Chwała Powstańcom Warszawskim

Uroczystości 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Ostatnie, w jakich brał udział Prezydent śp. Lech Kaczyński.

Teksty przemówień. Wywiad dla Polskiego Radia i dwa ważne artykuły Prezydenta. Historia Powstania Warszawskiego i trudności z jego upamiętnianiem.

31 lipca 2009 roku w przeddzień 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przed Katedrą Polową Wojska Polskiego na pl. Krasińskich w Warszawie odbyła się uroczysta msza św. w intencji poległych Powstańców. W czasie uroczystości przemówienie wygłosił Prezydent Lech Kaczyński.


We mszy św., której przewodniczył Prymas Polski kard. Józef Glemp, uczestniczył prezydent Lech Kaczyński, premier Donald Tusk, przedstawiciele parlamentu, m.in. marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, biskup polowy WP gen. dyw. Tadeusz Płoski, metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz, uczestnicy Powstania Warszawskiego, żołnierze Armii Krajowej, kombatanci, przedstawiciele wojska, harcerze oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy stolicy.

Po mszy św. przed Pomnikiem Bohaterów Powstania Warszawskiego oddano hołd poległym,

a następnie zgromadzeni wysłuchali przemówienia Prezesa Związku Powstańców Warszawy Zbigniewa Ścibora-Rylskiego.

Następnie głos zabrał Prezydent Lech Kaczyński.

Eminencjo, Księże Prymasie, Panie Marszałku, Panie Premierze, Pani Prezydent, Ekscelencje, Księża Biskupi, ale przede wszystkim Szanowni Kombatanci, uczestnicy zdarzeń sprzed 65 lat, uczestnicy akcji „Burza”.

(w nagłówku filmu mylnie umieszczono datę 1.09.2009)

Mija 65 lat od zdarzenia, które, jak mało które w historii ostatnich wieków wpisuje się w naszą historię. Wydarzenie, które wraz z upływem czasu staje się ważne, coraz ważniejsze, ma istotny wpływ na naszą narodową świadomość. W końcu wydarzenie, które jest ciągle aktualne, które jest przedmiotem rozważań, sporów we wszystkich jego aspektach. Konkluzje tych rozważań bywają różne, ale w jednej sprawie jest zgoda: było to wydarzenie – nawet na tle naszej historii pełnej narodowych zrywów – niezwykłe. Było to wydarzenie, które w historii naszego narodu było doświadczeniem nowym.

Panie, Panowie, przez dziesiątki lat rocznica, którą będziemy jutro obchodzić, była jedynym spontanicznie świętowanym dniem narodowym; na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie Polacy czuli się wolni. Nawet wtedy, gdy innej wolności nie było. To święto było obchodzone w Warszawie, ale i poza nią. Było dniem upamiętniającym akcję „Burza” – wielką bitwę stoczoną przez Armię Krajową z niemieckim okupantem. Jedną z większych bitew partyzanckich w historii II wojny światowej.

Powstaje pytanie dlaczego. Dlaczego Powstanie Warszawskie ma taką moc? Dlaczego tak o nim pamiętamy? Odpowiedź na to jest stosunkowo prosta. To powstanie było wynikiem dążenia – dążenia do wolności i niepodległości. Moc Powstania Warszawskiego wynika z tego, że była ona wielkim wybuchem, wielkim wybuchem polskiego dążenia do wolności. To właśnie determinowało żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji walczących w powstaniu do niezwykłego heroizmu, bohaterstwa, które było podziwiane nawet przez wrogów.

Szanowni Państwo, Drodzy Kombatanci, historia naszego narodu przez półtora ponad wieku układała się tak, że dążenie do wolności musiało się łączyć z gotowością do podjęcia walki. Bywało jednak, że poza brakiem warunków materialnych, poza brakiem sił, brakowało także jednoznacznej, nieznającej żadnych przeszkód woli. W Powstaniu Warszawskim było inaczej – mimo olbrzymiego ryzyka, mimo niezwykłych cierpień, mimo olbrzymich strat.

Przed chwilą w trakcie mszy świętej, za chwilę w trakcie Apelu Poległych będziemy czcili pamięć tych, którzy odeszli, zginęli w czasie powstania bądź odeszli później. Będziemy chylić czoła przed tymi z Was: obecnymi i nieobecnymi, którzy dalej żyją. Można powiedzieć: to wy, Panie i Panowie, dopełniliście dziejów polskiej walki o niepodległość, uczyniliście tę historię historią pełną.

Od powstania, jak mówił przed chwilą pan prezes, dzieli nas coraz dłuższy czas, ale hołd złożony jego bohaterom, jest hołdem nie tylko dla przeszłości – jest hołdem ku przyszłości. Jest hołdem, ponieważ powstanie to stworzyło moralną podstawę naszej niepodległości. Niepodległości narodu, jego wolności i wolności jego obywateli. Wolności pewnej swoich racji. Wolności takiej, która też nie uchyla się od zobowiązań.

Obecność Powstania Warszawskiego w naszej narodowej historii dziś i w przyszłości jest potrzebna także po to, abyśmy mieli zawsze trwałe podstawy moralne naszego narodowego bytu – naszej narodowej wspólnoty, która była i jest z pokolenia na pokolenie wspólnotą wolnych Polek i Polaków.

Chwała żołnierzom Armii Krajowej, chwała Powstańcom Warszawskim, chwała wszystkim Żołnierzom akcji „Burza”.

1 sierpnia 2009

W południe odbyła się uroczystość przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Wieniec złożył Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak.

 

O 17.00 w godzinie „W” centralne uroczystości przed pomnikiem Gloria Victis na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Po odegraniu sygnału „Baczność”, uruchomiono syreny alarmowe i uczczono poległych minutą ciszy. Następnie odegrano Hymn Państwowy. Po modlitwie nastąpiło złożenie wieńców. W imieniu narodu wieniec złożył Prezydent Lech Kaczyński w asyście Prezesa Związku Powstańców Warszawy gen. bryg. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK ppłk Czesława Cywińskiego , członka Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari gen. bryg. Stanisława Nałęcz-Komornickiego oraz członka Kapituły Orderu Orła Białego Marszałka Wiesława Chrzanowskiego.


