelca wyrobione, które
Zerka nie w tą stronę.
Las ci będzie bił pokłony
Gdy usłyszy: Już! Zjedzony!
A za Bronkiem oczywiście
Jeszcze inni są na liście
Las jadłospis już ułożył
A tych potraw całe mnóstwo
Knieje życzą więc szybciutko
Apetytu tak wielkiego, byś
Zjadł ich co do jednego.
I szykują na pamiątkę
Dla wybawcy wdzięczną stronę
Wiwat, Wiwat dzielny Smok nasz
Menu całkiem już skończone!

yuhma
Prezydenta nie obiecam –
byłaby za duża heca.
Lecz dziewczątka zaproszono…
(tylko nie przyjdź, Smoku, z żoną!)

Smok Gorynycz z uporem maniaka lata dokoła więzienia, choć we łbie już mu się nieźle kręci
Smok uparte jest bydlątko
i choć chętnie zje dziewczątko,
to powinność jego święta
schrupać szybko prezydenta.

yuhma z podciętymi skrzydły
Któż sprzeciwić się jest w stanie,
gdy Smok czuje powołanie?
Próżno wdzięczą się dziewice,
Smok na Bronka ma dziś chcicę!

Ponury Wtorek
Co? Kiełbasy? Bardzo proszę!
Wnet się do Pałacu zgłoszę,
wszak tam kiełbas mają pełno,
i przyniosę długą, piękną!
Rzekł prezydent (choć nie w porę),
że jest kiełbas amatorem.
Nie poskąpi… żadne dziwo,
wszak sam jest alternatywą.

Smok Gorynycz
(jako ta Sosna Rozdarta doktora Siudyma)
Tu go kuszą dziewicami,
tam go nęcą kiełbasami!
Zerka Smok na gajowego
i chce zrobić coś dobrego:
zbawić las od prześladowcy
dać spokojny żywot owcy,
bezpieczeństwo dać sarence
by nie strzelał do niej więcej.
Dłuższy żywot dać lisowi,
nieprzerwany sen wilkowi.
Bo nie wierzy Smok w te słowa,
że gajowy sztucer schowa
i że będzie zimą, latem
chodził w bory z aparatem.
Więc pozwólcie moi mili,
że się Bronkiem Smok posili.

EKOLODZY wiwatują na cześć Smoka, ale podsuwają mu kaczkę zamiast gajowego

Ponury Wtorek
Co? Nie wierzy? Jak, dlaczego?
Nie ma w tym niczego złego!
Miło chodzić jest po lesie
z Nikonem wsadzonym w kieszeń.
Co nim robi? Ja wam powiem:
grzmoci sarny nim po głowie.
Nasz prezydent nie jest frajer:
on myślistwa Himalaje
zdobył całe wieki temu!
Więc zanućmy Gajowemu,
tę piosenkę, tę jedyną…
Po niebie obłoki płyną,
Słońce Peru nam przyświeca,
może znowu coś obieca?

Beret w akcji wchodzi, dyga. Dyg, i deklamuje z przejęciem
Raz Bronek, co z Polski był całej,
tablicy przestraszył się małej,
nie bacząc na trudy
do Ruskiej on Budy
skrył się przed moherów nawałem.

oklaski
(No! Co jest? Przecież mówiłem: oklaski)

zachęcona oklaskami deklamuje znowu
(eee… może skończcie te oklaski?…)

Nasz drogi Panie Prezydencie
wszak zgoda to Pańskie zajęcie
gdy wyjdziesz z ukrycia
z leśnego poszycia
u moherów zdobędziesz wzięcie.

(a klaszczcie albo i nie klaszczcie ? ona już i tak nie zwraca na to uwagi, uniesiona wieszczym szałem)

Straszny Smoku, cóż się stało?
Czemuż Bronka nam nie stało?
Wszak pragniemy wszyscy zgody,
wciąż dla zgody brak pogody.
Twa niewiara w Bronka słowa
nie wydaje się tak nowa;
jednak mimo tej niewiary
Bronek z Donkiem był do pary.
A tu nagle – pusto wszędzie…
co to będzie, co to będzie?