Tradycja zbierania się przed pomnikiem „Chwała Zwyciężonym” ma już kilkadziesiąt lat. Także w czasach, gdy komunistyczne władze nie zezwalały na obchodzenie rocznic powstania, warszawiacy – rodziny poległych oraz żyjący powstańcy przychodzili na Powązki, by w milczeniu oddać hołd bohaterom i złożyć kwiaty oraz zapalić znicze na ich grobach.

Prezydent Kaczyński apelował, by 1 sierpnia osoby publiczne powstrzymały się od politycznych wystąpień. Także metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz apelował o godne uczczenie rocznicy. W tym roku po raz pierwszy rocznicę Godziny „W” oznajmiły nie tylko miejskie syreny, ale także kościelne dzwony. Abp zaapelował o to do proboszczów.

 

2 sierpnia 2009 Uroczystości w Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Ostatnie przemówienie tragicznie zmarłego Prezydenta wygłoszone do Powstańców w Muzeum Powstania Warszawskiego

Pani Prezydent, Panie i Panowie Ministrowie, a przede wszystkim Szanowni Uczestnicy tych zdarzeń sprzed 65 lat, dziś odznaczeni, odznaczeni wcześniej, Wszyscy, którzy w tej heroicznej batalii brali udział!

Zacząć chciałem od jednego: od stwierdzenia, które jest może oczywiste, ale które chyba jeszcze nie padło: powstanie warszawskie, powstanie z 1944 roku, jest dziś mitem. Dlaczego? Bo do roli mitu dorosło, bo heroizm powstańców, bo niecofająca się przed niczym wola, o której mówiłem przed dwoma dniami, w nim właśnie znalazła swój szczególny wyraz.

Długa jest historia naszych narodowych zrywów, począwszy jeszcze od czasów, w których I Rzeczpospolita była formalnie państwem wolnym – od konfederacji dzikowskiej i barskiej, od wojny w obronie Konstytucji 3 maja, od powstania kościuszkowskiego – przez walki okresu napoleońskiego, przez powstanie listopadowe i zdarzenia powstańcze z lat 1846-1848, powstanie styczniowe, rewolucję 1905-1907 roku, legiony – te najbardziej znane w okresie I wojny światowej z I Brygadą na czele, a także te mniej znane, walczące po innej stronie, jak Legion Puławski. Wszystko to składa się na długą historię walki o to, co Polakom i Polsce należało się w sposób oczywisty. Tym dobrem było niepodległe państwo. Mieliśmy w naszej historii dwa co najmniej państwa podziemne. Pierwsze to państwo z lat 1863-1864, a drugie to państwo z lat 1939-1945. Powstaje więc pytanie, dlaczego właśnie powstanie warszawskie urosło do rangi mitu? Dlaczego właśnie ono?

W poprzednich zrywach też nie brakło bohaterstwa, też nie brakło determinacji, w niektórych okresach nie brakło i sukcesów. We wszystkich tych walkach odnieśliśmy przecież wiele zwycięstw w mniejszych i większych bitwach. Ale nie zdarzyło się ani razu, żeby kilkadziesiąt tysięcy na ogół młodych, a często bardzo młodych ludzi ruszyło do walki z uzbrojoną po zęby, świetnie wyszkoloną i zaprawioną w wojnie armią. Ruszyło i w ciągu kilku dni opanowało większość miasta, chociaż nie udało się go opanować w całości, i walczyło przez 63 dni. Około 40 procent uczestników tych walk poległo, ranni byli bez mała wszyscy – to jest coś, co rzadko zdarza się w dziejach, a proszę pamiętać, że walczyła armia ochotnicza, że była to armia partyzancka, nie z poboru, której nie wpojono żelaznej dyscypliny. Stolica była po części wyzwolona, ale nie było żadnego zaplecza frontu. Mimo wszystko bój trwał 63 dni. Chciałem to podkreślić po raz kolejny – było to 63 dni boju o wolną Polskę, o to, żeby w tych warunkach, które istniały latem 1944 roku, kiedy widać już było w sposób jednoznaczny, jak ta wojna się musi skończyć, spróbować zachować niepodległe państwo polskie.

Szanowni Państwo!

Skoro mówimy o warszawskich powstańcach, o ludziach młodych, to musimy wspomnieć o tym, kto ich wychował, kto z tych ludzi uczynił żołnierzy bohaterskiej armii. Kto uczynił ich patriotami niecofającymi się przed niczym? Trzeba sobie powiedzieć jasno: uczyniła to II Rzeczpospolita, uczyniło to państwo, które miało swoje grzechy, ale na pewno nie miało grzechu jednego, jakim jest zapominanie o tym, że to właśnie Rzeczpospolita jest dla nas największych dobrem, że tylko w ramach takiej wspólnoty my jako naród i każdy z nas oddzielnie możemy rozwijać się w sposób prawidłowy i wolny. Taka Polska była przedmiotem marzeń owych dziewcząt i chłopców, którzy 1 sierpnia poszli w bój! Jak powiedziałem, bardzo wielu z nich zginęło, byli tacy, którzy zginęli już po wojnie, walcząc w drugiej konspiracji, którzy zginęli z wyroków państwa, które też śmiało nazywać się Polską. Ale tutaj, na tym placu przed Muzeum Powstania Warszawskiego, muszę powiedzie z olbrzymią satysfakcją: tysiące z Was, Drogie Panie i Drodzy Panowie, dożyło jednak Polski wolnej, dożyło roku 1989. Wielu z tych, którzy 20 lat temu byliby na tym placu, nie ma już wśród nas. Ale zobaczyli wolną Polskę, a więc ich trud, ich walka, nie poszły na marne. Pozostał mit, który, mam nadzieję, w naszej historii będzie wieczny!

Dziękuję bardzo.

 

Prezydent Lech Kaczyński oznaczył Orderem Odrodzenia Polski 37 uczestników zrywu niepodległościowego z 1944 roku. Wyróżnienie odebrał m.in. Henryk Chmielewski, pseudonim „Jupiter”, wybitny grafik, rysownik i publicysta znany jako „Papcio Chmiel.”

Pośmiertnie odznaczenia otrzymali poeta czasów wojny Tadeusz Gajcy, aktor Zdzisław Maklakiewicz i gen. Antoni Chruściel „Monter”, dowódca sił zbrojnych Powstania Warszawskiego.

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski przypomniał, że kierowana przez niego placówka obchodzi właśnie pięciolecie. – Milionowy gość odwiedził to muzeum w maju, powstało 2230 wywiadów z powstańcami nagranych i opublikowanych w internecie, zebraliśmy 30 tysięcy eksponatów, wydano 50 tytułów książkowych, zorganizowano 20 wystaw i 100 warsztatów dla dzieci. 62 głowy państw, kościołów i przywódców narodów odwiedziło muzeum – wymienił dokonania pracowników muzeum Ołdakowski.

W uroczystości obok prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Zbigniewa Ścibor-Rylskiego uczestniczyli: prezydent Warszawy Hanna Gronkieiwcz-Waltz, szef kancelarii prezydenta Władysław Stasiak, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej ppłk Czesław Cywiński, wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski, ambasador Gruzji w Polsce Konstantin Kawtaradze, a także przedstawiciele duchowieństwa i setki kombatantów.

Lech Kaczyński – Powstanie Warszawskie

***

Edyta Poźniak: Dziś 1 sierpnia, wyjątkowy dzień dla warszawiaków, ale nie tylko. I z tej okazji mamy przyjemność rozmawiać z Prezydentem Rzeczpospolitej Lechem Kaczyńskim. Dzień dobry, panie prezydencie.

(Wywiad w audycji „Sygnały Dnia” Polskie Radio PR I, 1.08.2009)

Edyta Poźniak: Dziś 1 sierpnia, wyjątkowy dzień dla warszawiaków, ale nie tylko. I z tej okazji mamy przyjemność rozmawiać z Prezydentem Rzeczpospolitej Lechem Kaczyńskim. Dzień dobry, panie prezydencie.

Lech Kaczyński: Dzień dobry.

Panie prezydencie, dziś mija 65. rocznica Powstania Warszawskiego, ale też 5. rocznica otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak pan patrzy na te dwie rocznice?

Muzeum – to mówiłem wielokrotnie – spóźnione, spóźnione o dziesięciolecia, gdyby abstrahować od tego, co stało się po wojnie, czyli od okresu komunizmu, ale gdyby nawet okres do 89 roku wyłączyć, to również spóźnione. Bardzo się cieszę, że to mnie i partii, z którą byłem związany, wtedy udało się ten stan rzeczy zmienić.

Nie było łatwo.

Nie, nie było łatwo. Dlaczego tego nie zrobiono wcześniej, nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć. Cała operacja trwała w końcu rok, bo myśmy się zastanawiali, ja blisko dwa lata, znaczy mniej niż dwa lata, rok i osiem miesięcy przed 60. rocznicą objąłem urząd prezydenta m.st. Warszawy, była koncepcja budowy w tak zwanych Okrąglakach na Woli tego Muzeum, razem z piękną panoramą, ale to było nie do wykonania w roku 2004, znaczy do roku 2004.

Znów o całe lata otwarcie Muzeum musiało zostać odłożone, a czas leciał, to już było 60 lat wtedy po Powstaniu, więc zdecydowaliśmy się na starą elektrownię tramwajową przy ul. Przyokopowej i grupa młodych ludzi, tutaj muszę ich przypomnieć: Jan Ołdakowski, główny szef, Paweł Kowal i Lena Cichocka, to te trzy główne osoby, ale poza tym też pani dyrektor Bojarska, Joanna Bojarska, dyrektor Muzeum m.st. Warszawy, też Dariusz Gawin (nie mylić z Gowinem), obecny wicedyrektor, i cała grupa młodych ludzi odegrała przy tym wielką rolę, a z moich osobistych współpracowników objęła kierownictwa można powiedzieć Elżbieta Jakubiak, wtedy szef mojego gabinetu. Entuzjazm i współpraca wielu bardzo instytucji w Warszawie, wszystko to dało taki efekt. Ja jeszcze na 48 godzin przed 1 sierpnia nie byłem pewien sukcesu, a 1 sierpnia oprowadzałem kanclerza Schroedera po tym Muzeum. I też proszę pamiętać, że to był olbrzymi sukces marketingowy, bo było około 1400 bądź 1600 publikacji, informacji na temat Powstania w skali całego świata, w Singapurze, wszędzie. Czyli przebiliśmy się. Tego dnia Polska się przebiła. Nam się to nie zawsze udaje. Oczywiście, kiedy powstał Związek Solidarność, to tak, ale w historii nam się to szczególnie często nie zdarzało. I tutaj muszę powiedzieć, że to w olbrzymim stopniu zasługa osobista Leny Cichockiej, dzisiejszej pani poseł, ponieważ ona za to odpowiadała.

Panie prezydencie, ja chciałem wrócić do 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. To rocznica wyjątkowa. Jak pan patrzy na tamto wydarzenie z perspektywy 65 lat, które minęły od tamtego zrywu?

Rocznica ważna i coraz ważniejsza, zdarzenie ważne i coraz ważniejsze, bo tak już historii jest, że niektóre zdarzenia, niektóre czyny (to był czyn zbiorowy, to był czyn wielu tysięcy powstańców, a także mieszkańców Warszawy, ponadmilionowego wtedy miasta) nabierają znaczenia większego z dłuższej perspektywy. To po pierwsze. Była próba obrony niepodległości kraju w ramach całej akcji „Burza”, najważniejsze, bo Polska znalazła się wtedy już z punktu widzenia swej przyszłości (po II wojnie światowej wiadomo było, że Niemcy tę wojnę przegrają) w bardzo trudnej sytuacji. I podjęto próbę, która może była skazana na niepowodzenie, ale broniliśmy niepodległości w walce, szło przecież o to, żeby wyzwolić Warszawę i zainstalować tam polskie władze. Gdyby to się udało, to można by się dzisiaj domyślać, co by Rosjanie uczynili, no ale byliby w sytuacji jednak trudnej ze względu na to, że wojna trwała, że potrzebni im byli sojusznicy, że jeszcze w 44 roku kryzys koalicji antyhitlerowskiej mógłby się dla ówczesnego Związku Radzieckiego skończyć nie najlepiej. Ja jestem przekonany, że Rosjanie i tak by zgnietli ruch oporu w Warszawie, nawet gdyby Warszawa była w polskich rękach, że doszłoby do strasznych represji i że nasi zachodni sojusznicy by mocno być może werbalnie protestowali, ale nie w żaden inny sposób. Ale wtedy ta próba była konieczna.