(Głupio było ? głupio będzie)

Gdzie jest Bronek, zwróć nam Bronka!
My bez niego nawet dzionka
żyć nie możem; wszak bez niego
całe życie coś nie tego…
Czyżbyś pożarł go w całości?
Zwróć nam, proszę, choćby kości!

Ponury Wtorek
Daremne żale, Donka trud,
„Wyborczej” złorzeczenia!
Zjedzony Bronek. Żaden cud
nie wróci mu istnienia!
Lecz na co kości? By ludzi straszyły?
Lub może chcecie do ruskiej mogiły
je złożyć z honorem? Pomnik zbudować
i krzyż prawosławny? Tablicę wmurować?
Zagrzmią nad trumną z katiusz wystrzały,
wielkiemu patriocie nie ujmie nikt chwały
i wszyscy zapłaczą szczerą łzą polską.
Będzie pan premier, marszałek, i wojsko…
Przyjdzie sam Adam ze sztabem „Gazety”,
przypłyną też nawet te duńskie kobiety,
co je prezydent w chwili natchnienia
porównał tak pięknie. Ech, te wspomnienia!

Lecz… cóż mówimy? O czym ta mowa?
Grób? Jaki pogrzeb? To PiS-u zmowa!
Plotki puszczają, że Bronek zjedzony!
To nikczemnicy! To ancymony!
Smok go nie dopadł – nasz Bronek żyje
i sitwę partyjną wnet chwałą okryje!
Ojcowskie spojrzenie, czułości tak pełne,
i troska o kumpli, oddanie zupełne!
Sława mu, sława! Po wieczne czasy
niech wcina Bronisław swe długie kiełbasy!

WSYSCY RAZEM:
Dzięki wysiłkom lemingów i ządu
nie tseba słuchać juz smocych poglądów,
panowie, do góry głowy i syje!

A lemingi na to: – Zecywiście,
dobze, ze tę kackę zjedliście,
pseto wołajmy: „Bro-nek niech zy-je!”

Smok chwilowo zrezygnowany odlatuje na z góry upatrzone pozycje

Beret w akcji
Smok dzisiaj cokolwiek odmienny:
leniwy on jakiś i senny…
nie chce już kiełbasy,
pluje na rarytasy
wszak wysiadł mu układ trawienny!
Nie ustępuj, dzielny Smoku!

Smok Gorynycz
Prezydent Bronisław szedł lasem
pomrukując sobie basem,
a ze złości zjeżony był cały,
bo mu mochery okrutnie dokuczały.
I pod Krzyżem paciorki odmawiały.
Wreszcie przybył do swej Budy
i na alarm kazał zadąć w dudy.
Hej, borowiki przybywajcie do mojej siedziby,
Mochery rozgońcie i przed Smokiem mnie obrońcie.

ponownie zajmuje z góry upatrzone pozycje i zastanawia się, czy rzeczywiście zeżarł jakieś świństwo

na białym koniu wjeżdża Donek, który wreszcie zdecydował się na odsiecz Budy (Ruskiej)

Donek Premier
Nadgenerał Bronek to chłopak morowy,
Zrobił sobie w Budzie urlop tygodniowy.
Nie przypuszczał Bronek – chłopak głupi trochę,
że go w jego budzie zły oblegnie moher.
Trzymaj się Bronek, smok już wkrótce skona,
bo go przepłoszyła twoja własna… WRON-a.