Oczywiście, są przeciwnicy Powstania i oni też mają swoje argumenty. Poległo około 180 tysięcy ludzi, poległo i zginęło. Zginął kwiat warszawskiej młodzieży, zginął też kwiat młodzieży inteligenckiej, z której w większości składały się szturmowe oddziały Armii Krajowej. Natomiast jeżeli patrzymy na historię, to możemy sobie powiedzieć, że niepodległości uzyskanej w roku 1918, obronionej w 1920, broniliśmy także zaciekle w trakcie II wojny światowej, a czołowym wydarzeniem tutaj było Powstanie Warszawskie. Ja nie jestem zwolennikiem kultu martyrologii, ja jestem raczej zwolennikiem kultu… może nie tyle kultu, co dumy narodowej, ale Powstanie, mimo że przegrane, daje powód do dumy. To jeden z najbardziej heroicznych wyczynów w trakcie II wojny światowej, gdzie w ogóle takich heroicznych czynów nie brakowało.

Panie prezydencie, dla pana Powstanie Warszawskie to nie tylko wielki zryw, ale również taki kawałek rodzinnej historii.

Tak, w moim przypadku tak. Chciałem podkreślić raz jeszcze, że to ani zasługa moja, ani mojego brata, a dzisiaj szefa głównej opozycyjnej partii, znanego bardzo polityka, że jesteśmy synami akurat warszawskiego powstańca. Zresztą jesteśmy też synami harcerki żeńskiego odpowiednika Szarych Szeregów, bo formalnie Szare Szeregi były wyłącznie męską organizacją, tyle tylko, że z okręgu „Jodła”, skądinąd też niezwykle walecznego, czyli z Kielecczyzny, bo w okresie wojny mama przebywała na Kielecczyźnie. Natomiast rodzina moich dziadków pojawiła się w Warszawie w roku 1940, uciekając ze Wschodu. Bardzo się z tego cieszę, bo jestem dumny, chociaż wiem, że to nie jest duma z własnych zasług. Nikt przecież nie decyduje o tym, w jakiej rodzinie się urodził.

W jakiś szczególny sposób kultywujecie te tradycje powstańcze w rodzinie?

Tak. Kiedy byliśmy małymi dziećmi czy później większymi dziećmi, to ten element był bardzo mocny. Później wraz z upływem lat troszeczkę osłabł, żeby znów w latach 70., w drugiej połowie lat 70. wraz niejako z pewnym procesem odrodzenia narodowego, które wtedy następowało (oczywiście punktem kulminacyjnym była pielgrzymka Jana Pawła, ale te zjawiska zaczęły się już wcześniej) znów na wielką skalę do tego wrócić. Ale na skalę pewną to było zawsze.

Właściwie pamiętam dwudziestą rocznicę Powstania, myśmy wprawdzie wtedy byli na wakacjach, ale rodzice tę rocznicę obchodzili, to rok 1964. Pamiętam też piętnastą, ale to są jeszcze te lata stosunkowo nieodległe, rok 1959. Pamiętam świetnie trzydziestą, 74 rok, już tysiące ludzi idących i później wracających z cmentarza przez część Żoliborza, przez Sady Żoliborskie. Znakomicie czterdziestą, gdzie główną postacią Glorii Victis była Anna Walentynowicz. Byłem wtedy w Warszawie, chociaż już w ogóle od wielu lat mieszkałem na Wybrzeżu. Pamiętam kolejne.

Natomiast ojciec dużo opowiadał o Powstaniu w okresie mojego dzieciństwa, później właśnie mniej, a później już nie tyle w ostatniej fazie życia, bo żył jeszcze dziesiątki lat, znów częściej. Walczył w „Baszcie” na Mokotowie i Czerniakowie, był ciężko ranny w szturmie na Wyścigi.

A sentymentem wyjątkowym darzy pan jakieś wydarzenia właśnie z Powstania Warszawskiego? Czy to właśnie „Baszta”?

No pewnie, że „Baszta”. no, z tego punktu widzenia, że tam był mój ojciec. „Baszta” to był pułk ochrony sztabu Armii Krajowej, miał być zaczątkiem

I Warszawskiej Dywizji Pancernej, choć, oczywiście, nie miał żadnego czołgu. Składał się w dużym stopniu z żoliborskiej młodzieży, chociaż walczył na Mokotowie, ale nie tylko, bo choćby moi dziadkowie wtedy mieszkali na Śródmieściu i tam też mieszkał z nimi mój ojciec. Tam było dużo studentów szkoły Wawelberga i Rotwanda, takiej dzisiaj byśmy powiedzieli prawie wyższej szkoły przedwojennej, która nie została zamknięta w czasie wojny i gdzie dużo studentów, którzy wybierali się na Politechnikę Warszawską, w tym i mój ojciec w czasie wojny studiował, później dokańczało Politechnikę po wojnie już. A niektórych kolegów, koleżanki ojca z tych lat znałem, pamiętam chyba najbliższego, nieżyjącego, zmarł znacznie przed ojcem, Jana Krasowskiego, ale wśród koleżanek na przykład jest ciotka pana marszałka Bronisława Komorowskiego, żyje do dzisiaj.

A ma pan jakiegoś ulubionego bohatera Powstania?

Dla mnie jako człowieka urodzonego po wojnie, niezależnie od tego, jak ocenić działalność natury powiedzmy politycznej pisarza, który tę książkę napisał, to, oczywiście, Kolumbowie rocznik 20, był pewnym symbolem opowieści o Powstaniu, a więc porucznik „Kolumb”, który nie był przecież fikcyjną do końca postacią. Natomiast tych postaci, które realnie walczyły w Powstaniu, takiej osoby, którą bym jakoś szczególnie wyróżniał, nie ma, ale pamiętam jednak znakomicie walkę na Starym Mieście, znaczy ta walka trwała do końca sierpnia i ta walka trwała prawie o każdy nawet nie dom, o każde pomieszczenie w domu. To można tylko porównać z walkami w Stalingradzie. Więc to było wyjątkowe bohaterstwo, bo trzeba też pamiętać, że w Stalingradzie była jednak świetnie uzbrojona armia, a ja to zawsze podkreślam – do walki ruszyła armia prawie nieuzbrojona. W tradycji rodzinnej pułk, który był pułkiem raczej doborowym, to nie był Kedyw, „Baszta”, ale jakby drugi po Kedywie, to w drużynie ojca ojciec miał karabin, a w plutonie dowódca miał Thompsona, to był amerykański karabinek automatyczny, potocznie pistolet maszynowy. No a cała reszta to miała po jeden czy dwa granaty. Tak byli uzbrojeni. W ten sposób szturmowali i zdobyli Wyścigi warszawskie. Pod koniec Powstania ze względu na zrzuty, na broń zdobyczną armia ta była uzbrojona już znacznie lepiej, ale od tego się zaczynało. I przecież Powstanie nie upadło po dwóch czy pięciu, czy siedmiu dniach. Proszę pamiętać, że Niemcy ponieśli w Powstaniu straty w ludziach, no, według oficjalnych ich danych to zgoła większe niż w kampanii wrześniowej, ale nie wiem, czy te oficjalne ich dane są prawdziwe. Prawdopodobnie nie. Więc… znaczy więcej żołnierzy niemieckich poległo w kampanii wrześniowej niż Niemcy się do tego wtedy przyznawali, więc w takim razie są to może liczby porównywalne. Ale walczyła początkowo prawie nieuzbrojona armia i armia do tego, w której było dużo zawodowych oficerów, ale jednak większość stanowili żołnierze przeszkoleni w warunkach podziemia, a więc w sposób oczywisty niedoskonale. Tradycja powojenna kazała skupiać się przede wszystkim na batalionach „Zośka” i „Parasol”, bo to bataliony harcerskie, bo to Kedywu, chociaż nie tylko te bataliony, bataliony Kedywu. Mnie oczywiście interesował przebieg Powstania, w mojej rodzinnej dzielnicy, czyli na Żoliborzu, który może nie był aż tak spektakularny, ale też Żoliborz prawie do końca walczył.

Panie prezydencie, w szczególny sposób pielęgnuje pan pamięć o polskich bohaterach. I przy okazji tej rocznicy zamierza pan odznaczyć jutro kilku takich bohaterów Powstania Warszawskiego, między innymi to jest generał Antoni Chruściel „Monter” czy na przykład też Henryk Chmielewski, Zdzisław Maklakiewicz. To jest element polityki historycznej.

Tak, to jest na przykład… Właściwie „Monter” dawno nie żyje, niestety niedawno zmarła jedna z jego córek, ale tu jest element polityki historycznej, ponieważ tej polityki nie było. Narody dbają o swoją pamięć. Ja chciałem to powiedzieć przede wszystkim naszym słuchaczom, oby jak najliczniejszym, że w trakcie wszystkich zetknięć z politykami Unii Europejskiej, bo ona jest dla nas główną płaszczyzną odniesienia, ja słyszę raczej historie o wielkości ich narodów, ja słyszałem, że żaden z dużych krajów europejskich od czasów napoleońskich nie przegrał żadnej wojny, a mówiąc szczerze ja nieźle znam historię i dobrze wiem, że przegrał. Tak się podchodzi do własnego kraju. Natomiast u nas jest pewna nieco odmienna tendencja, z którą naprawdę trzeba skończyć, jeżeli mamy się w Unii Europejskiej liczyć. Myśmy mieli trudną historię, pełną także porażek, ale nie można jej sprowadzać do martyrologii. Możecie państwo powiedzieć: no ale przecież Powstanie Warszawskie zostało przegrane. Tak, ale było czynem wyjątkowo heroicznym. Ja nie lubię widzenia mojego kraju jako ofiary, nie lubię tego, lubię widzieć Polskę jako duże europejskie państwo o długiej, ponad tysiącletniej historii i to prawdziwej. Państwo polskie na pewno wyłoniło się w X wieku, wyłoniło się dość nagle, to prawda, na pewno przetrwało ponad 800 lat i upadło i na pewno po 123 latach się odrodziło. I na pewno w trakcie okresu utraty niepodległości raz po raz stawało do walki o jej odzyskanie. Inaczej mówiąc, od pierwszych dni prawdziwe elity tego narodu, prawdziwe elity to nie znaczy, że arystokracja czy szlachta koniecznie, tylko ci najlepsi po prostu niezależnie od warstw, z których pochodzili, nigdy się z utratą państwa te elity się nie pogodziły i trwała walka. Jeżeli był okres przestoju, to krótki, właśnie po Powstaniu Styczniowym.

Uważa pan, że obecnie pamięć o Powstaniu Warszawskim i w ogóle Powstanie Warszawskie zajmuje należyte miejsce w pamięci Polaków?

Znaczy należyte jeszcze nie, ale proszę pamiętać, że jednak dobrze ponad 2 miliony ludzi było w Muzeum Powstania Warszawskiego, że to Powstanie dzisiaj jest bardziej znane w Europie niż było wcześniej. Przedtem było w sposób notoryczny mylone z bohaterskim niezwykle, ważnym Powstaniem w Warszawskim Getcie. Raz jeszcze powtarzam – ja w niczym nie odbieram znaczenia temu powstaniu, ponad rok wcześniejszemu. To jest zdarzenie niezmiernie istotne w historii narodu żydowskiego i narodu polskiego, znaczy Powstanie w Getcie, ale to jest zupełnie co innego, to jest inna skala niż Powstanie Warszawskie. W Powstaniu w Getcie walczyło około tysiąc bojowników, ja ich niezwykle podziwiam, prawie wszyscy zginęli. Powstanie Warszawskie było olbrzymią bitwą partyzancką, bodajże największą w historii II wojny światowej.