Beret w akcji
Emanacją wszelkiej Zgody
poseł wielkiej był urody;
rodem on ci z Biłogoraja,
a orężem jego ? jaja.
Choć nie tylko bronią taką
posługiwał się wszelako;
walczył dzielnie też penisem,
świńskim ryjem, no i zwisem.
Gdzież ów poseł? Smok szalony
pożarł go nienasycony.
Gdzie więc Zgoda? Próżno szukać.
Poseł wróci? Oj, odpukać!

yuhma
Smoczysko jest chore,
więc w jamie zapadło.
I przyszedł smok doktor:
? A cóż to się jadło?
Coś zeżarł niecnoto,
że żegnasz się z światem?
Fasolkę? Brukselkę?
A może sałatę?
? Nie zgadniesz doktorze.
Naszła mnie ochota ?
zamiast bronka pożreć
zjadłem palikota.
– Ach, cóżeś, ach cóżeś
nieszczęsny uczynił???
Już nie tkniesz ty nigdy
w życiu wieprzowiny.
A żebyś swą radość
odzyskał skowronka,
musisz szybko schrupać
kilka kilo Bronka.

pogłoski o defekcie układu trawiennego Smoka okazały się zwykłą ściemą bowiem dzień później w Ossowie…


Prezydent odsłania pomnik, nerwowo popatrując w niebo. Widząc nadlatującego Smoka, chowa się za monument i krzyczy:
Bronek Prezydent
A kysz, Smoku, a kysz
Widzisz przecież ? tu jest krzyż!

Smok ląduje i deklamuje w patetycznej pozie

Smok Gorynycz
Upadek męża opiewaj bogini, co mógł być wielki
Co mógł naród za sobą porwać, lecz się ześwinił,
Bo zamiast poprzednikowi, krzyż postawił bolszewikowi.

Ponury Wtorek
Zaiste, żelazna jest w tym logika,
by stawiać pomnik dla bolszewika,
co wiek temu napadł na polskie tereny
pragnąc je włączyć do swojej domeny.
Polscy herosi? Phi, to żałosne!
Polak Ruskiemu nie sięga do kostek!
Machanie szabelką cóż bowiem znaczy
przy ruskim bagnecie? Nic, zero; kaczyzm!
Więc sługa Moskali do nóg im upada,
plują mu w mordę – mówi „deszcz pada”,
i aby ucieszyć swych mocodawców
stawia pomniki plugawych oprawców.
Jakież to szczęście! Przyjaciół tam mamy!
Dzięki Bronkowi się w błocie czołgamy,
rzuciła nas Partia do stóp panów Moskwy
by wnet nowy Sojuz tu u nas rozkwitł.
Cóż „suwerenność”? „Honor” – nie wierzę!
„Patriotyzm”? Czy widział kto kiedy to zwierzę?
Ważne, że mamy i grilla, i plazmę,
możemy kark zginać pod ruskim jarzmem!
Na co nam wolność? Wszak mamy Bronka
i Pierwszą Damę, premiera Donka,
co uśmiech ma ładny i dużo obiecał,
i mamy też Wajdę, co ciągle oświeca
filmami swoimi ciemny lud polski,
jest Grzesio i Miro, i Radek Sikorski…
Aż nadmiar szczęścia. W znoju i trudzie
pracuje wciąż Bronek w swej Ruskiej Budzie,
by nieba przychylić POlakom niewdzięcznym.
W dowód wdzięczności dzień i noc klęczmy
pod Pałacem Bronkowym ? to jest, pod Budą,
dawajmy też wiarę Tuskowym cudom,
bo lepiej się żyje! Sposobem perfidnym
wciąż dycha jeszcze ten Kaczor ohydny…
Niedługo pociągnie – miejmy w to wiarę!
Za wszystkie swe czyny poniesie wnet karę.
Pracuje wciąż Partia, i trafem dziwnym
nie kończy się polski Ogród Oliwny…

KURTYNA









(ej, no! wy tam! nie rzucać pomidorami!)


  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bibuła, Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Próżno wdzięczą się dziewice, Smok na Bronka ma dziś chcicę!

  1. demonica pisze:

    Aż się prosi o obsadę aktorska i upublicznienie w niezależnych mediach TV.
    wielkie brawa!
    Portretowe tło zmieniłabym na inne kolory -BK- flagi ruskiej, DT- niemieckiej.

  2. hanka pisze:

    Ja bym to odcztywała na kolejnych OB CIACHACH :))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.