Panie prezydencie, pan wystąpił z wyjątkową inicjatywą podczas tej 65. rocznicy Powstania – 1 sierpnia będzie świętem narodowym, Dniem Pamięci o Powstaniu Warszawskim. Wyjątkowe wyróżnienie. Czy pan, panie prezydencie, nie zastanawiał się przez moment nad tym, jak wyróżnienie bohaterów z 44 roku z Warszawy wpłynie na przykład na te lokalne patriotyczne zrywy, na przykład Powstanie Wielkopolskie albo bohaterzy Westerplatte za chwilę mogą wystąpić z podobną prośbą.

No, Powstanie Wielkopolskie to jest powstanie, które skończyło się sukcesem, ale to jest odzyskanie niepodległości przez tę część Polski na przełomie 1918 i 19 roku. I jest jednak zdarzeniem na inną skalę. Ja niezależnie od tego, że to jest dzień po świętach, 27 grudnia jestem w Poznaniu. I póki będę prezydentem, to będę w Poznaniu, bo taki jest mój obowiązek. Ja doceniam to powstanie, doceniam inne zrywy. W latach 43-44 toczyła się jednak w Polsce pewna wojna partyzancka, dość duże bitwy, przypomnę choćby bitwę w Lasach Janowskich, były okręgi niezmiernie waleczne, jak właśnie Kieleckie, Okręg „Jodła” ze swoimi bohaterami, jak „Ponury”.To wszystko jest prawda, ale rola Powstania Warszawskiego była jakby nieco odmienna, choćby z tego powodu, że zginęło prawie 200 tysięcy ludzi. I czcimy to zdarzenie nie tylko ze względu na ofiary, ale także ze względu na to, że to była walka podjęta właśnie po to, żeby Polska pozostała wolna. I że ta tradycja przygasała, znów wybuchała, ale ma silny związek z tym, co zaczęło się dziać przede wszystkim w latach 70., choć i wcześniej, w okolicach roku 56, i co spowodowało, że Polska zadała ciężkie ciosy komunizmowi i tutaj, w Polsce, ten system zaczął się rozsypywać, w ciągu niecałych dziesięciu… około dziesięciu lat rozsypał się w gruzy.

Gdyby 1 sierpnia stał się świętem narodowym, to też byłby taki hołd dla tych wszystkich idealistów, którzy wtedy wyszli i podjęli wyzwanie, prawda?

To na pewno tak, znaczy ja chcę tego i mam nadzieję, że tutaj w sejmie nie będzie żadnych kłopotów. Ale chcę też świadomości moich rodaków, Polek i Polaków, że to nie jest święto martyrologii. To jest święto heroizmu, to jest święto odwagi. Nam przyszło żyć w takim kraju, w którym ta odwaga jest potrzebna i nic na to nie poradzimy.

Panie prezydencie, bardzo dziękujemy. 1 sierpnia, wyjątkowy dzień i nasz wyjątkowy gość – Prezydent Lech Kaczyński. Bardzo dziękujemy.

Dziękuję państwu.

***

Lech Kaczyński o Powstaniu Warszawskim

(artykuł Prezydenta dla „Faktu” 1.08.2009)

Minęło 65 lat od chwili, gdy wybiła godzina „W”, gdy 1 sierpnia 1944 r. Warszawa poderwała się , do walki z niemieckim okupantem. Wspomnienie tamtych heroicznych zmagań i bolesna pamięć o tych, którzy spoczęli pod gruzami stolicy wciąż są żywe, i to nie tylko wśród samych powstańców.

Wydarzeń powstańczych nie trzeba dziś chronić przed zapomnieniem. Pamięć o powstaniu stała się ważną częścią polskiej tożsamości. Trwa w sercach Polaków, skąd nie można jej już wymazać. Współczesność stawia przed nami inne wyzwania. Aktualnie naszym zadaniem winno być wydobywanie i przekazywanie młodym pokoleniom sensu walki, jaką żołnierze Armii Krajowej i mieszkańcy Warszawy podjęli 1 sierpnia 1944 r. Trzeba sprawić, abyśmy także i dziś należycie pojmowali i cenili te uniwersalne wartości, w imię których pokolenie powstańców chwyciło za broń. Nie możemy nigdy zapominać, jak ważne miejsce w etosie patriotycznym Polaków zajmuje wolność. Cenimy ją tak wysoko, że gdy staje się to konieczne, w walce o nią gotowi jesteśmy położyć na szali nawet własne życie. Historia naszego narodu pełna jest dowodów przywiązania do idei wolnościowej i determinacji w dążeniu do jej realizacji. Bohaterowie powstania stanowią ogniwo łączące współczesnych Polaków kultywujących tę narodowowyzwoleńczą tradycję z poprzednim pokoleniem. Są depozytariuszami tej prawdy, że bez wolności, bez niepodległości, bez prawa do decydowania o sobie nie może być mowy o budowaniu tożsamości ani na poziomie jednostek, ani w wymiarze całego narodu.

W tamtych dniach biało-czerwony sztandar był znakiem walki naszego narodu o niepodległość. Ale był on też symbolem wszystkich, którzy nie godzili się na totalitarny świat hitleryzmu i stalinizmu, na odbieranie człowiekowi jego naturalnych praw i godności. W sierpniu ’44 r. Warszawa po raz kolejny w dziejach -po bitwach i oblężeniach z 1656, 1794, 1831, 1920 i 1939 roku – dowiodła, że jest i zawsze będzie przeszkodą na drodze każdej tyranii.

Mówiąc o warszawskich powstańcach, podkreśla się odwagę i męstwo, niezłomność i honor – przymioty charakteru, które stanowiły wzór cnót zarówno w grecko-rzymskiej starożytności, jak też w pedagogice chrześcijańskiej. Być może jednak dzisiaj – wobec narastającego kryzysu wartości – szczególnej aktualności nabierają również inne aspekty powstańczego etosu: bezinteresowność i poświęcenie. Czyż nie są one lekiem na bolączki ludzkości na początku trzeciego tysiąclecia? I zarazem czy nie powinny zajmować ważnego miejsca wśród tych idei powstania, które uznajemy za uniwersalne i które czynią zeń wydarzenie o powszechnej doniosłości?

Jest obowiązkiem historyków, polityków, a w pewnym sensie wszystkich, którym na sercu leży dobro ojczyzny, by ten narodowy i uniwersalny sens Powstania Warszawskiego pozostawał częścią także współczesnej świadomości i tożsamości Polaków. Nie są to bowiem tylko tematy historyczne, ale ważkie kwestie dotykające samej istoty polskości – tego, jak chcemy rozumieć siebie, jakimi chcemy siebie ukazywać innym i jak chcemy być przez innych postrzegam. Każdy wolny naród, nie tylko nasz, toczy na takie tematy debatę, której celem jest zrozumienie własnej tożsamości i praca nad własnym wizerunkiem w oczach innych narodów. Żeby je szanować i być wzajemnie przez nie szanowanym, trzeba najpierw samemu dobrze wiedzieć, kim się jest Tylko ten, kto zna i rozumie własną tożsamość oraz traktuje ją poważnie, potrafi prowadzić dialog z innymi jako równoprawny partner.

Głęboko wierzę, że etyczne dziedzictwo Powstania Warszawskiego zostanie poniesione w przyszłość. Wśród młodych Polaków nie brak ludzi przejętych doniosłością idei, które przyświecały powstaniu, i szlachetnością postaw, które się w jego trakcie ujawniły. Pamięć powstania nie jest tylko czczona podczas uroczystości rocznicowych i powszechnie obecna w świadomości społecznej. Zajmuje ona ważne miejsce w twórczości pisarzy, artystów, muzyków, w tym również wielu młodych twórców. Pokolenie żołnierzy AK łączy z pokoleniami ich wnuków i prawnuków silna więź wspólnoty wyznawanych wartości: i tych związanych z narodowym patriotyzmem, i tych o znaczeniu ogólnoludzkim. Jedne i drugie zaś splatają się w samej istocie polskiej tożsamości, wykraczającej poza granice tego, co partykularne i uniwersalne, co tradycyjne i nowoczesne.

***

Powstanie było wielką manifestacją polskości  

(artykuł Prezydenta dla „Super Expressu” 1.08.2009)

Pierwszego sierpnia 1944 roku, o godzinie 17, milion mieszkańców okupowanej Warszawy oraz 50 tysięcy żołnierzy podziemia znalazło się w ogniu najdłuższej i najbardziej krwawej bitwy partyzanckiej podczas II wojny światowej. Bitwa ta stała się jednym z najważniejszych wydarzeń w dwudziestowiecznej historii Polski. Mimo upływu 65 lat, mimo że reżim komunistyczny skazał Powstanie Warszawskie na zapomnienie ,mimo niczym nieusprawiedliwionych zaniedbań tych, którzy po 1989 roku odpowiadali za przekazanie Polakom prawdy o ich historii najnowszej, mimo pojawiających się czasem głosów krytycznych, oceniających Powstanie jako błąd militarny i polityczny – wydarzenie to jest dzisiaj mocno obecne w naszej zbiorowej świadomości. Dzięki wysiłkom twórców Muzeum Powstania Warszawskiego, jednej z najciekawszych i najnowocześniejszych placówek muzealnych w kraju, dzięki staraniom wielu osób i środowisk rozumiejących, iż narody, które tracą pamięć, tracą życie – Powstanie Warszawskie odzyskuje należne mu miejsce w sercach mieszkańców Warszawy i wszystkich Polaków.

Z perspektywy lat coraz lepiej widzimy jego wymiar ponadczasowy, coraz głębiej rozumiemy wpływ, jaki wywarło ono na dalsze losy naszej Ojczyzny. Powstanie Warszawskie było wielką manifestacją polskości, dobitną deklaracją naszego umiłowania wolności i niezależności. Było żądaniem szacunku dla naszych tysiącletnich tradycji państwowości, kultury, sztuki, wiary, języka i obyczaju. Było aktem nie zgody na przedmiotowe traktowanie naszego narodu przez światowe potęgi, dramatycznym wyrazem sprzeciwu wobec cynizmu i bezprawia – również w stosunkach międzynarodowych. Było przypomnieniem całemu światu, że choć nie prowadzimy polityki imperialnej, choć cenimy spokojne życie w granicach naszego kraju i naszych rodzinnych miejscowości, to jednak jesteśmy narodem dumnym i mężnym. Na szacunek i najwyższe uznanie zasługują rozbudowane instytucje Polskiego Państwa Podziemnego, działające nad podziw sprawnie również w warunkach ciężkich walk, a także ofiarna pomoc powstańcom ze strony cywilów dostarczających walczącym wody i żywności, budujących barykady, gaszących pożary, samorzutnie organizujących się w celu utrzymania porządku w mieście ogarniętym wojennym chaosem. Szacuje się, że spośród ponad 150 tysięcy zamordowanych i poległych w stolicy około 90 procent stanowili jej cywilni mieszkańcy. Nigdy o nich nie zapomnimy. Hołd ofiarom i bohaterom Powstania Warszawskiego od lat składany jest pod pomnikiem Gloria Victis, wzniesionym w roku 1946 na powązkowskim cmentarzu komunalnym.

Przed rokiem 1989 uroczystości te miały charakter półprywatny, a ich uczestnicy byli często zastraszani i poddawani różnorakim szykanom. Po odzyskaniu suwerenności organizowane są również oficjalne uroczystości rocznicowe z udziałem najwyższych władz państwowych. Pamięć o tej wielkiej operacji sił zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego jest także czczona w innych miastach, na terenie całego kraju. Sądzę, że to wzruszające świadectwo szacunku dla narodowych bohaterów jest przejawem bardzo pozytywnych przemian w naszym społeczeństwie, dowodem odradzania się żywego patriotyzmu w narodzie, któremu niegdyś próbowano odebrać dumę i satysfakcję z dokonań poprzednich pokoleń. Jestem przekonany, że przygotowywana inicjatywa ustawodawcza mająca na celu ustanowienie dnia 1 sierpnia świętem państwowym znajdzie Państwa pozytywny odzew. Szanowni Państwo, drodzy Rodacy! Gorąco proszę o to, byśmy 1 sierpnia o godzinie 17 zatrzymali się i uczcili minutą ciszy 65. rocznicę Powstania Warszawskiego – ostatniej wielkiej bitwy o wolność i godność naszego narodu.

przeczytaj też: Dariusz Gawin, Warszawa 1944: Oślepiający blask wolności > Teologia Polityczna

zobacz też: 

źródła: http://www.prezydent.pl/ , MM Warszawa

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antypropaganda, Eseje, Historia, II wojna światowa, III RP, Lata PRL, Po 1980, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Chwała Powstańcom Warszawskim

  1. cloomm pisze:

    to był jednak koleś klasą

  2. demonica pisze:

    1 sierpnia 2009r byłam w Muzeum. Wrażenie niesamowite. Wszystkie polskie dzieci powinny chociaż jeden raz, z wycieczką szkolną, odwiedzić to miejsce zamiast jeździć co roku na jakieś głupawe „zielone szkoły” (organizowane przez nauczycieli głodnych darmowych wycieczek).

    • emka pisze:

      „Zielone szkoły” wymyślono chyba po to, żeby nasze dzieci miały zielono w głowach.
      Spokojnie mogłyby się nazywać „głupawe szkoły”, tak jak to określiłaś.
      Przy okrojonym programie historii jazda do Muzeum obowiązkowa!

    • yuhma pisze:

      Oj, gadacie, a nie wiecie o czym. Nauczyciele mają setki lepszych możliwości spędzenia wolnego czasu niż jeździć z uczniami na wycieczki. A w ogóle jedno nie szkodzi drugiemu.

  3. Jerzy pisze:

    Powstanie Warszawskie to ostatnia walka romantyków, patriotów, żołnierzy Podziemnego Państwa Polskiego o Honor, Boga , Ojczyznę. W bój poszli wychowankowie 20 lecia międzywojennego. Ludzie prawi, kochający Ojczyznę i potrafiący za Nią umrzeć. Wszelkiego rodzaju pseudo-dyskusyjki dzisiejszych elit i ich popleczników o złej walce powstańców i o głupocie przywódców powstania, należy zdecydowanie odrzucać i zwalczać jako antypolskie. Bunt Żydów w Getcie Warszawskim rozdmuchano na cały świat. Nie ujmując bohaterstwa bojownikom żydowskim, walka AK w Powstaniu Warszawskim to walka-bitwa najdłuższa w całej okupowanej Europie. To słoń w porównaniu z myszką powstania w Getcie. I to należy odróżnić i zastanowić się nad zdradą w trakcie trwania powstania , aliantów. I po powstaniu ośmieszania Go przez czerwone jak i obecne władze. Wychowane na kłamstwie „historyka” z Czerskiej. Cześć i Wieczna Pamięć Bohaterom. !!!

  4. tom pisze:

    Jedyny Prezydent z tak ogromna wiedza i tak kochajacy Polske!
    Dlatego towarzysze z pO go sprzatneli…

    • Sprawiedliwy pisze:

      Jedyny Prezydent,który bronił Polskiej racji stanu,walczył o silną pozycję Polski w Europie, nie pozwalał szargać Ojczyzny ani Niemcom, ani Rosjanom! Dlatego POstkomuchy i KGB-ki, POzbyli się Go w POdstępny sposób, torując droge swoim sługusom z PO,a zdrajca agent z WSI, nie POsiada sie z radości!!!!!!!Będę czekać cierpliwie, wiem ze się doczekamy, kiedy zdrajcy trafią za kraty do końca swych dni!!!

  5. islander pisze:

    A co myślicie o powstającej grze o Powstaniu Warszawskim?
    http://www.youtube.com/watch?v=qHnzUDBbsu0

  6. emka pisze:

    Solidarni 2010: UCZCIJMY RAZEM 69. ROCZNICĘ POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
    Solidarni 2010, wzorem lat ubiegłych, 1 sierpnia spotykają się o godzinie 16.30 na Powązkach Wojskowych przed grobem śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego.
    Wspólnie przejdziemy pod pomnik Gloria Victis, gdzie po oficjalnych uroczystościach złożymy wieniec.
    http://solidarni2010.pl/15794-uczcijmy-razem-69-rocznice-powstania-warszawskiego.html

  7. emka pisze:

    Nie zapomnij wywiesić polskiej flagi! Pamiętaj o najlepszym polskim pokoleniu, które celująco zdało najtrudniejszy w dziejach Ojczyzny egzamin.
    Pamiętaj o ludziach, którzy Polskę i wolność ukochali do tego stopnia, że musieli podjąć walkę.
    Pamiętaj o naszych przodkach, którzy wiedzieli, że bez poświęcenia Polski nie będzie.
    Pamiętaj zwłaszcza w tym roku, gdy z lewa – i także z prawa – podnoszą głowy Ci, dla których rocznica Powstania to okazja do odrzucenia polskości naszych przodków. Jedynej polskości, którą mamy. Polskości, której istotą jest wolność.
    Pamiętaj w czasie, gdy Powstańców opluwają także Niemcy – a więc Ci, którzy powinni milczeć przez tysiąc pokoleń.
    Nie pozwól, by szyderstwo i cynizm przykryły pamięć bohaterów.
    Wywieszając flagę mówisz światu: my jesteśmy z tradycji AK. Z najpiękniejszej polskiej tradycji.
    Z tradycji, która w końcu odzyska Państwo Polskie. Bo Polska musi być z AK.
    http://wpolityce.pl/artykuly/59290-nie-zapomnij-wywiesic-polskiej-flagi-pamietaj-o-powstancach-warszawskich-pamietaj-o-najlepszych-z-nas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.